Często nad wodą i nie tylko słyszałem ,że niektórzy mają problemy z usunięciem łusek z okonia.Jest bardzo prosty i skuteczny sposób:na chwilkę zanurzyć okonia we wrzątku,lub polać rybę wrzątkiem.Sprawdzony i skuteczny sposób.
Ja wiem o lepszym i chyba prostszym.Dwa kapsle od jakiejkolwiek wody mineralnej ( bądź innego napoju ) nabite na deseczkę blisko siebie mogą zdziałać cuda.Parzenie we wrzątku zabija na pewno po części smak ryby, a okoń to delikates.To jedyna ryba jaką zabieram ale tylko na Wigilię(karpia jeść nie mogę i nie chcę)bo na stole musi się pojawić pyszna rybka.
Okon jest chyba jedna ze smaczniejszych ryb rzecznych. Polanie go wrzatkiem to barbarzynstwo. Kiedys (z czasow spinningu) sprobowalem tego sposobu. Zlowilem kilka okoni w granicach 35 cm. Skrobie sie to gorzej niz tynk ze sciany. Nie chcialo mi sie siedziec i kaleczyc kolcami i polalem wrzatkiem. Zlazly luski ... razem ze skora. Tragedia. Caly smak ryby (w tym najlepsze - przysmarzona skorka) szlak trafil. Za czasow kiedy zabieralem jeszcze troche wiecej ryb, przestalem w pierwszej kolejnosci brac wlasnie okonie. Lenistwo zwyciezylo z doznaniami kulinarnymi :). Ale chyba najlepszy sposob to odpowiedni noz. Taki z pilka. Probowalem wszystkiego, ale zawsze konczylo sie na nozu.
Przysmażona skórka-palce lizać,nie ma lepszej ryby od okonia i gdyby było ich więcej(w mojej rzece-Wisłok) i większe to pewnie od czasu do czasu wziąłbym kilka na kolację.A swego czasu w latach osiemdziesiątych nasi przyjaciele(tak to nazwijmy)ze wschodu sprzedawali świetne skrobaki do okoni.Kupiłem jeden za 1500 zł(starsi pamiętają banknoty z wizerunkiem Kopernika i Kościuszki)i był rewelacyjny.Po przeprowadzce zaginą bez wieści.
Nie wiem jak w Wisloku, ale kilka tygodni temu moj kumpel lowil w Wisloce. Nie wiem w ktorym miejscu (pojechal do znajomego w Jasle) i lowil na muche. Opowiadal ze okoni jest tam sporo i to takie do 30 cm. Opowiadal ze nalowil sie kleni , pare pstragow i okoni wlasnie.
mi tam jakoś skrobanie okonia normalnym nożem bez zadnych sposob nie sprawia duzego problemu, wiadomo nie jest to płotka. Skrobiac lina marze o tym zeby był to okoń. Być moze Twoj sposob jest dobry ale nigdy go nie probowałem. Może łowiac wiecej garbusów zastanowie się nad tym wiec dzieki za rade:) Wiadomo oskrobac kilka a oskrobiac kilkanaście to jest róznica:) Pozdrawiam
Z okoniem to jest tak. 20 - 25 cm nie skrobia sie specjalnie inaczej niz pozostale ryby. Co prawda kolce sprawiaja troche klopotu ale daje sie rade bez wiekszych klopotow. Okon od 25-30 cm to juz niezle wyzwanie. Ale okonie pow 30 cm to juz duzy problem. No i wazna rzecz. Nalezy skrobac ryby najszybciej jak sie da. Im dluzej poleza tym ciezej sie skrobie, nawet te male.
Kol. Mastiff spróbuj oskrobać okonia kapslem i drugiego spróbuj swoją metodą "na barana". Potem usmaż je i porównaj smak. Niebo i ziemia kolego , gwarantuję. Pozdrawiam
Widzę,że dla każdego chwilka to różny okres czasu.Więc się poprawiam : nie chwilka ,ale momencik.Na tyle zanurzyć,lub oblać wrzątkiem.Po paru próbach dochodzi się do wprawy.Schodzą łuski,skóra zostaje.Sam uważam,że mięso przy skórze jest najsmaczniejsze.Pozdrawiam.
zobacz kolego tutaj jest fajny sposób na obranie okonia tyle że do gołego mięska no ale każdy robi jak lubi:) http://www.rybobranie.pl/wilex/wiadomosci/21/1/obieranie_okonia
Często nad wodą i nie tylko słyszałem ,że niektórzy mają problemy z usunięciem łusek z okonia.Jest bardzo prosty i skuteczny sposób:na chwilkę zanurzyć okonia we wrzątku,lub polać rybę wrzątkiem.Sprawdzony i skuteczny sposób.
Ja wiem o lepszym i chyba prostszym.Dwa kapsle od jakiejkolwiek wody mineralnej ( bądź innego napoju ) nabite na deseczkę blisko siebie mogą zdziałać cuda.Parzenie we wrzątku zabija na pewno po części smak ryby, a okoń to delikates.To jedyna ryba jaką zabieram ale tylko na Wigilię(karpia jeść nie mogę i nie chcę)bo na stole musi się pojawić pyszna rybka.
