Witam ! Chciałbym zachęcić wszystkich do opisania , przedmiotu złowionego na wędke który najbardziej was rozweselił , zdziwił , zainteresował .Osobiście , moją najdziwniejszą rzeczą była ... małż! :) złowiona na kukurydze , a coś z rzeczy martwych to mój tata , wyciągną z Bałtyku jeansy ;D Mam nadzieje że będzie śmiesznie .Pozdrawiam
Puszka po konserwie notabene rybnej "złapana" na spinning na żółtego twistera mans z opadu. Po zrobieniu pamiątkowego zdjęcia zdobycz niestety nie wróciła do wody. A zdjęcie mam do tej pory zatytuowane "Puchy na łowisku..."
Może to co opiszę nie należy do rzeczy dziwnych wyciągniętych z wody, ale na pewno zaskakujących. Pewnego dnia wybrałem się za namową kolegi i z tymże kolegą nad odrę we Wrocławiu, wszystko było normalnie do czasu kolejnego brania na gruntówkę. Zacinam i czuję bardzo duży opór, jednak wszystko wskazuje na rybę a nie na jakieś znalezisko. Jakież było moje zdziwienie gdy po dość długim holowaniu ujrzałem w wodzie leszcza około 40 cm, lecz to nie wszystko. do mojego kosza zaplątana była jakaś żyłka, po ściągnięciu już ręką przez kolegę tej żyłki okazało się że na jej końcu wisiał kosz na rurce z zanętą a na haku był zacięty i zerwany z zestawem przez jakiegoś innego wędkarza Leszcz około 55 cm. Taką przygodę to miałem pierwszy raz w życiu a i myślę ostatni.
Dodam że na odcinku około 300 m, nie było żadnego innego wędkarza a zaczepiony kosz z zanętą wskazywał na dość świeżą, czyli że musiał się zerwać komuś kilka minut wcześniej.
Na białego na Wiśle łowiąc feederem złowiłem tonącą Rapalę Husky Jerk razem z agrafką, za to bez grota brzusznej kotwiczki. Niestety, więcej takich darmówek do tej pory nie miałem:(
kolego bogdanbej.. tez kiedys wylowilem stary kij spiningowy z kolowrotkiem muchowym zostawilem go nad wodom na drugi dzien juz go nie bylo maze znalazl sie wlasciciel tego kijka...
Kiedyś, bodajże za komuny... wyjąłem z wody dość śliczną brunetkę... Kilku próbowało na brzegu, ale zręczne manipulacje Lampego-amanta w wodnym afrodyzjaku - okazały się skuteczne.
No Macieju, przyznam że miałeś nie lada przygodę. Podaj więcej szczegółów, pewnie znajdzie się więcej chętnych do poczytania. Napisz może, gdzie kiedyś można było rybę złowić, dziś to już wyższa szkoła jazdy :))
Nie wiem czy można to nazwać przygodą , bo cuda się z wody wyciągało, ale jakieś 15 lat temu wyciągłem z wody ciałko noworodka w postępującym rozkładzie, kolega poszedł zadzwonić na 997 i przyjechała policja, niestety wypad nad wodę się nam przedłużył i trzeba było brać urlop z roboty, po przeszukaniu przez nurków terenu wyłowili z wody wózeczek dziecinny, nie chciałbym drugi raz tego przechodzić, być potem przesłuchiwanym.
Smutny wątek nam się zrobił......więc dla zmiany nastroju powiem, że mam podobne doświadczenia co kolega Lampe.
12 lat temu złapałem śliczną rybkę, długość 165 cm, szatynka....wzięła na Żywca, robaka, kulki i kukurydzę. Hol był dłuuuugi i wspaniały, podebrałem sam. Ale tak sobie myślę, że takie modne jest to no kill i chyba w myśl tej zasady wrzucę ją z powrotem do wody.....a złapię sobie nową ;-)
Głównie spininguję (na Wiśle) więc przygody dotyczą tej metody. Kolega znak drogowy zapięty za jedyny otwór jaki w nim był (w znaku oczywiście), walczył bardzo dzielnie w zależności jak się ustawił do nurtu. Mi udało się wyciągnąć cykadę którą parę godzin wcześniej kolega urwał gdzieś na środku rzeki. Grot kotwicy tkwił w otworku do którego przypina się agrafkę
Złowiłem w tym roku w lipcu żółwia wodnego.Podejrzewam,że pseudo "hodowcy",tego zwierzaczka wyjeżdzali na wymarzone wczasy i sie pozbyli go.Teraz żólwik cieszy sie zdrowiem u sąsiada.
