Do arek1979 - trzy razy z uporem maniaka zamieszczasz link do pewnego filmiku - 2x w poczekalni , 1x w tym wątku : 1. Film już jest ( był ) na forum . 2. Treść filmu narusza regulamin forum .
Regulamin forum
II Zasady publikacji treści na forum portalu www.wedkuje.pl
1. Użytkownik publikując treści na forum portalu www.wedkuje.pl zobowiązuje się kierować następującymi zasadami:
d. Zabrania się dublowania, powielania wątków.
. Zabrania się uporczywego zakładania wątków, które zostały uprzednio
usunięte przez moderatorów lub niezaakceptowane w ramach tzw.
„poczekalni”
III Kultura wypowiedzi na forum portalu www.wedkuje.pl
f. Zabrania się publikacji materiałów audiowizualnych, fotografii oraz
linków do stron o treściach pornograficznych, rasistowskich, itp.
Trochę jakby śmieszna sytuacja zaistniała, moderator z innego pokoju wchodzi i przerabia link na gotowy film a moderator z tego pokoju zwraca uwagę - słusznie zresztą
Tak Panie Adler, czasami nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu .......... :))
Dzień 1
Wypełniłem boski nakaz i zbudowałem arkę - imponujące dzieło rąk
ludzkich. Przepełnia mnie duma a jednocześnie lęk, przed tym, co ma
nastąpić. Na pokładzie jest już moja rodzina oraz zwierzęta. Zaczyna się
chmurzyć. Chyba się zaczyna. Chwalmy Pana!
Dzień 2
Pada! Nie jest to może wielka ulewa, ale powoli się rozkręca. Jestem
taki podekscytowany, choć pewnie nie powinienem. W końcu zbliża się
zagłada ludzkości.
Dzień 3
Wyszło słońce. Dziwne. Nie wiem, co o tym myśleć. Rodzina patrzy na mnie podejrzliwie.
Dzień 4
Znowu zaczęło padać. Żona pyta, czy to na pewno już. Ostrożnie mówię, że nie jestem pewien. Nie chcę zapeszyć.
Z niepokojem obserwuję chmury. Nie wyglądają jakoś groźnie, ale co ja się tam znam.
Dzień 5
Ciągle pada, tralalala…. Tym razem to chyba to. Chyba.
Dzień 6
Leje już po całości. W życiu nie widziałem takiej ulewy. Dach zaczął
przeciekać, ale już go naprawiliśmy. Trochę mnie to zmartwiło. A jak
przecieka coś jeszcze?
Pod arką gromadzą się grzesznicy – buhahaha…. I kto jest teraz frajerem?
Dzień 7
Grupa grzeszników usiłowała się wedrzeć na pokład. Próbowałem
im wytłumaczyć, że nie mogę ich wpuścić, bo ten potop w gruncie rzeczy
jest dla ich dobra, ale nie wyglądali na przekonanych. Trochę mi ich
szkoda, w końcu to też dzieci boże, ale skoro nasz Pan stwierdził, że
nie ma innego wyjścia….
Ech, nie chcę o tym myśleć. Wolę chwalić Pana.
Dzień 8
Ciągle pada. Już zaczynamy płynąć. Na wodzie unoszą się… hmm… ci, którzy
mieli się unosić. Niefajny widok. Nigdzie nie mogę znaleźć
triceratopsów, choć są w wykazie. Mam nadzieje, że się znajdą.
Dzień 9
Triceratopsów nigdzie nie ma. Paru innych gatunków też. Na wszelki
wypadek modlę się do Pana o wybaczenie. Na zewnątrz nie widać już nic,
oprócz wody. Wszystko się kołysze. Chyba mam chorobę morską. Niedobrze
mi.
Dzień 10
Sztorm przybiera na sile. Wszystkim jest niedobrze z różnym skutkiem. Nie będę opisywał szczegółów.
Dzień 11
Fale są coraz większe. Wszystko trzeszczy. Czy ta pływająca krypta to
wytrzyma? Z terrarium uciekły pająki. Niektóre są naprawdę ogromne.
Nienawidzę pająków. Żona nie wychodzi z kajuty.
Dzień 12
Złapaliśmy tylko parę pająków. To o kilkaset za mało! Sztorm wcale nie maleje. Mam złe przeczucia.
