Jestem absolutnie za - sądy powinny orzekać obligatoryjny przepadek narzędzi kłusownictwa w tym środków pływających oraz pojazdów którymi te środki zostały przywieione.
Szkoda że u nas nie ma takiego prawa. Jednak nie optował bym za przepadkiem pojazdu. Nie ta skala przestępstwa, kara przecież powinna być adekwatna do popełnionego czynu a w tym przypadku tak nie jest. No chyba że złapali by gościa z 2-3 tonami ryb skłusowanymi na prąd. To co innego.
Chyba IrlandiaTomek może i na wyrost ale gdyby jeden z drugim wiedzieli, ze coś takiego może spotkać za zabieranie niewymiarowych ryb pewnie trzy razy by się zastanowili zanim by zabrali nie wymiarowe ryby.Zwróćcie uwagę, że wymiar jest DO 50 CM a o miał ryby większe. JK
I dlatego mają największe szczupaki w europie :) , widzę że nic się nie zmieniło, nadal kontrola się nie pier.... a pewne narodowości przynoszą wstyd :)
Widzę że się nie ceregielą ;) Zapewne wszystko odzyska,bo protokół został spisany,lecz zapewne wstydu i nieprzyjemności się najadł,w dodatku gruba kara którą odczuje:) SUPER POSTAWA
Co nie jest logiczne i nigdy nie rozumiałem jak można przy posiadaniu pieniędzy o czym mówi np.osprzęt tego kolesia, brać ryb na zaś w dodatku wszystkie jakie popadną:do smażenia,do octu,na kotlety i nie wiem na co jeszcze...Kiedyś byłem świadkiem nad odrą jak klient-gość majętny,"wielki" prezes jeziora karpiowego w zachodniopomorskim,posiadający kupe nieruchomości,zabierał jak leci wszystko co odra dała,od kleni,jazi,płotek,do krąpi.I nie to,że wziął 2kg czy 3,ale siedział po 5 dni i walił wszystko do siatki,że czasami w trzech ją wyciągali-MAKABERKA ps.a jak zarybiał owe jeziorko sumem2,5-3,5kg,to zaraz siadał w tym miejscu co były wpuszczane i łowił je na kulke wątroba,pod pretekstem,że siedzi za karpiem.Brał wszystko jak leci,mimo że był maj i czerwiec-więc okres ochronny/tarła.Siedział tak długo aż dosłownie przestawały brać.Póżniej jechał właśnie nad odre,gdzie nadrabiał białorybem.Miałem okazję go poobserwować zarówno nad tym jeziorkiem i za dziwnym zbiegiem okolicznośći kilkakrotnie nad odrą:D
Wszystko można było zrozumieć jakby była bieda,człowiek nie miał co jeść,no powiedzmy można było by przymknąć oko,ale jak ma się pieniądze to nie lepiej zjeść coś na mieście z drugą połówką lub całą rodziną niż wydłubywać ości z bolenia czy krąpi.Lub naprzykład kupić sobie jakąś morską rybkę w hipermarkecie,czy Wam czasami nie smakuję taka lepiej ? mnie tak...:)
To jest w Irlandii, ciekawe mają tam wymiary ochronne.
To prawda,górny wymiar na szczupaka niższy niż u nas,mimo że dużego szczupa jest tam sporo ;) .Co do kar to mam znajomego w irlandi,opowiadał jak z kumplami poszedł na ryby,no i udało im się złowić szczupaka 9,5kg.Kolega o którym mowa to bardzo etyczny wędkarz głównie karpiarz i zwolennik c&r,nalegał by go wypuścili.Niestety nic to nie dało,chłopki(również polacy) targali szczupa na plecach do domu,po 15min wędrówki,nie z tąd ni z owąd,straż a precyzyjniej policja ich zatrzymała :).Skończyło się na 1tyś euro kary na łeb...więc jak to mówi stare powiedzenie-pazerność nie popłaca.
Pozdrowienia dla tych którzy cenią to co jeszcze pływa w naszych wodach. :)
Ostatnio miałem okazję powędkować trochę w niemczech i tam też się nie pierdzielą. Podczas kontroli zapytałem się co by było gdybym nie miał opłat i strażnik powiedział że jest 1000 euro kary i konfiskata sprzętu. Jak wszędzie jest dużo kłusoli ale jednak ryb jest więcej chyba dzięki tym karą. Lepiej zawsze zapłacić 40 euro na rok niż 1000 i tracić sprzęt.
Fajne wnioski się wysuwają :DW niemczech 40 euro opłaty zapewne na cały kraj(w irlandi jest podobnie),u nas ponad 50euro+łódka+wody górskie więc o wiele więcej.W dodatku cały nasz kraj podzielony jest na okręgi,więc zasięg połowów ograniczony,a najciekawsze jest to,że ryb wszędzie tak samo-czyli niewiele :( .Tam grube kary,u nas uznawane jest to jako mała szkodliwość społeczna,i zazwyczaj kończy się na kolegium lub/i 200zł kary-(mówię o kłusownikach i ludzi bez karty).Wydaje mi się,że gdyby nasi nieuczciwi wędkarze czy kłusole byli świadomi tego że dostaną ze 4tyś złoty kary,to wydaje mi się,że szybko odechiało by się im zabierania niewymiarowych ryb,ponad limit,łowienia w zimowiskach czy w okresie ochronnym,czy kłusowania,a tak przy tej frekfencji i skutecznośći kontroli oraz wielkośći kar,to zwisa im to i powiewa.Myślę też,że to nie jest wina samych wędkarzy,tylko też samego pzw i organów prawa itd.Brać pieniądze potrafią z roku na rok co raz to większe (ja posiadam kartę od 14 roku życia,więc 19 lat płacę na nich-a ryb ile zjadłem mogę wyliczyć w pamięci), a tak naprawdę mało co robią,ryb ubywa-wystarczy spojżeć 10lat wstecz,na nasze łowiska,co wtedy było o co teraz w nich jest.Oo przepraszam u mnie w okręgu gorzowskim wzieli się ostatnio za kontrole głównie odcinka warty,ale polega to na tym,że wypisują wędkarzom z opłaconą kartą!! mandaty łącznie nawet do 750zł za brak wpsiu w rejestr połowu,lub przypadkowy brak dokumentu/ów,oż to polityka...a gość bez karty szybko wyciągnie przynęte z wody-i moga go w trzy litery pocałować(takie herce też widziałem) Lub "wielcy" strażnicy gonią młodzież 10-12 lat z nad wody-po co? -mają pić wino w bramie???-chyba takie zainteresowanie jest oki,a ich szkodliwość nad wodą-znikoma.Moim zdaniem to są żniwiaże,a nie kontrol,bo co za różnica kiedy wpiszemy date w ten śmieszny rejestr,a dokumentów można czasami zapomnieć(jesteśmy tylko ludżmi).Ważne jest,że mamy kartę opłaconą,i łowimy etycznie.Niech się zajmą tym co trzeba,albo zostawią to dla ludzi z powołaniem.Co do kar-ale słusznie nałożonych ,niech będą tak wysokie by odechciało się miesiarzą,kłusowniką itp. zabierać tego co nie powinni i łowić tam gdzie nie można.Pozdrawiam!
Jestem absolutnie za - sądy powinny orzekać obligatoryjny przepadek narzędzi kłusownictwa w tym środków pływających oraz pojazdów którymi te środki zostały przywiezione.
I tak się dzieje w przypadku wielu spraw sądowych o kłusownictwo. Przepadają łódki, pontony, auta, sprzęt kłusowniczy etc.... Kary są za niskie wobec wszystkich wykroczeń wędkarskich, a piszę i popieram to ponieważ pamiętam tutejsze dyskusje na ten właśnie temat. Ileż było słów krytyki zawsze tych samych kilku osób (dosłownie kilku), krzyków, pretensji, narzekania i obrażania wszelkiej maści służb (SSR zwłaszcza) za "ściganie" wędkarzy za rzekome "byle co" a PSR za karanie. A tutaj, teraz ku mojej uciesze czytam, że kary za wszelkie wykroczenia wędkarskie powinny być wyższe i bardziej dotkliwe. Jest coś zakazane, nakazane w RAPR czy w jakimkolwiek prawie dotyczącym wędkarza, to powinno być łamanie tego karane z całą surowością dla dobra nas wszystkich, którzy chcą powędkować w polskich wodach. Jak już także tutaj wspomniano, na zachodzie prawo wędkarskie jest dużo bardziej restrykcyjne i tam nikt z nikim nie dyskutuje. Złamałeś prawo- zapłacisz słono za to i dyskusji ZERO. U nas jest z tym inaczej (czytaj-gorzej). Złamałem prawo to- "może mi się uda, gó....no mi zrobią, prawo jest głupie, co za baran to wymyślił, oplujmy go, strażnicy to gnoje, zlikwidować straż rybacką" itd itd itd..... Kojarzycie wypowiedzi w stylu: "-a może on jest głodny, a może on zarabia na chleb kłusownictwem it itd..."? Szczerze no- jest tutaj tak? Aha, nie odpowiadam na pytania, zaczepki, prowokacje w kontynuacji tego tematu.
