Wybrałem się dziś na małe spiningowanie na moje ulubione jeziorko Zielone koło Iławy.Zestaw na boczny trok i heja.Po 25 min pierwsze branie i piękny garbus ląduje w siatce:zaznaczam że okonie to jedyne ryby których raczej nie wypuszczam z powrotem do wody bo uwielbiam ich mięsko i po prostu nie moge się oprzeć.Po kilku rzutach następny jeszcze większy, a po kilkunastu kolejnych w siatce było już ok 10 dorodnych sztuk.Zaczeło się zciemniać i chciałem już kończyć gdy nagle na wodzie zaczeło się szaleństwo;okoń zaczoł tak żerować że co rzut to na haku siedział garbaty.Po prostu eldorado sztuki od 25 do 35 cm po prostu raj dla spiningisty i tak do ciemaka.W siatce było już ze 40 sztuk no i wtedy zmiękłem 12 najpiękniejszych na patelnie reszta do wody---prawie płakałem no ale limit limitem i coś dla potomnych trzeba zostawić.Kończąc to najpiękniejsza wyprawa w mojej 30 letniej walce ze spiningiem.Zycze kazdemu takich przeżyc pozdrawiam.A okonie palce lizać, no i emocje najwyższej rangi.
Nooo,czasami tak się zdarza.Mnie najbardziej zapadł w pamięci dzień pstrąga jak go nazwałem,było to dokładnie w dzień pogrzebu papieża.Idąc nad pobliską Wierzycę,wstydliwie trochę chowałem złożony spinning za plecy (mohery),po godzince miałem 2 szt na haku 1,5kg i słabego 40-staka,dzień jak codzień.Jednak to co się stało pózniej przyprawia mnie o drżenie nóg nawet teraz,po latach,rzeka oszalała.Na krótkim ok 1km odcinku Wierzycy,pod Dreimostem woda dosłownie kipiała od żerujących w szale potoków,drobnica fruwała jak podczas okoniowych polowań,i nie były to krótkie kropki o nie...Co miejscówka,co parę metrów potężne uderzenia wyrywające kij z ręki,wściekły jazgot hamulca echem niósł się w tej dolinie,świst żyłki tnącej wodę....W ciągu następnej godziny wyjąłem 7 potężnych salmiaków,kilkanaście straciłem,2 zabrały mi woblery z żyłki 0,25,jednego z nich widzę nawet teraz jak zamykam oczy,ogromny samiec po brutalnym ataku zza kamienia wystrzelił z wody w powietrze,bryzgi piany po szalonym tańcu na ogonie wręcz nierealne się zdawały.Jego wielkie,idealnie ubarwione cielsko,ten zagięty pysk na sekundę zawisły w powietrzu,szarpnął ponownie łbem i strzeliła żyłka...Ręce tak mi drżały że nie mogłem zawiązać kolejnej agrafki....To był dzień....Po powrocie do domu żona nie wiedziała co mi jest,dygotałem i niewyrażnie mówiłem,do dziś nie może tego pojąć bidula...Wyjęte wtedy pstrągi miały od 59 do 67cm długości,główny bohater mógł mieć nawet 70+,wszystkie puściłem...Teraz,w tej dolinie zrobili KURWA zalew,spiętrzyli rzekę,najbardziej dziki odcinek Wierzycy stał się jeziorem...
Przede wszystkim gratuluje i aż zazdroszcze poniewarz na zbiorniku na którym łowie najczęściej teraz cięzko już o te 25 cm okonie. Świetnie opisane wydarzenie. Jeszcxze raz gratuluje i życze kolejnych sukcesów
Podobną sytuacje miałem kila lat temu na jeż Tuchlin. Zaczął padać deszcz i już mieliśmy spływać z kolegą łodzią do brzegu, gdy okonie zaczęły brać jak szalone. Wszystkie brały na kopyto Mannsa, nawet te wielkości kopyta, zabawa była przednia po mimo ulewy i prawie pełnej łodzi wody ( nie było czasu wylewać). Brania ustały o zmroku wraz z deszczem, zabraliśmy największe okazy ( okazały się nie smaczne - jechały mułem ), pozostałe do wody. Po mimo jeszcze kilku wypraw opisana sytuacja się nie powtórzyła.
