W związku z tematem kilkakrotnie poruszanym na forum, a dotyczącym wątpliwości związanych uzywania środków pływających, zamieszczam cytat z RAPR, który jest dla mnie kolejna PERŁĄ wśród absolutnie porąbanych przepisów wędkarskich. A oto cytat :
Wędkarzowi nie wolno:
"h/ posługiwać się sprzętem pływającym nie zarejestrowanym i nie oznakowanym zgodnie z obowiązującymi przepisami." (-)
I nie chodzi tu o to, czy uzywamy sprzętu niezarejestrowanego do zanecania, czy do połowu, czy do zwiedzania i badania łowiska np. za pomocą echosondy..
JEST TU NAPISANE, ZE NIE WOLNO SIE PSŁUGIWAĆ.
Czyli znów PERŁA, i gratka dla nie do końca wyedukowanych łowców wykroczeń z szeregów PSR. To im daje swobodę interpretacji.
A tu muszę się przyznać Mirku że nie bardzo pojmuję niezrozumienia czy interpretacji czy też użycia tego sowa w tym przepisie, przecież słowo "posługiwać" oznacza użycie danej rzeczy. Przeważnie coś używamy zgodnie z jego przeznaczeniem i logiczne jest że jednostką pływająca nie będziesz się poruszał po drogach asfaltowych czy gruntowych a jedynie po drogach/szlakach wodnych. Dla mnie słowo "posługiwać się" jest jednoznaczne z terminem "używać". Można wiele przepisów uznać za perełki lecz według mnie do tego nie ma o co się przyczepić.
Nie wiem czy dokładnie ciebie zrozumiałem , ale jak mi wiadomo to nie wolno posługiwać się wędkarzowi we wszystkich przypadkach jakie towarzyszą wędkowaniu (słowa strażnika który kontrolował) i raczej ma rację , czyli zgodnie z tym zapisem to trzeba zarejestrować również i modele pływające używane do zanęcania, bo to sprzęt pływający – Paranoja .
Jeśli wypowiedź Mirka tak należało zrozumieć to byłaby totalna paranoja przecież we wniosku w starostwie podaje sie dł/szer/wys. burty czy jednostka taka jest z silnikiem czy też nie, ilość osób oraz ładowność/kg oczywiście wnioski w starostwach w tej samej kwestii różnią się miedzy sobą wyglądem i treścią lecz podstawowy sens ustawy jest w nich zachowany. Jak więc określić w takim modelu ładowność, ilość osób ? z silnikiem jakoś byśmy sobie poradzili :) Czy w takim razie modelarze,ludzie których hobby i pasja to modele pływające muszą rejestrować swoje jednostki?
Podczas zasiadki, kiedy bedziesz jak to określił Kolega powyżej " UŻYWAŁ" jakiegoś pływadła do pływania sobie po bajorze, w celach poznawczych, w celach sondowania dna, nie posiadając przy sobie wędek, które pozostawiłeś na brzegu, nawet niezarzucone, tylko spoczywające na podpórkach, albo w tym czasie postanowisz przewieźć żonę, lub dziecko Twoim pływadełkiem, możesz zostać ukarany za "UŻYCIE" bądź jak ujęto w przepisie "PSŁUGIWANIE SIĘ" środkiem pływającym niezarejestrowanym.
NIE UJĘTO BOWIEM W TYM PUNKCIE, DO CZEGO NIE MOZNA UZYWAĆ ŁÓDKI NIEZAREJESTROWANEJ, albo jak kto woli KIEDY NIE WOLNO SIE NIĄ POSŁUGIWAĆ.
Czy teraz sie wyraziłem jaśniej?
Mówię o celach nie związanych z połowem, czyli z trolingiem, spiningowaniem, łowieniem na spławik, zanęcaniem, wywożeniem zestawów.
Czy teraz rozumie Kolega co chciałem powiedzieć?
Zanim zarejestrowalismy łódkę, słuzyła nam tylko do celów poznawczych, rekonesansowych, a zatem nie bylismy w zgodzie z RAPRem. Choć wędki pozostawały na brzegu, pozwijane, jeden z nas ich pilnował, a drugi sznurem z ciężarkiem sondował dno, bylismy narażeni na .... upierdliwość strażników.
Nieswiadomie zresztą.
Większość z nas mysli, ze łódka musi być zarejestrowana tylko wtedy, kiedy słuzy nam do wędkowania, a to g* prawda.
No tak Mirku, ale z drugiej strony nawet jak nie jesteś wędkarzem a pływasz na niezarejestrowanym sprzęcie, nie myślę tu o dętkach od traktora czy materaca to popełniasz wykroczenie! Inna sprawa czy na takie wykroczenie powinien zwracać uwagę osobnik z PSR! Pływasz przecież bez wędek, więc w tej chwili nie jesteś wędkarzem tylko dajmy na to turystą, albo przyjacielem wędkarza który jest na brzegu i pilnuje wędek! Robisz mu przysługę! Brak precyzji w przepisie i można go interpretować jak kto chce!
Po raz kolejny muszę zaprzeczyć, przepis o którym mówisz pochodzi z przepisów i wytycznych RAPR a to dotyczy połowu ryb a więc i wędkarstwa. Jeżeli więc pływasz pływadłem w celach poznawczych jak to ująłeś a więc sondowanie dna itd to nie robisz chyba tego po to żeby żona z którą będziesz pływał miała świadomość co do ukształtowania dna i głębokości tylko robisz to w celach czysto wędkarskich. Nie rejestrować możesz sobie kajaka i tu zgodzę się można popływać sobie z małżonką czysto rekreacyjnie. I nawet wtedy jak w tym kajaku będziesz sondował dno a więc znów Twoje poczynania będą miały charakter wędkarsko-poznawczy możesz być narażony na kontrole ze strony służb do tego powołanych. I uważam że jest to słuszne założenie. Ale tak to już jest że slońce świeci a deszcz pada dla sprawiedliwych i nie sprawiedliwych chodzi mi o to że nie wszystkim dane przepisy odpowiadają.
"WĘDKARZOWI NIE WOLNO POSŁUGIWAĆ SIĘ NIEZAREJESTROWANYMI ŚRODKAMI PŁYWAJĄCYMI" (-)
Zatem skoro jestem wędkarzem, nie mogę pływać niczym, co nie ma rejestracji.
Założenie przepisu jest dobre, ale sposób opisania tegoż przepisu jest o kant dupy roz....
Co to kogo obchodzi, że sobie człowiek pływa łódką, pontonem, kajakiem, nawet jesli jest wędkarzem?
A moze ja tak lubię, ze zanim zaczne wędkować, popływam sobie po kałuży?
