Mam pytanie odnośnie jednego z punktów regulaminu RAPR : Wędkarz zobowiązany jest utrzymać w czystości stanowisko wędkarskie w promieniu minimum 5 metrów, bez względu na stan, jaki zastał przed rozpoczęciem połowu. Mam niedaleko siebie fajne nieduże jeziorko które na każdej wyprawie przechodzę w koło łowiąc na spinning. Czy oznacza to, że muszę sprzątać we wszystkich miejscach w których jestem, aby w razie kontroli nikt się do mnie nie doczepił. Co wy o tym myślicie?
Cześć :) ..sama logika i zdrowy rozsądek mówią że spiner się przemieszcza - aktywnie czesząc wodę,nie siedzi stacjonarnie! z drugiej strony RAPR mówi ma obowiązek,jak każde prawo nie do końca sprecyzowane tylko ogólnie do jednego wora...tak samo jak i osoba kontrolująca ma prawo egzekwować ten zapis! wszystko oparte jest na zdrowym podejściu do sprawy obu stron..po za tym wielu wędkarzy nie dba o czystość na stanowiskach...a szkoda!
Spinningista nie łowiący "stacjonarnie" siłą rzeczy nie ma stanowiska wędkarskiego, więc taki wymóg go nie obowiązuje. Logiczne. Kol. @Sniper64 napisał to dość jasno, że stanowisko stanowiskiem, ale w miarę możliwości jakieś tam śmieciuchy można zabrać po brudasach po drodze idąc/wracając z łowiska.
wszystko by było okej gdyby pzw wyszło z inicjatywą postawienia nad wszystkimi jeziorami śmietników. ja sprzątam po sobie zawsze co do wyrzucenia pakuje do plecaka i w domu do kosza. ale większość tego nie robi (jeziorko obok wioski)
Krzysztof...to już było z tymi śmietnikami..koszami! dopiero była jazda ze śmieciami z całych okolic się zjeżdżały!:)
Hahahahahaha.....dokładnie :) A poza tym kto by je systematycznie wywoził i za czyje pieniądze? O takie rzeczy powinny dbać koła mające pod opieką dane łowisko, a sami wiemy, że tylko MAJĄ i łowią w nich ryby, nic poza tym.
Moja średnia w przebytych kilometrach nad rzeką to około pięciu przy jednym wyjściu. Jeżeli ktoś widział "co" leży na brzegach rzek Podkarpacia to dalibóg nic innego bym nie robił tylko nosił wory z "urobkiem" a na łowienie czasu by mi zabrakło. To co moje zabieram i cudze czasami też ale nie mam zamiaru popadać w skrajności.
Ale sobie miejscówkę na kosz znaleźli. W moim okręgu co prawda koszy jest mało ale na gałęziach worki rozwieszają a potem co poniedziałek jeździ traktor z naczepą i służby to zbierają. trochę czyściej jest nad wodą.
Krzysztof...to już było z tymi śmietnikami..koszami! dopiero była jazda ze śmieciami z całych okolic się zjeżdżały!:)
Nie koniecznie Marku. Znam dwa jeziorka gdzie worki na śmieci są poinstalowane na stelażach i muszę przyznać że się to sprawdza. Co prawda czasem coś się z nich wysypie;) ale przynajmniej śmieci leżą w jednym miejscu a nie porozwalane po całym brzegu. A ludziki z okolic jakoś nie wożą swojego już im niepotrzebnego "dobytku", nie robią się z tego dzikie wysypiska. Wszytko co w koszach pochodzi od wędkarzy i biwakowiczów. Tylko fakt że to małe i całkiem zadbane akweny, gdzie odbywają się dość regularne zbiórki odpadków. Ale jednak można. I o to chodzi. Pozdrawiam!
No miejsce na kosz może i nie za specjalnie dobre, ale lepiej tak niż jakby to wszystko miało by leżeć na całej długości brzegu i pływać na wodzie. Z takiego pnia zawsze łatwiej wybrać do worka i wywieźć.
nie ma nic gorszego i upokarzającego jak trzeba sprzątać po ciarachach zwanymi wędkarzami ,prawdziwy Ślązak nigdy syfu po sobie by nie pozostawił tak jest skonstruowany ,,,,dobrze czy żle ale taki jest
Ze sprzątaniem to jest poroniony pomysł, bo jak zebrać śmieci, które chociaż widać na zdjęciu, a są miejsca gdzie tych śmieci jest dużo więcej. Wędkarze przyjeżdżają nad wodę na rowerach, motorowerach, nie ma obowiązku przyjeżdżać dużym samochodem aby te śmieci zebrać. Wiele razy widziałem odchody ludzkie przykryte papierem, aby taki papier sprzątnąć trzeba go najpierw zutylizować (są to tego środki do spryskiwania) lub mieć do tego rękawice ochronne. W ogóle żeby sprzątać śmieci potrzebna jest odzież ochronna. Napisał ktoś paragraf nie biorąc pod uwagę walorów zdrowotnych, bo przecież nie wiadomo jak długo te śmieci tam leżą i jakiego są pochodzenia. Ja sam nabawiłem się bakterii (nie będę pisał nazwy aby nie wpisać źle nazwy) musiałem brać antybiotyki. Śmiecą wędkarze i tylko wędkarze, dlatego do karty wędkarskiej musi być doliczona opłata za sprzątanie, bo muszą to robić służby do tego przeznaczone o ile sami po sobie nie umiemy sprzątać.
Nie. Osoba która nabrudziła musi po sobie sprzątnąć. Raz mi się zażył że jedno razówkę wyłowiłem z kupkami plastikowym aż się wkurzyłem bo po co to ciągnąć do domu jak można do jeziora wrzucić i się zatopi i nikt tego nie zaważy później ktoś przychodzi na te stanowisko ciągnie jakieś śmieci. Niektórzy nie mają szacunku.
Ze sprzątaniem to jest poroniony pomysł, bo jak zebrać śmieci, które chociaż widać na zdjęciu, a są miejsca gdzie tych śmieci jest dużo więcej. Wędkarze przyjeżdżają nad wodę na rowerach, motorowerach, nie ma obowiązku przyjeżdżać dużym samochodem aby te śmieci zebrać. Wiele razy widziałem odchody ludzkie przykryte papierem, aby taki papier sprzątnąć trzeba go najpierw zutylizować (są to tego środki do spryskiwania) lub mieć do tego rękawice ochronne. W ogóle żeby sprzątać śmieci potrzebna jest odzież ochronna. Napisał ktoś paragraf nie biorąc pod uwagę walorów zdrowotnych, bo przecież nie wiadomo jak długo te śmieci tam leżą i jakiego są pochodzenia. Ja sam nabawiłem się bakterii (nie będę pisał nazwy aby nie wpisać źle nazwy) musiałem brać antybiotyki. Śmiecą wędkarze i tylko wędkarze, dlatego do karty wędkarskiej musi być doliczona opłata za sprzątanie, bo muszą to robić służby do tego przeznaczone o ile sami po sobie nie umiemy sprzątać.
CześćObejrzyj dokładnie film, który wstawił Jurek a dokładnie 22s - kapustę przynieśli wędkarze?Powiedzmy zależy od miejsca i od dostępności do wody daje 50 na 50 z turystami, grillowcami i innej maści sobotnio-niedzielnego odpoczynku nad wodą bez wędek.Grunt nad wodami zawsze ma właściciela i to on powinien zadbać o porządek ale żeby było jasne też bardzo karać wszystkiej maści brudasów.Nad Zalewem Zegrzyńskim w miejscu gdzie robię sobie zasiadki karpiowe są worki na śmieci, które są sukcesywnie zamieniane na puste.JK
A ja dziwię się , że ci śmieciarze na naszych wodach nie wpadli na pomysł wyrzucania śmieci w dalszej odległości niż 5m od stanowiska , wtedy stanowiska mieli by czyste i kontrola nie miałaby się do czego przyczepić ;). A tak poważnie to ostro powinno się wziąć za nich , nieraz będąc nad wodą zastanawiam się czy nie lepiej jakby można było chociaż spalić takie śmieci niż zostawiać. Nie jeden z nas pewnie zgarnąłby na kupę cudze śmieci i spalił bo nie wszystkie śmieci da się zabrać ze sobą. Myślę , że mniej szkodliwe dla środowiska jest spalenie kilku torebek niż ich pozostawienie żeby tak jak teraz zalegały na brzegach
Ze sprzątaniem to jest poroniony pomysł, bo jak zebrać śmieci, które chociaż widać na zdjęciu, a są miejsca gdzie tych śmieci jest dużo więcej. Wędkarze przyjeżdżają nad wodę na rowerach, motorowerach, nie ma obowiązku przyjeżdżać dużym samochodem aby te śmieci zebrać. Wiele razy widziałem odchody ludzkie przykryte papierem, aby taki papier sprzątnąć trzeba go najpierw zutylizować (są to tego środki do spryskiwania) lub mieć do tego rękawice ochronne. W ogóle żeby sprzątać śmieci potrzebna jest odzież ochronna. Napisał ktoś paragraf nie biorąc pod uwagę walorów zdrowotnych, bo przecież nie wiadomo jak długo te śmieci tam leżą i jakiego są pochodzenia. Ja sam nabawiłem się bakterii (nie będę pisał nazwy aby nie wpisać źle nazwy) musiałem brać antybiotyki. Śmiecą wędkarze i tylko wędkarze, dlatego do karty wędkarskiej musi być doliczona opłata za sprzątanie, bo muszą to robić służby do tego przeznaczone o ile sami po sobie nie umiemy sprzątać.
ja proponuję coś innego - skoro STRAŻNIK (bierze za to pieniądze) nie dopilnował i nie złapał "śmieciarzA" TO NIECH POSPRZĄTA w tym kraju narobiło się "władzy" i każdy by tylko komenderował - na pewno nie jest w porządku takie śmiecenie ale też nie jest w porządku sprzątać po innych - ba nawet nie ma gdzie wyrzucić odpadków
ja powiem to tak; gdyby nad jeziorami były kosze gdzieś obok parkingów to bym brał zawsze ze sobą jednorazówkę i trochę śmieci zaniósł tam i wrzucił, a strażnicy w czasie kontroli nad łowiskiem by mogli zabierać to i wymieniać worki
ja powiem to tak; gdyby nad jeziorami były kosze gdzieś obok parkingów to bym brał zawsze ze sobą jednorazówkę i trochę śmieci zaniósł tam i wrzucił, a strażnicy w czasie kontroli nad łowiskiem by mogli zabierać to i wymieniać worki
Ciężko Tobie wrzucić później taką siateczkę ze śmieciami do własnego śmietnika? Własnych śmieci nie produkujesz na stanowisku, by te cudze dorzucić?
