Reklama
  • jacfar 2016-10-15 13:31:12

    czasami warto, przeważnie jednak nie warto; jak napisał któryś z poprzedników przy koncepcie masz wpływ na każdy! element wędziska, z tym że najpierw musisz wiedzieć czego chcesz :D seryjne kije z wyższej czy średniej półki można bez problemu stuningować i spersonalizować w większości pracowni, każdy element kija, ja w swoich zazwyczaj przedłużam dolniki i doważam, czasami wymieniam mocowania kołowrotków i przelotki szczytowe, generalnie kosmetyka, ale jeśli poniesie cię fantazja możesz zażyczyć sobie tęczowe omotki i złote winding check-i :D podstawą i tak pozostaje blank, który w manufakturze możesz zamówić dowolnej długości przy interesujących cię parametrach a czy korek będzie aaa czy a czy z portugalii czy burkina faso to już kwestia wtórna i tyle w temacie ode mnie

  • JKarp 2016-10-15 15:11:33

    Doskonała analogia do świata muzyki, z którym do tej pory byłem bardziej związany.

    Jako rookie będę ujeżdżał na razie swoje kije, ale pewnie przyjdzie taki czas, gdy pszukam czegoś dla na wyższym poziomie. O ile mnie PZW nie złamie... Czasem sam się zastanawiam po co organizowane są te wszystkie imprezy. Wiem, że to "dla ludzi", ale myślę, że każdy z nas wolałby częściej wyciągnąć rybę niż wsunąć tłustą kiełbasę z grila nad bezrybnym brzegiem. Na pewno lepiej jest pod tym względem na zbiornikach specjalnych, ale to tak na prawdę komerchy na licencji PZW... Jeśli grasz to doskonale wiesz jaka jest różnica pomiędzy instrumentami będącymi w różnych cenach a instrumenty strunowe chyba najbardziej pokazują, że dobrej jakości sprzęt jest "miękki". stroi, ma ustawione prawidłowo progi, menzurę, nawet jest różnica w siodełkach i mostkach oraz kluczach , o tym z czego zrobiono nie wpsominam bo to jest samo przez sie bardzo ważne. Do tego struny , w elektrycznych gitarach elektronika czyli przystawki, potencjometry, czy przystawki są aktywne czy nie, mostek ( tradycyjny czy Floyd Rose ) .... Blank, przelotki, omotki, lakier, uchwyt kołowrotka... niby ma to każda wędka... 
    W Legionowie jest magik co buduje wędki sumowe - poezja :-)
    JK
     

  • kumka 2016-10-15 16:37:52

    Wiem doskonale o czym piszesz :)

  • Reklama
  • Forum wedkuje.pl 2016-10-15 19:05:20

    Doskonała analogia do świata muzyki, z którym do tej pory byłem bardziej związany.

    Jako rookie będę ujeżdżał na razie swoje kije, ale pewnie przyjdzie taki czas, gdy pszukam czegoś dla na wyższym poziomie. O ile mnie PZW nie złamie... Czasem sam się zastanawiam po co organizowane są te wszystkie imprezy. Wiem, że to "dla ludzi", ale myślę, że każdy z nas wolałby częściej wyciągnąć rybę niż wsunąć tłustą kiełbasę z grila nad bezrybnym brzegiem. Na pewno lepiej jest pod tym względem na zbiornikach specjalnych, ale to tak na prawdę komerchy na licencji PZW... Jeśli grasz to doskonale wiesz jaka jest różnica pomiędzy instrumentami będącymi w różnych cenach a instrumenty strunowe chyba najbardziej pokazują, że dobrej jakości sprzęt jest "miękki". stroi, ma ustawione prawidłowo progi, menzurę, nawet jest różnica w siodełkach i mostkach oraz kluczach , o tym z czego zrobiono nie wpsominam bo to jest samo przez sie bardzo ważne. Do tego struny , w elektrycznych gitarach elektronika czyli przystawki, potencjometry, czy przystawki są aktywne czy nie, mostek ( tradycyjny czy Floyd Rose ) .... Blank, przelotki, omotki, lakier, uchwyt kołowrotka... niby ma to każda wędka... 
    W Legionowie jest magik co buduje wędki sumowe - poezja :-)
    JK
      przestań pieprzyć
     

