Witam drodzy forumowicze poradźcie mi w kwestii wpuszczenia węgorza do stawu. Mam staw 110x65 mam staw mulisty do 2,5m głębokości. Niestety staw ma rowy przepływowe. Na wiosnę chcę wpuścić z 20 - 30 sztuk. Przepusty zastawiłem bardzo drobną siatką. Czy w takim wypadku węgorz ucieknie ze stawu?
Na moje to jest 50/50. Tam u mnie w stawku ma dużo żarcia ,są korzenie. Jeżeli będzie chciał uciec to dopiero wtedy jak będzie dojrzały do rozrodu. Może tak być
pójdzie pójdzie ze stawu nawet nie trzeba rowu odpływowego czy dopływowego pójdzie normalnie po trawniku jak wąż, musiałbyś ogrodzić staw drobną siateczką może nie wszystkie szt. by poszły, ale wątpię żeby się jakiś zachował dłużej
Prędzej czy później, jak dojrzeje płciowo, powędruje na Morze Sargassowe znajdujące się w tzw. Trójkącie Bermudzkim. Tam węgorze rozmnażają się, po czym giną, a ich larwy rosnąc, płyną do ujścia rzek i w górę ich biegu i przebywają tam do osiągnięcia dojrzałości płciowej i historia się powtarza.
Na odplywie kolega zrobil betonową studzienke z okienkiem i przymocowal drobną siatke. Woda z przelewu wpada do studni i co jakiś czas podbierakiem sprawdza, jak cos wpadnie wraca do stawu . Wegorz gotowy do rozrodu staje sie prawie granatowy a podbrzusze ma lekko zlociste. Dosc dlugi okres musi przebywac u nas niczym osiągnie taką dojrzalość. A spacery po trawie jak i po groch dodaja kolorytu tej tajemniczej rybie.
To w końcu jak jest z węgorzem?. Pójdzie czy nie pójdzie? Kwestia jest taka czy ucieknie od razu czy będzie próbował dopiero jak będzie dojrzały na rozród? Czy jednak ta siatka go zatrzyma i może odpuści. Przez siatkę przy odpływie nie ma opcji żeby poszedł Przecież węgorze z jezior dopiero uciekają wtedy jak są dojrzałe płciowo
Posłuchajcie liczę że nie ucieknie. Do czasu tarła jak wpuszczę to go odłowię i tyle
Jak ucieknie, to ucieknie . Dobrze zrobi.BRAWO WĘGORZU.
Wątek założony przez człowieka który przez 4 lata portalowej rzeczywistości - mści się na Bogu ducha winnych stworzeniach takich jak wydra czy kormorany (notabene: których na oczy pewnie nie widział). Ileż to razy to on już tutaj "sięgał po wiatrówkę" , jak często zabijał (mam tylko nadzieję ,że nie wcielił w życie swych zdegenerowanych planów).
Przed jakim tarłem - nawet nie wiesz,że węgorz po osiągnięciu dojrzałości - płynie w stronę Morza Sargassowego, by tam odbyć tarło! Na pewno nie wytrze się żadna w ryba w jakiejś smrodawce płytkiej i zamulonej a co dopiero węgorz, który jest rybą wybitnie katadromiczną.
Cóż , wygląda na to,że ten człowiek , chce się brać za eliminację wydr i innych zwierzaków ,poprzez hodowlę - a tak naprawdę ma zero pojęcia na tego typu tematy.
Drogi kolego przestań bredzić. Na szczęście wydry na swojej drodze nie spotkałem i mam nadzieję że nie spotkam n swoim terenie. Gorzej jak spotka się z moimi pieskami. Co do węgorza wiem że na tarło płynie do Morza Sargassowego. Chodzi oto że go odłowię przed jego okresem wędrówki
Zeby zmniejszyć prawdopodobieństwo ucieczki proponuje wpuścić same samce ,Rosną co prawda do mniejszych rozmiarów ale pozostają częściej w miejscach ich wpuszczenia.
pójdzie pójdzie ze stawu nawet nie trzeba rowu odpływowego czy dopływowego pójdzie normalnie po trawniku jak wąż, musiałbyś ogrodzić staw drobną siateczką może nie wszystkie szt. by poszły, ale wątpię żeby się jakiś zachował dłużej
Ale się ubawiłem! Widzę, że część kolegów wierzy w gusła i zabobony. Proszę was, nie opowiadajcie bzdur. Ja tez słyszałem o gościu, który węgorze łapał na polu kukurydzy 5 km od rzeki za pomocą wideł. Tylko błagam, nie rozgłaszajcie takich opowieści. Zlitujcie się.
Zeby zmniejszyć prawdopodobieństwo ucieczki proponuje wpuścić same samce ,Rosną co prawda do mniejszych rozmiarów ale pozostają częściej w miejscach ich wpuszczenia.
Tez proponuje samce .Jak kupisz narybek ,to wpuszczaj tylko te z jajami ,jak dżądra im podrosną to może nie dadzą rady ich przenieść przez płot i targać autostradą .
Ja głupi na węgorze nastawiałem sie złowić na zbiorniku,a tu trzeba pochodzić po okolicznych łąkach i lasach.
Nie wiem ile mogłem mieć lat, ale był to okres jeszcze podstawówki, gdzie z rozdziawioną gębą słuchałem opowieści o wędrujących węgorzach poprzez pola kukurydzy i łąki w celu migracji na inne wody. Dziś jak mam ochotę wysłuchać i obejrzeć sobie ładną bajkę puszczam sobie od wnuka bajeczki na DVD i razem je oglądamy. Morał takiej bajeczki jest zawsze jeden........trzeba zawsze coś przymrużyć :)))
Kidedyś znajomy znalazł żywego węgorza na ścieżce wydreptanej przez pole obsiane lucerną. Niestety nie był to taki co sam wyłazi z wody :))) przed nim jeden kolega wracał z wędkowania i zgubił po drodze tego węgorza.
Zgadzam się z większością kolegów węgorz na pewno nie pobiegnie przez łąki i pola.Jednak zamkniecie odpływu jakąś siatką nie gwarantuje że go zatrzymasz bo jest mistrzem w znajdowaniu dziury w całym.Woda podmyje gdzieś brzeg obok siatki i przepłynie przez dziurkę o kilkucentymetrowej średnicy. Jednak gdyby już biegły przez te pola to ustaw im kierunkowskaz na moją kuchnię.:)
Jakiś czas temu nad jeziorem goczałkowickim też znalazłem węgorza. leżał na ścieżce jakieś 10m od wody. Marty już był, ale był. A skoro węgorze wychodzą z wody żeby zjeść trochę grochu i kukurydzy, to dlaczego nie biorą na to w wodzie ? :)
Kiedyś na tym forum o tym pisałem, ale się powtórzę. Węgorz jest wyjątkowo twardym zawodnikiem. Potrafi wiele godzin przetrwać bez wody, ponieważ jego śluz skutecznie chroni go przed nadmiernym wyschnięciem. Widziałem taki eksperyment i choć dla mnie osobiście był niesmaczny, to jednak zrobił na mnie ogromne wrażenie. Cała zaś bujda o wijących się po brzegu węgorzach powstała prawdopodobnie na skutek obserwacji tych ryb w sytuacjach zagrażających ich życiu. Są dwie takie sytuacje:
Jedna to taka, że kiedy wysycha rzeka, lub jezioro i powstają przy tym małe kałuże w których ubywa wody, to węgorz kierowany instynktem przetrwania może się przedostać z jednej do drugiej i do kolejnej, aż znajdzie większą kałużę, w której przetrwa aż do momentu kiedy pojawi się woda. Na przykład z deszczu. Ale może wtedy pokonać niewielkie odległości i to pod warunkiem, że teren jest w miarę płaski, brak na nim stopni i innych wysokich przeszkód, oraz ze teren który pokonuje nie jest całkowicie wyschnięty. Musi być na podłożu choćby wilgotny muł.
