Witam. Jest to Mój pierwszy wpis, więc proszę o wyrozumiałość, nauka czyni mistrza :) Udając się na kilkugodzinną zasiadkę bądź przeniesienie całego majdanu z samochodu na miejsce docelowe barki i ręce po dotarciu były już nieźle nadwyrężone. Dość długo myślałem nad kupnem wózka wędkarskiego, taki elektrostatyk W1 lecz cena wysoka a przydatność niewielka. Więc powoli rozpocząłem poszukiwania tzw. zrób to sam, odwiedziłem parę marketów tj, castorama, leroymarlin, hurtownia wędkarska, i natchnienie nadeszło podczas obserwacji wózka na allegro. Lekki obrys całości, malutka zmiana, odjęcie tu, tam dodanie i karteczka z rysunkiem odręcznym gotowa. Całość do weryfikacji - sąsiad złota rączka - zaproponował abyśmy podjechali do jego znajomego i ocenili jego transporto-siedzisko-wózek po kilku przeróbkach. Pan August - bardzo miła, sympatyczna i pomysłowa osoba, pokazał swój wynalazek - cudeńko - ( a jakie inne posiada wyposażenie własnej roboty na zasiadki aż czacha dymi ) kilka fotek, pobranie miar - plus - minus - i przystąpiliśmy do własnego robionego wózka wędkarskiego wprowadzając korekty. Pierwszy krok - rysunek, drugi krok - zakup odpowiedniego materiału - całość ma wytrzymać ciężar ok.120 kg. później dobór odpowiednich kół do wózeczka, zakup ośki, zawleczki itd. Podczas cięcia gięcia spawania lekkie korekty do rysunku - wiadomo tak albo inaczej, bynajmniej większość podzespołów ma być szybko i sprawnie demontowana i montowana aby mieściła się do środka bagażnika. Aktualnie jesteśmy na etapie montażu tzw. kosza. W najbliższym czasie dołączone zostaną zdjęcia z wykonanych prac, zbliża się okres chłodniejszych dni, a wózeczek na 1000% gotów będzie na przyszły sezon :)
ja zachodzę w głowę jak ja to robiłem w latach 80-tych nie mogę się tego teraz jakoś wyobrazić ,przypomnieć ale ja na 3 dniowy wypad 200 kilometrów na jezioro Rożnowskie brałem tylko słownie jeden 1 plecak w nim było żarcie dla mnie na 3 dni żarcie dla ryb na 3 dni spanie na 3 dni a teraz pełny bagażnik w piwnicy kilkanaście wędek i ze 20 kołowrotków a wtedy 2 wędki teleskopowe abu-garcia i dwa kołowrotki DDR rilech po 20-tu latach zero luzów ,paczka haczyków rolka żyłki na przypon i łowiło się leszcze ponad 60 cm po 30 za noc nikt tego nawet do dmu nie brał bo to tylko leszcz a teraz 25 cm i do siaty brbr niedługo jelczami na ryby będziemy jechać a na miejscu bryczkami z końmi będą nas rozwozić na miejscówki bo zakaz dojazdu jest już prawie wszędzie
Witam.
Jest to Mój pierwszy wpis, więc proszę o wyrozumiałość, nauka czyni mistrza :)
Udając się na kilkugodzinną zasiadkę bądź przeniesienie całego majdanu z samochodu na miejsce docelowe barki i ręce po dotarciu były już nieźle nadwyrężone.
Dość długo myślałem nad kupnem wózka wędkarskiego, taki elektrostatyk W1 lecz cena wysoka a przydatność niewielka. Więc powoli rozpocząłem poszukiwania tzw. zrób to sam, odwiedziłem parę marketów tj, castorama, leroymarlin, hurtownia wędkarska, i natchnienie nadeszło podczas obserwacji wózka na allegro. Lekki obrys całości, malutka zmiana, odjęcie tu, tam dodanie i karteczka z rysunkiem odręcznym gotowa. Całość do weryfikacji - sąsiad złota rączka - zaproponował abyśmy podjechali do jego znajomego i ocenili jego transporto-siedzisko-wózek po kilku przeróbkach. Pan August - bardzo miła, sympatyczna i pomysłowa osoba, pokazał swój wynalazek - cudeńko - ( a jakie inne posiada wyposażenie własnej roboty na zasiadki aż czacha dymi ) kilka fotek, pobranie miar - plus - minus - i przystąpiliśmy do własnego robionego wózka wędkarskiego wprowadzając korekty. Pierwszy krok - rysunek, drugi krok - zakup odpowiedniego materiału - całość ma wytrzymać ciężar ok.120 kg. później dobór odpowiednich kół do wózeczka, zakup ośki, zawleczki itd. Podczas cięcia gięcia spawania lekkie korekty do rysunku - wiadomo tak albo inaczej, bynajmniej większość podzespołów ma być szybko i sprawnie demontowana i montowana aby mieściła się do środka bagażnika. Aktualnie jesteśmy na etapie montażu tzw. kosza.
W najbliższym czasie dołączone zostaną zdjęcia z wykonanych prac, zbliża się okres chłodniejszych dni, a wózeczek na 1000% gotów będzie na przyszły sezon :)
ja zachodzę w głowę jak ja to robiłem w latach 80-tych nie mogę się tego teraz jakoś wyobrazić ,przypomnieć ale ja na 3 dniowy wypad 200 kilometrów na jezioro Rożnowskie brałem tylko słownie jeden 1 plecak w nim było żarcie dla mnie na 3 dni żarcie dla ryb na 3 dni spanie na 3 dni a teraz pełny bagażnik w piwnicy kilkanaście wędek i ze 20 kołowrotków a wtedy 2 wędki teleskopowe abu-garcia i dwa kołowrotki DDR rilech po 20-tu latach zero luzów ,paczka haczyków rolka żyłki na przypon i łowiło się leszcze ponad 60 cm po 30 za noc nikt tego nawet do dmu nie brał bo to tylko leszcz a teraz 25 cm i do siaty brbr
niedługo jelczami na ryby będziemy jechać a na miejscu bryczkami z końmi będą nas rozwozić na miejscówki bo zakaz dojazdu jest już prawie wszędzie
Remigiusz, to czekamy na dalszy ciąg, i efekty twojej pracy.
Może wpis/artykół, jakiś z tego zrobisz...
:) szybka zasiadka