ja proponuję coś innego - skoro STRAŻNIK (bierze za to pieniądze) nie dopilnował i nie złapał "śmieciarzA" TO NIECH POSPRZĄTA w tym kraju narobiło się "władzy" i każdy by tylko komenderował - na pewno nie jest w porządku takie śmiecenie ale też nie jest w porządku sprzątać po innych - ba nawet nie ma gdzie wyrzucić odpadków
Aleś dowalił teraz........... A co do tekstu tłustym drukiem, to odpadki ludzie w cywilizowanym świecie wyrzucają do takich pojemników co nazywają się śmietnikami i pod każdym domem, pod każdym blokiem, na wielu ulicach takie wynalazki są ogólnodostępne dla LUDZI. Przytargać nad wodę łatwo, ale zabrać PUSTE to już wyczyn? Trudno, żeby strażnik stał przy kazdym wędkarzu i czychał zza krzaka na to aż do sterty starych śmieci dorzuci on jakiegoś śmiecia i bedzie pretekst do ukarania. A jak nie złapie to sam sprząta? Chyba se jaja robisz albo jesteś leniem, któremu trudno poświęcić kilka minut na pozbieranie po jakimś brudasie jego syfu, zeby siedzieć na czystej i zadbanej miejscówce. Wędkarze muszą sami siebie nawzajem dyscyplinować, upominać, zwracać uwagę jeden drugiemu, a przede wszystkim sami po sobie syf zbierać. Ja na swojej nadodrzańskiej miejscówce systematycznie zbierałem syf po brudasach i zostawiałem czysto jak w kościole. Nawet ułożyłem krąg na ognisko z kamieni przyniesionych z główki. Po jakimś czasie zauważyłem, że co przyjazd, to tych śmieci było mniej i mniej i mniej.... Chyba syfiarzom zaczęło się robić głupio, że co nasyfią to ktoś sprząta i sami przestali syfić jak zobaczyli, że ktoś zadbał o WSPÓLNĄ miejscówkę. Polak to dziwny wynalazek, jak nic z czegoś nie ma, to na kiego wafla będzie gdzieś coś od siebie dawał za friko. Pies ogrodnika. A ja po brudasach sprzątałem i będę sprzątał, sam dla siebie. Jak Ci przed domem ktoś syfu narobi, to czekasz w tym syfie na służby sprzątające, czy sam ruszysz tyłek i zrobisz sobie porządek?
ja powiem to tak; gdyby nad jeziorami były kosze gdzieś obok parkingów to bym brał zawsze ze sobą jednorazówkę i trochę śmieci zaniósł tam i wrzucił, a strażnicy w czasie kontroli nad łowiskiem by mogli zabierać to i wymieniać worki
Następny pomysłodawca ......... I jeszcze grabie w dupe i w czasie kontroli jak idą to trawniki siać, nie? A wędkarze w czasie łowienia to nie mogliby zabierać i wymieniać worki?
Raptem 20 lat demokracji a ludziom w głowie się przewraca. Demokracja to nie tylko wolność słowa i poglądów...
Zresztą każdy z was miał wolny wybór przy zapisywaniu się do PZW,
zapisując akceptowaliście Statut związku. A w statucie pisze jak wół że
zobowiązujecie się dbać o dobra związku i czystość nad łowiskiem.
Oczywiście każdy zapisał się by mniej płacić za możliwość łowienia na
wodach związku, ale już wywiązać się z obowiązków członkostwa to już
nie...
Pamiętajmy że ręka nam nie uschnie jak te parę torebek czy papierków
zabierzemy ze sobą. W zamian natura nam się odwdzięczy ładniejszym
krajobrazem, czystszą wodą, zdrowszym rybostanem i nie tylko...
ja na ryby jeżdżę na rowerze i w swoim małym plecaku nie mam miejsca na śmieci innych.
To sobie powieś reklamówkę ze śmieciami na kierownicy, nie pisałem byś brał jakąś oponę samochodową ze sobą, tylko śmieci z siateczką o której pisałeś i którą byś wyrzucił jakby były śmietniki na parkingu przeznaczonym pewnie tylko dla rowerów.
Raptem 20 lat demokracji a ludziom w głowie się przewraca. Demokracja to nie tylko wolność słowa i poglądów...
Zresztą każdy z was miał wolny wybór przy zapisywaniu się do PZW,
zapisując akceptowaliście Statut związku. A w statucie pisze jak wół że
zobowiązujecie się dbać o dobra związku i czystość nad łowiskiem.
Oczywiście każdy zapisał się by mniej płacić za możliwość łowienia na
wodach związku, ale już wywiązać się z obowiązków członkostwa to już
nie...
Pamiętajmy że ręka nam nie uschnie jak te parę torebek czy papierków
zabierzemy ze sobą. W zamian natura nam się odwdzięczy ładniejszym
krajobrazem, czystszą wodą, zdrowszym rybostanem i nie tylko...
CześćArtur nic nikomu się nie przewraca - no bynajmniej mi się nie przewraca. Demokracja nauczyła mnie, że najlepiej zwalić wszystko na jednostkę i na jej kreatywność. Kto zostanie ukarany za syf nad wodą - ja, Ty, On. Czyj jest brzeg ? Gminy. Jednym z zadań własnych każdej gminy jest dbanie o czystość. Gdzie się najwięcej dba - pod Urzędem, na ulicy gdzie mieszka prezydent, radny, starosta ...Jak czytam to są takie miejsca nad wodami, że są worki, śmietniki itp czyli można :-)Ale te wyjątki potwierdzają tylko regułę: " Gdzie się najwięcej dba - pod Urzędem, na ulicy gdzie mieszka prezydent, radny, starosta ..."Gmina chętnie przypisze SOBIE różnego rodzaju akcje typu Dzień Ziemi , Sprzątanie Świata itp jak ktoś ( PZW, szkoły i inne pospolite ruszenia ) taką akcję zorganizują ale sama zawsze ma jedną odpowiedź - brak środków. Ty masz środki na to, żeby cudze śmieci przywieźć do domu, do swojego kontenera bo jak wszyscy mówią pare groszy to tylko kosztuje i trochę chęci a gmina nie ma ani chęci ani kasy.Jednym słowem jak byś się nie odwrócił to ta demokracja robi z nami wszystko w pozycji na ZUS :-)))))))JK
Raptem 20 lat demokracji a ludziom w głowie się przewraca. Demokracja to nie tylko wolność słowa i poglądów...
Zresztą każdy z was miał wolny wybór przy zapisywaniu się do PZW,
zapisując akceptowaliście Statut związku. A w statucie pisze jak wół że
zobowiązujecie się dbać o dobra związku i czystość nad łowiskiem.
Oczywiście każdy zapisał się by mniej płacić za możliwość łowienia na
wodach związku, ale już wywiązać się z obowiązków członkostwa to już
nie...
Pamiętajmy że ręka nam nie uschnie jak te parę torebek czy papierków
zabierzemy ze sobą. W zamian natura nam się odwdzięczy ładniejszym
krajobrazem, czystszą wodą, zdrowszym rybostanem i nie tylko...
Przewraca to się "panom" z PZW. Jak wnoszę corocznie opłaty to każą płacić na rzecz kola za tzw. czyn to właśnie między innymi za sprzątanie.Nikt mnie nie pyta czy może przyjdę sprzątać bo żadnego czynu nigdy nie ma. Więc jak biorą kasę niech posprzątają. Jeśli ktoś mi jednak każe zapłacić za sprzątanie i jeszcze potem posprzątać to może mi za to zapłacą (czyli oddadzą to co na sprzątanie zapłaciłem)? Cały PZW. Najlepiej nic nie robić tylko wszystko kazać wędkarzom,nie te czasy dziś się za kazanie płaci lub ogląda takie brzegi i wody jakie mamy.:) Wybór należy do PZW,PZW wybrało pieniądze a śmieci zostawili wodom.:)
Dodam że sprzątam więcej jak powinienem ale wtedy jak mam ochotę a nie jak ktoś w PZW stworzy mi jakiś obowiązek w tzw, RAPR i straszy mandatami.
Artur nic nikomu się nie przewraca - no bynajmniej mi się nie przewraca. Demokracja nauczyła mnie, że najlepiej zwalić wszystko na jednostkę i na jej kreatywność. Kto zostanie ukarany za syf nad wodą - ja, Ty, On. Czyj jest brzeg ? Gminy. Jednym z zadań własnych każdej gminy jest dbanie o czystość. Gdzie się najwięcej dba - pod Urzędem, na ulicy gdzie mieszka prezydent, radny, starosta ...Jak czytam to są takie miejsca nad wodami, że są worki, śmietniki itp czyli można :-)Ale te wyjątki potwierdzają tylko regułę: " Gdzie się najwięcej dba - pod Urzędem, na ulicy gdzie mieszka prezydent, radny, starosta ..."Gmina chętnie przypisze SOBIE różnego rodzaju akcje typu Dzień Ziemi , Sprzątanie Świata itp jak ktoś ( PZW, szkoły i inne pospolite ruszenia ) taką akcję zorganizują ale sama zawsze ma jedną odpowiedź - brak środków. Ty masz środki na to, żeby cudze śmieci przywieźć do domu, do swojego kontenera bo jak wszyscy mówią pare groszy to tylko kosztuje i trochę chęci a gmina nie ma ani chęci ani kasy.Jednym słowem jak byś się nie odwrócił to ta demokracja robi z nami wszystko w pozycji na ZUS :-)))))))JK
Ale nie zawsze każdy wymaga tego zabierania śmieci! Wystrczy, ze ktoś ten syf zbierze w jakiś worek i postawi go przy dróżce, drodze, przejściu, tam gdzie łatwo każdy chętny i dbający przejeżdżając autem zabierze taki worek, a takich widuję często. A jeśli nie zabiaerze, to również straż powidamia gminę, albo sołtysów, że są śmieci tu i tu do zabrania. Jedzie wtedy Pan Zdzichu ciagnikiem, kuniem czy Żukiem i zbiera te worki. Też to widziałem na wałach nad Odrą. Wystarczy chcieć, a nie odsyłać od jednego do drugiego a syf rośnie.
Ale nie zawsze każdy wymaga tego zabierania śmieci! Wystrczy, ze ktoś ten syf zbierze w jakiś worek i postawi go przy dróżce, drodze, przejściu, tam gdzie łatwo każdy chętny i dbający przejeżdżając autem zabierze taki worek, a takich widuję często. A jeśli nie zabiaerze, to również straż powidamia gminę, albo sołtysów, że są śmieci tu i tu do zabrania. Jedzie wtedy Pan Zdzichu ciagnikiem, kuniem czy Żukiem i zbiera te worki. Też to widziałem na wałach nad Odrą. Wystarczy chcieć, a nie odsyłać od jednego do drugiego a syf rośnie.
CześćMaciek jest to pomysł i pewnie jak tak mówisz to tak jest.Ale wiesz, że " nie ma róży bez ognia " ? ;-))))Nie wiem, czy byłbym w stanie wytłumaczyć się Straży Miejskie, Leśnej itp gdybym akurat stawiał śmieci w czarnym wielkim worze ot tak przy drodze z tłumaczeniem, ze ja to wszystko tylko znalazłem i posprzątałem a gmina niech sobie posprząta. Jak nic dostałbym działkę ( oby tylko to ) jak nie skierowanie do sądu. Ja nie odsyłam - chciałbym tylko aby koło pobierające +5zł na czyn wywiązywało się z tego a nie tylko trwają w kółko prace w przystani za którą i tak trzeba płacić plus parking.A tak jeszcze jedno mi się nasuwa - dlaczego to ja mam chcieć a gmina nie musi chcieć? Przecież to ja płacę podatki na gminę a nie na odwrót? Dlaczego nad jedną wodą gmina ustawia worki, kosze a na innych już nie?JK
To sobie powieś reklamówkę ze śmieciami na kierownicy, nie pisałem byś brał jakąś oponę samochodową ze sobą, tylko śmieci z siateczką o której pisałeś i którą byś wyrzucił jakby były śmietniki na parkingu przeznaczonym pewnie tylko dla rowerów.