A ja nie jestem zwolennikiem wysokich kar za wszystko. Za klusownictwo - walic ile popadnie. Tu pelna zgoda. Ale czasami przytrafiaja sie przewinienia - tak to nazwijmy - ktore nie przynosza zadnej szkody wodzie i tu kara ?. Byc moze, ale nie jakas strasznie dotkliwa. Przykladem niech bedzie sytuacja ktora kiedys zdarzyla mi sie na zawodach. Lowilem na spinning okonki i na koniec miara. Bylo to ladnych pare lat temu, ale ustalono wymiar ochronny na okonia wtedy na 18 cm. Mialem przy sobie niestety cm krawiecki (wiem - glupota) i jeden z okonkow mial 18cm. Niestety przy miarce sedziow 17,8. No i co. Teoretycznie sklusowalem tego okonia. Dyskwalifikacja a bez tego glupiego okonka bylbym na pudle. A to moze zdarzyc sie kazdemu na rybach. Ktos zlowi kilka takich ryb, przyjdzie kontrola, pomierzy ryby i jeden z dziesieciu bedzie mial 2mm za malo. Czy od razu dowalic gosciowi jakies super surowe kary ?. Wg mnie nie. Ale lapiac goscia na klusowaniu np na oscien, siec czy majacego bagaznik ewidentnie niemiarowych ryb nie ma litosci. Podobnie jak z wpisem do rejestru. Przyznam ze ze 2 razy zapomnialem w tym roku. Kapnalem sie po fakcie. Klusol ze mnie straszny. Owszem, byc moze w jednym i drugim przypadku powinna byc jakas kara, ale raczej symboliczna ale nie traktowanie wedkarza ktory tak jak inny czlowiek ma prawo sie pomylic jak klusola
Każde łamanie prawa wymaga kar, ale na pewno nie rzecz w jej
surowości a w charakterze wychowawczym. Kara nie powinna być obligatoryjna, po
to są właśnie sądy aby o wymiarze tej kary zdecydować.
Amatorski Połów Ryb w Polsce jest obwarowany dziwnymi
zasadami, wydaje się, iż w miarę prosto ujęte w aktach prawnych, już po
interpretacji ludzi stają się zawiłe i często niezrozumiałe, a ich charakter traci
podstawy prawne.
I tu słynny RAPR PZW, co to jest? jakim prawem regulamin
stowarzyszenia staje się aktem prawnym, a jego nieprzestrzeganie wiąże się z
karaniem ? Dlaczego jego zapisy są ważniejsze od zapisów ustaw i rozporządzeń sejmu
i ministrów państwa polskiego.
To taki prawny cyrk!
Jak można wymagać przestrzegania prawa, jak główne instytucje
zajmujące się Amatorskim Połowem Ryb tego prawa nie przestrzegają?
"I tak się dzieje w przypadku wielu spraw sądowych o kłusownictwo. Przepadają łódki, pontony, auta, sprzęt kłusowniczy etc.... Kary są za niskie wobec wszystkich wykroczeń wędkarskich, a piszę i popieram to ponieważ pamiętam tutejsze dyskusje na ten właśnie temat." No bez urazy ale konia z rzędem temu kto o czymś takim słyszał czy czytał. Zawsze byłem przeciw karaniu za np brak wpisu do rejestru, za brak ( chodzi o posiadaniu przy sobie ) karty itd. To są błahostki lecz najwyraźniej skądś te wyniki trzeba mieć a najłatwiej uwalić wędkarza bo zapomniał wpisu lub w ogóle dokumentów. Oczywiście bez utarczki. JK
Zawsze byłem przeciw karaniu za np brak wpisu do rejestru, za brak ( chodzi o posiadaniu przy sobie ) karty itd. To są błahostki lecz najwyraźniej skądś te wyniki trzeba mieć a najłatwiej uwalić wędkarza bo zapomniał wpisu lub w ogóle dokumentów. JK
TAK SAMO UWAŻAM.Takie działanie przypomina mi pracę policji z niektórych miast.Gdyż mandat przywalali gościowi co prowadził rower przez park bez świateł,lub ktoś nie przeszedł przez pasy,lub wyrzucił kiepa na ulice.-wtedy łatwo było wypisać kwitek-zajęcie łatwe i przyjemne.Ale jak był rozruba w pubie czy jakimś lokalu,to stali ze strachem w oczach,i się tłumaczyli że oni nie mają prawa wejść-mimo że z nożem latał.Prowadzę małą gastronomię około 9 lat,więc dośwaidczyłem tego na własnej skórze.Tu widzimy podobne zachowania.Co do wpisów przed rozpoczęciem połowów-to dla mnie jest to lekka paranoja;bo to nie teren łowiecki/myśliwski że trzeba wpisać przed wyjazdem jaki rewir,numer ambony itp.-tam takie zachowanie jest uzasadnione bo w chodzi w gre broń,oraz całe niebezpieczeństwo z nim związane,więc chronimy też innych myśliwych takimi wpisami,bo co by było jakby w nocy w jednym zagajniku było 5 myśliwych...lepiej sobie nie wyobrażać.Tu w wędkarstwie zasadnośći tej ustawy nie widzę.Ok po rybkach-bo to forma jakiejś statystyki,nic więcej.
Jestem absolutnie za - sądy powinny orzekać obligatoryjny przepadek narzędzi kłusownictwa w tym środków pływających oraz pojazdów którymi te środki zostały przywiezione. Narzędzia do kłusowania w tym środki pływające jak najbardziej, ale z tymi pojazdami toś się trochę zagalopował. He he, w następnej kolejnośći pewnie byś mu zarekwirował budynek mieszkalny do którego przywiózłby skłusowane ryby.
Jestem absolutnie za - sądy powinny orzekać obligatoryjny przepadek narzędzi kłusownictwa w tym środków pływających oraz pojazdów którymi te środki zostały przywiezione. Narzędzia do kłusowania w tym środki pływające jak najbardziej, ale z tymi pojazdami toś się trochę zagalopował. He he, w następnej kolejnośći pewnie byś mu zarekwirował budynek mieszkalny do którego przywiózłby skłusowane ryby.
A Czemu mają niezabierać auta..przecież temu samemu służył co np.kusza-czyli do kłusowania,więc jest to takie samo narzędzie przestępstwa jaki inne rzeczy które dany kłusol miał przy sobie.
Jestem absolutnie za - sądy powinny orzekać obligatoryjny przepadek narzędzi kłusownictwa w tym środków pływających oraz pojazdów którymi te środki zostały przywiezione. Narzędzia do kłusowania w tym środki pływające jak najbardziej, ale z tymi pojazdami toś się trochę zagalopował. He he, w następnej kolejnośći pewnie byś mu zarekwirował budynek mieszkalny do którego przywiózłby skłusowane ryby.
Pytanie tylko czy budynek uczestniczy bezpośrednio w samym kłusowaniu? Nie. Natomiast pojazd którym przywiązą łódkę celem stawiania siat już tak bo bez niego nie doszłoby do popełnienia wykroczenia (no chyba że by przynieśli łódź na plecach).
Koledzy - wszystko co tu piszemy to tylko nasze pobożne życzenia. Nie ma szans na zaostrzenie kar za kłusownictwo wszelakiej maści. W Polsce generalnie kary są za niskie - za wszystko. Zobaczcie taryfikator madatów drogowych - max mandat 1 000 zł przy zbiegu kilku wykroczeń. Toż to śmiech na sali. Teraz pytanie ile osób ginie na drogach z powodu łamania przepisów ruchu drogowego? Jakie są ogromne tego skutki dla społeczeństwa? Jak wielkie są koszty ratownictwa i opieki zdrowotnej osób poszkodowanych w wypadkach? Teraz wystarczy zestawić ten fakt z karami za kłusownictwo które dotyka "jedynie" ekosystemu naszych wód lecz nikt od tego nie ginie, nie zostaje kaleką. Skoro Panstwo nie potrafi sobie poradzić z egzekwowaniem wykroczeń powodujących bezpośrednie zagrożenie śmiercią i kalectwem to między bajki należy włożyć to że poradzi sobie z kłusownictwem. Jedyna droga do tego żeby było normalniej to żeby Ustawodawca zrozumiał, że kłusownictwo powoduje nie tylko straty w ekosystemie wód ale również wymierne straty w gospodarce jak i powoduje negatywne skutki społeczne. Fakt jest taki że jedynie nieuchronność kary może spowodować zahamowanie tej plagi a do tego nam niestety daleko...
Ja osobiście twierdzę, że mamy zbyt mały rozdział między kłusownikiem tym prawdziwym ( siaty, prąd lub szarpak ) a wędkarzem, którego ktoś tam chętnie nazywa kłusownikiem bo... zapomniał karty, zapomniał wpisu, nie ma wypychacza, ba... nawet po kimś nie sprzątnął stanowiska ( a co to te stanowisko to już inna sprawa ), łowi " na oko " za blisko urządzenia hydrotechnicznego i pewnie znalazłoby się jeszcze kilka takich przykładów.Dodam też dla jasności, że " trzecia wędka " powinna być traktowana np jak następne zezwolenie ( co najmniej ), każda niewymiarowa ryba powinna mieć swój oficjalny cennik oparty na opinii ichtiologa ( ikra i jej przeżywalność ), złapany na wyrzucaniu śmieci powinien ponieść wysokie konsekwencje ( a nie obarczać winą kogoś, kto np brzydzi się po kimś sprzątać ). JK
opłaty wszedzie sa podobne aby u nas z kosmosu w niemczech 40 , w holandi 55 u nas 190 i nie ma co przeliczac - jezdze do roboty do kilku krajow i liczyc trzeba prosto 1e=1zł=10sek w takiej holandi vispas wykupuje za dniówkę typowego robola a tu pod rządami POpaprańców musze 4 dni zapierdzielać jesli w ogole nadaży sie taka mozliwośc.
A też się wypowiem,chyba,że moderator tej imprezy znów mnie wywali???! Dobry filmik autora. Moje zdanie jest takie,że kłusol to kłusol,a ten na filmiku to miszcz idiotów wędkarstwa,bo mając taki sprzęt,nie tylko wędkarski,ale i pływający nie sądze aby nie wiedzieł jakie przepisy obowiązują na tym łowisku... To prawda,że u nas w kraju nie ma kontroli.Łowię już ponad 15lat z kilkuletnią przerwą,a ostatnie dwa lata na potęgę i ani razu nie miałem kontroli,więc może jakieś barany odpowiedzialne za kontrole nad wodą czytają to i w końcu się spotkamy. A może my sami wędkarze weźmiemy się za to,może można zrobić jakieś papiery,uzbroić się w gaz,ewentualnie jakąś pukawkę i przeprowadzać kontrolę??? I mam jeszcze jedną prośbę co do nie których,aby nie mieszali wędkarzy C&R i mięsiarzy do wędkarzy którzy zabiorą PRAWIDŁOWO(w kazdym znaczeniu tego słowa) złowiona rybkę. To stąd są te niepotrzebne "awantury" na forum.