Druga taka sytuacja następuje wtedy, gdy jakimś sposobem (czy to za sprawą wędkarza, czy innego drapieżnika) znajdzie się na brzegu. Wtedy, w sprzyjających warunkach, w deszczu, po deszczu, po rosie, może się wywinąć losowi i kilkoma sprawnymi ruchami skieruje się zawsze w stronę wody i zwyczajnie ucieknie.
Osobiście już może ze 3 razy przeżyłem coś takiego. Wyjmując mokrego węgorza nad ranem z wiadra lub z worka nie utrzymałem go w dłoniach i po upadku na ziemię dał w długą i tyle go widziałem. JEDNAK ODLEGŁOŚĆ OD WODY WYNOSIŁA WTEDY METR, MOŻE ZE DWA METRY.
Jednak żaden węgorz nie wylezie pod górę z jeziora czy z rzeki i o tym nawet nie bajdurzcie.
Racje ma Hefeed. Węgorz potrafi znaleźć dziurkę od klucza i się przez nią przecisnąć, a jest mistrzem w szukaniu dziury w całym.
To tyle na temat bajek.
Miru -też uwielbiam baje animowane. "Merida Waleczna"- polecam. Ubawiłem się.
Przyjadę wyłowić te węgorze i wpuszczę je tam, gdzie być powinny czyli w jeziorze lub rzece. Zwrócę im wolność, mogę? Swoją drogą jestem ciekaw skąd ów materiał zarybieniowy pochodzi , bo jakoś nie dowierzam,że autor tego wpisu jest skłonny wybulić taką kasę na zarybienia rybą, która jest arcy-droga.
Kol. freeghost wszystko co piszesz to prawda i żeby nie było, ze wierze w bajki bo nie wierze w moich wcześniejszych wypowiedziach gdzie pisałem, że "pójdzie" nie miałem na myśli jego spacerów czy wędrówek po lądzie w poszukiwaniu bóg wie czego. Chodziło mi o to, że jeżeli warunki w danym środowisku a w tym przypadku stawie wybitnie nie będą mu odpowiadały to jest duże prawdopodobieństwo, że z niego pójdzie nawet jeżeli za parę czy parędziesiąt metrów zginie.
Na moje to jest 50/50. Tam u mnie w stawku ma dużo żarcia ,są korzenie. Jeżeli będzie chciał uciec to dopiero wtedy jak będzie dojrzały do rozrodu. Może tak być
Nie żebym się wymądrzał. Na tarło wędrują tylko samice, samce zostają (tak słyszałem od wędkarzy i rybaków).
Ale wieść że jest tam węgorz, nie opędzisz się od amatorów tej rybki (między innymi kłusoli).
Węgorz jest rybą denną, gdzie ma swoje gniazda. Jeśli dno jest muliste to raczej nie będzie się tam czuł za dobrze. Często na gniazda wykorzystują różnego rodzaju otwory, jamy. Co wykorzystają kłusole wrzucając do wody rury. Ty możesz im takich kila wrzucić na adaptację na gniazdo...
Na moje to jest 50/50. Tam u mnie w stawku ma dużo żarcia ,są korzenie. Jeżeli będzie chciał uciec to dopiero wtedy jak będzie dojrzały do rozrodu. Może tak być
Nie żebym się wymądrzał. Na tarło wędrują tylko samice, samce zostają (tak słyszałem od wędkarzy i rybaków).
Ale wieść że jest tam węgorz, nie opędzisz się od amatorów tej rybki (między innymi kłusoli).
Węgorz jest rybą denną, gdzie ma swoje gniazda. Jeśli dno jest muliste to raczej nie będzie się tam czuł za dobrze. Często na gniazda wykorzystują różnego rodzaju otwory, jamy. Co wykorzystają kłusole wrzucając do wody rury. Ty możesz im takich kila wrzucić na adaptację na gniazdo...
Zastanów się co piszesz : jeżeli do rozrodu potrzebny jest samiec i samica, to jak samiec węgorza , może być nieobecny podczas tarła? Węgorz jak wiele ryb -= nie jest stworzeniem dzieworódczym (partenogenetycznym) - potrzebne są tutaj gamety żeńskie( ikra) i męskie czyli mlecz. Kompletną bzdurą jest więc twierdzenie , jakoby tylko samice podejmowały wędrówkę do oddalonego o kilka tysięcy ( 6 tys.) kilometrów Morza Sargassowego. Jeśli uznać takie coś za pewnik i dobrą monetę - można dojść do wniosku,że samce zostają w Morzu Sargassowym , gdy tymczasem - prawda na temat odbywających rozród dorosłych węgorzy jest inna i przykra: ryby po prostu giną. Gdzie więc przebywają dorosłe samce, zanim popłyną na tarło do Morza Sargassowego ? To proste: wstępujący narybek węgorza ( larwa zwana leptocefalem) płynie rzekami : samice płyną do rzek i jezior ( napotykając często zaporę nie do przebycia w postaci zapór , jazów i tam) ,zaś samce gromadzą się w rejonach ujść przymorskich, skąd jako dorosłe także wyruszą na tarło... I to jest cała " magia" wędrówki węgorzy. Nie może być tak,że płyną do Morza Sargassowego wyłącznie samice !Samce węgorza europejskiego (!) jak sama nazwa wskazuje wybierają nieco inne stanowiska ,ale tak naprawdę są całkiem nieopodal samic. PZW zarybia wody węgorzem obsadowym , który jest tańszy niż narybek szklisty Montee( tzn. ten wstępujący i odłowiony u zapór europejskich rzek) . Jest to narybek wyhodowany i składający się niemal z samych samców, które są mniejsze (dymorfizm płciowy) . W żadnym wypadku nie zgadzam się z takim k#stwem. Chodzi tutaj wyłącznie o to ,żeby mieć w wodzie, ten "pływający rybi garnek" , nie liczy się płeć ani ochrona - ważne ,żeby go mieć i odławiać.
Na moje to jest 50/50. Tam u mnie w stawku ma dużo żarcia ,są korzenie. Jeżeli będzie chciał uciec to dopiero wtedy jak będzie dojrzały do rozrodu. Może tak być
Nie żebym się wymądrzał. Na tarło wędrują tylko samice, samce zostają (tak słyszałem od wędkarzy i rybaków).