No toś Pan zamrażarę zapełnił, nie wiem czym tu się chwalić dla mnie taki postępowanie jest poniżej jakiejkolwiek krytyki.12 sztuk, a 2 by nie wystarczyły. ŻAL WSTYDZ SIĘ PAN
Nie ma czego się wstydzić, jak wymiarowe to ma prawo zabrać ;) On złowił to jego sprawa co z tym zrobi, tobie chyba nikt nie mówi co masz robić z rybami???
Ch*j cie to za przeproszeniem obchodzi ile kto ma ryb w lodówce.... skoro ma taką wole więc zabiera nie wszyscy muszą wypuszczać jak "TY" wzorowy wędkarzu ;]
Dokładnie , tylko należy zwrócić uwagę na jedną zasadniczą sprawę aby było ryby w brud , niestety trzeba by było więcej płacić za kartę wędkarską.W moim kole w krótkim okresie czasu było kilka zarybień i co z tego teraz jest? brak ryby, niestety ekipa emerycko-rentowa wytłukla wpuszczoną rybę niemal do zera, więc trzeba dbać o wpuszczoną rybę, bo to co się teraz wyrabia nad wodami naszego koła woła o pomstę do nieba, zacznijmy robić porządek od siebie .
Heeee... w każdym mieście jest pewnie pare okręgów wędkarskich i zapewne mają po kilkudziesięciu członków, a to z całą pewnością starczy na zarybianie...
kolego "arrowana" o ile mogę cie tak nazwać - chyba się nie obrazisz ?! Polska to wolny kraj i każdy może robić z rybą co chce, byle by była wymiarowa i nie zabronisz mu zabierać.... opłaca składki więc ma prawo do zabrania ryby więc nie widze powodu aby się burzyć tak jak ty.......
To jest kolejny portalowy troll ehehehe... od tego żeby ryba była w wodzie jest twój okręg wędkarski i ich obowiązek "ZARYBIANIE" ;)
Troll to cię narysował to po pierwsze, po drugie spójż i pomyśl tym swoim trollim móżdżkiem, na łowiska w Holandii lub Irlandii gdzie jest całkowity zakaz zabierania ryb z łowiska i tam ryba jest, a u nas wszystko co można to do wora i potem beczą, że nie brało.
Troll to cię narysował to po pierwsze, po drugie spójż i pomyśl tym swoim trollim móżdżkiem, na łowiska w Holandii lub Irlandii gdzie jest całkowity zakaz zabierania ryb z łowiska i tam ryba jest, a u nas wszystko co można to do wora i potem beczą, że nie brało.
Jedyne kto beczy kolego to TY narazie, ojejku zabrał pare rybek i co?!
Jak ci się nie podoba w Polsce to spadaj do tej swojej Holandii i Irlandii może tam nie będziesz płakać ??
Ale na ile starvczy tej kasy na ryby, kiedyś przyjdzie ten moment gdy niestety będziesz siedział nad wodą bez brań.Będziesz skakał po całym kraju , od koła do koła bo tam zarybiają więcej?wystarczy zaobserwować , ci ludzie nie robią tego z głodu, chytają wszystko , bez względu na wymiar i limity , by potem obdzielić rybami całą rodzinkę i połowę bloku.Najzabawniejsze jest w tym to , że potym jedyn drugim mówią , gdzie ta ryba , czemu nie bierze.
Dbac o wode musza wszyscy ale tez nie chce zeby ktos nazywal mnie miesiarzem bo zabralem rybe... Lepiej niech powiedza ile ryb przezywa po wypuszczeniu...
Troll to cię narysował to po pierwsze, po drugie spójż i pomyśl tym swoim trollim móżdżkiem, na łowiska w Holandii lub Irlandii gdzie jest całkowity zakaz zabierania ryb z łowiska i tam ryba jest, a u nas wszystko co można to do wora i potem beczą, że nie brało.
