Niedaleko mojego domu płynie rzeka Bzura , jest tam odcinek 500-700m gdzie jest kilka ławic ładnych leszczy (40-60cm).
Rzeka ma 30m szerokości , 40-50cm głębokości , pod brzegami do 80-100 cm. Woda jest dosyć czysta więc widać owe ryby jak pływają na samym środku i mają wszystko gdzieś. Zdarza się złowić co jakiś czas na przepływankę podczas zabaw z płoteczkami. Ale to 1 albo 2 szt. max na kilka godzin.
Ma ktoś podobne doświadczenia ? Może ktoś ma jakiś patent na takie leszcze ?
Właśnie w tym rzecz ,że nie mają żerowiska. Tzn. jest kilka miejsc gdzie woda jest stojąca ,albo jest bieg wsteczny. Ale tam też bez większych skutków. Łowiłem na czerwonego,pinkę ,kukurydzę,rosówkę. I nic.
Ostatnio jak siedziałem od 18-22 to złowiliśmy we 2 jednego amura na kukurydzę.
Z tymi cudami to wiem jak jest :) Kiedyś nęciłem jeziorko w głębi lasu i przez cały dzień ryby brały non stop co minutę ,dwie. Wzdręgi ,płotki ,leszcze takie do 35 cm!! I raz na jakiś czas trafiła się łopata 50-60 cm albo linek 1-2 kg. A wystarczyło nęcić to miejsce przez 3 dni 10 kg pszenicy i kukurydzy gotowanej dziennie.
W rzece nie nęciłem ,zwłaszcza późną jesienią ,z tego co wiem leszcze wolą mięsko niż rośliny na jesień. Nęci ktoś kukurydzą jesienią ?!
Z tymi cudami to wiem jak jest :) Kiedyś nęciłem jeziorko w głębi lasu i przez cały dzień ryby brały non stop co minutę ,dwie. Wzdręgi ,płotki ,leszcze takie do 35 cm!! I raz na jakiś czas trafiła się łopata 50-60 cm albo linek 1-2 kg. A wystarczyło nęcić to miejsce przez 3 dni 10 kg pszenicy i kukurydzy gotowanej dziennie.
W rzece nie nęciłem ,zwłaszcza późną jesienią ,z tego co wiem leszcze wolą mięsko niż rośliny na jesień. Nęci ktoś kukurydzą jesienią ?!
)
Znajdź rynnę ( mówiłeś , że głębiej przy brzegu ) , przykosę albo jakiś dołek itp. Tam nęć kilka dni , oczywiście nie 10 kg dziennie bo to o wiele za dużo nawet jak na lato . Wystarczy Ci 1-3 kg gotowanej kukurydzy .
W rzece nie nęciłem ,zwłaszcza późną jesienią ,z tego co wiem leszczekjm
wolą mięsko niż rośliny na jesień. Nęci ktoś kukurydzą jesienią ?!
Tak nęcę kukurydzą według mnie to uniwersalna zanęta od wiosny do jesieni, natomiast co do mięska tj. pęczek czerwonych-kompostowych na leszcza najbardziej się sprawdza dla mnie i hak jaki używam to min. nr. 4. Jak piszesz " Tzn. jest kilka miejsc gdzie woda jest stojąca ,albo jest bieg wsteczny." Właśnie tam bym nęcił i tam bym go szukał i siadał bym powyżej (do nurtu rzeki) w znacznej odległości i próbował łowić wcześno rano lub pod wieczór kiedy widoczność w wodzie jest mniejszai na federka z koszykiem lub na zwykły grunt z ciężarkiem.
Siemasz, żeby Cie tylko jakiś dziadek nie zobaczył bo do zimy leszczy juz nie będzie,o ile bedą brały :) Neciłem na pszenice i łapałem płocie i jazie aż zgubiłem kilka ziarek na brzegu Pózniej ziadek siedział przez miesiąc i cieszył .................:)
Taka jest Polska mentalność. Chociaż zdarzają się wyjątki. Raz jeden "dziadek" zobaczył jak nęcę w jeziorze. Łowiłem tam non stop leszcze ,płocie i wzdręgi i to dosyć ładne. Popatrzył jak łowię a później zapytał kulturalnie czy jak pójdę to może tutaj połowić. A wiedział ,że nęciłem tam kilka dni. Powiedziałem ,że może połowić. Tyle ,że nie potrafił nawet ustawić gruntu i sporadycznie mu się trafiała ryba :D
Niedaleko mojego domu płynie rzeka Bzura , jest tam odcinek 500-700m gdzie jest kilka ławic ładnych leszczy (40-60cm).
Rzeka ma 30m szerokości , 40-50cm głębokości , pod brzegami do 80-100 cm.
