Wędkarski humor zaczerpnięty ze strony: http://www.kurnik.pl/grupy/humor/2360/
Pewien strażnik cały dzień kontrolował wędkarzy, jednak nikomu nie wlepił mandatu. W końcu podchodzi do kolejnego z chęcią poprawienia sobie nastroju i mówi : - Poproszę kartę wędkarską. - Nie mam - słyszy w odpowiedzi. - Płaci pan 50 zł. - Za co? - Za łowienie ryb bez karty. - Przecież ja nie łowię ryb, tylko kąpie glizdę. - To płaci pan 100 zł - Czemu ? - Bo glizda nie ma kąpielówek!
Wędkarz wyciągnął rybę z wody, która jeszcze szamocze się na haczyku. Przechodząca obok kobieta pyta: - Czyż nie sprawia jej bólu, iż ją pan wyciąga ? - Ależ nie! Widzi pani, że ona merda ogonem.
Na brzegu jeziora stoi dwóch wędkarzy. Przed nimi pływający na nartach wodnych człowiek znika pod wodą. Ruszają mu na ratunek. Po chwili wyciągają topielca na brzeg. Reanimują i robią sztuczne oddychanie. - Roman - mówi nagle jeden z wędkarzy - to chyba nie ten. Nasz miał na nogach narty, a ten ma łyżwy. Kowalski siedzi nad stawem i nerwowo przekłada wędkę z ręki do ręki: - Gdyby wędkarstwo nie uspokajało nerwów, to bym zaraz to rzucił! - Czemu łowisz ryby na ser, a nie na robaki? - pyta Franek Kowalskiego. - Bo jak ryba weźmie, mam na kolację rybę, a jak nie weźmie, to mam ser.
-I co, biorą, panie Nowak? - pyta Franek. - Biorą, biorą. Wczoraj teczkę mi zabrali, a dzisiaj już rower... Józek, stary wędkarz, chce zaprosić Staśka na ryby: - Stasiek jedź ze mną w sobotę na ryby... - Józek, ale co ty mi proponujesz, przecież ja nigdy w życiu żadnej ryby nie złowiłem, bo nie umiem... - A co tu umieć? Nalewasz i pijesz... Pewien ojciec z synem wybrał się na ryby. Nagle złowili złotą rybkę. - Wypuść mnie to spełnię twoje trzy życzenia - powiedziała rybka do ojca. Wtem jego synek krzyknął: - Ja chce jeża! - W dupę z tym jeżem, zawołał tata. - AŁA ZABIERZCIE GO! I w ten sposób rybka spełniła trzy życzenia Wędkarz wybrał się na połów. Gdy doszedł nad rzekę stwierdził, że zapomniał przynęty. Wracać mu się nie chciało. Rozejrzał się i zobaczył małego węża, który akurat upolował robaka. Zabrał mu tego robaka, ale jakoś żal mu się zrobiło węża. Otworzył puszkę z piwem i wlał wężowi parę łyczków. Wąż przełknął i zniknął w gęstwinie. Godzinę później wędkarz poczuł stukanie w nogę. Patrzy, a to ten sam wąż, trzymający w pysku trzy kolejne robaki. Wczasowicz zagaduje wędkarza: - I co, biorą? - Biorą, panie, biorą... Dzisiaj wszyscy biorą, tylko nikt nie chce dać się złapać... Wędkarz złowił złotą rybkę. Rybka prosi aby ja wypuścił a ona spełni jego jedno życzenie. Po namyśle wędkarz zgadza się i mówi że chce mieć najnowszy model mercedesa. - Dobrze mówi rybka. A jak chcesz za gotówkę czy na raty? - A ty jak chcesz: na oleju czy na masełku? Trzech wędkarzy łódkuje i wędkuje zarazem . W pewnym momencie całej trójce zachciało się sikać i postanowili zrobić zawody kto z nich ma najdłuższego. - Ale zimna woda - mówi pierwszy. - Ale pod nami mułu - mówi drugi. - Ale tam za zakrętem biorą - mówi trzeci. Łowiącemu ryby strażnik sprawdza kartę wędkarską: - Pana karta jest już nieważna. Jak pan może łowić ryby na zeszłoroczną kartę wędkarską?! - Bo ja łowię tylko te ryby, których nie złowiłem w zeszłym roku. W czasie rozprawy rozwodowej sędzia zwraca się do męża, wędkarza: - A więc zawsze, kiedy wracał pan do domu, zastawał pan w szafie ukrytego jakiegoś mężczyznę? - Tak właśnie było. - I to było głównym powodem nieporozumień? - Tak, bo nigdy nie miałem gdzie odstawić wędek. Dziennikarz prowadzi wywiad z żoną wędkarza. Zadaje pytanie: - Jak pani sądzi: wędkarstwo to sport, czy sztuka? - Kiedy mąż łowi ryby, to zapewne jest to sport. - Ale kiedy zaczyna o nich opowiadać.... to ... już jest sztuka! -Gdzie byłeś całą noc? - pyta żona. - Na rybach. - Złapałeś coś? - Mam nadzieję, że nie - wzdrygnął się mąż. Wędkarz złapał złotą rybkę. - Nie spełnię twoich życzeń - rzekła doń rybka - ale dam ci jednak dobrą radę. - Jaką? - Zbyt często tu nie przychodź, rogaczu... Koledzy wędkarze często opowiadają sobie, jakie to wielkie ryby udało im się złowić. Niestety jeden z nich ma bardzo długie ręce i zawsze pokazuje najdłuższą rybę. Kolejnym razem przezorni koledzy związali mu ręce aby nie mógł nic pokazać. Wszyscy skończyli już pokazywać, co złapali, kiedy ten ze związanymi rękoma pokazuje zaciśnięte pięści i mówi: - A moja miała takieeee oczy Umówił się wędkarz na ryby z kolegami o czwartej rano. Wstał, wyszedł przed dom i czekał godzinę. Nie przyjechali. Wraca więc do domu zmarznięty, cichuteńko kładzie się obok śpiącej żony i szepce: ale zimno na dworze. A na to żona nie otwierając oczu: Tak. A mój głupi chłop pojechał z kolegami na ryby... Spotykają się dwa szczupaki. - Nie uwierzysz, wczoraj wciągnąłem do wody wędkarza, który miał ponad 100 kilo wagi. - Mój tato mówił, że wczoraj na rybach złapał w przeciągu godziny karpia, szczupaka, suma, sandacza i węgorza. - 0, to mój tata tak nie potrafi! - Łowić? - nie, bajerowaćl... Strażnik wędkarski przyłapał małolata na stawianiu drygawic.