Zaatakowała prowadzoną tuż nad dnem obrotóweczkę black furry w rozmiarze 2. Emocji było co nie miara, z początku czułem przesuwający się po dnie ciężar. Finezyjnym zestawem z żyłką 0,16, kontrolując napięcie żyłki udało mi się dotargać tego potwora do brzegu :)
Ja zaciąłem <i to dosłownie> faceta pływającego w zalewie za boxerki<strój kąpielowy> który po 5 minutowej walce wyciągnąłem na moja obrotóweczke:D facet był troche speszony ale jaja były niesamowite :D
"Ja zaciąłem faceta pływającego w zalewie za boxerki który po 5 minutowej walce wyciągnąłem na moja obrotóweczke:D facet był troche speszony ale jaja były niesamowite :D"
To, że jego jaja były niesamowite stwierdziłeś Ty, czy Twoja małżonka?
To i ja się pochwale swoim wyczynem,jakieś 3 lata temu łowiąc na pewnym stawie na feedera tak zarzuciłem zestaw że koszyk raz zawinał się na skrzydle łabędzia,próbowalem delikatnie podszarpywać żeby spadł z tego skrzydła a łabądz wpadł w szał...sciągnął trochę żyłki i potem się uwolnił...na szczescie jemu i mojemu zestawowi nic się nie stało...można powiedzieć wyciągnąłem z wody łabędzia he :)
Jakieś 25 lat temu na rzece Wieprz w okolicach Zwierzyńca udało mi się wyłowić motor SHL 75! Zerwałem na nim mój jedyny zestaw i chcąc nie chcąc musiałem wejść do wody po niego. Jak namacałem kierownicę pod wodą to zdębiałem z wrażenia. Dzień wcześniej w tym miejscu ciągnąłem oknie. Jakie moje zdziwienie było jak wraz kumplami udało się nam go wytransportować na brzeg. Kolega stwierdził, że to jego znajomemu wczoraj na zabawie zginął. Po bliższych oględzinach tego znajomego okazał, się że to faktycznie jego motor. Ale mieliśmy ubaw.
Właśnie wczoraj na rybkach udało mi się wyjąć z wody oponę na spining.Bez pomocy wędkujących dziadków się nie obeszło... Zaczeli się śmiać i komentowali że przy następnym żucie wyjmę auto do tej opony chodź z drugiej strony to na Odrze jest wszystko możliwe
No Kolego czermin, trafić taką dużą puszkę po paprykarzu to jak trafienie w totka. Dziś to raczej małe się sprzedają, a ta wygląda na dość świeżą :)))
Pamiętam czasy kiedy Paprykarz Szczeciński był towarem deficytowym, a produkowano go również w "Belonie" w Dziwnowie i w okresie wakacyjnym były tam do sklepu firmowego spore kolejki za nim. Do dziś mam sentyment do tych puszek :)
Witam to ja się też pochwalę dwukrotnie udało mi się wyciągnąć z wody sierp :P pierwszy raz ładnych kilka lat temu a kolejny w zeszłym roku teraz poluje na młot :P
Miałem kiedyś nieszczęście wyjąć po 20 minutowym holu z gęsto zaludnionej plaży,pośród okrzyków kibiców i na oczach tłumu gapiów-niebieską płetwę do nurkowania taką ze 70 cm długości zaczepioną idealnie pośrodku algą bodajże.Do ostatniej sekundy myślałem że to sandacz-gigant,nawet wędkarza z podbierakiem zawołałem bo sam nie miałem ,gdy ta cholerna płetwa wyskoczyła z wody to tłum za moimi plecami zwariował ze śmiechu,ja ze wstydu... Drugim niecodziennym przyłowem był tegoroczny...namiot,2 osobowy,z rurkami w środku,podusiami,i kompletem śledzi na linkach.Wziął na mojego ulubionego wobka salmo podczas pstrągowej wyprawy na rzeczkę Wietcisę w Skarszewach,żal mi było salmiaka to wlazłem w spodniobutach do wody,pogmerałem jakimś badylem,potem rączka do wody i heja na brzeg-a tam szok,dobrze że turystów w środku nie było.Kolega Rafał który był ze mną ,filmował wszystko z drugiego brzegu,chciał to na YT wstawić . Jako ciekawostkę dodam że ten odcinek pstrągowej rzeczki nazywany jest AGD,ma on maks 2km długości i jest tam wszystko w wodzie co mozna sobie wyobrazić,kiedyś naliczyłem po drodze-6 lodówek,ok 15 opon,2 przednie zderzaki samochodowe,1 tylni,kubełkowe przednie fotele,2 skrzynie od telewizorów i grill.Butelek nie liczę bo to w tysiącach leży,pływa,i dzwoni na przeszkodach jak jakieś cholerne organki.