Ale wieść że jest tam węgorz, nie opędzisz się od amatorów tej rybki (między innymi kłusoli).
Węgorz jest rybą denną, gdzie ma swoje gniazda. Jeśli dno jest muliste to raczej nie będzie się tam czuł za dobrze. Często na gniazda wykorzystują różnego rodzaju otwory, jamy. Co wykorzystają kłusole wrzucając do wody rury. Ty możesz im takich kila wrzucić na adaptację na gniazdo...
Zastanów się co piszesz : jeżeli do rozrodu potrzebny jest samiec i samica, to jak samiec węgorza , może być nieobecny podczas tarła? Węgorz jak wiele ryb -= nie jest stworzeniem dzieworódczym (partenogenetycznym) - potrzebne są tutaj gamety żeńskie( ikra) i męskie czyli mlecz. ...
Czytaj uważnie zanim komuś na wsadzasz "(tak słyszałem od wędkarzy i rybaków)."
Ps. są też ryby żyworodne... Gdzie samica po zapłodnieni przez samca nosi w sobie ikrę a rodzi już żywe rybki...
Na moje to jest 50/50. Tam u mnie w stawku ma dużo żarcia ,są korzenie. Jeżeli będzie chciał uciec to dopiero wtedy jak będzie dojrzały do rozrodu. Może tak być
Nie żebym się wymądrzał. Na tarło wędrują tylko samice, samce zostają (tak słyszałem od wędkarzy i rybaków).
Ale wieść że jest tam węgorz, nie opędzisz się od amatorów tej rybki (między innymi kłusoli).
Węgorz jest rybą denną, gdzie ma swoje gniazda. Jeśli dno jest muliste to raczej nie będzie się tam czuł za dobrze. Często na gniazda wykorzystują różnego rodzaju otwory, jamy. Co wykorzystają kłusole wrzucając do wody rury. Ty możesz im takich kila wrzucić na adaptację na gniazdo...
Zastanów się co piszesz : jeżeli do rozrodu potrzebny jest samiec i samica, to jak samiec węgorza , może być nieobecny podczas tarła? Węgorz jak wiele ryb -= nie jest stworzeniem dzieworódczym (partenogenetycznym) - potrzebne są tutaj gamety żeńskie( ikra) i męskie czyli mlecz. ...
Czytaj uważnie zanim komuś na wsadzasz "(tak słyszałem od wędkarzy i rybaków)."
Ps. są też ryby żyworodne... Gdzie samica po zapłodnieni przez samca nosi w sobie ikrę a rodzi już żywe rybki...
Pewnie ,że są ryby żyworodne ot, choćby rekiny takie jak np: żarłacz biały ( ryba zagrożona wyginięciem m.in. z powodu filmu "Szczęki" w reżyserii jednego z pejsatych a także ogradzania wybrzeży siatką na , której to ryby giną).
"gdzie ma swoje gniazda. Jeśli dno jest muliste to raczej nie będzie się" Kto to napisał ! Kto to napisał na Boga... Serce węgorza tłoczy gęstą krew składającą się z wyjątkowo dużych czerwonych krwinek. Tę cechę węgorz wykorzystuje na co dzień - bytując nierzadko w akwenach o niskim natlenieniu. Węgorz , o ile warunki tlenowe nie są skrajne - wręcz uwielbia miejsca muliste. Można się o tym przekonać łowiąc całkiem zamierzenie węgorze np: zamiast linów czy innych ryb bytujących w miejscach zacisznych.
Na moje to jest 50/50. Tam u mnie w stawku ma dużo żarcia ,są korzenie. Jeżeli będzie chciał uciec to dopiero wtedy jak będzie dojrzały do rozrodu. Może tak być
Nie żebym się wymądrzał. Na tarło wędrują tylko samice, samce zostają (tak słyszałem od wędkarzy i rybaków).
Ale wieść że jest tam węgorz, nie opędzisz się od amatorów tej rybki (między innymi kłusoli).
Węgorz jest rybą denną, gdzie ma swoje gniazda. Jeśli dno jest muliste to raczej nie będzie się tam czuł za dobrze. Często na gniazda wykorzystują różnego rodzaju otwory, jamy. Co wykorzystają kłusole wrzucając do wody rury. Ty możesz im takich kila wrzucić na adaptację na gniazdo...
Węgorz Europejski kolego wbrew temu co pisałeś bardzo lubi miejsca zamulone ( o mulistym podłożu), a jak są zarośnięte, to jeszcze lepiej. One nawet zimują zagrzebane w mule. Tak więc mulisty staw nie jest problemem.
Zaś jeśli chodzi o wędrówki... Samce raczej pozostają w pobliżu wód słonych, a samice w głębi lądu w wodach słodkich. Jak migrują, to migrują. Po akcie tarła dorosłe osobniki giną.
A jak chodzi o podróże po lądzie, to mówiłem co mówiłem i mam takie przeświadczenie. Jednak po ostatniej lekturze muszę nieco zrewidować swą wiedzę i choć uważam, że ktoś chyba przegiął pałę, to wyczytałem, że istotnie węgorz potrafi śmigać po trawce z szybkością około 3 km/h.
Nikt tego nie udowodnił i pewnie jest to mocno naciągane, ale skoro biolodzy tak stwierdzili, to ja muszę zwiesić głowę. A co mi tam. Niby swoje wiem, ale zawsze jest dobrze jak się pojawia taki temat, bo to mnie zmusza do poszukiwań i powiększania zasobu wiedzy. Tak, że już się nie kłócę. :) Acz zdziwion jezdem ogromnie. :)
Na moje to jest 50/50. Tam u mnie w stawku ma dużo żarcia ,są korzenie. Jeżeli będzie chciał uciec to dopiero wtedy jak będzie dojrzały do rozrodu. Może tak być
Nie żebym się wymądrzał. Na tarło wędrują tylko samice, samce zostają (tak słyszałem od wędkarzy i rybaków).
Ale wieść że jest tam węgorz, nie opędzisz się od amatorów tej rybki (między innymi kłusoli).
Węgorz jest rybą denną, gdzie ma swoje gniazda. Jeśli dno jest muliste to raczej nie będzie się tam czuł za dobrze. Często na gniazda wykorzystują różnego rodzaju otwory, jamy. Co wykorzystają kłusole wrzucając do wody rury. Ty możesz im takich kila wrzucić na adaptację na gniazdo...
Węgorz Europejski kolego wbrew temu co pisałeś bardzo lubi miejsca zamulone ( o mulistym podłożu), a jak są zarośnięte, to jeszcze lepiej. One nawet zimują zagrzebane w mule. Tak więc mulisty staw nie jest problemem.
Zaś jeśli chodzi o wędrówki... Samce raczej pozostają w pobliżu wód słonych, a samice w głębi lądu w wodach słodkich. Jak migrują, to migrują. Po akcie tarła dorosłe osobniki giną.
A jak chodzi o podróże po lądzie, to mówiłem co mówiłem i mam takie przeświadczenie. Jednak po ostatniej lekturze muszę nieco zrewidować swą wiedzę i choć uważam, że ktoś chyba przegiął pałę, to wyczytałem, że istotnie węgorz potrafi śmigać po trawce z szybkością około 3 km/h.