I co to obchofdzi jakiegoś PSR-a?
Ja rozumiem, że ten przepis ma brzmieć zupełnie inaczej, aby nie było zadnych wątpliwości.
Jeśli będąc kierowcą, postepować musisz zgodnie z przepisami, i nie wolno ci np. wyprzedzać w pewnych miejscach, tojest to dokładnie sprecyzowane.
A mozna by było napoisać jak w RAPR:
KIEROWCY NIE WOLNO WYPRZEDZAĆ.
I nie zgadzam sie z tezą, że przepis o środkach pływających jest prawidłowo skonstruowany, podobnie zresztą jak przepis o PRAWIE UDOSTĘPNIENIA WĘDKI WSPÓŁMAŁŻONKOWI.
Są to pączki stworzone przez ludzi bez pojecia o tym, co tworzą.
Takich kwiatków jest więcej i należałoby z tym wreszcie zrobić porządek.
Tylko jak, skoro połowa wędkarzy nie widzi tych pereł i na dodatek uważają że są one w porządeczku.
Jeśli by napisano, że:
Wędkarzowi nie wolno uzywać śr. pływających do połowu dowolną metodą, a ponadto do zanęcania, wywożenia zestawów i sondowania dna, wtedy byłbym spokojny i nie czepiałbym się tego przepisu.
Sprawa jest jasna do tego stopnia, że aż mnie dziwi sposób myslenia Kolegi.
Mirku troszkę przesadziłeś z tą nadinterpretacją przepisu . RAPW to regulamin dla wędkarzy który musi być dostosowany do zapisów Ustawy o Rybactwie Śródlądowym która dotyczy wszystkich uprawnionych do połowu ryb .
W Ustawie wymaga się od nich aby:
2.Sprzęt pływający służący do połowu ryb podlega obowiązkowi oznakowania i rejestracji.
Czyli wędkarzowi nie wolno (RAPR):
"h/ posługiwać się sprzętem pływającym nie zarejestrowanym i nie oznakowanym zgodnie z obowiązującymi przepisami." (-)
A co jak nie służy do połowu ryb? Tylko używa go wędkarz? I to do innych celów niż wędkowanie?
Ustawa o rybactwie nie dotyczy rekreacji, ale właśnie połowu ryb i osób poławiających ryby, a nie turystów, wczasowiczów, spacerowiczów.
A pomijając już czy mam rację czy nie myślę że brzmienie tego przepisu takie jakie zproponowałem, jest mądrzejsze i konkretniejsze niż to, które obowiązuje.
No i następna sprawa: co to kurna ma być, że ja jako wędkarz, mając swoje przepisy wędkarskie, muszę sztudiowac jakieś ustawy o rybactwie?
Kogo z nas obchodzi jakaś ustawa o rybactwie?
Całe wędkarskie prawo powinno być tak opracowane, by znając regulamin wędkarski, człowiek był w zgodzie z prawem.
To nie ja i nie Ty, jesteśmy zobligowani do tego, by śledzić dzienniki ustaw i uczyć się prawa, bo wtedy rzućmy robotę i studiujmy, a potem będziemy pracowac jako prawnicy. To beton zwany dalej pierdzistołkami z PZW jest zobligowany znać prawo i uaktualniać RAPR, tak by był on zgodny ze współczesnym prawem.
A jesli ma byc zgodny z prawem, to musi byc mądrze, jasno , logicznie i konkretnie zredagowany.
Może przesadzam, ale gdzieś tam jakąś małą rację mam.
Nie wiem czemu się zdenerwowałeś i mam nadzieje ze spowodowane jest to co najwyżej moim odmiennym od twojego zdaniem a nie samym faktem mojej osoby. Tak czy owak niema się czym denerwować to jest podstawa każdej dyskusji nie bawmy się w "Niesiołowskiego" Z przepisem odnośnie użyczenia wędki współmałżonkowi rzeczywiście jest coś nie tak i tu bezdyskusyjnie się z Tobą zgadzam. W całym tym zapisie nigdzie nie jest powiedziane ze moja zona musi posiadać kartę wędkarska abym dopiero wtedy mógł jej udostępnić jedna z moich wędek. Powiedzcie sami jak byście go zrozumieli? "członek PZW ma prawo udostępnić współmałżonkowi jedną ze swoich wędek do wędkowania w granicach przysługującego mu stanowiska i limitu połowu, bez konieczności uiszczania przez współmałżonka składki członkowskiej....." Rozumienie tego przepisu biorąc go na logikę jest takie że Moja małżonka może otrzymać jedna z moich wędek i razem możemy obie powędkować czy nie? Jedynie małe zdanie którego równie można nie zauważyć co podobnie zinterpretować "bez konieczności uiszczania przez współmałżonka składki członkowskiej....." może nas troszkę zastanowić choć przyznam się szczerze mnie osobiście nie zastanowiło i jeździliśmy z małżonka cały prawie sezon 2009 gdzie małżonka moja nie ma karty wędkarskiej a wędkę zgodnie z rozumianymi prze ze mnie przepisami ode mnie otrzymywała. Dopiero mój list do Rzecznika Pana Kustosza uświadomił mi że jest inaczej lecz na pytanie dlaczego nie ujęte jest to w przepisie powołał się właśnie na to końcowe zdanie o którym już pisałem i tu się z Mirkiem zgodzę... paranoja!!!
Zgadzam się z Ghostmirem. Moim zdaniem "perełki" w przepisach ARPR wynikaja przede wszystkim z mylenia "rybaka" z "wędkarzem". A już konkretniej- jeśli płynę na łódce, pontonie itp. z rozłożonym sprzętem (wędki) to łodka złuży do połowu. Natomiast jeżeli nawet posługuję się echosondą, to mogę robić to w celach poznawczych- czyli nie muszę rejestrować sprzętu. Idąc torem rozumowania Lomgina ( z całym szacunkiem), to czy idąc dróżką nad wodą i mając wędkę muszę mieć kartyę wędkarską i wpis do rejestru?? Pozdrawiam
Oczywiście Kris że musisz, powiedz są jeśli nie posiadasz karty wędkarskiej po ci wędka? Przecież to co mówisz z całym szacunkiem do ciebie pozbawione jest logiki. Powiem więcej posiadam echosondę przystosowaną do wyrzutu w kierunku wody wędka a odbiornik mam zawieszony na szyi, używam do tego spiningu dzięki któremu wyrzucam czujnik na 40 m. Sondowałem sobie w ten sposób dno na Wiśle taka fana rynna, podjechała Policja i sprawdzała uprawnienia wędkarzy z zaciekawieniem patrzyłem kiedy przyjdą i do mnie .. i przyszli :) oprosili o uprawnienia dałem im Dowód Osobisty patrząc co będzie dalej, poprosili o Kartę Wędkarską dałem im ją bo nie uważam że bezsensowny opór w tej kwestii byłby całkowicie na miejscu. Zapytałem jednak z jakiego powodu zostałem poproszony o tego typu dokumenty lub może inaczej dlaczego miałbym je posiadać skoro sprzęt który mam nie jest uznany w myśl przepisów jako wędka służąca do połowu ryb, usłyszałem że czynności które wykonuje służą mi do informacji które następnie będą wykorzystane prze ze mnie do takiego połowu w przyszłości. I to owszem uważam że w tej sytuacji Panowie nadużyli przepisów co do mojej osoby i metody spędzania czasu nad wodą. Ale nie w przypadkach wcześniej omawianych.