Jedyne kto beczy kolego to TY narazie, ojejku zabrał pare rybek i co?!
Jak ci się nie podoba w Polsce to spadaj do tej swojej Holandii i Irlandii może tam nie będziesz płakać ??
Nie będę się kłócił z idiotą, bo jeszcze ktoś nie zauważy różnicy.
Idiotą?? heeee nie mów tak do mnie bo nas pomylą czasami.....Pozatym jak masz coś do powiedzenia na mój temat wal śmiało... i tak mam twoje zdanie w poważaniu i niezależnie co byś o mnie napisał to mogę się jedynie pośmiać........
Dbac o wode musza wszyscy ale tez nie chce zeby ktos nazywal mnie miesiarzem bo zabralem rybe... Lepiej niech powiedza ile ryb przezywa po wypuszczeniu...
Ja nie piszę o osobie, która zabierze z łowiska jedną rybę, że jest mięsiażem, ale jak czytam takie zajawkowe wypowiedzi jak kolegi linek69, który pisze że mało nie płakał jak te ryby wypuszczał to aż bije od niego mięsiarstwem.
Ja też miałem kiedyś (chyba 1999 r.) piękne łowienie wyrośniętych okoni z tym że na spławik. Od zanęcenia przez ok 2h nic nie brało, z kolegą uzgodniliśmy że czekamy jeszcze max. pół godziny i spadamy w inne miejsce (szczęśliwa miejscówka to piękne rozlewisko Iłżanki). Nie minęło 15 min a piękne okonie 30-35 cm brały jak oszalałe... Trwało to ok 3 godzin. Był to jeden z najpiękniejszych wędkarskich dni jakie przeżyłem... Dziś (na Iłżance) o takich emocjach można tylko pomarzyć... Pozdrawiam
fakt... a co do tych zagranicznych lowisk i wypuszczania ryb: albo sa niejadalne (brudna woda ) albo im ryby slodkowodne nie smakuja(lepsze sa morskie) Zmuscie Wlocha do zjedzenia karpia..he,he
fakt... a co do tych zagranicznych lowisk i wypuszczania ryb: albo sa niejadalne (brudna woda ) albo im ryby slodkowodne nie smakuja(lepsze sa morskie) Zmuscie Wlocha do zjedzenia karpia..he,he
Nie, że im nie smakują czy brudna woda po prostu zakaz zabierania i mądra gospodarka wodna i mają eldorado, to samo tyczy się łowisk w Szwecji, tam ryb nikt nie zabiera i są tam najlepsze łowiska szczupaków w Europie. A w Polsce idzie taki jeden z drugim na ryby i jebut wszystko do siaty bo wolno, zero pomyślunku. I jeszcze ten nasz związek, banda starych komuchów oderwanych całkowicie od rzeczywistości, zamiast wprowadzać jakieś limity i zarybiać, to oni zakazują trolować i takie tam durne zakazy.
drodzy panowie widzę że rozpętałem wojne tymi 12 okoniami które trafiły na patelnie,no wybaczcie ale wspomniałem że okonie to jedyne ryby których przeważnie nie wypuszczam bo je po prostu uwielbiam, a poza tym większość trafiła z powrotem do wody,no i jakoś nie wieże że ci co mienią się obrońcami rybostanu nie wzięli nigdy porządnej porcji rybek do domu, to jest po prostu natura człowieka że przynosi tak jak dawni myśliwi zdobycz do domu aby ją zjeść,i za to wszystkich szlachetnych wędkarzy przepraszam.Wybaczcie!!!!A ryby były przepyszne,i jak zdarzy się jeszcze okazja to sobie następnym razem znowu pare usmaże i ZZZJJJEEEMMM.Serdecznie pozdrawiam.
