Witam wszystkich! Oto kieruję do Was kolejną serię pytań albowiem nie mogę nigdzie znaleźć interesującej mnie informacji. Na wodach Okręgu Katowice obowiązuje (i nie jestem pewien czy nadal będzie obowiązywał) zakaz wywózki zanęt i przynęt. Zanęt nie, przynęt nie, a markerów? Otóż chciałbym sobie zaznaczyć łowisko za pomocą markera, aby wiedzieć gdzie rzucać i móc spokojnie donęcać. Ponadto chciałbym w nocy wiedzieć gdzie zarzucić zestaw. Ot taka latarnia dla wędkarza :) Czy taka możliwość istnieje? Czy muszę wchodzić do wody i płynąć wpław? :)
Ponadto są u mnie zbiorniki gdzie oprócz zakazu wywózki jest zakaz połowu z środków pływających, ale wszelkiej maści wczasowicze legalnie pływają pontonami, kajakami, łódkami itp (często nad moimi zestawami). Zatem czy mógłbym niezarejestrowanym pontonem wypłynąć na wodę (czysto rekreacyjnie!) i podczas cieszenia się wodą przez przypadek "zgubić" taki marker? Wszak różne rzeczy wypadają z łódek i nic nie poradzimy :( Bez nęcenia i zapodawania zestawów ;>
Masz racje Marcinie że z łódki może wypaść wiele rzeczy, ale ktoś mógłby powiedzieć że skoro w oznaczone miejsce jesteś wstanie dorzucić swoje zestawy to równie dobrze takiego markera możesz postawić z wędki bez konieczności wypływania pontonem.
Marker zarzucany wędką , powinien wyglądać tak
-na żyłkę wsuwamy ciężarek np100g najlepiej za pomocą agrafki
,następnie stoper gumowy jako odbojnik a do końca żyłki przywiązujemy
marker ( są również modele podświetlane) .Teraz całość zarzucamy w pożądane miejsce ,jeśli wiemy
że jest ok ,to dajemy tyle luzu aby nasz marker wypłynął na
powierzchnie ,jeśli wypłynie to wędzisko ustawiamy tak aby szczytówka
była jak najbliżej wody lub dna [ale nie na dnie, a kołowrotek sporo wyżej ,teraz wybieramy luz
delikatnie aby żyłka się wyprostowała z tym że marker ma być widoczny na
powierzchni wody.Teraz najważniejsze ,w czasie brania i holu ,kolega
nasz ( jeżeli taki jest ) zwija marker ale tylko do ciężarka ,w zasadzie małe są szanse aby ryba się zaplątała w żyłkę która leży na dnie [teoretycznie].Po
udanym holu i wypuszczeniu ryby wystarczy ponownie dać luz na markerze a bojka znów wypłynie w tym samym miejscu co poprzednio. Ciągnąć taki marker możesz w każdej chwili bo nie tracisz z nim kontaktu. Ktoś mógłby powiedzieć że łapiesz na trzy wędki, ale wiadome jest że wędka powinna być zakończona haczykiem z przynętą. W tym przypadku tak nie jest :)
"jeśli wypłynie to wędzisko ustawiamy tak aby szczytówka
była jak najbliżej wody lub dna" - Aby uniknąć zanurzania szczytówki w wodzie najlepiej jest spuścić jeszcze jeden ciężarek np.125 gr, na sznurku zaraz za szczytówką, pozwoli to nam naciągnąć żyłkę od brzegu ( po dnie ) do ciężarka pod markerem. Tak to mniej więcej wygląda .
Jeżeli dobrze rozumiem to ten sposób wymaga użycia trzeciej wędki. Zatem trzy kije w wodzie... nie ma mowy - dziadki mnie zlinczują, im nie przetłumaczysz :x Ale pomysł dobry, nawet bardzo dobry :)
Przepraszam, zasłoniłem okienkiem ostatnie zdanie i nie doczytałem. Tak czy inaczej będą na mnie wyzywać i będę musiał co 10minut ściągać marker, żeby im pokazać, że nie ma tam haka... żenua ;) Dlatego wolałbym go zgubić podczas wycieczki pontonowej :) Obciążenie + linka + marker z podświetleniem (nocny punkt orientacyjny).
Dziadki olej, niech poczytają sobie regulamin. Masz trzecią wędke ale nie używasz jej do połowu bo nie ma haczyka na końcu żyłki.Taki sposób jest stosowany często na akwenach małych lub gdy jest zakaz wypływania np. pontonami.