Nikt tego nie udowodnił i pewnie jest to mocno naciągane, ale skoro biolodzy tak stwierdzili, to ja muszę zwiesić głowę. A co mi tam. Niby swoje wiem, ale zawsze jest dobrze jak się pojawia taki temat, bo to mnie zmusza do poszukiwań i powiększania zasobu wiedzy. Tak, że już się nie kłócę. :) Acz zdziwion jezdem ogromnie. :)
Dobra już dobra, dajmy już temu Arturowi spokój. Wokół węgorza zawsze jest wiele niedopowiedzeń , jest to ryba na wskroś przesiąknięta aurą tajemniczości , pewnej odmienności a wędkarze i rybacy często p* co im na rozum przyniesie i tak się tworzą zakłócenia z zakresu wiedzy na temat węgorza. Twoje słowa są tylko potwierdzeniem , zwieńczeniem tego co napisałem wyżej. Dzięki za poparcie argumentów -własną (zgodną z faktami) wiedzą. Węgorz jest rybą wytrzymałą , natomiast ryba , która potrafi z pewnością zdobyć się na wyczynowy maraton , jest długowąs senegalski. Węgorz potrafi np: wychynąć z kanału ( przy wezbranej wodzie) , przemknąć chodnikiem i studzienkami wrócić z powrotem do źródeł. Ta osobliwość wykorzystywana jest we Francji do połowu tych ryb na tzw. ręczną żyłkę ( *w Polsce oczywiście metoda niedozwolona).
Po "trawce" to nie wiem jak szybko węgorz potrafi "zapylać" ale na mokrej trawie na pewno porusza się bardzo szybko czego "parę" razy sam osobiście doświadczyłem.
Nie wiem jak i po czym ale na mokrej trawie to miałem takiego jednego, którego chciałem zabrać na patelnię i musiałem go cztery razy łapać (było to jakieś 5 metrów od brzegu).
Nie wiem co "on" brał wcześniej może jakieś dopalacze :-)
Kol. freeghost wszystko co piszesz to prawda i żeby nie było, ze wierze w bajki bo nie wierze w moich wcześniejszych wypowiedziach gdzie pisałem, że "pójdzie" nie miałem na myśli jego spacerów czy wędrówek po lądzie w poszukiwaniu bóg wie czego. Chodziło mi o to, że jeżeli warunki w danym środowisku a w tym przypadku stawie wybitnie nie będą mu odpowiadały to jest duże prawdopodobieństwo, że z niego pójdzie nawet jeżeli za parę czy parędziesiąt metrów zginie.
Co do tego to bym się zgodził. Wprawdzie nie znam się na obyczajach wegorzy i nie będę o nich dyskutował ale miałem podobny przypadek z rakami. Kiedyś znajomy wpuscił mi do oczka dwa raki. Po jakimś czasie przychdząc z karmą, patrzę a pod cokolem płotu w odległości 6-7 m lezy coś czarnego. E pewnie pies nas...ł. podkarmiłem rybki i poszedłem sprawdzić. To był jeden z raków. Żywy. Wrzuciłem go z powrotem do oczka. Jesienią jak czyściłem oczko nie było raków, nie było skorup /jakby zdechły/ i nie bylo zdechłych na ogródku. Tem jeden wylazł po płyciźniei lazl wzdłuż betonowego cokołu i gdybym go nie znalazł to polazłby do sąsiada. Droga którą przbył wynosiła ok 10 m. Nigdy nie słyszałem aby raki tak łaziły. Widocznie woda mu nie odpowiadała.
Czyli nikt do końca nie wie jak to jest czy ucieknie
Jakbym był tym węgorzem, to bym od razu dał drapaka z jakiegoś szczocha w , którym brak miejsca na wodę. Uciekaj węgorzu, hen za porohy.Przemek238 to bardzo zły człowiek, tak mówiły mi sikorki na parapecie, w czasie gdy jadły słoninkę.
W każdej bajce jest ziarenko prawdy. Będąc nastolatkiem [tak ze 36 lat temu ] byłem z ojcem na nocce na rybach. Było to w Gdańsku w dzielnicy Olszynka. Jestam tak kanał Raduni z biegnącymi przy wodzie ścieżkami dla wędkarzy. Ścieżki od wody dzieliło z pół metra tataraku. Powyżej kanału była ulica z latarniami, także ścieżki były dość mocno oświetlone. Póżno w nocy przyszedł facet, który w ręku niósł około metrowej długości oścień. Na pytanie gdzie z nim idzie - odparł, że na węgorze i zaczął opowiadać jak to one wychodzą na tą właśnie scieżkę, na której akurat się znajdowaliśmy. Pogadaliśmy i gościu poszedł. Oczywiście nie uwierzyliśmy mu. Po jakimś czasie z ciemności wyłonił się nasz nowy znajomy pokazując nam wiszącego na ościeniu węgorza. Po tym zdarzeniu zaczęliśmy się z ojcem zastanawiać jakim sposobem węgorz się tam znalazł. Doszliśmy do wniosku, że są to węgorze żywiące wąskogłowe żywiące się ślimakami, robakami i itp, i dlatego myszkują za nimi po tataraku a, że tatarak jest mokry i ścieżka też była mokra to niektóre zapędzały się za daleko. Jak ktoś zobaczył węgorza przed polem grochu to potem glupoty opowiadał a inni za nim.
ArturzeJak poskłada sie wszystkie bajki to wyjdzie jakas prawda." Na tarło wędrują tylko samice", to ikra węgorza nie potrzebuje plemników meskich?Na tarło płyną tylko osobniki zdolne do tarła a reszta zostaje.Młode do Europy płyną ok 2 lata i wracają na" ojcowiznę". Po osiągnięciu dojrzałości płyną na tarło,więc co roku część węgorzy płynie do morza Sargassowego odbywa tarło ,a potomstwo wraca. Pozdrawiam.
węgorz zwykle potrzebuje do 10 lat zanim zaczyna migrować w niektórych przypadkach mija nawet do 20 lat zanim rozpoczyna wędrówkę tak więc nie słuchaj tych którzy ci to odradzają i powodzenia.
Witam drodzy forumowicze poradźcie mi w kwestii wpuszczenia węgorza do stawu. Mam staw 110x65 mam staw mulisty do 2,5m głębokości. Niestety staw ma rowy przepływowe. Na wiosnę chcę wpuścić z 20 - 30 sztuk. Przepusty zastawiłem bardzo drobną siatką. Czy w takim wypadku węgorz ucieknie ze stawu?
Witam, jeżeli tylko będzie chciał i poczuje potrzebę migracji to dla niego żaden problem. Spokojnie lądem ominie przeszkodę.
Poczuje rowy odpływowe albo wpływowe, to pójdzie da da.
Poczuje rowy odpływowe albo wpływowe, to pójdzie da da.
