Zarybienia karpiem i amurem - rybami obcego pochodzenia , które w naturalnych warunkach - nie odbywają w Polsce tarła - jest złe i nosi cechy gospodarki rabunkowej. Karp jest rybą , która nie jest w stanie żyć w wodach samodzielnie. Wpuszczanie tej ryby do wód naturalnych Polski jest co najmniej nielegalne a nawet stanowi przestępstwo .Jest to nic innego jak tylko przekładanie modelu stawowego na naturalne jezioro - czyli obsadzając wody materiałem zarybieniowym - tworzy się tzw AREAŁ a nie populację ryb . W przypadku karpia czy amura - nie ma mowy o żadnej populacji , bo podstawą tejże , jest ROZRÓD , TARŁO , PRZEKAZYWANIE GENÓW - czy to rozumiecie ? A gdzie karp czy tym bardziej amur - rozmnaża się w Polsce w naturze ? NIGDZIE ! Jeśli chodzi o karpia to jest to ryba rzeczna , gdyż zachowała cechy fenotypowe RYBY RZECZNEJ , swego dzikiego azjatyckiego przodka - sazana .Dlatego rozród karpia , ( który w polskich warunkach naturalnych - jest nierealny ) , przeprowadza się sztucznie , od początku do końca pod kontrolą człowieka . Tarło odbywa się w specjalnie przygotowanych do tego celu , płytkich , nagrzanych stawach - wyściełanych trawą - co imituje tereny zalewowe rzek. Karp to ryba obcego pochodzenia , rzeczna - a więc swoim zachowaniem i bytnością wywołuje w polskich wodach ogromne szkody !
1): Przyspiesza eutrofizację wód , zamulanie i zmętnienie wody - tak mechanicznie poprzez ruchy w wodzie , jak i poprzez wydalanie dużych ilości odchodów użyźniających wodę (działa jak surowe ścieki komunalne , gdyż końcowym produktem przemiany materii ryb - jest produkt azotowy czyli amoniak ! ) 2): Wyżera ikrę , niszczy gatunki chronione małży (szczeżuja ) - zjadając je , jak i zmieniając warunki ekologiczne wody ( zamulenie ) , zjada żywiki raka szlachetnego i błotnego ( gatunki chronione ). 3): Zarówno karp jak i amur - niszczą roślinność podwodną - karp czyni to w dwojaki sposób : jego bytność powoduje zmętnienie wody ( woda się użyźnia wydalanymi odchodami tych ryb i mętnieje , ciemny kolor wody skupia światło słoneczne w wyniku czego mnoży się przy powierzchni fitoplankton - blokując dostęp do światła słonecznego tzw łąkom podwodnym, które w wyniku odcięcia światła i braku promieni słonecznych - gniją , odtleniając dno !) Druga kwestia niszczenia roślin przez karpia , wiąże się z jego gwałtownym ryciem dna - co "spulchnia "niejako pokłady denne - przez co rośliny nie są w stanie rosnąć stabilnie) 4 ): Karp ryjąc w dnie - odkrywa spod zmineralizowanej warstwy mułu - substancje biogenne ( użyźniające wodę ) - przez co ponownie wprowadza je w obrót i woda mętnieje jeszcze bardziej ... 5 ) Amur , nie rozmnaża się w Polsce w żaden inny sposób niż sztucznie ( często stosuje się pobudzenie hormonalne wyciągiem z przysadki mózgowej odwodnionej w acetonie oraz tzw izotocyną i wazotocyną - hormonami owulacyjnymi ryb ) . Jest to ryba azjatycka i wybitnie szkodliwa dla ekosystemu wodnego. Został wprowadzony do wód Polski w latach 60" ubiegłego wieku - w celu ograniczenia rozwoju roślinności . Nie spełnił pokładanych w nim nadziei a wręcz przeciwnie : przyspiesza starzenie się wód, gdyż ma dość krótki przewód pokarmowy , brak żołądka - przez co wydala wod wody ogromne ilości odchodów czyli substancji użyźniających , powodujących eutrofizację . Skutek obecności amura w wielu miejscach w Polsce - to zniszczenie roślinności (często objętej ochroną ) , degradacja jezior lobeliowych (jeśli ktoś tutaj w ogóle wie , o czym piszę ) , przyspieszenie eutrofizacji wód na skutek zmiany fizykochemicznych wody oraz niszczenie tarlisk ryb krajowych !
Może, by tak któryś z jegomości - pomyślał kiedyś o wypuszczeniu dorodnego lina ? Dlaczego duży lin , ryba o bardzo powolnym wzroście - nie cieszy się uznaniem tej jakże "wspaniałej " idei "ZŁÓW I WYPUŚĆ " ? W wielu miejscach w Polsce jest tak ,że wolno rosnącego lina - zastępuje szybko rosnący karp ... W ogóle - zarybienia karpiem i amurem , które są przecież tak samo obce polskiemu ekosystemowi jak sumik karłowaty , czebaczek amurski , karaś srebrzysty , bass , pstrąg tęczowy , źródlany i inne - to nadzwyczaj częsta praktyka w Polsce ... Dlaczego wypuszczać więc karpia , amura , ale wobec sumika , trawianki , czebaczka - nie mieć żadnych skrupułów ? Czy tylko dlatego ,że te pierwsze są duże , waleczne i sprawne w przyginaniu wędki ? Dlaczego nikt w Polsce - nie zastanawia się :co z linem , karasiem , płotką nawet a myśli o karpi i amurze - rybach , które zdegradowały już wiele polskich wód ?
Postaram się teraz przedstawić problem silnego przełowienia wód.
