Używam ten z linku niżej. Jest całkiem dobry. Trzeba tylko patrzeć na sprawę realnie i nie liczyć np. na odczepienie przynęty na dystansie 60 m. Zresztą jest zaopatrzony w 25 m linki i sam ten fakt mówi za siebie. Odzczepianie przynęt na bardzo dużych dystansach jest niemożliwe. jednak kilka przynęt uwolnionych przy brzegu gdzie jest zazwyczaj sporo zaczepów zwraca koszt zakupu tego narzędzia. https://allegro.pl/oferta/odczepiacz-uwalniacz-prznet-grom-long-distance170g-9674875689
Chyba trzeba będzie się wyposażyć w takie akcesorium bo Wisła ma wyjątkowy apetyt na przynety głębiej prowadzone.Skoro działa też przemyślę temat.Szkoda kasę w wodzie zostawiać bo dobre przynety swoje kosztują a wędkowanie ma być przyjemnością a nie źródłem frustracji.
Jak już ktoś tu kiedyś napisał, najlepszym odczepiaczem jesteś sam, jak wejdziesz do wody i odczepisz :) Oczywiście nie zawsze i nie w każdych warunkach to się sprawdzi, a czasem naprawdę szkoda ryzykowac zdrowiem lub życiem dla kilkunastu złotych. Ja często łowię w płytkich rzeczkach, więc w lato nie ma problemu, żeby tam wejść, ale głębokie łowisko lub zima - to już nie.
Zaprezentowany odczepiacz ma moim zdaniem jedna wadę: jak przed przynętą będzie przypon to zostnaie uchwycony kretlik przyponu i za niego będzeimy szarpali. A to mze sie skończyć rozgięciem kagrafki i przynęta zostanie w wodzie.
Ja sama używam kółeczka (zz nacieciem na żyłke) z doczepionymi łańcuszkamiu z kółek łącznikowych. Łańcuszki chwytają za kotwicę przynęty i można ją uwolnić. Czasem się to sprawdza, czasem nie, ale w każdym przypadku zakup odczepiacza się zwróci.
kiedyś miałem taki z trapera z łańcuszkami ale skuteczny tylko do woblerów podczas wędkowania z środka pływającego następnie zakupiłem groma z nadzieją że tak drogi sprzęt musi być skuteczny i niestety prawie zawsze chwytał za krętlik więc stalówki pękały aż pewnego dnia został na dnie i zakupiłem fał fri v-free taka duża ołowiana oliwka na odpowiednio wygiętej szprysze rowerowej i szczerze jest to wg mnie najlepszy uwalniacz bez którego nie ruszam się na spinnigowy wypad .
Faktycznie ten, który proponuje kolega Randal sprawdził się i w moim przypadku. Zróć jednak uwagę na wpis dotyczący odleglości od zaczepionej przynęty; im większa tym trudniej wyhaczyć.
@Sith: zasada taka sama, ale jest to mosiężne kółko z nawieronymi otworami, do których są zamocowane łańcuszki z kółek łącznikowych. Czasem się sprawdza, a czasem błystka zostaje na dnie.
witam używa ktoś uwalniacz przynęt spiningowych.A jak tak to jakie polecacie pozdrawiam.
Używam ten z linku niżej. Jest całkiem dobry. Trzeba tylko patrzeć na sprawę realnie i nie liczyć np. na odczepienie przynęty na dystansie 60 m. Zresztą jest zaopatrzony w 25 m linki i sam ten fakt mówi za siebie. Odzczepianie przynęt na bardzo dużych dystansach jest niemożliwe. jednak kilka przynęt uwolnionych przy brzegu gdzie jest zazwyczaj sporo zaczepów zwraca koszt zakupu tego narzędzia.
https://allegro.pl/oferta/odczepiacz-uwalniacz-prznet-grom-long-distance170g-9674875689
mam najtańszego z allegro waga 180 gram, wędkuje na Bugu granicznym, zakup zwraca się po 1 wyjeździe
Chyba trzeba będzie się wyposażyć w takie akcesorium bo Wisła ma wyjątkowy apetyt na przynety głębiej prowadzone.Skoro działa też przemyślę temat.Szkoda kasę w wodzie zostawiać bo dobre przynety swoje kosztują a wędkowanie ma być przyjemnością a nie źródłem frustracji.
A jakieś tańsze propozycje?
Jak już ktoś tu kiedyś napisał, najlepszym odczepiaczem jesteś sam, jak wejdziesz do wody i odczepisz :) Oczywiście nie zawsze i nie w każdych warunkach to się sprawdzi, a czasem naprawdę szkoda ryzykowac zdrowiem lub życiem dla kilkunastu złotych. Ja często łowię w płytkich rzeczkach, więc w lato nie ma problemu, żeby tam wejść, ale głębokie łowisko lub zima - to już nie.
Zaprezentowany odczepiacz ma moim zdaniem jedna wadę: jak przed przynętą będzie przypon to zostnaie uchwycony kretlik przyponu i za niego będzeimy szarpali. A to mze sie skończyć rozgięciem kagrafki i przynęta zostanie w wodzie.
Ja sama używam kółeczka (zz nacieciem na żyłke) z doczepionymi łańcuszkamiu z kółek łącznikowych. Łańcuszki chwytają za kotwicę przynęty i można ją uwolnić. Czasem się to sprawdza, czasem nie, ale w każdym przypadku zakup odczepiacza się zwróci.
kiedyś miałem taki z trapera z łańcuszkami ale skuteczny tylko do woblerów podczas wędkowania z środka pływającego następnie zakupiłem groma z nadzieją że tak drogi sprzęt musi być skuteczny i niestety prawie zawsze chwytał za krętlik więc stalówki pękały aż pewnego dnia został na dnie i zakupiłem fał fri v-free taka duża ołowiana oliwka na odpowiednio wygiętej szprysze rowerowej i szczerze jest to wg mnie najlepszy uwalniacz bez którego nie ruszam się na spinnigowy wypad .
Kup szprychę, ciężarek i wygnij. Skuteczne i tanie.
A masz gdzieś zdjęcie jak na żyłce wygląda.
https://fishing-test.pl/akcesoria-wedkarskie/odczepiacz-v-free/
tutaj masz opis tego zmyślnego wynalazku
Faktycznie ten, który proponuje kolega Randal sprawdził się i w moim przypadku. Zróć jednak uwagę na wpis dotyczący odleglości od zaczepionej przynęty; im większa tym trudniej wyhaczyć.
Basiu, czu to co używasz to jest coś takiego?
@Sith: zasada taka sama, ale jest to mosiężne kółko z nawieronymi otworami, do których są zamocowane łańcuszki z kółek łącznikowych. Czasem się sprawdza, a czasem błystka zostaje na dnie.
(...)Czasem się sprawdza, a czasem błystka zostaje na dnie. Dzięki. Normalna zasada idotyczy nie tylkowyczepiaczy... ;))