Ukleja jest rybą wyśmiewaną przez wielu wędkarzy. Bardzo wielu uważa, że to żenada łowić ukleje. A ja powiadam, że ktoś kto tak twierdzi nie potrafi docenić walorów tej rybki. Faktem jest, że ukleje choc są w naszych łowiskach, to jednak w większości z nich nie mozna już złowić takiej uklei która by miała swoje 30 cm. Ja jednak z premedytacja raz, może dwa razy w roku poświęcam się razem z żoną łowieniu tej właśnie rybki, ze względu na jej walory kulinarne.
Ten przepis kiedys zsłyszałem od mojego niezyjącego przyjaciela Batmana i nieco go dostosowałem do moich potrzeb.
Dzielę się nim z wami mając nadzieję, że może ktoś spróbuje go wykorzystać.
Po upływie 48 godzin rybki należy wypłukać i umieścić w misce zalewając je zimną wodą na jakieś 2 godziny, wymieniając wodę po upływie pierwszej godziny.
Teraz przygotowujemy zalewę taką, jak nasze mamy robiły do śledzi na święta. Ja robię zalewę z wody z octem, z dodatkiem odrobiny cukru, soli, liściem laurowym, zielem angielskim, gorczycą, cebulą, marchewką i oczywiście z octem.
Teraz wkładam ryby do miski ze stali nierdzewnej lub szklanej i zalewam płynem z warzywami, który ostygł. Ponieważ ryby nie są smażone tylko surowe, nie wolno ich zalewać gorącą marynatą.
Następnie wkładam do lodówki przykrywając pokrywką, lub zabezpieczając folią pakową. Ma to zapobiec odparowywaniu marynaty podczas zaprawiania trwającego od trzech, do pięciu dni.
Myślę, że uklejki po trzech dniach są już spoko do jedzenia.
Wustarczy świerzy chlebek z prawdziwym masełkiem i kilka uklejek, by pocmokać ze smakiem.
Życzę smacznego każdemu, kogo ten temat zainteresuje.
Pytał kolega czy można takie rybki spożywac w całośći... No cóż... w sumie można, ale kręgosłup wychodzi z tego bez oporu. No tak jak przy sledziach moczonych.
Odpowiadam. Withanigt - uklejka jest bardzo delikatna. Powłoki brzuszne są cieniutkie. Jak zalejesz rybę nieusmażoną tylko surową, to wszelkie drobne części , cienkie tkanki sie rozlecą, bo się w trymiga rozgotują.
Gorące zalewy stosuje sie raczej do ryb smażonych, bo one sie nie rozlecą od gorąca.
ciamcia - no jak tam kto lubi. 1;2 będzie łagodny, 1;3 będzie ostrzejszy....
No to juz trzeba posmakować jak komu pasi.... Jak u ciebie w domu śledzie moczą? Jak marynuja grzyby? Smak każdy ma inny. Soli łyżkę, cukru też.... a woda i ocet jak sobie wolisz.
smakowicie to opisales musze w moich lowiskach poszukac uklei chyba brandka bedzie odpowiednia dawno tam nie bylem ale wiem ze spore ukleje tam plywaja
Oooo właśnie tegoż mi brakowało. Kiedyś opowiadałeś mi o tym przepisie, pamiętałem, że trzeba było przekładańca robić ze soli i uklei lecz nie byłem pewien co tam jeszcze było.
Nom, a nie tak dawno jak bez mała 2tyg temu zrobiłem uklejeczki marynowane, tylko bez tej soli zalewę dałem 31 no a do słoiczka wrzuciłem jeszcze pół papryczki jalapeno. Po 3 dniach można się delektować. No i po tych 3 dniach czegoś takiego jak kręgosłup w uklei nie ma nie wspominając o ostkach które nawet przy wstępnej obróbce smażenia się już wytapiają.
Co powiem taka malutka rybka, ale smakowo bije wiele wiele innych ryb na łeb.