Dzień 13
Mamy kolejny przeciek. Zalało pomieszczenie dla jednorożców. Szkoda. To
były takie piękne zwierzęta. Mam cichą nadzieje, że były tam również te
ogromne pająki.
Dzień 14
To już nie sztorm, to sztorm-gigant! Dziwię się, że jeszcze żyjemy. Arka
kołysze się tak, że pewnie za chwilę się rozpadnie. Nigdy nie
wybudowałem żadnego statku, więc dlaczego myślałem, że ten mi wyjdzie? O
święta naiwności! Spisałem testament, ale nie wiem po co. Chyba dla
rekinów.
Dzień 15
Wczorajszy sztorm przy tym dzisiejszym to była popierdułka. Dziś to
dopiero jest sztorm. Zastanawiam się czy to potop czy może armagedon.
Może coś źle zrozumiałem?
Dzień 16
Podzieliłem się z żoną moją teorią o armagedonie. To był błąd. Awantura
trwała chyba pięć godzin. Rzuciła we mnie garnkiem, ale zdążyłem się
uchylić.
Niestety dwa dotarły do celu.
Dzień 17
Trochę się uspokoiło. Żona też. Zrobiłem obchód arki. Górny pokład jest
cały w wodorostach. Bałagan jest potworny, ale większość zwierząt żyje.
Nie wiem jak powiedzieć rodzinie, że chyba straciliśmy połowę zapasów.
Ciekawe czy wodorosty są jadalne.
Dzień 18
Już po sztormie. Patrząc na ten bajzel jakoś nieszczególnie mnie to cieszy. Zabieramy się za sprzątanie.
Dzień 19
Sprzątamy
Dzień 20
Sprzątamy
Dzień 21
J/w.
Dzień 22
Już po sprzątaniu. Zrobiło się tak jakoś radośniej, a w serca wstąpiła nadzieja. Ahoj załogo! Płyniemy!
Dzień 23
Chyba zbliża się kolejny sztorm. Błagam, nieeeeeeeeeee…
Dzień 24
Upiekło nam się. Sztorm przeszedł obok. Żona znalazła jednego z tych ogromnych pająków.
Pod kołdrą.
Kurcze, jakie te baby są płochliwe.
Dzień 25
Coś śmierdzi.
Dzień 26
Wszystkie owoce nam zgniły! Mąka zresztą też, bo zamokła. Możemy
zapomnieć o chlebie. Mięsożercy też muszą przejść na dietę. Warzywa,
ryż, siano i inne zielsko na szczęście nietknięte. Czy oprócz
grzeszenia, ludzie nie mogli wymyślić skuteczniejszych metod
przechowywania żywności?!
Dzień 27
Łowimy ryby i suszymy wodorosty. Wspaniale. Po prostu wspaniale.
Dzień 28
Minęliśmy tratwę z rozbitkami. Jakim cudem udało im się przeżyć?
Oczywiście udawaliśmy, że ich nie widzimy. W końcu to grzesznicy i mieli
utonąć.
Dzień 29
Gdzieś zniknęła moja najmłodsza wnuczka. Syn twierdzi, że ostatnio
kręciła się koło pomieszczenia z tygrysami. Ludzie i zwierzęta stłoczeni
na niewielkiej powierzchni - to nie mogło się dobrze skończyć.
Dzień 30
Mała się znalazła. Chwalmy Pana!
Wpłynęliśmy w jakiś rejon zimna. Pierwszy raz w życiu widziałem górę
lodową. Muszę spytać syna czy stąd sprowadził te pingwiny i niedźwiedzie
polarne.
Dzień 31
Po pokładzie biegają myszy.
Zrobiłem dla dzieciaków konkurs, na to, kto ich więcej wyłapie. Nagrodą są szaszłyki. Z myszy rzecz jasna.
Dzień 32
Żona ze mną nie rozmawia. Zupełnie nie wiem o co jej chodzi z tą kozą.
Dzień 33
Mieliśmy pożar na pokładzie. Zapaliło się jakieś zielsko od lampki
oliwnej. Strasznie to wszystkich ubawiło. Nie mogliśmy przestać się
śmiać. Jutro musimy to powtórzyć, ale najpierw jeść, jeść…
Dzień 34
Od rana sprawdzamy działanie tej tajemniczej rośliny. Brzuch mnie boli
od śmiechu. Okazuje się, że wszystkie zwierzęta mówią ludzkim głosem!