Arrowana, uwierz mi, że ryby po prostu musisz potrafić łapać. Jak wędkarz dupa, to nawet na prywatnym stawie nie złapie nic. I proszę Ci nie mów że tak nie jest, bo nie spotkałem się jeszcze z taką wodą, gdzie ryba jest wytłuczona, gdzie nie dało by rady połapać. Może po prostu nie ma jej tyle żeby sobie wkładały nawzajem ogony w pyski. Każdy ekosystem broni się sam.Zaraz powiesz, że żyję gdzieś poza granicami Polski, ale nie, mieszkam w łódzkiem, które nie słynie z zasobności w wody. Dwa czy trzy razy w tym sezonie pojechałem na prywatne łowisko z karpiem, i pomimo tego że tej ryby jest tam naprawdę mnóstwo, byłem jedną z nielicznych osób które połapały. Więc jeśli ktoś zabierze te 12 okonków z łowiska, to uwierz że nie zrobi mu krzywdy! Ich jest tam 1000 razy tyle. Tym bardziej że to jezioro, więc ogromna woda, która zadba o siebie sama, jeśli tylko będziemy z niej czerpać rozsądnie. To czy Ty zabierzesz 10 czy 5 leszczy, nie ma najmniejszego znaczenia, a o dziadków się nie martw, bo on jak złapie 3 klapioki, to zje je natychmiast bo to jego jedyny kontakt z rybą od pół roku.
Zdarzenie fajne. Tez kiedys przezylem podobne sytuacje. Co ciekawe, okonie braly dopiero po zmroku. Namierzylismy przypadkiem z kumplem odcinek rzeki, gdzie zaczynalo sie gotowac od zerujacych ryb dopiero pozno po zachodzie slonca.
"Więc jeśli ktoś zabierze te 12 okonków z łowiska, to uwierz że nie
zrobi mu krzywdy! Ich jest tam 1000 razy tyle. Tym bardziej że to
jezioro, więc ogromna woda, która zadba o siebie sama, jeśli tylko
będziemy z niej czerpać rozsądnie". 12 okoni nie wyrzadzi krzywdy. To fakt. Ale jesli tak pomysli wiecej wedkarzy, np. 20-30 i zrobia to kilka razy w roku to policz sam. Robi sie pare tysiecy ryb. A przeciez nie mozesz odmowic prawa zadnemu z nich do zabrania ryb. Ale to tak na marginesie.
To czy kol. Linek69 zabral czy nie, jego sprawa. Wolno mu. Tylko trzeba tez pamietac, ze kiedys bedziemy chcieli przezyc podobna historie. A przy takiej eksploatacji moze sie to nie zdarzyc. Ja przestalem w pewnym momencie brac okonie z Pilicy, bo rachunek ekonomiczny mi na to nie pozwolil. Lupilismy kiedys z kumple te ryby niemilosiernie. W koncu przyszlo opamietanie. Jak policzylismy, ze jeszcze 1 - 2 lata takiego zachowania i nie bedziemy mieli co lowic odpuscilismy wszystkim rybom.
"Lepiej niech powiedza ile ryb przezywa po wypuszczeniu...". Jesli robi sie to umiejetnie, stosuje haczyki czy kotwiczki bez zadziorow to zdziwisz sie , ale przypuszczam ze takich ryb jak okon to w okolicy 90-95%. C&R nie polega na odchaczeniu i wyrzuceniu ryby do wody. To barbazynstwo. Jesli ktos chce stosowac ta metode, to zanim zacznie proponuje troche poczytac. A materialow w sieci jest duzo. W przeciwnym wypadku lepiej zabrac rybe i zjesc. Przynajmniej ktos bedzie mial pozytek :)
Wybrałem się dziś na małe spiningowanie na moje ulubione jeziorko Zielone koło Iławy.Zestaw na boczny trok i heja.Po 25 min pierwsze branie i piękny garbus ląduje w siatce:zaznaczam że okonie to jedyne ryby których raczej nie wypuszczam z powrotem do wody bo uwielbiam ich mięsko i po prostu nie moge się oprzeć.Po kilku rzutach następny jeszcze większy, a po kilkunastu kolejnych w siatce było już ok 10 dorodnych sztuk.Zaczeło się zciemniać i chciałem już kończyć gdy nagle na wodzie zaczeło się szaleństwo;okoń zaczoł tak żerować że co rzut to na haku siedział garbaty.Po prostu eldorado sztuki od 25 do 35 cm po prostu raj dla spiningisty i tak do ciemaka.W siatce było już ze 40 sztuk no i wtedy zmiękłem 12 najpiękniejszych na patelnie reszta do wody---prawie płakałem no ale limit limitem i coś dla potomnych trzeba zostawić.Kończąc to najpiękniejsza wyprawa w mojej 30 letniej walce ze spiningiem.Zycze kazdemu takich przeżyc pozdrawiam.A okonie palce lizać, no i emocje najwyższej rangi.
