Witam :-) Przygotowuję się na piątek na pierwsze w życiu nocne wędkowanie i stąd moje pytanie do wszystkich kolegów i koleżanek co jest niezbędne do takiego wędkowania , na co należy zwrócić uwagę, dodam że będę łowił na feder z koszyczkiem zanętowym na Wiśle, generalnie najważniejsze pytanie , Czy warto zakupić sygnalizatory brań , które będą reagowały na branie ryb , jeżeli tak to jakie polecacie :-) Z góry serdecznie dziękuję i życzę wszystkim jak najwięcej sukcesów nad wodą. :-)
Elektroniczne sygnalizatory polecam zawsze i wszędzie. Naprawdę łowi się o wiele wygodniej jak nie musisz się godzinami wpatrywać w policjanta, a w nocy czy na dłuższe łowienie to już w ogóle jak dla mnie rzecz niezbędna. Możesz sobie chwilę przymknąć oko, czy oddalić się od wędek. Ale nie zapomnij przy tym o świetlikach. Sygnalizator owszem poinformuje że coś się dzieje ale jednak wprawne oko lepiej wychwyci moment zacięcia analizując ruch bombki. Zakładam że na początek nie chcesz wydawać kupę kasy także mogę Ci z czystym sumieniem polecić sygnalizatory firmy videotronic. Sam mam już chyba z 7 lat i nie mogę ich popsuć żeby kupić coś lepszego :P Prosty sprzęt nie do zdarcia.
Oprócz tego to nie zapomnij ciepłych ciuchów :P Jak to pierwsza nocka to zdziwisz się jak nad ranem potrafi być zimno nawet latem.
Jesli to pierwszy Twoj wyjazd na nockę, to proponuję zacząc od zwykłych dzwonków ( takich posiadających możliwość wepchnięcia w nie świetlika ). Po pierwsze zdecydowanie latwiej je ustawić, niż sygnalizatory na wodzie płynącej ( a szarpanie się po nocy ze sprzętem jest irytujace ), po drugie - skąd wiesz, ze Ci se to spodoba - więc po co iść w koszty ?
A co potrzebne ? - latarka ( nawet nie tyle wsciekle mocna ile dająca światło pozwalające na założenie przynęty i obsługę wędek - dodatkowe ciuchy ( w nocy bywa zimno ) - jesli zamierzasz jednak trochę podrzemać, przyda sie spiwór Najważniejsze to jeszcze za dnia ustalić gdzie rzucasz każda z wędek, bo o poplatanie się w nocy nietrudno, a rozplatywanie zyłek z latarką w zebach do najmilszych rzeczy nie należy ;-)
Witam . Feeder i rzeka -czyli wędki stoją ,,na sztorc"" ,sygnalizator elektroniczny na żyłkę nic tu raczej nie da . Najprościej dzwonek i świetlik na szczytówkę , w nocy latarki czołowa + jakaś stojąca , jak najmniej gratów wokół siebie .
I jeszce jedno: przed zapadnięciem zmroku trzeba się przygotować: - porobić sobie zapasowe przypony, by w nocy nie mordowac się przy latarce - zrobic zapas zanety - ustalić sobie bezpieczne miejsce dojścia do wody - zanęty, przynęty czymś przykryć - pochować zbędne ciuchy i rzeczy ( w nocy często bywa rosa , więc rozmoczy zanętę a ciuchy będa mokre ) - generalnie zrobic porządek na stanowisku, by nie zabijac się po ciemku i wszystko poustawiac tak, by bylo pod ręka i jednoczesnie nie przeszkadzało.
Ja już swój pierwszy raz w nocy nad wodą mam za sobą (co prawda towarzysze wyprawy po 2 flaszkach już odlecieli około północy ;-) ). Do feedera faktycznie najlepsze są dzwonki w których jest miejsce na świetlik. Tylko kup taki największy (u mnie taki 4,5cm długości siedział sztywno i był dobrze widoczny) bo mniejsze wpadły do wody. Jak lubisz ognisko (i mniej owadów zainteresowanych tobą) to wcześniej zaopatrz się w zapas drewna. Poza tym kiełbasa z kija smakuje wybornie ;-)
takie najprostsze dzwonki , mocowane do kija zieloną żabką, mają sprytny otwór na świetlik. Z jednej strony wchodzi dobrze grubszy, a z drugiej cieńszy ;-)
Chociaż załączony świetlik na bateryjkę też się sprawdza (jak nie lubimy brzęczenia, ale w nocy jak przyśniemy to może nas obudzić zanim wędka będzie robiła za łódź podwodną ;-) )
Chociaż załączony świetlik na bateryjkę też się sprawdza (jak nie lubimy brzęczenia, ale w nocy jak przyśniemy to może nas obudzić zanim wędka będzie robiła za łódź podwodną ;-) )
Też są uchwyty na szczytówkę (jak te dzwonki) na same świetliki, jak ktoś nie lubi dzwonków...