Poczuje rowy, wyczują koledzy :)))
Na moje to jest 50/50. Tam u mnie w stawku ma dużo żarcia ,są korzenie. Jeżeli będzie chciał uciec to dopiero wtedy jak będzie dojrzały do rozrodu. Może tak być
pójdzie pójdzie ze stawu nawet nie trzeba rowu odpływowego czy dopływowego pójdzie normalnie po trawniku jak wąż, musiałbyś ogrodzić staw drobną siateczką może nie wszystkie szt. by poszły, ale wątpię żeby się jakiś zachował dłużej
Prędzej czy później, jak dojrzeje płciowo, powędruje na Morze Sargassowe znajdujące się w tzw. Trójkącie Bermudzkim. Tam węgorze rozmnażają się, po czym giną, a ich larwy rosnąc, płyną do ujścia rzek i w górę ich biegu i przebywają tam do osiągnięcia dojrzałości płciowej i historia się powtarza.
Tylko proszę nie pisać że po drodze podje sobie grochu...
jeżeli masz gdzieś obok monopolowy to na pewno pójdzie z kumplami na piwo ;-)
Na odplywie kolega zrobil betonową studzienke z okienkiem i przymocowal drobną siatke.
Woda z przelewu wpada do studni i co jakiś czas podbierakiem sprawdza, jak cos wpadnie wraca do stawu .
Wegorz gotowy do rozrodu staje sie prawie granatowy a podbrzusze ma lekko zlociste.
Dosc dlugi okres musi przebywac u nas niczym osiągnie taką dojrzalość.
A spacery po trawie jak i po groch dodaja kolorytu tej tajemniczej rybie.
To w końcu jak jest z węgorzem?. Pójdzie czy nie pójdzie? Kwestia jest taka czy ucieknie od razu czy będzie próbował dopiero jak będzie dojrzały na rozród? Czy jednak ta siatka go zatrzyma i może odpuści. Przez siatkę przy odpływie nie ma opcji żeby poszedł
Przecież węgorze z jezior dopiero uciekają wtedy jak są dojrzałe płciowo
Pójdzie, to tylko kwestia czasu - taka jego natura.P.S. A Ty byś sobie odpuścił z powodu jakiejś siatki?:)
Przecież węgorze z jezior dopiero uciekają wtedy jak są dojrzałe płciowo.
Czyli odpowiedzialeś sobie na zadane pytanie ?
A niczym osiągnie dojrzalość rozrodczą to napewno to sam zauważysz!
Widzicie liczę na to że dorośnie u mnie w stawie z 7 lat i uda mi się go odłowić przed wędrówką do Morza Sargassowego
No albo dopiero jak wróci jego potomstwo :-)
A jak nie dopłynie albo jak będą jego dzieciaki wracały i zobaczą siatkę z drutu :-)
Zastanów się?
To żart czy prawda?
Posłuchajcie liczę że nie ucieknie. Do czasu tarła jak wpuszczę to go odłowię i tyle
to wpuść ale dopływ i odpływ zagrodź jakąś siatką albo czymś z drobnymi oczkami :)zobaczymy co będzie sie działo Pozdrawiam
Posłuchajcie liczę że nie ucieknie. Do czasu tarła jak wpuszczę to go odłowię i tyle
Jak ucieknie, to ucieknie . Dobrze zrobi.BRAWO WĘGORZU.
Wątek założony przez człowieka który przez 4 lata portalowej rzeczywistości - mści się na Bogu ducha winnych stworzeniach takich jak wydra czy kormorany (notabene: których na oczy pewnie nie widział). Ileż to razy to on już tutaj "sięgał po wiatrówkę" , jak często zabijał (mam tylko nadzieję ,że nie wcielił w życie swych zdegenerowanych planów).
Przed jakim tarłem - nawet nie wiesz,że węgorz po osiągnięciu dojrzałości - płynie w stronę Morza Sargassowego, by tam odbyć tarło! Na pewno nie wytrze się żadna w ryba w jakiejś smrodawce płytkiej i zamulonej a co dopiero węgorz, który jest rybą wybitnie katadromiczną.
Cóż , wygląda na to,że ten człowiek , chce się brać za eliminację wydr i innych zwierzaków ,poprzez hodowlę - a tak naprawdę ma zero pojęcia na tego typu tematy.
Drogi kolego przestań bredzić. Na szczęście wydry na swojej drodze nie spotkałem i mam nadzieję że nie spotkam n swoim terenie. Gorzej jak spotka się z moimi pieskami.
Co do węgorza wiem że na tarło płynie do Morza Sargassowego. Chodzi oto że go odłowię przed jego okresem wędrówki
Zeby zmniejszyć prawdopodobieństwo ucieczki proponuje wpuścić same samce ,Rosną co prawda do mniejszych rozmiarów ale pozostają częściej w miejscach ich wpuszczenia.
pójdzie pójdzie ze stawu nawet nie trzeba rowu odpływowego czy dopływowego pójdzie normalnie po trawniku jak wąż, musiałbyś ogrodzić staw drobną siateczką może nie wszystkie szt. by poszły, ale wątpię żeby się jakiś zachował dłużej
Ale się ubawiłem! Widzę, że część kolegów wierzy w gusła i zabobony. Proszę was, nie opowiadajcie bzdur. Ja tez słyszałem o gościu, który węgorze łapał na polu kukurydzy 5 km od rzeki za pomocą wideł. Tylko błagam, nie rozgłaszajcie takich opowieści. Zlitujcie się.
Zeby zmniejszyć prawdopodobieństwo ucieczki proponuje wpuścić same samce ,Rosną co prawda do mniejszych rozmiarów ale pozostają częściej w miejscach ich wpuszczenia.
Tez proponuje samce .Jak kupisz narybek ,to wpuszczaj tylko te z jajami ,jak dżądra im podrosną to może nie dadzą rady ich przenieść przez płot i targać autostradą .
Ja głupi na węgorze nastawiałem sie złowić na zbiorniku,a tu trzeba pochodzić po okolicznych łąkach i lasach.
Nie wiem ile mogłem mieć lat, ale był to okres jeszcze podstawówki, gdzie z rozdziawioną gębą słuchałem opowieści o wędrujących węgorzach poprzez pola kukurydzy i łąki w celu migracji na inne wody. Dziś jak mam ochotę wysłuchać i obejrzeć sobie ładną bajkę puszczam sobie od wnuka bajeczki na DVD i razem je oglądamy. Morał takiej bajeczki jest zawsze jeden........trzeba zawsze coś przymrużyć :)))
Kidedyś znajomy znalazł żywego węgorza na ścieżce wydreptanej przez pole obsiane lucerną. Niestety nie był to taki co sam wyłazi z wody :))) przed nim jeden kolega wracał z wędkowania i zgubił po drodze tego węgorza.
Zgadzam się z większością kolegów węgorz na pewno nie pobiegnie przez łąki i pola.Jednak zamkniecie odpływu jakąś siatką nie gwarantuje że go zatrzymasz bo jest mistrzem w znajdowaniu dziury w całym.Woda podmyje gdzieś brzeg obok siatki i przepłynie przez dziurkę o kilkucentymetrowej średnicy.
Jednak gdyby już biegły przez te pola to ustaw im kierunkowskaz na moją kuchnię.:)
Jakiś czas temu nad jeziorem goczałkowickim też znalazłem węgorza. leżał na ścieżce jakieś 10m od wody. Marty już był, ale był.