Fajna akcja i nie tęsknię wcale bo w tym roku w samym wrześniu byłem kontrolowany 7 razy a 13 w całym roku . Panowie z SSR najczęściej pracowali w asyście Policji , zaczyna mi się to bardzo podobać . Było kilka akcji przeciwko kłusownikom zakończonych sukcesem , skądinąd mam też informację , że nie tylko w moim rejonie mają takie sukcesy . Brawo dla naszych służb społecznych i mundurowych . Życzę wszystkim aby kontrole i patrole były tak częste jak na naszych wodach .
A też się wypowiem,chyba,że moderator tej imprezy znów mnie wywali???! Dobry filmik autora. Moje zdanie jest takie,że kłusol to kłusol,a ten na filmiku to miszcz idiotów wędkarstwa,bo mając taki sprzęt,nie tylko wędkarski,ale i pływający nie sądze aby nie wiedzieł jakie przepisy obowiązują na tym łowisku... To prawda,że u nas w kraju nie ma kontroli.Łowię już ponad 15lat z kilkuletnią przerwą,a ostatnie dwa lata na potęgę i ani razu nie miałem kontroli,więc może jakieś barany odpowiedzialne za kontrole nad wodą czytają to i w końcu się spotkamy. A może my sami wędkarze weźmiemy się za to,może można zrobić jakieś papiery,uzbroić się w gaz,ewentualnie jakąś pukawkę i przeprowadzać kontrolę??? I mam jeszcze jedną prośbę co do nie których,aby nie mieszali wędkarzy C&R i mięsiarzy do wędkarzy którzy zabiorą PRAWIDŁOWO(w kazdym znaczeniu tego słowa) złowiona rybkę. To stąd są te niepotrzebne "awantury" na forum.
Co do pierwszego pełna zgoda.
Jeśli chodzi o "barany", to jeden taki matoł kilka lat temu próbował mnie kontrolować, a jakieś 3tyg do tyłu przyszedł do sklepu po żywe karasie. :))) Poszedłem do basenu, złowiłem 10szt o które prosił i podając mu wiaderko zapytałem: - Czy w regulaminie zaszły jakieś zmiany i dozwolone jest łowienie na żywe ryby przywożone z innych akwenów?
Gość odpowiedział mi z szyderczym uśmiechem: - A kto to sprawdzi?
Następnym razem podczas próby kontroli może liczyć na "cepa" w łeb i wbije się po kolana w muł. Nie będzie mnie żadna "szmata" kontrolowała.
Fajna akcja i nie tęsknię wcale bo w tym roku w samym wrześniu byłem kontrolowany 7 razy a 13 w całym roku . Panowie z SSR najczęściej pracowali w asyście Policji , zaczyna mi się to bardzo podobać . Było kilka akcji przeciwko kłusownikom zakończonych sukcesem , skądinąd mam też informację , że nie tylko w moim rejonie mają takie sukcesy . Brawo dla naszych służb społecznych i mundurowych . Życzę wszystkim aby kontrole i patrole były tak częste jak na naszych wodach .
Też bym sobie tego życzył :DNa moje 18 lat posiadania karty byłem kontrolowany UWAGA -TRZY RAZY!!! ,Pierwszym razem za dzieciaka,bo stare wygi chciały mnie wykurzyć z główki/ostrogi na warcie (wtedy było jeszcze taka że wystarczyły bodajże dwie-trzy osoby z kartą wędkarską,i w takim składzie mieli prawo do kontrolowania-dzisiaj już chyba tego nie ma-a to błąd)Drugi raz kilka lat póżniej bo wlazłem gosćiowi na kładkę i się sadził do mnie-choć przyszedł na nią póżniej niż jaOraz trzeci zarazem ostatni-rok temu na wspomnianej warcie.Nadmienię że zjeżdziłem w swoim życiu prawie całe lububskie,i prawie całe zachodniopomorskie-oczywisćie wody które podlegają pod okręg gorzowski.Więc z przykrością muszę stwierdzić,że tu kontroli nie ma ;( Ale trzymam kciuki że się to zmieni :)
...Jeśli chodzi o "barany", to jeden taki matoł kilka lat temu próbował mnie kontrolować, a jakieś 3tyg do tyłu przyszedł do sklepu po żywe karasie. :))) Poszedłem do basenu, złowiłem 10szt o które prosił i podając mu wiaderko zapytałem: - Czy w regulaminie zaszły jakieś zmiany i dozwolone jest łowienie na żywe ryby przywożone z innych akwenów?
Gość odpowiedział mi z szyderczym uśmiechem: - A kto to sprawdzi?
Następnym razem podczas próby kontroli może liczyć na "cepa" w łeb i wbije się po kolana w muł. Nie będzie mnie żadna "szmata" kontrolowała.
Popieram Irku jak najbardziej...:) zrobiłbym to samo...:)))
...Jeśli chodzi o "barany", to jeden taki matoł kilka lat temu próbował mnie kontrolować, a jakieś 3tyg do tyłu przyszedł do sklepu po żywe karasie. :))) Poszedłem do basenu, złowiłem 10szt o które prosił i podając mu wiaderko zapytałem: - Czy w regulaminie zaszły jakieś zmiany i dozwolone jest łowienie na żywe ryby przywożone z innych akwenów?
Gość odpowiedział mi z szyderczym uśmiechem: - A kto to sprawdzi?
Następnym razem podczas próby kontroli może liczyć na "cepa" w łeb i wbije się po kolana w muł. Nie będzie mnie żadna "szmata" kontrolowała.
Popieram Irku jak najbardziej...:) zrobiłbym to samo...:)))
P:)
Można tez takiemu dać nauczkę. Trzeba było się zapytać gdzie i kiedy będzie łowił. A potem powiadomić PSR. Przy okazji by wiedział jak wygląda profesjonalna kontrola i to ze sam też musi przestrzegać regulaminu, a nie tylko wymagać tego od innych...
Ten co komentował sam nie zna regulaminu. Bo można zabrać szczupaka powyżej 50 cm. A nie do 50 cm... (chyba że to łowisko zagraniczne...)
Co fakt skonfiskowali prawie wszystko, bo wiosła na pamięta mu zostawili. Pewnie po to by się w łep pukną jak przyjdzie myśl by łamać przepisy.... Tak więc panie mięsiarzu, zanim zabierzesz ponad limit, to się zastanów czy warto. I nie ważne że wcześniej nic nie złowiłeś...
Tylko jeszcze jedno,autor filmy nie pomyślał ze robi wielką głupotę publikując film to bez zamazania twarzy tego bohatera . Podejrzewam że raczej nie wolno upubliczniać czyjegoś wizerunku bez jego zgody. Pamiętam jak kumpel nagrał nauczycielkę w szkole. Beka była nie z tej ziemi, do czasu kiedy sprawa została zgłoszona na policje.
Filmik na + pokazuje jak powinna wyglądać prawdziwa kontrola.
Artur to Irlandia a wymiar jest DO 50 CM co nawet mówią na początku filmu. JK To w Irlandii można zabierać takie mikrusy, a duże wypuszczać? Oj coś tu kręcisz. Wiem że mówił autor o tym na początku filmiku. Ale nie znaczy że czegoś nie pokręcił. Kto wędkował w Irlandii? Jak to z tym jest?
To jest w Irlandii, ciekawe mają tam wymiary ochronne.
To prawda,górny wymiar na szczupaka niższy niż u nas,mimo że dużego szczupa jest tam sporo ;) .Co do kar to mam znajomego w irlandi,opowiadał jak z kumplami poszedł na ryby,no i udało im się złowić szczupaka 9,5kg.Kolega o którym mowa to bardzo etyczny wędkarz głównie karpiarz i zwolennik c&r,nalegał by go wypuścili.Niestety nic to nie dało,chłopki(również polacy) targali szczupa na plecach do domu,po 15min wędrówki,nie z tąd ni z owąd,straż a precyzyjniej policja ich zatrzymała :).Skończyło się na 1tyś euro kary na łeb...więc jak to mówi stare powiedzenie-pazerność nie popłaca.
Pozdrowienia dla tych którzy cenią to co jeszcze pływa w naszych wodach. :)
Dla wszystkich niedoinformowanych lub niedowiarków zamieszczam link:http://www.salmo-adventures.com/oferta/irlandia/lough-corribPoniżej artykułu są wypsiane wszelkie danePozdrawiam ps.musiałem dodać jeszcze te dane,gdyż link może z czasem wyganąć,a owe dane zostaną u nas w tej debacie:)Brzmią:
Szczupak:
górny wymiar ochronny 50 cm. limit połowu 1 sztuka poniżej 50 cm/dzień zakaz połowu na żywe ryby sezon cały rok
Irek23 wizerunek przestępcy winien być pokazany publicznie,a ta "beka" raczej nie jest przestępcą! To nie jest "uwaga pirat" gdzie też nie zgodziłbym się nawet na kamerę za mandat za... np prędkość,ale dla mnie np gwałciciel jest takim samym skurwysynem co gnój co zakatował psa i takim samym jak na filmiku. Może i ryba nie odwzajemnia uczuć tak jak pies czy kot,czy jakieś inne zwierze,ale jest zwierzęciem w naszej przyrodzie,a jak sam wiesz z matką naturą nie wygrasz i prędzej czy później odpłaci się za czyny jej wyrządzone... i to w dodatku z nawiązką...
Irek23 wizerunek przestępcy winien być pokazany publicznie,a ta "beka" raczej nie jest przestępcą! To nie jest "uwaga pirat" gdzie też nie zgodziłbym się nawet na kamerę za mandat za... np prędkość,ale dla mnie np gwałciciel jest takim samym skurwysynem co gnój co zakatował psa i takim samym jak na filmiku. Może i ryba nie odwzajemnia uczuć tak jak pies czy kot,czy jakieś inne zwierze,ale jest zwierzęciem w naszej przyrodzie,a jak sam wiesz z matką naturą nie wygrasz i prędzej czy później odpłaci się za czyny jej wyrządzone... i to w dodatku z nawiązką...
