Dlaczego nie mogę doczekać się każdego wyjazdu "na ryby"?, dlaczego mogę przesiadywać sam nad jeziorem dniami i nocami, dlaczego kiedy już mam wracać do domu to mówię sobie - jeszcze godzinkę, dlaczego za każdym razem kiedy pakuje samochód myślę że to będzie "ten dzień, dzień rekordów", dlaczego nawet kiedy wracam z pustą siatką do domu jestem zadowolony?
Panowie też tak macie?, jest na to lekarstwo?
Kolejny weekend i ustalanie taktyki, sposobów, lektury przy drinku :-)
Samo to, że jesteś wędkarzem, to już stawia Cię w szeregu ludzi nie całkiem uporządkowanych umysłowo. Nie pytaj o lek na to, bo nie potrzebujesz. Jak zrobisz sobie łózko w kształcie łodzi wędkarskiej, zaczniesz spać w moro i kaloszach, w domu będziesz miał meble turystyczne i krzesełka wędkarskie zamiast normalnych mebli, zamiast żarówek lampkę czołową i świetliki, a w lodówce tylko robaki i inne przynęty, to wtedy szukaj lekarza. Teraz ciesz się tą pasją.
Samo to, że jesteś wędkarzem, to już stawia Cię w szeregu ludzi nie całkiem uporządkowanych umysłowo. Nie pytaj o lek na to, bo nie potrzebujesz. Jak zrobisz sobie łózko w kształcie łodzi wędkarskiej, zaczniesz spać w moro i kaloszach, w domu będziesz miał meble turystyczne i krzesełka wędkarskie zamiast normalnych mebli, zamiast żarówek lampkę czołową i świetliki, a w lodówce tylko robaki i inne przynęty, to wtedy szukaj lekarza. Teraz ciesz się tą pasją.
Mastiff, Twoją powyższą wypowiedź pokażę żonce, dla dowodu że do szaleńca mi jeszcze brakuje, taki też miałem zamiar zakładając ten wątek.
A uczenie 4 letniego synka podczas kąpieli wyważania spławików nie ma nic wspólnego z szaleństwem TO CZYSTA EDUKACJA. he he he he . Boże patrzysz i nie grzmisz :-)
tak ma na pewno kazdy wedkarz a daje się to we znaki w szczególności teraz kiedy zima ma już odejść a my wyposzczeni czekamy na te ciepłe dni ....ale ona jeszcze jest ....Boże ile razy można robic porządki w sprzęcie , dobrze że są takie portale min. jak ten , przynajmniej człowiek poogląda, oko nacieszy, poczyta ...i jeszcze bardziej nie może sie doczekać sezonu :) .....a większość z nas zimą zaopatrzyła się w nowy sprzęt a pogoda za oknem nie pozwala go wypróbować ale jeszcze trochę ......
Wróć do normalnych ,u mnie normalny pracuje od 7-mej do 16-stej potem pije piwo do 19 -stej idzie spać i tak mu tydzień minie.Ja w sezonie więcej czasu spędzam nad wodą jak normalny w pracy i przy piwie.Ma jednak to szczęście że nikt już nie zwraca na mnie uwagi jak jadę nad wodę z wędkami od wariat ale niegroźny.Oczywiście są też nieliczni którzy kiedyś łowili czy łowią,zawsze jak mijam ostatni dom przed rzeką to patrzę czy stoi tam ojciec mojego kolegi.Jak jest to się zatrzymam zamienię kilka zdań a on w końcu powie -To pokaż te brzany co złowiłeś tej nocy.