Zgadzam sie z Kolegą Kiris. Jeśli nawet obwieszę się sprzętem wedkarskim tak, że będe miał kłopoty z poruszaniem sie, i bede spacerował zadając szpan markowymi gadżetami nad dowolnym zbiornikiem wodnym, albo będę sobie machał wędką i smigał po wodzie np. zawieszoną na końcu śrubką zamiast przynęty, czyli nie będe wędkował, tylko sie bawił w taki sposób, bo mam taki kaprys, to wszelkie słuzby moga mi nagwizdać, ponieważ nie znajdzi się przepis, w myśl którego mozna by mnie ukarać. Idąc dalej, jesli nie była by to POLICJA, nie pokazałbym takiemu panu nawet dowodu osobistego, a o uprawnieniach nie wspomnę. Proszę mi pokazać takli przepis, ze nie wolno mi się bawić wędką nad wodą, nie mając na końcu zyłki jakiejś przynety.
No a jak sie śrubka bedzie błyszczeć, to moze się na nia uwiesić jakaś rybka. A jak połknie głęboko, to ja nawet wyholuę.
Jestem jednak pewny, że żaden sąd ni znajdzie odpowiedniego paragrafu.
Posiadanie wędki nie zmusza do posiadania uprawnień, a czynności związane z wędkowaniem są nieokreślone w zadnym przepisie.
W RAPR jest tylko co mi wolno, lub niewolno będąc wędkarzem, ale nie opisano co rozumie sie przez czynności związane z połowem ryb.
Panowie myślę, że zaczynamy ocierać się o absurd! Posiadanie wędki nawet nad wodą nie obliguje do posiadania karty wędkarskiej! Czy narciarz chodzący po Krupówkach ze sprzętem narciarskim i nartami potrafi na nich jeżdzić czy nie!? Może chce się tylko pokazać! I tyle! Tak samo z wędkarzem! Według mnie wędkarzem jest ten kto posiada kartę wędkarską z aktualnymi opłatami! Samo posiadanie wędki czy łódki nie czyni człowieka wędkarzem, może co najwyżej kłusownikiem, ale też musi wykonywać odpowiednie czynności! Co to jest wędka w regulaminie pisze! Jeśli byłbym nad wodą z nieuzbrojoną wędką nawet na łodzi nie zarejestrowanej to wg mnie, nie powinie mieć żadnych zastrzeżeń strażnik PSR. Patrz Krupówki i narciarz!
Wiekszość osób kontrolujacych (i nie wyszczególniam jak to formacja) to ludzie niedouczeni i bez znajomosci konkretów. A prawo żle zredagowane i bzdurne, wzajemnie sie wykluczające bzdury, daja tym ludziom dowolność interpretacji przepisów. I to jest właśnie to, na co chciałem zwrócic uwagę w tym temacie.
Oczywiście masz rację. Dlatego że przepisy są żle skonstruowane i pozwalają dowolnie je interpretować! A o poziomie wiedzy strażników wolę nie dyskutować, bo na usta cisną się same nie cenzuralne słowa. Tak jak większość przepisów w tym kraju, w każdym znajdzie się jakaś luka. Kiedyś wyholowałem sandacza i nawet nie wiem czy to był strażnik, SSR czy tylko nawiedzony działacz. Darł się z odległości ok 30 - 40 m, że nie wymiarowy! Tak jakby palant miał miarkę w oku. Zmierzyłem i miał miarę mogłem go zabrać chyba, by się zes........ Puściłem i mowę mu odjęło! Nie zabieram niedorostków! A jak powinno być !? Trzeba podejść zmierzyć i wtedy coś powiedzieć, a nie drzeć mordę z odległości kilkudziesięciu metrów. Wiem co mówię bo byłem kiedyś SSR. Przepisy muszą być jasno i precyzyjnie sformułowane, aby nie było możliwości na ich dowolną interpretację.
Powiem wam ciekawostkę Kiedyś byłem nad zbiornikiem i nęciłem (tylko nęciłem) rakieta zanętową I podeszli do mnie panowie z SSR i nie dokonali kontroli pytanie ...A czemu nie zażądali oni dokumentów ????? Ponieważ mając wędkę żyłkę nie posiadałem bardzo istotnego elementu zestawu czyli haczyka i w tym wypadku nie dokonywałem połowu idąc dalej żaden przepis PZW ale to żaden nie jest w stanie mi zabronić sondować.pływać na sprzęcie (zarejestrowanym czy nie ) kiedy w świetle regulaminu nie dokonuje połowu .Chyba że na zbiorniku jest całkowity zakaz pływania na sprzęcie TAKI ZAKAZ MOŻE WYDAĆ: WOJEWODA ,STAROSTA .BURMISTRZ , a nie dzierżawca. Art. 34. 1. Każdemu przysługuje prawo do powszechnego korzystania ze śródlądowych powierzchniowych wód publicznych, z morskich wód wewnętrznych wraz z morskimi wodami wewnętrznymi Zatoki Gdańskiej, z wód morza terytorialnego, i jeżeli przepisy nie stanowią inaczej.
do czasu jak nie uzbroję wędek i nie zacznę wywozić zestawów niestety nie lamę prawa ponieważ nie dokonuje połowu ,tylko wypływam reakcyjnie .Słowo nie mam karty i nie wędkuje powinno wystarczyć BZDURA??? pewnie że tak ZAKAZ NĘCENIA może wydać wojewoda itp.. urzędnicy lub jakiś urzędnik ochrony środowiska , jak to się ma czyli mogę nęcić z brzegu a z wywózki nie To jest tak jako szary człowiek mogę karmić rybki ,gołębie ,kaczuszki chyba ze będzie przepis tak jak tu http://www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/article?AID=/20090623/POWIAT0104/7782563 lub mozna prosić o rozwagę tak jak tu http://www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/article?AID=/20090614/POWIAT0110/204214663
dlatego zadałem pytanie co mi grozi jeśli wywiozę zanętę ale zostałem żle zrozumiany
Mam pytanie do tych, co posiadają odpowiednią wiedzę.