A skoro węgorze wychodzą z wody żeby zjeść trochę grochu i kukurydzy, to dlaczego nie biorą na to w wodzie ? :)
Kiedyś na tym forum o tym pisałem, ale się powtórzę. Węgorz jest wyjątkowo twardym zawodnikiem. Potrafi wiele godzin przetrwać bez wody, ponieważ jego śluz skutecznie chroni go przed nadmiernym wyschnięciem. Widziałem taki eksperyment i choć dla mnie osobiście był niesmaczny, to jednak zrobił na mnie ogromne wrażenie. Cała zaś bujda o wijących się po brzegu węgorzach powstała prawdopodobnie na skutek obserwacji tych ryb w sytuacjach zagrażających ich życiu. Są dwie takie sytuacje:
Jedna to taka, że kiedy wysycha rzeka, lub jezioro i powstają przy tym małe kałuże w których ubywa wody, to węgorz kierowany instynktem przetrwania może się przedostać z jednej do drugiej i do kolejnej, aż znajdzie większą kałużę, w której przetrwa aż do momentu kiedy pojawi się woda. Na przykład z deszczu. Ale może wtedy pokonać niewielkie odległości i to pod warunkiem, że teren jest w miarę płaski, brak na nim stopni i innych wysokich przeszkód, oraz ze teren który pokonuje nie jest całkowicie wyschnięty. Musi być na podłożu choćby wilgotny muł.
Druga taka sytuacja następuje wtedy, gdy jakimś sposobem (czy to za sprawą wędkarza, czy innego drapieżnika) znajdzie się na brzegu. Wtedy, w sprzyjających warunkach, w deszczu, po deszczu, po rosie, może się wywinąć losowi i kilkoma sprawnymi ruchami skieruje się zawsze w stronę wody i zwyczajnie ucieknie.
Osobiście już może ze 3 razy przeżyłem coś takiego. Wyjmując mokrego węgorza nad ranem z wiadra lub z worka nie utrzymałem go w dłoniach i po upadku na ziemię dał w długą i tyle go widziałem. JEDNAK ODLEGŁOŚĆ OD WODY WYNOSIŁA WTEDY METR, MOŻE ZE DWA METRY.
Jednak żaden węgorz nie wylezie pod górę z jeziora czy z rzeki i o tym nawet nie bajdurzcie.
Racje ma Hefeed. Węgorz potrafi znaleźć dziurkę od klucza i się przez nią przecisnąć, a jest mistrzem w szukaniu dziury w całym.
To tyle na temat bajek.
Miru -też uwielbiam baje animowane. "Merida Waleczna"- polecam. Ubawiłem się.
Przyjadę wyłowić te węgorze i wpuszczę je tam, gdzie być powinny czyli w jeziorze lub rzece. Zwrócę im wolność, mogę? Swoją drogą jestem ciekaw skąd ów materiał zarybieniowy pochodzi , bo jakoś nie dowierzam,że autor tego wpisu jest skłonny wybulić taką kasę na zarybienia rybą, która jest arcy-droga.
Kol. freeghost wszystko co piszesz to prawda i żeby nie było, ze wierze w bajki bo nie wierze w moich wcześniejszych wypowiedziach gdzie pisałem, że "pójdzie" nie miałem na myśli jego spacerów czy wędrówek po lądzie w poszukiwaniu bóg wie czego. Chodziło mi o to, że jeżeli warunki w danym środowisku a w tym przypadku stawie wybitnie nie będą mu odpowiadały to jest duże prawdopodobieństwo, że z niego pójdzie nawet jeżeli za parę czy parędziesiąt metrów zginie.
Na moje to jest 50/50. Tam u mnie w stawku ma dużo żarcia ,są korzenie. Jeżeli będzie chciał uciec to dopiero wtedy jak będzie dojrzały do rozrodu. Może tak być
Nie żebym się wymądrzał. Na tarło wędrują tylko samice, samce zostają (tak słyszałem od wędkarzy i rybaków).
Ale wieść że jest tam węgorz, nie opędzisz się od amatorów tej rybki (między innymi kłusoli).
Węgorz jest rybą denną, gdzie ma swoje gniazda. Jeśli dno jest muliste to raczej nie będzie się tam czuł za dobrze. Często na gniazda wykorzystują różnego rodzaju otwory, jamy. Co wykorzystają kłusole wrzucając do wody rury. Ty możesz im takich kila wrzucić na adaptację na gniazdo...
Na moje to jest 50/50. Tam u mnie w stawku ma dużo żarcia ,są korzenie. Jeżeli będzie chciał uciec to dopiero wtedy jak będzie dojrzały do rozrodu. Może tak być
Nie żebym się wymądrzał. Na tarło wędrują tylko samice, samce zostają (tak słyszałem od wędkarzy i rybaków).
Ale wieść że jest tam węgorz, nie opędzisz się od amatorów tej rybki (między innymi kłusoli).
Węgorz jest rybą denną, gdzie ma swoje gniazda. Jeśli dno jest muliste to raczej nie będzie się tam czuł za dobrze. Często na gniazda wykorzystują różnego rodzaju otwory, jamy. Co wykorzystają kłusole wrzucając do wody rury. Ty możesz im takich kila wrzucić na adaptację na gniazdo...
Zastanów się co piszesz : jeżeli do rozrodu potrzebny jest samiec i samica, to jak samiec węgorza , może być nieobecny podczas tarła? Węgorz jak wiele ryb -= nie jest stworzeniem dzieworódczym (partenogenetycznym) - potrzebne są tutaj gamety żeńskie( ikra) i męskie czyli mlecz. Kompletną bzdurą jest więc twierdzenie , jakoby tylko samice podejmowały wędrówkę do oddalonego o kilka tysięcy ( 6 tys.) kilometrów Morza Sargassowego. Jeśli uznać takie coś za pewnik i dobrą monetę - można dojść do wniosku,że samce zostają w Morzu Sargassowym , gdy tymczasem - prawda na temat odbywających rozród dorosłych węgorzy jest inna i przykra: ryby po prostu giną.
Gdzie więc przebywają dorosłe samce, zanim popłyną na tarło do Morza Sargassowego ?
To proste: wstępujący narybek węgorza ( larwa zwana leptocefalem) płynie rzekami : samice płyną do rzek i jezior ( napotykając często zaporę nie do przebycia w postaci zapór , jazów i tam) ,zaś samce gromadzą się w rejonach ujść przymorskich, skąd jako dorosłe także wyruszą na tarło...
I to jest cała " magia" wędrówki węgorzy. Nie może być tak,że płyną do Morza Sargassowego wyłącznie samice !Samce węgorza europejskiego (!) jak sama nazwa wskazuje wybierają nieco inne stanowiska ,ale tak naprawdę są całkiem nieopodal samic.
PZW zarybia wody węgorzem obsadowym , który jest tańszy niż narybek szklisty Montee( tzn. ten wstępujący i odłowiony u zapór europejskich rzek) . Jest to narybek wyhodowany i składający się niemal z samych samców, które są mniejsze (dymorfizm płciowy) . W żadnym wypadku nie zgadzam się z takim k#stwem. Chodzi tutaj wyłącznie o to ,żeby mieć w wodzie, ten "pływający rybi garnek" , nie liczy się płeć ani ochrona - ważne ,żeby go mieć i odławiać.
