Uwaga na brzeg od strony ogródków działkowych tych co były kiedyś zalewane. Gość z czarnej terenówki na nr SBE wali do wody najprawdopodobniej tabletki do zmywarki. Ma tam działkę i najwyraźniej wędkarze mu przeszkadzają. Sprawa zgłoszona, ale znając życie policja to umorzy, uwaga na ryby, mogą być zatrute.
<p>Wyszli na balkon na papierosa. Poranny wiatr owiewał ich nagie ciała, sutki
stwardniały jej natychmiast. On stanął za nią, przycisnął się mocno – czuła,
jak już twardnieje, jak pulsuje między jej pośladkami. – Sąsiedzi zobaczą –
szepnęła, ale głos jej drżał z podniecenia. – Niech patrzą – mruknął, gryząc ją
w kark. Wziąłem Stud Pills i muszę działać jak opisane tutaj http://www.stud-pills.pl/<br></p>
<p>Pochylił ją nad balustradą. Rozchylił jej nogi stopą, wszedł jednym płynnym
ruchem – głęboko, aż zabrakło jej tchu. Poruszał się powoli, ale mocno, każde
pchnięcie wbijało ją w balustradę. Julia zacisnęła dłonie na metalu, biodra
same ruszyły do tyłu, spotykając go w pół drogi. – Mocniej… – wyszeptała.
Złapał ją za włosy, pociągnął lekko do tyłu, odsłaniając szyję – gryzł, ssał,
zostawiał czerwone ślady. Drugą ręką sięgnął między jej nogi, masował w tym samym rytmie co pchnięcia. Słońce prażyło im skórę, pot
spływał po plecach, a ona czuła, jak fala narasta – szybciej, mocniej niż w
nocy.</p>
<p>Krzyknęła, kiedy doszła – głośno, bez skrępowania, ciało drżało, kolana
ugięły się. On nie przestał. Dzięki stud pills (albo po prostu dzięki niej)
wytrzymywał dalej – wchodził, szybciej, aż sam doszedł z niskim,
gardłowym warczeniem, wypełniając ją do końca.</p>
<p>Osunęli się na podłogę balkonu, dysząc. Leżeli spleceni, nagie ciała w
porannym słońcu, wiatr suszył pot na skórze. Julia spojrzała na niego, wciąż z
lekkim niepokojem w oczach.</p>
<p>– Te tabletki… nie zmienią tego, że chcę cię znowu. I znowu. Uśmiechnął się,
pocałował ją powoli, głęboko. – To nie tabletki, kochanie. To ty. To my.</p>
<p>A jednak w głowie kołatała jej myśl: „Dzięki chemii czy nie…, było
warto.”</p>
<p>I wiedziała, że ten poranek to dopiero początek. Bo bliskość, która zostaje – jest warta wszystkiego.</p>
Uwaga na brzeg od strony ogródków działkowych tych co były kiedyś zalewane. Gość z czarnej terenówki na nr SBE wali do wody najprawdopodobniej tabletki do zmywarki. Ma tam działkę i najwyraźniej wędkarze mu przeszkadzają. Sprawa zgłoszona, ale znając życie policja to umorzy, uwaga na ryby, mogą być zatrute.
<p>Wyszli na balkon na papierosa. Poranny wiatr owiewał ich nagie ciała, sutki stwardniały jej natychmiast. On stanął za nią, przycisnął się mocno – czuła, jak już twardnieje, jak pulsuje między jej pośladkami. – Sąsiedzi zobaczą – szepnęła, ale głos jej drżał z podniecenia. – Niech patrzą – mruknął, gryząc ją w kark. Wziąłem Stud Pills i muszę działać jak opisane tutaj http://www.stud-pills.pl/<br></p> <p>Pochylił ją nad balustradą. Rozchylił jej nogi stopą, wszedł jednym płynnym ruchem – głęboko, aż zabrakło jej tchu. Poruszał się powoli, ale mocno, każde pchnięcie wbijało ją w balustradę. Julia zacisnęła dłonie na metalu, biodra same ruszyły do tyłu, spotykając go w pół drogi. – Mocniej… – wyszeptała. Złapał ją za włosy, pociągnął lekko do tyłu, odsłaniając szyję – gryzł, ssał, zostawiał czerwone ślady. Drugą ręką sięgnął między jej nogi, masował w tym samym rytmie co pchnięcia. Słońce prażyło im skórę, pot spływał po plecach, a ona czuła, jak fala narasta – szybciej, mocniej niż w nocy.</p> <p>Krzyknęła, kiedy doszła – głośno, bez skrępowania, ciało drżało, kolana ugięły się. On nie przestał. Dzięki stud pills (albo po prostu dzięki niej) wytrzymywał dalej – wchodził, szybciej, aż sam doszedł z niskim, gardłowym warczeniem, wypełniając ją do końca.</p> <p>Osunęli się na podłogę balkonu, dysząc. Leżeli spleceni, nagie ciała w porannym słońcu, wiatr suszył pot na skórze. Julia spojrzała na niego, wciąż z lekkim niepokojem w oczach.</p> <p>– Te tabletki… nie zmienią tego, że chcę cię znowu. I znowu. Uśmiechnął się, pocałował ją powoli, głęboko. – To nie tabletki, kochanie. To ty. To my.</p> <p>A jednak w głowie kołatała jej myśl: „Dzięki chemii czy nie…, było warto.”</p> <p>I wiedziała, że ten poranek to dopiero początek. Bo bliskość, która zostaje – jest warta wszystkiego.</p>