- Wstyd młodzieńcze! Tym razem ci podaruje, ale gdybyś był pełnoletni, skierowałbym sprawę do Sądu, który mógłby nawet zamknąć cię do więzienia. I co wtedy powiedział by twój ojciec?
- Powiedziałby "Witaj synu..." Nad brzegiem rzeki siedzą dwaj wędkarze. W pewnej chwili starszy zwraca się do młodszego:
- Posłuchaj młodzieńcze: przed wojną w tej wodzie były takie ryby, że zakładając robaka na haczyk musiałem chować się za drzewem, bo inaczej zjadłyby mi go z ręki... Zapas Mąż kupił dziesięć szpul żyłki. Żona dziwi się: - Po co ci tyle żyłki, przecież masz tylko dwa kołowrotki? - Moja miła, czy ja się ciebie pytam, po co kupujesz tyle staników? Nauczyciel chcąc zademonstrować uczniom szkodliwe działanie alkoholu na organizmy żywe, wlał do jednej szklanki wodę, a do drugiej wódkę. Do obu wrzucił po rosówce. Po chwili dżdżownica w alkoholu zdechła. - Jaki wniosek płynie z tego pokazu? - pyta nauczyciel... -Milczenie, które zaległo w klasie, przerywa dopiero po chwili nieśmiały głos z ostatniej ławki: - Gdy wędkarz popija gorzałkę, to nie ma robaków... Stoi dwóch wędkarzy na dwóch brzegach Dunajca. Pierwszy krzyczy do drugiego: - Głęboka?! Ponieważ jednak przez szum wody było słabo słychać, drugi wrzeszczy: - To nie Oka, to Dunajec! Pierwszy wchodzi do wody i po chwili wpada w głęboczek, porywa go nurt wody. Jakoś jednak się ratuje, przepływa w końcu na drugi brzeg, podchodzi do tamtego: - Ja ci k#### dam "do jajec"! Wielki, ogromny wielopiętrowy supermarket w USA, w którym kupicie wszystko. Szef przyjmuje do pracy nowego sprzedawcę, z tym że przedtem na jeden dzień okresu próbnego, aby go przetestować. Po zamknięciu wzywa szef nowego sprzedawcę do biura: - No to ile dziś zrobił pan transakcji? - Jedną szefie. - Co? Jedną?! Nasi sprzedawcy mają średnio od sześćdziesięciu do siedemdziesięciu transakcji w ciągu dnia! Co Pan robił przez cały dzień? A właściwie to ile pan utargował?" - Trzysta osiemdziesiąt tysięcy dolarów. Szefa zatkało. - Trzy...sta osiem...dziesiąt tysięcy? Na Boga co Pan sprzedał?!" - No, na początku sprzedałem mały haczyk na ryby. - Haczyk na ryby? Za trzysta osiemdziesiąt tysięcy? - Potem przekonałem klienta, żeby wziął jeszcze średni i duży haczyk. Następnie przekonałem go, że powinien wziąć jeszcze żyłkę. Sprzedałem mu trzy grubości: cienką, średnia i gruba. Wdaliśmy się w rozmowę. Spytałem gdzie będzie łowić. Powiedział że na Missouri dwadzieścia mil na północy. W związku z tym sprzedałem mu jeszcze porządną wiatrówkę, nieprzemakalne spodnie i rybackie gumowce, ponieważ tam mocno wieje. Przekonałem go, że na brzegu ryby nie biorą, no i tak poszliśmy wybrać łódź motorową. Spytałem go jakie ma auto i wydusiłem z niego, że dość małe i żeby na nim nie mógł odwieźć łodzi w związku z czym sprzedałem mu przyczepę. - I wszystko to sprzedał Pan człowiekowi, który przyszedł sobie kupić jeden, jedyny haczyk na ryby?! - Nie. On przyszedł z zamiarem kupienia podpasek dla swojej żony. Zaproponowałem mu, że skoro w weekend nici z seksu, to może pojechałby przynajmniej na ryby. Rycerz zobaczył, że wędkarz złowił złotą rybkę, odciął wędkarzowi głowę i zabrał rybkę. Ta do niego: - jeśli mnie wypuścisz spełnię twoje trzy życzenia rycerz ją wypuścił i mówi: - chcę być nieśmiertelny - jesteś nieśmiertelny - chcę, aby mój koń był nieśmiertelny - życzenie spełnione - chcę mieć takie genitalia jak mój koń - dobrze Po powrocie do zamku mówi do giermka: - uderz mnie tym toporem - panie nie mogę tego zrobić - uderz nic mi się nie stanie uderzył go, topór się odbił - panie, ale ty jesteś zaje...e nieśmiertelny - teraz uderz mego konia topór się odbił - panie, ale twój koń jest zaje...e nieśmiertelny - teraz patrz na to: ściągnął spodnie... - panie, ale ty masz zaje...e wielką pi...dę. Wędkarz