Może i powinien, póki co prawo zabrania publikować wizerunku drugiej osoby bez jej zgody. Trochę się zagalopowałeś w swoich przemyśleniach odnośnie mojej wypowiedzi ;-).
...Jeśli chodzi o "barany", to jeden taki matoł kilka lat temu próbował mnie kontrolować, a jakieś 3tyg do tyłu przyszedł do sklepu po żywe karasie. :))) Poszedłem do basenu, złowiłem 10szt o które prosił i podając mu wiaderko zapytałem: - Czy w regulaminie zaszły jakieś zmiany i dozwolone jest łowienie na żywe ryby przywożone z innych akwenów?
Gość odpowiedział mi z szyderczym uśmiechem: - A kto to sprawdzi?
Następnym razem podczas próby kontroli może liczyć na "cepa" w łeb i wbije się po kolana w muł. Nie będzie mnie żadna "szmata" kontrolowała.
Popieram Irku jak najbardziej...:) zrobiłbym to samo...:)))
P:)
Zaczynasz gościu znowu przeginać jeszcze raz nazwij SSR szmatami ...
...Jeśli chodzi o "barany", to jeden taki matoł kilka lat temu próbował mnie kontrolować, a jakieś 3tyg do tyłu przyszedł do sklepu po żywe karasie. :))) Poszedłem do basenu, złowiłem 10szt o które prosił i podając mu wiaderko zapytałem: - Czy w regulaminie zaszły jakieś zmiany i dozwolone jest łowienie na żywe ryby przywożone z innych akwenów?
Gość odpowiedział mi z szyderczym uśmiechem: - A kto to sprawdzi?
Następnym razem podczas próby kontroli może liczyć na "cepa" w łeb i wbije się po kolana w muł. Nie będzie mnie żadna "szmata" kontrolowała.
Popieram Irku jak najbardziej...:) zrobiłbym to samo...:)))
P:)
Zaczynasz gościu znowu przeginać jeszcze raz nazwij SSR szmatami ...
...Jeśli chodzi o "barany", to jeden taki matoł kilka lat temu próbował mnie kontrolować, a jakieś 3tyg do tyłu przyszedł do sklepu po żywe karasie. :))) Poszedłem do basenu, złowiłem 10szt o które prosił i podając mu wiaderko zapytałem: - Czy w regulaminie zaszły jakieś zmiany i dozwolone jest łowienie na żywe ryby przywożone z innych akwenów?
Gość odpowiedział mi z szyderczym uśmiechem: - A kto to sprawdzi?
Następnym razem podczas próby kontroli może liczyć na "cepa" w łeb i wbije się po kolana w muł. Nie będzie mnie żadna "szmata" kontrolowała.
Popieram Irku jak najbardziej...:) zrobiłbym to samo...:)))
P:)
Zaczynasz gościu znowu przeginać jeszcze raz nazwij SSR szmatami ...
Ze spokojem kolego. :) Po pierwsze w moim poście nie padło określenie SSR, a po drugie pisałem tylko o jednym, konkretnym przypadku - napisałem "szmata", a to liczba pojedyncza.
Jeśli poczułeś się urażony, to najmocniej przepraszam.
Zaś jeśli chodzi o ewentualne pogróżki pod moim adresem, to zapraszam nad wodę i tam rzeczywistość zweryfikuje pewne sprawy.
To tyle, co mam tobie do przekazania.
PS. Jesteś w SSR? Wcale mnie to nie dziwi.. po przeczytaniu twojego posta.
Tego nie wiedziałem że stowarzyszeni w SSR,są nadludżmi o których nie można się wypowiadać.Wg.mnie są tacy jak i my,mało tego,przykład z karasiami które kupował owy Koleś w sklepie u Irka potwierdza że mają takie same przywary jak inni.Ja też ostatnio na tym portalu dojżałem sterte niewymiarowych okoni ,którymi zgrupowan w SSR się chwalił we wpisie który zamieśćił.Czy on może? a my nie?? Proszę zadać sobie te pytanie? Czym Wy się róznicie od innych wg.mnie niczym.A co do dziwnych wypowiedzi do Irka to straszna żenada,oraz brak hamulców się uwidocznił,ale jak było to wcześniej ujęte-"uderz w stół a nożyce się odezwą".-więc stare powiedzenia tutaj dużo mówią,mało tego wszystko tłumaczą.
Artur to Irlandia a wymiar jest DO 50 CM co nawet mówią na początku filmu. JK To w Irlandii można zabierać takie mikrusy, a duże wypuszczać? Oj coś tu kręcisz. Wiem że mówił autor o tym na początku filmiku. Ale nie znaczy że czegoś nie pokręcił. Kto wędkował w Irlandii? Jak to z tym jest?
Ja nie łowiłem bo karpi ni ma :) ale mieszkałem w tym kraju i co do szczupaka mogę tylko potwierdzić choć tak naprawdę te limity dla nich nie są potrzebne gdyż Irlandczycy wypuszczają wszystko jak leci, słyszałem również że jedzą tylko ryby morskie ale nie wiem czy to prawda, po za tym mają jobla na punkcie łowienia pstrągów na muchę, nawet prosili mnie koledzy z pracy żeby im przywieść polskie muchy :) Jest tam bardzo dużo pięknych jezior w których pływają ogromne szczupaki nawet po 30kg a ryba kilkunasto kilogramowa nie robi na nikim takiego wrażenia jak w Polsce. Szwagier z kolegą złowili szczupaka 16kg a żaden tak naprawdę nie ma o wędkowaniu za dużo pojęcia, obaj to niedzielni wędkarze :) To co jest napisane w powyższym artykule to moim zdaniem wszystko prawda i tak się składa że mieszkałem w tych okolicach. Słyszałem jak Polacy (często laicy, nie łowiący wcześniej w Polsce ryb) łowili bez problemu szczupaki w przedziale 5-7 kg.
Drogi Piotrze :) Kapie tam są lecz jest ich jak na lekarstwo.Wspomniany w moich wpisach kolega-karpiarz,też narzekał,ale wkońcu znalazł wode,w której są :D (mieszka około 100km od Dublina) Pozdrawiam.
Drogi Piotrze :) Kapie tam są lecz jest ich jak na lekarstwo.Wspomniany w moich wpisach kolega-karpiarz,też narzekał,ale wkońcu znalazł wode,w której są :D (mieszka około 100km od Dublina) Pozdrawiam.
Cześć, być są, na pewno masz rację, źle się wyraziłem, zresztą gdzie ich nie ma :) ale jest ich bardzo, bardzo mało. A jak kolega znalazł taki zbiornik, w którym jest ich dużo to bardzo dziwne :) pewnie prywatny.
Drogi Piotrze :) Kapie tam są lecz jest ich jak na lekarstwo.Wspomniany w moich wpisach kolega-karpiarz,też narzekał,ale wkońcu znalazł wode,w której są :D (mieszka około 100km od Dublina) Pozdrawiam.
Cześć, być są, na pewno masz rację, źle się wyraziłem, zresztą gdzie ich nie ma :) ale jest ich bardzo, bardzo mało. A jak kolega znalazł taki zbiornik, w którym jest ich dużo to bardzo dziwne :) pewnie prywatny.
Powiem w skrócie:znalezienie jeziora z karpiami zajęło mu około 3 lat.Nie ma w nim dużych i dużej ilości karpi,bo średnia waga tych bombli to zakres 4-8kg.(a chłopek ma naprawdę pojęcie,pochodzi ze śląska więc karpiowanie jest jego życiem,ale musi się napocić by osiągnąć porządany efekt). Jak na razie trafił największego 11kg z hakiem,więc całkiem możliwe że wszystkie te karpie pochodzą z zarybień.Dowiedział się o nim od miejscowych wędkarzy/wyczynowców z którymi bierze ciągły udział w zawodach gruntowych/spławikowych.Jeziorko nie jest prywatne.Podejżewam ze bez informacji pochądzących od miejscowych zajęło by mu znalezienie tego akweny z 10 lat :D .
Drogi Piotrze :) Kapie tam są lecz jest ich jak na lekarstwo.Wspomniany w moich wpisach kolega-karpiarz,też narzekał,ale wkońcu znalazł wode,w której są :D (mieszka około 100km od Dublina) Pozdrawiam.
Cześć, być są, na pewno masz rację, źle się wyraziłem, zresztą gdzie ich nie ma :) ale jest ich bardzo, bardzo mało. A jak kolega znalazł taki zbiornik, w którym jest ich dużo to bardzo dziwne :) pewnie prywatny.
Powiem w skrócie:znalezienie jeziora z karpiami zajęło mu około 3 lat.Nie ma w nim dużych i dużej ilości karpi,bo średnia waga tych bombli to zakres 4-8kg.(a chłopek ma naprawdę pojęcie,pochodzi ze śląska więc karpiowanie jest jego życiem,ale musi się napocić by osiągnąć porządany efekt). Jak na razie trafił największego 11kg z hakiem,więc całkiem możliwe że wszystkie te karpie pochodzą z zarybień.Dowiedział się o nim od miejscowych wędkarzy/wyczynowców z którymi bierze ciągły udział w zawodach gruntowych/spławikowych.Jeziorko nie jest prywatne.Podejżewam ze bez informacji pochądzących od miejscowych zajęło by mu znalezienie tego akweny z 10 lat :D .
W Irlandii zarybili karpiem a to ciekawe, może i tam sa jacyś karpiarze ....... :)
Jestem absolutnie za - sądy powinny orzekać obligatoryjny przepadek narzędzi kłusownictwa w tym środków pływających oraz pojazdów którymi te środki zostały przywieione.
Też jestem za.JK
Podoba mi się:)
Szkoda że u nas nie ma takiego prawa. Jednak nie optował bym za przepadkiem pojazdu. Nie ta skala przestępstwa, kara przecież powinna być adekwatna do popełnionego czynu a w tym przypadku tak nie jest. No chyba że złapali by gościa z 2-3 tonami ryb skłusowanymi na prąd. To co innego.
to jest w niemczech ? takie kontrole to jest to czego u nas brakuje
To jest w Irlandii, ciekawe mają tam wymiary ochronne.