Napiszę tak.
Po sobie sprzątam bardzo rzadko bo łowię głównie na
spina więc nie syfię lecz przy gruntowych zasiadkach znajdę jakąś
reklamówkę na swoje śmieci. Czasem nawet trafi tam czyjaś puszka po
piwie czy kuku, ale tylko ta która mi przeszkadza. Ale na Boga! Mamy 21
wiek i demokrację a nie komunę/socjalizm jak kto woli. Kurde płacę duże
pieniądze za tą cholerną kartę a PZW ciągle mnie straszy jakimiś durnymi
karami, wprowadza zakazy, nakazy a poza tym na dobrą sprawę g...o robi.
Sorki skoro ciągną od mnie po 350 zeta rocznie to niech jako GOSPODARZ
wody postawią kosze raz na 500m lub chociaż stalowe stelażyki z workami i wywożą
śmieci z raz w miesiącu ( na niektórych łowiskach koła tak robią, niektórych:( . To
powinno być ich zasranym obowiązkiem. Ale lepiej zrzucić to na wędkarza i
jeszcze straszyć go mandatami. Niedorzeczne! Przecież nie jestem
właścicielem czy dzierżawcą tej wody. Gdybym nie był skazany, wręcz
dosłownie, na ten betonowy związeczek, już dawno bym im nie płacił.
Próbę nawet, 2 lata temu, zrobiłem z komerchą ale nie wypaliła. Za mało
drapieżników:(
A co najśmieszniejsze, sam przepis: ...w promieniu co
najmniej 5 metrów... Jak jakiś nadgorliwiec się uprze to może będę i sprzątać
całą 50 metrową główkę? W życiu bo to bzdura.
Kolega Artur pisał o czynie społeczny
i statucie. I znowu kłania się betonowe czerwone podejście związku do
sprawy. Czyn społeczny...HA!HA!HA! Sorki ale teraz nie ma takiego czegoś. Za
wszystko się płaci. Jak mi obniżą składkę o sensowną sumę oczywiście to
będę skłonny zawozić do domu woreczek śmieci po każdym łowieni. W końcu też bulę za wywózkę śmieci z domu. Ale
tylko wtedy! Nie jestem instytucją charytatywną ani społecznikiem i nie mam zamiaru być. Mój święty wybór.
Natomiast jeśli chodzi o syfiarzy to jestem za ostrym karaniem. Niech się sypią mandaciki, może się ludziska durne nauczą jak im zniknie z 200 czy 300 zeta z portfela.
Podsumowując. Jestem przeciwnikiem zmuszania wędkarzy do sprzątania NIE SWOICH śmieci, bo nie są oni gospodarzami wody a tylko na nim powinien spoczywać obowiązek utrzymania czystości. Za to obowiązkiem każdego powinno być sprzątanie po sobie. Jeśli nie to wysokie finansowe kary. Pozdrawiam
-Siedzi sobie wędkarz na stanowisku, wyjmuje paczkę zanęty, glina, dodatki, rozrabia, worki po nich jebut...7 metrów od siebie na glebe. Strażnika nie ma. Dodaje puszkę kuku, jebut puszkę na glebe 7 m od siebie. Strażnika nie ma. Rozwija kanapki, wcina, papier jebut 7 m od siebie do tamtych już wyrzuconych. Strażnika nie ma. Popija piwkiem z puszki, jedno, drugie, szóste...jebut puszki na tamtą SWOJĄ stertę. Strażnika nie ma. Skończyły się fajki, pusta paczka jebut na sterte, a petami obpstrykał miejscówkę wokół siebie. Straznika nie ma. No to jeszcze na deserek ciasto teściowej, pasztet babuni, opakowania po tym co? Tak, jebut 7 metrów na gotową już stertę syfu, to samo ogryzki jabłek itd itd itd. Strażnika nie ma. Skończył brudas łowienie, chusteczkami jednorazowymi wytarł ręce-bo to czyścioch jest, kumacie, zawinął swoje 4litery, sprzęt akurat składa iiiiiiiiiiii................pojawił się patrol Straży Rybackiej. -Dzień dobry, "ble ble ble"..... -proszę pana, a te śmieci? -PRZECIEŻ TO NIE MOJE! -Przyjechałem i tak było! -NIE BĘDĘ PO KIMŚ BRUDÓW ZBIERAŁ.....! -Panie, taki tu syf, ze głowa boli!
Bez tego punktu w RAPR o wymogu sprzątnięcia miejscówki przed rozpoczęciem łowienia, każda STRAŻ RYBACKA bez udokumentowanych dowodów na to, że dany syf zostawił ten konkretny wędkarz, może jedynie opuścić głowę i albo sami z troski o łowisko sami będą sprzątać każdą miejscówkę (nonsens i nie ta funkcja społeczna), albo zostawiają tak jak jest licząc na PRZYPADKOWE złapanie brudasa i ukaranie (mało realne), a góra syfu rośnie z dnia na dzień.
Teraz pytam, czy każdy taki facet ma być obserwowany i fotografowany przez czas jego łowienia żeby udowodnić mu zdjęciami że ten syf jest jego, czy trzeba wzywać technika kryminalistyki do pobrania materiału? Nie prościej żeby każdy zebrał swoje dwa woreczki, puszkę i siedem innych po brudasie? Jaki problem zgiąć nogi w kolanach, zgiąć kregosłup i podnieść te nawet kilkanaście pierdół po brudasach? Bo co? Bo duma nie pozwala? I zaznaczam, że nie piszę tu o spinnigowcach przechodzących kilometry brzegów łowisk. Aczkolwiek wracając, jakaś reklamówka i w miarę możliwości co się da to w siate i w kosz. Janusz, myślę, ze Twoje obawy co do ukarania przez służby za postawienie worka ze śmieciami przy drodze, są niepotrzebne. Gdybyś rzucał ten wór w środku lasu, na pole, na łąkę, to wtedy nawet powinieneś zarobić "sztrafa", ale nie jak postawisz przy drodze do zabrania przez kogoś jak już sam nie zabierzesz. Tak samo jak SM czy Policja nie ukarze Cię jak przy ulicy, drodze, gdzie akurat nie ma śmietników w mieście, na wsi postawisz worki ze śmieciami, to nikt Ci nic nie zrobi.
-Siedzi sobie wędkarz na stanowisku, wyjmuje paczkę zanęty, glina, dodatki, rozrabia, worki po nich jebut...7 metrów od siebie na glebe. Strażnika nie ma. Dodaje puszkę kuku, jebut puszkę na glebe 7 m od siebie. Strażnika nie ma. Rozwija kanapki, wcina, papier jebut 7 m od siebie do tamtych już wyrzuconych. Strażnika nie ma. Popija piwkiem z puszki, jedno, drugie, szóste...jebut puszki na tamtą SWOJĄ stertę. Strażnika nie ma. Skończyły się fajki, pusta paczka jebut na sterte, a petami obpstrykał miejscówkę wokół siebie. Straznika nie ma. No to jeszcze na deserek ciasto teściowej, pasztet babuni, opakowania po tym co? Tak, jebut 7 metrów na gotową już stertę syfu, to samo ogryzki jabłek itd itd itd. Strażnika nie ma. Skończył brudas łowienie, chusteczkami jednorazowymi wytarł ręce-bo to czyścioch jest, kumacie, zawinął swoje 4litery, sprzęt akurat składa iiiiiiiiiiii................pojawił się patrol Straży Rybackiej. -Dzień dobry, "ble ble ble"..... -proszę pana, a te śmieci? -PRZECIEŻ TO NIE MOJE! -Przyjechałem i tak było! -NIE BĘDĘ PO KIMŚ BRUDÓW ZBIERAŁ.....! -Panie, taki tu syf, ze głowa boli!
Bez tego punktu w RAPR o wymogu sprzątnięcia miejscówki przed rozpoczęciem łowienia, każda STRAŻ RYBACKA bez udokumentowanych dowodów na to, że dany syf zostawił ten konkretny wędkarz, może jedynie opuścić głowę i albo sami z troski o łowisko sami będą sprzątać każdą miejscówkę (nonsens i nie ta funkcja społeczna), albo zostawiają tak jak jest licząc na PRZYPADKOWE złapanie brudasa i ukaranie (mało realne), a góra syfu rośnie z dnia na dzień.
Teraz pytam, czy każdy taki facet ma być obserwowany i fotografowany przez czas jego łowienia żeby udowodnić mu zdjęciami że ten syf jest jego, czy trzeba wzywać technika kryminalistyki do pobrania materiału? Nie prościej żeby każdy zebrał swoje dwa woreczki, puszkę i siedem innych po brudasie? Jaki problem zgiąć nogi w kolanach, zgiąć kregosłup i podnieść te nawet kilkanaście pierdół po brudasach? Bo co? Bo duma nie pozwala? I zaznaczam, że nie piszę tu o spinnigowcach przechodzących kilometry brzegów łowisk. Aczkolwiek wracając, jakaś reklamówka i w miarę możliwości co się da to w siate i w kosz. Janusz, myślę, ze Twoje obawy co do ukarania przez służby za postawienie worka ze śmieciami przy drodze, są niepotrzebne. Gdybyś rzucał ten wór w środku lasu, na pole, na łąkę, to wtedy nawet powinieneś zarobić "sztrafa", ale nie jak postawisz przy drodze do zabrania przez kogoś jak już sam nie zabierzesz. Tak samo jak SM czy Policja nie ukarze Cię jak przy ulicy, drodze, gdzie akurat nie ma śmietników w mieście, na wsi postawisz worki ze śmieciami, to nikt Ci nic nie zrobi.
Oczywiscie latwiej wlepic mandat komus, kto nic nie zrobil. Nie smiecil a tylko przyszedl na ryby. Jedyne co robi PZW w celu utrzymania czystosci nad woda, to karanie bogu ducha winnych wedkarzy. Czesto przed lowieniem pasazerowie wypijaja po piwku, a ja jako ze jestem kierowca, jakas cole czy inny napoj. Nie mamy co zrobic z pustymi pojemnikami, wiec laduja w bagazniku. Nie mam zamiaru wozic toreb po syfiarzach wewnatrz auta, bo jadac we 3 kazdy ze spodniobutami i sprzetem, do bagaznika cienkiego juz nic wiecej nie wepcham. A wywalic nie ma gdzie. PS wywoz smieci kosztuje. U mnie na osiedlu jest limit pojemnikow na blok. Jadac dwa razy w tygodniu mam z wlasnej kasy dokladac do interesu. Wiem ze to grosze, ale jeszcze mniejsze grosze dla PZW to wystawienie workow nad woda. Skoro juz tak wspaniale troszcza sie o srodowisko.
Oczywiscie latwiej wlepic mandat komus, kto nic nie zrobil. Nie smiecil a tylko przyszedl na ryby. Jedyne co robi PZW w celu utrzymania czystosci nad woda, to karanie bogu ducha winnych wedkarzy. Czesto przed lowieniem pasazerowie wypijaja po piwku, a ja jako ze jestem kierowca, jakas cole czy inny napoj. Nie mamy co zrobic z pustymi pojemnikami, wiec laduja w bagazniku. Nie mam zamiaru wozic toreb po syfiarzach wewnatrz auta, bo jadac we 3 kazdy ze spodniobutami i sprzetem, do bagaznika cienkiego juz nic wiecej nie wepcham. A wywalic nie ma gdzie.