Rzecz konkretnie dotyczy niedoskonałości z jaką obecne przepisy
chronią rybostan oraz wody przed nadmierną presją . Wychodzę po
prostu z założenia ,że przepisy są zbyt "sztywne i ogólnikowe ", by
móc spełnić wymogi ochrony wód przed przetrzebieniem. To co na
jednym jeziorze sprawdza się dobrze ( np: na 150 hektarowym , na
innym kilkuhektarowym doprowadza już do tragedii ). Bardzo
często wędkuję na małym 7 hektarowym jeziorze i widzę , co się dzieje z
rybostanem . Jest to niewielki ok 7Ha akwen , niestety zarybiany
głównie karpiem - gdzie lina prawie już nie idzie spotkać , mimo iż
niegdyś jezioro to słynęło z "królestwa dużych linów ". Z powodu
presji a przede wszystkim zaś przełowienia , zaczyna brakować innych
ryb niż karp ... Lin jest rybą o bardzo powolnym wzroście , i nikomu
chyba nie trzeba tłumaczyć z czym wiąże się silna presja . Wędkarze
siedzą i wyławiają , nie myśląc o tym ,że ta ryba już nie przekaże
swoich genów , już nie odbędzie tarła ( notabene od lat nie widać
oznak bytności linów , które spektakularnie rozmnażałyby się w tym
jeziorze ). Wolny wzrost lina pozwala ogołocić w
szybkim tempie , taki mały akwen z dużych egzemplarzy . Wprawdzie
można zarybić tym gatunkiem , jednakże zarybienia w Polsce
wyglądają tak ,że na pierwszy ogień - zawsze idzie karp a dopiero
potem ewentualnie myśli się o rodzimych , występujących w Polsce
gatunkach ( a karp takim gatunkiem nie jest ). Kolejnym
niesprzyjającym aspektem jest właśnie zarybianie konkurentami
pokarmowymi lina : karpiem oraz obecność karasia srebrzystego (
który w ogóle negatywnie wpływa na cały rybostan a przede
wszystkim zaś na populację karasia pospolitego a także lina ).
Absolutnie szkodliwa jest też obecność amura , który niszczy
roślinność pospołu z karpiem ( tak mechanicznie jak i chemicznie :
użyźniając wodę i doprowadzając do zmętnienia co prowadzi do
gnicia łąk podwodnych i odtlenienia dna ). Te wszystkie
zależności , którym nie mogę zaradzić - ponieważ jestem tylko
zwykłym wędkarzem - doskonale widać na jeziorze , na którym wędkuję. Chciałbym
uzmysłowić Państwu ,że duża presja wędkarska na 7 Ha jeziorku -
gdzie nikt praktycznie wymiarowego lina nie wypuści z powrotem do
wody , gdzie presja wędkarska nie ustaje ani w czerwcu ani lipcu -
kiedy to ten gatunek odbywa gody - doprowadza wraz z innymi
czynnikami ( przyducha , hipotetyczne kłusownictwo ,
eutrofizacja itd itd ) do zaniku populacji lina w tym jeziorze.
A to było przecież takie rybne , pełne linów jeziorko ....
Dlatego uważam , że przepisy ochrony , działają sztywno i
ogólnikowo. Na takim jeziorku jak to o którym piszę , przydałby
się choćby i dodatkowy okres ochronny właśnie dla lina np:
między 15 czerwca a 15 lipca byłby zakaz zabierania lina znad wody
.... Na 7 hektarowym jeziorku , presja wędkarska powoduje
kompletne ogołocenie zbiornika z lina , ponieważ lin jest rybą
rosnącą wolno , zaś zbiorniki w których najchętniej bytuje - są
mało odporne na degradację i przełowienie .... Na tym jeziorze (
słyszałem z opowieści ) w latach 80" ubiegłego wieku - były też
duże leszcze , szczupaki .... Niestety dzisiaj dominuje głównie KARP ! KARP - bo karp
1): Wypiera inne ryby :zjadając ich ikrę i niszcząc tarliska . Woda staje się mętna - rośliny podwodne gniją - odtleniając dno . Przyducha ! 2): Karp jest rybą hodowlaną ( odmiana hodowlana została uzyskana z sazana na drodze wielowiekowej selekcji genów, przy czym dzisiaj stawia się na tzw cechy heterozyjne odpowiedzialne za szybki wzrost , wygrzbiecenie , masę ) 3 )Wpuszczanie do wód naturalnych Polski ryb , które są obcego pochodzenia , nie odbywają tarła w naturze , działają szkodliwe na ekosystem , wypierają gatunki rodzime ( woda ubożeje ) , niszczą roślinność i tarliska , tylko z uwagi na własne "widzimisię " , tylko dlatego ,że grupa ludzi tego się domaga - jest w Polsce nielegalne , nie mówiąc już o tworzeniu z jezior , łowisk "ZŁÓW I WYPUŚĆ " . Przecież to nic innego jak tylko przekładanie MODELU STAWOWEGO NA JEZIORA ... Tworzenie HODOWLI z naturalnych jezior . Gdyby ktoś miał jakieś wątpliwości to podaję prosty przykład :
Ile można wyłowić ryb z rzeki ( gdyby przeliczyć ją na hektar ) ? Jeśli chciałoby się wyłowić 30 kg ryb - trzeba byłoby wyłowić wszystkie ryby z rzeki ... A tymczasem model stawowy , hodowla , w zależności od powierzchni - daje rocznie od 45 -295 kg przyrostu rocznego ( czyli ilości jaką można wyłowić - obojętnie jakim sposobem ) !I o tutaj tym wszystkim chodzi : o to ,żeby mieć co wyławiać a nie żeby ryby żyły sobie zgodnie z naturą .
Niech ktoś pozwoli dorosnąć LINOM , KARASIOM , NAWET PŁOTKOM . Dlaczego chroni się sztuczny areał - pochodzący wyłącznie z zarybień ? Bo to kosztuje pieniądze a płotka , lin , leszczyk , okonek - to już są sobie takie "samopas " i nic nie kosztuje ? W Polsce pospolitą praktyką jest wypuszczanie karpi i amurów ,ale jakoś nikt nie ma zamiaru zwrócić wolności złowionemu linowi na przykład ... Lin rośnie wolno , małe zbiorniki łatwo przetrzebić z dużych egzemplarzy tej ryby a w zamian wpuszcza się szybko rosnące gatunki obce :amury i karpie ...