do wędkarza: - Stasiu jest okazja wypić! - Tak, a gdzie? - Kazikowi urodziło się dziecko! - Tak, a co ma? - Jak to co? Wyborową! -Jak nazywa się naczynie na wnętrzności z patroszonych ryb? -Flakon Zimą koło jeziora przechodzi harcerz. Mija wędkarza łowiącego w przeręblu ryby, a po chwili słyszy wołanie: - Ratunku! Lód pękł! Topię się! Harcerz sam do siebie: - Po co krzyczysz?! Medal za ratowanie tonących już mam. Wędkarz złapał złotą rybkę: wędkarzu puść mnie dam Ci super dom - mam nie potrzebuję wędkarzu dam Ci super auto - mam nie chcę wędkarzu puść mnie, będziesz miał co noc super dziewczyny - mam co noc jedną, a Ty ryba nie przesadzaj przecież wiesz, że księdzu nie wypada!!!!!!!!! Pewien rybak wrócił do swojej wioski z połowów z ogromnym marlinem, (takim jak w "Stary człowiek i morze"). Na nabrzeżu spotkał innego rybaka, który niósł siatkę z dwunastoma maleńkimi śledzikami. Ten drugi rybak spojrzał na marlina, odwrócił się do pierwszego rybaka i rzekł z pogardą w głosie: - Co, dzisiaj tylko jedna... ? Do sklepu rybnego przychodzi wędkarz. - Niech mi pan rzuci dwa spore karpie. Sprzedawca kładzie karpie na wadze. - Przecież mówiłem, żeby pan mi je rzucił! Wtedy bez okłamywania, będę mógł się pochwalić, że je złapałem! - Czemu łowisz ryby na ser, a nie na robaki? - pyta Franek Kowalskiego. - Bo jak ryba weźmie, mam na kolację rybę, a jak nie weźmie, to mam ser. Pewna kobieta chciała kupił węgorza w sklepie, ale nie może się zdecydował. Mówi, że wszystkie takie małe, obmacuje je podejrzliwie i ugniata... Na to sprzedawczyni: - Proszę pani ! Węgorzyki nie [ pi ]iki - w ręku nie urosną !! Przychodzi szczupak do dentysty, bo go 1238-ka bardzo bolała. Dentysta zerknął, pogrzebał i mówi: - Coś llicho zęby myjemy, wypada je szorować, a nie tylko płukać, i proszę po myciu koniecznie używać nitki dentystycznej. Szczupak na to - a czy może być stalowa? Autentyczne Wzdłóż brzegu jeziora płynie sobie kajakiem facet z kobietą, zbliżają się do stanowiska wędkarza ( i nagle facet chcąc sie popisac przed swoją panią , jaki z niego kozak krzyczy:
- Ręcznik i mydło pan masz ? mój kolega znany zdobrego humoru i ostrego języka odpowiada :
- A, co baba Ci się zes...ła ?! Dwóch wędkarzy siedzi po przeciwnych stronach rzeki. Nagle jeden krzyczy do drugiego: Ja na Twoim miejscu w zeszłym roku na glizde chwyciłem raka!, Na to drugi: A ja na twoim miejscu w zeszłym roku na raka chwyciłem syfa! Dwaj kumple po miesiącach niewidzenia umawiają sie na ryby....i tak łowią na "robaka" w końcu jeden pyta.... - słyszałem że się ożeniłeś. - nooooooo tak - i to z bardzo paskudną kobietą - noooooo tak - i podobno nie sprząta i pożytku z niej nie masz - noooooo tak - i brudna jest, śmierdząca i się nie myje - noooooo tak - to po co się z nią ożeniłeś ??? - robaki ma..... Trzej wędkarze opowiadają sobie o swoich osiągnięciach. Jeden mówi: - Wczoraj złapałem leszcza, miał 7,5 kg. - To nic takiego - mówi drugi - Mój węgorz przy długości 4 m ważył 10 kg. - To wszystko nic! Przy moim szczupaku samo tylko zdjęcie ważyło 2 kg! Zebranie koła wędkarskiego. Prezes mówi: - Panowie! Dwa lata temu na rozpoczęcie sezonu zabraliśmy 10 litrów wódki i ukradli nam wędki; rok temu zabraliśmy 20 litrów wódki i ukradli nam autokar. Oczekuję propozycji na ten rok. Głos z sali: - Zabieramy 40 litrów wódki, nie bierzemy wędek i nie wysiadamy z autokaru! Ile żyje dżdżownica złapana przez wędkarza? - Dwa dni z hakiem. Do wędkarza podpływa krokodyl: - Biorą? - Nie - To olej ryby, chodź sie wykąpać! Jest wielki mróz. Nad przeręblem siedzi dwóch rozgadanych wędkarzy. W pewnym momencie jeden zamilkł i przyłożył rękę do wielkiego policzka. Drugi patrzy na niego zdziwiony i pyta: - Hej, co jest? Ząb cię boli? - Nie, tylko rozmrażam robaki.
