Witam! Jaki kij Panowie polecają do rakiety zanętowej? Lubię podnęcić mieszanką różnych ziaren, granulatu itp. Narazie dysponuję karpiówką 3LBS i gruntówką 80-120gram, coś z tego zda egzamin?
Zatem Pisaq moja rakieta nie jest jakaś tam firmowa bo jest chyba no name. Jest jednak zbliżona do Jaxona 180X50mm. Tyle, że musiałem jej dorobić kilka otworków pod samym pływakiem bo się franca nie chciała opróżniać. Taki dinks koszci cuś koło 10 -15 zeta, zatem tyle co dobry spławik.
Niestety często taka rakieta nie powraca do właściciela.
Rzuty rakietą na duże odległości to stres dla kija i żyły, dlatego zasada jest prosta, im mocniejszy zestaw tym lepiej. Jeśli ma się odpowiednio dużo kijaszków, to proponuję jeden mocniejszy poświęcić, dać mu grubą żyłę i poświęcić do jednego celu. No bo ciągłe przezbrajanie może kosztować załamanie nerwowe. Ale jak się nie ma, to trzeba sobie radzić tym, co jest na podorędziu.
Ewentualnie można kupić spod-rod za 200 lub 400zł, na który mnie po prostu nie stać. Wędek za dużo nie mam, ale z tego co widzę, będę musiał zorganizować jakąś ciężką gruntówkę, żyłkę 0,40 i odpowiedni młynek. Generalnie wolałbym nęcić z pontonu, ale nie zawsze jest sposobność. Kijek z rakietą zajmuje mniej miejsca i można go zabrać nawet na kilkugodzinny wypad na rybki. Po zanęceniu można go przezbroić i zrobić "marker-rod", a w razie awarii użyć do... uwaga... łowienia ryb ;) Jak to nie wraca do właściciela? o.O Zrywa się? Toć trzeba mocniejszą żyłkę ;)
Żyła jest żyłą i nigdy nie wiesz kiedy p*. Trzeba często skracać, by wyeliminować zadry. Stąd mój pomysł z rolkową przelotką, bo ona nie rani żyłki przy wyrzucaniu. A kup Ty se lepiej porządny kij za te kasę jak jej nazbierasz, a z karpiówy strzelaj rakietą. Jakieś rod-pody kurde.... kto wymyśla te bzdury.
Jak to o czym? O nowoczesnym, profesjonalnym wędkarstwie haha :D
Karpiówka ma 3LBS maksymalnie 3,5, a taki spod-rod 5 albo i 5,5LBS. Mówiąc krótko, boje się, że wędka na miśki pierdyknie ;) Jak będę chodził połowić matchówką i feederem to jasne, mogę zabrać karpiówkę z rakietą i sobie nęcić, ale jak pójdę na kapry to co? :D Ehhh, wędkarstwo uspokaja, nie ma co :D
Pisaq poszukaj patyka do Surfcastingu Seacor Surf 390 cw-100-250g iub podobnego ,warunek kij musi być dość sztywny .Kołowrotek nada sie właściwie każdy morski,żyłka około 0,30 z minimum 15m przyponem strzałowym z grubszej plecionki,nie zapomnij o ochraniaczu na paluch i dokręc hamulec "na mur". miłego miotania.
To se kup takie łódkie na motorek i radyjko - bedziesz na topie ni ma to tamto. A jaka prezyzja! :-)
Z tym to już nie raz widziałem u nas gości z takim sprzętem i cicho i nikt nie wie co się dzieje czy nęci czy się bawi, więc można powiedzieć nikt kto nie kuma go nie podsiądzie hehehe.
To se kup takie łódkie na motorek i radyjko - bedziesz na topie ni ma to tamto. A jaka prezyzja! :-) Kumpel ma ,bardzo fajna rzecz i użyteczna .Niestety drogie toto.
Oj Panowie, domyślam się, że moja wizja automatycznej wędki już niedługo stanie sie rzeczywistością.
Wtedy skończy się bezpowrotnie era zdobywców, odkrywców, miłośników, a rozpocznie się epoka satelitarnych robo-wędkarzy.
Wszystko to o czym mowa, zaniknie bezpowrotnie, powstaną w niedalekiej przyszłości skanseny z woskowymi figurami wedkarzy i ich akcesoria, będzie co "podziwiać"
Wszystko to o czym mowa, zaniknie bezpowrotnie, powstaną w niedalekiej przyszłości skanseny z woskowymi figurami wedkarzy i ich akcesoria, będzie co "podziwiać"
Już to widzę.
