Mam męża pożarnika/emeryta/. Definitywnie potwierdza zakaz zarybiania zbiornikow p/poż naturalnych i sztucznych. Nie pmięta już aktu prawnego zakazującego zarybień. Wiąże się to z możliwością zatkania smoka ssawnego podczas czerpania wody do celów gasniczych. Pozdrawiam.
a jeśli jest już tam ryba to można normalnie tak łapać ? bo u mnie w lesie jest taki staw i straż leśna karze mandatami tylko nie jestem pewien czy ma prawo do tego i chciałbym się dowiedzieć :)
Kolego, taki staw jest czyjąś własnością. A właściciel określa co możesz, a co nie. Zawsze musisz wiedzieć, czy jest jakiś właściciel zbiornika, w którym chcesz zarzucić wędkę, bo inaczej możesz ponieść konsekwencje.
Już pisałem, to ty masz obowiązek dowiedzenia się czy jest jakiś właściciel zbiornika. Czy w każdym miejscu nad wodą np. PZW masz ustawione tablice? Czy może się zdarzyć, że ktoś zniszczy taką tablicę, albo stanie pomiędzy tablicami i będzie łowił udając głupiego?
Na wodach należących do LASÓW PAŃSTWOWYCH wolno łowić po uzyskaniu zezwolenia od Nadleśnictwa , ale uzyskanie go graniczy z cudem (wszystko zależy od humoru urzędnika) !!! Strasz leśna ma prawo karać mandatami nawet jeżeli ta woda jest PZW !!! RAPR-2011 VII. KONTROLA I ODPOWIEDZIALNOŚĆ WĘDKUJĄCYCH W WODACH PZW 1. Wędkarz łowiący ryby ma obowiązek poddać się kontroli prowadzonej przez : a/ funkcjonariuszy Policji, b/ strażników Państwowej Straży Rybackiej, c/ strażników Społecznej Straży Rybackiej, d/ strażników Straży Ochrony Mienia PZW, e/ strażników Państwowej Straży Łowieckiej, f/ strażników Straży Leśnej, g/ strażników Straży Parków Narodowych i Krajobrazowych, h/ funkcjonariuszy Straży Granicznej, i / uprawnionego do rybactwa, na użytkowanych przez niego wodach. 2. Na żądanie kontrolujących wędkarz ma obowiązek: okazać dokumenty, sprzęt wędkarski, złowione ryby i przynęty. 3. Naruszenie niniejszego Regulaminu przez wędkarza pociąga za sobą konsekwencje wynikające z ustawy o rybactwie śródlądowym i Statutu PZW.
U nas przy ulicy też jest taki stawek, i karasia mozesz złapać, i sumika byczka. Nikt zarybień nie prowadzi, tylko sąsiad,który też tam łowi kilka karpików wpuścił, chyba z 6 ze swojego stawku . Staw jest własnością jakiegoś faceta, co nie zmienia tego , żę każdy to olewa i tam łowi ;). FAcet ten chyba też to gdzieś ma bo juz kilka razy z nim słowo zamieniałem i sie nie czepiał a przeciwpożarowe można uznaćtroszke za zwykłą komercje, przynajmniej tak wg mnie pozdrawiam
Ale ja słyszałem że wszystkie stawy na których nie ma zakazu łowienia ani nie są prywatne należą do skarbu państwa i jeżeli mam kartę PZW to mogę na nich wędkować i nikt mi nie ma prawa dać mandatu
Ale ja słyszałem że wszystkie stawy na których nie ma zakazu łowienia ani nie są prywatne należą do skarbu państwa i jeżeli mam kartę PZW to mogę na nich wędkować i nikt mi nie ma prawa dać mandatu
No, możę tak, ale lepiej idź się do PZW upewnić, bo możesz wpaść nieźle ;) oni ci moze powiedza, czy i do kogo ów staw należy
Z
powyższych wpisów wynika to, że: kiedy chcę połowić po południu z dwie godziny,
to:
1.
Wpierw muszę udać się do koła/okręgu PZW i dowiedzieć się,
czyja jest woda na której chcę łowić.
2.
Jeśli nie jest to woda PZW, to muszę użerać się z
darmozjadami urzędniczymi w NADleśnictwie (czemu NAD?)
3.
Kiedy się dowiem i uzyskam „pozwolenie”, mogę być w czasie
krótkiego połowu skontrolowany przez:
4.
straż leśną
5.
funkcjonariuszy Policji,
6.
strażników Państwowej Straży Rybackiej,
7.
strażników Społecznej Straży Rybackiej,
8.
strażników Straży Ochrony Mienia PZW,
9.
strażników Państwowej Straży Łowieckiej,
10. strażników Straży Leśnej,
11. strażników Straży Parków Narodowych
i Krajobrazowych,
12. funkcjonariuszy Straży
Granicznej,
13. uprawnionego do rybactwa, na
użytkowanych przez niego wodach.
A naruszenie Regulaminu przez wędkarza pociąga za sobą konsekwencje wynikające
z ustawy o rybactwie śródlądowym i Statutu PZW.
Tyko
się bać, bo zawsze możemy natrafić na idiotę, który uważa że jest „pun”, a
takich jest wielu wnioskując z tego co piszą internauci.. A kiedy wędkować w
takim totalitarnym kraju?
Nie krytykuję urzędników i tzw. strażników jako
ludzi (tu potrzebny jest
osąd poszczególnych osób, a zwłaszcza ich działań), ale jako współczesnej klasy
próżniaczej, która kieruje wysiłki produktywnej części społeczeństwa w nieproduktywną
stronę. Innymi słowy, marnuje je, zabierając właściwie część życia. Sądząc po
faktycznych potrzebach państwa, czyli wojsko,
policja, sądy, straż pożarna, prawie 90% podatków jest zmarnowanych i o
tyleż mogłyby być z pożytkiem dla wszystkich zmniejszone.
A co ciekawe, taki
darmozjad wpierw kradnie ci pieniądze z Twojej pracy w podatkach, wypłaca sobie
darmozjad niemałą pensję za szkodnictwo jak wyżej, i za tą pensję kupuje to, co
ty wyprodukowałeś (buty, budynek czy inna usługa za którą ludzie płacą
dobrowolnie a nie pod naciskiem). Czy widzicie tutaj ten arogancki bandytyzm?
Urzędnik to z
definicji szkodnik i pasożyt ekonomiczny. I koniec. Nie chodzi o ludzi, tylko o
"zawód", który jest źródłem klasy panującej nie produkującej niczego,
a niszczącej wszystko.
... Co niektórzy będą
się pytać czy kichnąć, pierdnąć, czy zakaszleć. Czym jest Wasze życie, że
wszystkiego i wszystkich darmozjadów się boicie? To oni powinni się bać, bo
funkcjonują za Twoje pieniądze.
Z
powyższych wpisów wynika to, że: kiedy chcę połowić po południu z dwie godziny,
to:
1.
Wpierw muszę udać się do koła/okręgu PZW i dowiedzieć się,
czyja jest woda na której chcę łowić.
2.
Jeśli nie jest to woda PZW, to muszę użerać się z
darmozjadami urzędniczymi w NADleśnictwie (czemu NAD?)
3.
Kiedy się dowiem i uzyskam „pozwolenie”, mogę być w czasie
krótkiego połowu skontrolowany przez:
4.
straż leśną
5.
funkcjonariuszy Policji,
6.
strażników Państwowej Straży Rybackiej,
7.
strażników Społecznej Straży Rybackiej,
8.
strażników Straży Ochrony Mienia PZW,
9.
strażników Państwowej Straży Łowieckiej,
10. strażników Straży Leśnej,
11. strażników Straży Parków Narodowych
i Krajobrazowych,
12. funkcjonariuszy Straży
Granicznej,
13. uprawnionego do rybactwa, na
użytkowanych przez niego wodach.
A naruszenie Regulaminu przez wędkarza pociąga za sobą konsekwencje wynikające
z ustawy o rybactwie śródlądowym i Statutu PZW.
Tyko
się bać, bo zawsze możemy natrafić na idiotę, który uważa że jest „pun”, a
takich jest wielu wnioskując z tego co piszą internauci.. A kiedy wędkować w
takim totalitarnym kraju?
Nie krytykuję urzędników i tzw. strażników jako
ludzi (tu potrzebny jest
osąd poszczególnych osób, a zwłaszcza ich działań), ale jako współczesnej klasy
próżniaczej, która kieruje wysiłki produktywnej części społeczeństwa w nieproduktywną
stronę. Innymi słowy, marnuje je, zabierając właściwie część życia. Sądząc po
faktycznych potrzebach państwa, czyli wojsko,
policja, sądy, straż pożarna, prawie 90% podatków jest zmarnowanych i o
tyleż mogłyby być z pożytkiem dla wszystkich zmniejszone.
A co ciekawe, taki
darmozjad wpierw kradnie ci pieniądze z Twojej pracy w podatkach, wypłaca sobie
darmozjad niemałą pensję za szkodnictwo jak wyżej, i za tą pensję kupuje to, co
ty wyprodukowałeś (buty, budynek czy inna usługa za którą ludzie płacą
dobrowolnie a nie pod naciskiem). Czy widzicie tutaj ten arogancki bandytyzm?
Urzędnik to z
definicji szkodnik i pasożyt ekonomiczny. I koniec. Nie chodzi o ludzi, tylko o
"zawód", który jest źródłem klasy panującej nie produkującej niczego,
a niszczącej wszystko.
... Co niektórzy będą
się pytać czy kichnąć, pierdnąć, czy zakaszleć. Czym jest Wasze życie, że
wszystkiego i wszystkich darmozjadów się boicie? To oni powinni się bać, bo
funkcjonują za Twoje pieniądze.
Ja się dziwię, żeś Ty jeszcze nie pieprznął tego "bandyckiego" kraju i się tylko tu męczysz, a przy okazji innych. Bezludna wyspa? Antarktyda? Dżungla amazońska? Stara kopalnia? Ponton i na Ocean Atlantycki? Zrób coś z tym chłopie, melisana, nerwosol, joga, feng-shui, akwarium, neospazmina, nie wiem. Jak wchodzisz do jakiegokolwiek urzędu, sklepu, jesteś na ulicy, to dajesz radę? Oddychaj głęboko, licz do tysiąca........
Tak Maciek ,nie ma zielonej Irlandii i Polska nie została wyspą ,a wokoło same zło. Jednak rzeczywiście za mało mamy w Polsce miejsc, gdzie można połowić i trzeba sie zainteresować zbiornikami PPOŻ.