Chyba IrlandiaTomek może i na wyrost ale gdyby jeden z drugim wiedzieli, ze coś takiego może spotkać za zabieranie niewymiarowych ryb pewnie trzy razy by się zastanowili zanim by zabrali nie wymiarowe ryby.Zwróćcie uwagę, że wymiar jest DO 50 CM a o miał ryby większe.
JK
I dlatego mają największe szczupaki w europie :) , widzę że nic się nie zmieniło, nadal kontrola się nie pier.... a pewne narodowości przynoszą wstyd :)
Też jestem za.JK
Widzę że się nie ceregielą ;) Zapewne wszystko odzyska,bo protokół został spisany,lecz zapewne wstydu i nieprzyjemności się najadł,w dodatku gruba kara którą odczuje:) SUPER POSTAWA
Co nie jest logiczne i nigdy nie rozumiałem jak można przy posiadaniu pieniędzy o czym mówi np.osprzęt tego kolesia, brać ryb na zaś w dodatku wszystkie jakie popadną:do smażenia,do octu,na kotlety i nie wiem na co jeszcze...Kiedyś byłem świadkiem nad odrą jak klient-gość majętny,"wielki" prezes jeziora karpiowego w zachodniopomorskim,posiadający kupe nieruchomości,zabierał jak leci wszystko co odra dała,od kleni,jazi,płotek,do krąpi.I nie to,że wziął 2kg czy 3,ale siedział po 5 dni i walił wszystko do siatki,że czasami w trzech ją wyciągali-MAKABERKA ps.a jak zarybiał owe jeziorko sumem2,5-3,5kg,to zaraz siadał w tym miejscu co były wpuszczane i łowił je na kulke wątroba,pod pretekstem,że siedzi za karpiem.Brał wszystko jak leci,mimo że był maj i czerwiec-więc okres ochronny/tarła.Siedział tak długo aż dosłownie przestawały brać.Póżniej jechał właśnie nad odre,gdzie nadrabiał białorybem.Miałem okazję go poobserwować zarówno nad tym jeziorkiem i za dziwnym zbiegiem okolicznośći kilkakrotnie nad odrą:D
Wszystko można było zrozumieć jakby była bieda,człowiek nie miał co jeść,no powiedzmy można było by przymknąć oko,ale jak ma się pieniądze to nie lepiej zjeść coś na mieście z drugą połówką lub całą rodziną niż wydłubywać ości z bolenia czy krąpi.Lub naprzykład kupić sobie jakąś morską rybkę w hipermarkecie,czy Wam czasami nie smakuję taka lepiej ? mnie tak...:)
JK -super filmik.Jestem za! :)
To jest w Irlandii, ciekawe mają tam wymiary ochronne.
To prawda,górny wymiar na szczupaka niższy niż u nas,mimo że dużego szczupa jest tam sporo ;) .Co do kar to mam znajomego w irlandi,opowiadał jak z kumplami poszedł na ryby,no i udało im się złowić szczupaka 9,5kg.Kolega o którym mowa to bardzo etyczny wędkarz głównie karpiarz i zwolennik c&r,nalegał by go wypuścili.Niestety nic to nie dało,chłopki(również polacy) targali szczupa na plecach do domu,po 15min wędrówki,nie z tąd ni z owąd,straż a precyzyjniej policja ich zatrzymała :).Skończyło się na 1tyś euro kary na łeb...więc jak to mówi stare powiedzenie-pazerność nie popłaca.
Pozdrowienia dla tych którzy cenią to co jeszcze pływa w naszych wodach. :)
Ostatnio miałem okazję powędkować trochę w niemczech i tam też się nie pierdzielą. Podczas kontroli zapytałem się co by było gdybym nie miał opłat i strażnik powiedział że jest 1000 euro kary i konfiskata sprzętu. Jak wszędzie jest dużo kłusoli ale jednak ryb jest więcej chyba dzięki tym karą. Lepiej zawsze zapłacić 40 euro na rok niż 1000 i tracić sprzęt.
Fajne wnioski się wysuwają :DW niemczech 40 euro opłaty zapewne na cały kraj(w irlandi jest podobnie),u nas ponad 50euro+łódka+wody górskie więc o wiele więcej.W dodatku cały nasz kraj podzielony jest na okręgi,więc zasięg połowów ograniczony,a najciekawsze jest to,że ryb wszędzie tak samo-czyli niewiele :( .Tam grube kary,u nas uznawane jest to jako mała szkodliwość społeczna,i zazwyczaj kończy się na kolegium lub/i 200zł kary-(mówię o kłusownikach i ludzi bez karty).Wydaje mi się,że gdyby nasi nieuczciwi wędkarze czy kłusole byli świadomi tego że dostaną ze 4tyś złoty kary,to wydaje mi się,że szybko odechiało by się im zabierania niewymiarowych ryb,ponad limit,łowienia w zimowiskach czy w okresie ochronnym,czy kłusowania,a tak przy tej frekfencji i skutecznośći kontroli oraz wielkośći kar,to zwisa im to i powiewa.Myślę też,że to nie jest wina samych wędkarzy,tylko też samego pzw i organów prawa itd.Brać pieniądze potrafią z roku na rok co raz to większe (ja posiadam kartę od 14 roku życia,więc 19 lat płacę na nich-a ryb ile zjadłem mogę wyliczyć w pamięci), a tak naprawdę mało co robią,ryb ubywa-wystarczy spojżeć 10lat wstecz,na nasze łowiska,co wtedy było o co teraz w nich jest.Oo przepraszam u mnie w okręgu gorzowskim wzieli się ostatnio za kontrole głównie odcinka warty,ale polega to na tym,że wypisują wędkarzom z opłaconą kartą!! mandaty łącznie nawet do 750zł za brak wpsiu w rejestr połowu,lub przypadkowy brak dokumentu/ów,oż to polityka...a gość bez karty szybko wyciągnie przynęte z wody-i moga go w trzy litery pocałować(takie herce też widziałem) Lub "wielcy" strażnicy gonią młodzież 10-12 lat z nad wody-po co? -mają pić wino w bramie???-chyba takie zainteresowanie jest oki,a ich szkodliwość nad wodą-znikoma.Moim zdaniem to są żniwiaże,a nie kontrol,bo co za różnica kiedy wpiszemy date w ten śmieszny rejestr,a dokumentów można czasami zapomnieć(jesteśmy tylko ludżmi).Ważne jest,że mamy kartę opłaconą,i łowimy etycznie.Niech się zajmą tym co trzeba,albo zostawią to dla ludzi z powołaniem.Co do kar-ale słusznie nałożonych ,niech będą tak wysokie by odechciało się miesiarzą,kłusowniką itp. zabierać tego co nie powinni i łowić tam gdzie nie można.Pozdrawiam!
Jestem absolutnie za - sądy powinny orzekać obligatoryjny przepadek narzędzi kłusownictwa w tym środków pływających oraz pojazdów którymi te środki zostały przywiezione.
I tak się dzieje w przypadku wielu spraw sądowych o kłusownictwo. Przepadają łódki, pontony, auta, sprzęt kłusowniczy etc.... Kary są za niskie wobec wszystkich wykroczeń wędkarskich, a piszę i popieram to ponieważ pamiętam tutejsze dyskusje na ten właśnie temat. Ileż było słów krytyki zawsze tych samych kilku osób (dosłownie kilku), krzyków, pretensji, narzekania i obrażania wszelkiej maści służb (SSR zwłaszcza) za "ściganie" wędkarzy za rzekome "byle co" a PSR za karanie. A tutaj, teraz ku mojej uciesze czytam, że kary za wszelkie wykroczenia wędkarskie powinny być wyższe i bardziej dotkliwe. Jest coś zakazane, nakazane w RAPR czy w jakimkolwiek prawie dotyczącym wędkarza, to powinno być łamanie tego karane z całą surowością dla dobra nas wszystkich, którzy chcą powędkować w polskich wodach. Jak już także tutaj wspomniano, na zachodzie prawo wędkarskie jest dużo bardziej restrykcyjne i tam nikt z nikim nie dyskutuje. Złamałeś prawo- zapłacisz słono za to i dyskusji ZERO. U nas jest z tym inaczej (czytaj-gorzej). Złamałem prawo to- "może mi się uda, gó....no mi zrobią, prawo jest głupie, co za baran to wymyślił, oplujmy go, strażnicy to gnoje, zlikwidować straż rybacką" itd itd itd..... Kojarzycie wypowiedzi w stylu: "-a może on jest głodny, a może on zarabia na chleb kłusownictwem it itd..."? Szczerze no- jest tutaj tak? Aha, nie odpowiadam na pytania, zaczepki, prowokacje w kontynuacji tego tematu.
A ja nie jestem zwolennikiem wysokich kar za wszystko.
Za klusownictwo - walic ile popadnie. Tu pelna zgoda. Ale czasami przytrafiaja sie przewinienia - tak to nazwijmy - ktore nie przynosza zadnej szkody wodzie i tu kara ?. Byc moze, ale nie jakas strasznie dotkliwa. Przykladem niech bedzie sytuacja ktora kiedys zdarzyla mi sie na zawodach. Lowilem na spinning okonki i na koniec miara. Bylo to ladnych pare lat temu, ale ustalono wymiar ochronny na okonia wtedy na 18 cm. Mialem przy sobie niestety cm krawiecki (wiem - glupota) i jeden z okonkow mial 18cm. Niestety przy miarce sedziow 17,8. No i co. Teoretycznie sklusowalem tego okonia. Dyskwalifikacja a bez tego glupiego okonka bylbym na pudle. A to moze zdarzyc sie kazdemu na rybach. Ktos zlowi kilka takich ryb, przyjdzie kontrola, pomierzy ryby i jeden z dziesieciu bedzie mial 2mm za malo. Czy od razu dowalic gosciowi jakies super surowe kary ?. Wg mnie nie. Ale lapiac goscia na klusowaniu np na oscien, siec czy majacego bagaznik ewidentnie niemiarowych ryb nie ma litosci.