Nawet strażnik PSR czy SSR gdy przyjdzie będzie chciał żebym pokazał, że na żyłce nie ma haka. I tak ściągać i zarzucać marker na równi z wędkami? To chyba przeczy idei markera. Z resztą, teraz na stronie PZW wyczytałem, że wywózka jest zniesiona całkowicie. Link do tematu: PZW Katowice, co z tą wywózką? @ Wedkuje.pl Mi tam dużo wywózki nie trzeba, na zasięg odległościówki i feedera, chodzi mi raczej o to, żeby znaleźć dobre łowisko niedaleko brzegu, podnęcić niedużo ale precyzyjnie, zaznaczyć i łowić. Na wielkie karpie się nie nastawiam bo wolę inne rybki a poza tym mam jedną karpiówkę z prawdziwego zdarzenia :P
Jak już jesteśmy przy markerze "stacjonarnym" to jak uzyskać możliwość zmiany gruntu markera? Jeżeli sznurka będzie metr to będzie on zdawał egzamin na głębokości 1m, a co jeżeli głębokość będzie większa? a) Kilka markerów. Każdy z ustawioną "na stałe" głębokością, np co metr b) Skonstruować marker z możliwością ustalenia głębokości. Mam nawet kilka "projektów", ale raczej mało praktyczne.
Dodam, że marker na wędce byłby bardziej praktyczny. Bez moczenia nóg, bez wiosłowania/bez konieczności taszczenia silnika, można nim zmierzyć głębokość łowiska stojąc na brzegu - świetna sprawa.
Co na taki marker polecacie? Czy może lepsze są te kupne? Jeżeli byłby to taki do zrzucenia z pontonu to jestem w stanie zrobić sam i to z podświetleniem. Swinger już podrasowałem i teraz świeci jak spryskiwacze w dresiarskim golfie :D
Natomiast jeśli miałby być to taki "na badylu" to nie mam pojęcia, raczej bym kupił.
Marcinie my z Roosterem robimy tak, jeżeli jest możliwość wysondowania dna to płyniemy robimy to i ustawiamy marker zanurzając obciążenie wraz z dowiązaną do niego linką, gdy opadnie na dno ustawiamy rękę na lince/sznurku zgodnie z taflą wody. podciągamy trochę do góry i zmniejszamy tę długość linki o jakieś 15-20cm w zależności od wyporności oraz wielkości markera i dowiązujemy do niego tę linkę i puszczamy, marker pływa. Ustaw tak aby na spokojnej wodzie wystawał sam wieżchołek markera. Najprostrzy sposób na taki marker to plastykowa butelka po napoju np Tymbark, ma ładny smuky kształt nie zapomnij tylko nalać uprzednio do niej wody żeby wyważyć taką butelkę.
Aaaa! Bo to Obywatele Bracia! Czemu wcześniej nie skojarzyłem? :D Mnie przeraża to, że nie wszędzie będę mógł zabrać pontonu, echo, o silniku i aku już nie wspominam :p Jeżeli pojadę na moje niewielkie łowiska (Rogoźnik I i Rogoźnik II) i dojazd na łowisko samochodem będzie możliwy albo dystans na łowisko będzie nieduży to OK. Ale jeżeli do łowiska mam 2km pieszo przez las i bagna i już ciężko zabrać mi się ze sprzętem na dłuższą zasiadkę to marker "na kiju" będzie o wiele bardziej praktyczny.
Jeśli chodzi o marker z wędki to w sklepach są gotowce w rożnych cenach, już od 50 - 150 zł. Podświetlane markery są już droższe, wpływ na cenę ma wielkość, kształt ciężar i czy podświetlenie jest w jednej tonacji czy w kilku ( możliwość ustawiania kolorów ). Ceny już od 100 zł. w zwyższ. Można jeszcze takiego markera zrobić z dużego spławika o sporej wyporności i oczywiście musi posiadać grubą antenkę żeby był widoczny.
Dziwne, znalazłem marker "z wędki" w cenach od 10 do 25zł, ale takie małe. Teraz już wiem jak zrobić zarówno ten stały jak i ten "z wędki"... i to z podświetleniem. Zima - trzeba majsterkować :)
Witam wszystkich!
Oto kieruję do Was kolejną serię pytań albowiem nie mogę nigdzie znaleźć interesującej mnie informacji.