PS wywoz smieci kosztuje. U mnie na osiedlu jest limit pojemnikow na blok. Jadac dwa razy w tygodniu mam z wlasnej kasy dokladac do interesu. Wiem ze to grosze, ale jeszcze mniejsze grosze dla PZW to wystawienie workow nad woda. Skoro juz tak wspaniale troszcza sie o srodowisko.
Tego czy to zrobił czy nie, strażnik nie wie i nie musi wnikać, zastaje taką a nie inną sytuację. Więc petycje, pretensje, skargi na syf można, NALEŻY wręcz kierować do PZW o to i ustanowienie innego prawa, a nie obarczać tym strażników EGZEKWUJĄCYCH to prawo. Strażnik robi to, do czego go prawo w tej kwestii obliguje. A prawo "mówi" WYRAŹNIE o tym, co wędkarz POWINIEN zrobić w takiej sytuacji, oraz to co powinien zrobić strażnik. Wędkarz powinien posprzątać, a strażnik za bałagan ukarać. Tak stanowi prawo. Każdy robi swoje. Proste i klarowne. Pozostaje kwestia śmieci WYRAŹNIE sugerujących iż nie są one odpadkami tego wędkarza (pozostałości po grillowiczach, meble, części samochodowe itd itd). Logika nakazuje strażnikowi odstąpić od karania za to WĘDKARZA, tak jak śmiesznie wręcz wyolbrzymiają to niektórzy podając przykłady tego typu śmieci na łowiskach. Tekst zaznaczony na niebiesko szczerze mnie rozbawił. A jak wędkarz zatroszczy się o środowisko sprzątając po SWOICH KOLEGACH WĘDKARZACH, to "hrabiowska" żyłka w d...... mu pęknie? Mi nie pęka żadna, a satysfakcja z czystej miejscówki jest nieporównywalnie większa od "trudu" zebrania śmieci. Ale na litość boską strażnicy mają inne zadania i obowiązki nad wodą niż akcje sprzątania, mimo że robią to bardzo często z własnej woli i chęci dbałości o łowiska dla innych wędkarzy i siebie jako wędkarza.
To sobie powieś reklamówkę ze śmieciami na kierownicy, nie pisałem byś brał jakąś oponę samochodową ze sobą, tylko śmieci z siateczką o której pisałeś i którą byś wyrzucił jakby były śmietniki na parkingu przeznaczonym pewnie tylko dla rowerów.
Napiszę tak.
Po sobie sprzątam bardzo rzadko bo łowię głównie na
spina więc nie syfię lecz przy gruntowych zasiadkach znajdę jakąś
reklamówkę na swoje śmieci. Czasem nawet trafi tam czyjaś puszka po
piwie czy kuku, ale tylko ta która mi przeszkadza. Ale na Boga! Mamy 21
wiek i demokrację a nie komunę/socjalizm jak kto woli. Kurde płacę duże
pieniądze za tą cholerną kartę a PZW ciągle mnie straszy jakimiś durnymi
karami, wprowadza zakazy, nakazy a poza tym na dobrą sprawę g...o robi.
Sorki skoro ciągną od mnie po 350 zeta rocznie to niech jako GOSPODARZ
wody postawią kosze raz na 500m lub chociaż stalowe stelażyki z workami i wywożą
śmieci z raz w miesiącu ( na niektórych łowiskach koła tak robią, niektórych:( . To
powinno być ich zasranym obowiązkiem. Ale lepiej zrzucić to na wędkarza i
jeszcze straszyć go mandatami. Niedorzeczne! Przecież nie jestem
właścicielem czy dzierżawcą tej wody. Gdybym nie był skazany, wręcz
dosłownie, na ten betonowy związeczek, już dawno bym im nie płacił.
Próbę nawet, 2 lata temu, zrobiłem z komerchą ale nie wypaliła. Za mało
drapieżników:(
A co najśmieszniejsze, sam przepis: ...w promieniu co
najmniej 5 metrów... Jak jakiś nadgorliwiec się uprze to może będę i sprzątać
całą 50 metrową główkę? W życiu bo to bzdura.
Kolega Artur pisał o czynie społeczny
i statucie. I znowu kłania się betonowe czerwone podejście związku do
sprawy. Czyn społeczny...HA!HA!HA! Sorki ale teraz nie ma takiego czegoś. Za
wszystko się płaci. Jak mi obniżą składkę o sensowną sumę oczywiście to
będę skłonny zawozić do domu woreczek śmieci po każdym łowieni. W końcu też bulę za wywózkę śmieci z domu. Ale
tylko wtedy! Nie jestem instytucją charytatywną ani społecznikiem i nie mam zamiaru być. Mój święty wybór.
Natomiast jeśli chodzi o syfiarzy to jestem za ostrym karaniem. Niech się sypią mandaciki, może się ludziska durne nauczą jak im zniknie z 200 czy 300 zeta z portfela.
Podsumowując. Jestem przeciwnikiem zmuszania wędkarzy do sprzątania NIE SWOICH śmieci, bo nie są oni gospodarzami wody a tylko na nim powinien spoczywać obowiązek utrzymania czystości. Za to obowiązkiem każdego powinno być sprzątanie po sobie. Jeśli nie to wysokie finansowe kary. Pozdrawiam
I tu się z tobą w 100 % zgadzam .Sprzątać po sobie i surowo karać zostawiających śmieci
Alez ja nie obwiniam ani straznikow ani zadne inne sluzby kontrolujace, bo po to sa, aby egzekwowac przepisy. Mam pretensje do idioty z PZW ktory wymyslil taki zapis i do tych co go przyklepali. Tu nie chodzi o to ze kregoslup komus peknie itp, ale o pojecie elementarnej sprawiedliwosci. Wg mnie sprawiedliwe jest obarczenie o cos kogos, kto dopuscil sie jakiegos czynu. Odpowiedzialnosc zbiorowa jaka tu zastosowano to najwiekszy syf i tyle. Swidczy to tylko o slabosci i nieudolnosci PZW. Za stan srodowiska odpowiedzialny jest gospodarz wody w sensie podmiotu gospodarczego a nie szeregowy wedkarz (jak na pewno zaraz ktos wypali ze PZW to my). I jesli nie sa w stanie wywiazac sie sami z tego obowiazku, to przynajmniej powinni zrobic cokolwiek co ulatwiloby utrzymanie czystosci. Poza oczywiscie straszeniem i karaniem.
A ja mam gdzieś czy ktoś "" z ramienia "" sprząta śmieci czy nie !!! Dla tych co jeszcze nie wiedzą gdzie mieszkają to ogłaszam – W POLSCE !!! Ja zbieram wszystko jak leci i wyrzucam do śmietnika bo tak mnie wychowano i nauczono . Zawszę jadąc z ryb mam w bagażniku kilka worów śmieci , z tego 3 % jest moje . Nawet jak jestem na spiningu to mam wora w plecaku , kończę łowienie to zbieram . Podejrzewam , że gdybym na moich miejscówkach nie zbierał odpadków po innych to teraz nie mógłbym tam swobodnie łowić . Niestety naszych rodaków nie można niczym innym oduczyć śmiecenia jak wysokimi grzywnami . To jest klucz do czystości nad zbiornikami , nic innego .
W końcu to od nas samych , wędkujących zależy czy będziemy łowić obok sterty śmieci na każdym akwenie i czy to nam nie przeszkadza .
W czasie rannego patrolu zawsze wystawiamy kilka 200 l worków przy wędkarzach i wracając zabieramy je z sobą i nikt nie pyta nas , gdzie to zostawiliśmy , czy w domu , dopłacając z własnej kieszeni za wywóz śmieci .
A ja mam gdzieś czy ktoś "" z ramienia ""
sprząta śmieci czy nie !!! Dla tych co jeszcze nie wiedzą gdzie
mieszkają to ogłaszam – W POLSCE !!! Ja zbieram wszystko jak leci i
wyrzucam do śmietnika bo tak mnie wychowano i nauczono . Zawszę jadąc z
ryb mam w bagażniku kilka worów śmieci , z tego 3 % jest moje.
Właśnie na taki post czekałem , od rodziców i najbliższych uczymy się od berbecia --samych dobrych nawyków .
pół biedy bo śmieci sa w kupie więc wystarczy to podjarać i problem z głowy . Najgorzej jak brzeg jest obrośniety jakimis krzakami z kolcami a w srodku jest pełno śmieci i nie idzie ich wyzbierać :/.
Na 100 wyjazdów nad wodę stacjonarnie łowię max 5 i zawsze te kilka wypraw zaczynam od sprzątania swojego stanowiska i po 15m z kazdej strony zeby w tym syfie nie siedzieć . Szkło i metal na kupke a to co idzie spalic to jaram i jest czysciutko a co do szkla i ,etalu to w zależnosci gdzie mam samochod jak blisko to biore ze sobą i pozniej do odp kontenerów a jak mam daleko auto to zostawiam na kupce.
pół biedy bo śmieci sa w kupie więc wystarczy to podjarać i problem z głowy . Najgorzej jak brzeg jest obrośniety jakimis krzakami z kolcami a w srodku jest pełno śmieci i nie idzie ich wyzbierać :/.
Na 100 wyjazdów nad wodę stacjonarnie łowię max 5 i zawsze te kilka wypraw zaczynam od sprzątania swojego stanowiska i po 15m z kazdej strony zeby w tym syfie nie siedzieć . Szkło i metal na kupke a to co idzie spalic to jaram i jest czysciutko a co do szkla i ,etalu to w zależnosci gdzie mam samochod jak blisko to biore ze sobą i pozniej do odp kontenerów a jak mam daleko auto to zostawiam na kupce.
No to rozpal ognisko nad Zalewem Sulejowskim :). Nie ma dojazdu do wody. Wedkarze z reguly taszcza graty po 100-200m (chyba ze ktos ryzykuje albo lowi przy parkingach), ognisk rozpalac nie wolno. Juz widze jak zasuwam po kilka razy w ta i z powrotem, zeby zabrac po jakichs syfiarzach (czesto to grill"owicze) smieci. Mimo ze nie lowie stacjonarnie, ale moge zrozumiec tych co nie pozbieraja po innych brudasach. PS. Ciekaw jestem jak zachowala by sie straz (obojetnie jaka) na tzw betonach na Starej Wsi na Zalewie Sulejowskim. Niewtajemniczonym tlumacze jak to wyglada. Jest wybetonowany brzeg zalewu (jakies 5m lekkiego skosu do wody) potem murek, za murkiem sciezka jakies 50 cm szerokosci a za sciezka lekka skarpa gesto porosnieta dzika roza. A w niej...No wlasnie. Syf kila i mogila. Jak ktos ma to posprzatac ?. A wedkarzy tam z reguly sporo i lowi sie nie z betonu ale czesciej stojac na sciezce. Czyli syf za plecami jak najbardziej podlega tym 5 m.
Mam pytanie odnośnie jednego z punktów regulaminu RAPR :
Wędkarz zobowiązany jest utrzymać w czystości stanowisko wędkarskie w promieniu minimum 5 metrów, bez względu na stan, jaki zastał przed rozpoczęciem połowu.
Mam niedaleko siebie fajne nieduże jeziorko które na każdej wyprawie przechodzę w koło łowiąc na spinning. Czy oznacza to, że muszę sprzątać we wszystkich miejscach w których jestem, aby w razie kontroli nikt się do mnie nie doczepił.