Do czego to doszło,dawniej ukleje zakładało się na haczyk,teraz coraz więcej ludzi robi z nich potrawy,za 10lat ktoś wpadnie na pomysł przyrządzania rozwielitki :-)))
Mielec - taaaaaak, usmażone w panierce uklejki ( ale delikatnie, nie na frytkę) i zamarynowane są suuuper. Też robiłem, doprawdy wyborne.
JOPEK - ukleje kiedyś były bardzo atrakcyjną rybą. W moich stronach łowiło sie ukleje mierzące nawet po 30 cm, a czasem jeszcze plus 2-3 cm. Nie jest prawdą, że ukleje były atrakcyjne tylko na hak. Zywiec z nich żaden, bo delikatne, a fileta zrobisz ze wszystkiego. Jeśłi zaś chodzi o walory kulinarne uklei, to jeśli nie próbowałeś, nie mów głupstw. Rozwielitka wprawdzie nie jest jeszcze materiałem na białko dla ludzi, ale zaufaj mi, w kilku krajach juz prowadzi sie badania nad planktonem zawieszonym, by mozna go było wykożystać jako jedno z lekarstw na głód na świecie. Może kiedyś i na rozwielitkę przyjdzie czas. Kryll pomalutku zaczyna się kończyć, więc jajogłowi szukają alternatywy. I wszystko jest możliwe, wszak wodorosty już są w kuchni używane.
Ja ukleje łowiłem jako szczyl i łowił je mój dziadek. Więc nie opowiadaj jak to było drzewiej, bo wtedy ukleja była ceniona w niektórych regionach, a teraz się o niej dopiero zapomniało i ludzie mają dla niej tylko jedno zastosowanie - na hak.
Jak byłem troszkę młodszy to ukleja nie stanowiła żadnej wartości kulinarnej,bo kto chciał się babrac w oprawianie takich małych rybek, jak ze złowieniem czegos konkretnego nie było żadnych problemów,teraz często widzę jak ludzie do siatek wrzucają uklejki, i to mnie przeraża.
Jak byłem troszkę młodszy to ukleja nie stanowiła żadnej wartości kulinarnej,bo kto chciał się babrac w oprawianie takich małych rybek, jak ze złowieniem czegos konkretnego nie było żadnych problemów,teraz często widzę jak ludzie do siatek wrzucają uklejki, i to mnie przeraża.
przecież ci kolega napisał wielkość łowionych uklejek ,a ty się upierasz że to mała rybka,z uklejek można zrobić wiele potraw bardzo smacznych
Pamiętam jak dziadzia mi pokazał jak sie robi podwędzanego kiełbia. Oczywiście mógłbym być przerażony tym że ktoś łowi kiełbie - a przecież z czegoś się wzięły limity nie?
Ja już widziałem wiele potraw z ryb, wiele sam próbowałem robić, kilka też sam wymyśliłem. Nie przeraża mnie to. Ja pamiętam co innego , a Jopek też co innego i stąd róznica zdań.
A kto pamięta tak jak ja piskorze, ślizy, kozy które można było łowić kasarkiem zrobionym z maminej pończochy i kawałka stalowego drutu? Było tego po uszy w każdym strumyku jaki płynął w moich dolinach.
I to nie ja z kolegami wykończyłem ich populację, ale nawozy sztuczne, melioracja terenów podmokłych, pożal się boże gospodarka wodna, kwaśne deszcze, oraz inne kataklizmy.
A że piskorki były smażone na masełku świetnym dodatkiem do wakacyjnych wypadów na łąki czy do lasu, to już inna historia. Czy mam sie teraz kajać za to, że kiedyś było tych ryb w pi* a teraz piskorz czy koza lub śliz to rzadkość?
Ukleja była zawsze, była i jest. Jest to bardzo płodna rybka, ale niestety delikatna jak mimoza i mało odporna na zanieczyszczenia i choroby. Jej poulacja nie jest jakoś specjalnie trzebiona, ale zanika w efekcie tych samych praw natury jak kiedyś właśnie piskorze.