A tata, a do czego ta rakieta zanętowa służyła.
- No widzisz synku do tego co teraz nasza łódź z komorą na 300kg zanęty.
- No a te wędki z napisem karpiowe, sumowe.
- te karpiowe to Ty teraz masz na płocie takie kiedyś małe karpie były jak teraz duże są płocie, a te na sumy to teraz Szczupaki najlepsze na świecie, Szwedzi do nas się zlatują na nie.
- Tata, a te rod-pody jakieś takie śmieszne podpórki czy co to.
- tak synek to kiedyś był wypas dla wędkarza teraz trzeba się kotwiczyć razem z wędka na brzegu żeby ryba nas nie wciągnęła.
- To mówisz o tej rybie z Rzeszowskiego co ma taką szczęke w długi szpic zchodzącą.
- Tak synek o niej mówie to Marlin, a na okazy to na Śląsk się jeździ
Wyobraz sobie twojego wnuka już grubo po pięćdziesiątce który prowadzi swojego wnuka za ręke i przekracza brame takiego skansenu , i pokazuje palcem mówiąc - popatrz wnuczku - tam siedzi mój dziadek GHOSTMIR , tak kiedyś tak łowili ryby a dziś masz wszystko w tubce , widzisz jaka wygoda ?
To wisi w powietrzu, to moze być w niedalekiej przyszłości kto kiedyś słyszał o komercyjnych, licencyjnych, i prywatnych stawach, jęziorach. Coraz więcej zakazów i nakazów a tym samym PZW dąży do samounicestwienia tego co tak bardzo kochamy!..............
spokojnie panowie-zawsze się znajdzie trochę ludzi ,którzy będą łowić po staremu:)my też już nie łowimy tak jak nasi dziadkowie.ba -nawet nie tak jak kiedyś sami łowiliśmy-te parędziesiąt lat temu.inaczej żyjemy ,inaczej łowimy-świat się zmienia i nie zawsze na gorsze:)ale sentyment za starym zostaje.są wędkarze-chyba w Anglii się ta moda pojawiła-którzy łowią na wędki takie jak na początku wieku.bambusiki, kołowrotki ze szpulą ruchomą ,stare metody i technika.takie bardzo tradycyjne wędkarstwo.wrócili do źródeł:)są coraz nowsze gadżety,ale jest wybór-każdy łowi jak lubi i jeśli nawet niektóre rzeczy i pomysły wydaja mi się dziwne i przefajnowane to nie robię z tego tragedii.sam nie zastosuje a inni niech se ćwiczą:)można mieć dobrych znajomych wśród każdej grupy-tych z wypasionym sprzętem i tych z bazarówką.ja mam takich .i w każdej z tych grup trafiają się tacy z którymi nie da się pogadać a tym bardziej połowic.bo wszystko wiedzą najlepiej.a to upierdliwe jest jak cholera:) ostatecznie i tak liczy się człowiek-jaki jest,a nie co ma.
Wszystko to o czym mowa, zaniknie bezpowrotnie, powstaną w niedalekiej przyszłości skanseny z woskowymi figurami wedkarzy i ich akcesoria, będzie co "podziwiać"
Już to widzę.
A tata, a do czego ta rakieta zanętowa służyła.
- No widzisz synku do tego co teraz nasza łódź z komorą na 300kg zanęty.
- No a te wędki z napisem karpiowe, sumowe.
- te karpiowe to Ty teraz masz na płocie takie kiedyś małe karpie były jak teraz duże są płocie, a te na sumy to teraz Szczupaki najlepsze na świecie, Szwedzi do nas się zlatują na nie.
- Tata, a te rod-pody jakieś takie śmieszne podpórki czy co to.
- tak synek to kiedyś był wypas dla wędkarza teraz trzeba się kotwiczyć razem z wędka na
brzegu żeby ryba nas nie wciągnęła.
- To mówisz o tej rybie z Rzeszowskiego co ma taką szczęke w długi szpic zchodzącą.
- Tak synek o niej mówie to Marlin, a na okazy to na Śląsk się jeździ
Zgadzam się ze Kolegą Spines21, ale tak jak mówi Miru57 czy PZW da nam jeszcze połowić bez OS ów czy ŁS i nie wysprzedaję wszystkiego na komercję. Wtedy będzie moda na oczka wodne, a Ci którzy już mają będą pogłebiąć, poszerzać i zarybiać.