Na moje to jest 50/50. Tam u mnie w stawku ma dużo żarcia ,są korzenie. Jeżeli będzie chciał uciec to dopiero wtedy jak będzie dojrzały do rozrodu. Może tak być
Nie żebym się wymądrzał. Na tarło wędrują tylko samice, samce zostają (tak słyszałem od wędkarzy i rybaków).
Ale wieść że jest tam węgorz, nie opędzisz się od amatorów tej rybki (między innymi kłusoli).
Węgorz jest rybą denną, gdzie ma swoje gniazda. Jeśli dno jest muliste to raczej nie będzie się tam czuł za dobrze. Często na gniazda wykorzystują różnego rodzaju otwory, jamy. Co wykorzystają kłusole wrzucając do wody rury. Ty możesz im takich kila wrzucić na adaptację na gniazdo...
Zastanów się co piszesz : jeżeli do rozrodu potrzebny jest samiec i samica, to jak samiec węgorza , może być nieobecny podczas tarła? Węgorz jak wiele ryb -= nie jest stworzeniem dzieworódczym (partenogenetycznym) - potrzebne są tutaj gamety żeńskie( ikra) i męskie czyli mlecz. ...
Czytaj uważnie zanim komuś na wsadzasz "(tak słyszałem od wędkarzy i rybaków)."
Ps. są też ryby żyworodne... Gdzie samica po zapłodnieni przez samca nosi w sobie ikrę a rodzi już żywe rybki...
Na moje to jest 50/50. Tam u mnie w stawku ma dużo żarcia ,są korzenie. Jeżeli będzie chciał uciec to dopiero wtedy jak będzie dojrzały do rozrodu. Może tak być
Nie żebym się wymądrzał. Na tarło wędrują tylko samice, samce zostają (tak słyszałem od wędkarzy i rybaków).
Ale wieść że jest tam węgorz, nie opędzisz się od amatorów tej rybki (między innymi kłusoli).
Węgorz jest rybą denną, gdzie ma swoje gniazda. Jeśli dno jest muliste to raczej nie będzie się tam czuł za dobrze. Często na gniazda wykorzystują różnego rodzaju otwory, jamy. Co wykorzystają kłusole wrzucając do wody rury. Ty możesz im takich kila wrzucić na adaptację na gniazdo...
Zastanów się co piszesz : jeżeli do rozrodu potrzebny jest samiec i samica, to jak samiec węgorza , może być nieobecny podczas tarła? Węgorz jak wiele ryb -= nie jest stworzeniem dzieworódczym (partenogenetycznym) - potrzebne są tutaj gamety żeńskie( ikra) i męskie czyli mlecz. ...
Czytaj uważnie zanim komuś na wsadzasz "(tak słyszałem od wędkarzy i rybaków)."
Ps. są też ryby żyworodne... Gdzie samica po zapłodnieni przez samca nosi w sobie ikrę a rodzi już żywe rybki...
Pewnie ,że są ryby żyworodne ot, choćby rekiny takie jak np: żarłacz biały ( ryba zagrożona wyginięciem m.in. z powodu filmu "Szczęki" w reżyserii jednego z pejsatych a także ogradzania wybrzeży siatką na , której to ryby giną).
"gdzie ma swoje gniazda. Jeśli dno jest muliste to raczej nie będzie się"
Kto to napisał ! Kto to napisał na Boga...
Serce węgorza tłoczy gęstą krew składającą się z wyjątkowo dużych czerwonych krwinek. Tę cechę węgorz wykorzystuje na co dzień - bytując nierzadko w akwenach o niskim natlenieniu. Węgorz , o ile warunki tlenowe nie są skrajne - wręcz uwielbia miejsca muliste. Można się o tym przekonać łowiąc całkiem zamierzenie węgorze np: zamiast linów czy innych ryb bytujących w miejscach zacisznych.
Na moje to jest 50/50. Tam u mnie w stawku ma dużo żarcia ,są korzenie. Jeżeli będzie chciał uciec to dopiero wtedy jak będzie dojrzały do rozrodu. Może tak być
Nie żebym się wymądrzał. Na tarło wędrują tylko samice, samce zostają (tak słyszałem od wędkarzy i rybaków).
Ale wieść że jest tam węgorz, nie opędzisz się od amatorów tej rybki (między innymi kłusoli).
Węgorz jest rybą denną, gdzie ma swoje gniazda. Jeśli dno jest muliste to raczej nie będzie się tam czuł za dobrze. Często na gniazda wykorzystują różnego rodzaju otwory, jamy. Co wykorzystają kłusole wrzucając do wody rury. Ty możesz im takich kila wrzucić na adaptację na gniazdo...
Węgorz Europejski kolego wbrew temu co pisałeś bardzo lubi miejsca zamulone ( o mulistym podłożu), a jak są zarośnięte, to jeszcze lepiej. One nawet zimują zagrzebane w mule. Tak więc mulisty staw nie jest problemem. Zaś jeśli chodzi o wędrówki... Samce raczej pozostają w pobliżu wód słonych, a samice w głębi lądu w wodach słodkich. Jak migrują, to migrują. Po akcie tarła dorosłe osobniki giną. A jak chodzi o podróże po lądzie, to mówiłem co mówiłem i mam takie przeświadczenie. Jednak po ostatniej lekturze muszę nieco zrewidować swą wiedzę i choć uważam, że ktoś chyba przegiął pałę, to wyczytałem, że istotnie węgorz potrafi śmigać po trawce z szybkością około 3 km/h. Nikt tego nie udowodnił i pewnie jest to mocno naciągane, ale skoro biolodzy tak stwierdzili, to ja muszę zwiesić głowę. A co mi tam. Niby swoje wiem, ale zawsze jest dobrze jak się pojawia taki temat, bo to mnie zmusza do poszukiwań i powiększania zasobu wiedzy. Tak, że już się nie kłócę. :) Acz zdziwion jezdem ogromnie. :)
Na moje to jest 50/50. Tam u mnie w stawku ma dużo żarcia ,są korzenie. Jeżeli będzie chciał uciec to dopiero wtedy jak będzie dojrzały do rozrodu. Może tak być
Nie żebym się wymądrzał. Na tarło wędrują tylko samice, samce zostają (tak słyszałem od wędkarzy i rybaków).
Ale wieść że jest tam węgorz, nie opędzisz się od amatorów tej rybki (między innymi kłusoli).
Węgorz jest rybą denną, gdzie ma swoje gniazda. Jeśli dno jest muliste to raczej nie będzie się tam czuł za dobrze. Często na gniazda wykorzystują różnego rodzaju otwory, jamy. Co wykorzystają kłusole wrzucając do wody rury. Ty możesz im takich kila wrzucić na adaptację na gniazdo...
