W nowych WW jest artukuł o łowieniu babek byczych w wodach zatoki puckiej. Po jego przeczytaniu naszła mnie reflekcja o stanie polskich wód i ryb je zamieszkujących. Jeżeli w gazecie wędkarskiej opisuje się sposoby łowienia szkodnika i nie chcianej ryby, to jest to katastrofa!!! Degradacja naszych wód osiągnęła w tym momencie dno. Myślę,że sytuacja jest poważna i nadszedł najwyższy czas na podjęcie jakiś racjonalnych działań do przywrócenia normalności. Panowie z PZW i innych ośrodków decyzyjnych powinni zakasać rękawy i zabrać się do pracy! Bo za chwilę będzie za póżno!
No to prawdziwy upadek! Jak juz o babkach piszą ;( Ja tylko zacytuję pewne słowa: "Upadliśmy na dno i długo jeszcze będziemy po nim jak ochotka pełzać"
Się zgadza, panowie działacze z PZW zwyczajnie nie chcą się tym dobrze zająć. W tej chwili są poważne programy z dużymi pieniążkami z unii na ochronę środowiska i to jest idealny moment aby to wykorzystać. Mamy w Polsce przepiękne akweny i koledzy Norwegowie i Szwedzi powinni do nas przyjeżdżać wędkować ale niestety.. Nie chciałbym prorokować ale z tego co widać szanse bytu mają jedynie "prywatne" łowiska o które właściciele dbają i CHRONIĄ JE ODPOWIEDNIO ponieważ to jest ich chleb i do póki Panowie działacze nie zrozumieją, że ich ciepłe pierdzidołki to jest ich chleb nic tego nie zmieni, żadne posty, żadne listy. Przestałem płacić składki wybierając kilka łowisk komercyjnych gdzie jest cisza, porządek, spokój i przede wszystkim ryby. Trochę to smutne jest ale tych których na to nie jest stać niebawem nie powędkują nigdzie. Panowie jak to jest, że zamiast tworzyć programy ochrony wód i wyciskać z wędkarzy którzy chcą i mają pieniądze aby w zdrowym i łownym zbiorniku czy rzece zostawiać dużą kasę, wysyła ich się na własne życzenie na łowiska do Norwegii czy Szwecji i nie dla tego, że to Norwegia tylko dlatego, że tam można coś złapać. W tej chwili połowić z zapałem i satysfakcją na wodach PZW już jest ciężko a niedługo będzie to niemożliwe.
PZW i WW w jeden kij dmuchają ,to o czym mają pisać, przecież nie o dziadostwie z zarzadu. jak już wszystko wydzierżawią to nie jeden szwed przyjedzie...
ja pare dni temu dowiedziałem się o pewnym nieznanym m i dzikim stawie więc pojechałem z kumplem wyczaić co i jak ze spinami.w ciągu pół godziny miałem 11-cie konkretnych pobić i szok -nic nie zaciąłem więc nastepnego dnia pojechałem tam z innym sprzętem bo woda specyficzna;półtorej godziny 5 zębatych i z 10 spiętych.głebokość ok 1,5 z czego czystej wody tylko placki na ok 10cm.reszta ziele czyli coś jakby połów w zupie jarzynowej .łowią tam miejscowe dzieciaki na żywca a połów zaczynają rozpalając ognisko bo wiedzą że za pare minut mają pieczyste ze szczupłych i to podobno trwa już pare lat---ciekawostka;jeden z moich to ten dziwny złoty o jakim pisały misie niestety było juz ciemno i fota nie wyszła
A może po prostu WW próbują w ten sposób nakręcić ludzi, by wyławiali to dziadostwo z wody? w sumie PZW nie zrobi niczego sam. Wszystko w rękach wędkarzy. Jeśli będziemy wypuszczać złowione ryby, a szkodniki wyławiać to na przestrzeni lat sami możemy doprowadzić do poprawy sytuacji...
