Witam ;p po przeczytaniu tego wszyscy zwolennicy "no kill" mnie zaatakują ale co tam od jakiegoś czasu zastanawia mnie jeden temat...
Często chodzę ze spiningiem i łapie dość dużo okoni szczupaczków boleni itp... większość ryb wypuszczam do wody, przestrzegam wymiarów ochronnych i wiele razy wypuszczałem spore nawet zdobycze...
Czasami jednak mam ochotę zjeść rybę i zabrał bym np. kilka ładniejszych garbusów z łowiska... problem przejawia się w tym że nigdy nie wiadomo jak ryby będą brały... zdarza mi się że złapie 2 ładne a potem już nic ,a zabierać 2 ryby to szkoda bo i tak z tego pożytku nie będzie... bywają również przypadki, że złapie ładnych kilka garbusów od samego początku łapania ale nie wiem czy złapie więcej i z obawy o bezsensowne zabijanie jednej czy 2 ryb wypuszczam ryby od razu a potem żałuje bo gdybym zebrał wszystkie to było by ich sporo....
Zastanawiam się wtedy czy jest jakiś sposób, żeby łowiąc na spinnig bezpiecznie przenosić ryby tak aby nic im się nie stało i móc je potem wypuścić w przypadku np gdyby połów okazał się kiepski lub sumienie mnie ruszyło...
Problemu tego nie mają oczywiście osoby spinningujące z łodzi lub spławikarze grunciarze i reszta którzy siatkę do ryb mają zawsze przy sobie, a pojawia się on w takim przypadku jak mój kiedy przechodzę wzdłuż rzeki warty czasami po parę kilometrów i często muszę się oddalić od wody na chwile bo jest droga zagrodzona i trzeba obejść...
Może macie jakieś swoje sprawdzone sposoby na ten dylemat i jakoś mi poradzicie... wydaje mi się że może nie być sensownego rozwiązania tego problemu ale gdzie się dowiem jak nie tu
Może macie jakieś swoje sprawdzone sposoby na ten dylemat i jakoś mi
poradzicie... wydaje mi się że może nie być sensownego rozwiązania tego
problemu ale gdzie się dowiem jak nie tu
Niestety niema sensownego i zgodnego z prawem rozwiązania problemu.
Możesz próbowac z workiem napełnionym do połowy wodą a drugie pół to powietrze(worki do transportu zwierząt wodnych) ale jak ew. kontrola na to zareaguje:)?
Właśnie dlatego ludzie wymyślili zamrażarkę. Idziesz na ryby i planujesz że akurat dziś jest ten dzień kiedy zabierzesz ryby. I już pierwsza dostaje w łeb i ląduje w plecaku. Niestety to była pierwsza i ostatnia. Pakujesz ja do zamrażarki i czeka na towarzystwo. A zgodnego z prawem sposobu na przenoszenie ryb po prostu jeszcze nie wymyślono.
A nie możesz użyć np. siatki wędkarskiej? Ja używam na zawodach spinningowych, owszem muszę myśleć o tym aby ryby wsadzać do wody dość często ponieważ są to zawody na żywej rybie. Ale gdy idziesz rekreacyjnie to czemu nie? :)
Nikomu o zdrowych zmysłach z szeregów NK nie podpadłeś,spoko...Tego problemu nie da się rozwiązać,jeśli chcesz coś zabrać to musisz zabić,przenoszenie to bardzo głupi pomysł i do tego nielegalny,o męczeniu ryb wyciąganych i powrotnie zamaczanych nie wspomnę.Gdy złowisz za mało ,to do zamrażarki i następnym razem uzupełnisz szeregi,innej rady i sposobu nie ma.