Pamiętam kiedyś zabawną (nie dla zainteresowanego ) sytuację. Jest taki niewielki zarośnięty stawik w jednej z miejscowości niedaleko Lublińca.W tej miejscowości spędzam czasami wekendy.W tym stawiku jest karaś ,karp ,lin ,płoć itd...Jest jedna strona wytyczona do łowienia ,a reszta stawu (bagien) jest mocno zarośnięta. Raz na spacerku pyta mnie koleś czy można łowić.Gadam mu że można,lecz u dzierżawcy tego terenu trzeba wykupić pozwolenie ( 15 zł -doba).Pyta czy są kontrole i mówie że są. Następnego dnia łowie rybki i słysze coś ze w krzakach szeleści i łamie gałęzie.Łowie dalej,po południu nagle,zaczynają sie krzyki :Pomocy ! Pomocy!
Ja i spacerowicze lecimy zobaczyć co sie dzieje,a koleś wlazł w bagno i krzaki ,żeby nie zapłacić. Zaczął sie zapadać i nie mógł sie wydostać,przyjechała straż leśna,straż pożarna i wydostali gościa.Pewnie taniej ,było by zapłacić.
Z
powyższych wpisów wynika to, że: kiedy chcę połowić po południu z dwie godziny,
to:
1.
Wpierw muszę udać się do koła/okręgu PZW i dowiedzieć się,
czyja jest woda na której chcę łowić.
2.
Jeśli nie jest to woda PZW, to muszę użerać się z
darmozjadami urzędniczymi w NADleśnictwie (czemu NAD?)
3.
Kiedy się dowiem i uzyskam „pozwolenie”, mogę być w czasie
krótkiego połowu skontrolowany przez:
4.
straż leśną
5.
funkcjonariuszy Policji,
6.
strażników Państwowej Straży Rybackiej,
7.
strażników Społecznej Straży Rybackiej,
8.
strażników Straży Ochrony Mienia PZW,
9.
strażników Państwowej Straży Łowieckiej,
10. strażników Straży Leśnej,
11. strażników Straży Parków Narodowych
i Krajobrazowych,
12. funkcjonariuszy Straży
Granicznej,
:
A naruszenie Regulaminu przez wędkarza pociąga za sobą konsekwencje wynikające
z ustawy o rybactwie śródlądowym i Statutu PZW.
Tyko
się bać, bo zawsze możemy natrafić na idiotę, który uważa że jest „pun”, a
takich jest wielu wnioskując z tego co piszą internauci.. A kiedy wędkować w
takim totalitarnym kraju?
Nie krytykuję urzędników i tzw. strażników jako
ludzi (tu potrzebny jest
osąd poszczególnych osób, a zwłaszcza ich działań), ale jako współczesnej klasy
próżniaczej, która kieruje wysiłki produktywnej części społeczeństwa w nieproduktywną
stronę. Innymi słowy, marnuje je, zabierając właściwie część życia. Sądząc po
faktycznych potrzebach państwa, czyli wojsko,
policja, sądy, straż pożarna, prawie 90% podatków jest zmarnowanych i o
tyleż mogłyby być z pożytkiem dla wszystkich zmniejszone.
A co ciekawe, taki
darmozjad wpierw kradnie ci pieniądze z Twojej pracy w podatkach, wypłaca sobie
darmozjad niemałą pensję za szkodnictwo jak wyżej, i za tą pensję kupuje to, co
ty wyprodukowałeś (buty, budynek czy inna usługa za którą ludzie płacą
dobrowolnie a nie pod naciskiem). Czy widzicie tutaj ten arogancki bandytyzm?
Urzędnik to z
definicji szkodnik i pasożyt ekonomiczny. I koniec. Nie chodzi o ludzi, tylko o
"zawód", który jest źródłem klasy panującej nie produkującej niczego,
a niszczącej wszystko.
... Co niektórzy będą
się pytać czy kichnąć, pierdnąć, czy zakaszleć. Czym jest Wasze życie, że
wszystkiego i wszystkich darmozjadów się boicie? To oni powinni się bać, bo
funkcjonują za Twoje pieniądze.
Cześć
Mirku co Taki sfustrowany jesteś? Z definicji szkodnik i pasożyt powiadasz. No ciekawi mnie mnie kim Ty byłeś ( jesteś ) w życiu? I też mi nie chodzi o Ciebie a Twój zawód.
Tak to już jest, że mamy przepisy ( głupie czy mądre ale są ) i należy ich przestrzegać. Sam nie ze wszystkimi się zgadzam ale tak za bardzo nie mam wyjścia. Jedynie co mnie dziwi to ten ostatni uprawniony do kontroli: 13. uprawnionego do rybactwa, na użytkowanych przez niego wodach. Czy to znaczy, że pan X łowiący na Zegrzu ( bo ma powiedzmy takie prawo ) może mnie kontrolować ?
A co do tematu posta: z czasem każdy staw p-poż się zarybi sam ale czy tam będzie wolno łowić to inna para kaloszy.
Na wodach należących do LASÓW PAŃSTWOWYCH wolno łowić po uzyskaniu zezwolenia od Nadleśnictwa , ale uzyskanie go graniczy z cudem (wszystko zależy od humoru urzędnika) !!! Strasz leśna ma prawo karać mandatami nawet jeżeli ta woda jest PZW !!! RAPR-2011 VII. KONTROLA I ODPOWIEDZIALNOŚĆ WĘDKUJĄCYCH W WODACH PZW 1. Wędkarz łowiący ryby ma obowiązek poddać się kontroli prowadzonej przez : a/ funkcjonariuszy Policji, b/ strażników Państwowej Straży Rybackiej, c/ strażników Społecznej Straży Rybackiej, d/ strażników Straży Ochrony Mienia PZW, e/ strażników Państwowej Straży Łowieckiej, f/ strażników Straży Leśnej, g/ strażników Straży Parków Narodowych i Krajobrazowych, h/ funkcjonariuszy Straży Granicznej, i / uprawnionego do rybactwa, na użytkowanych przez niego wodach. 2. Na żądanie kontrolujących wędkarz ma obowiązek: okazać dokumenty, sprzęt wędkarski, złowione ryby i przynęty. 3. Naruszenie niniejszego Regulaminu przez wędkarza pociąga za sobą konsekwencje wynikające z ustawy o rybactwie śródlądowym i Statutu PZW.
należałoby jeszcze dodać księdza, organistę i listonosza - do d... z takim związkiem gdzie jedynym prawem jest płacenie składek...
Z
powyższych wpisów wynika to, że: kiedy chcę połowić po południu z dwie godziny,
to:
1.
Wpierw muszę udać się do koła/okręgu PZW i dowiedzieć się,
czyja jest woda na której chcę łowić.
2.
Jeśli nie jest to woda PZW, to muszę użerać się z
darmozjadami urzędniczymi w NADleśnictwie (czemu NAD?)
3.
Kiedy się dowiem i uzyskam „pozwolenie”, mogę być w czasie
krótkiego połowu skontrolowany przez:
4.
straż leśną
5.
funkcjonariuszy Policji,
6.
strażników Państwowej Straży Rybackiej,
7.
strażników Społecznej Straży Rybackiej,
8.
strażników Straży Ochrony Mienia PZW,
9.
strażników Państwowej Straży Łowieckiej,
10. strażników Straży Leśnej,
11. strażników Straży Parków Narodowych
i Krajobrazowych,
12. funkcjonariuszy Straży
Granicznej,
13. uprawnionego do rybactwa, na
użytkowanych przez niego wodach.
A naruszenie Regulaminu przez wędkarza pociąga za sobą konsekwencje wynikające
z ustawy o rybactwie śródlądowym i Statutu PZW.
Tyko
się bać, bo zawsze możemy natrafić na idiotę, który uważa że jest „pun”, a
takich jest wielu wnioskując z tego co piszą internauci.. A kiedy wędkować w
takim totalitarnym kraju?
Nie krytykuję urzędników i tzw. strażników jako
ludzi (tu potrzebny jest
osąd poszczególnych osób, a zwłaszcza ich działań), ale jako współczesnej klasy
próżniaczej, która kieruje wysiłki produktywnej części społeczeństwa w nieproduktywną
stronę. Innymi słowy, marnuje je, zabierając właściwie część życia. Sądząc po
faktycznych potrzebach państwa, czyli wojsko,
policja, sądy, straż pożarna, prawie 90% podatków jest zmarnowanych i o
tyleż mogłyby być z pożytkiem dla wszystkich zmniejszone.
A co ciekawe, taki
darmozjad wpierw kradnie ci pieniądze z Twojej pracy w podatkach, wypłaca sobie
darmozjad niemałą pensję za szkodnictwo jak wyżej, i za tą pensję kupuje to, co
ty wyprodukowałeś (buty, budynek czy inna usługa za którą ludzie płacą
dobrowolnie a nie pod naciskiem). Czy widzicie tutaj ten arogancki bandytyzm?
Urzędnik to z
definicji szkodnik i pasożyt ekonomiczny. I koniec. Nie chodzi o ludzi, tylko o
"zawód", który jest źródłem klasy panującej nie produkującej niczego,
a niszczącej wszystko.
... Co niektórzy będą
się pytać czy kichnąć, pierdnąć, czy zakaszleć. Czym jest Wasze życie, że
wszystkiego i wszystkich darmozjadów się boicie? To oni powinni się bać, bo
funkcjonują za Twoje pieniądze.
w końcu jakiś NORMALNY człowiek - ja też nie zgadzam się na państwo policyjne -musimy z tym walczyć a żyjąc w DEMOKRATYCZNYM ponoć kraju korzystajmy ze "swojej" jego części wszak jesteśmy jego "współwłaścicielami" i byle szmaciarz nie będzie nam "pozwolenia" wystawiał...(w końcu jak można na coś zezwolić WOLNEMU CZŁOWIEKOWI???
Z
powyższych wpisów wynika to, że: kiedy chcę połowić po południu z dwie godziny,
to:
1.
Wpierw muszę udać się do koła/okręgu PZW i dowiedzieć się,
czyja jest woda na której chcę łowić.
2.
Jeśli nie jest to woda PZW, to muszę użerać się z
darmozjadami urzędniczymi w NADleśnictwie (czemu NAD?)
3.
Kiedy się dowiem i uzyskam „pozwolenie”, mogę być w czasie
krótkiego połowu skontrolowany przez:
4.
straż leśną
5.
funkcjonariuszy Policji,
6.
strażników Państwowej Straży Rybackiej,
7.
strażników Społecznej Straży Rybackiej,
8.
strażników Straży Ochrony Mienia PZW,
9.
strażników Państwowej Straży Łowieckiej,
10. strażników Straży Leśnej,
11. strażników Straży Parków Narodowych
i Krajobrazowych,
12. funkcjonariuszy Straży
Granicznej,
13. uprawnionego do rybactwa, na
użytkowanych przez niego wodach.
A naruszenie Regulaminu przez wędkarza pociąga za sobą konsekwencje wynikające
z ustawy o rybactwie śródlądowym i Statutu PZW.
Tyko
się bać, bo zawsze możemy natrafić na idiotę, który uważa że jest „pun”, a
takich jest wielu wnioskując z tego co piszą internauci.. A kiedy wędkować w
takim totalitarnym kraju?