Jak to już któryś z Kolegów powyżej zauważył - niech łapią te babki, im mniej tego dziadostwa tym lepiej. A w samym artykule jest mowa również o łowieniu okoni, czy płastug, więc nie rozumiem o co ten dym? Martwi mnie raczej, że w prasie wędkarskiej w tym w WW tak ochoczo propaguje się używanie echosond, dzisiaj. Za niedługi czas w miarę postępu technologicznego może się okazać, że tak zwani wędkarze uzbrojeni w różne elektroniczne cacka pustoszyć będą rodzime wody w skali takiej, że problem babki to będzie pikuś
Właśnie wróciłem że Szwecji. Na łowisku miałem cały czas włączoną echosondę! Z dwóch powodów! Jednym są oczywiscie ryby, a drugim rejestracja głębokości. Głębokość jest potrzebna ,aby ustrzec się przykrych niespodzianek w postaci np urwnej śruby na płyciżnie. I jeszce jedno ! Echosonda nie łowi ryb!!!! Ryby łowi wędkarz! Jeden robi to lepiej drugi grzej. To że w polskich wodach nie ma ryb nie jest winą używania przez wedkarzy echosondy. Taki artykulik o łowieniu babek na wędkę jest właściwie kompromitacją dla tego wielce zasłużonego miesięcznika wedkarskiego.
Prawdziwy wędkarz echosondą ryb nie wytrzebi ale taki kłusol, który ma echosondę tylko po to aby znaleźć skupiska ryb żeby wiedzieć gdzie siatę postawić. Albo pseudo wędkarze którzy tylko szukają okazu na ekranie żeby na szarpaka go wywlec. Oni mogą strat narobić.
Echosona, wbrew utartym poglądom, dawno przestała słuzyć wyłacznie do badania dna i temperatury . Ilekroś jestem nad wodą, obserwuję jak kolesie tropią miejsca przebywania ryb. Choćby mi tu nie wiem kto, opowiadał nie wiem co, to swoje widziałem i swoje na temat wiem. W szczególności pewna grupa wyspecjalizowanych wędkarzy (celowo nie nazwę, bo i tak wiecie), upodobała sobie tę metodę. No ale tu, na forum, każdy z nich pójdzie w zaparte (jak to nie raz, nie dwa bywało), ze oni tylko sonduja dno i głębokość. Na dodatek technologia poszła do przodu i zaczęto budować modele łodzi sterowanych radyjkiem, które są coraz częściej wyposażane w SONAR. Nikt mi nie wmówi, że taki facio nie nasypie papu do sasobników i nie poszuka gdzie taka ryba siedzi, by następnie za pomocą magicznego przycisku, zwolnić zasuwkę i wsypać papu prosto w środek stadka. Następnie w to samo miejsce wywiezie zestawy. Oczywiście że będa się wypierać! Tylko co z tego, jak sami się afiszują podczas tych czynności, że należą do "dość elitarnej grupy wędkarzy" za pomocą naszywek, emblematów, napisów na koszulkach. Właśnie sobie na Jutabie poogladałem kilknascie filmików na ten temat. Za dobrą łódkę trzeba dać około 4 - 5 tysięcy, a uwierzcie mi, że są tacy co je kupują. W większości są to amatorzy sprzętu z górnych półek, czyli wiadomo kto. I niech sobie gadają co chcą, ja i tak swoje wiem, bom to na własne gały lukał nad bajorami. PDK.
Znam takie obrazki, bo je też widuję. Echosondy w Polsce nie używam, choć ją posiadam. Tak postanowilem i tego się trzymam. Chyba że kiedys będzie możliwość wędkowania z małych łódek w Bałtyku, wówczas będę ją zabierał na wyprawy morskie.