Ale się tam u góry pojeb.... nie wiem czemu al;e to jakoś tak
Zgadzam się ze Kolegą Spines21, ale tak jak mówi Miru57 czy PZW da nam jeszcze połowić bez OS ów czy ŁS i nie wysprzedaję wszystkiego na komercję. Wtedy będzie moda na oczka wodne, a Ci którzy już mają będą pogłebiąć, poszerzać i zarybiać.
W model do wywózki nie zainwestuję, bo za te pieniążki wolałbym kupić coś innego, niekoniecznie wędkarskiego. Znowu tak często nie wędkuję "z brzegu", tak gdzieś do połowy maja, może czerwca, później tylko spinning, a nie będę wywoził woblera na środek Przeczyc :p
Dla kogoś, kto wędkuje 2 razy w tygodniu rakieta zanętowa wystarcza. Fakt, że do tej pory radziłem sobie za pomocą procy i PVA, alem zleniwiał :) Dlatego najbardziej - jeżeli chodzi o rybki typu lin czy karp - upodobałem sobie niewielkie zbiorniki wodne, dosłownie kałuże, które można przerzucić karpiówką. Tam wszystko jest takie..."pierwotne".
Bardzo podobają mi się realia wędkarskie brytyjskich "pondów", gdzie wędkarze łowią ładne rybki za pomocą zestawów typu free-line czy odległościówkami na przynęty takie jak mięsko z konserwy, orzeszek, kukurydzka, gdzie nęcenie tonami nie jest potrzebne, wystarczy chwilka czasu, cierpliwości no i jakaś wędka ;)
Ukłonamy biję Kolo. Też mi się podoba taki obrazek. Jadę sobie przez las, patrzę, a tu kurka bajoro długie na 200 metrów, częściowo zarośnięte, ale kurka czyste w mordę. Wysiadam z "Zośki" i człapię dookoła wody. Pac - komar. Luknę na wodę a tam jak nie pierdyknie paletką o wodę - nawet nie zauważyłem co to było! No to obszedłem wszystkie ścieżki, cały zbiorniczek, i nie znalazłem ani tabliczki, ani kamienia, ani śladu luda! No to do auta po kijaszek, taki lekki ze spławiczkiem i wio. Jeden rzut w ciemno, zaczep. Drugi rzut - lekko przegruntowane, ale myślę... co mi tam, niech leży. Posiedziałem, posłuchałem ptaszków, a tu leciutko spławiczek postawił dęba. Myślę sobie - no widać znowu zaczepił i jakiś prąd wody go ciągnie... zostawiłem.
Po kilku sekundach spławik położył się i znów stanął dęba. Oczywiście zaciąłem i wytargałem linka co miał jak pamiętam 28 cm. Ładny był, prawie brązowy.
No a potem to już poszło z górki i nawet nie będę pisał co tam połowiłem, grunt że odwiedzam ten stawek tak ze dwa razy w sezonie i strzegę o jak oka w głowie, by mi tam robactwa nie nalazło.
Dziewiczy zakątek! A ja zacieram ślady mej bytności jak po zabójstwie.
Witam!
Jaki kij Panowie polecają do rakiety zanętowej?
Lubię podnęcić mieszanką różnych ziaren, granulatu itp.
Narazie dysponuję karpiówką 3LBS i gruntówką 80-120gram, coś z tego zda egzamin?
W ogóle jaki zestaw byłby optymalny?
Młynek, linka, wędzisko no i... rakieta.
Zatem Pisaq moja rakieta nie jest jakaś tam firmowa bo jest chyba no name. Jest jednak zbliżona do Jaxona 180X50mm. Tyle, że musiałem jej dorobić kilka otworków pod samym pływakiem bo się franca nie chciała opróżniać. Taki dinks koszci cuś koło 10 -15 zeta, zatem tyle co dobry spławik.
Niestety często taka rakieta nie powraca do właściciela.
Ogólnie bracie to jest tak:
Rzuty rakietą na duże odległości to stres dla kija i żyły, dlatego zasada jest prosta, im mocniejszy zestaw tym lepiej. Jeśli ma się odpowiednio dużo kijaszków, to proponuję jeden mocniejszy poświęcić, dać mu grubą żyłę i poświęcić do jednego celu. No bo ciągłe przezbrajanie może kosztować załamanie nerwowe. Ale jak się nie ma, to trzeba sobie radzić tym, co jest na podorędziu.
