Witam. Podzieli się ktoś samym sposobem nęcenia na rzece przy wędkowaniu na feeder?
Chodzi mi o to czy do koszyczka wędruje u was tak samo zrobiona zanęta co bezpośrednio do wody?
Czy oddzielnie robicie kule i kleicie je gliną, klejem czy w sposób naturalny a do koszyczka wędruje czysta zanęta pozbawiona spoiwa? Potrzebuję troszkę się doszkolić bo z wody stojącej przesiadam się na rzeki (Wisła najczęściej) w miejscach o sporym nurcie albo na pograniczu z wodą wolniejszą.
Witam. Podzieli się ktoś samym sposobem nęcenia na rzece przy wędkowaniu na feeder?
Chodzi mi o to czy do koszyczka wędruje u was tak samo zrobiona zanęta co bezpośrednio do wody?
Czy oddzielnie robicie kule i kleicie je gliną, klejem czy w sposób naturalny a do koszyczka wędruje czysta zanęta pozbawiona spoiwa? Potrzebuję troszkę się doszkolić bo z wody stojącej przesiadam się na rzeki (Wisła najczęściej) w miejscach o sporym nurcie albo na pograniczu z wodą wolniejszą.
Kupujesz zanętę typową do koszyków i po problemie. Ona ma juz odpowiednio dobrane kleje, a poza tym dodajesz glinę wiążącą na rzeki i walisz tą zanętę i w kosz i w kulach.
Do gotowych zanęt feederowych dodaję jeszcze swoje dodatki różne składniki a kleju czy gliny już nie ,bo po tych dodatkach już wystarczającą ma spoistość zanęta.I taka do kosza i kule do wody.
Ok. I tak robię ale ostatnio spotkałem się z innym sposobem.Kule są bardziej wiążące i długo się trzymają w łowisku delikatnie pracując cały czas a do koszyka robi się luźniejszą zanętę (skład ten sam ale z mniejszą ilością gliny albo całkowicie bez niej). Z koszyczka zanęta „leci” mocniej i bardziej wabi na początku oraz robi się z niej dywanik zanęt owy. Robił tak ktoś?
Nie musisz bardziej ich wiązać, tylko mocniej ugniataj kule, tak spowolnisz rozpadanie. Dywan wyłoży się z kul i na tym leży koszyk. A jeśli dodasz do zanęty pinki lub białe, to przyśpieszysz rozpadanie kul.
Dzięki za info:) Zastanawiałem się bo zostało mi sporo zanęty klasycznej na wody stojące i pomyślałem że kule utwardzę gliną i może jakimś klejem (jak będę rzucał w spory nurt) a do koszyka zostawię zwykłą (oczywiście wzbogaconą o jakieś roślinne czy zwierzęce dodatki).
Ja znowu dzielę znętę na dwie części . Zanętę za kule mocno sklejam i dociążam a zanęta do koszyka jest bez wypełniaczy i dodatków klejących ale z dużą ilością mięsa . Ostatnio zanęcałem zamiast kulami to gotowaną kukurydzą z dodatkiem brasem i świetnie wchodziły wielkie lechole do czasu gdy ""zwalały"" sie karpie . Taki scenariusz powtarzałem kilka razy jesienią ubiegłego roku .
Zgadzam się z tobą Jędrek też dzielę tylko że do maczam jedną troszkę bardziej do kul żeby mi się nie rozpadały a i nie używam gliny tak jakoś nie mam do niej przekonania
Zgadzam się z tobą Jędrek też dzielę tylko że do maczam jedną troszkę bardziej do kul żeby mi się nie rozpadały a i nie używam gliny tak jakoś nie mam do niej przekonania
Nie no wiadomo-dowilżyć , napisałem , że mocniej sklejam . Grześ ja też jakiś czas temu miałem uczulenie na wypełniacze ale stary polecam Ci pod każdą ( białą ) metodę . Jedynie karp i lin nie przepada za taką zanętą ale z braku laku też wchodzi . Według mnie nie powinno się dodawać gliny czy ziemi do koszykowej mieszanki ale to tylko moje zdanie .
Witam , ja już poruszyłem temat nęcenia na rzece. Problem polega na wybraniu miejsca gdzie rzucać kule. Łowię ze 20m od brzegu, rzucam w górę rzeki z 10-15m i koszyczek(40g) pięknie spływa na wprost. I teraz gdzie rzucać kule? bo kula jest lżejsza i ma większą objętość więc prąd może (i pewnie tak jest ) ją znieść dalej za łowisko. Ponadto często kule rozpadają się w locie i podczas uderzenia o wodę więc całość nie idzie pięknie w dół w " z góry upatrzone miejsce" kolejna sprawa. Na dnie są ślimaki więc i pewnie muł, kamieni raczej nie ma... to sie zastanawiam , czy siła nurtu która przestawia koszyczek 40g wypełniony zanętą , nie zniesie np, kukurydzy czy pęczaku w dół rzeki. Boję się że rzucając kulki nęcę sąsiadowi 100m dalej. Ma KTOŚ JAKIŚ SPOSÓB NA PRECYZYJNE NĘCENIE ŁOWISKA NA RZECE? jak to sie sprawdza? może oblicza? jak to wyczuć ?
Witam. Podzieli się ktoś samym sposobem nęcenia na rzece przy wędkowaniu na feeder?