Używanie echosondy nie jest zabronione. Wprawdzie nie mam i nie używam, a do określania głębokości używam markera, natomiast do zbadania rodzaju dna i poszycia uzywam specjalnego ciężarka, jednak nie mam nic przeciwko uzywaniu echosondy. Jednak jej zastosowanie rozumiem inaczej nisz określeni przezemnie "spece". Poza tym, utwierdzam sie w przekonaniu, że mam rację co do nich, ponieważ widuję często tych samych ludzi w tych samych miejscach. Po co więc pływają z sondą po zatoczce za każdym razem? Ja, kiedy dobrze poznam łowisko, to następnym razem juz wiem co i jak i nie muszę na nowao sondować . Na dodatek te pokrzykiwania typu: -"Janek, tu są - tu dawaj! cała gromadka! O! a tu dzisiaj kaszana! ani rybki!" Tak więc mam już wyrobione zdanie i niestety za późno, by mi taki koleś jeden z drugim w żywe oczy zarzucał kłamstwo. Niestety, dużo tylko piepszą o tej swojej etyce i wypisują pi er do ły, by mydlić ślepia tym, co mają oczy szeroko otwarte. Aja to zawsze będę piętnował, bo mi sie to do jasnej cholery nie podoba! Niech jeszcze wymyślą modele zaopatrzone w kamerę do zdjęć podwodnych i wyrzutnię harpunów. PDK.
W nowych WW jest artukuł o łowieniu babek byczych w wodach zatoki puckiej. Po jego przeczytaniu naszła mnie reflekcja o stanie polskich wód i ryb je zamieszkujących. Jeżeli w gazecie wędkarskiej opisuje się sposoby łowienia szkodnika i nie chcianej ryby, to jest to katastrofa!!! Degradacja naszych wód osiągnęła w tym momencie dno. Myślę,że sytuacja jest poważna i nadszedł najwyższy czas na podjęcie jakiś racjonalnych działań do przywrócenia normalności. Panowie z PZW i innych ośrodków decyzyjnych powinni zakasać rękawy i zabrać się do pracy! Bo za chwilę będzie za póżno!
No to prawdziwy upadek!
Jak juz o babkach piszą ;(
Ja tylko zacytuję pewne słowa:
"Upadliśmy na dno i długo jeszcze będziemy po nim jak ochotka pełzać"
szkoda ze nie wprowadzą wymiaru i okresu ochronnego na babki:)
Się zgadza, panowie działacze z PZW zwyczajnie nie chcą się tym dobrze zająć. W tej chwili są poważne programy z dużymi pieniążkami z unii na ochronę środowiska i to jest idealny moment aby to wykorzystać. Mamy w Polsce przepiękne akweny i koledzy Norwegowie i Szwedzi powinni do nas przyjeżdżać wędkować ale niestety.. Nie chciałbym prorokować ale z tego co widać szanse bytu mają jedynie "prywatne" łowiska o które właściciele dbają i CHRONIĄ JE ODPOWIEDNIO ponieważ to jest ich chleb i do póki Panowie działacze nie zrozumieją, że ich ciepłe pierdzidołki to jest ich chleb nic tego nie zmieni, żadne posty, żadne listy. Przestałem płacić składki wybierając kilka łowisk komercyjnych gdzie jest cisza, porządek, spokój i przede wszystkim ryby. Trochę to smutne jest ale tych których na to nie jest stać niebawem nie powędkują nigdzie. Panowie jak to jest, że zamiast tworzyć programy ochrony wód i wyciskać z wędkarzy którzy chcą i mają pieniądze aby w zdrowym i łownym zbiorniku czy rzece zostawiać dużą kasę, wysyła ich się na własne życzenie na łowiska do Norwegii czy Szwecji i nie dla tego, że to Norwegia tylko dlatego, że tam można coś złapać. W tej chwili połowić z zapałem i satysfakcją na wodach PZW już jest ciężko a niedługo będzie to niemożliwe.
Piękny wiersz Dembica333, wzruszyłem się:-). Nigdy nie złowiłem tego świństwa-babki i niech tak pozostanie.