  • Tomas81 2016-10-15 22:40:54

    Bardzo spodobał mi się post Sebastiana Kowalczyka w którym przekazał to o czym sam piszę już od długiego czasu. Wędka z pracowni to kij dla kogoś kto już wie czego chce, kto ma wiedzę i doświadczenie. I zarazem jest to sprzęt który ułatwia życie wędkarzowi, lecz oczywiście sam nie łowi. Czy to takie trudne do zrozumienia???

    Co do starych czasów, łowienia na bambusy, gorzowską tęczówke, Tokozy itp. Jakoś mało komu przychodzi do głowy ile wtedy było ryb i starata kilku porządnych okazów rocznie nie była w ogóle odczuwalna. Teraz jadąc za np. sandaczem liczę po cichu na 2-3 kontakty w tym jedno branie które można skutecznie zaciąć. A co za tym idzie chcę tą rybę wyjąć a nie stracić. Kiedyś jeden zed w tą czy tamtą na wypad nie robił różnicy, obecnie rzecz ma się zgoła inaczej. Dlatego tak pilnuję swojej skuteczności holu a ułatwia mi to dobrze dobrany sprzęt. To też jest chyba proste do zrozumienia.

    I jeszcze do Kolegi Jacka @jacfar. Fakt, każde wędzisko można przerobić. Tylko że, szczególnie w przypadku tańszych wędek, taka operacja nie ma zupełnie sensu z finansowego punktu. Już rzucam przykład. Bardzo fajne są blanki od takiej Inazumy Zander ale już takie przelotki są tragiczne na dodatek fatalnie rozłożone, uchwyt też bardzo często nie leży bo jest generalnie niewygodny. Więc musi być pełna skrobanka a stary osprzęt idzie de facto do kibla. Set zwykłych Fuji Alconite+szczyt SIC to ok 2 stów, podstawowy uchwyt DPS 3 dyszki, do tego jak ktoś chce rękojeść dzieloną na dobrym korku 70-80 złotych+jakieś 3 pierścionki. I już mamy blisko 350. A gdzie robocizna? Przecież nikt, w szczególności w renomowanej pracowni nie zrobi tego za przysłowiową flaszkę. Zatem koszt takiej przeróbki to co najmniej 5 stów, gdzie nowe wędzisko to 200-250 złotych... Co ciekawe w cenie ok 8 stów już można złożyć porządnego patyka na renomowanym blanku z takim samym osprzętem. Przy droższych kijach seryjnych też to nie ma sensu. Bo i tak lepiej dołożyć te parę złotych do hand-made niż kupować fabryczniaka za np. 5-7 stów na jakimś blanku no-name "mejd in czajnik". Generalnie musiał był być jakiś super blank aby faktycznie taka impreza się opłacała. Inna sprawa że nie każda pracownia zajmuje się takimi przeróbkami.

     

  • kumka 2016-10-16 01:00:31

    Tomku jak juz tak chętnie dzielisz się wiedzą, to czy mógłbyś nam napisać jak z twojej perspektywy wygląda sprawa przelotek SIC, Fuji w takich seryjnych kijach po takie powiedzmy dwie stówki? Producenci robiący hurtowe ilości sprzetu mają spore upusty u dostawców półproduktów, ale to nie tłumaczy do końca faktu, że zestaw przelotek kupowanych oddzielnie kosztuje tyle co bedżetowa wędka. Skoro te tanie SIC są aż tak tanie, to może wcale nie są tym, co obiecują...