Nie krytykuję urzędników i tzw. strażników jako
ludzi (tu potrzebny jest
osąd poszczególnych osób, a zwłaszcza ich działań), ale jako współczesnej klasy
próżniaczej, która kieruje wysiłki produktywnej części społeczeństwa w nieproduktywną
stronę. Innymi słowy, marnuje je, zabierając właściwie część życia. Sądząc po
faktycznych potrzebach państwa, czyli wojsko,
policja, sądy, straż pożarna, prawie 90% podatków jest zmarnowanych i o
tyleż mogłyby być z pożytkiem dla wszystkich zmniejszone.
A co ciekawe, taki
darmozjad wpierw kradnie ci pieniądze z Twojej pracy w podatkach, wypłaca sobie
darmozjad niemałą pensję za szkodnictwo jak wyżej, i za tą pensję kupuje to, co
ty wyprodukowałeś (buty, budynek czy inna usługa za którą ludzie płacą
dobrowolnie a nie pod naciskiem). Czy widzicie tutaj ten arogancki bandytyzm?
Urzędnik to z
definicji szkodnik i pasożyt ekonomiczny. I koniec. Nie chodzi o ludzi, tylko o
"zawód", który jest źródłem klasy panującej nie produkującej niczego,
a niszczącej wszystko.
... Co niektórzy będą
się pytać czy kichnąć, pierdnąć, czy zakaszleć. Czym jest Wasze życie, że
wszystkiego i wszystkich darmozjadów się boicie? To oni powinni się bać, bo
funkcjonują za Twoje pieniądze.
w końcu jakiś NORMALNY człowiek - ja też nie zgadzam się na państwo policyjne -musimy z tym walczyć a żyjąc w DEMOKRATYCZNYM ponoć kraju korzystajmy ze "swojej" jego części wszak jesteśmy jego "współwłaścicielami" i byle szmaciarz nie będzie nam "pozwolenia" wystawiał...(w końcu jak można na coś zezwolić WOLNEMU CZŁOWIEKOWI???
Jako "wolny człowiek" i "współwłaściciel" żądam połowy Twojego majątku, bo swój już roztrwoniłem.
Z
powyższych wpisów wynika to, że: kiedy chcę połowić po południu z dwie godziny,
to:
1.
Wpierw muszę udać się do koła/okręgu PZW i dowiedzieć się,
czyja jest woda na której chcę łowić.
2.
Jeśli nie jest to woda PZW, to muszę użerać się z
darmozjadami urzędniczymi w NADleśnictwie (czemu NAD?)
3.
Kiedy się dowiem i uzyskam „pozwolenie”, mogę być w czasie
krótkiego połowu skontrolowany przez:
4.
straż leśną
5.
funkcjonariuszy Policji,
6.
strażników Państwowej Straży Rybackiej,
7.
strażników Społecznej Straży Rybackiej,
8.
strażników Straży Ochrony Mienia PZW,
9.
strażników Państwowej Straży Łowieckiej,
10. strażników Straży Leśnej,
11. strażników Straży Parków Narodowych
i Krajobrazowych,
12. funkcjonariuszy Straży
Granicznej,
13. uprawnionego do rybactwa, na
użytkowanych przez niego wodach.
A naruszenie Regulaminu przez wędkarza pociąga za sobą konsekwencje wynikające
z ustawy o rybactwie śródlądowym i Statutu PZW.
Tyko
się bać, bo zawsze możemy natrafić na idiotę, który uważa że jest „pun”, a
takich jest wielu wnioskując z tego co piszą internauci.. A kiedy wędkować w
takim totalitarnym kraju?
Nie krytykuję urzędników i tzw. strażników jako
ludzi (tu potrzebny jest
osąd poszczególnych osób, a zwłaszcza ich działań), ale jako współczesnej klasy
próżniaczej, która kieruje wysiłki produktywnej części społeczeństwa w nieproduktywną
stronę. Innymi słowy, marnuje je, zabierając właściwie część życia. Sądząc po
faktycznych potrzebach państwa, czyli wojsko,
policja, sądy, straż pożarna, prawie 90% podatków jest zmarnowanych i o
tyleż mogłyby być z pożytkiem dla wszystkich zmniejszone.
A co ciekawe, taki
darmozjad wpierw kradnie ci pieniądze z Twojej pracy w podatkach, wypłaca sobie
darmozjad niemałą pensję za szkodnictwo jak wyżej, i za tą pensję kupuje to, co
ty wyprodukowałeś (buty, budynek czy inna usługa za którą ludzie płacą
dobrowolnie a nie pod naciskiem). Czy widzicie tutaj ten arogancki bandytyzm?
Urzędnik to z
definicji szkodnik i pasożyt ekonomiczny. I koniec. Nie chodzi o ludzi, tylko o
"zawód", który jest źródłem klasy panującej nie produkującej niczego,
a niszczącej wszystko.
... Co niektórzy będą
się pytać czy kichnąć, pierdnąć, czy zakaszleć. Czym jest Wasze życie, że
wszystkiego i wszystkich darmozjadów się boicie? To oni powinni się bać, bo
funkcjonują za Twoje pieniądze.
w końcu jakiś NORMALNY człowiek - ja też nie zgadzam się na państwo policyjne -musimy z tym walczyć a żyjąc w DEMOKRATYCZNYM ponoć kraju korzystajmy ze "swojej" jego części wszak jesteśmy jego "współwłaścicielami" i byle szmaciarz nie będzie nam "pozwolenia" wystawiał...(w końcu jak można na coś zezwolić WOLNEMU CZŁOWIEKOWI??? CześćRozumiem, że prawo jazdy też jakiś szmaciarz Ci wydał, a wcześniej egzaminował. Kartę wędkarską też szmaciarz wydał. Chciałoby się powiedzieć : oj ludzie, ludzie ...Oczywiście nie mam nic do Ciebie osobiście ale może też za jakieś zezwolenia odpowiadasz?Jakie Państwo policyjne? Chłopie wędkarstwo to hobby a w wolnym kraju nie musisz chodzić na ryby. Olej te wszystkie zezwolenia i zostań w domu. Janusz JKarp
Jakiś szmaciarz wydaje zezwolenia na broń. Olej je chłopie i fundnuj se pod choinke jakiegoś gnata z pełnym magazynkiem. Jakiś szmaciarz wydaje zezwolenia (koncesje) na handel alkoholem. Olej je i zacznij handlować gorzałą bez akcyz i zezwoleń. Jezu, ludzie, skąd wy spadliście.....
Dobra wszystko już wiem oprócz jednego jest staw przeciw w środku lasu niedaleko mnie(ok 5km) jest tam naprawde dużo ryby bo są tam karpie po 4kg i szczupaki po 80 cm i wiele innych ryb, ktoś wcześniej wspomniał o tym żeby się dowiedzieć do kogo należy ten staw ale co jak do nikogo nie należy po prostu jest już tam mój tata go jeszcze pomięta jak był mały a on ma 42 lata więc gdzie się dowiedzieć czy tam mogę łowić czy nie, moim zdaniem to jak nie ma zakazu mój tata nie pomięta żeby on do kogoś należał to jest to po prostu opuszczony staw gdzie mogę wędkować
Jeżeli są tam karpie w takim rozmiarze to jest wielce prawdopodobne , że woda ta została zarybiona i to niedawno . Może ale nie musi to świadczyć o tym , iż ktoś jest w "posiadaniu" tego zbiornika ?
@Janusz JKarp. Otóż Drogi Kolego, sprzedaję ludziom to, co
potrzebują i sami dają mi za to pieniądze. Czyli płacą mi za to, czego
potrzebują. To się nazywa przedsiębiorczość/kapitalizm, w odróżnieniu od tego,
kiedy ludziom się zabiera na siłę pieniądze by dać im to, czego nie chcą (komunizm/socjalizm,
czyli złodziejstwo w oparciu o „prawo” które sami stanowią).
Chyba
wiem o co Ci Kolego chodzi, więc wyjaśniam. Urzędnik nie ma myśleć, ma prawo działać tylko w ramach
prawa. Nas niszczy prawo. Urzędnicy szkodzą nam tylko swoją ilością (setki
tysięcy bezproduktywnych urzędników co częściowo wynika z prawa) i nieraz
błędnymi wykładniami (zazwyczaj to też wina prawa).
Więc jeśli jesteś urzędnikiem,
to myślę, że Cię uspokoiłem i wiesz o co mi chodzi. Zresztą, nie o wszystkim
należy mówić, część spraw należy pozostawić w sferze domysłów – ludzi inteligentnych
Co do tego, czy można zarybić staw p.poż., to znam wsie koło
Wrocławia, gdzie takie zbiorniki są zarybione. Popatrz na gospodarność Niemców.
Za moich młodych lat, każda droga województwa dolnośląskiego, zielonogórskiego,
poznańskiego i wrocławskiego była obsadzona drzewami owocowymi, (jako dzieciak
znałem te województwa, bo jeździłem z ojcem na ryby). Pamiętam lasy z orzechami
laskowymi, czy owocami jagodowymi. Jeśli byłeś biedny, mogłeś się wyżywić. Komuniści
i socjaliści wycięli drzewa w pień.
A dzisiaj mówią: „ Ja się dziwię, żeś Ty
jeszcze nie pieprznął tego "bandyckiego" kraju i się tylko tu
męczysz, a przy okazji innych”.
Mastiff. Ten Kraj jest mój, a takich jak Ty tylko chwilowo
przyjął na swoje barki. To,
co tutaj powiedziałeś utwierdza mnie w przekonaniu, że moje poglądy są słuszne.
Mało, Mastiffy chcą wydawać
akcyzy i zezwolenia: „ Jakiś szmaciarz wydaje
zezwolenia na broń. Olej je chłopie i fundnuj se pod choinke jakiegoś gnata z
pełnym magazynkiem. Jakiś szmaciarz wydaje zezwolenia (koncesje) na handel
alkoholem. Olej je i zacznij handlować gorzałą bez akcyz i zezwoleń. Jezu, ludzie,
skąd wy spadliście.....
Mastiff i Jemu podobni, to
pasożyty chcący, by człowiek był niewolnikiem systemu posiadając otępiały
umysł. Nie potrafi znieść gdy ktoś wychyla się przed szereg okazując się osobą
inteligentną, zaradną, (a miał być przecież kretynem?). Wielu pasożytów z
zazdrości nie potrafi znieść tego, że to nie oni potrafią zarobić uczciwie pieniądze,
czyli nie potrafią wykonać czegoś, za co ktoś inny da mu uczciwie pieniądze.
Oni niczego nie produkują dla
ludzi. Oni muszą okradać innych by żyć. Oni chcą rządzić. Oceniać innych,
Nakazywać. Dawać zezwolenia i koncesje będąc… baranimi łbami.