Fajnie napisłeś;)
Gratulacje oby takich wypadów, jak najwięcej takie garbuski nie trafiają nie zbyt często.taki dzeń sie zdarza naprawdę rzadko .Pozdrawiam
Nooo,czasami tak się zdarza.Mnie najbardziej zapadł w pamięci dzień pstrąga jak go nazwałem,było to dokładnie w dzień pogrzebu papieża.Idąc nad pobliską Wierzycę,wstydliwie trochę chowałem złożony spinning za plecy (mohery),po godzince miałem 2 szt na haku 1,5kg i słabego 40-staka,dzień jak codzień.Jednak to co się stało pózniej przyprawia mnie o drżenie nóg nawet teraz,po latach,rzeka oszalała.Na krótkim ok 1km odcinku Wierzycy,pod Dreimostem woda dosłownie kipiała od żerujących w szale potoków,drobnica fruwała jak podczas okoniowych polowań,i nie były to krótkie kropki o nie...Co miejscówka,co parę metrów potężne uderzenia wyrywające kij z ręki,wściekły jazgot hamulca echem niósł się w tej dolinie,świst żyłki tnącej wodę....W ciągu następnej godziny wyjąłem 7 potężnych salmiaków,kilkanaście straciłem,2 zabrały mi woblery z żyłki 0,25,jednego z nich widzę nawet teraz jak zamykam oczy,ogromny samiec po brutalnym ataku zza kamienia wystrzelił z wody w powietrze,bryzgi piany po szalonym tańcu na ogonie wręcz nierealne się zdawały.Jego wielkie,idealnie ubarwione cielsko,ten zagięty pysk na sekundę zawisły w powietrzu,szarpnął ponownie łbem i strzeliła żyłka...Ręce tak mi drżały że nie mogłem zawiązać kolejnej agrafki....To był dzień....Po powrocie do domu żona nie wiedziała co mi jest,dygotałem i niewyrażnie mówiłem,do dziś nie może tego pojąć bidula...Wyjęte wtedy pstrągi miały od 59 do 67cm długości,główny bohater mógł mieć nawet 70+,wszystkie puściłem...Teraz,w tej dolinie zrobili KURWA zalew,spiętrzyli rzekę,najbardziej dziki odcinek Wierzycy stał się jeziorem...
wszystko co piękne, rybne zaraz spierdolą ale zniszczą
Przede wszystkim gratuluje i aż zazdroszcze poniewarz na zbiorniku na którym łowie najczęściej teraz cięzko już o te 25 cm okonie. Świetnie opisane wydarzenie. Jeszcxze raz gratuluje i życze kolejnych sukcesów
Podobną sytuacje miałem kila lat temu na jeż Tuchlin. Zaczął padać deszcz i już mieliśmy spływać z kolegą łodzią do brzegu, gdy okonie zaczęły brać jak szalone. Wszystkie brały na kopyto Mannsa, nawet te wielkości kopyta, zabawa była przednia po mimo ulewy i prawie pełnej łodzi wody ( nie było czasu wylewać). Brania ustały o zmroku wraz z deszczem, zabraliśmy największe okazy ( okazały się nie smaczne - jechały mułem ), pozostałe do wody. Po mimo jeszcze kilku wypraw opisana sytuacja się nie powtórzyła.
No toś Pan zamrażarę zapełnił, nie wiem czym tu się chwalić dla mnie taki postępowanie jest poniżej jakiejkolwiek krytyki.12 sztuk, a 2 by nie wystarczyły.