Ewentualnie można kupić spod-rod za 200 lub 400zł, na który mnie po prostu nie stać.
Wędek za dużo nie mam, ale z tego co widzę, będę musiał zorganizować jakąś ciężką gruntówkę, żyłkę 0,40 i odpowiedni młynek.
Generalnie wolałbym nęcić z pontonu, ale nie zawsze jest sposobność.
Kijek z rakietą zajmuje mniej miejsca i można go zabrać nawet na kilkugodzinny wypad na rybki.
Po zanęceniu można go przezbroić i zrobić "marker-rod", a w razie awarii użyć do... uwaga... łowienia ryb ;)
Jak to nie wraca do właściciela? o.O Zrywa się? Toć trzeba mocniejszą żyłkę ;)
Żyła jest żyłą i nigdy nie wiesz kiedy p*. Trzeba często skracać, by wyeliminować zadry. Stąd mój pomysł z rolkową przelotką, bo ona nie rani żyłki przy wyrzucaniu. A kup Ty se lepiej porządny kij za te kasę jak jej nazbierasz, a z karpiówy strzelaj rakietą. Jakieś rod-pody kurde.... kto wymyśla te bzdury.
spot-rod, marker-pod..... o czym ty Pisaczku do mnie mówisz......
Jak to o czym? O nowoczesnym, profesjonalnym wędkarstwie haha :D
Karpiówka ma 3LBS maksymalnie 3,5, a taki spod-rod 5 albo i 5,5LBS.
Mówiąc krótko, boje się, że wędka na miśki pierdyknie ;)
Jak będę chodził połowić matchówką i feederem to jasne, mogę zabrać karpiówkę z rakietą i sobie nęcić, ale jak pójdę na kapry to co? :D
Ehhh, wędkarstwo uspokaja, nie ma co :D
To se kup takie łódkie na motorek i radyjko - bedziesz na topie ni ma to tamto. A jaka prezyzja! :-)
Abu helikoptra takiego..........
Pisaq poszukaj patyka do Surfcastingu Seacor Surf 390 cw-100-250g iub podobnego ,warunek kij musi być dość sztywny .Kołowrotek nada sie właściwie każdy morski,żyłka około 0,30 z minimum 15m przyponem strzałowym z grubszej plecionki,nie zapomnij o ochraniaczu na paluch i dokręc hamulec "na mur".
miłego miotania.
Dobre wyjście, tylko kosztowne. A przy tych przeciążeniach plecionka zrobi z przelotki sieczkę w bardzo krótkim czasie.
Radze sobie kijem 180 gramów i żyłką , dlatego tak doradzam, ni zaś z przesadnej oszczędności.
A kołowrotek.... no każdy większy, mocniejszy się nada.
cieplo sie robi takze nie dlugo bedzie mozna poplywac a przy okazji podnecic he he he;)
To se kup takie łódkie na motorek i radyjko - bedziesz na topie ni ma to tamto. A jaka prezyzja! :-)
Z tym to już nie raz widziałem u nas gości z takim sprzętem i cicho i nikt nie wie co się dzieje czy nęci czy się bawi, więc można powiedzieć nikt kto nie kuma go nie podsiądzie hehehe.
To se kup takie łódkie na motorek i radyjko - bedziesz na topie ni ma to tamto. A jaka prezyzja! :-)
Kumpel ma ,bardzo fajna rzecz i użyteczna .Niestety drogie toto.
Dobra i droga zabawka lecz dla tych którzy często przesiadują nad wodą.
Oj Panowie, domyślam się, że moja wizja automatycznej wędki już niedługo stanie sie rzeczywistością.
Wtedy skończy się bezpowrotnie era zdobywców, odkrywców, miłośników, a rozpocznie się epoka satelitarnych robo-wędkarzy.
oj swiat do tego szybko zmierza - chinole juz mysla jak przez internet przeslac zapach !!!!!!!!!
co o z nami bedzie
Oj Panowie, domyślam się, że moja wizja automatycznej wędki już niedługo stanie sie rzeczywistością.
Wtedy skończy się bezpowrotnie era zdobywców, odkrywców, miłośników, a rozpocznie się epoka satelitarnych robo-wędkarzy.
Wszystko to o czym mowa, zaniknie bezpowrotnie, powstaną w niedalekiej przyszłości skanseny z woskowymi figurami wedkarzy i ich akcesoria, będzie co "podziwiać"
:-)
:-)
Sam nie wierzę w to co napisałem ............hehehe
Nie no - świetny ten tekst!