- CZY NABYCIE UPRAWNIEŃ STRAZNIKA SSR, BĄDŹ PSR, JEST JEDNORAZOWYM AKTEM, KTÓRY NADAJE TAKIE UPRAWNIENIA BEZTERMINOWO, CZY TAKI FUNKCJONARIUSZ MUSI OKRESOWO ODNAWIAĆ SWE UPRAWNIENIA, NP. ZDAJĄC EGZAMIN WERYFIKACYJNY ?
Przepisy sie zmieniają, wychodzą nowe ustawy.
Górnik ma coroczne szkolenia, ratownik górniczy ma egzaminy, badania.
Czy straznicy PSZR I SSR też mają coroczne kursy i egzaminy?
CZY PIERDOŁA KTÓRA NABYŁA UPRAWNIENIA DO KONTROLI 40 LAT TEMU NADAL JEST PEŁNOWPRAWNYM STRAŻNIKIEM?
Mysle, ze gdybys wedkowal w na obszarze oznakowanym i dozwolonym dla lowiacych kusza to... dlaczego nie. Ale amatorzy kuszy maja swoje okreslone przepisy i teoretycznie nie powinno to sie zazebiac.
Odpowiadam ci zfghost na Twoje pytanie i wie nawet do czego pijesz, otórz: strażnik SSR powinien zapoznać się z regulaminem amatorskiego połowu ryb, z regulaminem SSR ustanawianym przez starostę na podstawie ustawy z 18 kwietnia 1985 r.o rybactwie śródlądowym (DzU z 1999 r. nr 66,poz.750 ze zm.) oraz zapoznać się a najlepiej wykuć na blachę Statut i przystępuje do egzaminu na którym jest Komendant Powiatowy jakiś gostek z Policji oraz ktoś wyższy z PSR, co najważniejsze taki egzamin powinien poprawiać co roku!!!! Lecz z przykrością muszę stwierdzić że w większości przypadków tak nie jest, lecz może wszystkich szczegółów zdradzał nie będę tym się powinien zając ktoś inny niż ja.
Wędkarz ma dostać książeczkę z RAPR, zapoznać się z treścią i stosować się do w/w regulaminu oraz "aktualizować" swoją wiedzę, bo to leży w jego interesie, aby strażnik nie ukarał go za jego niewiedzę. Natomiast strażnicy powinni zdawać taki egzamin regularnie, żeby upewnić się, że znają swoje obowiązki i "przywileje" oraz po to, aby mieć pewność, że żaden dziadek nie ukarze wędkarza za zakaz sprzed 20lat i będzie wiedział co "ścigać" ;>
Bardziej obrazowo: kierowca, który zdał na prawko 20lat temu powinien dowiedzieć się czy wyszły nowe przepisy, bo inaczej dostanie mandat za swoją niewiedzę i lenistwo. Policjant powinien zdawać egzamin ze znajomości przepisów i swoich kompetencji regularnie i po każdej zmianie przepisów, bo nie wiedząc, że przejeżdżanie na czerwonym jest karane nie będzie takiej kary egzekwował.... albo zapomni sobie, że komuny i milicji już nie ma i będzie pałował za przejście przez ulicę... Proste.
Ghostimir ma tu słuszność poruszając temat interpretacji przepisów bo w wielu przypadkach same zapisy są wieloznaczne i można ich dowolnie interpretować zgodnie z upodobaniem każdego człowieka. Każdy kontrolujący jest inny i inaczej interpretuje dany przepis i też będzie miał rację . Zastąpienie słów : wędkować lub łowić słowami posługiwać lub używać daje większe możliwości interpretowania danego przepisy i to raczej jest wprowadzone pod kątem kontrolujących a nie wędkarzy . Panowie ci jeżeli zechcą nas ugryźć to tylko zmieniają sposób rozumienia danego słowa i są na prawie. W starym regulaminie tym jeszcze przed zmianami przepisy były bardziej precyzyjne , chociaż wiele zwrotów było nie potrzebnych . Jednym słowem nasz regulamin poprawiono w taki sposób aby wszyscy mieli rację a nie tak aby był bardziej jednoznaczny. Nic nie dadzą egzaminy na uprawnienia i uczenie sie na pamięć do póki nasz regulamin nie będzie jednoznacznie sprecyzowany.
Raczej ja naciskał bym na poprawienie regulaminu tak aby wszystko było jasne , a dopiero robił bym egzaminy i szkolił służby kontrolujące nas . A miał być lepszy i bardziej zrozumiały dla wędkarzy a w końcu okazało się że bardziej wprowadza zamieszanie i możliwości interpretowania mogą być dowolne. Czasami jedyną drogą na udowodnienie prawdy jest sąd i to nie do końca , bo nie wiadomo na kogo trafimy. To jest nasza Polska rzeczywistość i tym się różnimy od innych krajów .
W związku z tematem kilkakrotnie poruszanym na forum, a dotyczącym wątpliwości związanych uzywania środków pływających, zamieszczam cytat z RAPR, który jest dla mnie kolejna PERŁĄ wśród absolutnie porąbanych przepisów wędkarskich. A oto cytat :
Wędkarzowi nie wolno:
"h/ posługiwać się sprzętem pływającym nie zarejestrowanym i nie oznakowanym zgodnie z obowiązującymi przepisami." (-)
I nie chodzi tu o to, czy uzywamy sprzętu niezarejestrowanego do zanecania, czy do połowu, czy do zwiedzania i badania łowiska np. za pomocą echosondy..
JEST TU NAPISANE, ZE NIE WOLNO SIE PSŁUGIWAĆ.
Czyli znów PERŁA, i gratka dla nie do końca wyedukowanych łowców wykroczeń z szeregów PSR. To im daje swobodę interpretacji.
DURA LEX, SED LEX
A tu muszę się przyznać Mirku że nie bardzo pojmuję niezrozumienia czy interpretacji czy też użycia tego sowa w tym przepisie, przecież słowo "posługiwać" oznacza użycie danej rzeczy. Przeważnie coś używamy zgodnie z jego przeznaczeniem i logiczne jest że jednostką pływająca nie będziesz się poruszał po drogach asfaltowych czy gruntowych a jedynie po drogach/szlakach wodnych. Dla mnie słowo "posługiwać się" jest jednoznaczne z terminem "używać".