Koledzy. Baranie łby nie mogą
Wami rządzić. To Wy sami musicie wiedzieć, co jest słuszne, a co nie. Dla mnie
PRAWO wyraża się w jednym zdaniu: „Rób co chcesz, ale nie szkodź innym, w innym
wypadku zrezygnuj”. Dla wierzących może być 10 przykazań, (których nie trzeba
interpretować). Czy to jest takie trudne być człowiekiem a nie niewolnikiem
baranich łbów?
Buahahahahahahaahahaahhahahahaahahahaahahahahaahahaha.............. To ja składam reklamację, bo wszyscy mówią, ze Wałęsa zwalczył komunizm (socjalizm). Kłamał? Wiedziałem......cholera i co teraz? Wykształcenie też uzyskałeś chyba w KOMUNISTYCZNYM kraju? Zrzeknij się. To teraz w komunizmie funkcjonuje Ci prywata? I płacisz pokornie podatki i ZUS w urzędach? Papiery im w zębach zanosisz. Jak każdy obywatel komunistycznej RP? Nie żartuj. Ten kraj jest bardziej mój jak Twój, bo ja akceptuje zezwolenia, koncesje, egzaminy, podatki i wszystko co wiąże się z moją ojczyzną. A Tobie nie podoba się w tym kraju NIC. Może widoczki, ale tego też pewien nie jestem.
CześćZupełnie odbiegliśmy od tematu ale:Nie ma zawodów niepotrzebnych. Urzędnik, kolejarz, hutnik, nauczyciel, strażak, policjant itd.Nie można mówić, że urzędnik to darmozjad,złodziej czy klasa próżniacza: "Nie krytykuję urzędników i tzw. strażników jako ludzi (tu potrzebny jest osąd poszczególnych osób, a zwłaszcza ich działań), ale jako współczesnej klasy próżniaczej, która kieruje wysiłki produktywnej części społeczeństwa w nieproduktywną stronę. Innymi słowy, marnuje je, zabierając właściwie część życia. Sądząc po faktycznych potrzebach państwa, czyli wojsko, policja, sądy, straż pożarna , prawie 90% podatków jest zmarnowanych i o tyleż mogłyby być z pożytkiem dla wszystkich zmniejszone.
A co ciekawe, taki darmozjad wpierw kradnie ci pieniądze z Twojej pracy w podatkach, wypłaca sobie darmozjad niemałą pensję za szkodnictwo jak wyżej, i za tą pensję kupuje to, co ty wyprodukowałeś (buty, budynek czy inna usługa za którą ludzie płacą dobrowolnie a nie pod naciskiem). Czy widzicie tutaj ten arogancki bandytyzm?
Urzędnik to z definicji szkodnik i pasożyt ekonomiczny. I koniec. Nie chodzi o ludzi, tylko o "zawód", który jest źródłem klasy panującej nie produkującej niczego, a niszczącej wszystko."
Zrozum, że nie każdy może robić buty, piec chleb, naprawiać piece, ratować życie lub uczyć. Każdy z nas miał kiedyś wybór - kim chcę być i co robić. Ja jestem chemikiem i jestem od uzdatniania wody. Jest to praca wymierna i odpowiedzialna. A taki urzędnik lub nauczyciel to co? Niepotrzebne zawody bo nie wymierne ( patrz na czerwono ). A strażak? Nie docenia się pewnych zawodów dopóki sam się nie przekonasz jaki to ciężki kawałek chleba. A myślisz, że sklep wędkarski to tak hop siup? Przyjdą, kupią a kasa sama leci. Nie, nie - przyjdą, pomarudzą, nagadają się jak to strasznie drogo, mają swoje własne niczym nie uzasadnione teorie na wiele tematów. Możesz grzecznie wysłuchać a możesz też grzecznie dać do zrozumienia, że się mylą i to bardzo tylko co zyskasz?
A myślisz, że taki urzędnik to ma jakoś super ( lub nauczyciel bo to też urzędnik ). Petenci agresywni, niesłuchający co się do nich mówi, rodzice zapatrzeni w swoje dzieci, dzieci uważające się super geniuszy, rodzice mówiący o nauczycielach, że to niedouczone debile ( dzieci przypadkiem to powtórzą ). Aż dziw bierze, że mamy tak światłe społeczeństwo wykształcone przez tak kiepskich nauczycieli chodzących do urzędu po rady, których udzielają pasożyci ekonomiczni i szkodniki.
Powtarzam jeszcze raz: nie musisz iść do pasożyta po zezwolenie na wędkowanie. Możesz zostać w domu.
I zgadzam się z Tobą Januszu i tylko trochę nie zgadzam.
Problemem w naszym Związku PZW jest to w pierwszej kolejności o czym aktualnie
dyskutujemy. Dopiero na końcu złodzieje naszego majątku zwani kłusownikami.
Cytuję bardzo istotną sprawę, którą poruszyłeś: „ Każdy z nas miał kiedyś wybór - kim chcę być i co robić.
Ja jestem chemikiem i jestem od uzdatniania wody
. Jest to praca wymierna i odpowiedzialna. A taki urzędnik lub
nauczyciel to co?”
Tak Januszu. Jeden wybiera zawód, inny powołanie, a jeszcze
inny chce być przestępcą kryminalnym, inny bandytą urzędniczym.
Socjalizm, komunizm, obowiązek szkolny, powszechne
szkolnictwo, centralizm edukacyjny, państwowa edukacja - wszystko to z najbardziej szlachetnego zawodu jakim
był kiedyś nauczyciel uczyniło z niego urzędnika, agenta władzy,
oficera prowadzącego indoktrynację - szkodnika, który osłabia edukacyjną siłę
narodu, który ogłupia, oducza i zniewala.
Czy wszyscy? Oczywiście że nie. Sam w czasach głębokiej
komuny miałem Wspaniałych, - których do dzisiaj często cytuję - Profesorów. Mam
też wszystkie Ich książki i opracowania.
Zwróć proszę uwagę na to, że mówię o rozpasaniu ilościowym klasy próżniaczej, a nie samej pracy. Każda praca jest szlachetna i potrzebna, jeśli ktoś inny (konsument)
dobrowolnie na nią zapłaci. Możesz sprzedawać siebie, swoje umiejętności, swoje
pomysły.
Zapewniam Cię, że moja księgowa ciężko pracuje. Powtarzam –
ciężko. Różnica pracy mojej księgowej a księgowej w urzędzie jest taka, że ja
księgowej nie dam pomocników do pracy kiedy rząd wymyśli jakąś głupotę
papierkową, czyli moja księgowa za te same pieniądze musi ciężej pracować
(czasami wiem, że bierze pracę do domu i nie dlatego, że się leni), a w
urzędzie mnoży się te same stanowiska, czyli zatrudnia dalsze księgowe by
sprostały głupocie rządzących – za nasze
pieniądze.
Pewnie rozumiesz tą „delikatną różnicę”.
Chemik Januszu, prawnik, policjant, strażak, wojskowy itd.,
nie są próżniakami (ja już o tym mówiłem). Wykonują pracę, która jest potrzebna
ludziom. I aby Ich utrzymać nie potrzeba więcej niż 10% mojego zarobku/zysku (dawno
temu, 10% był wyzyskiem, a teraz gdzie jest 90% ukradzionych mi pieniędzy w
postaci różnych złodziejskich manipulacji?).
Ty badasz wodę bym był zdrowy – jesteś potrzebny? Prawnik
rozwiązuje spory między ludźmi (nie chodzi o polskiego BEZprawnika) – jest potrzebny?
Policjant chroni Twój/mój majątek, chroni przed głupkami – jest potrzebny?
Strażak z narażeniem życia ratujący życie człowieka z płonącego mieszkania –
jest potrzebny? Wojskowy (zawodowy) chroniący nasz kraj itd., itd. Oczywiście
podaję przykłady, a nie całe zakresy Ich ciężkiej i potrzebnej pracy.
Ale czy potrzebny jest polityk? Pseudonaukowiec? Gadające
głowy na usługach rządu (nie ma znaczenia jakiej opcji politycznej) w TV? Sportowcy
z ich stadionami? „Bezpłatne szkoły”, szereg urzędów, stowarzyszeń, banków, itd.
Niech sobie istnieją, ale za swoje
pieniądze.
Wróćmy
do mediów. Media państwowe są finansowane przez rząd, który to rząd przecież
najpierw kradnie te pieniądze od nas. Można powiedzieć, że już zapłaciliśmy za
media raz, skoro płaciliśmy „podatki od oddychania”. I mamy płacić jeszcze raz?
I za co? Za to, że nas okłamują? Na przykład większość materiałów w
wiadomościach o strajkach, o polityce, to nic innego jak propaganda przeciwko
nieświadomym ludziom. Oczernia się niewinnych, a wywyższa złodziei i morderców.
Ja
nie oglądam głupawej telewizji, a jeśli już, to te, które nie są dotowane przez
rząd. Ale i tak „mam płacić” podatek zwany abonamentem od posiadania
telewizora?
Kolego Januszu. Czy potrzebny nam rząd, który
jak zwykle, najpierw kreuje problem a potem z tym problemem usilnie walczy
(najczęściej ogłaszając wojnę z … oni komuchy/socjaliści ze wszystkim walczą).
Tak było, jest, i z pewnością będzie jeszcze długo z inflacją, bezrobociem,
biedą, katastrofalną opieką zdrowotna, fatalnym szkolnictwem, itd.
Komuchy/socjaliści walczą,
a rozsądni ludzie rozwiązują problemy.
Ponownie pytam – rozumiesz tą „delikatną i istotną” różnicę?
Jako umysł ścisły, wiem, że mnie rozumiesz.
Jednak tym mnie Januszu zaskoczyłeś: „ Powtarzam jeszcze raz: nie musisz iść do pasożyta po
zezwolenie na wędkowanie. Możesz zostać w domu”.
Drogi Ścisły Umyśle. Nigdy tak nie mów, bo podważasz swoje bardzo
mądre zdanie choćby patrz początek – o wyborze ( Twój cytat: „ Każdy z nas miał kiedyś wybór - kim chcę być i co robić.) .
Ja nikogo i o nic nie muszę prosić. Jeśli płacę na rzecz PZW
to dlatego, że nie będę PZW okradać. Po prostu dokładam się do ciężkiej pracy zarządów
Koła (opiekunów tego, z czego ja też korzystam), więc nikt nikomu nie robi
żadnej łaski. Jest to uczciwa transakcja.