Przechodzi sobie kobieta brzegiem i widzi faceta patrzącego w wodę: - Co pan robi ? - Ryby łowię. - Ale jak to ? Bez wędki ? - No tak. Ja mam taki tajny sposób i powiem go pani jak pani mi przyniesie pół litra wódki. No to kobieta poszła do baru i kupiła mu pół litra. - Proszę. niech pan teraz powie. - No więc niech pani słucha. Wkładam lusterko do wody, jak ryba się sobie przygląda to ja ją zdzielam kamieniem w łeb. - Uuu. Niezły pomysł. A ile pan juz tak ryb złowił. - No jeszcze żadnej, ale z 10 butelek wódki dziennie jest.
SIEDZI SOBIE Z WĘDKĄ NAD BRZEGIEM STARZEC Z BARDZO DŁUGĄ BRODĄ ,PODCHODZĄ DO NIEGO STRAŻNICY I MÓWIĄ . CZY KARTĘ WĘDKARSKĄ PAN POSIADA STARZEC MÓWI -NIE MAM JAK TO PAN NIE MA NO TO PISZEMY MANDACIK STARZEC - ALEZ PANOWIE ZACZEKAJĄ ZARAZ WRÓCI MÓJ STARSZY BRAT Z OJCEM BO POSZLI NAKOPAC ROBAKÓW
Spotyka sie trzech wedkarz:1 sie chwali,wczoraj zlapalem karpia i mial 10 kilo.a 2 a ja zlapalem szczupaka i samo zdjecie wazylo 5 kilo.A 3 mowi ja bylem wczoraj na ryba mialem zacze i wyciagnolem poniemiecki motor jeszcz od wojny i mu sie swiatla swiecily.Koledzy mowia do niego:Ty stary jest ponad 70 lat po wojnie a jeszcze sie swiatla swiecily? Jak spuscicie z wagi tym ryba to ja pogasze te swiatla.
Spotyka sie trzech wedkarz:1 sie chwali,wczoraj zlapalem karpia i mial 10 kilo.a 2 a ja zlapalem szczupaka i samo zdjecie wazylo 5 kilo.A 3 mowi ja bylem wczoraj na ryba mialem zaczep i wyciagnolem poniemiecki motor jeszcz od wojny i mu sie swiatla swiecily.Koledzy mowia do niego:Ty stary jest ponad 70 lat po wojnie a jeszcze sie swiatla swiecily? Jak spuscicie z wagi tym ryba to ja pogasze te swiatla.
SIEDZI SOBIE Z WĘDKĄ NAD BRZEGIEM STARZEC Z BARDZO DŁUGĄ BRODĄ ,PODCHODZĄ DO NIEGO STRAŻNICY I MÓWIĄ . CZY KARTĘ WĘDKARSKĄ PAN POSIADA STARZEC MÓWI -NIE MAM JAK TO PAN NIE MA NO TO PISZEMY MANDACIK STARZEC - ALEZ PANOWIE ZACZEKAJĄ ZARAZ WRÓCI MÓJ STARSZY BRAT Z OJCEM BO POSZLI NAKOPAC ROBAKÓW
...rok 2013...
- Panie, jak dojechać do Bulwaru Lecha Kaczyńskiego?
- Pojedzie pan ulicą Ofiar Katastrofy Smoleńskiej, skręci w prawo w
ulicę Braci Kaczyńskich, potem przez Męczenników 10 Kwietnia, dalej
prosto przez Prezydenta Tysiąclecia i skręci pan w lewo, w Bojowników o
Prawo i Sprawiedliwość. Potem już prosto do Placu Braci Bliźniaków z
pomnikiem Jarosława Boga Żywego, a tuż za nim jest Bulwar Lecha
Kaczyńskiego.
...rok 2013...
- Panie, jak dojechać do Bulwaru Lecha Kaczyńskiego?
- Pojedzie pan ulicą Ofiar Katastrofy Smoleńskiej, skręci w prawo w
ulicę Braci Kaczyńskich, potem przez Męczenników 10 Kwietnia, dalej
prosto przez Prezydenta Tysiąclecia i skręci pan w lewo, w Bojowników o
Prawo i Sprawiedliwość. Potem już prosto do Placu Braci Bliźniaków z
pomnikiem Jarosława Boga Żywego, a tuż za nim jest Bulwar Lecha
Kaczyńskiego.
...rok 2013...
- Panie, jak dojechać do Bulwaru Lecha Kaczyńskiego?
- Pojedzie pan ulicą Ofiar Katastrofy Smoleńskiej, skręci w prawo w
ulicę Braci Kaczyńskich, potem przez Męczenników 10 Kwietnia, dalej
prosto przez Prezydenta Tysiąclecia i skręci pan w lewo, w Bojowników o
Prawo i Sprawiedliwość. Potem już prosto do Placu Braci Bliźniaków z
pomnikiem Jarosława Boga Żywego, a tuż za nim jest Bulwar Lecha
Kaczyńskiego.