Można wiele przepisów uznać za perełki lecz według mnie do tego nie ma o co się przyczepić.
Nie wiem czy dokładnie ciebie zrozumiałem , ale jak mi wiadomo to nie wolno posługiwać się wędkarzowi we wszystkich przypadkach jakie towarzyszą wędkowaniu (słowa strażnika który kontrolował) i raczej ma rację , czyli zgodnie z tym zapisem to trzeba zarejestrować również i modele pływające używane do zanęcania, bo to sprzęt pływający – Paranoja .
Jeśli wypowiedź Mirka tak należało zrozumieć to byłaby totalna paranoja przecież we wniosku w starostwie podaje sie dł/szer/wys. burty czy jednostka taka jest z silnikiem czy też nie, ilość osób oraz ładowność/kg oczywiście wnioski w starostwach w tej samej kwestii różnią się miedzy sobą wyglądem i treścią lecz podstawowy sens ustawy jest w nich zachowany. Jak więc określić w takim modelu ładowność, ilość osób ? z silnikiem jakoś byśmy sobie poradzili :) Czy w takim razie modelarze,ludzie których hobby i pasja to modele pływające muszą rejestrować swoje jednostki?
Przepis jest tak sformułowany, że:
Podczas zasiadki, kiedy bedziesz jak to określił Kolega powyżej " UŻYWAŁ" jakiegoś pływadła do pływania sobie po bajorze, w celach poznawczych, w celach sondowania dna, nie posiadając przy sobie wędek, które pozostawiłeś na brzegu, nawet niezarzucone, tylko spoczywające na podpórkach, albo w tym czasie postanowisz przewieźć żonę, lub dziecko Twoim pływadełkiem, możesz zostać ukarany za "UŻYCIE" bądź jak ujęto w przepisie "PSŁUGIWANIE SIĘ" środkiem pływającym niezarejestrowanym.
NIE UJĘTO BOWIEM W TYM PUNKCIE, DO CZEGO NIE MOZNA UZYWAĆ ŁÓDKI NIEZAREJESTROWANEJ, albo jak kto woli KIEDY NIE WOLNO SIE NIĄ POSŁUGIWAĆ.
Czy teraz sie wyraziłem jaśniej?
Mówię o celach nie związanych z połowem, czyli z trolingiem, spiningowaniem, łowieniem na spławik, zanęcaniem, wywożeniem zestawów.
Czy teraz rozumie Kolega co chciałem powiedzieć?
Zanim zarejestrowalismy łódkę, słuzyła nam tylko do celów poznawczych, rekonesansowych, a zatem nie bylismy w zgodzie z RAPRem. Choć wędki pozostawały na brzegu, pozwijane, jeden z nas ich pilnował, a drugi sznurem z ciężarkiem sondował dno, bylismy narażeni na .... upierdliwość strażników.
Nieswiadomie zresztą.
Większość z nas mysli, ze łódka musi być zarejestrowana tylko wtedy, kiedy słuzy nam do wędkowania, a to g* prawda.
DLATEGO UWAŻAM TEN PRZEPIS ZA PERŁĘ.
No tak Mirku, ale z drugiej strony nawet jak nie jesteś wędkarzem a pływasz na niezarejestrowanym sprzęcie, nie myślę tu o dętkach od traktora czy materaca to popełniasz wykroczenie! Inna sprawa czy na takie wykroczenie powinien zwracać uwagę osobnik z PSR! Pływasz przecież bez wędek, więc w tej chwili nie jesteś wędkarzem tylko dajmy na to turystą, albo przyjacielem wędkarza który jest na brzegu i pilnuje wędek! Robisz mu przysługę! Brak precyzji w przepisie i można go interpretować jak kto chce!
Po raz kolejny muszę zaprzeczyć, przepis o którym mówisz pochodzi z przepisów i wytycznych RAPR a to dotyczy połowu ryb a więc i wędkarstwa. Jeżeli więc pływasz pływadłem w celach poznawczych jak to ująłeś a więc sondowanie dna itd to nie robisz chyba tego po to żeby żona z którą będziesz pływał miała świadomość co do ukształtowania dna i głębokości tylko robisz to w celach czysto wędkarskich. Nie rejestrować możesz sobie kajaka i tu zgodzę się można popływać sobie z małżonką czysto rekreacyjnie. I nawet wtedy jak w tym kajaku będziesz sondował dno a więc znów Twoje poczynania będą miały charakter wędkarsko-poznawczy możesz być narażony na kontrole ze strony służb do tego powołanych. I uważam że jest to słuszne założenie.
Ale tak to już jest że slońce świeci a deszcz pada dla sprawiedliwych i nie sprawiedliwych chodzi mi o to że nie wszystkim dane przepisy odpowiadają.
Napisano;
"WĘDKARZOWI NIE WOLNO POSŁUGIWAĆ SIĘ NIEZAREJESTROWANYMI ŚRODKAMI PŁYWAJĄCYMI" (-)
Zatem skoro jestem wędkarzem, nie mogę pływać niczym, co nie ma rejestracji.
Założenie przepisu jest dobre, ale sposób opisania tegoż przepisu jest o kant dupy roz....
Co to kogo obchodzi, że sobie człowiek pływa łódką, pontonem, kajakiem, nawet jesli jest wędkarzem?
A moze ja tak lubię, ze zanim zaczne wędkować, popływam sobie po kałuży?
I co to obchofdzi jakiegoś PSR-a?
Ja rozumiem, że ten przepis ma brzmieć zupełnie inaczej, aby nie było zadnych wątpliwości.
Jeśli będąc kierowcą, postepować musisz zgodnie z przepisami, i nie wolno ci np. wyprzedzać w pewnych miejscach, tojest to dokładnie sprecyzowane.
A mozna by było napoisać jak w RAPR:
KIEROWCY NIE WOLNO WYPRZEDZAĆ.
I nie zgadzam sie z tezą, że przepis o środkach pływających jest prawidłowo skonstruowany, podobnie zresztą jak przepis o PRAWIE UDOSTĘPNIENIA WĘDKI WSPÓŁMAŁŻONKOWI.
Są to pączki stworzone przez ludzi bez pojecia o tym, co tworzą.
Takich kwiatków jest więcej i należałoby z tym wreszcie zrobić porządek.
Tylko jak, skoro połowa wędkarzy nie widzi tych pereł i na dodatek uważają że są one w porządeczku.
Jeśli by napisano, że:
Wędkarzowi nie wolno uzywać śr. pływających do połowu dowolną metodą, a ponadto do zanęcania, wywożenia zestawów i sondowania dna, wtedy byłbym spokojny i nie czepiałbym się tego przepisu.