Co wy o tym myślicie?
Nie nie musisz ale jak wracasz tą drogą i masz chęci to kilka papierków lub butelek możesz zabrać do kosza.
Cześć :)
..sama logika i zdrowy rozsądek mówią że spiner się przemieszcza - aktywnie czesząc wodę,nie siedzi stacjonarnie! z drugiej strony RAPR mówi ma obowiązek,jak każde prawo nie do końca sprecyzowane tylko ogólnie do jednego wora...tak samo jak i osoba kontrolująca ma prawo egzekwować ten zapis! wszystko oparte jest na zdrowym podejściu do sprawy obu stron..po za tym wielu wędkarzy nie dba o czystość na stanowiskach...a szkoda!
Spinningista nie łowiący "stacjonarnie" siłą rzeczy nie ma stanowiska wędkarskiego, więc taki wymóg go nie obowiązuje. Logiczne. Kol. @Sniper64 napisał to dość jasno, że stanowisko stanowiskiem, ale w miarę możliwości jakieś tam śmieciuchy można zabrać po brudasach po drodze idąc/wracając z łowiska.
wszystko by było okej gdyby pzw wyszło z inicjatywą postawienia nad wszystkimi jeziorami śmietników. ja sprzątam po sobie zawsze co do wyrzucenia pakuje do plecaka i w domu do kosza. ale większość tego nie robi (jeziorko obok wioski)
Krzysztof...to już było z tymi śmietnikami..koszami! dopiero była jazda ze śmieciami z całych okolic się zjeżdżały!:)
nie musisz ale możesz :) chyba lepiej pozbierać niż, żeby potem było coś takiego
sorry, że oddzielnie
Krzysztof...to już było z tymi śmietnikami..koszami! dopiero była jazda ze śmieciami z całych okolic się zjeżdżały!:)
Hahahahahaha.....dokładnie :) A poza tym kto by je systematycznie wywoził i za czyje pieniądze? O takie rzeczy powinny dbać koła mające pod opieką dane łowisko, a sami wiemy, że tylko MAJĄ i łowią w nich ryby, nic poza tym.
Moja średnia w przebytych kilometrach nad rzeką to około pięciu przy jednym wyjściu. Jeżeli ktoś widział "co" leży na brzegach rzek Podkarpacia to dalibóg nic innego bym nie robił tylko nosił wory z "urobkiem" a na łowienie czasu by mi zabrakło. To co moje zabieram i cudze czasami też ale nie mam zamiaru popadać w skrajności.
mówisz o tym..:)))
:((((((((((
Ale sobie miejscówkę na kosz znaleźli. W moim okręgu co prawda koszy jest mało ale na gałęziach worki rozwieszają a potem co poniedziałek jeździ traktor z naczepą i służby to zbierają. trochę czyściej jest nad wodą.
Krzysztof...to już było z tymi śmietnikami..koszami! dopiero była jazda ze śmieciami z całych okolic się zjeżdżały!:)
Nie koniecznie Marku. Znam dwa jeziorka gdzie worki na śmieci są poinstalowane na stelażach i muszę przyznać że się to sprawdza. Co prawda czasem coś się z nich wysypie;) ale przynajmniej śmieci leżą w jednym miejscu a nie porozwalane po całym brzegu. A ludziki z okolic jakoś nie wożą swojego już im niepotrzebnego "dobytku", nie robią się z tego dzikie wysypiska. Wszytko co w koszach pochodzi od wędkarzy i biwakowiczów. Tylko fakt że to małe i całkiem zadbane akweny, gdzie odbywają się dość regularne zbiórki odpadków. Ale jednak można. I o to chodzi.
Pozdrawiam!
Pójdę ze spinnem, za mną kontener na śmieci, ok. :)
No miejsce na kosz może i nie za specjalnie dobre, ale lepiej tak niż jakby to wszystko miało by leżeć na całej długości brzegu i pływać na wodzie. Z takiego pnia zawsze łatwiej wybrać do worka i wywieźć.
nie ma nic gorszego i upokarzającego jak trzeba sprzątać po ciarachach zwanymi wędkarzami ,prawdziwy Ślązak nigdy syfu po sobie by nie pozostawił tak jest skonstruowany ,,,,dobrze czy żle ale taki jest
Ze sprzątaniem to jest poroniony pomysł, bo jak zebrać śmieci, które chociaż widać na zdjęciu, a są miejsca gdzie tych śmieci jest dużo więcej. Wędkarze przyjeżdżają nad wodę na rowerach, motorowerach, nie ma obowiązku przyjeżdżać dużym samochodem aby te śmieci zebrać. Wiele razy widziałem odchody ludzkie przykryte papierem, aby taki papier sprzątnąć trzeba go najpierw zutylizować (są to tego środki do spryskiwania) lub mieć do tego rękawice ochronne. W ogóle żeby sprzątać śmieci potrzebna jest odzież ochronna. Napisał ktoś paragraf nie biorąc pod uwagę walorów zdrowotnych, bo przecież nie wiadomo jak długo te śmieci tam leżą i jakiego są pochodzenia. Ja sam nabawiłem się bakterii (nie będę pisał nazwy aby nie wpisać źle nazwy) musiałem brać antybiotyki. Śmiecą wędkarze i tylko wędkarze, dlatego do karty wędkarskiej musi być doliczona opłata za sprzątanie, bo muszą to robić służby do tego przeznaczone o ile sami po sobie nie umiemy sprzątać.
Nie. Osoba która nabrudziła musi po sobie sprzątnąć. Raz mi się zażył że jedno razówkę wyłowiłem z kupkami plastikowym aż się wkurzyłem bo po co to ciągnąć do domu jak można do jeziora wrzucić i się zatopi i nikt tego nie zaważy później ktoś przychodzi na te stanowisko ciągnie jakieś śmieci. Niektórzy nie mają szacunku.
Ze sprzątaniem to jest poroniony pomysł, bo jak zebrać śmieci, które chociaż widać na zdjęciu, a są miejsca gdzie tych śmieci jest dużo więcej. Wędkarze przyjeżdżają nad wodę na rowerach, motorowerach, nie ma obowiązku przyjeżdżać dużym samochodem aby te śmieci zebrać. Wiele razy widziałem odchody ludzkie przykryte papierem, aby taki papier sprzątnąć trzeba go najpierw zutylizować (są to tego środki do spryskiwania) lub mieć do tego rękawice ochronne. W ogóle żeby sprzątać śmieci potrzebna jest odzież ochronna. Napisał ktoś paragraf nie biorąc pod uwagę walorów zdrowotnych, bo przecież nie wiadomo jak długo te śmieci tam leżą i jakiego są pochodzenia. Ja sam nabawiłem się bakterii (nie będę pisał nazwy aby nie wpisać źle nazwy) musiałem brać antybiotyki. Śmiecą wędkarze i tylko wędkarze, dlatego do karty wędkarskiej musi być doliczona opłata za sprzątanie, bo muszą to robić służby do tego przeznaczone o ile sami po sobie nie umiemy sprzątać.
CześćObejrzyj dokładnie film, który wstawił Jurek a dokładnie 22s - kapustę przynieśli wędkarze?Powiedzmy zależy od miejsca i od dostępności do wody daje 50 na 50 z turystami, grillowcami i innej maści sobotnio-niedzielnego odpoczynku nad wodą bez wędek.Grunt nad wodami zawsze ma właściciela i to on powinien zadbać o porządek ale żeby było jasne też bardzo karać wszystkiej maści brudasów.Nad Zalewem Zegrzyńskim w miejscu gdzie robię sobie zasiadki karpiowe są worki na śmieci, które są sukcesywnie zamieniane na puste.JK
A ja dziwię się , że ci śmieciarze na naszych wodach nie wpadli na pomysł wyrzucania śmieci w dalszej odległości niż 5m od stanowiska , wtedy stanowiska mieli by czyste i kontrola nie miałaby się do czego przyczepić ;). A tak poważnie to ostro powinno się wziąć za nich , nieraz będąc nad wodą zastanawiam się czy nie lepiej jakby można było chociaż spalić takie śmieci niż zostawiać. Nie jeden z nas pewnie zgarnąłby na kupę cudze śmieci i spalił bo nie wszystkie śmieci da się zabrać ze sobą. Myślę , że mniej szkodliwe dla środowiska jest spalenie kilku torebek niż ich pozostawienie żeby tak jak teraz zalegały na brzegach
Obejrzyj dokładnie film, który wstawił Jurek a dokładnie 22s - kapustę przynieśli wędkarze?
Może to jakaś alternatywna przynęta na amura ? :)
być może
Ze sprzątaniem to jest poroniony pomysł, bo jak zebrać śmieci, które chociaż widać na zdjęciu, a są miejsca gdzie tych śmieci jest dużo więcej. Wędkarze przyjeżdżają nad wodę na rowerach, motorowerach, nie ma obowiązku przyjeżdżać dużym samochodem aby te śmieci zebrać. Wiele razy widziałem odchody ludzkie przykryte papierem, aby taki papier sprzątnąć trzeba go najpierw zutylizować (są to tego środki do spryskiwania) lub mieć do tego rękawice ochronne. W ogóle żeby sprzątać śmieci potrzebna jest odzież ochronna. Napisał ktoś paragraf nie biorąc pod uwagę walorów zdrowotnych, bo przecież nie wiadomo jak długo te śmieci tam leżą i jakiego są pochodzenia. Ja sam nabawiłem się bakterii (nie będę pisał nazwy aby nie wpisać źle nazwy) musiałem brać antybiotyki. Śmiecą wędkarze i tylko wędkarze, dlatego do karty wędkarskiej musi być doliczona opłata za sprzątanie, bo muszą to robić służby do tego przeznaczone o ile sami po sobie nie umiemy sprzątać.
ja proponuję coś innego - skoro STRAŻNIK (bierze za to pieniądze) nie dopilnował i nie złapał "śmieciarzA" TO NIECH POSPRZĄTA w tym kraju narobiło się "władzy" i każdy by tylko komenderował - na pewno nie jest w porządku takie śmiecenie ale też nie jest w porządku sprzątać po innych - ba nawet nie ma gdzie wyrzucić odpadków
ja powiem to tak; gdyby nad jeziorami były kosze gdzieś obok parkingów to bym brał zawsze ze sobą jednorazówkę i trochę śmieci zaniósł tam i wrzucił, a strażnicy w czasie kontroli nad łowiskiem by mogli zabierać to i wymieniać worki
ja powiem to tak; gdyby nad jeziorami były kosze gdzieś obok parkingów to bym brał zawsze ze sobą jednorazówkę i trochę śmieci zaniósł tam i wrzucił, a strażnicy w czasie kontroli nad łowiskiem by mogli zabierać to i wymieniać worki
Ciężko Tobie wrzucić później taką siateczkę ze śmieciami do własnego śmietnika? Własnych śmieci nie produkujesz na stanowisku, by te cudze dorzucić?