Spotykaja sie dwaj wedkarze na rybach. Jeden do drugiego mowi; -Kolego cos cie dawno nie bylo na rybach drugi odpowiada; -bo sie zenilem na to pierwszy pyta; - a Ladna? - nie - to moze bogata - tez nie - No to po co sie z nia zeniles jak nie jest ladna ani bogata - Bo ma robaki
...rok 2013...
- Panie, jak dojechać do Bulwaru Lecha Kaczyńskiego?
- Pojedzie pan ulicą Ofiar Katastrofy Smoleńskiej, skręci w prawo w
ulicę Braci Kaczyńskich, potem przez Męczenników 10 Kwietnia, dalej
prosto przez Prezydenta Tysiąclecia i skręci pan w lewo, w Bojowników o
Prawo i Sprawiedliwość. Potem już prosto do Placu Braci Bliźniaków z
pomnikiem Jarosława Boga Żywego, a tuż za nim jest Bulwar Lecha
Kaczyńskiego.
Dwóch facetów wypłynęło na środek jeziora na ryby
i zaczęli łowić ryby. Wyciągają piękne sztuki jedna za drugą, ale po
pewnym czasie przyszedł wieczór i jeden z nich mówi:
- Słuchaj, musimy jutro wrócić w to miejsce, bo świetnie biorą ryby.
- Nie ma problemu - mówi drugi, po czym bierze kredę i na podłodze łódki maluje kółko.
Na to jego kolega:
- Idioto co Ty robisz? Skąd wiesz, że jutro przypłyniemy tą samą łódką?
Wędkarski humor zaczerpnięty ze strony: http://www.kurnik.pl/grupy/humor/2360/
Pewien strażnik cały dzień kontrolował wędkarzy, jednak nikomu nie wlepił mandatu. W końcu podchodzi do kolejnego z chęcią poprawienia sobie nastroju i mówi :
- Poproszę kartę wędkarską.
- Nie mam - słyszy w odpowiedzi.
- Płaci pan 50 zł.
- Za co?
- Za łowienie ryb bez karty.
- Przecież ja nie łowię ryb, tylko kąpie glizdę.
- To płaci pan 100 zł
- Czemu ?
- Bo glizda nie ma kąpielówek!
Wędkarz wyciągnął rybę z wody, która jeszcze szamocze się na haczyku. Przechodząca obok kobieta pyta:
- Czyż nie sprawia jej bólu, iż ją pan wyciąga ?
- Ależ nie! Widzi pani, że ona merda ogonem.
Na brzegu jeziora stoi dwóch wędkarzy. Przed nimi pływający na nartach wodnych człowiek znika pod wodą. Ruszają mu na ratunek. Po chwili wyciągają topielca na brzeg. Reanimują i robią sztuczne oddychanie.
- Roman - mówi nagle jeden z wędkarzy - to chyba nie ten. Nasz miał na nogach narty, a ten ma łyżwy.
Kowalski siedzi nad stawem i nerwowo przekłada wędkę z ręki do ręki:
- Gdyby wędkarstwo nie uspokajało nerwów, to bym zaraz to rzucił!
- Czemu łowisz ryby na ser, a nie na robaki? - pyta Franek Kowalskiego.
- Bo jak ryba weźmie, mam na kolację rybę, a jak nie weźmie, to mam ser.
-I co, biorą, panie Nowak? - pyta Franek.
- Biorą, biorą. Wczoraj teczkę mi zabrali, a dzisiaj już rower...
Józek, stary wędkarz, chce zaprosić Staśka na ryby:
- Stasiek jedź ze mną w sobotę na ryby...
- Józek, ale co ty mi proponujesz, przecież ja nigdy w życiu żadnej ryby nie złowiłem, bo nie umiem...
- A co tu umieć? Nalewasz i pijesz...
Pewien ojciec z synem wybrał się na ryby. Nagle złowili złotą rybkę.
- Wypuść mnie to spełnię twoje trzy życzenia - powiedziała rybka do ojca. Wtem jego synek krzyknął:
- Ja chce jeża!
- W dupę z tym jeżem, zawołał tata.
- AŁA ZABIERZCIE GO!
I w ten sposób rybka spełniła trzy życzenia
Wędkarz wybrał się na połów. Gdy doszedł nad rzekę stwierdził, że zapomniał przynęty. Wracać mu się nie chciało. Rozejrzał się i zobaczył małego węża, który akurat upolował robaka. Zabrał mu tego robaka, ale jakoś żal mu się zrobiło węża. Otworzył puszkę z piwem i wlał wężowi parę łyczków. Wąż przełknął i zniknął w gęstwinie. Godzinę później wędkarz poczuł stukanie w nogę. Patrzy, a to ten sam wąż, trzymający w pysku trzy kolejne robaki.
Wczasowicz zagaduje wędkarza:
- I co, biorą?
- Biorą, panie, biorą... Dzisiaj wszyscy biorą, tylko nikt nie chce dać się złapać...
Wędkarz złowił złotą rybkę. Rybka prosi aby ja wypuścił a ona spełni jego jedno życzenie. Po namyśle wędkarz zgadza się i mówi że chce mieć najnowszy model mercedesa.
- Dobrze mówi rybka. A jak chcesz za gotówkę czy na raty?