Podobnie jak z wpisem do rejestru. Przyznam ze ze 2 razy zapomnialem w tym roku. Kapnalem sie po fakcie. Klusol ze mnie straszny. Owszem, byc moze w jednym i drugim przypadku powinna byc jakas kara, ale raczej symboliczna ale nie traktowanie wedkarza ktory tak jak inny czlowiek ma prawo sie pomylic jak klusola
Każde łamanie prawa wymaga kar, ale na pewno nie rzecz w jej surowości a w charakterze wychowawczym. Kara nie powinna być obligatoryjna, po to są właśnie sądy aby o wymiarze tej kary zdecydować.
Amatorski Połów Ryb w Polsce jest obwarowany dziwnymi zasadami, wydaje się, iż w miarę prosto ujęte w aktach prawnych, już po interpretacji ludzi stają się zawiłe i często niezrozumiałe, a ich charakter traci podstawy prawne.
I tu słynny RAPR PZW, co to jest? jakim prawem regulamin stowarzyszenia staje się aktem prawnym, a jego nieprzestrzeganie wiąże się z karaniem ? Dlaczego jego zapisy są ważniejsze od zapisów ustaw i rozporządzeń sejmu i ministrów państwa polskiego.
To taki prawny cyrk!
Jak można wymagać przestrzegania prawa, jak główne instytucje zajmujące się Amatorskim Połowem Ryb tego prawa nie przestrzegają?
"I tak się dzieje w przypadku wielu spraw sądowych o kłusownictwo. Przepadają łódki, pontony, auta, sprzęt kłusowniczy etc.... Kary są za niskie wobec wszystkich wykroczeń wędkarskich, a piszę i popieram to ponieważ pamiętam tutejsze dyskusje na ten właśnie temat."
No bez urazy ale konia z rzędem temu kto o czymś takim słyszał czy czytał.
Zawsze byłem przeciw karaniu za np brak wpisu do rejestru, za brak ( chodzi o posiadaniu przy sobie ) karty itd. To są błahostki lecz najwyraźniej skądś te wyniki trzeba mieć a najłatwiej uwalić wędkarza bo zapomniał wpisu lub w ogóle dokumentów. Oczywiście bez utarczki. JK
Zawsze byłem przeciw karaniu za np brak wpisu do rejestru, za brak ( chodzi o posiadaniu przy sobie ) karty itd. To są błahostki lecz najwyraźniej skądś te wyniki trzeba mieć a najłatwiej uwalić wędkarza bo zapomniał wpisu lub w ogóle dokumentów. JK
TAK SAMO UWAŻAM.Takie działanie przypomina mi pracę policji z niektórych miast.Gdyż mandat przywalali gościowi co prowadził rower przez park bez świateł,lub ktoś nie przeszedł przez pasy,lub wyrzucił kiepa na ulice.-wtedy łatwo było wypisać kwitek-zajęcie łatwe i przyjemne.Ale jak był rozruba w pubie czy jakimś lokalu,to stali ze strachem w oczach,i się tłumaczyli że oni nie mają prawa wejść-mimo że z nożem latał.Prowadzę małą gastronomię około 9 lat,więc dośwaidczyłem tego na własnej skórze.Tu widzimy podobne zachowania.Co do wpisów przed rozpoczęciem połowów-to dla mnie jest to lekka paranoja;bo to nie teren łowiecki/myśliwski że trzeba wpisać przed wyjazdem jaki rewir,numer ambony itp.-tam takie zachowanie jest uzasadnione bo w chodzi w gre broń,oraz całe niebezpieczeństwo z nim związane,więc chronimy też innych myśliwych takimi wpisami,bo co by było jakby w nocy w jednym zagajniku było 5 myśliwych...lepiej sobie nie wyobrażać.Tu w wędkarstwie zasadnośći tej ustawy nie widzę.Ok po rybkach-bo to forma jakiejś statystyki,nic więcej.
Jestem absolutnie za - sądy powinny orzekać obligatoryjny przepadek narzędzi kłusownictwa w tym środków pływających oraz pojazdów którymi te środki zostały przywiezione.
Narzędzia do kłusowania w tym środki pływające jak najbardziej, ale z tymi pojazdami toś się trochę zagalopował.
He he, w następnej kolejnośći pewnie byś mu zarekwirował budynek mieszkalny do którego przywiózłby skłusowane ryby.
Jestem absolutnie za - sądy powinny orzekać obligatoryjny przepadek narzędzi kłusownictwa w tym środków pływających oraz pojazdów którymi te środki zostały przywiezione.
Narzędzia do kłusowania w tym środki pływające jak najbardziej, ale z tymi pojazdami toś się trochę zagalopował.
He he, w następnej kolejnośći pewnie byś mu zarekwirował budynek mieszkalny do którego przywiózłby skłusowane ryby.
A Czemu mają niezabierać auta..przecież temu samemu służył co np.kusza-czyli do kłusowania,więc jest to takie samo narzędzie przestępstwa jaki inne rzeczy które dany kłusol miał przy sobie.
Jestem absolutnie za - sądy powinny orzekać obligatoryjny przepadek narzędzi kłusownictwa w tym środków pływających oraz pojazdów którymi te środki zostały przywiezione.
Narzędzia do kłusowania w tym środki pływające jak najbardziej, ale z tymi pojazdami toś się trochę zagalopował.
He he, w następnej kolejnośći pewnie byś mu zarekwirował budynek mieszkalny do którego przywiózłby skłusowane ryby.
Pytanie tylko czy budynek uczestniczy bezpośrednio w samym kłusowaniu? Nie. Natomiast pojazd którym przywiązą łódkę celem stawiania siat już tak bo bez niego nie doszłoby do popełnienia wykroczenia (no chyba że by przynieśli łódź na plecach).
Koledzy - wszystko co tu piszemy to tylko nasze pobożne życzenia. Nie ma szans na zaostrzenie kar za kłusownictwo wszelakiej maści. W Polsce generalnie kary są za niskie - za wszystko. Zobaczcie taryfikator madatów drogowych - max mandat 1 000 zł przy zbiegu kilku wykroczeń. Toż to śmiech na sali. Teraz pytanie ile osób ginie na drogach z powodu łamania przepisów ruchu drogowego? Jakie są ogromne tego skutki dla społeczeństwa? Jak wielkie są koszty ratownictwa i opieki zdrowotnej osób poszkodowanych w wypadkach? Teraz wystarczy zestawić ten fakt z karami za kłusownictwo które dotyka "jedynie" ekosystemu naszych wód lecz nikt od tego nie ginie, nie zostaje kaleką. Skoro Panstwo nie potrafi sobie poradzić z egzekwowaniem wykroczeń powodujących bezpośrednie zagrożenie śmiercią i kalectwem to między bajki należy włożyć to że poradzi sobie z kłusownictwem. Jedyna droga do tego żeby było normalniej to żeby Ustawodawca zrozumiał, że kłusownictwo powoduje nie tylko straty w ekosystemie wód ale również wymierne straty w gospodarce jak i powoduje negatywne skutki społeczne. Fakt jest taki że jedynie nieuchronność kary może spowodować zahamowanie tej plagi a do tego nam niestety daleko...
Jeden ze strażników, to kolega wędkarza i po prostu pomógł mu zwinąć sprzęt ,mało tego podrzucili mu do domu i tyle :)
Ja osobiście twierdzę, że mamy zbyt mały rozdział między kłusownikiem tym prawdziwym ( siaty, prąd lub szarpak ) a wędkarzem, którego ktoś tam chętnie nazywa kłusownikiem bo... zapomniał karty, zapomniał wpisu, nie ma wypychacza, ba... nawet po kimś nie sprzątnął stanowiska ( a co to te stanowisko to już inna sprawa ), łowi " na oko " za blisko urządzenia hydrotechnicznego i pewnie znalazłoby się jeszcze kilka takich przykładów.Dodam też dla jasności, że " trzecia wędka " powinna być traktowana np jak następne zezwolenie ( co najmniej ), każda niewymiarowa ryba powinna mieć swój oficjalny cennik oparty na opinii ichtiologa ( ikra i jej przeżywalność ), złapany na wyrzucaniu śmieci powinien ponieść wysokie konsekwencje ( a nie obarczać winą kogoś, kto np brzydzi się po kimś sprzątać ).
JK
opłaty wszedzie sa podobne aby u nas z kosmosu w niemczech 40 , w holandi 55 u nas 190 i nie ma co przeliczac - jezdze do roboty do kilku krajow i liczyc trzeba prosto 1e=1zł=10sek
w takiej holandi vispas wykupuje za dniówkę typowego robola a tu pod rządami POpaprańców musze 4 dni zapierdzielać jesli w ogole nadaży sie taka mozliwośc.
A też się wypowiem,chyba,że moderator tej imprezy znów mnie wywali???! Dobry filmik autora. Moje zdanie jest takie,że kłusol to kłusol,a ten na filmiku to miszcz idiotów wędkarstwa,bo mając taki sprzęt,nie tylko wędkarski,ale i pływający nie sądze aby nie wiedzieł jakie przepisy obowiązują na tym łowisku... To prawda,że u nas w kraju nie ma kontroli.Łowię już ponad 15lat z kilkuletnią przerwą,a ostatnie dwa lata na potęgę i ani razu nie miałem kontroli,więc może jakieś barany odpowiedzialne za kontrole nad wodą czytają to i w końcu się spotkamy. A może my sami wędkarze weźmiemy się za to,może można zrobić jakieś papiery,uzbroić się w gaz,ewentualnie jakąś pukawkę i przeprowadzać kontrolę??? I mam jeszcze jedną prośbę co do nie których,aby nie mieszali wędkarzy C&R i mięsiarzy do wędkarzy którzy zabiorą PRAWIDŁOWO(w kazdym znaczeniu tego słowa) złowiona rybkę. To stąd są te niepotrzebne "awantury" na forum.