No i zakarpianie np. moich żwirowni też im zycia nie ułatwia, bo woda mętna jak zaraza, a uklejka lubi śmigać w czystym medium.
Ktoś mi niedawno mówił, że np. kleń to ryba której sie nie da zjeść i że jest beznadziejnie niesmaczny - hehehe. No ja przepraszam, ale w zeszłym tygodniu takiego z grylla my wcinali. Nie powiem, żeby był nismaczny. Ludzie poprostu wierzą w bajdy kogoś kto sie nie zna na rzeczy.
Siema Ukleje wyglądają smakowicie;)))) Morzesz mi podać dokładniejszy przepis na marynate (ile cukru,soli,warzyw itd) mugłbyś mi to wysłać na e-maila rafi1496@interia.pl
Aaaa. Zapomniałem dodać, że takie rybki to mozna też zawekować na zimno. Pozwala to im dojrzeć dokładniej a i we w lodówce mozna je przechowywać dość długo. Hehehe.
Ale w mordę - nie grzać! Wekować na zimno! Spirytem!
Masz talent kulinarny , że nie wspomnę o wspaniałym opisie:) . Za artykuł oczywiście piąteczka . Na pewno coś takiego zrobię w słoiczkach z przeznaczeniem na nocne wyprawy jako przekąskę do wódeczki , oczywiście w rozsądnej ilości .:) .
Auratus2 - dzięki, ale to jest tak prosta potrawa, że talent jest niepotrzebny. Zaczekaj, jak zahaczę szczupłego albo sandała, bądź węgorka i zapodam przepisa na te rybki z jabłkami i papryką .... No... palce lizać! :-)
Ukleja jest rybą wyśmiewaną przez wielu wędkarzy. Bardzo wielu uważa, że to żenada łowić ukleje. A ja powiadam, że ktoś kto tak twierdzi nie potrafi docenić walorów tej rybki. Faktem jest, że ukleje choc są w naszych łowiskach, to jednak w większości z nich nie mozna już złowić takiej uklei która by miała swoje 30 cm. Ja jednak z premedytacja raz, może dwa razy w roku poświęcam się razem z żoną łowieniu tej właśnie rybki, ze względu na jej walory kulinarne.
Ten przepis kiedys zsłyszałem od mojego niezyjącego przyjaciela Batmana i nieco go dostosowałem do moich potrzeb.
Dzielę się nim z wami mając nadzieję, że może ktoś spróbuje go wykorzystać.
Złowione rybki oczywiście należy oczyścić i dokładnie umyć
Mogą to być też drobne płotki lub leszczyki, ale najlepsze są uklejki.
Następnie bierzemy miskę, najlepiej szklaną lub emaliowaną ( nie może być obita) i przesypując solą układamu rybki warstwami.
Jak wyżej, warstwa soli, a na nią warstwa ryb i znów sól.
a na wierzch znów rybki
Aż pozostanie zasypać ostatnią warstwę rybek solą. Ja używam morskiej, ale może być zwykła, wielicka.
Tak sprawione uklejki można zjadać w całości? , czy trzeba wybierać ości?
Teraz na wierzchu należy połozyć dopasowany wielkością talerzyk
I ustawić na nim obciąznik. Ja używam słoika z wodą. Robi sie tak po to, by płyn wyciągnięty przez sól z rybek mógł się niejako wycisnąć na zewnątrz.
Tak przygotowany zestaw wkładamy na dolne piętro lodówki na 48 godzin. Zrybek zostanie odsączony płyn, a sól zabije wszelkie mikroby czy bakterie.
Po upływie 48 godzin rybki należy wypłukać i umieścić w misce zalewając je zimną wodą na jakieś 2 godziny, wymieniając wodę po upływie pierwszej godziny.