- A ty jak chcesz: na oleju czy na masełku?
Trzech wędkarzy łódkuje i wędkuje zarazem . W pewnym momencie całej trójce zachciało się sikać i postanowili zrobić zawody kto z nich ma najdłuższego.
- Ale zimna woda - mówi pierwszy.
- Ale pod nami mułu - mówi drugi.
- Ale tam za zakrętem biorą - mówi trzeci.
Łowiącemu ryby strażnik sprawdza kartę wędkarską:
- Pana karta jest już nieważna. Jak pan może łowić ryby na zeszłoroczną kartę wędkarską?!
- Bo ja łowię tylko te ryby, których nie złowiłem w zeszłym roku.
W czasie rozprawy rozwodowej sędzia zwraca się do męża, wędkarza:
- A więc zawsze, kiedy wracał pan do domu, zastawał pan w szafie ukrytego jakiegoś mężczyznę?
- Tak właśnie było.
- I to było głównym powodem nieporozumień?
- Tak, bo nigdy nie miałem gdzie odstawić wędek.
Dziennikarz prowadzi wywiad z żoną wędkarza.
Zadaje pytanie:
- Jak pani sądzi: wędkarstwo to sport, czy sztuka?
- Kiedy mąż łowi ryby, to zapewne jest to sport.
- Ale kiedy zaczyna o nich opowiadać.... to ... już jest sztuka!
-Gdzie byłeś całą noc? - pyta żona.
- Na rybach.
- Złapałeś coś?
- Mam nadzieję, że nie - wzdrygnął się mąż.
Wędkarz złapał złotą rybkę.
- Nie spełnię twoich życzeń - rzekła doń rybka - ale dam ci jednak dobrą radę.
- Jaką?
- Zbyt często tu nie przychodź, rogaczu...
Koledzy wędkarze często opowiadają sobie, jakie to wielkie ryby udało im się złowić.
Niestety jeden z nich ma bardzo długie ręce i zawsze pokazuje najdłuższą rybę.
Kolejnym razem przezorni koledzy związali mu ręce aby nie mógł nic pokazać.
Wszyscy skończyli już pokazywać, co złapali, kiedy ten ze związanymi rękoma pokazuje zaciśnięte pięści i mówi:
- A moja miała takieeee oczy
Umówił się wędkarz na ryby z kolegami o czwartej rano. Wstał, wyszedł przed dom i czekał godzinę. Nie przyjechali.
Wraca więc do domu zmarznięty, cichuteńko kładzie się obok śpiącej żony i szepce: ale zimno na dworze. A na to żona nie otwierając oczu: Tak. A mój głupi chłop pojechał z kolegami na ryby...
Spotykają się dwa szczupaki.
- Nie uwierzysz, wczoraj wciągnąłem do wody wędkarza, który miał ponad 100 kilo wagi.
- Mój tato mówił, że wczoraj na rybach złapał w przeciągu godziny karpia, szczupaka, suma, sandacza i węgorza.
- 0, to mój tata tak nie potrafi!
- Łowić?
- nie, bajerowaćl...
Strażnik wędkarski przyłapał małolata na stawianiu drygawic.
- Wstyd młodzieńcze! Tym razem ci podaruje, ale gdybyś był pełnoletni, skierowałbym sprawę do Sądu, który mógłby nawet zamknąć cię do więzienia. I co wtedy powiedział by twój ojciec?
- Powiedziałby "Witaj synu..."
Nad brzegiem rzeki siedzą dwaj wędkarze.
W pewnej chwili starszy zwraca się do młodszego:
- Posłuchaj młodzieńcze: przed wojną w tej wodzie były takie ryby, że zakładając robaka na haczyk
musiałem chować się za drzewem, bo inaczej zjadłyby mi go z ręki...
Zapas
Mąż kupił dziesięć szpul żyłki. Żona dziwi się:
- Po co ci tyle żyłki, przecież masz tylko dwa kołowrotki?
- Moja miła, czy ja się ciebie pytam, po co kupujesz
tyle staników?
Nauczyciel chcąc zademonstrować uczniom szkodliwe działanie alkoholu na organizmy żywe, wlał do jednej szklanki wodę, a do drugiej wódkę.
Do obu wrzucił po rosówce. Po chwili dżdżownica w alkoholu zdechła.
- Jaki wniosek płynie z tego pokazu? - pyta nauczyciel...
-Milczenie, które zaległo w klasie, przerywa dopiero po chwili nieśmiały głos z ostatniej ławki:
- Gdy wędkarz popija gorzałkę, to nie ma robaków...
Stoi dwóch wędkarzy na dwóch brzegach Dunajca.
Pierwszy krzyczy do drugiego:
- Głęboka?!
Ponieważ jednak przez szum wody było słabo słychać, drugi wrzeszczy:
- To nie Oka, to Dunajec!
Pierwszy wchodzi do wody i po chwili wpada w głęboczek, porywa go nurt wody.
Jakoś jednak się ratuje, przepływa w końcu na drugi brzeg, podchodzi do tamtego:
- Ja ci k#### dam "do jajec"!
Wielki, ogromny wielopiętrowy supermarket w USA,
w którym kupicie wszystko. Szef przyjmuje do pracy nowego sprzedawcę,
z tym że przedtem na jeden dzień okresu
próbnego, aby go przetestować.