Czy ktoś się może wie coś na tego temat proszę o pomoc.P.S nie mam zamiaru zarybiać żadnego stawku jak by co
Mam męża pożarnika/emeryta/. Definitywnie potwierdza zakaz zarybiania zbiornikow p/poż naturalnych i sztucznych. Nie pmięta już aktu prawnego zakazującego zarybień. Wiąże się to z możliwością zatkania smoka ssawnego podczas czerpania wody do celów gasniczych. Pozdrawiam.
a jeśli jest już tam ryba to można normalnie tak łapać ? bo u mnie w lesie jest taki staw i straż leśna karze mandatami tylko nie jestem pewien czy ma prawo do tego i chciałbym się dowiedzieć :)
Kolego, taki staw jest czyjąś własnością.
A właściciel określa co możesz, a co nie.
Zawsze musisz wiedzieć, czy jest jakiś właściciel zbiornika, w którym chcesz zarzucić wędkę, bo inaczej możesz ponieść konsekwencje.
Ale można na nich wędkować jeżeli nie ma żadnego zakazu czy nie???
Już pisałem, to ty masz obowiązek dowiedzenia się czy jest jakiś właściciel zbiornika.
Czy w każdym miejscu nad wodą np. PZW masz ustawione tablice?
Czy może się zdarzyć, że ktoś zniszczy taką tablicę, albo stanie pomiędzy tablicami i będzie łowił udając głupiego?
Tylko właściciel odpowie Ci na takie pytanie.
Na wodach należących do LASÓW PAŃSTWOWYCH wolno łowić po uzyskaniu zezwolenia od Nadleśnictwa , ale uzyskanie go graniczy z cudem (wszystko zależy od humoru urzędnika) !!!
Strasz leśna ma prawo karać mandatami nawet jeżeli ta woda jest PZW !!!
RAPR-2011
VII. KONTROLA I ODPOWIEDZIALNOŚĆ WĘDKUJĄCYCH W WODACH PZW
1. Wędkarz łowiący ryby ma obowiązek poddać się kontroli prowadzonej przez :
a/ funkcjonariuszy Policji,
b/ strażników Państwowej Straży Rybackiej,
c/ strażników Społecznej Straży Rybackiej,
d/ strażników Straży Ochrony Mienia PZW,
e/ strażników Państwowej Straży Łowieckiej,
f/ strażników Straży Leśnej,
g/ strażników Straży Parków Narodowych i Krajobrazowych,
h/ funkcjonariuszy Straży Granicznej,
i / uprawnionego do rybactwa, na użytkowanych przez niego wodach.
2. Na żądanie kontrolujących wędkarz ma obowiązek: okazać dokumenty, sprzęt
wędkarski, złowione ryby i przynęty.
3. Naruszenie niniejszego Regulaminu przez wędkarza pociąga za sobą
konsekwencje wynikające z ustawy o rybactwie śródlądowym i Statutu PZW.
ale chodzi mi o to że ta woda nie jest pzw
Oczko wodne mojego sąsiada, też niej jest wodą PZW.
To znaczy, że mogę tam sobie połowic karasie?
Nie dociera do Ciebie, że dopóki nie dowiesz się, czy jest jakiś właściciel wody i nie uzyskasz jego zgody, to nie masz prawa tam wędkować?
Niewiedza nie chroni od odpowiedzialności.
U nas przy ulicy też jest taki stawek, i karasia mozesz złapać, i sumika byczka. Nikt zarybień nie prowadzi, tylko sąsiad,który też tam łowi kilka karpików wpuścił, chyba z 6 ze swojego stawku . Staw jest własnością jakiegoś faceta, co nie zmienia tego , żę każdy to olewa i tam łowi ;).
FAcet ten chyba też to gdzieś ma bo juz kilka razy z nim słowo zamieniałem i sie nie czepiał
a przeciwpożarowe można uznaćtroszke za zwykłą komercje, przynajmniej tak wg mnie
pozdrawiam
Ale ja słyszałem że wszystkie stawy na których nie ma zakazu łowienia ani nie są prywatne należą do skarbu państwa i jeżeli mam kartę PZW to mogę na nich wędkować i nikt mi nie ma prawa dać mandatu
Ale ja słyszałem że wszystkie stawy na których nie ma zakazu łowienia ani nie są prywatne należą do skarbu państwa i jeżeli mam kartę PZW to mogę na nich wędkować i nikt mi nie ma prawa dać mandatu
No, możę tak, ale lepiej idź się do PZW upewnić, bo możesz wpaść nieźle ;) oni ci moze powiedza, czy i do kogo ów staw należy
Z powyższych wpisów wynika to, że: kiedy chcę połowić po południu z dwie godziny, to:
1. Wpierw muszę udać się do koła/okręgu PZW i dowiedzieć się, czyja jest woda na której chcę łowić.
2. Jeśli nie jest to woda PZW, to muszę użerać się z darmozjadami urzędniczymi w NADleśnictwie (czemu NAD?)
3. Kiedy się dowiem i uzyskam „pozwolenie”, mogę być w czasie krótkiego połowu skontrolowany przez:
4. straż leśną
5. funkcjonariuszy Policji,
6. strażników Państwowej Straży Rybackiej,
7. strażników Społecznej Straży Rybackiej,
8. strażników Straży Ochrony Mienia PZW,
9. strażników Państwowej Straży Łowieckiej,
10. strażników Straży Leśnej,
11. strażników Straży Parków Narodowych i Krajobrazowych,
12. funkcjonariuszy Straży Granicznej,
13. uprawnionego do rybactwa, na użytkowanych przez niego wodach.
A naruszenie Regulaminu przez wędkarza pociąga za sobą konsekwencje wynikające z ustawy o rybactwie śródlądowym i Statutu PZW.
Tyko się bać, bo zawsze możemy natrafić na idiotę, który uważa że jest „pun”, a takich jest wielu wnioskując z tego co piszą internauci.. A kiedy wędkować w takim totalitarnym kraju?
Nie krytykuję urzędników i tzw. strażników jako ludzi (tu potrzebny jest osąd poszczególnych osób, a zwłaszcza ich działań), ale jako współczesnej klasy próżniaczej, która kieruje wysiłki produktywnej części społeczeństwa w nieproduktywną stronę. Innymi słowy, marnuje je, zabierając właściwie część życia. Sądząc po faktycznych potrzebach państwa, czyli wojsko, policja, sądy, straż pożarna, prawie 90% podatków jest zmarnowanych i o tyleż mogłyby być z pożytkiem dla wszystkich zmniejszone.
A co ciekawe, taki darmozjad wpierw kradnie ci pieniądze z Twojej pracy w podatkach, wypłaca sobie darmozjad niemałą pensję za szkodnictwo jak wyżej, i za tą pensję kupuje to, co ty wyprodukowałeś (buty, budynek czy inna usługa za którą ludzie płacą dobrowolnie a nie pod naciskiem). Czy widzicie tutaj ten arogancki bandytyzm?
Urzędnik to z definicji szkodnik i pasożyt ekonomiczny. I koniec. Nie chodzi o ludzi, tylko o "zawód", który jest źródłem klasy panującej nie produkującej niczego, a niszczącej wszystko.
... Co niektórzy będą się pytać czy kichnąć, pierdnąć, czy zakaszleć. Czym jest Wasze życie, że wszystkiego i wszystkich darmozjadów się boicie? To oni powinni się bać, bo funkcjonują za Twoje pieniądze.
Z powyższych wpisów wynika to, że: kiedy chcę połowić po południu z dwie godziny, to:
1. Wpierw muszę udać się do koła/okręgu PZW i dowiedzieć się, czyja jest woda na której chcę łowić.
2. Jeśli nie jest to woda PZW, to muszę użerać się z darmozjadami urzędniczymi w NADleśnictwie (czemu NAD?)
3. Kiedy się dowiem i uzyskam „pozwolenie”, mogę być w czasie krótkiego połowu skontrolowany przez:
4. straż leśną
5. funkcjonariuszy Policji,
6. strażników Państwowej Straży Rybackiej,
7. strażników Społecznej Straży Rybackiej,
8. strażników Straży Ochrony Mienia PZW,
9. strażników Państwowej Straży Łowieckiej,
10. strażników Straży Leśnej,
11. strażników Straży Parków Narodowych i Krajobrazowych,
12. funkcjonariuszy Straży Granicznej,
13. uprawnionego do rybactwa, na użytkowanych przez niego wodach.
A naruszenie Regulaminu przez wędkarza pociąga za sobą konsekwencje wynikające z ustawy o rybactwie śródlądowym i Statutu PZW.
Tyko się bać, bo zawsze możemy natrafić na idiotę, który uważa że jest „pun”, a takich jest wielu wnioskując z tego co piszą internauci.. A kiedy wędkować w takim totalitarnym kraju?
Nie krytykuję urzędników i tzw. strażników jako ludzi (tu potrzebny jest osąd poszczególnych osób, a zwłaszcza ich działań), ale jako współczesnej klasy próżniaczej, która kieruje wysiłki produktywnej części społeczeństwa w nieproduktywną stronę. Innymi słowy, marnuje je, zabierając właściwie część życia. Sądząc po faktycznych potrzebach państwa, czyli wojsko, policja, sądy, straż pożarna, prawie 90% podatków jest zmarnowanych i o tyleż mogłyby być z pożytkiem dla wszystkich zmniejszone.
A co ciekawe, taki darmozjad wpierw kradnie ci pieniądze z Twojej pracy w podatkach, wypłaca sobie darmozjad niemałą pensję za szkodnictwo jak wyżej, i za tą pensję kupuje to, co ty wyprodukowałeś (buty, budynek czy inna usługa za którą ludzie płacą dobrowolnie a nie pod naciskiem). Czy widzicie tutaj ten arogancki bandytyzm?
Urzędnik to z definicji szkodnik i pasożyt ekonomiczny. I koniec. Nie chodzi o ludzi, tylko o "zawód", który jest źródłem klasy panującej nie produkującej niczego, a niszczącej wszystko.
... Co niektórzy będą się pytać czy kichnąć, pierdnąć, czy zakaszleć. Czym jest Wasze życie, że wszystkiego i wszystkich darmozjadów się boicie? To oni powinni się bać, bo funkcjonują za Twoje pieniądze.
Nie od dziś wiadomo, że urzędnik ma jakąś "władzę" nad innymi, a władza "maluczkich" ludzi ogłupia i demoralizuje.
Ja się dziwię, żeś Ty jeszcze nie pieprznął tego "bandyckiego" kraju i się tylko tu męczysz, a przy okazji innych. Bezludna wyspa? Antarktyda? Dżungla amazońska? Stara kopalnia? Ponton i na Ocean Atlantycki? Zrób coś z tym chłopie, melisana, nerwosol, joga, feng-shui, akwarium, neospazmina, nie wiem. Jak wchodzisz do jakiegokolwiek urzędu, sklepu, jesteś na ulicy, to dajesz radę? Oddychaj głęboko, licz do tysiąca........
Tak Maciek ,nie ma zielonej Irlandii i Polska nie została wyspą ,a wokoło same zło.
Jednak rzeczywiście za mało mamy w Polsce miejsc, gdzie można połowić i trzeba sie zainteresować zbiornikami PPOŻ.