Sprawa jest jasna do tego stopnia, że aż mnie dziwi sposób myslenia Kolegi.
oczywiście niezarejestrowanych środków pływających - bo juz się zdenerwowałem.
Mirku troszkę przesadziłeś z tą nadinterpretacją przepisu . RAPW to regulamin dla wędkarzy który musi być dostosowany do zapisów Ustawy o Rybactwie Śródlądowym która dotyczy wszystkich uprawnionych do połowu ryb .
W Ustawie wymaga się od nich aby:
2.Sprzęt pływający służący do połowu ryb podlega obowiązkowi oznakowania i rejestracji.
Czyli wędkarzowi nie wolno (RAPR):
"h/ posługiwać się sprzętem pływającym nie zarejestrowanym i nie oznakowanym zgodnie z obowiązującymi przepisami." (-)
Tak jak powiedziałeś Grzesiu :
"służący do połowu ryb podlega"....(-)
A co jak nie służy do połowu ryb? Tylko używa go wędkarz? I to do innych celów niż wędkowanie?
Ustawa o rybactwie nie dotyczy rekreacji, ale właśnie połowu ryb i osób poławiających ryby, a nie turystów, wczasowiczów, spacerowiczów.
A pomijając już czy mam rację czy nie myślę że brzmienie tego przepisu takie jakie zproponowałem, jest mądrzejsze i konkretniejsze niż to, które obowiązuje.
No i następna sprawa: co to kurna ma być, że ja jako wędkarz, mając swoje przepisy wędkarskie, muszę sztudiowac jakieś ustawy o rybactwie?
Kogo z nas obchodzi jakaś ustawa o rybactwie?
Całe wędkarskie prawo powinno być tak opracowane, by znając regulamin wędkarski, człowiek był w zgodzie z prawem.
To nie ja i nie Ty, jesteśmy zobligowani do tego, by śledzić dzienniki ustaw i uczyć się prawa, bo wtedy rzućmy robotę i studiujmy, a potem będziemy pracowac jako prawnicy. To beton zwany dalej pierdzistołkami z PZW jest zobligowany znać prawo i uaktualniać RAPR, tak by był on zgodny ze współczesnym prawem.
A jesli ma byc zgodny z prawem, to musi byc mądrze, jasno , logicznie i konkretnie zredagowany.
Może przesadzam, ale gdzieś tam jakąś małą rację mam.
Nie wiem czemu się zdenerwowałeś i mam nadzieje ze spowodowane jest to co najwyżej moim odmiennym od twojego zdaniem a nie samym faktem mojej osoby. Tak czy owak niema się czym denerwować to jest podstawa każdej dyskusji nie bawmy się w "Niesiołowskiego"
Z przepisem odnośnie użyczenia wędki współmałżonkowi rzeczywiście jest coś nie tak i tu bezdyskusyjnie się z Tobą zgadzam. W całym tym zapisie nigdzie nie jest powiedziane ze moja zona musi posiadać kartę wędkarska abym dopiero wtedy mógł jej udostępnić jedna z moich wędek. Powiedzcie sami jak byście go zrozumieli? "członek PZW ma prawo udostępnić współmałżonkowi jedną ze swoich wędek do wędkowania w granicach przysługującego mu stanowiska i limitu połowu, bez konieczności uiszczania przez współmałżonka składki członkowskiej....."
Rozumienie tego przepisu biorąc go na logikę jest takie że Moja małżonka może otrzymać jedna z moich wędek i razem możemy obie powędkować czy nie? Jedynie małe zdanie którego równie można nie zauważyć co podobnie zinterpretować "bez konieczności uiszczania przez współmałżonka składki członkowskiej....." może nas troszkę zastanowić choć przyznam się szczerze mnie osobiście nie zastanowiło i jeździliśmy z małżonka cały prawie sezon 2009 gdzie małżonka moja nie ma karty wędkarskiej a wędkę zgodnie z rozumianymi prze ze mnie przepisami ode mnie otrzymywała. Dopiero mój list do Rzecznika Pana Kustosza uświadomił mi że jest inaczej lecz na pytanie dlaczego nie ujęte jest to w przepisie powołał się właśnie na to końcowe zdanie o którym już pisałem i tu się z Mirkiem zgodzę... paranoja!!!
Ręce opadają.
Zgadzam się z Ghostmirem. Moim zdaniem "perełki" w przepisach ARPR wynikaja przede wszystkim z mylenia "rybaka" z "wędkarzem". A już konkretniej- jeśli płynę na łódce, pontonie itp. z rozłożonym sprzętem (wędki) to łodka złuży do połowu. Natomiast jeżeli nawet posługuję się echosondą, to mogę robić to w celach poznawczych- czyli nie muszę rejestrować sprzętu. Idąc torem rozumowania Lomgina ( z całym szacunkiem), to czy idąc dróżką nad wodą i mając wędkę muszę mieć kartyę wędkarską i wpis do rejestru?? Pozdrawiam
Właśnie własnie Kiris. Piątkę przybijam.
Oczywiście Kris że musisz, powiedz są jeśli nie posiadasz karty wędkarskiej po ci wędka? Przecież to co mówisz z całym szacunkiem do ciebie pozbawione jest logiki.
Powiem więcej posiadam echosondę przystosowaną do wyrzutu w kierunku wody wędka a odbiornik mam zawieszony na szyi, używam do tego spiningu dzięki któremu wyrzucam czujnik na 40 m. Sondowałem sobie w ten sposób dno na Wiśle taka fana rynna, podjechała Policja i sprawdzała uprawnienia wędkarzy z zaciekawieniem patrzyłem kiedy przyjdą i do mnie .. i przyszli :)
oprosili o uprawnienia dałem im Dowód Osobisty patrząc co będzie dalej, poprosili o Kartę Wędkarską dałem im ją bo nie uważam że bezsensowny opór w tej kwestii byłby całkowicie na miejscu. Zapytałem jednak z jakiego powodu zostałem poproszony o tego typu dokumenty lub może inaczej dlaczego miałbym je posiadać skoro sprzęt który mam nie jest uznany w myśl przepisów jako wędka służąca do połowu ryb, usłyszałem że czynności które wykonuje służą mi do informacji które następnie będą wykorzystane prze ze mnie do takiego połowu w przyszłości. I to owszem uważam że w tej sytuacji Panowie nadużyli przepisów co do mojej osoby i metody spędzania czasu nad wodą. Ale nie w przypadkach wcześniej omawianych.