Amur został wprowadzony do wód , w celu ograniczenia rozwoju roślinności : bo do dziś w Polsce nie rozumie się ,że przyspieszona znacznie EUTROFIZACJA WÓD TO SKUTEK DZIAŁAŃ CZŁOWIEKA :przetrzebienia drapieżników , które eliminują drobne karpiowate wyżerające zooplankton żywiący się glonami : zooplanktonu nie ma , fitoplankton mnoży się i woda staje się "zupą " a nie jeziorem , zanieczyszczenia ściekami , obecności karpia , nawozów spływających z pól , niszczenia szuwarów oraz wycinka drzew ( które dają cień - ogranicząjąc zarastanie ) itd. Okazało się ,że amur tę eutrofizację przyspieszył , niszcząc pospołu z karpiem wiele naturalnych wód . To co z jeziorami dokonałoby się w ciągu kilkudziesięciu a nawet setek lat - dokonuje się przez człowieka w ciągu lat 20 ,30 , 40 ...
Do wiadomości hipotetycznie zbulwersowanych osób czytających tę wypowiedź : ja potrafię wypuścić każdą rybą : lina , leszcza , płoć , okonia , nawet karpia ( bo nie jego w tym wina ,że stał się narzędziem do sztucznego "ubogacania wód "). Czynię to jednak nie dlatego ,że ktoś mi każe , dla jakichś wydumanych idei ( niepopartych w dodatku logiką ),ale dlatego ,że mi po prostu ryby szkoda ...Jako tradycyjny wędkarz - nie godzę się jednak na praktyki związane z tworzeniem akwakultury ryb obcych i szkodliwych dla ekosystemu - kosztem rodzimych gatunków .
Ile w Polsce jest takich wód , gdzie przyducha wytłukła już prawie krąpia , leszcza , płotkę , okonia , natomiast w obfitości pozostaje karp , pochodzący z zarybień czyli introdukowany sztucznie ?
Czy wszystkie wody , są chronione , objęte taką atencją jak te , gdzie zarybia się karpiem ? Gdzie tam ! Jest wiele wód zapomnianych przez wędkarzy , takich gdzie nie ma nawet ani pomostu dla wędkarza - natomiast jest mnóstwo miejsca dla kłusowników z ich węciorkami.
A niby dlaczego te ryby są objęte szczególną ochroną ? Bo kosztują pieniądze ? Bo są waleczne i atrakcyjne na wędce ? Nie lin , nie płoć , nie karaś pospolity ( któremu zagraża zewsząd wiele czynników i powoli staje się coraz rzadszy ) , nie okoń , który też tak jak karaś , płoć czy lin cechują się powolnym wzrostem , ALE WŁAŚNIE :AMUR I KARP ... Dlaczego ? Bo panu się tak podoba , bo jest pan karpiarzem i z tego tytułu pańskie środowisko faworyzuje tych obcych przybyszy ? Każda teza wymaga uzasadnienia i w tym wypadku również tak jest. Skoro podzielił się pan swoim pomysłem , to proszę pójść o krok dalej i szerzej rozwinąć swoją koncepcję. Generalnie rzecz ujmując , każda osoba o takich poglądach jak moje , domaga się uzasadnienia , może kilku słów wyjaśnień itp. Jak dotąd te wątek jest dość niezrozumiały. Jakby z niczego , impulsem - wpisano na karty strony internetowej - wiadomość o jakimś tam łowisku , którego nikt w Polsce przecież nie zna ... Każdy ma to przeczytać i pysznić się pańskim pomysłem ? Nie bardzo rozumiem takie intencje. Skoro jednak taki wątek już się pojawił , to wypadałoby uzasadnić :dlaczego takie łowisko jest potrzebne , jak ma się to do ochrony przyrody tego jeziora i dlaczego ryby obcego pochodzenia - wchodzące w życie jeziora niczym buldożer - wymagają szczególnej ochrony ? Czy dlatego ,że : 1): Zarybienia kosztują pieniądze ? 2): Inne ryby nie są tak atrakcyjne na wędce jak duży amur czy karp a więc są "nieboże "? 3):Jak zareagują tzw "mięsiarze " , którzy łowią na tym jeziorze ? Czy nie przerzucą się na inne , dotąd wzgardzone jeziorka i nie zaczną domagać się zarybień również i tych wód ? 4): Jak wygląda ochrona innych , rodzimych gatunków na tym jeziorze : płoci , lina , karasia , leszcza ( o ile jeszcze się coś ostało oprócz karpi )?
Najlepiej wykopać staw , nawpuszczać karpi i amurów , nakarmić je paszą ( identycznie jak przy nęceniu dużych karpi i amurów ) i wpisać się w ten polski kanon hodowców (nieznośny i dla mnie nie do przyjęcia , nieludzki . Jezioro nie służy hodowli karpia i amura , jezioro od tego niszczeje. Każdy akwen naturalny w Polsce wymaga ochrony przed eutrofizacją , zanieczyszczeniem , kłusownictwem . To nie jest polder hodowlany , jakaś kultura gdzie hoduje się ryby z myślą o sobie i własnych przyjemnościach. W wodzie jeziora polskiego - liczy się każda rybka :ciernik , uklejka , jazgarz , płotka , wzdręga , gatunki chronione (karp zagraża np :różance , ponieważ wyżera małże , do których ikrę składa ta ryba oraz lobelii dortmanna , roślinie wrażliwej na zamulanie się i eutrofizację ),ale karp i amur są tam zbyteczne i szkodliwe.
