Współczuje rodzinie Kolegi wędkarza gdyż stracili bliską osobę, jednak nie bardzo potrafię zrozumieć jego postępowanie. Nigdy nie miałem, nie mam i mieć nie będę spławika za którym to wchodziłbym do wody. Dla mnie moje życie jest więcej warte niż wszystkie spławiki jakie posiadam.
Dokładnie, taką samą zasadę wyznaję i nigdy nie wchodzę do wody , czy to po przynęty spininngowe , czy też ine klamorstwo , nie warto , szkoda zdrowia i życia
Sorry wiem każda tragedia jest straszna i bolesna ale wchodzić do wody po spławik to lekka przesada - ja jestem spinningistą i bardzo często zdaża się że mam zaczep a wspomnę że używam blach Mepps które są warte czasami nawet i 20 złotych a spławik ile kosztuje? Niewiele a tak na marginesie spławików nie traci się w takim tempie jak przynęt spinningowych więc zginoł na własne życzenie - to się właśnie nazywa "ludzka głupota". Pozdrawiam ;)
No cóż, zginął jeden z NAS. Nie był pijany, nie utonął przez głupotę, nie chciał nikogo skrzywdzić. Chciał poprostu odzyskać swój spławik. Może go lubił, może miał do tej rzeczy jakiś sentyment, może nie miał innego akurat, może go pożyczył od kogoś i chciał uczciwie oddać, może nie stać go na kolejne, może był pewien, że go odzyska bez problemu bo juz to robił.... Takiego "MOŻE" można wymieniać i wymieniać. Ale nie nazwę tego głupotą, może jedynie nieostrożnością i nieroztropnością. (..*..)
Się chłop wziął i utopił. Straszne rzeczy. Szkoda, że nie pomyślał nim podjął akcję odzysku. Zarosniete zbiorniki mają to do siebie, że warstwa mułu przekracza niekiedy 3 metry. Piszą o nim jako o wytrawnym wędkarzu a ja nie mam podstaw sądzić że było inaczej nie mniej jednak wytrawność zobowiązuje do myślenia. Już jako 14 letni chłopaczek odradzałem podobnego wyczynu jednemu z wędkarzy, którego ostatecznie wyciągnąłem z mułu przy użyciu gałęzi olszynowej. Mając na uwadze to co napisał Mastiff nie będę oceniał człowieka bo przyczyn tak desperackiego posunięcia mogło być wiele.
Też mi sie zdarzało ze musiałem iść troszkę głebiej odhaczać zaczepiony haczyk gdzieś o trzcinkę ale w miare rozsądku bo np. mimo ze ma sie ich mase , ale szkoda mi było ulubionego spławika .Cóz w naszym życiu tak juz jest nie wiadomo jak bardzo sie jest przezornym czy też ma sie doświadczenie to 100 nawet 1000 razy sie uda a ten jedyny nie :-( (*)
Aż przykro czytać, dlatego opisze Wam mój sposób na ściąganie spławików wprawdzie z drzew, ale może się przydać. Rozkładam bata, odpalam papierosa gumką do szczytówki i przepalam żyłkę.
Aż przykro czytać, dlatego opisze Wam mój sposób na ściąganie spławików wprawdzie z drzew, ale może się przydać. Rozkładam bata, odpalam papierosa gumką do szczytówki i przepalam żyłkę.
podtrzymuje slowa ktore napisal mastiff...szkoda czlowieka bo moze byl to prezent ktory dostal i nie chcial go stracic?ktorz to wie????tym bardziej ze wychowywal sie kiedys nad tym stawem. przytocze pewne powiedzenie:to co mnie trzyma przy zyciu jednoczesnie mnie przy nim zabija.(wedkarstwo)nigdy nic nie wiadomo????
Witam..wszystkich...! Smutno jest jak odchodzi człowiek:( tym bardziej w taki sposób,..wszystko napisał Mastiff co można było powiedzieć na ten temat,..:( odnośnie wody!!!
Aż przykro czytać, dlatego opisze Wam mój sposób na ściąganie spławików wprawdzie z drzew, ale może się przydać. Rozkładam bata, odpalam papierosa gumką do szczytówki i przepalam żyłkę.