Chodzi mi o to czy do koszyczka wędruje u was tak samo zrobiona zanęta co bezpośrednio do wody?
Czy oddzielnie robicie kule i kleicie je gliną, klejem czy w sposób naturalny a do koszyczka wędruje czysta zanęta pozbawiona spoiwa? Potrzebuję troszkę się doszkolić bo z wody stojącej przesiadam się na rzeki (Wisła najczęściej) w miejscach o sporym nurcie albo na pograniczu z wodą wolniejszą.
Witam. Podzieli się ktoś samym sposobem nęcenia na rzece przy wędkowaniu na feeder?
Chodzi mi o to czy do koszyczka wędruje u was tak samo zrobiona zanęta co bezpośrednio do wody?
Czy oddzielnie robicie kule i kleicie je gliną, klejem czy w sposób naturalny a do koszyczka wędruje czysta zanęta pozbawiona spoiwa? Potrzebuję troszkę się doszkolić bo z wody stojącej przesiadam się na rzeki (Wisła najczęściej) w miejscach o sporym nurcie albo na pograniczu z wodą wolniejszą.
Kupujesz zanętę typową do koszyków i po problemie. Ona ma juz odpowiednio dobrane kleje, a poza tym dodajesz glinę wiążącą na rzeki i walisz tą zanętę i w kosz i w kulach.
Do gotowych zanęt feederowych dodaję jeszcze swoje dodatki różne składniki a kleju czy gliny już nie ,bo po tych dodatkach już wystarczającą ma spoistość zanęta.I taka do kosza i kule do wody.
Ok. I tak robię ale ostatnio spotkałem się z innym sposobem. Kule są bardziej wiążące i długo się trzymają w łowisku delikatnie pracując cały czas a do koszyka robi się luźniejszą zanętę (skład ten sam ale z mniejszą ilością gliny albo całkowicie bez niej). Z koszyczka zanęta „leci” mocniej i bardziej wabi na początku oraz robi się z niej dywanik zanęt owy. Robił tak ktoś?
Nie musisz bardziej ich wiązać, tylko mocniej ugniataj kule, tak spowolnisz rozpadanie. Dywan wyłoży się z kul i na tym leży koszyk. A jeśli dodasz do zanęty pinki lub białe, to przyśpieszysz rozpadanie kul.
Tak Maciek racja dodawanie robali, czy nawet kuku i innych ziaren osłabia konstrukcję i przyspiesza rozpad kul.
Dzięki za info:) Zastanawiałem się bo zostało mi sporo zanęty klasycznej na wody stojące i pomyślałem że kule utwardzę gliną i może jakimś klejem (jak będę rzucał w spory nurt) a do koszyka zostawię zwykłą (oczywiście wzbogaconą o jakieś roślinne czy zwierzęce dodatki).
Ja znowu dzielę znętę na dwie części . Zanętę za kule mocno sklejam i dociążam a zanęta do koszyka jest bez wypełniaczy i dodatków klejących ale z dużą ilością mięsa . Ostatnio zanęcałem zamiast kulami to gotowaną kukurydzą z dodatkiem brasem i świetnie wchodziły wielkie lechole do czasu gdy ""zwalały"" sie karpie . Taki scenariusz powtarzałem kilka razy jesienią ubiegłego roku .
Zgadzam się z tobą Jędrek też dzielę tylko że do maczam jedną troszkę bardziej do kul żeby mi się nie rozpadały a i nie używam gliny tak jakoś nie mam do niej przekonania
Zgadzam się z tobą Jędrek też dzielę tylko że do maczam jedną troszkę bardziej do kul żeby mi się nie rozpadały a i nie używam gliny tak jakoś nie mam do niej przekonania
Nie no wiadomo-dowilżyć , napisałem , że mocniej sklejam . Grześ ja też jakiś czas temu miałem uczulenie na wypełniacze ale stary polecam Ci pod każdą ( białą ) metodę . Jedynie karp i lin nie przepada za taką zanętą ale z braku laku też wchodzi . Według mnie nie powinno się dodawać gliny czy ziemi do koszykowej mieszanki ale to tylko moje zdanie .
Witam , ja już poruszyłem temat nęcenia na rzece. Problem polega na wybraniu miejsca gdzie rzucać kule.
Łowię ze 20m od brzegu, rzucam w górę rzeki z 10-15m i koszyczek(40g) pięknie spływa na wprost. I teraz gdzie rzucać kule? bo kula jest lżejsza i ma większą objętość więc prąd może
(i pewnie tak jest ) ją znieść dalej za łowisko. Ponadto często kule rozpadają się w locie i podczas uderzenia o wodę więc całość nie idzie pięknie w dół w " z góry upatrzone miejsce"
kolejna sprawa. Na dnie są ślimaki więc i pewnie muł, kamieni raczej nie ma... to sie zastanawiam , czy siła nurtu która przestawia koszyczek 40g wypełniony zanętą , nie zniesie np, kukurydzy czy pęczaku w dół rzeki.
Boję się że rzucając kulki nęcę sąsiadowi 100m dalej.
Ma KTOŚ JAKIŚ SPOSÓB NA PRECYZYJNE NĘCENIE ŁOWISKA NA RZECE? jak to sie sprawdza? może oblicza? jak to wyczuć ?