@georgeus, to Ty wyważasz w wannie w kąpieli, a mi się zdarzyło przy obiedzie w szklance z wodą z sokiem wyważać i kraść mamie z garnka gotujące się ziemniaki na obiad, do zanęty :)
No kolego też mam tak samo jak Ty :D ja to nazywam już nie hobby lecz chorobą na punkcie wędkarstwa :D:D:D to już jest w naszej psychice od dawien dawna ale mi się wydaję że chorobę do wędkarstwa można też dziedziczyć w genach :D:D pozdrawiam i życzę połamania kija :D
mieszkam 400 m od wisły i zawsz obserwowałem ja wędkarze siedzą spokojnie i patrza sobie na spławiki i tak od patrzenia przeszedłem do siedzenia i robienia tego samego i nieuwazam tego za chorobe lecz za świetne hobby,które zreszta mnie bardzo uspokaja a że jestem nerwowym człowiekiem to czesto biore wedke maszeruje 400 m i sie wyciszam,żałuje że wczesniej "nizachorowałem"pozdrawiam
Witam Panowie.Ale kolega georgeus pier...ął w stół!!!To najlepszy wątek jaki miałem przyjemność czytać,a co do odpowiedzi kolegów to nie powiem co mi z nosa wypadło jak czytałem.Maćka spanie w moro i kaloszach,spławik w wannie,edukacja w wannie no i oczywiście Ewa Drzyzga i jej panie "psycho-loszki".Jak by jej podsunąć ten pomysł na program???Jesteście mistrzami świata i dobrze powiedział kolega striggley"dzięki bogu za ten portal".Nie ma to jak spędzanie czasu w zajebiście doborowym towarzystwie.Szkoda że na browara nie możemy razem wyskoczyć?!Nawet moja "młoda"się ubawiła...Reasumując koledzy georgeus i Arojan jesteście tak samo normalni jak my wszyscy a to co mówią nasze żony???One po prostu muszą coś mówić,taka ich natura(najczęściej po mamusi hahaha...)Jest nawet powiedzenie"Po to są generały żeby nas napi...ły...Pozdro dla wszystkich...
Jeżeli to choroba to w moim przypadku dziedziczna( to po ojcu,choć mamusia będąc wysoko w ciąży z moją osobą łowiła klenie na wiśnie i to całkiem niezłe),zabawy w wannie-spławików praktycznie nie używam ale dzieciaki bawią się świetnie moimi woblerkami (bez kotwic oczywiście) i większymi ripperami.Co na to moja żona-zadaje pytanie kiedy pójdziemy nad rzekę bo czas "odetchnąć" a dzieciaki chcą połowić.Obym tak miał jak najdłużej,do przysłowiowej us...nej śmierci a będę szczęśliwym człowiekiem.Czego wszystkim życzę i pozdrawiam.
Bo to jest choroba , na którą jeszcze niestety nie wynaleziono szczepionki - ja wczoraj wieczorkiem wyjąłem z tuby i pokrowca tyczkę ( wypucowaną i zakonserwowaną na koniec sezonu ) tylko po to , żeby chwile potrzymać w rękach !!! A tu dalej , qrwa ziiiiimo !!!
Niech nazywają to jak chcą (chorobo,zboczeniem ,hobby)mamy tą przewagę ,że ma naszą wzajemną dolegliwość nie stwierdzono jeszcze przypadków śmiertelnych ,chciałbym żebyście zobaczyli ile zabawy ma moja 3letnia księżniczka za każdym razem kiedy kupie nowe gumki,woblery,i tylko powtarza tatusiu ja się nie ukuje bo wiem gdzie są kotwice i haczyki ,próbując pokazać mamusi w jaki sposób ma trzymać wobler za ster,lub gumę za główkę :))
Pozdro dla wszystkich zakażonych tą piękną chorobą
Witam
Proszę o poradę.
Dlaczego nie mogę doczekać się każdego wyjazdu "na ryby"?, dlaczego mogę przesiadywać sam nad jeziorem dniami i nocami, dlaczego kiedy już mam wracać do domu to mówię sobie - jeszcze godzinkę, dlaczego za każdym razem kiedy pakuje samochód myślę że to będzie "ten dzień, dzień rekordów", dlaczego nawet kiedy wracam z pustą siatką do domu jestem zadowolony?
Panowie też tak macie?, jest na to lekarstwo?
Kolejny weekend i ustalanie taktyki, sposobów, lektury przy drinku :-)
No bo jesteś takim "cichym wariatem" :)
Jak większość z nas, albo i wszyscy :)
Wszyscy mamy to samo nie stresuj się. Lekarstwa na to chyba nie ma hehe.