Pozdrawiam
Dzisiaj raz przypalałem i raz ciąłem. Szkoda człowieka. Pozdrawiam.
Cześć Marku. Parę ładnych lat wstecz jeden z SSR popłynął wpław ściągnąć sieć i w niej został.Była to licha drygawica. Postawiona była od trzciny w toń, chciał odhaczyć od trzciny no i nie udało się. Jest wiele dziwnych i niewytłumaczalnych zachowań ludzkich. Pozdrawiam.
Cześć Marku. Parę ładnych lat wstecz jeden z SSR popłynął wpław ściągnąć sieć i w niej został.Była to licha drygawica. Postawiona była od trzciny w toń, chciał odhaczyć od trzciny no i nie udało się. Jest wiele dziwnych i niewytłumaczalnych zachowań ludzkich. Pozdrawiam.
Witaj...:) nie piszę dużo! bo każdy z nas miał przeżycia różne w swoim życiu! również kiedyś naraziłem swoje życie by wyciągnąć z wody pijanego!!! a było cholernie zimno!!! tu kolega odszedł z myślą że jak zawszę to drobiazg...Szkoda człowieka:(
Wiecie panowie ratować człowieka, czy wyciągnąć z wody sieć ( to był akurat jego obowiązek jako strażnika) ale spławik - sorry ale jestem innego zdania.
Witam...w niedzielę również miałem podobne zdarzenie! zerwałem spławik którego bardzo lubiałem zakładać na bagnach...i zaczep - ciach - został,miałem chęć po niego wejść,znam te bagna,ale pomyślałem....niech sobie leży na wodzie będzie znakiem gdzie jest zaczep!
zdazyla sie tragedi moze w troche w bezmyslny sposob zachowal sie kolega ktory zginal ale nie nam to oceniac bo nikt nie byl tego swiadkiem i to tyle szkoda jego bliskich bo prze zywaja teraz trudne chwile
Przeglądając prasę brukową natknełem się na ten oto artykuł, niech on będzie dla nas wszystkich przestrogą
http://www.fakt.pl/Poszedl-po-splawik-i-utonal,artykuly,79860,1.html
Współczuje rodzinie Kolegi wędkarza gdyż stracili bliską osobę, jednak nie bardzo potrafię zrozumieć jego postępowanie. Nigdy nie miałem, nie mam i mieć nie będę spławika za którym to wchodziłbym do wody. Dla mnie moje życie jest więcej warte niż wszystkie spławiki jakie posiadam.
Dokładnie, taką samą zasadę wyznaję i nigdy nie wchodzę do wody , czy to po przynęty spininngowe , czy też ine klamorstwo , nie warto , szkoda zdrowia i życia
Sorry wiem każda tragedia jest straszna i bolesna ale wchodzić do wody po spławik to lekka przesada - ja jestem spinningistą i bardzo często zdaża się że mam zaczep a wspomnę że używam blach Mepps które są warte czasami nawet i 20 złotych a spławik ile kosztuje? Niewiele a tak na marginesie spławików nie traci się w takim tempie jak przynęt spinningowych więc zginoł na własne życzenie - to się właśnie nazywa "ludzka głupota". Pozdrawiam ;)
No cóż, zginął jeden z NAS. Nie był pijany, nie utonął przez głupotę, nie chciał nikogo skrzywdzić. Chciał poprostu odzyskać swój spławik. Może go lubił, może miał do tej rzeczy jakiś sentyment, może nie miał innego akurat, może go pożyczył od kogoś i chciał uczciwie oddać, może nie stać go na kolejne, może był pewien, że go odzyska bez problemu bo juz to robił.... Takiego "MOŻE" można wymieniać i wymieniać. Ale nie nazwę tego głupotą, może jedynie nieostrożnością i nieroztropnością. (..*..)
Się chłop wziął i utopił. Straszne rzeczy. Szkoda, że nie pomyślał nim podjął akcję odzysku. Zarosniete zbiorniki mają to do siebie, że warstwa mułu przekracza niekiedy 3 metry. Piszą o nim jako o wytrawnym wędkarzu a ja nie mam podstaw sądzić że było inaczej nie mniej jednak wytrawność zobowiązuje do myślenia. Już jako 14 letni chłopaczek odradzałem podobnego wyczynu jednemu z wędkarzy, którego ostatecznie wyciągnąłem z mułu przy użyciu gałęzi olszynowej. Mając na uwadze to co napisał Mastiff nie będę oceniał człowieka bo przyczyn tak desperackiego posunięcia mogło być wiele.
