mam takie "dziwne" pytanie...:)jakies 8 lat temu w lipcowe upalne popołudnie na stawie uslyszalem dziwny szum wody i zobaczylem ogromnego suma a dokladniej jego wielki pysk i grzbiet i wygladało to tak jakby ten sum mial otwartą paszcze i jakby chcial zaczerpnąć powietrza czy cos w tym stylu...?paru osobom to powiedzialem to mnie wysmiali i pewnie za klamce mnie wzięli :)a co wy o tym myslicie?czy sum tez potrafi tak na powierzchnie wyplynac w jakims celu?czy tylko to był taki przypadek i wogole ktos mi w to uwierzy?
Jeżeli było to na płytkiej wodzie to mógł wystawić pysk jak polował na drobnice albo jakaś żaba pływała pod powierzchnią wody i sum ją po prostu zjadł.
Ja tez tak miałem na jeziorze nie pamietam nazwy byłem z wujkiem i złapał na trupka małego szczupaka z 34 cm . i go wypuscił i był oszołomiony i nie ruszał i po 2 minutach tez nic a tu nagle takie zasanie wody i było widac tylko paszcze wielka ; ]
Panowie .Jakieś trzydzieści lat temu łowiłem ryby, w Wiśle koło Modlina. Był gorący lipcowy wieczór gdy z nudów zachciało mi się zamoczyć dla ochłody tyłek. Główka na której wędkowałem miała ze 60 metrów długości ,a ja łowiłem na samym jej początku. Poszedłem na szczyt główki i wlazłem po szyję do wody. Przyjemny chłodek i pełen relaks ale do momentu gdy--- trzy metry ode mnie nagle z wody wyłoniła się ogromna , czarna paszcza. Sum popatrzył na mnie ciekawie i Powolutku zanurzył się w wodzie. Matko boska , nawet nie wiem jak z odrętwienia i paniki nie zesrałem się w gacie. Ale gdy doszedłem do siebie i wygramoliłem się na główkę to nogi pode mną gięły się jak z waty tak że miałem problem z powrotem do wędek. Myślicie że jak opowiadałem swą historię w domu i kole to ktoś mi uwierzył????Dzisiaj sam już nie wiem co o tym myśleć,Nikomu już nie opowiadałem tego od 30 lat ,ale widząc temat waszej dyskusji ,przypomniałem sobie to zdarzenie jak by było wczoraj. postanowiłem opisać swoją przygodą bez względu na to czy uwierzycie czy nie.A wierzcie sporo dużych sumów w życiu miałem na kiju i w sadzu.Nigdy jednak nie spotkałem drugiego takiego potwora. Pozdro.
musiałeś go bardzo zainteresować ... może wszedłeś w jego rewir ... to że miałeś z nim spotkanie to wierze bo nie raz się słyszało jak sumy atakowały ludzi czy też szczupaki ... no widzisz to tak samo jak mi nikt nie wierzy (no oprócz osób które to widziały) że złapałem sporego miętusa w rękę jak robiłem przy budowie mostu nad regalicą w szczecin. Miętus wygrzewał się (to były wakacje i był straszny upał) w wodzie po kostki na piasku usłanym kamieniami. Na początku myślałem że jest martwy ale jak go chciałem złapać to się ruszył ... no oczywiście udało mi się go złapać .... nigdy w życiu nie widziałem nie trzymałem a tym bardziej nie złowiłem miętusa więc zrobiłem to tylko z ciekawości ... oczywiście rybę wypuściłem do wody.. popłynęła w swój rewirek gdzie stała wcześniej a ja dokończyłem swoje śniadanie patrząc się na jej zachowanie z kolesiami ....
mam takie "dziwne" pytanie...:)jakies 8 lat temu w lipcowe upalne popołudnie na stawie uslyszalem dziwny szum wody i zobaczylem ogromnego suma a dokladniej jego wielki pysk i grzbiet i wygladało to tak jakby ten sum mial otwartą paszcze i jakby chcial zaczerpnąć powietrza czy cos w tym stylu...?paru osobom to powiedzialem to mnie wysmiali i pewnie za klamce mnie wzięli :)a co wy o tym myslicie?czy sum tez potrafi tak na powierzchnie wyplynac w jakims celu?czy tylko to był taki przypadek i wogole ktos mi w to uwierzy?