Pamiętam kiedyś zabawną (nie dla zainteresowanego ) sytuację.
Jest taki niewielki zarośnięty stawik w jednej z miejscowości niedaleko Lublińca.W tej miejscowości spędzam czasami wekendy.W tym stawiku jest karaś ,karp ,lin ,płoć itd...Jest jedna strona wytyczona do łowienia ,a reszta stawu (bagien) jest mocno zarośnięta.
Raz na spacerku pyta mnie koleś czy można łowić.Gadam mu że można,lecz u dzierżawcy tego terenu trzeba wykupić pozwolenie ( 15 zł -doba).Pyta czy są kontrole i mówie że są.
Następnego dnia łowie rybki i słysze coś ze w krzakach szeleści i łamie gałęzie.Łowie dalej,po południu nagle,zaczynają sie krzyki :Pomocy ! Pomocy!
Ja i spacerowicze lecimy zobaczyć co sie dzieje,a koleś wlazł w bagno i krzaki ,żeby nie zapłacić.
Zaczął sie zapadać i nie mógł sie wydostać,przyjechała straż leśna,straż pożarna i wydostali gościa.Pewnie taniej ,było by zapłacić.
Z powyższych wpisów wynika to, że: kiedy chcę połowić po południu z dwie godziny, to:
1. Wpierw muszę udać się do koła/okręgu PZW i dowiedzieć się, czyja jest woda na której chcę łowić.
2. Jeśli nie jest to woda PZW, to muszę użerać się z darmozjadami urzędniczymi w NADleśnictwie (czemu NAD?)
3. Kiedy się dowiem i uzyskam „pozwolenie”, mogę być w czasie krótkiego połowu skontrolowany przez:
4. straż leśną
5. funkcjonariuszy Policji,
6. strażników Państwowej Straży Rybackiej,
7. strażników Społecznej Straży Rybackiej,
8. strażników Straży Ochrony Mienia PZW,
9. strażników Państwowej Straży Łowieckiej,
10. strażników Straży Leśnej,
11. strażników Straży Parków Narodowych i Krajobrazowych,
12. funkcjonariuszy Straży Granicznej,
:
A naruszenie Regulaminu przez wędkarza pociąga za sobą konsekwencje wynikające z ustawy o rybactwie śródlądowym i Statutu PZW.
Tyko się bać, bo zawsze możemy natrafić na idiotę, który uważa że jest „pun”, a takich jest wielu wnioskując z tego co piszą internauci.. A kiedy wędkować w takim totalitarnym kraju?
Nie krytykuję urzędników i tzw. strażników jako ludzi (tu potrzebny jest osąd poszczególnych osób, a zwłaszcza ich działań), ale jako współczesnej klasy próżniaczej, która kieruje wysiłki produktywnej części społeczeństwa w nieproduktywną stronę. Innymi słowy, marnuje je, zabierając właściwie część życia. Sądząc po faktycznych potrzebach państwa, czyli wojsko, policja, sądy, straż pożarna, prawie 90% podatków jest zmarnowanych i o tyleż mogłyby być z pożytkiem dla wszystkich zmniejszone.
A co ciekawe, taki darmozjad wpierw kradnie ci pieniądze z Twojej pracy w podatkach, wypłaca sobie darmozjad niemałą pensję za szkodnictwo jak wyżej, i za tą pensję kupuje to, co ty wyprodukowałeś (buty, budynek czy inna usługa za którą ludzie płacą dobrowolnie a nie pod naciskiem). Czy widzicie tutaj ten arogancki bandytyzm?
Urzędnik to z definicji szkodnik i pasożyt ekonomiczny. I koniec. Nie chodzi o ludzi, tylko o "zawód", który jest źródłem klasy panującej nie produkującej niczego, a niszczącej wszystko.
... Co niektórzy będą się pytać czy kichnąć, pierdnąć, czy zakaszleć. Czym jest Wasze życie, że wszystkiego i wszystkich darmozjadów się boicie? To oni powinni się bać, bo funkcjonują za Twoje pieniądze.
Cześć
Mirku co Taki sfustrowany jesteś? Z definicji szkodnik i pasożyt powiadasz. No ciekawi mnie mnie kim Ty byłeś ( jesteś ) w życiu? I też mi nie chodzi o Ciebie a Twój zawód.
Tak to już jest, że mamy przepisy ( głupie czy mądre ale są ) i należy ich przestrzegać. Sam nie ze wszystkimi się zgadzam ale tak za bardzo nie mam wyjścia. Jedynie co mnie dziwi to ten ostatni uprawniony do kontroli: 13. uprawnionego do rybactwa, na użytkowanych przez niego wodach. Czy to znaczy, że pan X łowiący na Zegrzu ( bo ma powiedzmy takie prawo ) może mnie kontrolować ?
A co do tematu posta: z czasem każdy staw p-poż się zarybi sam ale czy tam będzie wolno łowić to inna para kaloszy.
Janusz JKarp
Na wodach należących do LASÓW PAŃSTWOWYCH wolno łowić po uzyskaniu zezwolenia od Nadleśnictwa , ale uzyskanie go graniczy z cudem (wszystko zależy od humoru urzędnika) !!!
Strasz leśna ma prawo karać mandatami nawet jeżeli ta woda jest PZW !!!
RAPR-2011
VII. KONTROLA I ODPOWIEDZIALNOŚĆ WĘDKUJĄCYCH W WODACH PZW
1. Wędkarz łowiący ryby ma obowiązek poddać się kontroli prowadzonej przez :
a/ funkcjonariuszy Policji,
b/ strażników Państwowej Straży Rybackiej,
c/ strażników Społecznej Straży Rybackiej,
d/ strażników Straży Ochrony Mienia PZW,
e/ strażników Państwowej Straży Łowieckiej,
f/ strażników Straży Leśnej,
g/ strażników Straży Parków Narodowych i Krajobrazowych,
h/ funkcjonariuszy Straży Granicznej,
i / uprawnionego do rybactwa, na użytkowanych przez niego wodach.
2. Na żądanie kontrolujących wędkarz ma obowiązek: okazać dokumenty, sprzęt
wędkarski, złowione ryby i przynęty.
3. Naruszenie niniejszego Regulaminu przez wędkarza pociąga za sobą
konsekwencje wynikające z ustawy o rybactwie śródlądowym i Statutu PZW.
należałoby jeszcze dodać księdza, organistę i listonosza - do d... z takim związkiem gdzie jedynym prawem jest płacenie składek...
Z powyższych wpisów wynika to, że: kiedy chcę połowić po południu z dwie godziny, to:
1. Wpierw muszę udać się do koła/okręgu PZW i dowiedzieć się, czyja jest woda na której chcę łowić.
2. Jeśli nie jest to woda PZW, to muszę użerać się z darmozjadami urzędniczymi w NADleśnictwie (czemu NAD?)
3. Kiedy się dowiem i uzyskam „pozwolenie”, mogę być w czasie krótkiego połowu skontrolowany przez:
4. straż leśną
5. funkcjonariuszy Policji,
6. strażników Państwowej Straży Rybackiej,
7. strażników Społecznej Straży Rybackiej,
8. strażników Straży Ochrony Mienia PZW,
9. strażników Państwowej Straży Łowieckiej,
10. strażników Straży Leśnej,
11. strażników Straży Parków Narodowych i Krajobrazowych,
12. funkcjonariuszy Straży Granicznej,
13. uprawnionego do rybactwa, na użytkowanych przez niego wodach.
A naruszenie Regulaminu przez wędkarza pociąga za sobą konsekwencje wynikające z ustawy o rybactwie śródlądowym i Statutu PZW.
Tyko się bać, bo zawsze możemy natrafić na idiotę, który uważa że jest „pun”, a takich jest wielu wnioskując z tego co piszą internauci.. A kiedy wędkować w takim totalitarnym kraju?
Nie krytykuję urzędników i tzw. strażników jako ludzi (tu potrzebny jest osąd poszczególnych osób, a zwłaszcza ich działań), ale jako współczesnej klasy próżniaczej, która kieruje wysiłki produktywnej części społeczeństwa w nieproduktywną stronę. Innymi słowy, marnuje je, zabierając właściwie część życia. Sądząc po faktycznych potrzebach państwa, czyli wojsko, policja, sądy, straż pożarna, prawie 90% podatków jest zmarnowanych i o tyleż mogłyby być z pożytkiem dla wszystkich zmniejszone.
A co ciekawe, taki darmozjad wpierw kradnie ci pieniądze z Twojej pracy w podatkach, wypłaca sobie darmozjad niemałą pensję za szkodnictwo jak wyżej, i za tą pensję kupuje to, co ty wyprodukowałeś (buty, budynek czy inna usługa za którą ludzie płacą dobrowolnie a nie pod naciskiem). Czy widzicie tutaj ten arogancki bandytyzm?
Urzędnik to z definicji szkodnik i pasożyt ekonomiczny. I koniec. Nie chodzi o ludzi, tylko o "zawód", który jest źródłem klasy panującej nie produkującej niczego, a niszczącej wszystko.
... Co niektórzy będą się pytać czy kichnąć, pierdnąć, czy zakaszleć. Czym jest Wasze życie, że wszystkiego i wszystkich darmozjadów się boicie? To oni powinni się bać, bo funkcjonują za Twoje pieniądze.
w końcu jakiś NORMALNY człowiek - ja też nie zgadzam się na państwo policyjne -musimy z tym walczyć a żyjąc w DEMOKRATYCZNYM ponoć kraju korzystajmy ze "swojej" jego części wszak jesteśmy jego "współwłaścicielami" i byle szmaciarz nie będzie nam "pozwolenia" wystawiał...(w końcu jak można na coś zezwolić WOLNEMU CZŁOWIEKOWI???
Z powyższych wpisów wynika to, że: kiedy chcę połowić po południu z dwie godziny, to:
1. Wpierw muszę udać się do koła/okręgu PZW i dowiedzieć się, czyja jest woda na której chcę łowić.
2. Jeśli nie jest to woda PZW, to muszę użerać się z darmozjadami urzędniczymi w NADleśnictwie (czemu NAD?)
3. Kiedy się dowiem i uzyskam „pozwolenie”, mogę być w czasie krótkiego połowu skontrolowany przez:
4. straż leśną
5. funkcjonariuszy Policji,
6. strażników Państwowej Straży Rybackiej,
7. strażników Społecznej Straży Rybackiej,
8. strażników Straży Ochrony Mienia PZW,
9. strażników Państwowej Straży Łowieckiej,
10. strażników Straży Leśnej,
11. strażników Straży Parków Narodowych i Krajobrazowych,
12. funkcjonariuszy Straży Granicznej,
13. uprawnionego do rybactwa, na użytkowanych przez niego wodach.
A naruszenie Regulaminu przez wędkarza pociąga za sobą konsekwencje wynikające z ustawy o rybactwie śródlądowym i Statutu PZW.