Fajna akcja i nie tęsknię wcale bo w tym roku w samym wrześniu byłem kontrolowany 7 razy a 13 w całym roku . Panowie z SSR najczęściej pracowali w asyście Policji , zaczyna mi się to bardzo podobać . Było kilka akcji przeciwko kłusownikom zakończonych sukcesem , skądinąd mam też informację , że nie tylko w moim rejonie mają takie sukcesy . Brawo dla naszych służb społecznych i mundurowych . Życzę wszystkim aby kontrole i patrole były tak częste jak na naszych wodach .
A też się wypowiem,chyba,że moderator tej imprezy znów mnie wywali???! Dobry filmik autora. Moje zdanie jest takie,że kłusol to kłusol,a ten na filmiku to miszcz idiotów wędkarstwa,bo mając taki sprzęt,nie tylko wędkarski,ale i pływający nie sądze aby nie wiedzieł jakie przepisy obowiązują na tym łowisku... To prawda,że u nas w kraju nie ma kontroli.Łowię już ponad 15lat z kilkuletnią przerwą,a ostatnie dwa lata na potęgę i ani razu nie miałem kontroli,więc może jakieś barany odpowiedzialne za kontrole nad wodą czytają to i w końcu się spotkamy. A może my sami wędkarze weźmiemy się za to,może można zrobić jakieś papiery,uzbroić się w gaz,ewentualnie jakąś pukawkę i przeprowadzać kontrolę??? I mam jeszcze jedną prośbę co do nie których,aby nie mieszali wędkarzy C&R i mięsiarzy do wędkarzy którzy zabiorą PRAWIDŁOWO(w kazdym znaczeniu tego słowa) złowiona rybkę. To stąd są te niepotrzebne "awantury" na forum.
Co do pierwszego pełna zgoda.
Jeśli chodzi o "barany", to jeden taki matoł kilka lat temu próbował mnie kontrolować, a jakieś 3tyg do tyłu przyszedł do sklepu po żywe karasie. :))) Poszedłem do basenu, złowiłem 10szt o które prosił i podając mu wiaderko zapytałem: - Czy w regulaminie zaszły jakieś zmiany i dozwolone jest łowienie na żywe ryby przywożone z innych akwenów?
Gość odpowiedział mi z szyderczym uśmiechem: - A kto to sprawdzi?
Następnym razem podczas próby kontroli może liczyć na "cepa" w łeb i wbije się po kolana w muł. Nie będzie mnie żadna "szmata" kontrolowała.
Fajna akcja i nie tęsknię wcale bo w tym roku w samym wrześniu byłem kontrolowany 7 razy a 13 w całym roku . Panowie z SSR najczęściej pracowali w asyście Policji , zaczyna mi się to bardzo podobać . Było kilka akcji przeciwko kłusownikom zakończonych sukcesem , skądinąd mam też informację , że nie tylko w moim rejonie mają takie sukcesy . Brawo dla naszych służb społecznych i mundurowych . Życzę wszystkim aby kontrole i patrole były tak częste jak na naszych wodach .
Też bym sobie tego życzył :DNa moje 18 lat posiadania karty byłem kontrolowany UWAGA -TRZY RAZY!!! ,Pierwszym razem za dzieciaka,bo stare wygi chciały mnie wykurzyć z główki/ostrogi na warcie (wtedy było jeszcze taka że wystarczyły bodajże dwie-trzy osoby z kartą wędkarską,i w takim składzie mieli prawo do kontrolowania-dzisiaj już chyba tego nie ma-a to błąd)Drugi raz kilka lat póżniej bo wlazłem gosćiowi na kładkę i się sadził do mnie-choć przyszedł na nią póżniej niż jaOraz trzeci zarazem ostatni-rok temu na wspomnianej warcie.Nadmienię że zjeżdziłem w swoim życiu prawie całe lububskie,i prawie całe zachodniopomorskie-oczywisćie wody które podlegają pod okręg gorzowski.Więc z przykrością muszę stwierdzić,że tu kontroli nie ma ;( Ale trzymam kciuki że się to zmieni :)
co dzieje sie z takim skonfiskowanym sprzetem?
Trzeba pisać do Tuska. Obiecywał drugą Irlandię więc niech przynajmniej kary będą takie jak tam. Pozdrawiam.
...Jeśli chodzi o "barany", to jeden taki matoł kilka lat temu próbował mnie kontrolować, a jakieś 3tyg do tyłu przyszedł do sklepu po żywe karasie. :))) Poszedłem do basenu, złowiłem 10szt o które prosił i podając mu wiaderko zapytałem: - Czy w regulaminie zaszły jakieś zmiany i dozwolone jest łowienie na żywe ryby przywożone z innych akwenów?
Gość odpowiedział mi z szyderczym uśmiechem: - A kto to sprawdzi?
Następnym razem podczas próby kontroli może liczyć na "cepa" w łeb i wbije się po kolana w muł. Nie będzie mnie żadna "szmata" kontrolowała.
Popieram Irku jak najbardziej...:) zrobiłbym to samo...:)))
P:)
...Jeśli chodzi o "barany", to jeden taki matoł kilka lat temu próbował mnie kontrolować, a jakieś 3tyg do tyłu przyszedł do sklepu po żywe karasie. :))) Poszedłem do basenu, złowiłem 10szt o które prosił i podając mu wiaderko zapytałem: - Czy w regulaminie zaszły jakieś zmiany i dozwolone jest łowienie na żywe ryby przywożone z innych akwenów?
Gość odpowiedział mi z szyderczym uśmiechem: - A kto to sprawdzi?
Następnym razem podczas próby kontroli może liczyć na "cepa" w łeb i wbije się po kolana w muł. Nie będzie mnie żadna "szmata" kontrolowała.
Popieram Irku jak najbardziej...:) zrobiłbym to samo...:)))
P:)
Można tez takiemu dać nauczkę. Trzeba było się zapytać gdzie i kiedy będzie łowił. A potem powiadomić PSR. Przy okazji by wiedział jak wygląda profesjonalna kontrola i to ze sam też musi przestrzegać regulaminu, a nie tylko wymagać tego od innych...
Ten co komentował sam nie zna regulaminu. Bo można zabrać szczupaka powyżej 50 cm. A nie do 50 cm... (chyba że to łowisko zagraniczne...)
Co fakt skonfiskowali prawie wszystko, bo wiosła na pamięta mu zostawili. Pewnie po to by się w łep pukną jak przyjdzie myśl by łamać przepisy....
Tak więc panie mięsiarzu, zanim zabierzesz ponad limit, to się zastanów czy warto. I nie ważne że wcześniej nic nie złowiłeś...
Artur to Irlandia a wymiar jest DO 50 CM co nawet mówią na początku filmu.
JK
Tylko jeszcze jedno,autor filmy nie pomyślał ze robi wielką głupotę publikując film to bez zamazania twarzy tego bohatera . Podejrzewam że raczej nie wolno upubliczniać czyjegoś wizerunku bez jego zgody. Pamiętam jak kumpel nagrał nauczycielkę w szkole. Beka była nie z tej ziemi, do czasu kiedy sprawa została zgłoszona na policje.
Filmik na + pokazuje jak powinna wyglądać prawdziwa kontrola.
Artur to Irlandia a wymiar jest DO 50 CM co nawet mówią na początku filmu.
JK
To w Irlandii można zabierać takie mikrusy, a duże wypuszczać?
Oj coś tu kręcisz. Wiem że mówił autor o tym na początku filmiku. Ale nie znaczy że czegoś nie pokręcił.
Kto wędkował w Irlandii? Jak to z tym jest?
To jest w Irlandii, ciekawe mają tam wymiary ochronne.tomasz1981
To prawda,górny wymiar na szczupaka niższy niż u nas,mimo że dużego szczupa jest tam sporo ;) .Co do kar to mam znajomego w irlandi,opowiadał jak z kumplami poszedł na ryby,no i udało im się złowić szczupaka 9,5kg.Kolega o którym mowa to bardzo etyczny wędkarz głównie karpiarz i zwolennik c&r,nalegał by go wypuścili.Niestety nic to nie dało,chłopki(również polacy) targali szczupa na plecach do domu,po 15min wędrówki,nie z tąd ni z owąd,straż a precyzyjniej policja ich zatrzymała :).Skończyło się na 1tyś euro kary na łeb...więc jak to mówi stare powiedzenie-pazerność nie popłaca.
Pozdrowienia dla tych którzy cenią to co jeszcze pływa w naszych wodach. :)
Dla wszystkich niedoinformowanych lub niedowiarków zamieszczam link:http://www.salmo-adventures.com/oferta/irlandia/lough-corribPoniżej artykułu są wypsiane wszelkie danePozdrawiam
ps.musiałem dodać jeszcze te dane,gdyż link może z czasem wyganąć,a owe dane zostaną u nas w tej debacie:)Brzmią:
Szczupak:
górny wymiar ochronny 50 cm.limit połowu 1 sztuka poniżej 50 cm/dzień
zakaz połowu na żywe ryby
sezon cały rok
Irek23 wizerunek przestępcy winien być pokazany publicznie,a ta "beka" raczej nie jest przestępcą! To nie jest "uwaga pirat" gdzie też nie zgodziłbym się nawet na kamerę za mandat za... np prędkość,ale dla mnie np gwałciciel jest takim samym skurwysynem co gnój co zakatował psa i takim samym jak na filmiku. Może i ryba nie odwzajemnia uczuć tak jak pies czy kot,czy jakieś inne zwierze,ale jest zwierzęciem w naszej przyrodzie,a jak sam wiesz z matką naturą nie wygrasz i prędzej czy później odpłaci się za czyny jej wyrządzone... i to w dodatku z nawiązką...
Irek23 wizerunek przestępcy winien być pokazany publicznie,a ta "beka" raczej nie jest przestępcą! To nie jest "uwaga pirat" gdzie też nie zgodziłbym się nawet na kamerę za mandat za... np prędkość,ale dla mnie np gwałciciel jest takim samym skurwysynem co gnój co zakatował psa i takim samym jak na filmiku. Może i ryba nie odwzajemnia uczuć tak jak pies czy kot,czy jakieś inne zwierze,ale jest zwierzęciem w naszej przyrodzie,a jak sam wiesz z matką naturą nie wygrasz i prędzej czy później odpłaci się za czyny jej wyrządzone... i to w dodatku z nawiązką...