Dzień 35
Zeżarliśmy tyranozaura. Nie ważne, że sam o to prosił. Wstyd mi za siebie. Ciągle badamy tajemniczą roślinę.
Dzień 36
Widzieliśmy drugą arkę! Nawet się z nią ścigaliśmy. Syn wyrzucił za
burtę zapasy ryżu i parę zwierzaków żebyśmy byli lżejsi. I wygraliśmy!!!
Mądry chłopak. Ma to po ojcu.
Mieszamy roślinę z sianem, żeby starczyła na dłużej.
Dzień 37
Moja żona, córki i synowe wraz dziećmi przeprowadziły się do drugiej
części arki i zabarykadowały wejście. Nigdy nie zrozumiem kobiet.
Dzień 38
Zapasy naszej roślinki są na wyczerpaniu. Jestem na dnie rozpaczy. Chyba był sztorm, bo strasznie bujało.
Dopisek: to nie był sztorm - spałem w hamaku.
Dzień 39
Jest tego więcej! Jesteśmy uratowani. Oł jeeeeeee…
Teraz potop może sobie trwać ile chce.
Nauczycielka pierwszej klasy, miała kłopoty z jednym z uczniów. -Jasiu, o co ci chodzi? -Jestem za mądry do pierwszej klasy. Moja siostra jest w trzeciej klasie a ja jestem mądrzejszy od niej! Myślę, że też powinienem być w trzeciej klasie! Nauczycielka zabrała Jasia do gabinetu dyrektora, wyjaśniła dyrektorowi całą sytuację. Dyrektor postanowił zrobić chłopcu test i jeśli nie odpowie na pytania to będzie musiał wrócić do pierwszej klasy i nie sprawiać więcej żadnych kłopotów. Nauczycielka się zgodziła. Jasiowi wytłumaczono wszystkie warunki i zgodził się na przeprowadzenie testu. Dyrektor pyta: -Ile jest 3 x 3? -9. -Ile jest 6 x 6? -36. I Jasiu odpowiadał na każde pytanie, które wymyślał dyrektor. -Myślę, że Jasiu może iść do trzeciej klasy. Nauczycielka spytała czy i ona może zadać Jasiowi kilka pytań? Zarówno dyrektor jak i Jasiu zgodzili się. -Co krowa ma cztery, czego ja mam tylko dwa? -Nogi. -Co ty masz w spodniach, a ja tego nie mam ? -Kieszenie. -Co zaczyna się na "K" kończy na "S", jest owłosione, zaokrąglone, smakowite i zawiera białawy płyn? -Kokos -Co wchodzi twarde i różowe a wychodzi miękkie i klejące? Oczy dyrektora otworzyły się naprawdę szeroko ale zanim zdążył powstrzymać odpowiedź Jasia, Jasiu powiedział. -Guma do żucia. -Co robi mężczyzna stojąc, kobieta siedząc, a pies na trzech nogach? Dyrektor ponownie otworzył szeroko oczy ale zanim zdążył się odezwać... Jasiu: -Podaje dłoń. -Teraz zadam kilka pyta z serii "Kim jestem?". -OK - powiedział Jasiu -Wkładasz we mnie swój drąg. Przywiązujesz mnie. Jest mi mokro wcześniej niż tobie. -Namiot -Palec wchodzi we mnie. Bawisz się mną, kiedy się nudzisz. Dróżba zawsze ma mnie pierwszą. Dyrektor patrzy niespokojnie i widać, że jest nieco spięty. -Obrączka ślubna -Mam różne rozmiary. Gdy nie czuję się dobrze, kapię. Kiedy mnie dmuchasz, czujesz się dobrze. -Nos -Mam twardy drążek. Mój szpic zagłębia się. Wchodzę z drżeniem. -Strzała Dyrektor odetchnął z ulgą i mówi: -Wyślijcie Jasia od razu na studia! Ja sam na ostatnie dziesięć pytań źle odpowiedziałem! xD
http://www.youtube.com/watch?v=6ahgVB-BpvY
Mała pomoc.
http://www.youtube.com/watch?v=D_ESrQJC8rk
Do arek1979 - trzy razy z uporem maniaka zamieszczasz link do pewnego filmiku - 2x w poczekalni , 1x w tym wątku :
1. Film już jest ( był ) na forum .
2. Treść filmu narusza regulamin forum .
Regulamin forum
II Zasady publikacji treści na forum portalu www.wedkuje.pl
1. Użytkownik publikując treści na forum portalu www.wedkuje.pl zobowiązuje się kierować następującymi zasadami:
d. Zabrania się dublowania, powielania wątków.