ŻAL
WSTYDZ SIĘ PAN
Nie ma czego się wstydzić, jak wymiarowe to ma prawo zabrać ;) On złowił to jego sprawa co z tym zrobi, tobie chyba nikt nie mówi co masz robić z rybami???
Pozatym gratuluje połowu
Widzę, że żyjecie w innej epoce, jak prawo pozwala zabrać to zabieram ile wlezie, w końcu trzeba zajebać lodówę aż się nie zamknie.
Wędkarze pożal się Boże.
Ch*j cie to za przeproszeniem obchodzi ile kto ma ryb w lodówce.... skoro ma taką wole więc zabiera nie wszyscy muszą wypuszczać jak "TY" wzorowy wędkarzu ;]
Dzięki takim mięsiażą jak ty ch*j jest i będzie w wodzie.
Dzięki takim mięsiażą jak ty ch*j jest i będzie w wodzie.
co sie chlopie ciskasz ?! nie poszlo Ci na rybach ?
To jest kolejny portalowy troll ehehehe... od tego żeby ryba była w wodzie jest twój okręg wędkarski i ich obowiązek "ZARYBIANIE" ;)
Dokładnie , tylko należy zwrócić uwagę na jedną zasadniczą sprawę aby było ryby w brud , niestety trzeba by było więcej płacić za kartę wędkarską.W moim kole w krótkim okresie czasu było kilka zarybień i co z tego teraz jest? brak ryby, niestety ekipa emerycko-rentowa wytłukla wpuszczoną rybę niemal do zera, więc trzeba dbać o wpuszczoną rybę, bo to co się teraz wyrabia nad wodami naszego koła woła o pomstę do nieba, zacznijmy robić porządek od siebie .
Heeee... w każdym mieście jest pewnie pare okręgów wędkarskich i zapewne mają po kilkudziesięciu członków, a to z całą pewnością starczy na zarybianie...
kolego "arrowana" o ile mogę cie tak nazwać - chyba się nie obrazisz ?! Polska to wolny kraj i każdy może robić z rybą co chce, byle by była wymiarowa i nie zabronisz mu zabierać.... opłaca składki więc ma prawo do zabrania ryby więc nie widze powodu aby się burzyć tak jak ty.......
To jest kolejny portalowy troll ehehehe... od tego żeby ryba była w wodzie jest twój okręg wędkarski i ich obowiązek "ZARYBIANIE" ;)
Troll to cię narysował to po pierwsze, po drugie spójż i pomyśl tym swoim trollim móżdżkiem, na łowiska w Holandii lub Irlandii gdzie jest całkowity zakaz zabierania ryb z łowiska i tam ryba jest, a u nas wszystko co można to do wora i potem beczą, że nie brało.
Troll to cię narysował to po pierwsze, po drugie spójż i pomyśl tym swoim trollim móżdżkiem, na łowiska w Holandii lub Irlandii gdzie jest całkowity zakaz zabierania ryb z łowiska i tam ryba jest, a u nas wszystko co można to do wora i potem beczą, że nie brało.
Jedyne kto beczy kolego to TY narazie, ojejku zabrał pare rybek i co?!
Jak ci się nie podoba w Polsce to spadaj do tej swojej Holandii i Irlandii może tam nie będziesz płakać ??
Ale na ile starvczy tej kasy na ryby, kiedyś przyjdzie ten moment gdy niestety będziesz siedział nad wodą bez brań.Będziesz skakał po całym kraju , od koła do koła bo tam zarybiają więcej?wystarczy zaobserwować , ci ludzie nie robią tego z głodu, chytają wszystko , bez względu na wymiar i limity , by potem obdzielić rybami całą rodzinkę i połowę bloku.Najzabawniejsze jest w tym to , że potym jedyn drugim mówią , gdzie ta ryba , czemu nie bierze.
Dbac o wode musza wszyscy ale tez nie chce zeby ktos nazywal mnie miesiarzem bo zabralem rybe... Lepiej niech powiedza ile ryb przezywa po wypuszczeniu...