Witam ! Chciałbym zachęcić wszystkich do opisania , przedmiotu złowionego na wędke który najbardziej was rozweselił , zdziwił , zainteresował .Osobiście , moją najdziwniejszą rzeczą była ... małż! :)
złowiona na kukurydze , a coś z rzeczy martwych to mój tata , wyciągną z Bałtyku jeansy ;D
Mam nadzieje że będzie śmiesznie .Pozdrawiam
Małże to ja na spinna siekam na pęczki. Ale najdziwniejszą rzeczą którą złowiłem był pies. Oczywiście martwy. No i miał kamień u szyi na drucie.
Ślimak, oraz wielki kamol wyciagniety na spining - który był tak zahaczony że jedna część kotwiczki aż odpadła :)
A więc:
Siatki, bębny, sznurki, worek z kośćmi, to wyciągnięte. A zahaczone ale zerwane z powodu ciężaru: cielak i zatopiona łódka pychówka.
Puszka po konserwie notabene rybnej "złapana" na spinning na żółtego twistera mans z opadu. Po zrobieniu pamiątkowego zdjęcia zdobycz niestety nie wróciła do wody. A zdjęcie mam do tej pory zatytuowane "Puchy na łowisku..."
Podczas jednej "nocki" portfel kapelusz i koszulę:)
około 2.00 zwinąłem wędki bo przestraszyłem się że zaraz wyłowię właściciela
Może to co opiszę nie należy do rzeczy dziwnych wyciągniętych z wody, ale na pewno zaskakujących. Pewnego dnia wybrałem się za namową kolegi i z tymże kolegą nad odrę we Wrocławiu, wszystko było normalnie do czasu kolejnego brania na gruntówkę. Zacinam i czuję bardzo duży opór, jednak wszystko wskazuje na rybę a nie na jakieś znalezisko. Jakież było moje zdziwienie gdy po dość długim holowaniu ujrzałem w wodzie leszcza około 40 cm, lecz to nie wszystko. do mojego kosza zaplątana była jakaś żyłka, po ściągnięciu już ręką przez kolegę tej żyłki okazało się że na jej końcu wisiał kosz na rurce z zanętą a na haku był zacięty i zerwany z zestawem przez jakiegoś innego wędkarza Leszcz około 55 cm. Taką przygodę to miałem pierwszy raz w życiu a i myślę ostatni.
Dodam że na odcinku około 300 m, nie było żadnego innego wędkarza a zaczepiony kosz z zanętą wskazywał na dość świeżą, czyli że musiał się zerwać komuś kilka minut wcześniej.
Ja trafiłem parasol - rozłożony średnicy około półtora metra. Walczył ze mną jak sum. Mam go do dziś.
Na białego na Wiśle łowiąc feederem złowiłem tonącą Rapalę Husky Jerk razem z agrafką, za to bez grota brzusznej kotwiczki. Niestety, więcej takich darmówek do tej pory nie miałem:(
Witam.
Dawna,dawno temu- jeszcze za czasów kijów z bambusa wyłowiłem z małego stawku kij spiningowy- szklanny produkcji NRD z kołowrotkiem -czeskim REXEM.
Służył mi on jeszcze kilka lat...aż do czasu włamania do mieszkania....
Może złodziej na niego też później łapał?
Kurcze blade nie wiedziałem że takie cuda można wyciągać!
tylko szkoda tych psów....
kolego bogdanbej.. tez kiedys wylowilem stary kij spiningowy z kolowrotkiem muchowym zostawilem go nad wodom na drugi dzien juz go nie bylo maze znalazl sie wlasciciel tego kijka...