Samo to, że jesteś wędkarzem, to już stawia Cię w szeregu ludzi nie całkiem uporządkowanych umysłowo. Nie pytaj o lek na to, bo nie potrzebujesz. Jak zrobisz sobie łózko w kształcie łodzi wędkarskiej, zaczniesz spać w moro i kaloszach, w domu będziesz miał meble turystyczne i krzesełka wędkarskie zamiast normalnych mebli, zamiast żarówek lampkę czołową i świetliki, a w lodówce tylko robaki i inne przynęty, to wtedy szukaj lekarza. Teraz ciesz się tą pasją.
Samo to, że jesteś wędkarzem, to już stawia Cię w szeregu ludzi nie całkiem uporządkowanych umysłowo. Nie pytaj o lek na to, bo nie potrzebujesz. Jak zrobisz sobie łózko w kształcie łodzi wędkarskiej, zaczniesz spać w moro i kaloszach, w domu będziesz miał meble turystyczne i krzesełka wędkarskie zamiast normalnych mebli, zamiast żarówek lampkę czołową i świetliki, a w lodówce tylko robaki i inne przynęty, to wtedy szukaj lekarza. Teraz ciesz się tą pasją.
czemu nieuporzadkowanych umyslowo?;d
Bo każdy wędkarz ma hopla na punkcie tego hobby, a ktoś jak ma jakiegoś hopla, to automatycznie normalny nie jest :)
hehe no fakt my wedkarze juz na tego hopla nie zwracamy uwagi
pozdrawiam:D
Najgorsze ze to nasze hobby jest zarażliwe hehe
Oooo.. tak:D:D
I większość naszych kobiet nie chce zrozumieć i zaakceptować tej naszej "choroby"-hopla :(
Najgorsze ze to nasze hobby jest zarażliwe hehe
Masz kolego racje jest zaraźliwe w niecałe pół roku zaraziłem kolege i brata :)
a ja się ciesze że jestem chory natę chorobe i nie chce aby ktokolwiek mnie z niej próbował wyleczyć
Mastiff, Twoją powyższą wypowiedź pokażę żonce, dla dowodu że do szaleńca mi jeszcze brakuje, taki też miałem zamiar zakładając ten wątek.
A uczenie 4 letniego synka podczas kąpieli wyważania spławików nie ma nic wspólnego z szaleństwem TO CZYSTA EDUKACJA. he he he he . Boże patrzysz i nie grzmisz :-)
a ja się ciesze że jestem chory natę chorobe i nie chce aby ktokolwiek mnie z niej próbował wyleczyć
Michale drogi , mam to samo ............
tak ma na pewno kazdy wedkarz a daje się to we znaki w szczególności teraz kiedy zima ma już odejść a my wyposzczeni czekamy na te ciepłe dni ....ale ona jeszcze jest ....Boże ile razy można robic porządki w sprzęcie , dobrze że są takie portale min. jak ten , przynajmniej człowiek poogląda, oko nacieszy, poczyta ...i jeszcze bardziej nie może sie doczekać sezonu :) .....a większość z nas zimą zaopatrzyła się w nowy sprzęt a pogoda za oknem nie pozwala go wypróbować ale jeszcze trochę ......
Wróć do normalnych ,u mnie normalny pracuje od 7-mej do 16-stej potem pije piwo do 19 -stej idzie spać i tak mu tydzień minie.Ja w sezonie więcej czasu spędzam nad wodą jak normalny w pracy i przy piwie.Ma jednak to szczęście że nikt już nie zwraca na mnie uwagi jak jadę nad wodę z wędkami od wariat ale niegroźny.Oczywiście są też nieliczni którzy kiedyś łowili czy łowią,zawsze jak mijam ostatni dom przed rzeką to patrzę czy stoi tam ojciec mojego kolegi.Jak jest to się zatrzymam zamienię kilka zdań a on w końcu powie -To pokaż te brzany co złowiłeś tej nocy.
@georgeus, to Ty wyważasz w wannie w kąpieli, a mi się zdarzyło przy obiedzie w szklance z wodą z sokiem wyważać i kraść mamie z garnka gotujące się ziemniaki na obiad, do zanęty :)
Powiem Wam panowie, że z tych wypowiedzi naszych Ewa Drzyzga nagrała by najlepsze "rozmowy w toku" w swojej karierze - pozytywni wariaci ....