Po zamknięciu wzywa szef nowego sprzedawcę do biura:
- No to ile dziś zrobił pan transakcji?
- Jedną szefie.
- Co? Jedną?! Nasi sprzedawcy mają średnio od sześćdziesięciu do
siedemdziesięciu transakcji w ciągu dnia! Co Pan robił przez cały dzień?
A właściwie to ile pan utargował?"
- Trzysta osiemdziesiąt tysięcy dolarów.
Szefa zatkało.
- Trzy...sta osiem...dziesiąt tysięcy? Na Boga co Pan sprzedał?!"
- No, na początku sprzedałem mały haczyk na ryby.
- Haczyk na ryby? Za trzysta osiemdziesiąt tysięcy?
- Potem przekonałem klienta, żeby wziął jeszcze średni i duży haczyk.
Następnie przekonałem go, że powinien wziąć jeszcze żyłkę.
Sprzedałem mu trzy grubości: cienką, średnia i gruba. Wdaliśmy się w
rozmowę. Spytałem gdzie będzie łowić. Powiedział że na Missouri
dwadzieścia mil na północy. W związku z tym sprzedałem mu jeszcze porządną wiatrówkę, nieprzemakalne spodnie i rybackie gumowce, ponieważ tam mocno wieje. Przekonałem go, że na brzegu ryby nie biorą, no i tak poszliśmy wybrać łódź motorową. Spytałem go jakie ma auto
i wydusiłem z niego, że dość małe i żeby na nim nie mógł odwieźć
łodzi w związku z czym sprzedałem mu przyczepę.
- I wszystko to sprzedał Pan człowiekowi, który przyszedł sobie kupić jeden, jedyny haczyk na ryby?!
- Nie. On przyszedł z zamiarem kupienia podpasek dla swojej żony. Zaproponowałem mu, że skoro w weekend nici z seksu, to może pojechałby przynajmniej na ryby.
Rycerz zobaczył, że wędkarz złowił złotą rybkę, odciął wędkarzowi głowę i zabrał rybkę.
Ta do niego:
- jeśli mnie wypuścisz spełnię twoje trzy życzenia
rycerz ją wypuścił i mówi:
- chcę być nieśmiertelny
- jesteś nieśmiertelny
- chcę, aby mój koń był nieśmiertelny
- życzenie spełnione
- chcę mieć takie genitalia jak mój koń
- dobrze
Po powrocie do zamku mówi do giermka:
- uderz mnie tym toporem
- panie nie mogę tego zrobić
- uderz nic mi się nie stanie
uderzył go, topór się odbił
- panie, ale ty jesteś zaje...e nieśmiertelny
- teraz uderz mego konia
topór się odbił
- panie, ale twój koń jest zaje...e nieśmiertelny
- teraz patrz na to:
ściągnął spodnie...
- panie, ale ty masz zaje...e wielką pi...dę.
Wędkarz do wędkarza:
- Stasiu jest okazja wypić!
- Tak, a gdzie?
- Kazikowi urodziło się dziecko!
- Tak, a co ma?
- Jak to co? Wyborową!
-Jak nazywa się naczynie na wnętrzności z patroszonych ryb?
-Flakon
Zimą koło jeziora przechodzi harcerz. Mija wędkarza łowiącego w przeręblu ryby, a po chwili słyszy wołanie:
- Ratunku! Lód pękł! Topię się!
Harcerz sam do siebie:
- Po co krzyczysz?! Medal za ratowanie tonących już mam.
Wędkarz złapał złotą rybkę:
wędkarzu puść mnie dam Ci super dom
- mam nie potrzebuję
wędkarzu dam Ci super auto
- mam nie chcę
wędkarzu puść mnie, będziesz miał co noc super dziewczyny
- mam co noc jedną, a Ty ryba nie przesadzaj przecież wiesz, że księdzu nie wypada!!!!!!!!!
Pewien rybak wrócił do swojej wioski z połowów z ogromnym marlinem, (takim jak w "Stary człowiek i morze"). Na nabrzeżu spotkał innego rybaka, który niósł siatkę z dwunastoma maleńkimi śledzikami. Ten drugi rybak spojrzał na marlina, odwrócił się do pierwszego rybaka i rzekł z pogardą w głosie:
- Co, dzisiaj tylko jedna... ?
Do sklepu rybnego przychodzi wędkarz.
- Niech mi pan rzuci dwa spore karpie.
Sprzedawca kładzie karpie na wadze.
- Przecież mówiłem, żeby pan mi je rzucił! Wtedy bez okłamywania, będę mógł się pochwalić, że je złapałem!
- Czemu łowisz ryby na ser, a nie na robaki? - pyta Franek Kowalskiego.
- Bo jak ryba weźmie, mam na kolację rybę, a jak nie weźmie, to mam ser.
Pewna kobieta chciała kupił węgorza w sklepie, ale nie może się zdecydował. Mówi, że wszystkie takie małe, obmacuje je podejrzliwie i ugniata... Na to sprzedawczyni: - Proszę pani ! Węgorzyki nie [ pi ]iki - w ręku nie urosną !!
Przychodzi szczupak do dentysty, bo go 1238-ka bardzo bolała.
Dentysta zerknął, pogrzebał i mówi:
- Coś llicho zęby myjemy, wypada je szorować, a nie tylko płukać, i proszę po myciu koniecznie używać nitki
dentystycznej.
