witam Was koledzy chciałbym się dowiedzieć jaki długi powinien być słupek do którego można przycumować łódkę. Często się takie widzi na jeziorze a jestem pewien ze Wy koledzy również mieliście kiedyś do czynienia z takim problemem. Posiadam łódkę i jak do tej pory woziłem ja za każdym razem na dachu samochodu na łowisko, w tym roku planuję zostawić łódkę na wodzie oczywiście ubezpieczoną
Na złodziei niema dobrego sposobu a łódkę pewno jakaś firma ubezpieczy chętnie, ale czy dostaniesz odszkodowanie to już inna sprawa. Musisz po prostu zaryzykować, jeśli łódka jest stara i zniszczona może nikt nie ukradnie. Mój znajomy ze starej łódki zrobił jeszcze starszą, wymazał ją smołom, dał solidną linę stalową, którą oplótł w koło najgrubszego drzewa, a łódkę i tak ukradli.
Ja łódkę mam przypięta do drzewa, a ubezpieczyłem w PTU. Tyle że musiałem ją przypiąć solidną linką jak i kupić kłódkę z atestem. http://forum.wedkuje.pl/post/ubezpieczenie-lodzi-wedkarskiej/92704/0 Co do słupka to zależy jaki jest grunt (twardy/miękki), napewno będziesz też musiał rurę zalać betonem. Beton wlej też do rury by mieli problem z jej przecięciem.
ja też mam przypiętą przy drzewie na początku jakieś debile mi ja zalewali cała wodą ale po jakimś czasie im się to znudziło nie ubezpieczałem ale mam zamiar bo 1000zł drogą nie chodzi .
Moją ukradli ze słupkiem wbitym w dno jakieś 2 m do tego w mule była przyspawana felga od Syreny a wszystko zalane betonem :) Dobrze że to tylko kłusownicy i znalazła się po kilku dniach chyba była za ciężka do wyniesienia.
Mój znajomy ze starej łódki zrobił jeszcze starszą, wymazał ją smołom, dał solidną linę stalową, którą oplótł w koło najgrubszego drzewa, a łódkę i tak ukradli. Nie mogli przecięć liny to po prostu ścieli drzewo. To było jakieś 10-15 lat temu. Ja też w tym mniej więcej czasie chciałem ubezpieczyć swoją dużą łódkę i dostałem taką informacją, że mogą tylko ubezpieczyć ją jak będzie stała w garażu. Druga firma zażądała atestów, wyceny, faktur i najniższa stawka ubezpieczenia była wartości łódki, bo można było ubezpieczyć łódkę, co najmniej na rok a nie na czas, kiedy stała na jeziorze. Łódka zanim ją ukradli stała przez 2 sezony a w połowie 3 wyparowała. Była to Roman 430 w tak fatalnym stanie, że nadawała się tylko do kapitalnego remonty, ale pływała. Laminat i wszytkie konstrukcje drewniane po prowizorycznych naprawach były tak przesączone wodą, że ważyła z 300 kg.
Temat rzeka, bo wchodzą w grę mariny, ośrodki wczasowe nad jeziorami, stanice wędkarskie, u znajomego gospodarza itd. Z własnego doświadczenia wiem, że z cenami różnie bywa, od paru zł za sezon do 100 zł (w zależności od wielkości łajby) i więcej za miesiąc. Kiedyś trzymałem łódkę w jednym ośrodku za friko tylko gospodarz ją przez cały sezon wypożyczał (nie polecam), po sezonie łódkę trzeba było odnawiać. Zdarzało się też, że jak przyjechałem musiałem popłynąć na innej.
Umowa zawsze była na gębę, gdyby łódka zginęła przypuszczam, że kasy bym niedostał.
mój kolega trzyma łódke juz 6 lat nad jeziorem i jeszcze nikt jej nie zawinoł dlaczego? bo wygląda tak strasznie że strach na niej pływać dlatego nikt nie ukradł? nie może i nie dlatego ! tylko dlatego że u nas nie kradną na jeziorze soi zawsze w sezon ok 15 łódeczek i pare rowerów i nikt sie tym nie interesuje . a jak ktoś bedzie miał ukraśc to i tak ukradnie
Najbardziej prawdopodobne jest, że starych łódek już nikt nie kradnie a raczej odbywa się to na takiej zasadzie; jeśli łódka stoi długo bez opieki na jeziorze ktoś sobie ją wypożycza, najczęściej ktoś, kto wie, kiedy właściciel korzysta z łódki. Teraz starych łódek się już raczej nie kradnie, bo ciężko ją sprzedać a i remont takiej łódki jest kosztowny.