. Zabrania się uporczywego zakładania wątków, które zostały uprzednio usunięte przez moderatorów lub niezaakceptowane w ramach tzw. „poczekalni”
III Kultura wypowiedzi na forum portalu www.wedkuje.pl
f. Zabrania się publikacji materiałów audiowizualnych, fotografii oraz linków do stron o treściach pornograficznych, rasistowskich, itp.
dobra nie podniecaj sie za bardzo
:)))
Trochę jakby śmieszna sytuacja zaistniała, moderator z innego pokoju wchodzi i przerabia link na gotowy film a moderator z tego pokoju zwraca uwagę - słusznie zresztą
Tak Panie Adler, czasami nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu .......... :))
Kapitan Noe - dziennik pokładowy
Dzień 1
Wypełniłem boski nakaz i zbudowałem arkę - imponujące dzieło rąk ludzkich. Przepełnia mnie duma a jednocześnie lęk, przed tym, co ma nastąpić. Na pokładzie jest już moja rodzina oraz zwierzęta. Zaczyna się chmurzyć. Chyba się zaczyna. Chwalmy Pana!
Dzień 2
Pada! Nie jest to może wielka ulewa, ale powoli się rozkręca. Jestem taki podekscytowany, choć pewnie nie powinienem. W końcu zbliża się zagłada ludzkości.
Dzień 3
Wyszło słońce. Dziwne. Nie wiem, co o tym myśleć. Rodzina patrzy na mnie podejrzliwie.
Dzień 4
Znowu zaczęło padać. Żona pyta, czy to na pewno już. Ostrożnie mówię, że nie jestem pewien. Nie chcę zapeszyć.
Z niepokojem obserwuję chmury. Nie wyglądają jakoś groźnie, ale co ja się tam znam.
Dzień 5
Ciągle pada, tralalala…. Tym razem to chyba to. Chyba.
Dzień 6
Leje już po całości. W życiu nie widziałem takiej ulewy. Dach zaczął przeciekać, ale już go naprawiliśmy. Trochę mnie to zmartwiło. A jak przecieka coś jeszcze?
Pod arką gromadzą się grzesznicy – buhahaha…. I kto jest teraz frajerem?
Dzień 7
Grupa grzeszników usiłowała się wedrzeć na pokład. Próbowałem im wytłumaczyć, że nie mogę ich wpuścić, bo ten potop w gruncie rzeczy jest dla ich dobra, ale nie wyglądali na przekonanych. Trochę mi ich szkoda, w końcu to też dzieci boże, ale skoro nasz Pan stwierdził, że nie ma innego wyjścia….
Ech, nie chcę o tym myśleć. Wolę chwalić Pana.
Dzień 8
Ciągle pada. Już zaczynamy płynąć. Na wodzie unoszą się… hmm… ci, którzy mieli się unosić. Niefajny widok. Nigdzie nie mogę znaleźć triceratopsów, choć są w wykazie. Mam nadzieje, że się znajdą.
Dzień 9
Triceratopsów nigdzie nie ma. Paru innych gatunków też. Na wszelki wypadek modlę się do Pana o wybaczenie. Na zewnątrz nie widać już nic, oprócz wody. Wszystko się kołysze. Chyba mam chorobę morską. Niedobrze mi.
Dzień 10
Sztorm przybiera na sile. Wszystkim jest niedobrze z różnym skutkiem. Nie będę opisywał szczegółów.
Dzień 11
Fale są coraz większe. Wszystko trzeszczy. Czy ta pływająca krypta to wytrzyma? Z terrarium uciekły pająki. Niektóre są naprawdę ogromne. Nienawidzę pająków. Żona nie wychodzi z kajuty.
Dzień 12
Złapaliśmy tylko parę pająków. To o kilkaset za mało! Sztorm wcale nie maleje. Mam złe przeczucia.
