Reklama
  • czapliniaczek19972011-07-17 10:11:25

    Witam, kolegów wędkarzy w ostatnim czasie łowie na spining i jestem zadowolony jednak zawsze jestem wkurzony gdy przez "zawady" tracę mój sprzęt szczególnie woblerki, które na szczupaka bardzo dobrze się spisują, w ostatnim czasie doszły mnie słuchy o uwalniaczach przynęt w wędkarstwie spinningowym, chciałbym się was zapytać czy je stosujecie, czy są przydatne, a jeżeli tak to jakie marki itp.Mam nadzieję że mi pomożecie Pozdrawiam.   

  • irex 2011-07-17 10:25:41

    Było o tym już wiele na forum.Uważam, że stosowanie uwalniaczy ma sens ale z łódki.Z brzegu sytuacja się komplikuje ze względu na odległość.Do woblerów kupił bym V-free

  • brukarz89 2011-07-17 10:41:06

    Mam podobne zdanie jak kolega wcześniej. Ja używam V-Free ale głównie na rzekach pstrągowych.  Przy spinningu na szczupaka jest problem właśnie z odległością. Jednak na małe odległości spisuje się rewelacyjnie. Na jakieś 20 wyjazdów zerwałem tylko 2 woblerki

  • daviid7 2011-07-17 12:21:23

    Ja od tego sezonu używam V-free i jestem bardzo zadowolony. Jego koszt zwrócił mi sie po pierwszym wypadzie na ryby. Wiadomo nie wszystkie zaczepy się da odczepić ze względu na odległość, ale i tak jest warty polecenia.

  • Reklama
  • jamesbond 2011-07-17 12:34:01

    wiesz ile tego było już na forum???????????????????!!!

  • Lechu75 2011-07-18 08:43:04

    Wpisz kolego w wyszukiwarke słowo "uwalniacz" tematów jest że ho ho
    A swoją drogą ja też używam v-free

  • czapliniaczek1997 2011-07-18 16:05:14

    Tak, poczytałem również pozostałe tematy, martwi mnie tylko te 15m na których dobrze działa odczepiacz, jeżeli chcę pospinningować na Wiśle i złapię "zawadę" na 20 m to stracę najprawdopodobniej przynętę, czy sytuację poprawiło by obciążenie przez dodanie drutu czy dodatkowego ołowiu odczepiaczowiproszę o radę

  • zahar 2011-07-31 23:30:00

    bzdury, bzdury, dobrym uwalniaczem dochodzisz na znacznie większe odległości, a szczególnie w rzekach gdzie wykorzystujesz prąd wody ( 50 m i więcej). Powinien być lekki, gdyż ciężki zawiśnie pomiędzy zaczepem a Tobą i na tym zakończy się "uwalnianie"- uwolnisz siebie z przynęty. Fakt że wypada mieć spory zapas linki, przechodzisz trochę pod prąd rzeki i wypuszczasz linkę, prąd wody napnie ją i pociągnie uwalniacz do przynęty ( żyłka napięta i uniesione wędzisko). Na stojącej doszedłem do 32 m (bo tam był zaczep, a miałem 36 m linki- wiec wiem ile zostało). Uwalniacze nie są popularne w sprzedaży, gdyż jest zbyt wielu producentów przynęt, zbyt - dlatego, gdyż niektóre przynęty to porażka, a pozostali tez chcą swoje sprzedać. I tu powstaje konflikt interesów. Mam swój własny, chwalę sobie , znajomi którzy używają - też. Być może ostatnio wpadłem w zadufanie, gdyż rzucam przynętą tam gdzie wcześniej bym tego nie robił, lecz dlatego bo ze sobą mam to czego wcześniej nie miałem.

  • Reklama
  • zahar 2011-07-31 23:32:41

    bzdury, bzdury, dobrym uwalniaczem dochodzisz na znacznie większe odległości, a szczególnie w rzekach gdzie wykorzystujesz prąd wody ( 50 m i więcej). Powinien być lekki, gdyż ciężki zawiśnie pomiędzy zaczepem a Tobą i na tym zakończy się "uwalnianie"- uwolnisz siebie z przynęty. Fakt że wypada mieć spory zapas linki, przechodzisz trochę pod prąd rzeki i wypuszczasz linkę, prąd wody napnie ją i pociągnie uwalniacz do przynęty ( żyłka napięta i uniesione wędzisko). Na stojącej doszedłem do 32 m (bo tam był zaczep, a miałem 36 m linki- wiec wiem ile zostało). Uwalniacze nie są popularne w sprzedaży, gdyż jest zbyt wielu producentów przynęt, zbyt - dlatego, gdyż niektóre przynęty to porażka, a pozostali tez chcą swoje sprzedać. I tu powstaje konflikt interesów. Mam swój własny, chwalę sobie , znajomi którzy używają - też. Być może ostatnio wpadłem w zadufanie, gdyż rzucam przynętą tam gdzie wcześniej bym tego nie robił, lecz dlatego bo ze sobą mam to czego wcześniej nie miałem.


  • zahar 2011-07-31 23:33:37

    bzdury, bzdury, dobrym uwalniaczem dochodzisz na znacznie większe odległości, a szczególnie w rzekach gdzie wykorzystujesz prąd wody ( 50 m i więcej). Powinien być lekki, gdyż ciężki zawiśnie pomiędzy zaczepem a Tobą i na tym zakończy się "uwalnianie"- uwolnisz siebie z przynęty. Fakt że wypada mieć duży zapas linki, przechodzisz trochę pod prąd rzeki i wypuszczasz linkę, prąd wody napnie ją i pociągnie uwalniacz do przynęty ( żyłka napięta i uniesione wędzisko). Na stojącej doszedłem do 32 m (bo tam był zaczep, a miałem 36 m linki- wiec wiem ile zostało). Uwalniacze nie są popularne w sprzedaży, gdyż jest zbyt wielu producentów przynęt, zbyt - dlatego, gdyż niektóre przynęty to porażka, a pozostali tez chcą swoje sprzedać. I tu powstaje konflikt interesów. Mam swój własny, chwalę sobie , znajomi którzy używają - też. Być może ostatnio wpadłem w zadufanie, gdyż rzucam przynętą tam gdzie wcześniej bym tego nie robił, lecz dlatego bo ze sobą mam to czego wcześniej nie miałem.




Reklama
Reklama