  • jacfar 2016-10-16 01:01:22

    Tomaszu-zauwaz, że nie wdawałem się w szczegóły techniczne i ceny, bo to zależy od xxxx czynników, wiem o czym piszesz, bo zadarzało mi się korzystać przy przeróbkach nie leżacych mi z jakiegoś powodu fabryczniaków z usług zaprzyjaźnionej pracowni, ale nie ingeruję zbyt głęboko - po prostu personalizuję to, co mi nie pasuje, nie wdaję się też w dyskusje co do cen komponentów ani blanków, każdy bierze te które lubi,  Ty japońców ja kowbojów ; temat był rzucony lekko, analizować nie warto, bo kazdy zrobi to co uważa za słuszne a ja nie jestem kaznodzieją i prawdą objawioną jak niektórzy tutaj :D tak samo przelotki, dla jednego torzite to norma drugiemu starczą hardloye, które i tak są o niebo lepsze od aluoxide przylepianych do patyków słynnych forumowych"tosterów", temat rzeka, a że mierzę prawie 2m, więc i patyki muszą być odpowiednio długie, zebym nie machał zza ucha całą długością ramienia; dlatego customy i tak i nie, jeśli są ryby to wyciągnę i na szklaka, jeśli się zemkną z haka to chwała im za to, zjem kiedy indziej :D

  • Reklama
  • LeoAmator 2016-10-16 01:45:35

    Panowie ale te przsłowiowe szklaki wcale nie były takie złe.

  • okoniowy_bartus 2016-10-16 02:40:28

    Jak ktoś ma wydać więcej kaski, to uważam że lepszy jest garnitur szyty na miarę niż coś drogiego z sieciówki. Napewno będzie lepiej leżał (oczywiście jeśli krawiec jest dobry) i będzie przede wszystkim umiał mu przekazać co chce. A jeśli ktoś nie ma kaski, to ma garnitur z pierwszej komuni, bierzmowania lub po prostu dalej będzie go nosił bo się w nim dobrze czuje i mu wystarczy pod jego potrzeby ;D

    Ale często jak ktoś lepie wygląda to więcej ryb... pfuuu. lasek na niego wyrwie. No chyba, że ma pryszcze na czole i aparycje gargamela to Armani nie pomoże ;D

  • kaban 2016-10-16 19:22:20

    Kij z pracowni to fajna rzecz, tylko według mnie trzeba znać specyfikę swojej wody i gatunków bądź przynęt jakich będziemy stosować żeby je złowić. Miałem w rękach kilka od kolegów i nie powiem podobały mi się, ale ja szukałbym czegoś innego i może kiedyś takowego poszukam... . I tu czy warto to każdy może zastanowić się nad swoimi preferencjami i wybrać to co mu "leży" w ręce.

  • ryukon1975 2016-10-16 19:48:20

    LeoAmator napisałeś że mam trochę racji pisząc o znajomości wody. Poznać można dwie-trzy blisko miejsca zamieszkania. Pominąłeś jednak ważniejszy fakt czyli rybostan o którym wspomniałem. Uwierz mi że do dobrego szybko się można przyzwyczaić. Trzy ryby wyjęte- jeden spad, trzy ryby wyjęte-dwa spady. Kto by się nimi przejmował to zabawa. Zabawa nie walko o ogień bo wiem że w wodzie ryb pełno i będą kolejne. Uwierz mi wtedy nie myśli sie o pierdołach typu zmiana przynęty a jak już to tylko z próżności wyciąga się z pudeł te najwieksze zazwyczaj niestosowane by spróbować złowić coś naprawdę dużego.Takich wód w PZW jednak to ze świecą szukać.

  • Reklama
  • Sith 2016-10-17 12:09:01

    Przeczytałem "od deski do deski" z wielkim zainteresowaniem. Z prostego tematu powstał niemal podręcznik. Analizowałem każdą wypowiedź i mimo, że często były biegunowo różne, każdemu z autorów byłem zmuszony postawić "plusika". Wszyscy mają rację, a ja z żalem i wstydem muszę wycofać się z osądu zawartego w moim pierwszym poście, w tym temacie. ;-(

