Witam! Wczoraj idąc brzegiem jeziora zauważyłem, na długości 400m, że płoć trze się w najlepsze. Czy w takiej sytuacji warto w tych miejscach łowić na spinning? Wydaje mi się, że nie, bo drapieżnik chyba w takiej sytuacji zasiada chyba do "szwedzkiego stołu". Jakie jest wasze doświadczenie?
Tak jak Jędrula pisze, etyka i poszanowanie przyrody powinno być podstawą naszych poczynań... oczywiście jeżeli na łowisku nie widnieje w danym miejscu widoczna tablica informujaca, że dana strefa brzegu jest tarliskiem nikt Ci łowić w tym rejonie nie zabroni... ale chyba nie o to chodzi? Dzisiaj miałem sytuacje taką, że na miejscówie gdzie jeszcze nie dawno połowiliśmy pięknych rybek na drgające, swoje tarło odbywały leszcze...ba leszczyska. uzbrojony w spina tylko obserwowałem z odpowiedniej odległości to wydarzenie. A przecież można by pokusić się o teorię, że wygłodniały drapieżnik może stacjonować w pobliżu tego miejsca czekając na łatwy łup... jednak uczucie jakim darzę ten zbiornik ( i tą atrakcyjną wędkarsko rybkę) nie pozwalało mi zakłócać tego cudu przyrody... ktoś pomyśli, że może szukam oklasków?! Absolutnie nie, tylko my wędkarze, czasami powinniśmy potrafić co jest na miejscu, co jest "opłacalne" a co nie... Tyle chciałem napisać;)
Witam!
Wczoraj idąc brzegiem jeziora zauważyłem, na długości 400m, że płoć trze się w najlepsze.
Czy w takiej sytuacji warto w tych miejscach łowić na spinning?
Wydaje mi się, że nie, bo drapieżnik chyba w takiej sytuacji zasiada chyba do "szwedzkiego stołu".
Jakie jest wasze doświadczenie?
W miejscach / tarliskach nie wolno łowić , dlaczego chcesz zakłócać rybom tarło ?
Tak jak Jędrula pisze, etyka i poszanowanie przyrody powinno być podstawą naszych poczynań... oczywiście jeżeli na łowisku nie widnieje w danym miejscu widoczna tablica informujaca, że dana strefa brzegu jest tarliskiem nikt Ci łowić w tym rejonie nie zabroni... ale chyba nie o to chodzi? Dzisiaj miałem sytuacje taką, że na miejscówie gdzie jeszcze nie dawno połowiliśmy pięknych rybek na drgające, swoje tarło odbywały leszcze...ba leszczyska. uzbrojony w spina tylko obserwowałem z odpowiedniej odległości to wydarzenie. A przecież można by pokusić się o teorię, że wygłodniały drapieżnik może stacjonować w pobliżu tego miejsca czekając na łatwy łup... jednak uczucie jakim darzę ten zbiornik ( i tą atrakcyjną wędkarsko rybkę) nie pozwalało mi zakłócać tego cudu przyrody... ktoś pomyśli, że może szukam oklasków?!
Absolutnie nie, tylko my wędkarze, czasami powinniśmy potrafić co jest na miejscu, co jest "opłacalne" a co nie...
Tyle chciałem napisać;)
potrafić ocenic, rzecz jasna ;)
No pewnie że warto łowić w takim miejscu. Może udało by się pokaleczyć z kilkadziesiąt sztuk.