witam Was koledzy chciałbym się dowiedzieć jaki długi powinien być słupek do którego można przycumować łódkę. Często się takie widzi na jeziorze a jestem pewien ze Wy koledzy również mieliście kiedyś do czynienia z takim problemem. Posiadam łódkę i jak do tej pory woziłem ja za każdym razem na dachu samochodu na łowisko, w tym roku planuję zostawić łódkę na wodzie oczywiście ubezpieczoną
Na złodziei niema dobrego sposobu a łódkę pewno jakaś firma ubezpieczy chętnie, ale czy dostaniesz odszkodowanie to już inna sprawa. Musisz po prostu zaryzykować, jeśli łódka jest stara i zniszczona może nikt nie ukradnie. Mój znajomy ze starej łódki zrobił jeszcze starszą, wymazał ją smołom, dał solidną linę stalową, którą oplótł w koło najgrubszego drzewa, a łódkę i tak ukradli.
Ja łódkę mam przypięta do drzewa, a ubezpieczyłem w PTU. Tyle że musiałem ją przypiąć solidną linką jak i kupić kłódkę z atestem. http://forum.wedkuje.pl/post/ubezpieczenie-lodzi-wedkarskiej/92704/0
Co do słupka to zależy jaki jest grunt (twardy/miękki), napewno będziesz też musiał rurę zalać betonem. Beton wlej też do rury by mieli problem z jej przecięciem.
ja też mam przypiętą przy drzewie na początku jakieś debile mi ja zalewali cała wodą ale po jakimś czasie im się to znudziło nie ubezpieczałem ale mam zamiar bo 1000zł drogą nie chodzi .
Moją ukradli ze słupkiem wbitym w dno jakieś 2 m do tego w mule była przyspawana felga od Syreny a wszystko zalane betonem :)
Dobrze że to tylko kłusownicy i znalazła się po kilku dniach chyba była za ciężka do wyniesienia.
Mój znajomy ze starej łódki zrobił jeszcze starszą, wymazał ją smołom, dał solidną linę stalową, którą oplótł w koło najgrubszego drzewa, a łódkę i tak ukradli. Nie mogli przecięć liny to po prostu ścieli drzewo. To było jakieś 10-15 lat temu. Ja też w tym mniej więcej czasie chciałem ubezpieczyć swoją dużą łódkę i dostałem taką informacją, że mogą tylko ubezpieczyć ją jak będzie stała w garażu. Druga firma zażądała atestów, wyceny, faktur i najniższa stawka ubezpieczenia była wartości łódki, bo można było ubezpieczyć łódkę, co najmniej na rok a nie na czas, kiedy stała na jeziorze. Łódka zanim ją ukradli stała przez 2 sezony a w połowie 3 wyparowała. Była to Roman 430 w tak fatalnym stanie, że nadawała się tylko do kapitalnego remonty, ale pływała. Laminat i wszytkie konstrukcje drewniane po prowizorycznych naprawach były tak przesączone wodą, że ważyła z 300 kg.
Myślę, że to dobry temat na zadanie pytania?
Ile (jeśli istnieją mariny) płacicie za cumowanie łodzi w okresie zimowym?
Jak by to można nazwać "cumowanie" czy pilnowanie?
Temat rzeka, bo wchodzą w grę mariny, ośrodki wczasowe nad jeziorami, stanice wędkarskie, u znajomego gospodarza itd. Z własnego doświadczenia wiem, że z cenami różnie bywa, od paru zł za sezon do 100 zł (w zależności od wielkości łajby) i więcej za miesiąc. Kiedyś trzymałem łódkę w jednym ośrodku za friko tylko gospodarz ją przez cały sezon wypożyczał (nie polecam), po sezonie łódkę trzeba było odnawiać. Zdarzało się też, że jak przyjechałem musiałem popłynąć na innej.
Umowa zawsze była na gębę, gdyby łódka zginęła przypuszczam, że kasy bym niedostał.
No to ja coś z własnego podwórka przykład: wpisowe 2000zł plus 100zł miesięcznie za tzw. słupek :-(
mój kolega trzyma łódke juz 6 lat nad jeziorem i jeszcze nikt jej nie zawinoł dlaczego? bo wygląda tak strasznie że strach na niej pływać dlatego nikt nie ukradł? nie może i nie dlatego ! tylko dlatego że u nas nie kradną na jeziorze soi zawsze w sezon ok 15 łódeczek i pare rowerów i nikt sie tym nie interesuje . a jak ktoś bedzie miał ukraśc to i tak ukradnie
Najbardziej prawdopodobne jest, że starych łódek już nikt nie kradnie a raczej odbywa się to na takiej zasadzie; jeśli łódka stoi długo bez opieki na jeziorze ktoś sobie ją wypożycza, najczęściej ktoś, kto wie, kiedy właściciel korzysta z łódki. Teraz starych łódek się już raczej nie kradnie, bo ciężko ją sprzedać a i remont takiej łódki jest kosztowny.