Pytanie do doświadczonych wędkarzy gdyż co osoba to inne teorie. Stawiam pierwsze kroki na Wiśle, grunt z koszyczkiem i moje pytanie odnosi się do momentu zamknięcia kabłąka w kołowrotku. Część osób czeka aż wybierze troche żyłki i dopiero zamyka, a część robi to w momencie zetknięcia się koszyczka z wodą po wyrzucie. Więc jak to jest? Pozdrawiam
Pytanie do doświadczonych wędkarzy gdyż co osoba to inne teorie. Stawiam pierwsze kroki na Wiśle, grunt z koszyczkiem i moje pytanie odnosi się do momentu zamknięcia kabłąka w kołowrotku. Część osób czeka aż wybierze troche żyłki i dopiero zamyka, a część robi to w momencie zetknięcia się koszyczka z wodą po wyrzucie. Więc jak to jest? Pozdrawiam
Jak zwykle tak i w tym przypadku "to wszystko zależy" Przykładowo stoisz na glówce za którą jest 8m dołek. Rzucisz koszyczkiem na odległość 24m od siebie. Zamkniesz kabłak w momencie zetknięcia koszyka z wodą. Po chwili masz zestaw w około 2/3 odległości a nie tam gdzie zarzucałeś. W takich sytuacjach mam otwarty kabłąk aż do momentu kiedy koszyk opadnie na dno.
Łowię na Odrze, kiedy zestaw osiągnie pożądaną odległość wyhamowuję go ręką dociskając żyłkę do blanku wędki - zestaw się prostuje i wpada do wody nie splątany, po zetknięciu z wodą zwalniam żyłkę i pozwalam opadać swobodnie na dno - na końcu zamykam kabłąk i reguluję napięcie szczytówki . Zbyt wczesne przyczymanie zestawu w nurcie powoduje jego dryfowanie w toni i w efekcie zestaw ustawia się w miejscu na skraju nurtu po drodze tracąc zanętę z podajnika.
Witam,
Pytanie do doświadczonych wędkarzy gdyż co osoba to inne teorie. Stawiam pierwsze kroki na Wiśle, grunt z koszyczkiem i moje pytanie odnosi się do momentu zamknięcia kabłąka w kołowrotku. Część osób czeka aż wybierze troche żyłki i dopiero zamyka, a część robi to w momencie zetknięcia się koszyczka z wodą po wyrzucie. Więc jak to jest? Pozdrawiam
W każdej metodzie zamykam kabłąk, zanim przynęta opadnie na wodę. Moim zdaniem tak powinno się robić, żeby się nic nie splątało.
Witam,
Pytanie do doświadczonych wędkarzy gdyż co osoba to inne teorie. Stawiam pierwsze kroki na Wiśle, grunt z koszyczkiem i moje pytanie odnosi się do momentu zamknięcia kabłąka w kołowrotku. Część osób czeka aż wybierze troche żyłki i dopiero zamyka, a część robi to w momencie zetknięcia się koszyczka z wodą po wyrzucie. Więc jak to jest? Pozdrawiam
Jak zwykle tak i w tym przypadku "to wszystko zależy" Przykładowo stoisz na glówce za którą jest 8m dołek. Rzucisz koszyczkiem na odległość 24m od siebie. Zamkniesz kabłak w momencie zetknięcia koszyka z wodą. Po chwili masz zestaw w około 2/3 odległości a nie tam gdzie zarzucałeś. W takich sytuacjach mam otwarty kabłąk aż do momentu kiedy koszyk opadnie na dno.
kwestia czy chcesz Ĺźeby zestaw spadaĹ na dno w miejscu w ktĂłrym wpadĹ do wody czy Ĺukiem wracaĹ w TwojÄ strone
nie ma jak dodawanie polskich znakow
Dziękuję za podpowiedzi i wskazówki
Łowię na Odrze, kiedy zestaw osiągnie pożądaną odległość wyhamowuję go ręką dociskając żyłkę do blanku wędki - zestaw się prostuje i wpada do wody nie splątany, po zetknięciu z wodą zwalniam żyłkę i pozwalam opadać swobodnie na dno - na końcu zamykam kabłąk i reguluję napięcie szczytówki . Zbyt wczesne przyczymanie zestawu w nurcie powoduje jego dryfowanie w toni i w efekcie zestaw ustawia się w miejscu na skraju nurtu po drodze tracąc zanętę z podajnika.
Gerard piszesz z apki czy kompa??