Na wodach Okręgu Katowice obowiązuje (i nie jestem pewien czy nadal będzie obowiązywał) zakaz wywózki zanęt i przynęt. Zanęt nie, przynęt nie, a markerów?
Otóż chciałbym sobie zaznaczyć łowisko za pomocą markera, aby wiedzieć gdzie rzucać i móc spokojnie donęcać. Ponadto chciałbym w nocy wiedzieć gdzie zarzucić zestaw. Ot taka latarnia dla wędkarza :)
Czy taka możliwość istnieje? Czy muszę wchodzić do wody i płynąć wpław? :)
Ponadto są u mnie zbiorniki gdzie oprócz zakazu wywózki jest zakaz połowu z środków pływających, ale wszelkiej maści wczasowicze legalnie pływają pontonami, kajakami, łódkami itp (często nad moimi zestawami). Zatem czy mógłbym niezarejestrowanym pontonem wypłynąć na wodę (czysto rekreacyjnie!) i podczas cieszenia się wodą przez przypadek "zgubić" taki marker? Wszak różne rzeczy wypadają z łódek i nic nie poradzimy :(
Bez nęcenia i zapodawania zestawów ;>
Masz racje Marcinie że z łódki może wypaść wiele rzeczy, ale ktoś mógłby powiedzieć że skoro w oznaczone miejsce jesteś wstanie dorzucić swoje zestawy to równie dobrze takiego markera możesz postawić z wędki bez konieczności wypływania pontonem.
Jak to z wędki? A jak go odzyskam? :D
Marker zarzucany wędką , powinien wyglądać tak -na żyłkę wsuwamy ciężarek np100g najlepiej za pomocą agrafki ,następnie stoper gumowy jako odbojnik a do końca żyłki przywiązujemy marker ( są również modele podświetlane) .Teraz całość zarzucamy w pożądane miejsce ,jeśli wiemy że jest ok ,to dajemy tyle luzu aby nasz marker wypłynął na powierzchnie ,jeśli wypłynie to wędzisko ustawiamy tak aby szczytówka była jak najbliżej wody lub dna [ale nie na dnie, a kołowrotek sporo wyżej ,teraz wybieramy luz delikatnie aby żyłka się wyprostowała z tym że marker ma być widoczny na powierzchni wody.Teraz najważniejsze ,w czasie brania i holu ,kolega nasz ( jeżeli taki jest ) zwija marker ale tylko do ciężarka ,w zasadzie małe są szanse aby ryba się zaplątała w żyłkę która leży na dnie [teoretycznie].Po udanym holu i wypuszczeniu ryby wystarczy ponownie dać luz na markerze a bojka znów wypłynie w tym samym miejscu co poprzednio. Ciągnąć taki marker możesz w każdej chwili bo nie tracisz z nim kontaktu. Ktoś mógłby powiedzieć że łapiesz na trzy wędki, ale wiadome jest że wędka powinna być zakończona haczykiem z przynętą. W tym przypadku tak nie jest :)
"jeśli wypłynie to wędzisko ustawiamy tak aby szczytówka była jak najbliżej wody lub dna"
- Aby uniknąć zanurzania szczytówki w wodzie najlepiej jest spuścić jeszcze jeden ciężarek np.125 gr, na sznurku zaraz za szczytówką, pozwoli to nam naciągnąć żyłkę od brzegu ( po dnie ) do ciężarka pod markerem. Tak to mniej więcej wygląda .
Jeżeli dobrze rozumiem to ten sposób wymaga użycia trzeciej wędki.
Zatem trzy kije w wodzie... nie ma mowy - dziadki mnie zlinczują, im nie przetłumaczysz :x
Ale pomysł dobry, nawet bardzo dobry :)
Przepraszam, zasłoniłem okienkiem ostatnie zdanie i nie doczytałem.
Tak czy inaczej będą na mnie wyzywać i będę musiał co 10minut ściągać marker, żeby im pokazać, że nie ma tam haka... żenua ;)
Dlatego wolałbym go zgubić podczas wycieczki pontonowej :) Obciążenie + linka + marker z podświetleniem (nocny punkt orientacyjny).
Dziadki olej, niech poczytają sobie regulamin. Masz trzecią wędke ale nie używasz jej do połowu bo nie ma haczyka na końcu żyłki.Taki sposób jest stosowany często na akwenach małych lub gdy jest zakaz wypływania np. pontonami.