Woda jest dosyć czysta więc widać owe ryby jak pływają na samym środku i mają wszystko gdzieś.
Zdarza się złowić co jakiś czas na przepływankę podczas zabaw z płoteczkami. Ale to 1 albo 2 szt. max na kilka godzin.
Ma ktoś podobne doświadczenia ? Może ktoś ma jakiś patent na takie leszcze ?
poszukaj miejsca gdzie mają swoje żerowisko, a będziesz miał lepsze efekty.
Właśnie w tym rzecz ,że nie mają żerowiska. Tzn. jest kilka miejsc gdzie woda jest stojąca ,albo jest bieg wsteczny. Ale tam też bez większych skutków. Łowiłem na czerwonego,pinkę ,kukurydzę,rosówkę. I nic.
Ostatnio jak siedziałem od 18-22 to złowiliśmy we 2 jednego amura na kukurydzę.
Zacznij karmić miejscówkę , kilka dni nęcenia zwykłą gotowana kukurydza może zdziałać cuda .
Z tymi cudami to wiem jak jest :)
Kiedyś nęciłem jeziorko w głębi lasu i przez cały dzień ryby brały non stop co minutę ,dwie.
Wzdręgi ,płotki ,leszcze takie do 35 cm!! I raz na jakiś czas trafiła się łopata 50-60 cm albo linek 1-2 kg. A wystarczyło nęcić to miejsce przez 3 dni 10 kg pszenicy i kukurydzy gotowanej dziennie.
W rzece nie nęciłem ,zwłaszcza późną jesienią ,z tego co wiem leszcze wolą mięsko niż rośliny na jesień. Nęci ktoś kukurydzą jesienią ?!
Witamja na warcie nece kukurydza i podchodza ladne plocie jazie i leszcze.Sa dni ze nic nie bierze
Z tymi cudami to wiem jak jest :)
Kiedyś nęciłem jeziorko w głębi lasu i przez cały dzień ryby brały non stop co minutę ,dwie.
Wzdręgi ,płotki ,leszcze takie do 35 cm!! I raz na jakiś czas trafiła się łopata 50-60 cm albo linek 1-2 kg. A wystarczyło nęcić to miejsce przez 3 dni 10 kg pszenicy i kukurydzy gotowanej dziennie.
W rzece nie nęciłem ,zwłaszcza późną jesienią ,z tego co wiem leszcze wolą mięsko niż rośliny na jesień. Nęci ktoś kukurydzą jesienią ?!
)
Znajdź rynnę ( mówiłeś , że głębiej przy brzegu ) , przykosę albo jakiś dołek itp. Tam nęć kilka dni , oczywiście nie 10 kg dziennie bo to o wiele za dużo nawet jak na lato . Wystarczy Ci 1-3 kg gotowanej kukurydzy .
W rzece nie nęciłem ,zwłaszcza późną jesienią ,z tego co wiem leszczekjm wolą mięsko niż rośliny na jesień. Nęci ktoś kukurydzą jesienią ?!
Tak nęcę kukurydzą według mnie to uniwersalna zanęta od wiosny do jesieni, natomiast co do mięska tj. pęczek czerwonych-kompostowych na leszcza najbardziej się sprawdza dla mnie i hak jaki używam to min. nr. 4. Jak piszesz " Tzn. jest kilka miejsc gdzie woda jest stojąca ,albo jest bieg wsteczny."
Właśnie tam bym nęcił i tam bym go szukał i siadał bym powyżej (do nurtu rzeki) w znacznej odległości i próbował łowić wcześno rano lub pod wieczór kiedy widoczność w wodzie jest mniejsza i na federka z koszykiem lub na zwykły grunt z ciężarkiem.
O wiele lepiej na leszcza sprawdzi sie pęczak niż kuku.
spróbuję jutro i w sobotę zanęcić
Siemasz, żeby Cie tylko jakiś dziadek nie zobaczył bo do zimy leszczy juz nie będzie,o ile bedą brały :)
Neciłem na pszenice i łapałem płocie i jazie aż zgubiłem kilka ziarek na brzegu Pózniej ziadek siedział przez miesiąc i cieszył .................:)
Taka jest Polska mentalność.
Chociaż zdarzają się wyjątki. Raz jeden "dziadek" zobaczył jak nęcę w jeziorze.
Łowiłem tam non stop leszcze ,płocie i wzdręgi i to dosyć ładne.
Popatrzył jak łowię a później zapytał kulturalnie czy jak pójdę to może tutaj połowić. A wiedział ,że nęciłem tam kilka dni. Powiedziałem ,że może połowić.
Tyle ,że nie potrafił nawet ustawić gruntu i sporadycznie mu się trafiała ryba :D