Jest 18 wrzesień ,pogoda piękna rzeka wieprz.Nad wodą byłem o godzinie 13 ,rozstaw sprzętu itd.O 14 pierwsze branie ,mała brzanka ,do wody. Za chwię druga taka sama,do wody.Po chwili tarnięcie wędą ,która spada z podpórki. Szybkie zacięcie i jest. Ryba powoli odpływa ,kołowrotek pracuje ,żyłki ubywa.Po wyciągnięciu około 50 metrów żyki zaczynam schodzić brzegiem wieprza. Ale ile można schodzić, zaczynają się krzaki a sum płynie dalej.Ręka boli ale cóż ,rybę to nie obchodzi ,płynie dalej. Żyłki coraz mniej I nadchodzi ta nieubłagana chwila trzask pękającej żyłki kończy przygodę z rybą .Do zobaczenia następnym razem rybko.
Sierpień, wysoka woda na odrze - powodziowa, miejscowa z bardzo szbkim nurtem, jako brodzący nawet stopy nie włożylem ze strachu, godzina wieczorna, 11 cm predator maximus mannsa, kijek do 28 gram - z mega zapasem mocy, pleciona 0.19 - chęć złowienia sandacza
oczywiście branie suma w 2 podbiciu i walka 1,5 godziny, kij wygięty w pół, aż trzeszczał, ale nei pękł, hamulec w stradicu 4000 dokręcony prawie na maxa, ale to i tak nie było w stanie zatrzymać pleciony wyjmowanej przez suma, kilka razy murowanie, zmęczenie rymy ale bez szans na przeciągnięcie przez 2 warkocze, potworma sila wody, w ciemnościach ryba poszła w krzaczory i przymurowała i cisza, koledzy chcięli wypędzić go z krzaków ale niestetu sumieko się wypięło
z kilkunastu kibiców zostalo 3 najwytrwalszych - niestety porażka, ale walka piękna, zakwasy przez 3 dni na łapach
choc kij spokojnie wyrzymał to nie bylem w stanie ruszyc ryby, sum miał około 140 cm +
rada - w takim nurcie na suma kijek minimum do 60 gram
Jest 18 wrzesień ,pogoda piękna rzeka wieprz.Nad wodą byłem o godzinie 13 ,rozstaw sprzętu itd.O 14 pierwsze branie ,mała brzanka ,do wody. Za chwię druga taka sama,do wody.Po chwili tarnięcie wędą ,która spada z podpórki. Szybkie zacięcie i jest. Ryba powoli odpływa ,kołowrotek pracuje ,żyłki ubywa.Po wyciągnięciu około 50 metrów żyki zaczynam schodzić brzegiem wieprza. Ale ile można schodzić, zaczynają się krzaki a sum płynie dalej.Ręka boli ale cóż ,rybę to nie obchodzi ,płynie dalej. Żyłki coraz mniej I nadchodzi ta nieubłagana chwila trzask pękającej żyłki kończy przygodę z rybą .Do zobaczenia następnym razem rybko.
większość z nas to zna a póżniej niedosyt i myślenie mogłem zrobić.... ale już za póżno :)
Urwany przypon z plecionki1.0 po kilkunastu minutach walki.Albo ........przetarta plecionka 0.50 na kamieniach główki.
Sierpień, wysoka woda na odrze - powodziowa, miejscowa z bardzo szbkim nurtem, jako brodzący nawet stopy nie włożylem ze strachu, godzina wieczorna, 11 cm predator maximus mannsa, kijek do 28 gram - z mega zapasem mocy, pleciona 0.19 - chęć złowienia sandacza
oczywiście branie suma w 2 podbiciu i walka 1,5 godziny, kij wygięty w pół, aż trzeszczał, ale nei pękł, hamulec w stradicu 4000 dokręcony prawie na maxa, ale to i tak nie było w stanie zatrzymać pleciony wyjmowanej przez suma, kilka razy murowanie, zmęczenie rymy ale bez szans na przeciągnięcie przez 2 warkocze, potworma sila wody, w ciemnościach ryba poszła w krzaczory i przymurowała i cisza, koledzy chcięli wypędzić go z krzaków ale niestetu sumieko się wypięło
z kilkunastu kibiców zostalo 3 najwytrwalszych - niestety porażka, ale walka piękna, zakwasy przez 3 dni na łapach
choc kij spokojnie wyrzymał to nie bylem w stanie ruszyc ryby, sum miał około 140 cm +
rada - w takim nurcie na suma kijek minimum do 60 gram
pozdro