Dzień 13
Mamy kolejny przeciek. Zalało pomieszczenie dla jednorożców. Szkoda. To były takie piękne zwierzęta. Mam cichą nadzieje, że były tam również te ogromne pająki.
Dzień 14
To już nie sztorm, to sztorm-gigant! Dziwię się, że jeszcze żyjemy. Arka kołysze się tak, że pewnie za chwilę się rozpadnie. Nigdy nie wybudowałem żadnego statku, więc dlaczego myślałem, że ten mi wyjdzie? O święta naiwności! Spisałem testament, ale nie wiem po co. Chyba dla rekinów.
Dzień 15
Wczorajszy sztorm przy tym dzisiejszym to była popierdułka. Dziś to dopiero jest sztorm. Zastanawiam się czy to potop czy może armagedon. Może coś źle zrozumiałem?
Dzień 16
Podzieliłem się z żoną moją teorią o armagedonie. To był błąd. Awantura trwała chyba pięć godzin. Rzuciła we mnie garnkiem, ale zdążyłem się uchylić.
Niestety dwa dotarły do celu.
Dzień 17
Trochę się uspokoiło. Żona też. Zrobiłem obchód arki. Górny pokład jest cały w wodorostach. Bałagan jest potworny, ale większość zwierząt żyje. Nie wiem jak powiedzieć rodzinie, że chyba straciliśmy połowę zapasów. Ciekawe czy wodorosty są jadalne.
Dzień 18
Już po sztormie. Patrząc na ten bajzel jakoś nieszczególnie mnie to cieszy. Zabieramy się za sprzątanie.
Dzień 19
Sprzątamy
Dzień 20
Sprzątamy
Dzień 21
J/w.
Dzień 22
Już po sprzątaniu. Zrobiło się tak jakoś radośniej, a w serca wstąpiła nadzieja. Ahoj załogo! Płyniemy!
Dzień 23
Chyba zbliża się kolejny sztorm. Błagam, nieeeeeeeeeee…
Dzień 24
Upiekło nam się. Sztorm przeszedł obok. Żona znalazła jednego z tych ogromnych pająków.
Pod kołdrą.
Kurcze, jakie te baby są płochliwe.
Dzień 25
Coś śmierdzi.
Dzień 26
Wszystkie owoce nam zgniły! Mąka zresztą też, bo zamokła. Możemy zapomnieć o chlebie. Mięsożercy też muszą przejść na dietę. Warzywa, ryż, siano i inne zielsko na szczęście nietknięte. Czy oprócz grzeszenia, ludzie nie mogli wymyślić skuteczniejszych metod przechowywania żywności?!
Dzień 27
Łowimy ryby i suszymy wodorosty. Wspaniale. Po prostu wspaniale.
Dzień 28
Minęliśmy tratwę z rozbitkami. Jakim cudem udało im się przeżyć? Oczywiście udawaliśmy, że ich nie widzimy. W końcu to grzesznicy i mieli utonąć.
Dzień 29
Gdzieś zniknęła moja najmłodsza wnuczka. Syn twierdzi, że ostatnio kręciła się koło pomieszczenia z tygrysami. Ludzie i zwierzęta stłoczeni na niewielkiej powierzchni - to nie mogło się dobrze skończyć.
Dzień 30
Mała się znalazła. Chwalmy Pana!
Wpłynęliśmy w jakiś rejon zimna. Pierwszy raz w życiu widziałem górę lodową. Muszę spytać syna czy stąd sprowadził te pingwiny i niedźwiedzie polarne.
Dzień 31
Po pokładzie biegają myszy.
Zrobiłem dla dzieciaków konkurs, na to, kto ich więcej wyłapie. Nagrodą są szaszłyki. Z myszy rzecz jasna.
Dzień 32
Żona ze mną nie rozmawia. Zupełnie nie wiem o co jej chodzi z tą kozą.
Dzień 33
Mieliśmy pożar na pokładzie. Zapaliło się jakieś zielsko od lampki oliwnej. Strasznie to wszystkich ubawiło. Nie mogliśmy przestać się śmiać. Jutro musimy to powtórzyć, ale najpierw jeść, jeść…
Dzień 34
Od rana sprawdzamy działanie tej tajemniczej rośliny. Brzuch mnie boli od śmiechu. Okazuje się, że wszystkie zwierzęta mówią ludzkim głosem!