ja proponuję coś innego - skoro STRAŻNIK (bierze za to pieniądze) nie dopilnował i nie złapał "śmieciarzA" TO NIECH POSPRZĄTA w tym kraju narobiło się "władzy" i każdy by tylko komenderował - na pewno nie jest w porządku takie śmiecenie ale też nie jest w porządku sprzątać po innych - ba nawet nie ma gdzie wyrzucić odpadków
Aleś dowalił teraz........... A co do tekstu tłustym drukiem, to odpadki ludzie w cywilizowanym świecie wyrzucają do takich pojemników co nazywają się śmietnikami i pod każdym domem, pod każdym blokiem, na wielu ulicach takie wynalazki są ogólnodostępne dla LUDZI. Przytargać nad wodę łatwo, ale zabrać PUSTE to już wyczyn? Trudno, żeby strażnik stał przy kazdym wędkarzu i czychał zza krzaka na to aż do sterty starych śmieci dorzuci on jakiegoś śmiecia i bedzie pretekst do ukarania. A jak nie złapie to sam sprząta? Chyba se jaja robisz albo jesteś leniem, któremu trudno poświęcić kilka minut na pozbieranie po jakimś brudasie jego syfu, zeby siedzieć na czystej i zadbanej miejscówce. Wędkarze muszą sami siebie nawzajem dyscyplinować, upominać, zwracać uwagę jeden drugiemu, a przede wszystkim sami po sobie syf zbierać. Ja na swojej nadodrzańskiej miejscówce systematycznie zbierałem syf po brudasach i zostawiałem czysto jak w kościole. Nawet ułożyłem krąg na ognisko z kamieni przyniesionych z główki. Po jakimś czasie zauważyłem, że co przyjazd, to tych śmieci było mniej i mniej i mniej.... Chyba syfiarzom zaczęło się robić głupio, że co nasyfią to ktoś sprząta i sami przestali syfić jak zobaczyli, że ktoś zadbał o WSPÓLNĄ miejscówkę. Polak to dziwny wynalazek, jak nic z czegoś nie ma, to na kiego wafla będzie gdzieś coś od siebie dawał za friko. Pies ogrodnika. A ja po brudasach sprzątałem i będę sprzątał, sam dla siebie. Jak Ci przed domem ktoś syfu narobi, to czekasz w tym syfie na służby sprzątające, czy sam ruszysz tyłek i zrobisz sobie porządek?
ja powiem to tak; gdyby nad jeziorami były kosze gdzieś obok parkingów to bym brał zawsze ze sobą jednorazówkę i trochę śmieci zaniósł tam i wrzucił, a strażnicy w czasie kontroli nad łowiskiem by mogli zabierać to i wymieniać worki
Następny pomysłodawca ......... I jeszcze grabie w dupe i w czasie kontroli jak idą to trawniki siać, nie? A wędkarze w czasie łowienia to nie mogliby zabierać i wymieniać worki?
ja na ryby jeżdżę na rowerze i w swoim małym plecaku nie mam miejsca na śmieci innych.
Raptem 20 lat demokracji a ludziom w głowie się przewraca. Demokracja to nie tylko wolność słowa i poglądów...
Zresztą każdy z was miał wolny wybór przy zapisywaniu się do PZW, zapisując akceptowaliście Statut związku. A w statucie pisze jak wół że zobowiązujecie się dbać o dobra związku i czystość nad łowiskiem.
Oczywiście każdy zapisał się by mniej płacić za możliwość łowienia na wodach związku, ale już wywiązać się z obowiązków członkostwa to już nie...
Pamiętajmy że ręka nam nie uschnie jak te parę torebek czy papierków zabierzemy ze sobą. W zamian natura nam się odwdzięczy ładniejszym krajobrazem, czystszą wodą, zdrowszym rybostanem i nie tylko...
ja na ryby jeżdżę na rowerze i w swoim małym plecaku nie mam miejsca na śmieci innych.
To sobie powieś reklamówkę ze śmieciami na kierownicy, nie pisałem byś brał jakąś oponę samochodową ze sobą, tylko śmieci z siateczką o której pisałeś i którą byś wyrzucił jakby były śmietniki na parkingu przeznaczonym pewnie tylko dla rowerów.
Raptem 20 lat demokracji a ludziom w głowie się przewraca. Demokracja to nie tylko wolność słowa i poglądów...
Zresztą każdy z was miał wolny wybór przy zapisywaniu się do PZW, zapisując akceptowaliście Statut związku. A w statucie pisze jak wół że zobowiązujecie się dbać o dobra związku i czystość nad łowiskiem.
Oczywiście każdy zapisał się by mniej płacić za możliwość łowienia na wodach związku, ale już wywiązać się z obowiązków członkostwa to już nie...
Pamiętajmy że ręka nam nie uschnie jak te parę torebek czy papierków zabierzemy ze sobą. W zamian natura nam się odwdzięczy ładniejszym krajobrazem, czystszą wodą, zdrowszym rybostanem i nie tylko...
CześćArtur nic nikomu się nie przewraca - no bynajmniej mi się nie przewraca. Demokracja nauczyła mnie, że najlepiej zwalić wszystko na jednostkę i na jej kreatywność. Kto zostanie ukarany za syf nad wodą - ja, Ty, On. Czyj jest brzeg ? Gminy. Jednym z zadań własnych każdej gminy jest dbanie o czystość. Gdzie się najwięcej dba - pod Urzędem, na ulicy gdzie mieszka prezydent, radny, starosta ...Jak czytam to są takie miejsca nad wodami, że są worki, śmietniki itp czyli można :-)Ale te wyjątki potwierdzają tylko regułę: " Gdzie się najwięcej dba - pod Urzędem, na ulicy gdzie mieszka prezydent, radny, starosta ..."Gmina chętnie przypisze SOBIE różnego rodzaju akcje typu Dzień Ziemi , Sprzątanie Świata itp jak ktoś ( PZW, szkoły i inne pospolite ruszenia ) taką akcję zorganizują ale sama zawsze ma jedną odpowiedź - brak środków. Ty masz środki na to, żeby cudze śmieci przywieźć do domu, do swojego kontenera bo jak wszyscy mówią pare groszy to tylko kosztuje i trochę chęci a gmina nie ma ani chęci ani kasy.Jednym słowem jak byś się nie odwrócił to ta demokracja robi z nami wszystko w pozycji na ZUS :-)))))))JK
Raptem 20 lat demokracji a ludziom w głowie się przewraca. Demokracja to nie tylko wolność słowa i poglądów...
Zresztą każdy z was miał wolny wybór przy zapisywaniu się do PZW, zapisując akceptowaliście Statut związku. A w statucie pisze jak wół że zobowiązujecie się dbać o dobra związku i czystość nad łowiskiem.
Oczywiście każdy zapisał się by mniej płacić za możliwość łowienia na wodach związku, ale już wywiązać się z obowiązków członkostwa to już nie...
Pamiętajmy że ręka nam nie uschnie jak te parę torebek czy papierków zabierzemy ze sobą. W zamian natura nam się odwdzięczy ładniejszym krajobrazem, czystszą wodą, zdrowszym rybostanem i nie tylko...
Przewraca to się "panom" z PZW.
Jak wnoszę corocznie opłaty to każą płacić na rzecz kola za tzw. czyn to właśnie między innymi za sprzątanie.Nikt mnie nie pyta czy może przyjdę sprzątać bo żadnego czynu nigdy nie ma.
Więc jak biorą kasę niech posprzątają.
Jeśli ktoś mi jednak każe zapłacić za sprzątanie i jeszcze potem posprzątać to może mi za to zapłacą (czyli oddadzą to co na sprzątanie zapłaciłem)?
Cały PZW.
Najlepiej nic nie robić tylko wszystko kazać wędkarzom,nie te czasy dziś się za kazanie płaci lub ogląda takie brzegi i wody jakie mamy.:)
Wybór należy do PZW,PZW wybrało pieniądze a śmieci zostawili wodom.:)
Dodam że sprzątam więcej jak powinienem ale wtedy jak mam ochotę a nie jak ktoś w PZW stworzy mi jakiś obowiązek w tzw, RAPR i straszy mandatami.
Cześć
Artur nic nikomu się nie przewraca - no bynajmniej mi się nie przewraca. Demokracja nauczyła mnie, że najlepiej zwalić wszystko na jednostkę i na jej kreatywność. Kto zostanie ukarany za syf nad wodą - ja, Ty, On. Czyj jest brzeg ? Gminy. Jednym z zadań własnych każdej gminy jest dbanie o czystość. Gdzie się najwięcej dba - pod Urzędem, na ulicy gdzie mieszka prezydent, radny, starosta ...Jak czytam to są takie miejsca nad wodami, że są worki, śmietniki itp czyli można :-)Ale te wyjątki potwierdzają tylko regułę: " Gdzie się najwięcej dba - pod Urzędem, na ulicy gdzie mieszka prezydent, radny, starosta ..."Gmina chętnie przypisze SOBIE różnego rodzaju akcje typu Dzień Ziemi , Sprzątanie Świata itp jak ktoś ( PZW, szkoły i inne pospolite ruszenia ) taką akcję zorganizują ale sama zawsze ma jedną odpowiedź - brak środków. Ty masz środki na to, żeby cudze śmieci przywieźć do domu, do swojego kontenera bo jak wszyscy mówią pare groszy to tylko kosztuje i trochę chęci a gmina nie ma ani chęci ani kasy.Jednym słowem jak byś się nie odwrócił to ta demokracja robi z nami wszystko w pozycji na ZUS :-)))))))JKAle nie zawsze każdy wymaga tego zabierania śmieci! Wystrczy, ze ktoś ten syf zbierze w jakiś worek i postawi go przy dróżce, drodze, przejściu, tam gdzie łatwo każdy chętny i dbający przejeżdżając autem zabierze taki worek, a takich widuję często. A jeśli nie zabiaerze, to również straż powidamia gminę, albo sołtysów, że są śmieci tu i tu do zabrania. Jedzie wtedy Pan Zdzichu ciagnikiem, kuniem czy Żukiem i zbiera te worki. Też to widziałem na wałach nad Odrą. Wystarczy chcieć, a nie odsyłać od jednego do drugiego a syf rośnie.
Ale nie zawsze każdy wymaga tego zabierania śmieci! Wystrczy, ze ktoś ten syf zbierze w jakiś worek i postawi go przy dróżce, drodze, przejściu, tam gdzie łatwo każdy chętny i dbający przejeżdżając autem zabierze taki worek, a takich widuję często. A jeśli nie zabiaerze, to również straż powidamia gminę, albo sołtysów, że są śmieci tu i tu do zabrania. Jedzie wtedy Pan Zdzichu ciagnikiem, kuniem czy Żukiem i zbiera te worki. Też to widziałem na wałach nad Odrą. Wystarczy chcieć, a nie odsyłać od jednego do drugiego a syf rośnie.
CześćMaciek jest to pomysł i pewnie jak tak mówisz to tak jest.Ale wiesz, że " nie ma róży bez ognia " ? ;-))))Nie wiem, czy byłbym w stanie wytłumaczyć się Straży Miejskie, Leśnej itp gdybym akurat stawiał śmieci w czarnym wielkim worze ot tak przy drodze z tłumaczeniem, ze ja to wszystko tylko znalazłem i posprzątałem a gmina niech sobie posprząta. Jak nic dostałbym działkę ( oby tylko to ) jak nie skierowanie do sądu. Ja nie odsyłam - chciałbym tylko aby koło pobierające +5zł na czyn wywiązywało się z tego a nie tylko trwają w kółko prace w przystani za którą i tak trzeba płacić plus parking.A tak jeszcze jedno mi się nasuwa - dlaczego to ja mam chcieć a gmina nie musi chcieć? Przecież to ja płacę podatki na gminę a nie na odwrót? Dlaczego nad jedną wodą gmina ustawia worki, kosze a na innych już nie?JK
To sobie powieś reklamówkę ze śmieciami na kierownicy, nie pisałem byś brał jakąś oponę samochodową ze sobą, tylko śmieci z siateczką o której pisałeś i którą byś wyrzucił jakby były śmietniki na parkingu przeznaczonym pewnie tylko dla rowerów.