Doskonale znam te jeziora , głównie dlatego ,że tam wędkuję . Niegdyś uważałem jeziora trzciańskie za wody niezwykle zasobne w liny . Niestety okazuje się ,że gatunkiem wiodącym prym w tych jeziorach - jest karp. Przyducha sprawiła ,że brak tam praktycznie dużej płoci , okonia , ale karp tam sukcesywnie jest wpuszczany w ramach zarybień .Na jeziorze Głęboczek - bardzo dobrze łowiło mi się - korzystając z dość wiekowego pomostu ( od strony lasu , tuż obok pomostu z rusztowań , z ławeczkami ) . Konkretnie była to kładka użytkowana ( o ile się nie mylę ) przez jednego z nestorów sępoleńskiego koła - p.Jaworskiego .Na tę kładkę - nikt się nie łaszczył , mało kto tam wędkował - bo była po prostu niezbyt mobilna - choć stabilna i bezpieczna. Niestety jakiś ( z przeproszeniem ) - gnój , wandal - rozwalił wejście na tę kładkę i od tego sezonu - nie wiem gdzie i jak łowić , by uniknąć wpływu przykrego zjawiska zwanego "prywatą " . Kładki są traktowane absolutnie jako prywatne . Nie wiadomo gdzie wędkować , by nie zostać za chwilę wygonionym z miejsca , które już się wybrało . A przecież regulamin mówi wyraźnie : Pierwszeństwo ma ten wędkarz , który zajął miejsce wcześniej " . Uważam ,że tak właśnie powinno być . Nie powinno być prywatnych kładek - co najwyżej kładki budowane wspólnie przez członków koła dla nich samych .Inny aspekt tej sprawy , dotyczy dewastacji jeziora poprzez wznoszenie tego typu infrastruktury . Jak wygląda 5 hektarowe jeziorko okolone zewsząd pomostami ? PS : Może pan strażnik , który podzielił się z członkami koła, swoim projektem łowiska przyszłości ,łaskawie wskaże takie miejsce , gdzie wędkarz przestrzegający aż nadto regulaminu , niepazerny i miłosierny dla ryb , a co najważniejsze : płacący regularnie składki - może spokojnie zasiąść z wędką - nie mając obaw przed konfrontacją z brutalną i niezbyt przychylną rzeczywistością ? Wreszcie : jak miałoby wyglądać łowisko "ZŁÓW I WYPUŚĆ " . Może , by tak jeszcze zabronić stosowania innych przynęt niż kulki proteinowe ?
Co się zaś tyczy samego pomysłu stworzenia łowiska "Złów i wypuść " (dla karpia i amura ) : czy pomysłodawca przewiedział , jakie skutki będzie to miało dla dwóch kolejnych jezior trzciańskich ? Wszyscy , którzy lubią rybę zjeść - będą wyławiać wszystko co żyje z j. Kuchennego i Łapionka ( jezior mocno zdegradowanych ), ponieważ nie będą mogli zrobić tego z amurem czy karpiem łowionym na Głęboczku ... Jest jeszcze Pierścionek . A co z takimi jeziorami jak Niechorskie :Małe i Duże ? Kłusownictwo ,że aż strach iść na ryby . Nie ma zresztą i po co się pchać - gdyż na jeziorze Niechorskim Dużym nie ma praktycznie żadnej kładki czy wolnego brzegu z którego można by wędkować . Jest tylko miejsce dla kłusowników. Nie inaczej jest na Małym Niechorku, ( jeszcze gorzej ). Sępólno chroni progu wodnego po to , by utrzymać wysoki stan wody na jeziorze Sępoleńskim - co czyni z uwagi na liczne ćwiczenia i zawody żeglarzy , regaty itp... W tym celu zamyka się nieustannie , śluzę na rzece Sępolence - która płynie tylko do młyna a dalej , nawet przez kilka tygodni wody nie ma ! Fatamorgana .... Woda płynie aż do młyna a za tą przestarzałą , cholerną tamą - nawet i przez 2 tygodnie pozostaje suche dno... Giną ryby ( drobnica ) , która nieopatrznie znalazła się w rzeczce , "po drugiej stronie barykady " ... Rośliny pionierskie takie jak trzcina i rzęsa zarastają rzekę , która się zamula i powoduje ,że przepływowe jeziorko jakim jest Niechorek (4,19 ha ) - stał się bagnem zarośniętym zieloną zupą rzęsy .Od dawna to jezioro - to także łowisko wyłącznie dla kłusowników tudzież dzieciaków łowiących bez karty. Zresztą wątpię jakoby obecnie , teraz ktokolwiek tam zaglądał ... Trzeba jednak podkreślić ,iż to jezioro kryło w sobie kiedyś piękne liny , nadzwyczaj dorodne wzdręgi oraz okonie ... To są najpiękniejsze gatunki ryb : gatunki rodzime a nie jakieś hodowlane maskotki , którym daje się imiona ("Nemo " "Misiek " , "Pomarańczka " itp ) , łowi po kilkadziesiąt razy i wmawia innym ,że to wszystko ma coś wspólnego z wędkarstwem.
Zakaz zarybień :amurem i karpiem . Popieram w 100%.
Moim ulubionym gatunkiem ryby , jak wielu wędkarzy - jest lin . Jest to
ciekawa ryba , niestety niedoceniana . Jeśli chodzi o mnie , to ja
złowione liny bezdyskusyjnie wypuszczam . Pójdę na jezioro Sępoleńskie ,
gdzie są dużo piękniejsze liny niż na Trzcianach , na tzw "Błota ".
Problem jednak w tym ,że tam nie ma jak łowić , w inny sposób niż z
łódki a ja łódki nie posiadam - jak wielu prostodusznych wędkarzy
podobnych choć trochę do mnie... Zrobię mały pomost , niestety zniszczę
szuwary (co jest sprzeczne z moimi poglądami ) , by za chwilę ... dostać w
ryj od kłusownika ... Większość linii brzegowej jeziora Sępoleńskiego -
jest zabudowana . Na ulicy Jeziornej - domostwa , działki i nawet
gospodarstwo agroturystyczne ! Jak to ogóle jest możliwe ,że linia
brzegowa jest tam zajęta do centymetra ? W Dziechowie - budowa willi
rosnących jak grzyby po deszczu - trwa w najlepsze , gdyż tereny przyległe do jeziora - zostały uznane za parcele budowlane na sprzedaż ...Od strony Sępólna :
plaża , molo , betonowa opaska , która jest sprzeczna z przepisami o
ochronie przyrody , oraz we wschodniej części - budki z pomostami , na
których nikt łowiących nie sprawdzi , nie zbada , nie skontroluje....
Latem, mnóstwo ludzi , kajaków , kąpielowiczów , agresywnych wyrostków
.... Tylniak - daleko , aż 8 km a ponadto na 3,5 hektarowym
jeziorku PZW - kąpielisko ludności z Piaseczna i Płocicza . Widział kto
taki fenomen - na nieco ponad 3 hektarowym akwenie ? I tylko :KARP ,
KARP , KARP . Zgadzam się z tym : zakaz dla zarybień karpiem i amurem .
Od przyszłego roku na jednym z łowisk trzciańskich-jezioro Głęboczek będzie obowiązywać zasada złów i wypuść,dotycząca karpi i amurów.Popieram.