Tyko się bać, bo zawsze możemy natrafić na idiotę, który uważa że jest „pun”, a takich jest wielu wnioskując z tego co piszą internauci.. A kiedy wędkować w takim totalitarnym kraju?
Nie krytykuję urzędników i tzw. strażników jako ludzi (tu potrzebny jest osąd poszczególnych osób, a zwłaszcza ich działań), ale jako współczesnej klasy próżniaczej, która kieruje wysiłki produktywnej części społeczeństwa w nieproduktywną stronę. Innymi słowy, marnuje je, zabierając właściwie część życia. Sądząc po faktycznych potrzebach państwa, czyli wojsko, policja, sądy, straż pożarna, prawie 90% podatków jest zmarnowanych i o tyleż mogłyby być z pożytkiem dla wszystkich zmniejszone.
A co ciekawe, taki darmozjad wpierw kradnie ci pieniądze z Twojej pracy w podatkach, wypłaca sobie darmozjad niemałą pensję za szkodnictwo jak wyżej, i za tą pensję kupuje to, co ty wyprodukowałeś (buty, budynek czy inna usługa za którą ludzie płacą dobrowolnie a nie pod naciskiem). Czy widzicie tutaj ten arogancki bandytyzm?
Urzędnik to z definicji szkodnik i pasożyt ekonomiczny. I koniec. Nie chodzi o ludzi, tylko o "zawód", który jest źródłem klasy panującej nie produkującej niczego, a niszczącej wszystko.
... Co niektórzy będą się pytać czy kichnąć, pierdnąć, czy zakaszleć. Czym jest Wasze życie, że wszystkiego i wszystkich darmozjadów się boicie? To oni powinni się bać, bo funkcjonują za Twoje pieniądze.
w końcu jakiś NORMALNY człowiek - ja też nie zgadzam się na państwo policyjne -musimy z tym walczyć a żyjąc w DEMOKRATYCZNYM ponoć kraju korzystajmy ze "swojej" jego części wszak jesteśmy jego "współwłaścicielami" i byle szmaciarz nie będzie nam "pozwolenia" wystawiał...(w końcu jak można na coś zezwolić WOLNEMU CZŁOWIEKOWI???
Jako "wolny człowiek" i "współwłaściciel" żądam połowy Twojego majątku, bo swój już roztrwoniłem.
Z powyższych wpisów wynika to, że: kiedy chcę połowić po południu z dwie godziny, to:
1. Wpierw muszę udać się do koła/okręgu PZW i dowiedzieć się, czyja jest woda na której chcę łowić.
2. Jeśli nie jest to woda PZW, to muszę użerać się z darmozjadami urzędniczymi w NADleśnictwie (czemu NAD?)
3. Kiedy się dowiem i uzyskam „pozwolenie”, mogę być w czasie krótkiego połowu skontrolowany przez:
4. straż leśną
5. funkcjonariuszy Policji,
6. strażników Państwowej Straży Rybackiej,
7. strażników Społecznej Straży Rybackiej,
8. strażników Straży Ochrony Mienia PZW,
9. strażników Państwowej Straży Łowieckiej,
10. strażników Straży Leśnej,
11. strażników Straży Parków Narodowych i Krajobrazowych,
12. funkcjonariuszy Straży Granicznej,
13. uprawnionego do rybactwa, na użytkowanych przez niego wodach.
A naruszenie Regulaminu przez wędkarza pociąga za sobą konsekwencje wynikające z ustawy o rybactwie śródlądowym i Statutu PZW.
Tyko się bać, bo zawsze możemy natrafić na idiotę, który uważa że jest „pun”, a takich jest wielu wnioskując z tego co piszą internauci.. A kiedy wędkować w takim totalitarnym kraju?
Nie krytykuję urzędników i tzw. strażników jako ludzi (tu potrzebny jest osąd poszczególnych osób, a zwłaszcza ich działań), ale jako współczesnej klasy próżniaczej, która kieruje wysiłki produktywnej części społeczeństwa w nieproduktywną stronę. Innymi słowy, marnuje je, zabierając właściwie część życia. Sądząc po faktycznych potrzebach państwa, czyli wojsko, policja, sądy, straż pożarna, prawie 90% podatków jest zmarnowanych i o tyleż mogłyby być z pożytkiem dla wszystkich zmniejszone.
A co ciekawe, taki darmozjad wpierw kradnie ci pieniądze z Twojej pracy w podatkach, wypłaca sobie darmozjad niemałą pensję za szkodnictwo jak wyżej, i za tą pensję kupuje to, co ty wyprodukowałeś (buty, budynek czy inna usługa za którą ludzie płacą dobrowolnie a nie pod naciskiem). Czy widzicie tutaj ten arogancki bandytyzm?
Urzędnik to z definicji szkodnik i pasożyt ekonomiczny. I koniec. Nie chodzi o ludzi, tylko o "zawód", który jest źródłem klasy panującej nie produkującej niczego, a niszczącej wszystko.
... Co niektórzy będą się pytać czy kichnąć, pierdnąć, czy zakaszleć. Czym jest Wasze życie, że wszystkiego i wszystkich darmozjadów się boicie? To oni powinni się bać, bo funkcjonują za Twoje pieniądze.
w końcu jakiś NORMALNY człowiek - ja też nie zgadzam się na państwo policyjne -musimy z tym walczyć a żyjąc w DEMOKRATYCZNYM ponoć kraju korzystajmy ze "swojej" jego części wszak jesteśmy jego "współwłaścicielami" i byle szmaciarz nie będzie nam "pozwolenia" wystawiał...(w końcu jak można na coś zezwolić WOLNEMU CZŁOWIEKOWI???
CześćRozumiem, że prawo jazdy też jakiś szmaciarz Ci wydał, a wcześniej egzaminował. Kartę wędkarską też szmaciarz wydał. Chciałoby się powiedzieć : oj ludzie, ludzie ...Oczywiście nie mam nic do Ciebie osobiście ale może też za jakieś zezwolenia odpowiadasz?Jakie Państwo policyjne? Chłopie wędkarstwo to hobby a w wolnym kraju nie musisz chodzić na ryby. Olej te wszystkie zezwolenia i zostań w domu. Janusz JKarp
Jakiś szmaciarz wydaje zezwolenia na broń. Olej je chłopie i fundnuj se pod choinke jakiegoś gnata z pełnym magazynkiem. Jakiś szmaciarz wydaje zezwolenia (koncesje) na handel alkoholem. Olej je i zacznij handlować gorzałą bez akcyz i zezwoleń. Jezu, ludzie, skąd wy spadliście.....
Dobra wszystko już wiem oprócz jednego jest staw przeciw w środku lasu niedaleko mnie(ok 5km) jest tam naprawde dużo ryby bo są tam karpie po 4kg i szczupaki po 80 cm i wiele innych ryb, ktoś wcześniej wspomniał o tym żeby się dowiedzieć do kogo należy ten staw ale co jak do nikogo nie należy po prostu jest już tam mój tata go jeszcze pomięta jak był mały a on ma 42 lata więc gdzie się dowiedzieć czy tam mogę łowić czy nie, moim zdaniem to jak nie ma zakazu mój tata nie pomięta żeby on do kogoś należał to jest to po prostu opuszczony staw gdzie mogę wędkować
Jeżeli są tam karpie w takim rozmiarze to jest wielce prawdopodobne , że woda ta została zarybiona i to niedawno . Może ale nie musi to świadczyć o tym , iż ktoś jest w "posiadaniu" tego zbiornika ?
W środku lasu jest staw.
Las jest albo prywatny albo państwowy, więc i staw do kogoś należy.
Nie ma opuszczonych lasów.
Mastiff. Po Twoim zachowaniu i wypowiedziach widzę, że znowu dzisiaj nie ru***łeś, czyli nie waliłeś konia?...
@Janusz JKarp. Otóż Drogi Kolego, sprzedaję ludziom to, co potrzebują i sami dają mi za to pieniądze. Czyli płacą mi za to, czego potrzebują. To się nazywa przedsiębiorczość/kapitalizm, w odróżnieniu od tego, kiedy ludziom się zabiera na siłę pieniądze by dać im to, czego nie chcą (komunizm/socjalizm, czyli złodziejstwo w oparciu o „prawo” które sami stanowią).
Chyba wiem o co Ci Kolego chodzi, więc wyjaśniam. Urzędnik nie ma myśleć, ma prawo działać tylko w ramach prawa. Nas niszczy prawo. Urzędnicy szkodzą nam tylko swoją ilością (setki tysięcy bezproduktywnych urzędników co częściowo wynika z prawa) i nieraz błędnymi wykładniami (zazwyczaj to też wina prawa).
Więc jeśli jesteś urzędnikiem, to myślę, że Cię uspokoiłem i wiesz o co mi chodzi. Zresztą, nie o wszystkim należy mówić, część spraw należy pozostawić w sferze domysłów – ludzi inteligentnych
Co do tego, czy można zarybić staw p.poż., to znam wsie koło Wrocławia, gdzie takie zbiorniki są zarybione. Popatrz na gospodarność Niemców. Za moich młodych lat, każda droga województwa dolnośląskiego, zielonogórskiego, poznańskiego i wrocławskiego była obsadzona drzewami owocowymi, (jako dzieciak znałem te województwa, bo jeździłem z ojcem na ryby). Pamiętam lasy z orzechami laskowymi, czy owocami jagodowymi. Jeśli byłeś biedny, mogłeś się wyżywić. Komuniści i socjaliści wycięli drzewa w pień.
A dzisiaj mówią: „ Ja się dziwię, żeś Ty jeszcze nie pieprznął tego "bandyckiego" kraju i się tylko tu męczysz, a przy okazji innych”.
Mastiff. Ten Kraj jest mój, a takich jak Ty tylko chwilowo przyjął na swoje barki. To, co tutaj powiedziałeś utwierdza mnie w przekonaniu, że moje poglądy są słuszne.
Mało, Mastiffy chcą wydawać akcyzy i zezwolenia: „ Jakiś szmaciarz wydaje zezwolenia na broń. Olej je chłopie i fundnuj se pod choinke jakiegoś gnata z pełnym magazynkiem. Jakiś szmaciarz wydaje zezwolenia (koncesje) na handel alkoholem. Olej je i zacznij handlować gorzałą bez akcyz i zezwoleń. Jezu, ludzie, skąd wy spadliście.....
Mastiff i Jemu podobni, to pasożyty chcący, by człowiek był niewolnikiem systemu posiadając otępiały umysł. Nie potrafi znieść gdy ktoś wychyla się przed szereg okazując się osobą inteligentną, zaradną, (a miał być przecież kretynem?). Wielu pasożytów z zazdrości nie potrafi znieść tego, że to nie oni potrafią zarobić uczciwie pieniądze, czyli nie potrafią wykonać czegoś, za co ktoś inny da mu uczciwie pieniądze.