Masz racje, jak chcesz mieć spokój to nie dawać dziadom powodu do zaczepek :)
a ja bym nie zwracał na to uwagi raz drugi trzeci i załapali by dziadki że masz markera na trzecim patyku.
Nawet strażnik PSR czy SSR gdy przyjdzie będzie chciał żebym pokazał, że na żyłce nie ma haka.
I tak ściągać i zarzucać marker na równi z wędkami? To chyba przeczy idei markera.
Z resztą, teraz na stronie PZW wyczytałem, że wywózka jest zniesiona całkowicie.
Link do tematu: PZW Katowice, co z tą wywózką? @ Wedkuje.pl
Mi tam dużo wywózki nie trzeba, na zasięg odległościówki i feedera, chodzi mi raczej o to, żeby znaleźć dobre łowisko niedaleko brzegu, podnęcić niedużo ale precyzyjnie, zaznaczyć i łowić.
Na wielkie karpie się nie nastawiam bo wolę inne rybki a poza tym mam jedną karpiówkę z prawdziwego zdarzenia :P
Jak już jesteśmy przy markerze "stacjonarnym" to jak uzyskać możliwość zmiany gruntu markera? Jeżeli sznurka będzie metr to będzie on zdawał egzamin na głębokości 1m, a co jeżeli głębokość będzie większa?
a) Kilka markerów. Każdy z ustawioną "na stałe" głębokością, np co metr
b) Skonstruować marker z możliwością ustalenia głębokości. Mam nawet kilka "projektów", ale raczej mało praktyczne.
Dodam, że marker na wędce byłby bardziej praktyczny. Bez moczenia nóg, bez wiosłowania/bez konieczności taszczenia silnika, można nim zmierzyć głębokość łowiska stojąc na brzegu - świetna sprawa.
Co na taki marker polecacie? Czy może lepsze są te kupne?
Jeżeli byłby to taki do zrzucenia z pontonu to jestem w stanie zrobić sam i to z podświetleniem.
Swinger już podrasowałem i teraz świeci jak spryskiwacze w dresiarskim golfie :D
Natomiast jeśli miałby być to taki "na badylu" to nie mam pojęcia, raczej bym kupił.
Marcinie my z Roosterem robimy tak, jeżeli jest możliwość wysondowania dna to płyniemy robimy to i ustawiamy marker zanurzając obciążenie wraz z dowiązaną do niego linką, gdy opadnie na dno ustawiamy rękę na lince/sznurku zgodnie z taflą wody. podciągamy trochę do góry i zmniejszamy tę długość linki o jakieś 15-20cm w zależności od wyporności oraz wielkości markera i dowiązujemy do niego tę linkę i puszczamy, marker pływa.
Ustaw tak aby na spokojnej wodzie wystawał sam wieżchołek markera.
Najprostrzy sposób na taki marker to plastykowa butelka po napoju np Tymbark, ma ładny smuky kształt nie zapomnij tylko nalać uprzednio do niej wody żeby wyważyć taką butelkę.
Aaaa! Bo to Obywatele Bracia! Czemu wcześniej nie skojarzyłem? :D
Mnie przeraża to, że nie wszędzie będę mógł zabrać pontonu, echo, o silniku i aku już nie wspominam :p
Jeżeli pojadę na moje niewielkie łowiska (Rogoźnik I i Rogoźnik II) i dojazd na łowisko samochodem będzie możliwy albo dystans na łowisko będzie nieduży to OK.
Ale jeżeli do łowiska mam 2km pieszo przez las i bagna i już ciężko zabrać mi się ze sprzętem na dłuższą zasiadkę to marker "na kiju" będzie o wiele bardziej praktyczny.
Jeśli chodzi o marker z wędki to w sklepach są gotowce w rożnych cenach, już od 50 - 150 zł.
Podświetlane markery są już droższe, wpływ na cenę ma wielkość, kształt ciężar i czy podświetlenie jest w jednej tonacji czy w kilku ( możliwość ustawiania kolorów ). Ceny już od 100 zł. w zwyższ. Można jeszcze takiego markera zrobić z dużego spławika o sporej wyporności i oczywiście musi posiadać grubą antenkę żeby był widoczny.
Dziwne, znalazłem marker "z wędki" w cenach od 10 do 25zł, ale takie małe.
Teraz już wiem jak zrobić zarówno ten stały jak i ten "z wędki"... i to z podświetleniem.
Zima - trzeba majsterkować :)