Może i powinien, póki co prawo zabrania publikować wizerunku drugiej osoby bez jej zgody. Trochę się zagalopowałeś w swoich przemyśleniach odnośnie mojej wypowiedzi ;-).
...Jeśli chodzi o "barany", to jeden taki matoł kilka lat temu próbował mnie kontrolować, a jakieś 3tyg do tyłu przyszedł do sklepu po żywe karasie. :))) Poszedłem do basenu, złowiłem 10szt o które prosił i podając mu wiaderko zapytałem: - Czy w regulaminie zaszły jakieś zmiany i dozwolone jest łowienie na żywe ryby przywożone z innych akwenów?
Gość odpowiedział mi z szyderczym uśmiechem: - A kto to sprawdzi?
Następnym razem podczas próby kontroli może liczyć na "cepa" w łeb i wbije się po kolana w muł. Nie będzie mnie żadna "szmata" kontrolowała.
Popieram Irku jak najbardziej...:) zrobiłbym to samo...:)))
P:)
Zaczynasz gościu znowu przeginać jeszcze raz nazwij SSR szmatami ...
...Jeśli chodzi o "barany", to jeden taki matoł kilka lat temu próbował mnie kontrolować, a jakieś 3tyg do tyłu przyszedł do sklepu po żywe karasie. :))) Poszedłem do basenu, złowiłem 10szt o które prosił i podając mu wiaderko zapytałem: - Czy w regulaminie zaszły jakieś zmiany i dozwolone jest łowienie na żywe ryby przywożone z innych akwenów?
Gość odpowiedział mi z szyderczym uśmiechem: - A kto to sprawdzi?
Następnym razem podczas próby kontroli może liczyć na "cepa" w łeb i wbije się po kolana w muł. Nie będzie mnie żadna "szmata" kontrolowała.
Popieram Irku jak najbardziej...:) zrobiłbym to samo...:)))
P:)
Zaczynasz gościu znowu przeginać jeszcze raz nazwij SSR szmatami ...
Bez przesady ok?Udeż w stół a nożyce się odezwą
Zaczynasz gościu znowu przeginać jeszcze raz nazwij SSR szmatami ...Chłopie! Czytaj ze zrozumieniem, bo wątek robi się agresywny.
...Jeśli chodzi o "barany", to jeden taki matoł kilka lat temu próbował mnie kontrolować, a jakieś 3tyg do tyłu przyszedł do sklepu po żywe karasie. :))) Poszedłem do basenu, złowiłem 10szt o które prosił i podając mu wiaderko zapytałem: - Czy w regulaminie zaszły jakieś zmiany i dozwolone jest łowienie na żywe ryby przywożone z innych akwenów?
Gość odpowiedział mi z szyderczym uśmiechem: - A kto to sprawdzi?
Następnym razem podczas próby kontroli może liczyć na "cepa" w łeb i wbije się po kolana w muł. Nie będzie mnie żadna "szmata" kontrolowała.
Popieram Irku jak najbardziej...:) zrobiłbym to samo...:)))
P:)
Zaczynasz gościu znowu przeginać jeszcze raz nazwij SSR szmatami ...
Ze spokojem kolego. :) Po pierwsze w moim poście nie padło określenie SSR, a po drugie pisałem tylko o jednym, konkretnym przypadku - napisałem "szmata", a to liczba pojedyncza.
Jeśli poczułeś się urażony, to najmocniej przepraszam.
Zaś jeśli chodzi o ewentualne pogróżki pod moim adresem, to zapraszam nad wodę i tam rzeczywistość zweryfikuje pewne sprawy.
To tyle, co mam tobie do przekazania.
PS. Jesteś w SSR? Wcale mnie to nie dziwi.. po przeczytaniu twojego posta.
Tego nie wiedziałem że stowarzyszeni w SSR,są nadludżmi o których nie można się wypowiadać.Wg.mnie są tacy jak i my,mało tego,przykład z karasiami które kupował owy Koleś w sklepie u Irka potwierdza że mają takie same przywary jak inni.Ja też ostatnio na tym portalu dojżałem sterte niewymiarowych okoni ,którymi zgrupowan w SSR się chwalił we wpisie który zamieśćił.Czy on może? a my nie?? Proszę zadać sobie te pytanie? Czym Wy się róznicie od innych wg.mnie niczym.A co do dziwnych wypowiedzi do Irka to straszna żenada,oraz brak hamulców się uwidocznił,ale jak było to wcześniej ujęte-"uderz w stół a nożyce się odezwą".-więc stare powiedzenia tutaj dużo mówią,mało tego wszystko tłumaczą.
""SSR""Dziwne czemu akurat to soć kojarzy mi się z kłusownictwem?Już wiem czemu.
Artur to Irlandia a wymiar jest DO 50 CM co nawet mówią na początku filmu.
JK
To w Irlandii można zabierać takie mikrusy, a duże wypuszczać?
Oj coś tu kręcisz. Wiem że mówił autor o tym na początku filmiku. Ale nie znaczy że czegoś nie pokręcił.
Kto wędkował w Irlandii? Jak to z tym jest?
Ja nie łowiłem bo karpi ni ma :) ale mieszkałem w tym kraju i co do szczupaka mogę tylko potwierdzić choć tak naprawdę te limity dla nich nie są potrzebne gdyż Irlandczycy wypuszczają wszystko jak leci, słyszałem również że jedzą tylko ryby morskie ale nie wiem czy to prawda, po za tym mają jobla na punkcie łowienia pstrągów na muchę, nawet prosili mnie koledzy z pracy żeby im przywieść polskie muchy :) Jest tam bardzo dużo pięknych jezior w których pływają ogromne szczupaki nawet po 30kg a ryba kilkunasto kilogramowa nie robi na nikim takiego wrażenia jak w Polsce. Szwagier z kolegą złowili szczupaka 16kg a żaden tak naprawdę nie ma o wędkowaniu za dużo pojęcia, obaj to niedzielni wędkarze :) To co jest napisane w powyższym artykule to moim zdaniem wszystko prawda i tak się składa że mieszkałem w tych okolicach. Słyszałem jak Polacy (często laicy, nie łowiący wcześniej w Polsce ryb) łowili bez problemu szczupaki w przedziale 5-7 kg.
Drogi Piotrze :) Kapie tam są lecz jest ich jak na lekarstwo.Wspomniany w moich wpisach kolega-karpiarz,też narzekał,ale wkońcu znalazł wode,w której są :D (mieszka około 100km od Dublina) Pozdrawiam.
Drogi Piotrze :) Kapie tam są lecz jest ich jak na lekarstwo.Wspomniany w moich wpisach kolega-karpiarz,też narzekał,ale wkońcu znalazł wode,w której są :D (mieszka około 100km od Dublina) Pozdrawiam.
Cześć, być są, na pewno masz rację, źle się wyraziłem, zresztą gdzie ich nie ma :) ale jest ich bardzo, bardzo mało. A jak kolega znalazł taki zbiornik, w którym jest ich dużo to bardzo dziwne :) pewnie prywatny.
Drogi Piotrze :) Kapie tam są lecz jest ich jak na lekarstwo.Wspomniany w moich wpisach kolega-karpiarz,też narzekał,ale wkońcu znalazł wode,w której są :D (mieszka około 100km od Dublina) Pozdrawiam.
Cześć, być są, na pewno masz rację, źle się wyraziłem, zresztą gdzie ich nie ma :) ale jest ich bardzo, bardzo mało. A jak kolega znalazł taki zbiornik, w którym jest ich dużo to bardzo dziwne :) pewnie prywatny.
Powiem w skrócie:znalezienie jeziora z karpiami zajęło mu około 3 lat.Nie ma w nim dużych i dużej ilości karpi,bo średnia waga tych bombli to zakres 4-8kg.(a chłopek ma naprawdę pojęcie,pochodzi ze śląska więc karpiowanie jest jego życiem,ale musi się napocić by osiągnąć porządany efekt). Jak na razie trafił największego 11kg z hakiem,więc całkiem możliwe że wszystkie te karpie pochodzą z zarybień.Dowiedział się o nim od miejscowych wędkarzy/wyczynowców z którymi bierze ciągły udział w zawodach gruntowych/spławikowych.Jeziorko nie jest prywatne.Podejżewam ze bez informacji pochądzących od miejscowych zajęło by mu znalezienie tego akweny z 10 lat :D .
Drogi Piotrze :) Kapie tam są lecz jest ich jak na lekarstwo.Wspomniany w moich wpisach kolega-karpiarz,też narzekał,ale wkońcu znalazł wode,w której są :D (mieszka około 100km od Dublina) Pozdrawiam.
Cześć, być są, na pewno masz rację, źle się wyraziłem, zresztą gdzie ich nie ma :) ale jest ich bardzo, bardzo mało. A jak kolega znalazł taki zbiornik, w którym jest ich dużo to bardzo dziwne :) pewnie prywatny.
Powiem w skrócie:znalezienie jeziora z karpiami zajęło mu około 3 lat.Nie ma w nim dużych i dużej ilości karpi,bo średnia waga tych bombli to zakres 4-8kg.(a chłopek ma naprawdę pojęcie,pochodzi ze śląska więc karpiowanie jest jego życiem,ale musi się napocić by osiągnąć porządany efekt). Jak na razie trafił największego 11kg z hakiem,więc całkiem możliwe że wszystkie te karpie pochodzą z zarybień.Dowiedział się o nim od miejscowych wędkarzy/wyczynowców z którymi bierze ciągły udział w zawodach gruntowych/spławikowych.Jeziorko nie jest prywatne.Podejżewam ze bez informacji pochądzących od miejscowych zajęło by mu znalezienie tego akweny z 10 lat :D .
W Irlandii zarybili karpiem a to ciekawe, może i tam sa jacyś karpiarze ....... :)