Okon jest chyba jedna ze smaczniejszych ryb rzecznych. Polanie go wrzatkiem to barbarzynstwo. Kiedys (z czasow spinningu) sprobowalem tego sposobu. Zlowilem kilka okoni w granicach 35 cm. Skrobie sie to gorzej niz tynk ze sciany. Nie chcialo mi sie siedziec i kaleczyc kolcami i polalem wrzatkiem. Zlazly luski ... razem ze skora. Tragedia. Caly smak ryby (w tym najlepsze - przysmarzona skorka) szlak trafil.
Za czasow kiedy zabieralem jeszcze troche wiecej ryb, przestalem w pierwszej kolejnosci brac wlasnie okonie. Lenistwo zwyciezylo z doznaniami kulinarnymi :).
Ale chyba najlepszy sposob to odpowiedni noz. Taki z pilka. Probowalem wszystkiego, ale zawsze konczylo sie na nozu.
Przysmażona skórka-palce lizać,nie ma lepszej ryby od okonia i gdyby było ich więcej(w mojej rzece-Wisłok) i większe to pewnie od czasu do czasu wziąłbym kilka na kolację.A swego czasu w latach osiemdziesiątych nasi przyjaciele(tak to nazwijmy)ze wschodu sprzedawali świetne skrobaki do okoni.Kupiłem jeden za 1500 zł(starsi pamiętają banknoty z wizerunkiem Kopernika i Kościuszki)i był rewelacyjny.Po przeprowadzce zaginą bez wieści.
Ja nacinam skóre wzdłuż grzbietu ryby i ściągam ją jak z banana.
Nie wiem jak w Wisloku, ale kilka tygodni temu moj kumpel lowil w Wisloce. Nie wiem w ktorym miejscu (pojechal do znajomego w Jasle) i lowil na muche. Opowiadal ze okoni jest tam sporo i to takie do 30 cm. Opowiadal ze nalowil sie kleni , pare pstragow i okoni wlasnie.
Powiem Wam koledzy że również skrobie okonie , i w smaku są o wiele lepsze niż te parzone
nie tracą nic na swojej wartości, traci się tylko tyle że szybko z talerza znikają puki ciepłe.
Powiem Wam koledzy że również skrobie okonie , i w smaku są o wiele lepsze niż te parzone
nie tracą nic na swojej wartości, traci się tylko tyle że szybko z talerza znikają puki ciepłe.
No , to jest najwiekszy minus okoni, dobrze przyżądzone szybko znikają z talerzy :)
Ja nie jestem jakimś wielkim wędkarzem czy znawcą , ot po prostu siedzę i wędkuje ale okoń to zarąbista rybka w smaku.
Słyszałem o uklei, jazgarzach ale nie jadłem.......może kiedyś będe miał okazję........
Co do skrobania okonia to świetnym sposobem jest nabicie na deseczkę kapsla od piwa.
mi tam jakoś skrobanie okonia normalnym nożem bez zadnych sposob nie sprawia duzego problemu, wiadomo nie jest to płotka. Skrobiac lina marze o tym zeby był to okoń. Być moze Twoj sposob jest dobry ale nigdy go nie probowałem. Może łowiac wiecej garbusów zastanowie się nad tym wiec dzieki za rade:) Wiadomo oskrobac kilka a oskrobiac kilkanaście to jest róznica:) Pozdrawiam
Z okoniem to jest tak. 20 - 25 cm nie skrobia sie specjalnie inaczej niz pozostale ryby. Co prawda kolce sprawiaja troche klopotu ale daje sie rade bez wiekszych klopotow.
Okon od 25-30 cm to juz niezle wyzwanie. Ale okonie pow 30 cm to juz duzy problem.
No i wazna rzecz. Nalezy skrobac ryby najszybciej jak sie da. Im dluzej poleza tym ciezej sie skrobie, nawet te male.
Kol. Mastiff spróbuj oskrobać okonia kapslem i drugiego spróbuj swoją metodą "na barana". Potem usmaż je i porównaj smak. Niebo i ziemia kolego , gwarantuję. Pozdrawiam
Widzę,że dla każdego chwilka to różny okres czasu.Więc się poprawiam : nie chwilka ,ale momencik.Na tyle zanurzyć,lub oblać wrzątkiem.Po paru próbach dochodzi się do wprawy.Schodzą łuski,skóra zostaje.Sam uważam,że mięso przy skórze jest najsmaczniejsze.Pozdrawiam.
Ja przyciskam okonia przy ogonie nożem i ciągnę za łeb. Wtedy on trochę się rozciaga, łuski tak jakby strzelały i idą ładnie.
Również rozciągam najpierw okonia, następnie wykonuje czubkiem noża "bruzdę" wzdłuż linii bocznej - łuski pięknie stają dęba. Reszta to formalność.
ja pamiętam z dzieciństwa jak ojciec skrobał okonie to wbijał widelec w ogon do deski dobry nóż i tak czyścił nawet dobrze mu to szło
zobacz kolego tutaj jest fajny sposób na obranie okonia tyle że do gołego mięska no ale każdy robi jak lubi:)
http://www.rybobranie.pl/wilex/wiadomosci/21/1/obieranie_okonia