    Kiedyś przed ponad ćwierćwieczem zaczynalem od bambusa, później "szklak", wreszcie "węglówka" i jak sobie przypomnę zawsze wystarczała mi jedna wędka, oscylująca pomiędzy 240-270cm długości i CW 5-25g. Taki kijek w zupełności wystarczał mi, żeby z Warty poniżej zapory Jeziorsko, w trzy godziny wyjąć 17 przyzwoitych okoni, a na pierwszych w życiu zawodach zająć 5-te miejsce ładnym pstrągiem. Teraz gdy nie ma gwarancji, że łowiąc 17 godzin wyjmie się 3 ledwie wymiarowe okonki, trzeba kombinować ze sprzętem. Pozostaje specjalizacja, albo uzbrojenie się w cały arsenał wędzisk i teraz staje się przed dylematem:
    - trzy do pięciu wędzisk o różnych parametrach ze sklepu i mogę połowić zarówno na zarośniętej wąskiej Grabi, z brzegu zarośniętego trzcinami J. Łękno, z wysokiego nabrzeża Motławy, lub płaskiej plaży w płytkich przybrzeżnych wodach Zat. Puckiej;
    - za podobne pieniądze jedno, co najwyżej dwa wędziska wykonane pod moje "chciejstwa" z doradztwem Tomka.
    Po "przerobieniu" w sumie niemal kilkudziesięciu wędzisk, powolutku zaczynam skłaniać się ku tej drugiej alternatywie, jednocześnie zdając sobie sprawę, iż będę zmuszony do ograniczenia swoich apetytów sięgających szerokiego wachlarza ryb od wzdręgi poprzez szczupaka i belonę do troci.
    Co wybrać? Po ponad ćwierćwieczu (to i tak krótko) mojego spinningowania nie mogę się zdecydować, a co ma powiedzieć zapaleniec, który łowi dopiero rok, czy nawet 5 lat? Chyba że od początku stawia przed sobą jeden cel - sandacz i tylko sandacz, traktując inne gatunki jako przypadkowy przyłów.

    Koledzy przytoczyli porównanie z samochodami, OK posadźcie zatem świeżo upieczonego kierowcę za kierownicę http://allegro.pl/lamborghini-aventador-lp-750-sv-faktura-vat-23-i6548670164.html  i oczekujcie efektów...

  • kaban 2016-10-17 20:11:34

    "Młody" jak mniemam stażem a nie wiekiem ( tu mogą zaistnieć różne rozbieżności ) spinningista po pewnym czasie sam dojdzie do wniosku czego szuka i na co go stać pod względem ceny oraz jakości. 

  • Jakub Woś 2016-10-17 20:45:04

    To według Was drodzy przeciwnicy patyków z pracowni lepsza wędka utrudnia łowienie? Początkujący będzie miał problemy z jej obsługą? Czy to początkujący czy doświadczony więcej radości będzie miał z lepszego kija. Juz nie chodzi o sam hol. Lepszym kijem dalej majtnie przynętę i tu już dla początkującego otwierają się możliwości, których nie miałby z pałowatym kijem za 49,99zł. Oczywiście, że wędkarz który przewalił dwadzieścia kijów będzie lepiej wiedział czego potrzebuje. Ale dlaczego ktoś inny też ma przewalać 20 kijów skoro stać go na kij z pracowni? To nie może zacząć zbierać doświadczenie na lepszym kiju?

  • kedzio 2016-10-17 21:57:32

    A kim ty do diaska jesteś pracowniku korporacji, że masz czelność dyktować mi czy mam prawo do wypowiadania swych poglądów czy nie?!



    Może ty jesteś do tego przyzwyczajony przez kolegów z roboty i szefową, ale to jest wolne forum i wypowiadanie się według własnych przekonań jest tu normalne. Możesz zasugerować, że ci się mój pogląd nie podoba i możesz się z nim nie zgodzić, ale guzik masz do rozkazywania, boś tu zwykłym userem jest.
    Zrozumiałeś Towdee?!