Zgadzam sie z Kolegą Kiris. Jeśli nawet obwieszę się sprzętem wedkarskim tak, że będe miał kłopoty z poruszaniem sie, i bede spacerował zadając szpan markowymi gadżetami nad dowolnym zbiornikiem wodnym, albo będę sobie machał wędką i smigał po wodzie np. zawieszoną na końcu śrubką zamiast przynęty, czyli nie będe wędkował, tylko sie bawił w taki sposób, bo mam taki kaprys, to wszelkie słuzby moga mi nagwizdać, ponieważ nie znajdzi się przepis, w myśl którego mozna by mnie ukarać. Idąc dalej, jesli nie była by to POLICJA, nie pokazałbym takiemu panu nawet dowodu osobistego, a o uprawnieniach nie wspomnę. Proszę mi pokazać takli przepis, ze nie wolno mi się bawić wędką nad wodą, nie mając na końcu zyłki jakiejś przynety.
No a jak sie śrubka bedzie błyszczeć, to moze się na nia uwiesić jakaś rybka. A jak połknie głęboko, to ja nawet wyholuę.
Jestem jednak pewny, że żaden sąd ni znajdzie odpowiedniego paragrafu.
Posiadanie wędki nie zmusza do posiadania uprawnień, a czynności związane z wędkowaniem są nieokreślone w zadnym przepisie.
W RAPR jest tylko co mi wolno, lub niewolno będąc wędkarzem, ale nie opisano co rozumie sie przez czynności związane z połowem ryb.
Przypomina mi to sytuacje, kiedy PSR-ek sie przyczepił do trzeciej wędki, na końcu którego to zestawu był ci umocowany marker.
Panowie myślę, że zaczynamy ocierać się o absurd! Posiadanie wędki nawet nad wodą nie obliguje do posiadania karty wędkarskiej! Czy narciarz chodzący po Krupówkach ze sprzętem narciarskim i nartami potrafi na nich jeżdzić czy nie!? Może chce się tylko pokazać! I tyle! Tak samo z wędkarzem! Według mnie wędkarzem jest ten kto posiada kartę wędkarską z aktualnymi opłatami! Samo posiadanie wędki czy łódki nie czyni człowieka wędkarzem, może co najwyżej kłusownikiem, ale też musi wykonywać odpowiednie czynności! Co to jest wędka w regulaminie pisze! Jeśli byłbym nad wodą z nieuzbrojoną wędką nawet na łodzi nie zarejestrowanej to wg mnie, nie powinie mieć żadnych zastrzeżeń strażnik PSR. Patrz Krupówki i narciarz!
A założymy się?
Wiekszość osób kontrolujacych (i nie wyszczególniam jak to formacja) to ludzie niedouczeni i bez znajomosci konkretów. A prawo żle zredagowane i bzdurne, wzajemnie sie wykluczające bzdury, daja tym ludziom dowolność interpretacji przepisów. I to jest właśnie to, na co chciałem zwrócic uwagę w tym temacie.
Oczywiście masz rację. Dlatego że przepisy są żle skonstruowane i pozwalają dowolnie je interpretować! A o poziomie wiedzy strażników wolę nie dyskutować, bo na usta cisną się same nie cenzuralne słowa. Tak jak większość przepisów w tym kraju, w każdym znajdzie się jakaś luka. Kiedyś wyholowałem sandacza i nawet nie wiem czy to był strażnik, SSR czy tylko nawiedzony działacz. Darł się z odległości ok 30 - 40 m, że nie wymiarowy! Tak jakby palant miał miarkę w oku. Zmierzyłem i miał miarę mogłem go zabrać chyba, by się zes........ Puściłem i mowę mu odjęło! Nie zabieram niedorostków! A jak powinno być !? Trzeba podejść zmierzyć i wtedy coś powiedzieć, a nie drzeć mordę z odległości kilkudziesięciu metrów. Wiem co mówię bo byłem kiedyś SSR. Przepisy muszą być jasno i precyzyjnie sformułowane, aby nie było możliwości na ich dowolną interpretację.
Powiem wam ciekawostkę
Kiedyś byłem nad zbiornikiem i nęciłem (tylko nęciłem) rakieta zanętową
I podeszli do mnie panowie z SSR i nie dokonali kontroli
pytanie ...A czemu nie zażądali oni dokumentów ?????
Ponieważ mając wędkę żyłkę nie posiadałem bardzo istotnego elementu zestawu
czyli haczyka i w tym wypadku nie dokonywałem połowu
idąc dalej żaden przepis PZW ale to żaden nie jest w stanie mi zabronić sondować.pływać na sprzęcie (zarejestrowanym czy nie ) kiedy w świetle regulaminu nie dokonuje połowu .Chyba że na zbiorniku jest całkowity zakaz pływania na sprzęcie TAKI ZAKAZ MOŻE WYDAĆ: WOJEWODA ,STAROSTA .BURMISTRZ , a nie dzierżawca. Art. 34. 1. Każdemu przysługuje prawo do powszechnego korzystania ze śródlądowych powierzchniowych wód publicznych, z morskich wód wewnętrznych wraz z morskimi wodami wewnętrznymi Zatoki Gdańskiej, z wód morza terytorialnego, i jeżeli przepisy nie stanowią inaczej.
do czasu jak nie uzbroję wędek i nie zacznę wywozić zestawów niestety nie lamę prawa ponieważ nie dokonuje połowu ,tylko wypływam reakcyjnie .Słowo nie mam karty i nie wędkuje powinno wystarczyć BZDURA??? pewnie że tak
ZAKAZ NĘCENIA może wydać wojewoda itp.. urzędnicy lub jakiś urzędnik ochrony środowiska , jak to się ma czyli mogę nęcić z brzegu a z wywózki nie
To jest tak jako szary człowiek mogę karmić rybki ,gołębie ,kaczuszki chyba ze będzie przepis tak jak tu http://www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/article?AID=/20090623/POWIAT0104/7782563 lub mozna prosić o rozwagę tak jak tu http://www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/article?AID=/20090614/POWIAT0110/204214663
dlatego zadałem pytanie co mi grozi jeśli wywiozę zanętę ale zostałem żle zrozumiany
Mam pytanie do tych, co posiadają odpowiednią wiedzę.
- CZY NABYCIE UPRAWNIEŃ STRAZNIKA SSR, BĄDŹ PSR, JEST JEDNORAZOWYM AKTEM, KTÓRY NADAJE TAKIE UPRAWNIENIA BEZTERMINOWO, CZY TAKI FUNKCJONARIUSZ MUSI OKRESOWO ODNAWIAĆ SWE UPRAWNIENIA, NP. ZDAJĄC EGZAMIN WERYFIKACYJNY ?