Od przyszłego roku na jednym z łowisk trzciańskich-jezioro Głęboczek będzie obowiązywać zasada złów i wypuść,dotycząca karpi i amurów.Popieram.
Ja również popieram , czas skończyć ze starymi nawykami panowie i czas najwyższy zostawić w spokoju te ,,maluchy,, i pozwolić im w końcu dorosnąć !!!
Zarybienia karpiem i amurem - rybami obcego pochodzenia , które w naturalnych warunkach - nie odbywają w Polsce tarła - jest złe i nosi cechy gospodarki rabunkowej. Karp jest rybą , która nie jest w stanie żyć w wodach samodzielnie. Wpuszczanie tej ryby do wód naturalnych Polski jest co najmniej nielegalne a nawet stanowi przestępstwo .Jest to nic innego jak tylko przekładanie modelu stawowego na naturalne jezioro - czyli obsadzając wody materiałem zarybieniowym - tworzy się tzw AREAŁ a nie populację ryb . W przypadku karpia czy amura - nie ma mowy o żadnej populacji , bo podstawą tejże , jest ROZRÓD , TARŁO , PRZEKAZYWANIE GENÓW - czy to rozumiecie ? A gdzie karp czy tym bardziej amur - rozmnaża się w Polsce w naturze ? NIGDZIE ! Jeśli chodzi o karpia to jest to ryba rzeczna , gdyż zachowała cechy fenotypowe RYBY RZECZNEJ , swego dzikiego azjatyckiego przodka - sazana .Dlatego rozród karpia , ( który w polskich warunkach naturalnych - jest nierealny ) , przeprowadza się sztucznie , od początku do końca pod kontrolą człowieka . Tarło odbywa się w specjalnie przygotowanych do tego celu , płytkich , nagrzanych stawach - wyściełanych trawą - co imituje tereny zalewowe rzek. Karp to ryba obcego pochodzenia , rzeczna - a więc swoim zachowaniem i bytnością wywołuje w polskich wodach ogromne szkody !
1): Przyspiesza eutrofizację wód , zamulanie i zmętnienie wody - tak mechanicznie poprzez ruchy w wodzie , jak i poprzez wydalanie dużych ilości odchodów użyźniających wodę (działa jak surowe ścieki komunalne , gdyż końcowym produktem przemiany materii ryb - jest produkt azotowy czyli amoniak ! )
2): Wyżera ikrę , niszczy gatunki chronione małży (szczeżuja ) - zjadając je , jak i zmieniając warunki ekologiczne wody ( zamulenie ) , zjada żywiki raka szlachetnego i błotnego ( gatunki chronione ).
3): Zarówno karp jak i amur - niszczą roślinność podwodną - karp czyni to w dwojaki sposób : jego bytność powoduje zmętnienie wody ( woda się użyźnia wydalanymi odchodami tych ryb i mętnieje , ciemny kolor wody skupia światło słoneczne w wyniku czego mnoży się przy powierzchni fitoplankton - blokując dostęp do światła słonecznego tzw łąkom podwodnym, które w wyniku odcięcia światła i braku promieni słonecznych - gniją , odtleniając dno !) Druga kwestia niszczenia roślin przez karpia , wiąże się z jego gwałtownym ryciem dna - co "spulchnia "niejako pokłady denne - przez co rośliny nie są w stanie rosnąć stabilnie)
4 ): Karp ryjąc w dnie - odkrywa spod zmineralizowanej warstwy mułu - substancje biogenne ( użyźniające wodę ) - przez co ponownie wprowadza je w obrót i woda mętnieje jeszcze bardziej ...
5 ) Amur , nie rozmnaża się w Polsce w żaden inny sposób niż sztucznie ( często stosuje się pobudzenie hormonalne wyciągiem z przysadki mózgowej odwodnionej w acetonie oraz tzw izotocyną i wazotocyną - hormonami owulacyjnymi ryb ) . Jest to ryba azjatycka i wybitnie szkodliwa dla ekosystemu wodnego. Został wprowadzony do wód Polski w latach 60" ubiegłego wieku - w celu ograniczenia rozwoju roślinności . Nie spełnił pokładanych w nim nadziei a wręcz przeciwnie : przyspiesza starzenie się wód, gdyż ma dość krótki przewód pokarmowy , brak żołądka - przez co wydala wod wody ogromne ilości odchodów czyli substancji użyźniających , powodujących eutrofizację . Skutek obecności amura w wielu miejscach w Polsce - to zniszczenie roślinności (często objętej ochroną ) , degradacja jezior lobeliowych (jeśli ktoś tutaj w ogóle wie , o czym piszę ) , przyspieszenie eutrofizacji wód na skutek zmiany fizykochemicznych wody oraz niszczenie tarlisk ryb krajowych !
Może, by tak któryś z jegomości - pomyślał kiedyś o wypuszczeniu dorodnego lina ?
Dlaczego duży lin , ryba o bardzo powolnym wzroście - nie cieszy się uznaniem tej jakże "wspaniałej " idei "ZŁÓW I WYPUŚĆ " ? W wielu miejscach w Polsce jest tak ,że wolno rosnącego lina - zastępuje szybko rosnący karp ... W ogóle - zarybienia karpiem i amurem , które są przecież tak samo obce polskiemu ekosystemowi jak sumik karłowaty , czebaczek amurski , karaś srebrzysty , bass , pstrąg tęczowy , źródlany i inne - to nadzwyczaj częsta praktyka w Polsce ... Dlaczego wypuszczać więc karpia , amura , ale wobec sumika , trawianki , czebaczka - nie mieć żadnych skrupułów ? Czy tylko dlatego ,że te pierwsze są duże , waleczne i sprawne w przyginaniu wędki ?
Dlaczego nikt w Polsce - nie zastanawia się :co z linem , karasiem , płotką nawet a myśli o karpi i amurze - rybach , które zdegradowały już wiele polskich wód ?