Co do samych uchwytów do świetlików, mamy sporą gamę. Ale najbardziej odpowiednie i wygodne są te: Nie trzeba zdejmować podczas rzutów i holu ryby. Taki typ Co do sygnalizacji dźwiękiem, polecam ten dzwoneczek.Stary, typowy, głośny. Lepiej sygnalizuję niż te grzechotki ledwo słyszalne. Przy delikatnych braniach, grzechotka nie sygnalizuję,tylko się kołysze. No i sygnalizator bombki, jest naprawdę dobry. Można zamontować świetlik, sprawdza się na rzekach. Przy zacinaniu, żyłka wyskakuję z koralików.
Używam takich sdzwoneczków. Żeby zwiększyć ich czułość ciut wyciągam sprężynki ( naprawde troszkę ). Zakładam je na szczytówkę przy samym łączeniu z wędziskiem. I tak wieksza ryba szarpnie wedką tak, ze dzwonek dzwoni jak oszalały. Czesto nawet zakąldam dzwonek nie na wedke a na podpórkę . Głupi krąpik , czy płoteczka 15 cm wywołuje dzwonienie . Podpórki używam nietypowej... w następnym poście wrzuce jej fotkę .
Podpórki używam takiej na sztycy 120 cm ( max ) z tym, ze pochylam ją na głowicy w kierunku wędki. Spokojnie można dzwonek zaczepić o podpórkę przy wędce. Przy takiej długości sztycy każde branie powoduje drganie tak wędki jak i podpórki ( pomijam ukleje :D ) , a i wygoda jest duża, bo nie trzeba dzwonka zaczepiać i odczepiać ( a jak wygląda zaczepianie dzwonka na wedce 390 cm przy łowieniu w rzece wie każdy, kto próbował.
Naprawde radze spróbowac :-) ( oczywiscie w dzień, zeby sprawdzić czy naprawde działa )
Witam :-) Przygotowuję się na piątek na pierwsze w życiu nocne wędkowanie i stąd moje pytanie do wszystkich kolegów i koleżanek co jest niezbędne do takiego wędkowania , na co należy zwrócić uwagę, dodam że będę łowił na feder z koszyczkiem zanętowym na Wiśle, generalnie najważniejsze pytanie , Czy warto zakupić sygnalizatory brań , które będą reagowały na branie ryb , jeżeli tak to jakie polecacie :-) Z góry serdecznie dziękuję i życzę wszystkim jak najwięcej sukcesów nad wodą. :-)
Elektroniczne sygnalizatory polecam zawsze i wszędzie. Naprawdę łowi się o wiele wygodniej jak nie musisz się godzinami wpatrywać w policjanta, a w nocy czy na dłuższe łowienie to już w ogóle jak dla mnie rzecz niezbędna. Możesz sobie chwilę przymknąć oko, czy oddalić się od wędek. Ale nie zapomnij przy tym o świetlikach. Sygnalizator owszem poinformuje że coś się dzieje ale jednak wprawne oko lepiej wychwyci moment zacięcia analizując ruch bombki.
Zakładam że na początek nie chcesz wydawać kupę kasy także mogę Ci z czystym sumieniem polecić sygnalizatory firmy videotronic. Sam mam już chyba z 7 lat i nie mogę ich popsuć żeby kupić coś lepszego :P Prosty sprzęt nie do zdarcia.
Oprócz tego to nie zapomnij ciepłych ciuchów :P Jak to pierwsza nocka to zdziwisz się jak nad ranem potrafi być zimno nawet latem.
Jesli to pierwszy Twoj wyjazd na nockę, to proponuję zacząc od zwykłych dzwonków ( takich posiadających możliwość wepchnięcia w nie świetlika ). Po pierwsze zdecydowanie latwiej je ustawić, niż sygnalizatory na wodzie płynącej ( a szarpanie się po nocy ze sprzętem jest irytujace ), po drugie - skąd wiesz, ze Ci se to spodoba - więc po co iść w koszty ?
A co potrzebne ?
- latarka ( nawet nie tyle wsciekle mocna ile dająca światło pozwalające na założenie przynęty i obsługę wędek
- dodatkowe ciuchy ( w nocy bywa zimno )
- jesli zamierzasz jednak trochę podrzemać, przyda sie spiwór
Najważniejsze to jeszcze za dnia ustalić gdzie rzucasz każda z wędek, bo o poplatanie się w nocy nietrudno, a rozplatywanie zyłek z latarką w zebach do najmilszych rzeczy nie należy ;-)
Witam . Feeder i rzeka -czyli wędki stoją ,,na sztorc"" ,sygnalizator elektroniczny na żyłkę nic tu raczej nie da . Najprościej dzwonek i świetlik na szczytówkę , w nocy latarki czołowa + jakaś stojąca , jak najmniej gratów wokół siebie .