Wszystko to o czym mowa, zaniknie bezpowrotnie, powstaną w niedalekiej przyszłości skanseny z woskowymi figurami wedkarzy i ich akcesoria, będzie co "podziwiać"
Już to widzę.
A tata, a do czego ta rakieta zanętowa służyła.
- No widzisz synku do tego co teraz nasza łódź z komorą na 300kg zanęty.
- No a te wędki z napisem karpiowe, sumowe.
- te karpiowe to Ty teraz masz na płocie takie kiedyś małe karpie były jak teraz duże są płocie, a te na sumy to teraz Szczupaki najlepsze na świecie, Szwedzi do nas się zlatują na nie.
- Tata, a te rod-pody jakieś takie śmieszne podpórki czy co to.
- tak synek to kiedyś był wypas dla wędkarza teraz trzeba się kotwiczyć razem z wędka na brzegu żeby ryba nas nie wciągnęła.
- To mówisz o tej rybie z Rzeszowskiego co ma taką szczęke w długi szpic zchodzącą.
- Tak synek o niej mówie to Marlin, a na okazy to na Śląsk się jeździ
Nie no - świetny ten tekst!
Wyobraz sobie twojego wnuka już grubo po pięćdziesiątce który prowadzi swojego wnuka za ręke i przekracza brame takiego skansenu , i pokazuje palcem mówiąc - popatrz wnuczku - tam siedzi mój dziadek GHOSTMIR , tak kiedyś tak łowili ryby a dziś masz wszystko w tubce , widzisz jaka wygoda ?
Nie no kurna, bo zroszę krzesło! Litości!
Jezusowi się strasznie nudziło. Poprosił więc Pon Bócka o pozwolenie i wybrał się na ziemię.
Wraca po tygodniu i już od samej bramy sika ze śmiechu i zatacza się z radości, a z oczu jego płyną łzy rozbawienia.
Już się wszyscy w niebiesiech martwić zaczęli, czy aby Jezusowi się coś w głowę nie stało i wieści o tym dotarły do Ojca.
Wezwał więc Ojciec Jezusa i pyta:
- Synu kochany, powiedz z czego masz taki polew, bo już się Archaniołowie i wszyscy święci plotkowaniem zajmują!
A na to Jezus:
-Pamiętasz ojciec jak 2000 lat temu na ziemi ten związek wędkarski majstrowałem?
Ojciec :
- No....
Jezus:
- Se Tata wyobraź, że oni się jeszcze w to bawią! HA... HA... HA!
To wisi w powietrzu, to moze być w niedalekiej przyszłości kto kiedyś słyszał o komercyjnych, licencyjnych, i prywatnych stawach, jęziorach. Coraz więcej zakazów i nakazów a tym samym PZW dąży do samounicestwienia tego co tak bardzo kochamy!..............
spokojnie panowie-zawsze się znajdzie trochę ludzi ,którzy będą łowić po staremu:)my też już nie łowimy tak jak nasi dziadkowie.ba -nawet nie tak jak kiedyś sami łowiliśmy-te parędziesiąt lat temu.inaczej żyjemy ,inaczej łowimy-świat się zmienia i nie zawsze na gorsze:)ale sentyment za starym zostaje.są wędkarze-chyba w Anglii się ta moda pojawiła-którzy łowią na wędki takie jak na początku wieku.bambusiki, kołowrotki ze szpulą ruchomą ,stare metody i technika.takie bardzo tradycyjne wędkarstwo.wrócili do źródeł:)są coraz nowsze gadżety,ale jest wybór-każdy łowi jak lubi i jeśli nawet niektóre rzeczy i pomysły wydaja mi się dziwne i przefajnowane to nie robię z tego tragedii.sam nie zastosuje a inni niech se ćwiczą:)można mieć dobrych znajomych wśród każdej grupy-tych z wypasionym sprzętem i tych z bazarówką.ja mam takich .i w każdej z tych grup trafiają się tacy z którymi nie da się pogadać a tym bardziej połowic.bo wszystko wiedzą najlepiej.a to upierdliwe jest jak cholera:)
ostatecznie i tak liczy się człowiek-jaki jest,a nie co ma.
Wszystko to o czym mowa, zaniknie bezpowrotnie, powstaną w niedalekiej przyszłości skanseny z woskowymi figurami wedkarzy i ich akcesoria, będzie co "podziwiać"
Już to widzę.