Kiedyś, bodajże za komuny... wyjąłem z wody dość śliczną brunetkę... Kilku próbowało na brzegu, ale zręczne manipulacje Lampego-amanta w wodnym afrodyzjaku - okazały się skuteczne.
Widły :D
Rybe kiedyś. Była to woda PZW.
Hej, najciekawszą rzecz jaką złowiłem była to piłka plażowa, nie wiem skąd w jeziorze ale się uśmiałem troszkę.
Rybe kiedyś. Była to woda PZW.
No Macieju, przyznam że miałeś nie lada przygodę. Podaj więcej szczegółów, pewnie znajdzie się więcej chętnych do poczytania. Napisz może, gdzie kiedyś można było rybę złowić, dziś to już wyższa szkoła jazdy :))
Rybe kiedyś. Była to woda PZW.
MASTIF PODAJ NAMIARY NA TEN ŻABIOK TO TEŻ SPRUBÓJĘ HE HE
Nie wiem czy można to nazwać przygodą , bo cuda się z wody wyciągało, ale jakieś 15 lat temu wyciągłem z wody ciałko noworodka w postępującym rozkładzie, kolega poszedł zadzwonić na 997 i przyjechała policja, niestety wypad nad wodę się nam przedłużył i trzeba było brać urlop z roboty, po przeszukaniu przez nurków terenu wyłowili z wody wózeczek dziecinny, nie chciałbym drugi raz tego przechodzić, być potem przesłuchiwanym.
Smutny wątek nam się zrobił......więc dla zmiany nastroju powiem, że mam podobne doświadczenia co kolega Lampe.
12 lat temu złapałem śliczną rybkę, długość 165 cm, szatynka....wzięła na Żywca, robaka, kulki i kukurydzę. Hol był dłuuuugi i wspaniały, podebrałem sam. Ale tak sobie myślę, że takie modne jest to no kill i chyba w myśl tej zasady wrzucę ją z powrotem do wody.....a złapię sobie nową ;-)
podczas pracy w anglii z kanału wyłowiłem na spinning rower bmx prawdopodobnie jakiś angol stwierdził że rower się zepsuł to wywalił go do kanału
Głównie spininguję (na Wiśle) więc przygody dotyczą tej metody. Kolega znak drogowy zapięty za jedyny otwór jaki w nim był (w znaku oczywiście), walczył bardzo dzielnie w zależności jak się ustawił do nurtu. Mi udało się wyciągnąć cykadę którą parę godzin wcześniej kolega urwał gdzieś na środku rzeki. Grot kotwicy tkwił w otworku do którego przypina się agrafkę
Złowiłem w tym roku w lipcu żółwia wodnego.Podejrzewam,że pseudo "hodowcy",tego zwierzaczka wyjeżdzali na wymarzone wczasy i sie pozbyli go.Teraz żólwik cieszy sie zdrowiem u sąsiada.
Ja w tamtym roku wyciagnąłem spinningiem oponę rowerową. Odrzuciłem ja na bok i ...... szok z opony wylazł węgorz :O . Oczywiście wrócił do wody.
Zaatakowała prowadzoną tuż nad dnem obrotóweczkę black furry w rozmiarze 2. Emocji było co nie miara, z początku czułem przesuwający się po dnie ciężar. Finezyjnym zestawem z żyłką 0,16, kontrolując napięcie żyłki udało mi się dotargać tego potwora do brzegu :)
No Kolego czermin, trafić taką dużą puszkę po paprykarzu to jak trafienie w totka. Dziś to raczej małe się sprzedają, a ta wygląda na dość świeżą :)))
wczoraj na spining trafiłem dwie skarpetki ale były nie do pary
Ja zaciąłem <i to dosłownie> faceta pływającego w zalewie za boxerki<strój kąpielowy> który po 5 minutowej walce wyciągnąłem na moja obrotóweczke:D facet był troche speszony ale jaja były niesamowite :D
Pozdrawiam:))
otóż takie gniazdo się kiedyś trafiło mojemu ojcu. Niestety przy zacięciu kijek się połamał plus taki że był to kij z giełdy za 30zł.
"Ja zaciąłem faceta pływającego w zalewie za boxerki który po 5 minutowej walce wyciągnąłem na moja obrotóweczke:D facet był troche speszony ale jaja były niesamowite :D"
To, że jego jaja były niesamowite stwierdziłeś Ty, czy Twoja małżonka?