Troll to cię narysował to po pierwsze, po drugie spójż i pomyśl tym swoim trollim móżdżkiem, na łowiska w Holandii lub Irlandii gdzie jest całkowity zakaz zabierania ryb z łowiska i tam ryba jest, a u nas wszystko co można to do wora i potem beczą, że nie brało.
Jedyne kto beczy kolego to TY narazie, ojejku zabrał pare rybek i co?!
Jak ci się nie podoba w Polsce to spadaj do tej swojej Holandii i Irlandii może tam nie będziesz płakać ??
Nie będę się kłócił z idiotą, bo jeszcze ktoś nie zauważy różnicy.
Idiotą?? heeee nie mów tak do mnie bo nas pomylą czasami.....Pozatym jak masz coś do powiedzenia na mój temat wal śmiało... i tak mam twoje zdanie w poważaniu i niezależnie co byś o mnie napisał to mogę się jedynie pośmiać........
Sorki kolego linek69 za zaśmiecenie twojego wpisu, jeszcze raz gratuluję i nie przejmuj się oceną "wzorowych wędkarzy" jak arowenna.. :)
Dbac o wode musza wszyscy ale tez nie chce zeby ktos nazywal mnie miesiarzem bo zabralem rybe... Lepiej niech powiedza ile ryb przezywa po wypuszczeniu...
Ja nie piszę o osobie, która zabierze z łowiska jedną rybę, że jest mięsiażem, ale jak czytam takie zajawkowe wypowiedzi jak kolegi linek69, który pisze że mało nie płakał jak te ryby wypuszczał to aż bije od niego mięsiarstwem.
Ja też miałem kiedyś (chyba 1999 r.) piękne łowienie wyrośniętych okoni z tym że na spławik. Od zanęcenia przez ok 2h nic nie brało, z kolegą uzgodniliśmy że czekamy jeszcze max. pół godziny i spadamy w inne miejsce (szczęśliwa miejscówka to piękne rozlewisko Iłżanki). Nie minęło 15 min a piękne okonie 30-35 cm brały jak oszalałe... Trwało to ok 3 godzin. Był to jeden z najpiękniejszych wędkarskich dni jakie przeżyłem... Dziś (na Iłżance) o takich emocjach można tylko pomarzyć... Pozdrawiam
a post sie tak ciekawie zaczą. brak kultury jest NASZYM problemem nie mięsiarstwo ,zarybienia czy wypuszczanie złowionych ryb
fakt... a co do tych zagranicznych lowisk i wypuszczania ryb: albo sa niejadalne (brudna woda ) albo im ryby slodkowodne nie smakuja(lepsze sa morskie) Zmuscie Wlocha do zjedzenia karpia..he,he
fakt... a co do tych zagranicznych lowisk i wypuszczania ryb: albo sa niejadalne (brudna woda ) albo im ryby slodkowodne nie smakuja(lepsze sa morskie) Zmuscie Wlocha do zjedzenia karpia..he,he
Nie, że im nie smakują czy brudna woda po prostu zakaz zabierania i mądra gospodarka wodna i mają eldorado, to samo tyczy się łowisk w Szwecji, tam ryb nikt nie zabiera i są tam najlepsze łowiska szczupaków w Europie.
A w Polsce idzie taki jeden z drugim na ryby i jebut wszystko do siaty bo wolno, zero pomyślunku.
I jeszcze ten nasz związek, banda starych komuchów oderwanych całkowicie od rzeczywistości, zamiast wprowadzać jakieś limity i zarybiać, to oni zakazują trolować i takie tam durne zakazy.
C&R
mieszkam we Wloszech i wierz mi to co dobre to tez laduje na grilu.. :) i to samo we Francji
drodzy panowie widzę że rozpętałem wojne tymi 12 okoniami które trafiły na patelnie,no wybaczcie ale wspomniałem że okonie to jedyne ryby których przeważnie nie wypuszczam bo je po prostu uwielbiam, a poza tym większość trafiła z powrotem do wody,no i jakoś nie wieże że ci co mienią się obrońcami rybostanu nie wzięli nigdy porządnej porcji rybek do domu, to jest po prostu natura człowieka że przynosi tak jak dawni myśliwi zdobycz do domu aby ją zjeść,i za to wszystkich szlachetnych wędkarzy przepraszam.Wybaczcie!!!!A ryby były przepyszne,i jak zdarzy się jeszcze okazja to sobie następnym razem znowu pare usmaże i ZZZJJJEEEMMM.Serdecznie pozdrawiam.