Dzięki serdeczne za rady , teraz wróciłem ze sklepu wędkarskiego i to samo mi poradzili :-) Dzięki :-) wielkie każdemu z osobna jeszcze raz :-)
Dziękuję serdecznie wszystkim za porady :-)
Przegapiłem że to feeder :( To faktycznie nie wiem czy Ci się sygnalizatory przydadzą, a przynajmniej nie takie o których myślałem.
I jeszce jedno: przed zapadnięciem zmroku trzeba się przygotować:
- porobić sobie zapasowe przypony, by w nocy nie mordowac się przy latarce
- zrobic zapas zanety
- ustalić sobie bezpieczne miejsce dojścia do wody
- zanęty, przynęty czymś przykryć
- pochować zbędne ciuchy i rzeczy ( w nocy często bywa rosa , więc rozmoczy zanętę a ciuchy będa mokre )
- generalnie zrobic porządek na stanowisku, by nie zabijac się po ciemku i wszystko poustawiac tak, by bylo pod ręka i jednoczesnie nie przeszkadzało.
Ja już swój pierwszy raz w nocy nad wodą mam za sobą (co prawda towarzysze wyprawy po 2 flaszkach już odlecieli około północy ;-) ). Do feedera faktycznie najlepsze są dzwonki w których jest miejsce na świetlik. Tylko kup taki największy (u mnie taki 4,5cm długości siedział sztywno i był dobrze widoczny) bo mniejsze wpadły do wody. Jak lubisz ognisko (i mniej owadów zainteresowanych tobą) to wcześniej zaopatrz się w zapas drewna. Poza tym kiełbasa z kija smakuje wybornie ;-)
takie najprostsze dzwonki , mocowane do kija zieloną żabką, mają sprytny otwór na świetlik. Z jednej strony wchodzi dobrze grubszy, a z drugiej cieńszy ;-)
Dzwonki załączone na fotkach najlepiej się nadają. Te na żabki są zbyt luźne i się przekręcają...
Chociaż załączony świetlik na bateryjkę też się sprawdza (jak nie lubimy brzęczenia, ale w nocy jak przyśniemy to może nas obudzić zanim wędka będzie robiła za łódź podwodną ;-) )
Chociaż załączony świetlik na bateryjkę też się sprawdza (jak nie lubimy brzęczenia, ale w nocy jak przyśniemy to może nas obudzić zanim wędka będzie robiła za łódź podwodną ;-) )
Też są uchwyty na szczytówkę (jak te dzwonki) na same świetliki, jak ktoś nie lubi dzwonków...
Co do samych uchwytów do świetlików, mamy sporą gamę. Ale najbardziej odpowiednie i wygodne są te:
Nie trzeba zdejmować podczas rzutów i holu ryby.
Taki typ
Co do sygnalizacji dźwiękiem, polecam ten dzwoneczek.Stary, typowy, głośny. Lepiej sygnalizuję niż te grzechotki ledwo słyszalne. Przy delikatnych braniach, grzechotka nie sygnalizuję,tylko się kołysze.
No i sygnalizator bombki, jest naprawdę dobry. Można zamontować świetlik, sprawdza się na rzekach. Przy zacinaniu, żyłka wyskakuję z koralików.
Używam takich sdzwoneczków. Żeby zwiększyć ich czułość ciut wyciągam sprężynki ( naprawde troszkę ). Zakładam je na szczytówkę przy samym łączeniu z wędziskiem. I tak wieksza ryba szarpnie wedką tak, ze dzwonek dzwoni jak oszalały. Czesto nawet zakąldam dzwonek nie na wedke a na podpórkę . Głupi krąpik , czy płoteczka 15 cm wywołuje dzwonienie .
Podpórki używam nietypowej... w następnym poście wrzuce jej fotkę .
Podpórki używam takiej na sztycy 120 cm ( max ) z tym, ze pochylam ją na głowicy w kierunku wędki. Spokojnie można dzwonek zaczepić o podpórkę przy wędce. Przy takiej długości sztycy każde branie powoduje drganie tak wędki jak i podpórki ( pomijam ukleje :D ) , a i wygoda jest duża, bo nie trzeba dzwonka zaczepiać i odczepiać ( a jak wygląda zaczepianie dzwonka na wedce 390 cm przy łowieniu w rzece wie każdy, kto próbował.
Naprawde radze spróbowac :-) ( oczywiscie w dzień, zeby sprawdzić czy naprawde działa )
Zresztą widzę, ze nie tylko ja tak robię ;-)
Zreszta widzę, ze nie tylko ja tak robię ;-)