Irus nie mojego autorstwa ale spodobał mi się bardzo i w oryginale tez był w odniesieniu do stanu polskich wód,niestety ;(
PZW i WW w jeden kij dmuchają ,to o czym mają pisać, przecież nie o dziadostwie z zarzadu. jak już wszystko wydzierżawią to nie jeden szwed przyjedzie...
ja pare dni temu dowiedziałem się o pewnym nieznanym m i dzikim stawie więc pojechałem z kumplem wyczaić co i jak ze spinami.w ciągu pół godziny miałem 11-cie konkretnych pobić i szok -nic nie zaciąłem więc nastepnego dnia pojechałem tam z innym sprzętem bo woda specyficzna;półtorej godziny 5 zębatych i z 10 spiętych.głebokość ok 1,5 z czego czystej wody tylko placki na ok 10cm.reszta ziele czyli coś jakby połów w zupie jarzynowej .łowią tam miejscowe dzieciaki na żywca a połów zaczynają rozpalając ognisko bo wiedzą że za pare minut mają pieczyste ze szczupłych i to podobno trwa już pare lat---ciekawostka;jeden z moich to ten dziwny złoty o jakim pisały misie niestety było juz ciemno i fota nie wyszła
Rysiek, to tam od Ciebie z Michałkowic Jasio Skrzek pochodzi, co? Dobry bluesman:-)). Jego Bezdomne Psy też. Ale to tak poza konkursem:-).
A może po prostu WW próbują w ten sposób nakręcić ludzi, by wyławiali to dziadostwo z wody? w sumie PZW nie zrobi niczego sam. Wszystko w rękach wędkarzy. Jeśli będziemy wypuszczać złowione ryby, a szkodniki wyławiać to na przestrzeni lat sami możemy doprowadzić do poprawy sytuacji...
Sadzę ze oni piszą o babkach bo juz nie mają o czym!
Tematy suma czy karpia są juz nudne ...w kółko to samo,tak dla odmiany napisali o babach!
No ale połów babek? no litości.
Oni zrozumieja dopiero jak się im listy krytyki posypią.
Niestety u nas to wszyscy myslą po fakcie hahahahaha
Jak to już któryś z Kolegów powyżej zauważył - niech łapią te babki, im mniej tego dziadostwa tym lepiej. A w samym artykule jest mowa również o łowieniu okoni, czy płastug, więc nie rozumiem o co ten dym? Martwi mnie raczej, że w prasie wędkarskiej w tym w WW tak ochoczo propaguje się używanie echosond, dzisiaj. Za niedługi czas w miarę postępu technologicznego może się okazać, że tak zwani wędkarze uzbrojeni w różne elektroniczne cacka pustoszyć będą rodzime wody w skali takiej, że problem babki to będzie pikuś
O, i to jest prawdziwy problem! kolega dobrze zauważył...
Właśnie wróciłem że Szwecji. Na łowisku miałem cały czas włączoną echosondę! Z dwóch powodów! Jednym są oczywiscie ryby, a drugim rejestracja głębokości. Głębokość jest potrzebna ,aby ustrzec się przykrych niespodzianek w postaci np urwnej śruby na płyciżnie. I jeszce jedno ! Echosonda nie łowi ryb!!!! Ryby łowi wędkarz! Jeden robi to lepiej drugi grzej. To że w polskich wodach nie ma ryb nie jest winą używania przez wedkarzy echosondy. Taki artykulik o łowieniu babek na wędkę jest właściwie kompromitacją dla tego wielce zasłużonego miesięcznika wedkarskiego.
Prawdziwy wędkarz echosondą ryb nie wytrzebi ale taki kłusol, który ma echosondę tylko po to aby znaleźć skupiska ryb żeby wiedzieć gdzie siatę postawić. Albo pseudo wędkarze którzy tylko szukają okazu na ekranie żeby na szarpaka go wywlec. Oni mogą strat narobić.