     

  • LeoAmator 2016-10-17 22:21:06

    Ryukon1975 tylko ,że ja swojej wody ciągle szukam już mi sie wydaje, że mam ,że znalazłem a tu tabun pseudo wędkarzy w krótkim czasie czyni z niej pustynię i zaczynam od nowa to szukanie i tak k... do zaje..... :-))) Na szczęście lubię jeszcze podziwiać przyrodę i to mnie ratyje a i do gęby mam co włożyć to z głodu nie umrę.

  • Reklama
  • ryukon1975 2016-10-18 03:14:29

    Szukaj a jak już znajdziesz nie dziel się wiadomościami o niej z nikim. Zapewne i tak tam nie będziesz sam ale kilka zdjęć na faceboku może zrobić z niej mrowisko. Jeśli przeczytasz na portalu pytania na temat tego gdzie łowisz, milcz. Musisz twardo trzymać sprawy i nie pozwolić by inni grali na Twoich emocjach bo potem to wykorzystają i obrócą przeciwko Tobie i tej już niekoniecznie wtedy rybnej wodzie.
    Pamiętaj zdjęcia są dobre kilka ryb charakterstyczne miejsce, dziel i rządź.:)
     

  • Sith 2016-10-18 05:29:29

    Krzysiu, a są gdzieś jeszcze takie wody, o których mało kto wie, a są w nich ryby...?
    :(( :(( :((

  • ryukon1975 2016-10-18 06:02:01

    Aleksandrze czasem bliżej jak sie komuś wydaje. Fakt że tam siedzi kilka osób i "łowi" wcale nie oznacza że ryb tam ubywa.
    Pierwszy przykład to łowisko specjalne należące do gminy którym się opiekuje koło do którego należę. Z tego co wiem tam obecnie jest stały nadzór, jedno auto przyjeżdża drugie odjeżdża i tak bez przerwy. Zakaz połowu i cały czas ktoś pilnuje. Powód niski stan wody i ryb aż gęsto. Tak powinien wyglądać nadzór wody a nie jak tutejsze bajki o ochronie wód PZW, SSR i inne podobne Wtedy będzie i ryba.
    Drugi. Na miejscowych dołkach zauważyłem starszego gościa który zawsze przychodzi z wiaderkiem i bierze wszystkie małe ryby bo większej jeszcze przy mnie nie złowił. Przeprowadziłem wywiad lokalny i poznałem śmieszne fakty. Gość wykopał sobie jakiś śmieszny dół zainwestował w folie pompkę teraz wyłapuje małe karpie, szczupaki i co tam mu wpadnie i chce je tam hodować. Młodzi sie smieją że całą emeryturę w to zainwestował a i tak mu tam wszystko zdycha. Są ryby małe są i ich rodzice, niestety tacy jak ten osioł zrobią z rybnej wody pustynię. Jednak nikt mu nic nie zrobi bo mu wolno.
    Powiem tak żeby wiedzieć co, jak i gdzie. Trzeba być często nad wodą, rozmawiać z ludźmi, najlepiej tymi którzy sporo wiedzą a to niekoniecznie wędkarze czasem od kłusownika się więcej dowiesz.
    Tak wygląda życie nad wodą pomiędzy faktami a PZW, czytaj pomiędzy młotem a kowadłem. Na szczęście jeszcze nie wszystkie wody w tym kraju należą do PZW. Można by na ten temat długi artykuł napisać ale to chyba dla wielu nie ta liga i by mogli tego nie strawić. Sytuacja sie zmienia i to też trzeba brać pod uwagę, wprowadzeniem przepisów na temat wyborow PZW odciął się ostatnio całkowicie od wędkarzy. Dla mnie już od dawna nie istnieli a ich poczynania tylko potwierdzają słuszniość tego że mam ich daleko.

  • kumka 2016-10-18 08:23:24

    Przydałaby się ustawa, która cały ten grajdołek ruszyłaby od fundamentu.