Napiszę tak.
Po sobie sprzątam bardzo rzadko bo łowię głównie na spina więc nie syfię lecz przy gruntowych zasiadkach znajdę jakąś reklamówkę na swoje śmieci. Czasem nawet trafi tam czyjaś puszka po piwie czy kuku, ale tylko ta która mi przeszkadza. Ale na Boga! Mamy 21 wiek i demokrację a nie komunę/socjalizm jak kto woli. Kurde płacę duże pieniądze za tą cholerną kartę a PZW ciągle mnie straszy jakimiś durnymi karami, wprowadza zakazy, nakazy a poza tym na dobrą sprawę g...o robi. Sorki skoro ciągną od mnie po 350 zeta rocznie to niech jako GOSPODARZ wody postawią kosze raz na 500m lub chociaż stalowe stelażyki z workami i wywożą śmieci z raz w miesiącu ( na niektórych łowiskach koła tak robią, niektórych:( . To powinno być ich zasranym obowiązkiem. Ale lepiej zrzucić to na wędkarza i jeszcze straszyć go mandatami. Niedorzeczne! Przecież nie jestem właścicielem czy dzierżawcą tej wody. Gdybym nie był skazany, wręcz dosłownie, na ten betonowy związeczek, już dawno bym im nie płacił. Próbę nawet, 2 lata temu, zrobiłem z komerchą ale nie wypaliła. Za mało drapieżników:(
A co najśmieszniejsze, sam przepis: ...w promieniu co najmniej 5 metrów... Jak jakiś nadgorliwiec się uprze to może będę i sprzątać całą 50 metrową główkę? W życiu bo to bzdura.
Kolega Artur pisał o czynie społeczny i statucie. I znowu kłania się betonowe czerwone podejście związku do sprawy. Czyn społeczny...HA!HA!HA! Sorki ale teraz nie ma takiego czegoś. Za wszystko się płaci. Jak mi obniżą składkę o sensowną sumę oczywiście to będę skłonny zawozić do domu woreczek śmieci po każdym łowieni. W końcu też bulę za wywózkę śmieci z domu. Ale tylko wtedy! Nie jestem instytucją charytatywną ani społecznikiem i nie mam zamiaru być. Mój święty wybór.
Natomiast jeśli chodzi o syfiarzy to jestem za ostrym karaniem. Niech się sypią mandaciki, może się ludziska durne nauczą jak im zniknie z 200 czy 300 zeta z portfela.
Podsumowując.
Jestem przeciwnikiem zmuszania wędkarzy do sprzątania NIE SWOICH śmieci, bo nie są oni gospodarzami wody a tylko na nim powinien spoczywać obowiązek utrzymania czystości. Za to obowiązkiem każdego powinno być sprzątanie po sobie. Jeśli nie to wysokie finansowe kary.
Pozdrawiam
Wyobraźmy sobie taką "sielankę":
-Siedzi sobie wędkarz na stanowisku, wyjmuje paczkę zanęty, glina, dodatki, rozrabia, worki po nich jebut...7 metrów od siebie na glebe. Strażnika nie ma. Dodaje puszkę kuku, jebut puszkę na glebe 7 m od siebie. Strażnika nie ma. Rozwija kanapki, wcina, papier jebut 7 m od siebie do tamtych już wyrzuconych. Strażnika nie ma. Popija piwkiem z puszki, jedno, drugie, szóste...jebut puszki na tamtą SWOJĄ stertę. Strażnika nie ma. Skończyły się fajki, pusta paczka jebut na sterte, a petami obpstrykał miejscówkę wokół siebie. Straznika nie ma. No to jeszcze na deserek ciasto teściowej, pasztet babuni, opakowania po tym co? Tak, jebut 7 metrów na gotową już stertę syfu, to samo ogryzki jabłek itd itd itd. Strażnika nie ma. Skończył brudas łowienie, chusteczkami jednorazowymi wytarł ręce-bo to czyścioch jest, kumacie, zawinął swoje 4litery, sprzęt akurat składa iiiiiiiiiiii................pojawił się patrol Straży Rybackiej. -Dzień dobry, "ble ble ble"..... -proszę pana, a te śmieci? -PRZECIEŻ TO NIE MOJE! -Przyjechałem i tak było! -NIE BĘDĘ PO KIMŚ BRUDÓW ZBIERAŁ.....! -Panie, taki tu syf, ze głowa boli!
Bez tego punktu w RAPR o wymogu sprzątnięcia miejscówki przed rozpoczęciem łowienia, każda STRAŻ RYBACKA bez udokumentowanych dowodów na to, że dany syf zostawił ten konkretny wędkarz, może jedynie opuścić głowę i albo sami z troski o łowisko sami będą sprzątać każdą miejscówkę (nonsens i nie ta funkcja społeczna), albo zostawiają tak jak jest licząc na PRZYPADKOWE złapanie brudasa i ukaranie (mało realne), a góra syfu rośnie z dnia na dzień.
Teraz pytam, czy każdy taki facet ma być obserwowany i fotografowany przez czas jego łowienia żeby udowodnić mu zdjęciami że ten syf jest jego, czy trzeba wzywać technika kryminalistyki do pobrania materiału? Nie prościej żeby każdy zebrał swoje dwa woreczki, puszkę i siedem innych po brudasie? Jaki problem zgiąć nogi w kolanach, zgiąć kregosłup i podnieść te nawet kilkanaście pierdół po brudasach? Bo co? Bo duma nie pozwala? I zaznaczam, że nie piszę tu o spinnigowcach przechodzących kilometry brzegów łowisk. Aczkolwiek wracając, jakaś reklamówka i w miarę możliwości co się da to w siate i w kosz. Janusz, myślę, ze Twoje obawy co do ukarania przez służby za postawienie worka ze śmieciami przy drodze, są niepotrzebne. Gdybyś rzucał ten wór w środku lasu, na pole, na łąkę, to wtedy nawet powinieneś zarobić "sztrafa", ale nie jak postawisz przy drodze do zabrania przez kogoś jak już sam nie zabierzesz. Tak samo jak SM czy Policja nie ukarze Cię jak przy ulicy, drodze, gdzie akurat nie ma śmietników w mieście, na wsi postawisz worki ze śmieciami, to nikt Ci nic nie zrobi.
Wyobraźmy sobie taką "sielankę":
-Siedzi sobie wędkarz na stanowisku, wyjmuje paczkę zanęty, glina, dodatki, rozrabia, worki po nich jebut...7 metrów od siebie na glebe. Strażnika nie ma. Dodaje puszkę kuku, jebut puszkę na glebe 7 m od siebie. Strażnika nie ma. Rozwija kanapki, wcina, papier jebut 7 m od siebie do tamtych już wyrzuconych. Strażnika nie ma. Popija piwkiem z puszki, jedno, drugie, szóste...jebut puszki na tamtą SWOJĄ stertę. Strażnika nie ma. Skończyły się fajki, pusta paczka jebut na sterte, a petami obpstrykał miejscówkę wokół siebie. Straznika nie ma. No to jeszcze na deserek ciasto teściowej, pasztet babuni, opakowania po tym co? Tak, jebut 7 metrów na gotową już stertę syfu, to samo ogryzki jabłek itd itd itd. Strażnika nie ma. Skończył brudas łowienie, chusteczkami jednorazowymi wytarł ręce-bo to czyścioch jest, kumacie, zawinął swoje 4litery, sprzęt akurat składa iiiiiiiiiiii................pojawił się patrol Straży Rybackiej. -Dzień dobry, "ble ble ble"..... -proszę pana, a te śmieci? -PRZECIEŻ TO NIE MOJE! -Przyjechałem i tak było! -NIE BĘDĘ PO KIMŚ BRUDÓW ZBIERAŁ.....! -Panie, taki tu syf, ze głowa boli!
Bez tego punktu w RAPR o wymogu sprzątnięcia miejscówki przed rozpoczęciem łowienia, każda STRAŻ RYBACKA bez udokumentowanych dowodów na to, że dany syf zostawił ten konkretny wędkarz, może jedynie opuścić głowę i albo sami z troski o łowisko sami będą sprzątać każdą miejscówkę (nonsens i nie ta funkcja społeczna), albo zostawiają tak jak jest licząc na PRZYPADKOWE złapanie brudasa i ukaranie (mało realne), a góra syfu rośnie z dnia na dzień.
Teraz pytam, czy każdy taki facet ma być obserwowany i fotografowany przez czas jego łowienia żeby udowodnić mu zdjęciami że ten syf jest jego, czy trzeba wzywać technika kryminalistyki do pobrania materiału? Nie prościej żeby każdy zebrał swoje dwa woreczki, puszkę i siedem innych po brudasie? Jaki problem zgiąć nogi w kolanach, zgiąć kregosłup i podnieść te nawet kilkanaście pierdół po brudasach? Bo co? Bo duma nie pozwala? I zaznaczam, że nie piszę tu o spinnigowcach przechodzących kilometry brzegów łowisk. Aczkolwiek wracając, jakaś reklamówka i w miarę możliwości co się da to w siate i w kosz. Janusz, myślę, ze Twoje obawy co do ukarania przez służby za postawienie worka ze śmieciami przy drodze, są niepotrzebne. Gdybyś rzucał ten wór w środku lasu, na pole, na łąkę, to wtedy nawet powinieneś zarobić "sztrafa", ale nie jak postawisz przy drodze do zabrania przez kogoś jak już sam nie zabierzesz. Tak samo jak SM czy Policja nie ukarze Cię jak przy ulicy, drodze, gdzie akurat nie ma śmietników w mieście, na wsi postawisz worki ze śmieciami, to nikt Ci nic nie zrobi.
Oczywiscie latwiej wlepic mandat komus, kto nic nie zrobil. Nie smiecil a tylko przyszedl na ryby. Jedyne co robi PZW w celu utrzymania czystosci nad woda, to karanie bogu ducha winnych wedkarzy. Czesto przed lowieniem pasazerowie wypijaja po piwku, a ja jako ze jestem kierowca, jakas cole czy inny napoj. Nie mamy co zrobic z pustymi pojemnikami, wiec laduja w bagazniku. Nie mam zamiaru wozic toreb po syfiarzach wewnatrz auta, bo jadac we 3 kazdy ze spodniobutami i sprzetem, do bagaznika cienkiego juz nic wiecej nie wepcham. A wywalic nie ma gdzie.
PS wywoz smieci kosztuje. U mnie na osiedlu jest limit pojemnikow na blok. Jadac dwa razy w tygodniu mam z wlasnej kasy dokladac do interesu. Wiem ze to grosze, ale jeszcze mniejsze grosze dla PZW to wystawienie workow nad woda. Skoro juz tak wspaniale troszcza sie o srodowisko.