Arrowana, uwierz mi, że ryby po prostu musisz potrafić łapać. Jak wędkarz dupa, to nawet na prywatnym stawie nie złapie nic. I proszę Ci nie mów że tak nie jest, bo nie spotkałem się jeszcze z taką wodą, gdzie ryba jest wytłuczona, gdzie nie dało by rady połapać. Może po prostu nie ma jej tyle żeby sobie wkładały nawzajem ogony w pyski. Każdy ekosystem broni się sam.Zaraz powiesz, że żyję gdzieś poza granicami Polski, ale nie, mieszkam w łódzkiem, które nie słynie z zasobności w wody. Dwa czy trzy razy w tym sezonie pojechałem na prywatne łowisko z karpiem, i pomimo tego że tej ryby jest tam naprawdę mnóstwo, byłem jedną z nielicznych osób które połapały. Więc jeśli ktoś zabierze te 12 okonków z łowiska, to uwierz że nie zrobi mu krzywdy! Ich jest tam 1000 razy tyle. Tym bardziej że to jezioro, więc ogromna woda, która zadba o siebie sama, jeśli tylko będziemy z niej czerpać rozsądnie. To czy Ty zabierzesz 10 czy 5 leszczy, nie ma najmniejszego znaczenia, a o dziadków się nie martw, bo on jak złapie 3 klapioki, to zje je natychmiast bo to jego jedyny kontakt z rybą od pół roku.
Zdarzenie fajne. Tez kiedys przezylem podobne sytuacje. Co ciekawe, okonie braly dopiero po zmroku. Namierzylismy przypadkiem z kumplem odcinek rzeki, gdzie zaczynalo sie gotowac od zerujacych ryb dopiero pozno po zachodzie slonca.
"Więc jeśli ktoś zabierze te 12 okonków z łowiska, to uwierz że nie zrobi mu krzywdy! Ich jest tam 1000 razy tyle. Tym bardziej że to jezioro, więc ogromna woda, która zadba o siebie sama, jeśli tylko będziemy z niej czerpać rozsądnie".
12 okoni nie wyrzadzi krzywdy. To fakt. Ale jesli tak pomysli wiecej wedkarzy, np. 20-30 i zrobia to kilka razy w roku to policz sam. Robi sie pare tysiecy ryb. A przeciez nie mozesz odmowic prawa zadnemu z nich do zabrania ryb. Ale to tak na marginesie.
To czy kol. Linek69 zabral czy nie, jego sprawa. Wolno mu. Tylko trzeba tez pamietac, ze kiedys bedziemy chcieli przezyc podobna historie. A przy takiej eksploatacji moze sie to nie zdarzyc.
Ja przestalem w pewnym momencie brac okonie z Pilicy, bo rachunek ekonomiczny mi na to nie pozwolil. Lupilismy kiedys z kumple te ryby niemilosiernie. W koncu przyszlo opamietanie. Jak policzylismy, ze jeszcze 1 - 2 lata takiego zachowania i nie bedziemy mieli co lowic odpuscilismy wszystkim rybom.
"Lepiej niech powiedza ile ryb przezywa po wypuszczeniu...".
Jesli robi sie to umiejetnie, stosuje haczyki czy kotwiczki bez zadziorow to zdziwisz sie , ale przypuszczam ze takich ryb jak okon to w okolicy 90-95%. C&R nie polega na odchaczeniu i wyrzuceniu ryby do wody. To barbazynstwo. Jesli ktos chce stosowac ta metode, to zanim zacznie proponuje troche poczytac. A materialow w sieci jest duzo. W przeciwnym wypadku lepiej zabrac rybe i zjesc. Przynajmniej ktos bedzie mial pozytek :)
No nareszcie normalna dyskusja.. :) a Linkowi oczywiscie gratuluje takiego polowu..