Oni niczego nie produkują dla ludzi. Oni muszą okradać innych by żyć. Oni chcą rządzić. Oceniać innych, Nakazywać. Dawać zezwolenia i koncesje będąc… baranimi łbami.
Koledzy. Baranie łby nie mogą Wami rządzić. To Wy sami musicie wiedzieć, co jest słuszne, a co nie. Dla mnie PRAWO wyraża się w jednym zdaniu: „Rób co chcesz, ale nie szkodź innym, w innym wypadku zrezygnuj”. Dla wierzących może być 10 przykazań, (których nie trzeba interpretować). Czy to jest takie trudne być człowiekiem a nie niewolnikiem baranich łbów?
Buahahahahahahaahahaahhahahahaahahahaahahahahaahahaha.............. To ja składam reklamację, bo wszyscy mówią, ze Wałęsa zwalczył komunizm (socjalizm). Kłamał? Wiedziałem......cholera i co teraz? Wykształcenie też uzyskałeś chyba w KOMUNISTYCZNYM kraju? Zrzeknij się. To teraz w komunizmie funkcjonuje Ci prywata? I płacisz pokornie podatki i ZUS w urzędach? Papiery im w zębach zanosisz. Jak każdy obywatel komunistycznej RP? Nie żartuj. Ten kraj jest bardziej mój jak Twój, bo ja akceptuje zezwolenia, koncesje, egzaminy, podatki i wszystko co wiąże się z moją ojczyzną. A Tobie nie podoba się w tym kraju NIC. Może widoczki, ale tego też pewien nie jestem.
CześćZupełnie odbiegliśmy od tematu ale:Nie ma zawodów niepotrzebnych. Urzędnik, kolejarz, hutnik, nauczyciel, strażak, policjant itd.Nie można mówić, że urzędnik to darmozjad,złodziej czy klasa próżniacza: "Nie krytykuję urzędników i tzw. strażników jako ludzi (tu potrzebny jest osąd poszczególnych osób, a zwłaszcza ich działań), ale jako współczesnej klasy próżniaczej, która kieruje wysiłki produktywnej części społeczeństwa w nieproduktywną stronę. Innymi słowy, marnuje je, zabierając właściwie część życia. Sądząc po faktycznych potrzebach państwa, czyli wojsko, policja, sądy, straż pożarna , prawie 90% podatków jest zmarnowanych i o tyleż mogłyby być z pożytkiem dla wszystkich zmniejszone.
A co ciekawe, taki darmozjad wpierw kradnie ci pieniądze z Twojej pracy w podatkach, wypłaca sobie darmozjad niemałą pensję za szkodnictwo jak wyżej, i za tą pensję kupuje to, co ty wyprodukowałeś (buty, budynek czy inna usługa za którą ludzie płacą dobrowolnie a nie pod naciskiem). Czy widzicie tutaj ten arogancki bandytyzm?
Urzędnik to z definicji szkodnik i pasożyt ekonomiczny. I koniec. Nie chodzi o ludzi, tylko o "zawód", który jest źródłem klasy panującej nie produkującej niczego, a niszczącej wszystko."
Zrozum, że nie każdy może robić buty, piec chleb, naprawiać piece, ratować życie lub uczyć. Każdy z nas miał kiedyś wybór - kim chcę być i co robić. Ja jestem chemikiem i jestem od uzdatniania wody. Jest to praca wymierna i odpowiedzialna. A taki urzędnik lub nauczyciel to co? Niepotrzebne zawody bo nie wymierne ( patrz na czerwono ). A strażak? Nie docenia się pewnych zawodów dopóki sam się nie przekonasz jaki to ciężki kawałek chleba. A myślisz, że sklep wędkarski to tak hop siup? Przyjdą, kupią a kasa sama leci. Nie, nie - przyjdą, pomarudzą, nagadają się jak to strasznie drogo, mają swoje własne niczym nie uzasadnione teorie na wiele tematów. Możesz grzecznie wysłuchać a możesz też grzecznie dać do zrozumienia, że się mylą i to bardzo tylko co zyskasz?
A myślisz, że taki urzędnik to ma jakoś super ( lub nauczyciel bo to też urzędnik ). Petenci agresywni, niesłuchający co się do nich mówi, rodzice zapatrzeni w swoje dzieci, dzieci uważające się super geniuszy, rodzice mówiący o nauczycielach, że to niedouczone debile ( dzieci przypadkiem to powtórzą ). Aż dziw bierze, że mamy tak światłe społeczeństwo wykształcone przez tak kiepskich nauczycieli chodzących do urzędu po rady, których udzielają pasożyci ekonomiczni i szkodniki.
Powtarzam jeszcze raz: nie musisz iść do pasożyta po zezwolenie na wędkowanie. Możesz zostać w domu.
Janusz JKarp
I zgadzam się z Tobą Januszu i tylko trochę nie zgadzam. Problemem w naszym Związku PZW jest to w pierwszej kolejności o czym aktualnie dyskutujemy. Dopiero na końcu złodzieje naszego majątku zwani kłusownikami.
Cytuję bardzo istotną sprawę, którą poruszyłeś: „ Każdy z nas miał kiedyś wybór - kim chcę być i co robić. Ja jestem chemikiem i jestem od uzdatniania wody . Jest to praca wymierna i odpowiedzialna. A taki urzędnik lub nauczyciel to co?”
Tak Januszu. Jeden wybiera zawód, inny powołanie, a jeszcze inny chce być przestępcą kryminalnym, inny bandytą urzędniczym.
Socjalizm, komunizm, obowiązek szkolny, powszechne szkolnictwo, centralizm edukacyjny, państwowa edukacja - wszystko to z najbardziej szlachetnego zawodu jakim był kiedyś nauczyciel uczyniło z niego urzędnika, agenta władzy, oficera prowadzącego indoktrynację - szkodnika, który osłabia edukacyjną siłę narodu, który ogłupia, oducza i zniewala.
Czy wszyscy? Oczywiście że nie. Sam w czasach głębokiej komuny miałem Wspaniałych, - których do dzisiaj często cytuję - Profesorów. Mam też wszystkie Ich książki i opracowania.
Zwróć proszę uwagę na to, że mówię o rozpasaniu ilościowym klasy próżniaczej, a nie samej pracy. Każda praca jest szlachetna i potrzebna, jeśli ktoś inny (konsument) dobrowolnie na nią zapłaci. Możesz sprzedawać siebie, swoje umiejętności, swoje pomysły.
Zapewniam Cię, że moja księgowa ciężko pracuje. Powtarzam – ciężko. Różnica pracy mojej księgowej a księgowej w urzędzie jest taka, że ja księgowej nie dam pomocników do pracy kiedy rząd wymyśli jakąś głupotę papierkową, czyli moja księgowa za te same pieniądze musi ciężej pracować (czasami wiem, że bierze pracę do domu i nie dlatego, że się leni), a w urzędzie mnoży się te same stanowiska, czyli zatrudnia dalsze księgowe by sprostały głupocie rządzących – za nasze pieniądze.
Pewnie rozumiesz tą „delikatną różnicę”.
Chemik Januszu, prawnik, policjant, strażak, wojskowy itd., nie są próżniakami (ja już o tym mówiłem). Wykonują pracę, która jest potrzebna ludziom. I aby Ich utrzymać nie potrzeba więcej niż 10% mojego zarobku/zysku (dawno temu, 10% był wyzyskiem, a teraz gdzie jest 90% ukradzionych mi pieniędzy w postaci różnych złodziejskich manipulacji?).
Ty badasz wodę bym był zdrowy – jesteś potrzebny? Prawnik rozwiązuje spory między ludźmi (nie chodzi o polskiego BEZprawnika) – jest potrzebny? Policjant chroni Twój/mój majątek, chroni przed głupkami – jest potrzebny? Strażak z narażeniem życia ratujący życie człowieka z płonącego mieszkania – jest potrzebny? Wojskowy (zawodowy) chroniący nasz kraj itd., itd. Oczywiście podaję przykłady, a nie całe zakresy Ich ciężkiej i potrzebnej pracy.
Ale czy potrzebny jest polityk? Pseudonaukowiec? Gadające głowy na usługach rządu (nie ma znaczenia jakiej opcji politycznej) w TV? Sportowcy z ich stadionami? „Bezpłatne szkoły”, szereg urzędów, stowarzyszeń, banków, itd. Niech sobie istnieją, ale za swoje pieniądze.
Wróćmy do mediów. Media państwowe są finansowane przez rząd, który to rząd przecież najpierw kradnie te pieniądze od nas. Można powiedzieć, że już zapłaciliśmy za media raz, skoro płaciliśmy „podatki od oddychania”. I mamy płacić jeszcze raz? I za co? Za to, że nas okłamują? Na przykład większość materiałów w wiadomościach o strajkach, o polityce, to nic innego jak propaganda przeciwko nieświadomym ludziom. Oczernia się niewinnych, a wywyższa złodziei i morderców.
Ja nie oglądam głupawej telewizji, a jeśli już, to te, które nie są dotowane przez rząd. Ale i tak „mam płacić” podatek zwany abonamentem od posiadania telewizora?
Kolego Januszu. Czy potrzebny nam rząd, który jak zwykle, najpierw kreuje problem a potem z tym problemem usilnie walczy (najczęściej ogłaszając wojnę z … oni komuchy/socjaliści ze wszystkim walczą). Tak było, jest, i z pewnością będzie jeszcze długo z inflacją, bezrobociem, biedą, katastrofalną opieką zdrowotna, fatalnym szkolnictwem, itd.
Komuchy/socjaliści walczą, a rozsądni ludzie rozwiązują problemy.
Ponownie pytam – rozumiesz tą „delikatną i istotną” różnicę? Jako umysł ścisły, wiem, że mnie rozumiesz.
Jednak tym mnie Januszu zaskoczyłeś: „ Powtarzam jeszcze raz: nie musisz iść do pasożyta po zezwolenie na wędkowanie. Możesz zostać w domu”.
Drogi Ścisły Umyśle. Nigdy tak nie mów, bo podważasz swoje bardzo mądre zdanie choćby patrz początek – o wyborze ( Twój cytat: „ Każdy z nas miał kiedyś wybór - kim chcę być i co robić.) .
Ja nikogo i o nic nie muszę prosić. Jeśli płacę na rzecz PZW to dlatego, że nie będę PZW okradać. Po prostu dokładam się do ciężkiej pracy zarządów Koła (opiekunów tego, z czego ja też korzystam), więc nikt nikomu nie robi żadnej łaski. Jest to uczciwa transakcja.
Mastiff. Po Twoim zachowaniu i wypowiedziach widzę, że znowu dzisiaj nie ru***łeś, czyli nie ...................?...
Słuchaj niewychowany .................. Przegiąłeś ostatecznie.