A tata, a do czego ta rakieta zanętowa służyła.
- No widzisz synku do tego co teraz nasza łódź z komorą na 300kg zanęty.
- No a te wędki z napisem karpiowe, sumowe.
- te karpiowe to Ty teraz masz na płocie takie kiedyś małe karpie były jak teraz duże są płocie, a te na sumy to teraz Szczupaki najlepsze na świecie, Szwedzi do nas się zlatują na nie.
- Tata, a te rod-pody jakieś takie śmieszne podpórki czy co to.
- tak synek to kiedyś był wypas dla wędkarza teraz trzeba się kotwiczyć razem z wędka na
brzegu żeby ryba nas nie wciągnęła.
- To mówisz o tej rybie z Rzeszowskiego co ma taką szczęke w długi szpic zchodzącą.
- Tak synek o niej mówie to Marlin, a na okazy to na Śląsk się jeździ
Zgadzam się ze Kolegą Spines21, ale tak jak mówi Miru57 czy PZW da nam jeszcze połowić bez OS ów czy ŁS i nie wysprzedaję wszystkiego na komercję. Wtedy będzie moda na oczka wodne, a Ci którzy już mają będą pogłebiąć, poszerzać i zarybiać.
Ale się tam u góry pojeb.... nie wiem czemu al;e to jakoś tak
Zgadzam się ze Kolegą Spines21, ale tak jak mówi Miru57 czy PZW da nam jeszcze połowić bez OS ów czy ŁS i nie wysprzedaję wszystkiego na komercję. Wtedy będzie moda na oczka wodne, a Ci którzy już mają będą pogłebiąć, poszerzać i zarybiać.
W model do wywózki nie zainwestuję, bo za te pieniążki wolałbym kupić coś innego, niekoniecznie wędkarskiego. Znowu tak często nie wędkuję "z brzegu", tak gdzieś do połowy maja, może czerwca, później tylko spinning, a nie będę wywoził woblera na środek Przeczyc :p
Dla kogoś, kto wędkuje 2 razy w tygodniu rakieta zanętowa wystarcza.
Fakt, że do tej pory radziłem sobie za pomocą procy i PVA, alem zleniwiał :)
Dlatego najbardziej - jeżeli chodzi o rybki typu lin czy karp - upodobałem sobie niewielkie zbiorniki wodne, dosłownie kałuże, które można przerzucić karpiówką. Tam wszystko jest takie..."pierwotne".
Bardzo podobają mi się realia wędkarskie brytyjskich "pondów", gdzie wędkarze łowią ładne rybki za pomocą zestawów typu free-line czy odległościówkami na przynęty takie jak mięsko z konserwy, orzeszek, kukurydzka, gdzie nęcenie tonami nie jest potrzebne, wystarczy chwilka czasu, cierpliwości no i jakaś wędka ;)
Ukłonamy biję Kolo. Też mi się podoba taki obrazek. Jadę sobie przez las, patrzę, a tu kurka bajoro długie na 200 metrów, częściowo zarośnięte, ale kurka czyste w mordę. Wysiadam z "Zośki" i człapię dookoła wody. Pac - komar. Luknę na wodę a tam jak nie pierdyknie paletką o wodę - nawet nie zauważyłem co to było! No to obszedłem wszystkie ścieżki, cały zbiorniczek, i nie znalazłem ani tabliczki, ani kamienia, ani śladu luda! No to do auta po kijaszek, taki lekki ze spławiczkiem i wio. Jeden rzut w ciemno, zaczep. Drugi rzut - lekko przegruntowane, ale myślę... co mi tam, niech leży. Posiedziałem, posłuchałem ptaszków, a tu leciutko spławiczek postawił dęba. Myślę sobie - no widać znowu zaczepił i jakiś prąd wody go ciągnie... zostawiłem.
Po kilku sekundach spławik położył się i znów stanął dęba. Oczywiście zaciąłem i wytargałem linka co miał jak pamiętam 28 cm. Ładny był, prawie brązowy.
No a potem to już poszło z górki i nawet nie będę pisał co tam połowiłem, grunt że odwiedzam ten stawek tak ze dwa razy w sezonie i strzegę o jak oka w głowie, by mi tam robactwa nie nalazło.
Dziewiczy zakątek! A ja zacieram ślady mej bytności jak po zabójstwie.