Przepisy sie zmieniają, wychodzą nowe ustawy.
Górnik ma coroczne szkolenia, ratownik górniczy ma egzaminy, badania.
Czy straznicy PSZR I SSR też mają coroczne kursy i egzaminy?
CZY PIERDOŁA KTÓRA NABYŁA UPRAWNIENIA DO KONTROLI 40 LAT TEMU NADAL JEST PEŁNOWPRAWNYM STRAŻNIKIEM?
Ustawa
z dnia 18 kwietnia 1985 r.
o rybactwie śródlądowym.
Art. 8. 1. Zabrania się połowu ryb:
1) w wypadkach określonych przepisami o ochronie przyrody,
2) o wymiarach ochronnych,
3) w okresie ochronnym,
4) w odległości mniejszej niż 50 m od budowli i urządzeń hydrotechnicznych piętrzących wodę,
5) sieciami, wędkami lub kuszami innymi niż określone w przepisach wydanych na podstawie art. 21,
6) narzędziami elektrycznymi nie odpowiadającymi obowiązującym normom,
7) środkami trującymi i odurzającymi,
8) narzędziami kaleczącymi, z wyjątkiem sznurów hakowych, pęczków hakowych, haczyka wędki i harpuna kuszy,
9) materiałami wybuchowymi,
10) przez ich głuszenie,
11) więcej niż dwiema wędkami jednocześnie, a w wypadku ryb łososiowatych i lipieni - więcej niż jedną wędką,
12) wędką:
a) w odległości mniejszej niż 50 m od rozstawionych w wodzie narzędzi połowowych uprawnionego do rybactwa,
b) w odległości mniejszej niż 75 m od znaku oznaczającego dokonywanie podwodnego połowu ryb kuszą,
c) przez podnoszenie i opuszczanie przynęty w sposób ciągły, z wyjątkiem łowienia ryb pod lodem,
13) kuszą:
a) ryb łososiowatych,
b) na szlaku żeglownym,
c) od dnia 15 października do dnia 15 maja,
d) przy użyciu specjalnych aparatów do oddychania w wodzie,
e) w odległości mniejszej niż 75 m od innych osób oraz ustawionych w wodzie narzędzi połowowych.
2. Zabrania się pozyskiwania ikry ryb, o których mowa w ust. 1 pkt 2 i 3, oraz niszczenia ikry złożonej na tarliskach i krześliskach.
w sumie to chodzi o kusze ale jak się to ma do wędkarstwa
czyli czy łowiący kuszą możne wpływać w miejsce gdzie wędkuje
Mysle, ze gdybys wedkowal w na obszarze oznakowanym i dozwolonym dla lowiacych kusza to... dlaczego nie. Ale amatorzy kuszy maja swoje okreslone przepisy i teoretycznie nie powinno to sie zazebiac.
Odpowiadam ci zfghost na Twoje pytanie i wie nawet do czego pijesz, otórz: strażnik SSR powinien zapoznać się z regulaminem amatorskiego połowu ryb, z regulaminem SSR ustanawianym przez starostę na podstawie ustawy z 18 kwietnia 1985 r.o rybactwie śródlądowym (DzU z 1999 r. nr 66,poz.750 ze zm.) oraz zapoznać się a najlepiej wykuć na blachę Statut i przystępuje do egzaminu na którym jest Komendant Powiatowy jakiś gostek z Policji oraz ktoś wyższy z PSR, co najważniejsze taki egzamin powinien poprawiać co roku!!!! Lecz z przykrością muszę stwierdzić że w większości przypadków tak nie jest, lecz może wszystkich szczegółów zdradzał nie będę tym się powinien zając ktoś inny niż ja.
W zasadzie dobrze to ujołeś Przepisy sie zmieniają, wychodzą nowe ustawy.
szkoda tylko że nie w PZW
Wędkarz ma dostać książeczkę z RAPR, zapoznać się z treścią i stosować się do w/w regulaminu oraz "aktualizować" swoją wiedzę, bo to leży w jego interesie, aby strażnik nie ukarał go za jego niewiedzę.
Natomiast strażnicy powinni zdawać taki egzamin regularnie, żeby upewnić się, że znają swoje obowiązki i "przywileje" oraz po to, aby mieć pewność, że żaden dziadek nie ukarze wędkarza za zakaz sprzed 20lat i będzie wiedział co "ścigać" ;>
Bardziej obrazowo: kierowca, który zdał na prawko 20lat temu powinien dowiedzieć się czy wyszły nowe przepisy, bo inaczej dostanie mandat za swoją niewiedzę i lenistwo.
Policjant powinien zdawać egzamin ze znajomości przepisów i swoich kompetencji regularnie i po każdej zmianie przepisów, bo nie wiedząc, że przejeżdżanie na czerwonym jest karane nie będzie takiej kary egzekwował.... albo zapomni sobie, że komuny i milicji już nie ma i będzie pałował za przejście przez ulicę...
Proste.
AMEN -tylko jeszcze przepisy muszą byc przemyslane i konkretne.
Ghostimir ma tu słuszność poruszając temat interpretacji przepisów bo w wielu przypadkach same zapisy są wieloznaczne i można ich dowolnie interpretować zgodnie z upodobaniem każdego człowieka. Każdy kontrolujący jest inny i inaczej interpretuje dany przepis i też będzie miał rację . Zastąpienie słów : wędkować lub łowić słowami posługiwać lub używać daje większe możliwości interpretowania danego przepisy i to raczej jest wprowadzone pod kątem kontrolujących a nie wędkarzy . Panowie ci jeżeli zechcą nas ugryźć to tylko zmieniają sposób rozumienia danego słowa i są na prawie. W starym regulaminie tym jeszcze przed zmianami przepisy były bardziej precyzyjne , chociaż wiele zwrotów było nie potrzebnych . Jednym słowem nasz regulamin poprawiono w taki sposób aby wszyscy mieli rację a nie tak aby był bardziej jednoznaczny. Nic nie dadzą egzaminy na uprawnienia i uczenie sie na pamięć do póki nasz regulamin nie będzie jednoznacznie sprecyzowany.
Raczej ja naciskał bym na poprawienie regulaminu tak aby wszystko było jasne , a dopiero robił bym egzaminy i szkolił służby kontrolujące nas . A miał być lepszy i bardziej zrozumiały dla wędkarzy a w końcu okazało się że bardziej wprowadza zamieszanie i możliwości interpretowania mogą być dowolne. Czasami jedyną drogą na udowodnienie prawdy jest sąd i to nie do końca , bo nie wiadomo na kogo trafimy. To jest nasza Polska rzeczywistość i tym się różnimy od innych krajów .