Oczywiscie latwiej wlepic mandat komus, kto nic nie zrobil. Nie smiecil a tylko przyszedl na ryby. Jedyne co robi PZW w celu utrzymania czystosci nad woda, to karanie bogu ducha winnych wedkarzy. Czesto przed lowieniem pasazerowie wypijaja po piwku, a ja jako ze jestem kierowca, jakas cole czy inny napoj. Nie mamy co zrobic z pustymi pojemnikami, wiec laduja w bagazniku. Nie mam zamiaru wozic toreb po syfiarzach wewnatrz auta, bo jadac we 3 kazdy ze spodniobutami i sprzetem, do bagaznika cienkiego juz nic wiecej nie wepcham. A wywalic nie ma gdzie.
PS wywoz smieci kosztuje. U mnie na osiedlu jest limit pojemnikow na blok. Jadac dwa razy w tygodniu mam z wlasnej kasy dokladac do interesu. Wiem ze to grosze, ale jeszcze mniejsze grosze dla PZW to wystawienie workow nad woda. Skoro juz tak wspaniale troszcza sie o srodowisko.
Tego czy to zrobił czy nie, strażnik nie wie i nie musi wnikać, zastaje taką a nie inną sytuację. Więc petycje, pretensje, skargi na syf można, NALEŻY wręcz kierować do PZW o to i ustanowienie innego prawa, a nie obarczać tym strażników EGZEKWUJĄCYCH to prawo. Strażnik robi to, do czego go prawo w tej kwestii obliguje. A prawo "mówi" WYRAŹNIE o tym, co wędkarz POWINIEN zrobić w takiej sytuacji, oraz to co powinien zrobić strażnik. Wędkarz powinien posprzątać, a strażnik za bałagan ukarać. Tak stanowi prawo. Każdy robi swoje. Proste i klarowne. Pozostaje kwestia śmieci WYRAŹNIE sugerujących iż nie są one odpadkami tego wędkarza (pozostałości po grillowiczach, meble, części samochodowe itd itd). Logika nakazuje strażnikowi odstąpić od karania za to WĘDKARZA, tak jak śmiesznie wręcz wyolbrzymiają to niektórzy podając przykłady tego typu śmieci na łowiskach. Tekst zaznaczony na niebiesko szczerze mnie rozbawił. A jak wędkarz zatroszczy się o środowisko sprzątając po SWOICH KOLEGACH WĘDKARZACH, to "hrabiowska" żyłka w d...... mu pęknie? Mi nie pęka żadna, a satysfakcja z czystej miejscówki jest nieporównywalnie większa od "trudu" zebrania śmieci. Ale na litość boską strażnicy mają inne zadania i obowiązki nad wodą niż akcje sprzątania, mimo że robią to bardzo często z własnej woli i chęci dbałości o łowiska dla innych wędkarzy i siebie jako wędkarza.
To sobie powieś reklamówkę ze śmieciami na kierownicy, nie pisałem byś brał jakąś oponę samochodową ze sobą, tylko śmieci z siateczką o której pisałeś i którą byś wyrzucił jakby były śmietniki na parkingu przeznaczonym pewnie tylko dla rowerów.
Napiszę tak.
Po sobie sprzątam bardzo rzadko bo łowię głównie na spina więc nie syfię lecz przy gruntowych zasiadkach znajdę jakąś reklamówkę na swoje śmieci. Czasem nawet trafi tam czyjaś puszka po piwie czy kuku, ale tylko ta która mi przeszkadza. Ale na Boga! Mamy 21 wiek i demokrację a nie komunę/socjalizm jak kto woli. Kurde płacę duże pieniądze za tą cholerną kartę a PZW ciągle mnie straszy jakimiś durnymi karami, wprowadza zakazy, nakazy a poza tym na dobrą sprawę g...o robi. Sorki skoro ciągną od mnie po 350 zeta rocznie to niech jako GOSPODARZ wody postawią kosze raz na 500m lub chociaż stalowe stelażyki z workami i wywożą śmieci z raz w miesiącu ( na niektórych łowiskach koła tak robią, niektórych:( . To powinno być ich zasranym obowiązkiem. Ale lepiej zrzucić to na wędkarza i jeszcze straszyć go mandatami. Niedorzeczne! Przecież nie jestem właścicielem czy dzierżawcą tej wody. Gdybym nie był skazany, wręcz dosłownie, na ten betonowy związeczek, już dawno bym im nie płacił. Próbę nawet, 2 lata temu, zrobiłem z komerchą ale nie wypaliła. Za mało drapieżników:(
A co najśmieszniejsze, sam przepis: ...w promieniu co najmniej 5 metrów... Jak jakiś nadgorliwiec się uprze to może będę i sprzątać całą 50 metrową główkę? W życiu bo to bzdura.
Kolega Artur pisał o czynie społeczny i statucie. I znowu kłania się betonowe czerwone podejście związku do sprawy. Czyn społeczny...HA!HA!HA! Sorki ale teraz nie ma takiego czegoś. Za wszystko się płaci. Jak mi obniżą składkę o sensowną sumę oczywiście to będę skłonny zawozić do domu woreczek śmieci po każdym łowieni. W końcu też bulę za wywózkę śmieci z domu. Ale tylko wtedy! Nie jestem instytucją charytatywną ani społecznikiem i nie mam zamiaru być. Mój święty wybór.
Natomiast jeśli chodzi o syfiarzy to jestem za ostrym karaniem. Niech się sypią mandaciki, może się ludziska durne nauczą jak im zniknie z 200 czy 300 zeta z portfela.
Podsumowując.
Jestem przeciwnikiem zmuszania wędkarzy do sprzątania NIE SWOICH śmieci, bo nie są oni gospodarzami wody a tylko na nim powinien spoczywać obowiązek utrzymania czystości. Za to obowiązkiem każdego powinno być sprzątanie po sobie. Jeśli nie to wysokie finansowe kary.
Pozdrawiam
I tu się z tobą w 100 % zgadzam .Sprzątać po sobie i surowo karać zostawiających śmieci
Alez ja nie obwiniam ani straznikow ani zadne inne sluzby kontrolujace, bo po to sa, aby egzekwowac przepisy. Mam pretensje do idioty z PZW ktory wymyslil taki zapis i do tych co go przyklepali.
Tu nie chodzi o to ze kregoslup komus peknie itp, ale o pojecie elementarnej sprawiedliwosci. Wg mnie sprawiedliwe jest obarczenie o cos kogos, kto dopuscil sie jakiegos czynu. Odpowiedzialnosc zbiorowa jaka tu zastosowano to najwiekszy syf i tyle. Swidczy to tylko o slabosci i nieudolnosci PZW. Za stan srodowiska odpowiedzialny jest gospodarz wody w sensie podmiotu gospodarczego a nie szeregowy wedkarz (jak na pewno zaraz ktos wypali ze PZW to my). I jesli nie sa w stanie wywiazac sie sami z tego obowiazku, to przynajmniej powinni zrobic cokolwiek co ulatwiloby utrzymanie czystosci. Poza oczywiscie straszeniem i karaniem.
A ja mam gdzieś czy ktoś "" z ramienia "" sprząta śmieci czy nie !!! Dla tych co jeszcze nie wiedzą gdzie mieszkają to ogłaszam – W POLSCE !!! Ja zbieram wszystko jak leci i wyrzucam do śmietnika bo tak mnie wychowano i nauczono . Zawszę jadąc z ryb mam w bagażniku kilka worów śmieci , z tego 3 % jest moje . Nawet jak jestem na spiningu to mam wora w plecaku , kończę łowienie to zbieram . Podejrzewam , że gdybym na moich miejscówkach nie zbierał odpadków po innych to teraz nie mógłbym tam swobodnie łowić . Niestety naszych rodaków nie można niczym innym oduczyć śmiecenia jak wysokimi grzywnami . To jest klucz do czystości nad zbiornikami , nic innego .
W końcu to od nas samych , wędkujących zależy czy będziemy łowić obok sterty śmieci na każdym akwenie i czy to nam nie przeszkadza .
W czasie rannego patrolu zawsze wystawiamy kilka 200 l worków przy wędkarzach i wracając zabieramy je z sobą i nikt nie pyta nas , gdzie to zostawiliśmy , czy w domu , dopłacając z własnej kieszeni za wywóz śmieci .
Jędrula
A ja mam gdzieś czy ktoś "" z ramienia "" sprząta śmieci czy nie !!! Dla tych co jeszcze nie wiedzą gdzie mieszkają to ogłaszam – W POLSCE !!! Ja zbieram wszystko jak leci i wyrzucam do śmietnika bo tak mnie wychowano i nauczono . Zawszę jadąc z ryb mam w bagażniku kilka worów śmieci , z tego 3 % jest moje.Właśnie na taki post czekałem , od rodziców i najbliższych uczymy się od berbecia --samych dobrych nawyków .
walczymy z tym jak możemy ale jest to walka z wiatrakami :
http://www.spoleczna-straz-rybacka.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=72&Itemid=92
a tutaj następna fotka
pół biedy bo śmieci sa w kupie więc wystarczy to podjarać i problem z głowy . Najgorzej jak brzeg jest obrośniety jakimis krzakami z kolcami a w srodku jest pełno śmieci i nie idzie ich wyzbierać :/.
Na 100 wyjazdów nad wodę stacjonarnie łowię max 5 i zawsze te kilka wypraw zaczynam od sprzątania swojego stanowiska i po 15m z kazdej strony zeby w tym syfie nie siedzieć . Szkło i metal na kupke a to co idzie spalic to jaram i jest czysciutko a co do szkla i ,etalu to w zależnosci gdzie mam samochod jak blisko to biore ze sobą i pozniej do odp kontenerów a jak mam daleko auto to zostawiam na kupce.
pół biedy bo śmieci sa w kupie więc wystarczy to podjarać i problem z głowy . Najgorzej jak brzeg jest obrośniety jakimis krzakami z kolcami a w srodku jest pełno śmieci i nie idzie ich wyzbierać :/.
Na 100 wyjazdów nad wodę stacjonarnie łowię max 5 i zawsze te kilka wypraw zaczynam od sprzątania swojego stanowiska i po 15m z kazdej strony zeby w tym syfie nie siedzieć . Szkło i metal na kupke a to co idzie spalic to jaram i jest czysciutko a co do szkla i ,etalu to w zależnosci gdzie mam samochod jak blisko to biore ze sobą i pozniej do odp kontenerów a jak mam daleko auto to zostawiam na kupce.
No i to jest TO! Da się koledzy?
No to rozpal ognisko nad Zalewem Sulejowskim :).
Nie ma dojazdu do wody. Wedkarze z reguly taszcza graty po 100-200m (chyba ze ktos ryzykuje albo lowi przy parkingach), ognisk rozpalac nie wolno. Juz widze jak zasuwam po kilka razy w ta i z powrotem, zeby zabrac po jakichs syfiarzach (czesto to grill"owicze) smieci.
Mimo ze nie lowie stacjonarnie, ale moge zrozumiec tych co nie pozbieraja po innych brudasach.
PS. Ciekaw jestem jak zachowala by sie straz (obojetnie jaka) na tzw betonach na Starej Wsi na Zalewie Sulejowskim. Niewtajemniczonym tlumacze jak to wyglada. Jest wybetonowany brzeg zalewu (jakies 5m lekkiego skosu do wody) potem murek, za murkiem sciezka jakies 50 cm szerokosci a za sciezka lekka skarpa gesto porosnieta dzika roza. A w niej...No wlasnie. Syf kila i mogila. Jak ktos ma to posprzatac ?. A wedkarzy tam z reguly sporo i lowi sie nie z betonu ale czesciej stojac na sciezce. Czyli syf za plecami jak najbardziej podlega tym 5 m.