Też mi sie zdarzało ze musiałem iść troszkę głebiej odhaczać zaczepiony haczyk gdzieś o trzcinkę ale w miare rozsądku bo np. mimo ze ma sie ich mase , ale szkoda mi było ulubionego spławika .Cóz w naszym życiu tak juz jest nie wiadomo jak bardzo sie jest przezornym czy też ma sie doświadczenie to 100 nawet 1000 razy sie uda a ten jedyny nie :-(
(*)
Aż przykro czytać, dlatego opisze Wam mój sposób na ściąganie spławików wprawdzie z drzew, ale może się przydać. Rozkładam bata, odpalam papierosa gumką do szczytówki i przepalam żyłkę.
Pozdrawiam
Aż przykro czytać, dlatego opisze Wam mój sposób na ściąganie spławików wprawdzie z drzew, ale może się przydać. Rozkładam bata, odpalam papierosa gumką do szczytówki i przepalam żyłkę.
Pozdrawiam
Banalne, a praktyczne..... Niepalący są stratni.
Takie niefortunne i nieprzemyślane zachowanie prowadzi czasem do tragedii.Pozostaje nam tylko
współczuć.Naprawdę przykre...
podtrzymuje slowa ktore napisal mastiff...szkoda czlowieka bo moze byl to prezent ktory dostal i nie chcial go stracic?ktorz to wie????tym bardziej ze wychowywal sie kiedys nad tym stawem.
przytocze pewne powiedzenie:to co mnie trzyma przy zyciu jednoczesnie mnie przy nim zabija.(wedkarstwo)nigdy nic nie wiadomo????
Witam..wszystkich...! Smutno jest jak odchodzi człowiek:( tym bardziej w taki sposób,..wszystko napisał Mastiff co można było powiedzieć na ten temat,..:( odnośnie wody!!!
Aż przykro czytać, dlatego opisze Wam mój sposób na ściąganie spławików wprawdzie z drzew, ale może się przydać. Rozkładam bata, odpalam papierosa gumką do szczytówki i przepalam żyłkę.
Pozdrawiam
Dzisiaj raz przypalałem i raz ciąłem. Szkoda człowieka. Pozdrawiam.Cześć Marku. Parę ładnych lat wstecz jeden z SSR popłynął wpław ściągnąć sieć i w niej został.Była to licha drygawica. Postawiona była od trzciny w toń, chciał odhaczyć od trzciny no i nie udało się. Jest wiele dziwnych i niewytłumaczalnych zachowań ludzkich. Pozdrawiam.
Cześć Marku. Parę ładnych lat wstecz jeden z SSR popłynął wpław ściągnąć sieć i w niej został.Była to licha drygawica. Postawiona była od trzciny w toń, chciał odhaczyć od trzciny no i nie udało się. Jest wiele dziwnych i niewytłumaczalnych zachowań ludzkich. Pozdrawiam.
Witaj...:) nie piszę dużo! bo każdy z nas miał przeżycia różne w swoim życiu! również kiedyś naraziłem swoje życie by wyciągnąć z wody pijanego!!! a było cholernie zimno!!! tu kolega odszedł z myślą że jak zawszę to drobiazg...Szkoda człowieka:(
Wiecie panowie ratować człowieka, czy wyciągnąć z wody sieć ( to był akurat jego obowiązek jako strażnika) ale spławik - sorry ale jestem innego zdania.
Witam...w niedzielę również miałem podobne zdarzenie! zerwałem spławik którego bardzo lubiałem zakładać na bagnach...i zaczep - ciach - został,miałem chęć po niego wejść,znam te bagna,ale pomyślałem....niech sobie leży na wodzie będzie znakiem gdzie jest zaczep!
zdazyla sie tragedi moze w troche w bezmyslny sposob zachowal sie kolega ktory zginal ale nie nam to oceniac bo nikt nie byl tego swiadkiem i to tyle szkoda jego bliskich bo prze zywaja teraz trudne chwile