Węgorz Europejski kolego wbrew temu co pisałeś bardzo lubi miejsca zamulone ( o mulistym podłożu), a jak są zarośnięte, to jeszcze lepiej. One nawet zimują zagrzebane w mule. Tak więc mulisty staw nie jest problemem. Zaś jeśli chodzi o wędrówki... Samce raczej pozostają w pobliżu wód słonych, a samice w głębi lądu w wodach słodkich. Jak migrują, to migrują. Po akcie tarła dorosłe osobniki giną. A jak chodzi o podróże po lądzie, to mówiłem co mówiłem i mam takie przeświadczenie. Jednak po ostatniej lekturze muszę nieco zrewidować swą wiedzę i choć uważam, że ktoś chyba przegiął pałę, to wyczytałem, że istotnie węgorz potrafi śmigać po trawce z szybkością około 3 km/h. Nikt tego nie udowodnił i pewnie jest to mocno naciągane, ale skoro biolodzy tak stwierdzili, to ja muszę zwiesić głowę. A co mi tam. Niby swoje wiem, ale zawsze jest dobrze jak się pojawia taki temat, bo to mnie zmusza do poszukiwań i powiększania zasobu wiedzy. Tak, że już się nie kłócę. :) Acz zdziwion jezdem ogromnie. :)
Dobra już dobra, dajmy już temu Arturowi spokój. Wokół węgorza zawsze jest wiele niedopowiedzeń , jest to ryba na wskroś przesiąknięta aurą tajemniczości , pewnej odmienności a wędkarze i rybacy często p* co im na rozum przyniesie i tak się tworzą zakłócenia z zakresu wiedzy na temat węgorza. Twoje słowa są tylko potwierdzeniem , zwieńczeniem tego co napisałem wyżej. Dzięki za poparcie argumentów -własną (zgodną z faktami) wiedzą. Węgorz jest rybą wytrzymałą , natomiast ryba , która potrafi z pewnością zdobyć się na wyczynowy maraton , jest długowąs senegalski.
Węgorz potrafi np: wychynąć z kanału ( przy wezbranej wodzie) , przemknąć chodnikiem i studzienkami wrócić z powrotem do źródeł. Ta osobliwość wykorzystywana jest we Francji do połowu tych ryb na tzw. ręczną żyłkę ( *w Polsce oczywiście metoda niedozwolona).
Po "trawce" to nie wiem jak szybko węgorz potrafi "zapylać" ale na mokrej trawie na pewno porusza się bardzo szybko czego "parę" razy sam osobiście doświadczyłem.
Ale po trawce to pewnie i po tej trawie będzie szybciej zapychał nie? Choć... jak przegnie z trawką, to może nie śmigać wcale. :)
Nie wiem jak i po czym ale na mokrej trawie to miałem takiego jednego, którego chciałem zabrać na patelnię i musiałem go cztery razy łapać (było to jakieś 5 metrów od brzegu).
Nie wiem co "on" brał wcześniej może jakieś dopalacze :-)
Kol. freeghost wszystko co piszesz to prawda i żeby nie było, ze wierze w bajki bo nie wierze w moich wcześniejszych wypowiedziach gdzie pisałem, że "pójdzie" nie miałem na myśli jego spacerów czy wędrówek po lądzie w poszukiwaniu bóg wie czego. Chodziło mi o to, że jeżeli warunki w danym środowisku a w tym przypadku stawie wybitnie nie będą mu odpowiadały to jest duże prawdopodobieństwo, że z niego pójdzie nawet jeżeli za parę czy parędziesiąt metrów zginie.
Co do tego to bym się zgodził. Wprawdzie nie znam się na obyczajach wegorzy i nie będę o nich dyskutował ale miałem podobny przypadek z rakami. Kiedyś znajomy wpuscił mi do oczka dwa raki. Po jakimś czasie przychdząc z karmą, patrzę a pod cokolem płotu w odległości 6-7 m lezy coś czarnego. E pewnie pies nas...ł. podkarmiłem rybki i poszedłem sprawdzić. To był jeden z raków. Żywy. Wrzuciłem go z powrotem do oczka. Jesienią jak czyściłem oczko nie było raków, nie było skorup /jakby zdechły/ i nie bylo zdechłych na ogródku. Tem jeden wylazł po płyciźniei lazl wzdłuż betonowego cokołu i gdybym go nie znalazł to polazłby do sąsiada. Droga którą przbył wynosiła ok 10 m.
Nigdy nie słyszałem aby raki tak łaziły. Widocznie woda mu nie odpowiadała.
Czyli nikt do końca nie wie jak to jest czy ucieknie
Czyli nikt do końca nie wie jak to jest czy ucieknie
Jakbym był tym węgorzem, to bym od razu dał drapaka z jakiegoś szczocha w , którym brak miejsca na wodę. Uciekaj węgorzu, hen za porohy.Przemek238 to bardzo zły człowiek, tak mówiły mi sikorki na parapecie, w czasie gdy jadły słoninkę.
Jak Będze mu się chciało, to sobie ucieknie... To jest tylko węgorz, chyba mu nie powiesz, żeby nie uciekł.
W każdej bajce jest ziarenko prawdy. Będąc nastolatkiem [tak ze 36 lat temu ] byłem z ojcem na nocce na rybach. Było to w Gdańsku w dzielnicy Olszynka. Jestam tak kanał Raduni z biegnącymi przy wodzie ścieżkami dla wędkarzy. Ścieżki od wody dzieliło z pół metra tataraku. Powyżej kanału była ulica z latarniami, także ścieżki były dość mocno oświetlone. Póżno w nocy przyszedł facet, który w ręku niósł około metrowej długości oścień. Na pytanie gdzie z nim idzie - odparł, że na węgorze i zaczął opowiadać jak to one wychodzą na tą właśnie scieżkę, na której akurat się znajdowaliśmy. Pogadaliśmy i gościu poszedł. Oczywiście nie uwierzyliśmy mu. Po jakimś czasie z ciemności wyłonił się nasz nowy znajomy pokazując nam wiszącego na ościeniu węgorza. Po tym zdarzeniu zaczęliśmy się z ojcem zastanawiać jakim sposobem węgorz się tam znalazł. Doszliśmy do wniosku, że są to węgorze żywiące wąskogłowe żywiące się ślimakami, robakami i itp, i dlatego myszkują za nimi po tataraku a, że tatarak jest mokry i ścieżka też była mokra to niektóre zapędzały się za daleko. Jak ktoś zobaczył węgorza przed polem grochu to potem glupoty opowiadał a inni za nim.
ArturzeJak poskłada sie wszystkie bajki to wyjdzie jakas prawda." Na tarło wędrują tylko samice", to ikra węgorza nie potrzebuje plemników meskich?Na tarło płyną tylko osobniki zdolne do tarła a reszta zostaje.Młode do Europy płyną ok 2 lata i wracają na" ojcowiznę". Po osiągnięciu dojrzałości płyną na tarło,więc co roku część węgorzy płynie do morza Sargassowego odbywa tarło ,a potomstwo wraca. Pozdrawiam.
węgorz zwykle potrzebuje do 10 lat zanim zaczyna migrować w niektórych przypadkach mija nawet do 20 lat zanim rozpoczyna wędrówkę tak więc nie słuchaj tych którzy ci to odradzają i powodzenia.