  • Oj Tam 2016-10-18 12:15:35

     Wędkuję od 30-tu lat, spininguję powiedzmy od 20 lat ,za okoniem uganiam się od dobrych 10lat przerobiłem ,połamałem parę patyków okoniowych , jadąc na okonie ,między patykami z seryjnej produkcji znajduje się też kij z pracowni, ale sam nie łowi ,przy dobrze wyregulowanym hamulcu równie skutecznie holuję rybki na kiju seryjnym jak i na tym z pracowni ,a jak się złamie to naprawdę mniej boli, jak cię stać kupić kij z pracowni bez żadnych wyrzeczeń to warto ,a jeżeli musisz  z czegoś zrezygnować to sobie daruj .Decyzja należy do Ciebie
     

  • LeoAmator 2016-10-18 12:39:34

     Krzysiu to co napisałeś ,święta prawda do której od dawna się stosuje,dlatego nie każdemu wyjawiam całą prawdę o swoich wojażach i tylko dlatego udaje mi się jeszcze wyciągnąć coś co ma wymiar o co na moich łowiskach coraz trudniej.
     Owszem są w okolicy łowne łowiska ale tak jak piszesz to te które są mocno pilnowane lub z ciężkim dojazdem i dojściem.Ludziska nauczyli się teraz żeby samochodem nad samą wodę dojeżdzać bo tak wygodniej.

  • ryukon1975 2016-10-18 13:27:31

    Adamie wspomniałem o tamtym łowisku bo to ono uświadomilo mi kilka lat temu co znaczy rybna woda w porównaniu do całego wszelkiego doświadczenia, sprzętu czy nawet zaangażowania.
    Znajomy wędkarz znad rzeki opowiada mi nad jej brzegiem o swoim łowieniu i jak ją wspomina. Przez ponad dekadę złowił jedną brzanę, kilka szczupaków, trochę więcej jazi, kleni czy leszczy. Ogólnie dla mnie łowiącego w tej samej wodzie ubogo aż piszczy. Po czym mówi że od miesiąca wykupił licencję na specjalnym i wyciąga telefon prezentując mi zdjęcia ryb z tego miesąca. Sandacze, karpie, karasie każdy po kilogram lub więcej. Pominę fakt że miałem w pierwszej chwili ochotę posłać ten telefon w główny nurt. Jednak ta sytuacja pokazała mi co znaczy ryba w wodzie.
    Przy tym fakcie różnica w doświadczeniu mocno się kurczy, sprzęt i jego znaczenie też maleje. Spora ilość ryb wyrówna mniej ważne rzeczy. W ten sposób człowiek który łowił znacznie mniej jak ja i znacznie "gorszym"/ tańszym sprzętem zrównał wyniki w kilka tygodni i miał świetlane perspektywy na przysłość.

    Oczywiście cenię wędkarzy z wiedzą, doświadczeniem i umiejętnościami a nie trudno taki fakt wyłapać. Łatwo oddzielić wędkarzy łowiących świadomie i celowo od tych którzy łowią rybę od przypadku do przypadku. Lubię bawić sie sprzętem składać zestawy, łowić nimi, poznawać, coś o nich napisać. Rozumiem też dlatego w pełni pozostalych fanatyków w niedoli.:) Robię to bo lubię i nie widzę najmniejszego powodu by zmieniać swoje życie bo po tylu latach rzucenie wędkarstwa i wszystkiego co z nim związane to już nie zmiana hobby. To zmiana życia na inne.

  • Reklama
  • LeoAmator 2016-10-18 17:41:23

     W mojej okolicy takie łowiska to strzeżone wody Biebrzy na terenie parku ,ale są fachowcy którzy tam kłusują ,a ja czasami widzę zdjęcia z ich wyskoków.Szlag mnie trafia ,że zwykłe,ogólnie dostępne,wody nie mogą być tak rybne.Tam faktycznie z tego co wiem to kij ma być mocny plecionka gróba itd.czyli sprzęt jak najtańszy w razie złapania i ciężki do połamania.
     My szarzy wędkaże musimy zdbroić w coraz to wymyślniejszy i co za tym idzie droższy sprzęt żeby móc próbować przechytrzyć byle okonka.



Reklama
Reklama