;)
To i ja się pochwale swoim wyczynem,jakieś 3 lata temu łowiąc na pewnym stawie na feedera tak zarzuciłem zestaw że koszyk raz zawinał się na skrzydle łabędzia,próbowalem delikatnie podszarpywać żeby spadł z tego skrzydła a łabądz wpadł w szał...sciągnął trochę żyłki i potem się uwolnił...na szczescie jemu i mojemu zestawowi nic się nie stało...można powiedzieć wyciągnąłem z wody łabędzia he :)
Heh kol Lampe mam 15 lat^^
małżonka owszem ale za kilka lat:)
Heh kol Lampe mam 15 lat^^
małżonka owszem ale za kilka lat:)
sory za 2x ale coś z internetem sie chrzani
Jakieś 25 lat temu na rzece Wieprz w okolicach Zwierzyńca udało mi się wyłowić motor SHL 75! Zerwałem na nim mój jedyny zestaw i chcąc nie chcąc musiałem wejść do wody po niego. Jak namacałem kierownicę pod wodą to zdębiałem z wrażenia. Dzień wcześniej w tym miejscu ciągnąłem oknie. Jakie moje zdziwienie było jak wraz kumplami udało się nam go wytransportować na brzeg. Kolega stwierdził, że to jego znajomemu wczoraj na zabawie zginął. Po bliższych oględzinach tego znajomego okazał, się że to faktycznie jego motor. Ale mieliśmy ubaw.
Pomyłka to była chyb SHL 125 lub coś takiego?
Właśnie wczoraj na rybkach udało mi się wyjąć z wody oponę na spining.Bez pomocy wędkujących dziadków się nie obeszło...
Zaczeli się śmiać i komentowali że przy następnym żucie wyjmę auto do tej opony chodź z drugiej strony to na Odrze jest wszystko możliwe
No Kolego czermin, trafić taką dużą puszkę po paprykarzu to jak trafienie w totka. Dziś to raczej małe się sprzedają, a ta wygląda na dość świeżą :)))
Pamiętam czasy kiedy Paprykarz Szczeciński był towarem deficytowym, a produkowano go również w "Belonie" w Dziwnowie i w okresie wakacyjnym były tam do sklepu firmowego spore kolejki za nim. Do dziś mam sentyment do tych puszek :)
Witam to ja się też pochwalę dwukrotnie udało mi się wyciągnąć z wody sierp :P pierwszy raz ładnych kilka lat temu a kolejny w zeszłym roku teraz poluje na młot :P
Miałem kiedyś nieszczęście wyjąć po 20 minutowym holu z gęsto zaludnionej plaży,pośród okrzyków kibiców i na oczach tłumu gapiów-niebieską płetwę do nurkowania taką ze 70 cm długości zaczepioną idealnie pośrodku algą bodajże.Do ostatniej sekundy myślałem że to sandacz-gigant,nawet wędkarza z podbierakiem zawołałem bo sam nie miałem ,gdy ta cholerna płetwa wyskoczyła z wody to tłum za moimi plecami zwariował ze śmiechu,ja ze wstydu... Drugim niecodziennym przyłowem był tegoroczny...namiot,2 osobowy,z rurkami w środku,podusiami,i kompletem śledzi na linkach.Wziął na mojego ulubionego wobka salmo podczas pstrągowej wyprawy na rzeczkę Wietcisę w Skarszewach,żal mi było salmiaka to wlazłem w spodniobutach do wody,pogmerałem jakimś badylem,potem rączka do wody i heja na brzeg-a tam szok,dobrze że turystów w środku nie było.Kolega Rafał który był ze mną ,filmował wszystko z drugiego brzegu,chciał to na YT wstawić . Jako ciekawostkę dodam że ten odcinek pstrągowej rzeczki nazywany jest AGD,ma on maks 2km długości i jest tam wszystko w wodzie co mozna sobie wyobrazić,kiedyś naliczyłem po drodze-6 lodówek,ok 15 opon,2 przednie zderzaki samochodowe,1 tylni,kubełkowe przednie fotele,2 skrzynie od telewizorów i grill.Butelek nie liczę bo to w tysiącach leży,pływa,i dzwoni na przeszkodach jak jakieś cholerne organki.
Ja widziałem worek od nawozu na spinning.
up! :) sorka za spam , ale chciałem temacik wyciągnąć na światło dziennne