Postaram się teraz przedstawić problem silnego przełowienia wód. Rzecz konkretnie dotyczy niedoskonałości z jaką obecne przepisy chronią rybostan oraz wody przed nadmierną presją . Wychodzę po prostu z założenia ,że przepisy są zbyt "sztywne i ogólnikowe ", by móc spełnić wymogi ochrony wód przed przetrzebieniem. To co na jednym jeziorze sprawdza się dobrze ( np: na 150 hektarowym , na innym kilkuhektarowym doprowadza już do tragedii ). Bardzo często wędkuję na małym 7 hektarowym jeziorze i widzę , co się dzieje z rybostanem . Jest to niewielki ok 7Ha akwen , niestety zarybiany głównie karpiem - gdzie lina prawie już nie idzie spotkać , mimo iż niegdyś jezioro to słynęło z "królestwa dużych linów ". Z powodu presji a przede wszystkim zaś przełowienia , zaczyna brakować innych ryb niż karp ... Lin jest rybą o bardzo powolnym wzroście , i nikomu chyba nie trzeba tłumaczyć z czym wiąże się silna presja . Wędkarze siedzą i wyławiają , nie myśląc o tym ,że ta ryba już nie przekaże swoich genów , już nie odbędzie tarła ( notabene od lat nie widać oznak bytności linów , które spektakularnie rozmnażałyby się w tym jeziorze ). Wolny wzrost lina pozwala ogołocić w szybkim tempie , taki mały akwen z dużych egzemplarzy . Wprawdzie można zarybić tym gatunkiem , jednakże zarybienia w Polsce wyglądają tak ,że na pierwszy ogień - zawsze idzie karp a dopiero potem ewentualnie myśli się o rodzimych , występujących w Polsce gatunkach ( a karp takim gatunkiem nie jest ). Kolejnym niesprzyjającym aspektem jest właśnie zarybianie konkurentami pokarmowymi lina : karpiem oraz obecność karasia srebrzystego ( który w ogóle negatywnie wpływa na cały rybostan a przede wszystkim zaś na populację karasia pospolitego a także lina ). Absolutnie szkodliwa jest też obecność amura , który niszczy roślinność pospołu z karpiem ( tak mechanicznie jak i chemicznie : użyźniając wodę i doprowadzając do zmętnienia co prowadzi do gnicia łąk podwodnych i odtlenienia dna ). Te wszystkie zależności , którym nie mogę zaradzić - ponieważ jestem tylko zwykłym wędkarzem - doskonale widać na jeziorze , na którym wędkuję. Chciałbym uzmysłowić Państwu ,że duża presja wędkarska na 7 Ha jeziorku - gdzie nikt praktycznie wymiarowego lina nie wypuści z powrotem do wody , gdzie presja wędkarska nie ustaje ani w czerwcu ani lipcu - kiedy to ten gatunek odbywa gody - doprowadza wraz z innymi czynnikami ( przyducha , hipotetyczne kłusownictwo , eutrofizacja itd itd ) do zaniku populacji lina w tym jeziorze. A to było przecież takie rybne , pełne linów jeziorko .... Dlatego uważam , że przepisy ochrony , działają sztywno i ogólnikowo. Na takim jeziorku jak to o którym piszę , przydałby się choćby i dodatkowy okres ochronny właśnie dla lina np: między 15 czerwca a 15 lipca byłby zakaz zabierania lina znad wody .... Na 7 hektarowym jeziorku , presja wędkarska powoduje kompletne ogołocenie zbiornika z lina , ponieważ lin jest rybą rosnącą wolno , zaś zbiorniki w których najchętniej bytuje - są mało odporne na degradację i przełowienie .... Na tym jeziorze ( słyszałem z opowieści ) w latach 80" ubiegłego wieku - były też duże leszcze , szczupaki .... Niestety dzisiaj dominuje głównie KARP ! KARP - bo karp
1): Wypiera inne ryby :zjadając ich ikrę i niszcząc tarliska . Woda staje się mętna - rośliny podwodne gniją - odtleniając dno . Przyducha !
2): Karp jest rybą hodowlaną ( odmiana hodowlana została uzyskana z sazana na drodze wielowiekowej selekcji genów, przy czym dzisiaj stawia się na tzw cechy heterozyjne odpowiedzialne za szybki wzrost , wygrzbiecenie , masę )
3 )Wpuszczanie do wód naturalnych Polski ryb , które są obcego pochodzenia , nie odbywają tarła w naturze , działają szkodliwe na ekosystem , wypierają gatunki rodzime ( woda ubożeje ) , niszczą roślinność i tarliska , tylko z uwagi na własne "widzimisię " , tylko dlatego ,że grupa ludzi tego się domaga - jest w Polsce nielegalne , nie mówiąc już o tworzeniu z jezior , łowisk "ZŁÓW I WYPUŚĆ " . Przecież to nic innego jak tylko przekładanie MODELU STAWOWEGO NA JEZIORA ... Tworzenie HODOWLI z naturalnych jezior . Gdyby ktoś miał jakieś wątpliwości to podaję prosty przykład :
Ile można wyłowić ryb z rzeki ( gdyby przeliczyć ją na hektar ) ? Jeśli chciałoby się wyłowić 30 kg ryb - trzeba byłoby wyłowić wszystkie ryby z rzeki ... A tymczasem model stawowy , hodowla , w zależności od powierzchni - daje rocznie od 45 -295 kg przyrostu rocznego
( czyli ilości jaką można wyłowić - obojętnie jakim sposobem ) !I o tutaj tym wszystkim chodzi : o to ,żeby mieć co wyławiać a nie żeby ryby żyły sobie zgodnie z naturą .
Niech ktoś pozwoli dorosnąć LINOM , KARASIOM , NAWET PŁOTKOM . Dlaczego chroni się sztuczny areał - pochodzący wyłącznie z zarybień ? Bo to kosztuje pieniądze a płotka , lin , leszczyk , okonek - to już są sobie takie "samopas " i nic nie kosztuje ? W Polsce pospolitą praktyką jest wypuszczanie karpi i amurów ,ale jakoś nikt nie ma zamiaru zwrócić wolności złowionemu linowi na przykład ... Lin rośnie wolno , małe zbiorniki łatwo przetrzebić z dużych egzemplarzy tej ryby a w zamian wpuszcza się szybko rosnące gatunki obce :amury i karpie ...