A na widowni siedziałyby TRZY panie psycholog, a nie tak jak zawsze, jedna :)
Ale te trzy Panie Psycholog musiałyby wyglądać przynajmniej taaak !!! By wędkarze występujący w ww programie zbytnio się nie stresowali !!!
Cześc Grześ! Tak, tak w takim stroju i koniecznie w takich pozach.
Oj przy takich paniach psycholog bym się nie stresował.:)
No może tylko moje niektóre części.:)
Nooo na taką rybkę żadne smrodki BogdanaB, atraktory czy dipy z pewnością by nie pomogły :-)
No kolego też mam tak samo jak Ty :D ja to nazywam już nie hobby lecz chorobą na punkcie wędkarstwa :D:D:D to już jest w naszej psychice od dawien dawna ale mi się wydaję że chorobę do wędkarstwa można też dziedziczyć w genach :D:D pozdrawiam i życzę połamania kija :D
Ten wątek naprawdę poprawił mi humor:) A wyważanie spławików czy to w wannie czy soku i podkradanie ziemniaków...mistrzostwo:)
mieszkam 400 m od wisły i zawsz obserwowałem ja wędkarze siedzą spokojnie i patrza sobie na spławiki i tak od patrzenia przeszedłem do siedzenia i robienia tego samego i nieuwazam tego za chorobe lecz za świetne hobby,które zreszta mnie bardzo uspokaja a że jestem nerwowym człowiekiem to czesto biore wedke maszeruje 400 m i sie wyciszam,żałuje że wczesniej "nizachorowałem"pozdrawiam
Witam Panowie.Ale kolega georgeus pier...ął w stół!!!To najlepszy wątek jaki miałem przyjemność czytać,a co do odpowiedzi kolegów to nie powiem co mi z nosa wypadło jak czytałem.Maćka spanie w moro i kaloszach,spławik w wannie,edukacja w wannie no i oczywiście Ewa Drzyzga i jej panie "psycho-loszki".Jak by jej podsunąć ten pomysł na program???Jesteście mistrzami świata i dobrze powiedział kolega striggley"dzięki bogu za ten portal".Nie ma to jak spędzanie czasu w zajebiście doborowym towarzystwie.Szkoda że na browara nie możemy razem wyskoczyć?!Nawet moja "młoda"się ubawiła...Reasumując koledzy georgeus i Arojan jesteście tak samo normalni jak my wszyscy a to co mówią nasze żony???One po prostu muszą coś mówić,taka ich natura(najczęściej po mamusi hahaha...)Jest nawet powiedzenie"Po to są generały żeby nas napi...ły...Pozdro dla wszystkich...
Jeżeli to choroba to w moim przypadku dziedziczna( to po ojcu,choć mamusia będąc wysoko w ciąży z moją osobą łowiła klenie na wiśnie i to całkiem niezłe),zabawy w wannie-spławików praktycznie nie używam ale dzieciaki bawią się świetnie moimi woblerkami (bez kotwic oczywiście) i większymi ripperami.Co na to moja żona-zadaje pytanie kiedy pójdziemy nad rzekę bo czas "odetchnąć" a dzieciaki chcą połowić.Obym tak miał jak najdłużej,do przysłowiowej us...nej śmierci a będę szczęśliwym człowiekiem.Czego wszystkim życzę i pozdrawiam.
Bo to jest choroba , na którą jeszcze niestety nie wynaleziono szczepionki - ja wczoraj wieczorkiem wyjąłem z tuby i pokrowca tyczkę ( wypucowaną i zakonserwowaną na koniec sezonu ) tylko po to , żeby chwile potrzymać w rękach !!! A tu dalej , qrwa ziiiiimo !!!
Niech nazywają to jak chcą (chorobo,zboczeniem ,hobby)mamy tą przewagę ,że ma naszą wzajemną dolegliwość nie stwierdzono jeszcze przypadków śmiertelnych ,chciałbym żebyście zobaczyli ile zabawy ma moja 3letnia księżniczka za każdym razem kiedy kupie nowe gumki,woblery,i tylko powtarza tatusiu ja się nie ukuje bo wiem gdzie są kotwice i haczyki ,próbując pokazać mamusi w jaki sposób ma trzymać wobler za ster,lub gumę za główkę :))
Pozdro dla wszystkich zakażonych tą piękną chorobą