Teraz przygotowujemy zalewę taką, jak nasze mamy robiły do śledzi na święta. Ja robię zalewę z wody z octem, z dodatkiem odrobiny cukru, soli, liściem laurowym, zielem angielskim, gorczycą, cebulą, marchewką i oczywiście z octem.
Teraz wkładam ryby do miski ze stali nierdzewnej lub szklanej i zalewam płynem z warzywami, który ostygł. Ponieważ ryby nie są smażone tylko surowe, nie wolno ich zalewać gorącą marynatą.
Następnie wkładam do lodówki przykrywając pokrywką, lub zabezpieczając folią pakową. Ma to zapobiec odparowywaniu marynaty podczas zaprawiania trwającego od trzech, do pięciu dni.
Myślę, że uklejki po trzech dniach są już spoko do jedzenia.
Wustarczy świerzy chlebek z prawdziwym masełkiem i kilka uklejek, by pocmokać ze smakiem.
Życzę smacznego każdemu, kogo ten temat zainteresuje.
Jedną porcję robię z około 20-30 uklei.
Czuwaj.
Z ciekawości zapytam - dlaczego nie zalewa sie surowej ryby goracą zalewą?
Pytał kolega czy można takie rybki spożywac w całośći... No cóż... w sumie można, ale kręgosłup wychodzi z tego bez oporu. No tak jak przy sledziach moczonych.
Mięso jest delikatne i smaczne.
Odpowiadam. Withanigt - uklejka jest bardzo delikatna. Powłoki brzuszne są cieniutkie. Jak zalejesz rybę nieusmażoną tylko surową, to wszelkie drobne części , cienkie tkanki sie rozlecą, bo się w trymiga rozgotują.
Gorące zalewy stosuje sie raczej do ryb smażonych, bo one sie nie rozlecą od gorąca.
mmmmmmmmmmmmmmm kiedyś musimy do Ciebie wjechać na kawkę i te przysmaki:))))))))))))))
To kolega mi smaka narobił .
Uklejka jest łatwa w połowie. Nie ma problemu. A zapewniam, że smakuje pod różnymi postaciami.
Piter - tylko powiedz kiedy będziesz i jadziem z tym swiatem!
jutro jadę na uklejki ;) ( zresztą nic innego nie bierze ostatnio) pytanko - jaki ocet i jakie proporcje z wodą?
jak będziemy jechać to na pewno damy Ci znać :)))))))))))))))
ciamcia - no jak tam kto lubi. 1;2 będzie łagodny, 1;3 będzie ostrzejszy....
No to juz trzeba posmakować jak komu pasi.... Jak u ciebie w domu śledzie moczą? Jak marynuja grzyby? Smak każdy ma inny. Soli łyżkę, cukru też.... a woda i ocet jak sobie wolisz.
pół na pół zawsze powinno być do spożycia:)))))))))))))))))))))))))))nie tylko ocet:)))))))))
Pół na zalewa.... zbyt ostra.... nie lubię takiej.
pół na pół - sorry
smakowicie to opisales musze w moich lowiskach poszukac uklei chyba brandka bedzie odpowiednia dawno tam nie bylem ale wiem ze spore ukleje tam plywaja
ja pół na pół napisałem o innej zalewie:))))))))))))))))))
Piter ja wiem o czym ty pisałeś. Ino że ty takowej zalewy nie spożywaz. No to ja odpisałem o tej z przepisu.
Dzieki za wyjaśnienie.
Oooo właśnie tegoż mi brakowało. Kiedyś opowiadałeś mi o tym przepisie, pamiętałem, że trzeba było przekładańca robić ze soli i uklei lecz nie byłem pewien co tam jeszcze było.
Nom, a nie tak dawno jak bez mała 2tyg temu zrobiłem uklejeczki marynowane, tylko bez tej soli zalewę dałem 31 no a do słoiczka wrzuciłem jeszcze pół papryczki jalapeno. Po 3 dniach można się delektować. No i po tych 3 dniach czegoś takiego jak kręgosłup w uklei nie ma nie wspominając o ostkach które nawet przy wstępnej obróbce smażenia się już wytapiają.