Jeżeli było to na płytkiej wodzie to mógł wystawić pysk jak polował na drobnice albo jakaś żaba pływała pod powierzchnią wody i sum ją po prostu zjadł.
tylko ze w tym miejscu glebokosc wynosi jakies 4 metry...
Ja tez tak miałem na jeziorze nie pamietam nazwy byłem z wujkiem i złapał na trupka małego szczupaka z 34 cm . i go wypuscił i był oszołomiony i nie ruszał i po 2 minutach tez nic a tu nagle takie zasanie wody i było widac tylko paszcze wielka ; ]
to napewno zerzarł cos
a wiec widze ze nie tylko ja mialem takie spotkanie z sumem :)
tak jak pisze kolega wyżej :) ja sam kiedyś widziałem jak sum sprzątnął małą kaczuszkę która sobie spokojnie płynęła za rodzinką ...
Tez raz widziałem taka akcje . z kolega nad zalewem , az mi zal tej małej kaczki było .
Panowie .Jakieś trzydzieści lat temu łowiłem ryby, w Wiśle koło Modlina. Był gorący lipcowy wieczór gdy z nudów zachciało mi się zamoczyć dla ochłody tyłek. Główka na której wędkowałem miała ze 60 metrów długości ,a ja łowiłem na samym jej początku. Poszedłem na szczyt główki i wlazłem po szyję do wody. Przyjemny chłodek i pełen relaks ale do momentu gdy--- trzy metry ode mnie nagle z wody wyłoniła się ogromna , czarna paszcza. Sum popatrzył na mnie ciekawie i Powolutku zanurzył się w wodzie. Matko boska , nawet nie wiem jak z odrętwienia i paniki nie zesrałem się w gacie. Ale gdy doszedłem do siebie i wygramoliłem się na główkę to nogi pode mną gięły się jak z waty tak że miałem problem z powrotem do wędek. Myślicie że jak opowiadałem swą historię w domu i kole to ktoś mi uwierzył????Dzisiaj sam już nie wiem co o tym myśleć,Nikomu już nie opowiadałem tego od 30 lat ,ale widząc temat waszej dyskusji ,przypomniałem sobie to zdarzenie jak by było wczoraj. postanowiłem opisać swoją przygodą bez względu na to czy uwierzycie czy nie.A wierzcie sporo dużych sumów w życiu miałem na kiju i w sadzu.Nigdy jednak nie spotkałem drugiego takiego potwora.
Pozdro.
kolego "pawelek" wierze ci...
musiałeś go bardzo zainteresować ... może wszedłeś w jego rewir ... to że miałeś z nim spotkanie to wierze bo nie raz się słyszało jak sumy atakowały ludzi czy też szczupaki ... no widzisz to tak samo jak mi nikt nie wierzy (no oprócz osób które to widziały) że złapałem sporego miętusa w rękę jak robiłem przy budowie mostu nad regalicą w szczecin. Miętus wygrzewał się (to były wakacje i był straszny upał) w wodzie po kostki na piasku usłanym kamieniami. Na początku myślałem że jest martwy ale jak go chciałem złapać to się ruszył ... no oczywiście udało mi się go złapać .... nigdy w życiu nie widziałem nie trzymałem a tym bardziej nie złowiłem miętusa więc zrobiłem to tylko z ciekawości ... oczywiście rybę wypuściłem do wody.. popłynęła w swój rewirek gdzie stała wcześniej a ja dokończyłem swoje śniadanie patrząc się na jej zachowanie z kolesiami ....