Amur został wprowadzony do wód , w celu ograniczenia rozwoju roślinności : bo do dziś w Polsce nie rozumie się ,że przyspieszona znacznie EUTROFIZACJA WÓD TO SKUTEK DZIAŁAŃ CZŁOWIEKA :przetrzebienia drapieżników , które eliminują drobne karpiowate wyżerające zooplankton żywiący się glonami : zooplanktonu nie ma , fitoplankton mnoży się i woda staje się "zupą " a nie jeziorem , zanieczyszczenia ściekami , obecności karpia , nawozów spływających z pól , niszczenia szuwarów oraz wycinka drzew ( które dają cień - ogranicząjąc zarastanie ) itd. Okazało się ,że amur tę eutrofizację przyspieszył , niszcząc pospołu z karpiem wiele naturalnych wód . To co z jeziorami dokonałoby się w ciągu kilkudziesięciu a nawet setek lat - dokonuje się przez człowieka w ciągu lat 20 ,30 , 40 ...
Do wiadomości hipotetycznie zbulwersowanych osób czytających tę wypowiedź : ja potrafię wypuścić każdą rybą : lina , leszcza , płoć , okonia , nawet karpia ( bo nie jego w tym wina ,że stał się narzędziem do sztucznego "ubogacania wód "). Czynię to jednak nie dlatego ,że ktoś mi każe , dla jakichś wydumanych idei ( niepopartych w dodatku logiką ),ale dlatego ,że mi po prostu ryby szkoda ...Jako tradycyjny wędkarz - nie godzę się jednak na praktyki związane z tworzeniem akwakultury ryb obcych i szkodliwych dla ekosystemu - kosztem rodzimych gatunków .
Ile w Polsce jest takich wód , gdzie przyducha wytłukła już prawie krąpia , leszcza , płotkę , okonia , natomiast w obfitości pozostaje karp , pochodzący z zarybień czyli introdukowany sztucznie ?
Czy wszystkie wody , są chronione , objęte taką atencją jak te , gdzie zarybia się karpiem ?
Gdzie tam ! Jest wiele wód zapomnianych przez wędkarzy , takich gdzie nie ma nawet ani pomostu dla wędkarza - natomiast jest mnóstwo miejsca dla kłusowników z ich węciorkami.
"zasada złów i wypuść,dotycząca karpi i amurów "
A niby dlaczego te ryby są objęte szczególną ochroną ? Bo kosztują pieniądze ? Bo są waleczne i atrakcyjne na wędce ? Nie lin , nie płoć , nie karaś pospolity ( któremu zagraża zewsząd wiele czynników i powoli staje się coraz rzadszy ) , nie okoń , który też tak jak karaś , płoć czy lin cechują się powolnym wzrostem , ALE WŁAŚNIE :AMUR I KARP ... Dlaczego ?
Bo panu się tak podoba , bo jest pan karpiarzem i z tego tytułu pańskie środowisko faworyzuje tych obcych przybyszy ? Każda teza wymaga uzasadnienia i w tym wypadku również tak jest. Skoro podzielił się pan swoim pomysłem , to proszę pójść o krok dalej i szerzej rozwinąć swoją koncepcję. Generalnie rzecz ujmując , każda osoba o takich poglądach jak moje , domaga się uzasadnienia , może kilku słów wyjaśnień itp. Jak dotąd te wątek jest dość niezrozumiały. Jakby z niczego , impulsem - wpisano na karty strony internetowej - wiadomość o jakimś tam łowisku , którego nikt w Polsce przecież nie zna ... Każdy ma to przeczytać i pysznić się pańskim pomysłem ? Nie bardzo rozumiem takie intencje. Skoro jednak taki wątek już się pojawił , to wypadałoby uzasadnić :dlaczego takie łowisko jest potrzebne , jak ma się to do ochrony przyrody tego jeziora i dlaczego ryby obcego pochodzenia - wchodzące w życie jeziora niczym buldożer - wymagają szczególnej ochrony ? Czy dlatego ,że :
1): Zarybienia kosztują pieniądze ?
2): Inne ryby nie są tak atrakcyjne na wędce jak duży amur czy karp a więc są "nieboże "?
3):Jak zareagują tzw "mięsiarze " , którzy łowią na tym jeziorze ? Czy nie przerzucą się na inne , dotąd wzgardzone jeziorka i nie zaczną domagać się zarybień również i tych wód ?
4): Jak wygląda ochrona innych , rodzimych gatunków na tym jeziorze : płoci , lina , karasia , leszcza ( o ile jeszcze się coś ostało oprócz karpi )?
Najlepiej wykopać staw , nawpuszczać karpi i amurów , nakarmić je paszą ( identycznie jak przy nęceniu dużych karpi i amurów ) i wpisać się w ten polski kanon hodowców (nieznośny i dla mnie nie do przyjęcia , nieludzki . Jezioro nie służy hodowli karpia i amura , jezioro od tego niszczeje.
Każdy akwen naturalny w Polsce wymaga ochrony przed eutrofizacją , zanieczyszczeniem , kłusownictwem . To nie jest polder hodowlany , jakaś kultura gdzie hoduje się ryby z myślą o sobie i własnych przyjemnościach. W wodzie jeziora polskiego - liczy się każda rybka :ciernik , uklejka , jazgarz , płotka , wzdręga , gatunki chronione (karp zagraża np :różance , ponieważ wyżera małże , do których ikrę składa ta ryba oraz lobelii dortmanna , roślinie wrażliwej na zamulanie się i eutrofizację ),ale karp i amur są tam zbyteczne i szkodliwe.
Doskonale znam te jeziora , głównie dlatego ,że tam wędkuję . Niegdyś uważałem jeziora trzciańskie za wody niezwykle zasobne w liny . Niestety okazuje się ,że gatunkiem wiodącym prym w tych jeziorach - jest karp. Przyducha sprawiła ,że brak tam praktycznie dużej płoci , okonia , ale karp tam sukcesywnie jest wpuszczany w ramach zarybień .Na jeziorze Głęboczek - bardzo dobrze łowiło mi się - korzystając z dość wiekowego pomostu ( od strony lasu , tuż obok pomostu z rusztowań , z ławeczkami ) . Konkretnie była to kładka użytkowana ( o ile się nie mylę ) przez jednego z nestorów sępoleńskiego koła - p.Jaworskiego .Na tę kładkę - nikt się nie łaszczył , mało kto tam wędkował - bo była po prostu niezbyt mobilna - choć stabilna i bezpieczna. Niestety jakiś ( z przeproszeniem ) - gnój , wandal - rozwalił wejście na tę kładkę i od tego sezonu - nie wiem gdzie i jak łowić , by uniknąć wpływu przykrego zjawiska zwanego "prywatą " . Kładki są traktowane absolutnie jako prywatne . Nie wiadomo gdzie wędkować , by nie zostać za chwilę wygonionym z miejsca , które już się wybrało . A przecież regulamin mówi wyraźnie : Pierwszeństwo ma ten wędkarz , który zajął miejsce wcześniej " . Uważam ,że tak właśnie powinno być . Nie powinno być prywatnych kładek - co najwyżej kładki budowane wspólnie przez członków koła dla nich samych .Inny aspekt tej sprawy , dotyczy dewastacji jeziora poprzez wznoszenie tego typu infrastruktury . Jak wygląda 5 hektarowe jeziorko okolone zewsząd pomostami ?