Co powiem taka malutka rybka, ale smakowo bije wiele wiele innych ryb na łeb.
Do czego to doszło,dawniej ukleje zakładało się na haczyk,teraz coraz więcej ludzi robi z nich potrawy,za 10lat ktoś wpadnie na pomysł przyrządzania rozwielitki :-)))
Mielec - taaaaaak, usmażone w panierce uklejki ( ale delikatnie, nie na frytkę) i zamarynowane są suuuper. Też robiłem, doprawdy wyborne.
JOPEK - ukleje kiedyś były bardzo atrakcyjną rybą. W moich stronach łowiło sie ukleje mierzące nawet po 30 cm, a czasem jeszcze plus 2-3 cm. Nie jest prawdą, że ukleje były atrakcyjne tylko na hak. Zywiec z nich żaden, bo delikatne, a fileta zrobisz ze wszystkiego. Jeśłi zaś chodzi o walory kulinarne uklei, to jeśli nie próbowałeś, nie mów głupstw. Rozwielitka wprawdzie nie jest jeszcze materiałem na białko dla ludzi, ale zaufaj mi, w kilku krajach juz prowadzi sie badania nad planktonem zawieszonym, by mozna go było wykożystać jako jedno z lekarstw na głód na świecie. Może kiedyś i na rozwielitkę przyjdzie czas. Kryll pomalutku zaczyna się kończyć, więc jajogłowi szukają alternatywy. I wszystko jest możliwe, wszak wodorosty już są w kuchni używane.
Ja ukleje łowiłem jako szczyl i łowił je mój dziadek. Więc nie opowiadaj jak to było drzewiej, bo wtedy ukleja była ceniona w niektórych regionach, a teraz się o niej dopiero zapomniało i ludzie mają dla niej tylko jedno zastosowanie - na hak.
Jak byłem troszkę młodszy to ukleja nie stanowiła żadnej wartości kulinarnej,bo kto chciał się babrac w oprawianie takich małych rybek, jak ze złowieniem czegos konkretnego nie było żadnych problemów,teraz często widzę jak ludzie do siatek wrzucają uklejki, i to mnie przeraża.
Jak byłem troszkę młodszy to ukleja nie stanowiła żadnej wartości kulinarnej,bo kto chciał się babrac w oprawianie takich małych rybek, jak ze złowieniem czegos konkretnego nie było żadnych problemów,teraz często widzę jak ludzie do siatek wrzucają uklejki, i to mnie przeraża.
przecież ci kolega napisał wielkość łowionych uklejek ,a ty się upierasz że to mała rybka,z uklejek można zrobić wiele potraw bardzo smacznych
Pamiętam jak dziadzia mi pokazał jak sie robi podwędzanego kiełbia. Oczywiście mógłbym być przerażony tym że ktoś łowi kiełbie - a przecież z czegoś się wzięły limity nie?
Ja już widziałem wiele potraw z ryb, wiele sam próbowałem robić, kilka też sam wymyśliłem. Nie przeraża mnie to. Ja pamiętam co innego , a Jopek też co innego i stąd róznica zdań.
A kto pamięta tak jak ja piskorze, ślizy, kozy które można było łowić kasarkiem zrobionym z maminej pończochy i kawałka stalowego drutu? Było tego po uszy w każdym strumyku jaki płynął w moich dolinach.
I to nie ja z kolegami wykończyłem ich populację, ale nawozy sztuczne, melioracja terenów podmokłych, pożal się boże gospodarka wodna, kwaśne deszcze, oraz inne kataklizmy.
A że piskorki były smażone na masełku świetnym dodatkiem do wakacyjnych wypadów na łąki czy do lasu, to już inna historia. Czy mam sie teraz kajać za to, że kiedyś było tych ryb w pi* a teraz piskorz czy koza lub śliz to rzadkość?