Żeby sonda służyła do takich rzeczy,to mi nawet do głowy nie przyszło! Coż człowiek uczy się całe życie!
Echosona, wbrew utartym poglądom, dawno przestała słuzyć wyłacznie do badania dna i temperatury . Ilekroś jestem nad wodą, obserwuję jak kolesie tropią miejsca przebywania ryb. Choćby mi tu nie wiem kto, opowiadał nie wiem co, to swoje widziałem i swoje na temat wiem. W szczególności pewna grupa wyspecjalizowanych wędkarzy (celowo nie nazwę, bo i tak wiecie), upodobała sobie tę metodę. No ale tu, na forum, każdy z nich pójdzie w zaparte (jak to nie raz, nie dwa bywało), ze oni tylko sonduja dno i głębokość. Na dodatek technologia poszła do przodu i zaczęto budować modele łodzi sterowanych radyjkiem, które są coraz częściej wyposażane w SONAR. Nikt mi nie wmówi, że taki facio nie nasypie papu do sasobników i nie poszuka gdzie taka ryba siedzi, by następnie za pomocą magicznego przycisku, zwolnić zasuwkę i wsypać papu prosto w środek stadka. Następnie w to samo miejsce wywiezie zestawy. Oczywiście że będa się wypierać! Tylko co z tego, jak sami się afiszują podczas tych czynności, że należą do "dość elitarnej grupy wędkarzy" za pomocą naszywek, emblematów, napisów na koszulkach. Właśnie sobie na Jutabie poogladałem kilknascie filmików na ten temat. Za dobrą łódkę trzeba dać około 4 - 5 tysięcy, a uwierzcie mi, że są tacy co je kupują. W większości są to amatorzy sprzętu z górnych półek, czyli wiadomo kto. I niech sobie gadają co chcą, ja i tak swoje wiem, bom to na własne gały lukał nad bajorami. PDK.
No cóż są ludzie i ludziska.Zawsze znajdzie się jakiś cwaniak. Takie jest życie. To może już lepiej łowić te babki na wedkę bez sondy!
Longinie, Ty wiesz , że mam dla Ciebie szacun. Ale niestety takie obrazki widuję i nie wyprą sie tego Ci "zawodowcy".
Znam takie obrazki, bo je też widuję. Echosondy w Polsce nie używam, choć ją posiadam. Tak postanowilem i tego się trzymam. Chyba że kiedys będzie możliwość wędkowania z małych łódek w Bałtyku, wówczas będę ją zabierał na wyprawy morskie.
Używanie echosondy nie jest zabronione. Wprawdzie nie mam i nie używam, a do określania głębokości używam markera, natomiast do zbadania rodzaju dna i poszycia uzywam specjalnego ciężarka, jednak nie mam nic przeciwko uzywaniu echosondy. Jednak jej zastosowanie rozumiem inaczej nisz określeni przezemnie "spece". Poza tym, utwierdzam sie w przekonaniu, że mam rację co do nich, ponieważ widuję często tych samych ludzi w tych samych miejscach. Po co więc pływają z sondą po zatoczce za każdym razem? Ja, kiedy dobrze poznam łowisko, to następnym razem juz wiem co i jak i nie muszę na nowao sondować . Na dodatek te pokrzykiwania typu:
-"Janek, tu są - tu dawaj! cała gromadka! O! a tu dzisiaj kaszana! ani rybki!"
Tak więc mam już wyrobione zdanie i niestety za późno, by mi taki koleś jeden z drugim w żywe oczy zarzucał kłamstwo. Niestety, dużo tylko piepszą o tej swojej etyce i wypisują pi er do ły, by mydlić ślepia tym, co mają oczy szeroko otwarte. Aja to zawsze będę piętnował, bo mi sie to do jasnej cholery nie podoba! Niech jeszcze wymyślą modele zaopatrzone w kamerę do zdjęć podwodnych i wyrzutnię harpunów. PDK.