Dzięki ogólne za informacje :) wyszło na to że nie ma jakiejś sensownej metody przenoszenia ryb a i może macie racje z tą zamrażarką :) Pozdrawiam i dzięki za info
Regulamin zawodów w wędkarstwie spinningowym. fragment
"2.2 Przynęta sztuczna( sztuczna ochotka, muchy wędkarskie itp.) uzbrojona w haczyk (kotwiczkę) bezzadziorowy(ą) lub pozbawiony zadzioru. Każdy zawodnik musi być wyposażony w podbierak oraz siatkę o średnicy obręczy minimum 40cm do czasowego przetrzymywania ryb."
mogą Cie atakować ludzie którzy są za no kill ale płacisz składki i nikt Ci nie zabroni zabijać wymiarowych ryb, a co kłusole i rybacy co łowią na siatki mogą zabijać masowo a ty nie możesz zjeść paru rybek bo zaraz sie kilku mądrych znajdzie na forum którzy będą sie wypowiadać że jak to oni są dobrzy bo nie zabijają ryb a pewnie połowa to robi tylko na forum jest święta. Ja łowie albo wypuszczam albo zabijam i nikt mi tu nie będzie prawił morałów co ja mam robić ze złowionymi rybami jeśli złowie i chcę ją zjeść to ją zabijam najczęściej uderzam ją w głowe w celu ogłuszenia i przebijam jej serce wtedy wiem że ryba nie będzie cierpiała. Dziękuje za Uwage
niestety. Może to męczyć ryby. Dlatego najlepiej pałką w łeb. Humanitarnie szybko. Inaczej możesz mieć spore problemy. Mandat itp. Dlatego najlepiej zabić na miejscu. A jak nic nie złowisz to obłóż lodem i będzie ok do następnego wędkowania.
pamiętaj że jak zabijesz rybę musisz ją zważyć zmierzyć u mnie wystarczy tylko miara i wpisać do rejestru no i upewnić sie czy na pewno nie pomyliłeś jej z inną rybą:) ale ryb drapieżnych jest mało gatunków więc nie będzie pomyłki ;D
Witam ;p po przeczytaniu tego wszyscy zwolennicy "no kill" mnie zaatakują ale co tam od jakiegoś czasu zastanawia mnie jeden temat...
Często chodzę ze spiningiem i łapie dość dużo okoni szczupaczków boleni itp... większość ryb wypuszczam do wody, przestrzegam wymiarów ochronnych i wiele razy wypuszczałem spore nawet zdobycze...
Czasami jednak mam ochotę zjeść rybę i zabrał bym np. kilka ładniejszych garbusów z łowiska... problem przejawia się w tym że nigdy nie wiadomo jak ryby będą brały... zdarza mi się że złapie 2 ładne a potem już nic ,a zabierać 2 ryby to szkoda bo i tak z tego pożytku nie będzie... bywają również przypadki, że złapie ładnych kilka garbusów od samego początku łapania ale nie wiem czy złapie więcej i z obawy o bezsensowne zabijanie jednej czy 2 ryb wypuszczam ryby od razu a potem żałuje bo gdybym zebrał wszystkie to było by ich sporo....
Zastanawiam się wtedy czy jest jakiś sposób, żeby łowiąc na spinnig bezpiecznie przenosić ryby tak aby nic im się nie stało i móc je potem wypuścić w przypadku np gdyby połów okazał się kiepski lub sumienie mnie ruszyło...
Problemu tego nie mają oczywiście osoby spinningujące z łodzi lub spławikarze grunciarze i reszta którzy siatkę do ryb mają zawsze przy sobie, a pojawia się on w takim przypadku jak mój kiedy przechodzę wzdłuż rzeki warty czasami po parę kilometrów i często muszę się oddalić od wody na chwile bo jest droga zagrodzona i trzeba obejść...
Może macie jakieś swoje sprawdzone sposoby na ten dylemat i jakoś mi poradzicie... wydaje mi się że może nie być sensownego rozwiązania tego problemu ale gdzie się dowiem jak nie tu
Może macie jakieś swoje sprawdzone sposoby na ten dylemat i jakoś mi poradzicie... wydaje mi się że może nie być sensownego rozwiązania tego problemu ale gdzie się dowiem jak nie tu
Niestety niema sensownego i zgodnego z prawem rozwiązania problemu.