Ukleja była zawsze, była i jest. Jest to bardzo płodna rybka, ale niestety delikatna jak mimoza i mało odporna na zanieczyszczenia i choroby. Jej poulacja nie jest jakoś specjalnie trzebiona, ale zanika w efekcie tych samych praw natury jak kiedyś właśnie piskorze.
No i zakarpianie np. moich żwirowni też im zycia nie ułatwia, bo woda mętna jak zaraza, a uklejka lubi śmigać w czystym medium.
teraz wszyscy chcą tyko potwory łowić ,o niewelkich ale smacznych rybkach zapominają ,to jest przraźliwe a nie zabieranie uklejek
Ktoś mi niedawno mówił, że np. kleń to ryba której sie nie da zjeść i że jest beznadziejnie niesmaczny - hehehe. No ja przepraszam, ale w zeszłym tygodniu takiego z grylla my wcinali. Nie powiem, żeby był nismaczny. Ludzie poprostu wierzą w bajdy kogoś kto sie nie zna na rzeczy.
Potem powtarzają te opinie.
kleń est bardzo smaczny tylko cholernie ościsty ,jak by wiedzieć jak go przyżądzić wcześniej wydłubując ości to palce lizać rybka
Siema
Ukleje wyglądają smakowicie;))))
Morzesz mi podać dokładniejszy przepis na marynate (ile cukru,soli,warzyw itd)
mugłbyś mi to wysłać na e-maila rafi1496@interia.pl
mógł buś podać proporcje
Proporcje są zawsze podobne, ale ilość zależy od masy rybek. Proszę sobie przeliczyć jeśli będzie zbyt mało zalewy:
1 szkl. octu 10%
2 szkl wody
2-4 łyżeczki gorczycy
7-10 ziaren ziela angielskiego
2-3 liście laurowe
1,5 łyżki cukru
1 łyżka soli
dwie cebule
jedna marchew
Wszystkie składniki wymieszać, zagotować, ostudzić, zalać rybki , przykryć, wstawić do lodówki
Jak ktoś chce mniej kwaśne, użyć mniej octu, a jeśli mają być mocniejsze, octu dodać więcej.
1:2 są juz dość kwaśne!
Proporcje są zawsze podobne, ale ilość zależy od masy rybek. Proszę sobie przeliczyć jeśli będzie zbyt mało zalewy:
1 szkl. octu 10%
2 szkl wody
2-4 łyżeczki gorczycy
7-10 ziaren ziela angielskiego
2-3 liście laurowe
1,5 łyżki cukru
1 łyżka soli
dwie cebule
jedna marchew
Wszystkie składniki wymieszać, zagotować, ostudzić, zalać rybki , przykryć, wstawić do lodówki
Jak ktoś chce mniej kwaśne, użyć mniej octu, a jeśli mają być mocniejsze, octu dodać więcej.
1:2 są juz dość kwaśne!
mmmmmmmmmmmmmmmmmmm!!!!!!!:))))))))))))))))))
Aaaa. Zapomniałem dodać, że takie rybki to mozna też zawekować na zimno. Pozwala to im dojrzeć dokładniej a i we w lodówce mozna je przechowywać dość długo. Hehehe.
Ale w mordę - nie grzać! Wekować na zimno! Spirytem!
Masz talent kulinarny , że nie wspomnę o wspaniałym opisie:) . Za artykuł oczywiście piąteczka . Na pewno coś takiego zrobię w słoiczkach z przeznaczeniem na nocne wyprawy jako przekąskę do wódeczki , oczywiście w rozsądnej ilości .:) .
Auratus2 - dzięki, ale to jest tak prosta potrawa, że talent jest niepotrzebny. Zaczekaj, jak zahaczę szczupłego albo sandała, bądź węgorka i zapodam przepisa na te rybki z jabłkami i papryką .... No... palce lizać! :-)