PS : Może pan strażnik , który podzielił się z członkami koła, swoim projektem łowiska przyszłości ,łaskawie wskaże takie miejsce , gdzie wędkarz przestrzegający aż nadto regulaminu , niepazerny i miłosierny dla ryb , a co najważniejsze : płacący regularnie składki - może spokojnie zasiąść z wędką - nie mając obaw przed konfrontacją z brutalną i niezbyt przychylną rzeczywistością ?
Wreszcie : jak miałoby wyglądać łowisko "ZŁÓW I WYPUŚĆ " . Może , by tak jeszcze zabronić stosowania innych przynęt niż kulki proteinowe ?
Co się zaś tyczy samego pomysłu stworzenia łowiska "Złów i wypuść " (dla karpia i amura ) : czy pomysłodawca przewiedział , jakie skutki będzie to miało dla dwóch kolejnych jezior trzciańskich ? Wszyscy , którzy lubią rybę zjeść - będą wyławiać wszystko co żyje z j. Kuchennego i Łapionka ( jezior mocno zdegradowanych ), ponieważ nie będą mogli zrobić tego z amurem czy karpiem łowionym na Głęboczku ... Jest jeszcze Pierścionek .
A co z takimi jeziorami jak Niechorskie :Małe i Duże ? Kłusownictwo ,że aż strach iść na ryby . Nie ma zresztą i po co się pchać - gdyż na jeziorze Niechorskim Dużym nie ma praktycznie żadnej kładki czy wolnego brzegu z którego można by wędkować . Jest tylko miejsce dla kłusowników. Nie inaczej jest na Małym Niechorku, ( jeszcze gorzej ). Sępólno chroni progu wodnego po to , by utrzymać wysoki stan wody na jeziorze Sępoleńskim - co czyni z uwagi na liczne ćwiczenia i zawody żeglarzy , regaty itp... W tym celu zamyka się nieustannie , śluzę na rzece Sępolence - która płynie tylko do młyna a dalej , nawet przez kilka tygodni wody nie ma ! Fatamorgana .... Woda płynie aż do młyna a za tą przestarzałą , cholerną tamą - nawet i przez 2 tygodnie pozostaje suche dno... Giną ryby ( drobnica ) , która nieopatrznie znalazła się w rzeczce , "po drugiej stronie barykady " ... Rośliny pionierskie takie jak trzcina i rzęsa zarastają rzekę , która się zamula i powoduje ,że przepływowe jeziorko jakim jest Niechorek (4,19 ha ) - stał się bagnem zarośniętym zieloną zupą rzęsy .Od dawna to jezioro - to także łowisko wyłącznie dla kłusowników tudzież dzieciaków łowiących bez karty. Zresztą wątpię jakoby obecnie , teraz ktokolwiek tam zaglądał ... Trzeba jednak podkreślić ,iż to jezioro kryło w sobie kiedyś piękne liny , nadzwyczaj dorodne wzdręgi oraz okonie ... To są najpiękniejsze gatunki ryb : gatunki rodzime a nie jakieś hodowlane maskotki , którym daje się imiona ("Nemo " "Misiek " , "Pomarańczka " itp ) , łowi po kilkadziesiąt razy i wmawia innym ,że to wszystko ma coś wspólnego z wędkarstwem.
Zakaz zarybień :amurem i karpiem . Popieram w 100%.
Zakaz zarybień :amurem i karpiem . Popieram w 100%.
Moim ulubionym gatunkiem ryby , jak wielu wędkarzy - jest lin . Jest to ciekawa ryba , niestety niedoceniana . Jeśli chodzi o mnie , to ja złowione liny bezdyskusyjnie wypuszczam . Pójdę na jezioro Sępoleńskie , gdzie są dużo piękniejsze liny niż na Trzcianach , na tzw "Błota ". Problem jednak w tym ,że tam nie ma jak łowić , w inny sposób niż z łódki a ja łódki nie posiadam - jak wielu prostodusznych wędkarzy podobnych choć trochę do mnie... Zrobię mały pomost , niestety zniszczę szuwary (co jest sprzeczne z moimi poglądami ) , by za chwilę ... dostać w ryj od kłusownika ... Większość linii brzegowej jeziora Sępoleńskiego - jest zabudowana . Na ulicy Jeziornej - domostwa , działki i nawet gospodarstwo agroturystyczne ! Jak to ogóle jest możliwe ,że linia brzegowa jest tam zajęta do centymetra ? W Dziechowie - budowa willi rosnących jak grzyby po deszczu - trwa w najlepsze , gdyż tereny przyległe do jeziora - zostały uznane za parcele budowlane na sprzedaż ...Od strony Sępólna : plaża , molo , betonowa opaska , która jest sprzeczna z przepisami o ochronie przyrody , oraz we wschodniej części - budki z pomostami , na których nikt łowiących nie sprawdzi , nie zbada , nie skontroluje.... Latem, mnóstwo ludzi , kajaków , kąpielowiczów , agresywnych wyrostków ....
Tylniak - daleko , aż 8 km a ponadto na 3,5 hektarowym jeziorku PZW - kąpielisko ludności z Piaseczna i Płocicza . Widział kto taki fenomen - na nieco ponad 3 hektarowym akwenie ? I tylko :KARP , KARP , KARP .
Zgadzam się z tym : zakaz dla zarybień karpiem i amurem .