Możesz próbowac z workiem napełnionym do połowy wodą a drugie pół to powietrze(worki do transportu zwierząt wodnych) ale jak ew. kontrola na to zareaguje:)?
Właśnie dlatego ludzie wymyślili zamrażarkę. Idziesz na ryby i planujesz że akurat dziś jest ten dzień kiedy zabierzesz ryby. I już pierwsza dostaje w łeb i ląduje w plecaku. Niestety to była pierwsza i ostatnia. Pakujesz ja do zamrażarki i czeka na towarzystwo.
A zgodnego z prawem sposobu na przenoszenie ryb po prostu jeszcze nie wymyślono.
A nie możesz użyć np. siatki wędkarskiej?
Ja używam na zawodach spinningowych, owszem muszę myśleć o tym aby ryby wsadzać do wody dość często ponieważ są to zawody na żywej rybie. Ale gdy idziesz rekreacyjnie to czemu nie? :)
Nikomu o zdrowych zmysłach z szeregów NK nie podpadłeś,spoko...Tego problemu nie da się rozwiązać,jeśli chcesz coś zabrać to musisz zabić,przenoszenie to bardzo głupi pomysł i do tego nielegalny,o męczeniu ryb wyciąganych i powrotnie zamaczanych nie wspomnę.Gdy złowisz za mało ,to do zamrażarki i następnym razem uzupełnisz szeregi,innej rady i sposobu nie ma.
"przenoszenie to bardzo głupi pomysł i do tego nielegalny" a dlaczego nie legalny?
"przenoszenie to bardzo głupi pomysł i do tego nielegalny" a dlaczego nie legalny?
W sumie w RAPR nic nie ma że siatka powinna być w wodzie ...
Dzięki ogólne za informacje :) wyszło na to że nie ma jakiejś sensownej metody przenoszenia ryb a i może macie racje z tą zamrażarką :) Pozdrawiam i dzięki za info
Regulamin zawodów w wędkarstwie spinningowym.
fragment
"2.2 Przynęta sztuczna( sztuczna ochotka, muchy wędkarskie itp.) uzbrojona w haczyk (kotwiczkę) bezzadziorowy(ą) lub
pozbawiony zadzioru. Każdy zawodnik musi być wyposażony w podbierak oraz
siatkę o średnicy obręczy minimum 40cm do czasowego przetrzymywania ryb."
mogą Cie atakować ludzie którzy są za no kill ale płacisz składki i nikt Ci nie zabroni zabijać wymiarowych ryb, a co kłusole i rybacy co łowią na siatki mogą zabijać masowo a ty nie możesz zjeść paru rybek bo zaraz sie kilku mądrych znajdzie na forum którzy będą sie wypowiadać że jak to oni są dobrzy bo nie zabijają ryb a pewnie połowa to robi tylko na forum jest święta. Ja łowie albo wypuszczam albo zabijam i nikt mi tu nie będzie prawił morałów co ja mam robić ze złowionymi rybami jeśli złowie i chcę ją zjeść to ją zabijam najczęściej uderzam ją w głowe w celu ogłuszenia i przebijam jej serce wtedy wiem że ryba nie będzie cierpiała.
Dziękuje za Uwage
niestety. Może to męczyć ryby. Dlatego najlepiej pałką w łeb. Humanitarnie szybko. Inaczej możesz mieć spore problemy. Mandat itp. Dlatego najlepiej zabić na miejscu. A jak nic nie złowisz to obłóż lodem i będzie ok do następnego wędkowania.
pamiętaj że jak zabijesz rybę musisz ją zważyć zmierzyć u mnie wystarczy tylko miara i wpisać do rejestru no i upewnić sie czy na pewno nie pomyliłeś jej z inną rybą:) ale ryb drapieżnych jest mało gatunków więc nie będzie pomyłki ;D