Dzień 35
Zeżarliśmy tyranozaura. Nie ważne, że sam o to prosił. Wstyd mi za siebie. Ciągle badamy tajemniczą roślinę.
Dzień 36
Widzieliśmy drugą arkę! Nawet się z nią ścigaliśmy. Syn wyrzucił za burtę zapasy ryżu i parę zwierzaków żebyśmy byli lżejsi. I wygraliśmy!!! Mądry chłopak. Ma to po ojcu.
Mieszamy roślinę z sianem, żeby starczyła na dłużej.
Dzień 37
Moja żona, córki i synowe wraz dziećmi przeprowadziły się do drugiej części arki i zabarykadowały wejście. Nigdy nie zrozumiem kobiet.
Dzień 38
Zapasy naszej roślinki są na wyczerpaniu. Jestem na dnie rozpaczy. Chyba był sztorm, bo strasznie bujało.
Dopisek: to nie był sztorm - spałem w hamaku.
Dzień 39
Jest tego więcej! Jesteśmy uratowani. Oł jeeeeeee…
Teraz potop może sobie trwać ile chce.
Dzień 40
Przestało padać, tylko kogo to obchodzi?
Dobre ...
Może nie związane z wędkarstwem ale jest niezły:)
Nauczycielka pierwszej klasy, miała kłopoty z jednym z
uczniów.
-Jasiu, o co ci chodzi?
-Jestem za mądry do pierwszej klasy. Moja siostra jest
w trzeciej klasie a ja jestem mądrzejszy od niej!
Myślę, że też powinienem być w trzeciej klasie!
Nauczycielka zabrała Jasia do gabinetu dyrektora,
wyjaśniła dyrektorowi całą sytuację. Dyrektor
postanowił zrobić chłopcu test i jeśli nie odpowie na
pytania to będzie musiał wrócić do pierwszej klasy i
nie sprawiać więcej żadnych kłopotów. Nauczycielka się
zgodziła. Jasiowi wytłumaczono wszystkie warunki i
zgodził się na przeprowadzenie testu.
Dyrektor pyta:
-Ile jest 3 x 3?
-9.
-Ile jest 6 x 6?
-36.
I Jasiu odpowiadał na każde pytanie, które wymyślał
dyrektor.
-Myślę, że Jasiu może iść do trzeciej klasy.
Nauczycielka spytała czy i ona może zadać Jasiowi kilka
pytań? Zarówno dyrektor jak i Jasiu zgodzili się.
-Co krowa ma cztery, czego ja mam tylko dwa?
-Nogi.
-Co ty masz w spodniach, a ja tego nie mam ?
-Kieszenie.
-Co zaczyna się na "K" kończy na
"S", jest owłosione, zaokrąglone, smakowite
i zawiera białawy płyn?
-Kokos
-Co wchodzi twarde i różowe a wychodzi miękkie i
klejące?
Oczy dyrektora otworzyły się naprawdę szeroko ale zanim
zdążył powstrzymać odpowiedź Jasia, Jasiu powiedział.
-Guma do żucia.
-Co robi mężczyzna stojąc, kobieta siedząc, a pies na
trzech nogach?
Dyrektor ponownie otworzył szeroko oczy ale zanim
zdążył się odezwać... Jasiu:
-Podaje dłoń.
-Teraz zadam kilka pyta z serii "Kim
jestem?".
-OK - powiedział Jasiu
-Wkładasz we mnie swój drąg. Przywiązujesz mnie. Jest
mi mokro wcześniej niż tobie.
-Namiot
-Palec wchodzi we mnie. Bawisz się mną, kiedy się
nudzisz. Dróżba zawsze ma mnie pierwszą.
Dyrektor patrzy niespokojnie i widać, że jest nieco
spięty.
-Obrączka ślubna
-Mam różne rozmiary. Gdy nie czuję się dobrze, kapię.
Kiedy mnie dmuchasz, czujesz się dobrze.
-Nos
-Mam twardy drążek. Mój szpic zagłębia się. Wchodzę z
drżeniem.
-Strzała
Dyrektor odetchnął z ulgą i mówi:
-Wyślijcie Jasia od razu na studia! Ja sam na ostatnie
dziesięć pytań źle odpowiedziałem! xD