Szczupak na to - a czy może być stalowa?
Autentyczne
Wzdłóż brzegu jeziora płynie sobie kajakiem facet z kobietą, zbliżają się do stanowiska wędkarza ( i nagle facet chcąc sie popisac przed swoją panią , jaki z niego kozak krzyczy:
- Ręcznik i mydło pan masz ?
mój kolega znany zdobrego humoru i ostrego języka odpowiada :
- A, co baba Ci się zes...ła ?!
Dwóch wędkarzy siedzi po przeciwnych stronach rzeki. Nagle jeden krzyczy do drugiego: Ja na Twoim miejscu w zeszłym roku na glizde chwyciłem raka!, Na to drugi: A ja na twoim miejscu w zeszłym roku na raka chwyciłem syfa!
Dwaj kumple po miesiącach niewidzenia umawiają sie na ryby....i tak
łowią na "robaka"
w końcu jeden pyta....
- słyszałem że się ożeniłeś.
- nooooooo tak
- i to z bardzo paskudną kobietą
- noooooo tak
- i podobno nie sprząta i pożytku z niej nie masz
- noooooo tak
- i brudna jest, śmierdząca i się nie myje
- noooooo tak
- to po co się z nią ożeniłeś ???
- robaki ma.....
Trzej wędkarze opowiadają sobie o swoich osiągnięciach.
Jeden mówi:
- Wczoraj złapałem leszcza, miał 7,5 kg.
- To nic takiego - mówi drugi - Mój węgorz przy długości 4 m ważył 10 kg.
- To wszystko nic! Przy moim szczupaku samo tylko zdjęcie ważyło 2 kg!
Zebranie koła wędkarskiego.
Prezes mówi:
- Panowie! Dwa lata temu na rozpoczęcie sezonu zabraliśmy 10 litrów wódki i ukradli nam wędki; rok temu zabraliśmy 20 litrów wódki i ukradli nam autokar. Oczekuję propozycji na ten rok.
Głos z sali:
- Zabieramy 40 litrów wódki, nie bierzemy wędek i nie wysiadamy z autokaru!
Ile żyje dżdżownica złapana przez wędkarza?
- Dwa dni z hakiem.
Do wędkarza podpływa krokodyl:
- Biorą?
- Nie
- To olej ryby, chodź sie wykąpać!
Jest wielki mróz. Nad przeręblem siedzi dwóch rozgadanych wędkarzy. W pewnym momencie jeden zamilkł i przyłożył rękę do wielkiego policzka. Drugi patrzy na niego zdziwiony i pyta:
- Hej, co jest? Ząb cię boli?
- Nie, tylko rozmrażam robaki.
Samolot rozbił się na Warszawskich Powązkach. Do tej pory wydobyto 800 ciał.
(żeby nie było - do wyżej: pilot podobno był wędkarzem)
Przechodzi sobie kobieta brzegiem i widzi faceta patrzącego w wodę:
- Co pan robi ?
- Ryby łowię.
- Ale jak to ? Bez wędki ?
- No tak. Ja mam taki tajny sposób i powiem go pani jak pani mi przyniesie pół litra wódki.
No to kobieta poszła do baru i kupiła mu pół litra.
- Proszę. niech pan teraz powie.
- No więc niech pani słucha. Wkładam lusterko do wody, jak ryba się sobie przygląda to ja ją zdzielam kamieniem w łeb.
- Uuu. Niezły pomysł. A ile pan juz tak ryb złowił.
- No jeszcze żadnej, ale z 10 butelek wódki dziennie jest.
SIEDZI SOBIE Z WĘDKĄ NAD BRZEGIEM STARZEC Z BARDZO DŁUGĄ BRODĄ ,PODCHODZĄ DO NIEGO STRAŻNICY I MÓWIĄ .
CZY KARTĘ WĘDKARSKĄ PAN POSIADA
STARZEC MÓWI -NIE MAM
JAK TO PAN NIE MA NO TO PISZEMY MANDACIK
STARZEC - ALEZ PANOWIE ZACZEKAJĄ ZARAZ WRÓCI MÓJ STARSZY BRAT Z OJCEM BO POSZLI NAKOPAC ROBAKÓW
Spotyka sie trzech wedkarz:1 sie chwali,wczoraj zlapalem
karpia i mial 10 kilo.a 2 a ja zlapalem szczupaka i samo
zdjecie wazylo 5 kilo.A 3 mowi ja bylem wczoraj na ryba mialem
zacze i wyciagnolem poniemiecki motor jeszcz od wojny
i mu sie swiatla swiecily.Koledzy mowia do niego:Ty stary jest
ponad 70 lat po wojnie a jeszcze sie swiatla swiecily? Jak
spuscicie z wagi tym ryba to ja pogasze te swiatla.
Spotyka sie trzech wedkarz:1 sie chwali,wczoraj zlapalem
karpia i mial 10 kilo.a 2 a ja zlapalem szczupaka i samo
zdjecie wazylo 5 kilo.A 3 mowi ja bylem wczoraj na ryba mialem
zaczep i wyciagnolem poniemiecki motor jeszcz od wojny
i mu sie swiatla swiecily.Koledzy mowia do niego:Ty stary jest
ponad 70 lat po wojnie a jeszcze sie swiatla swiecily? Jak
spuscicie z wagi tym ryba to ja pogasze te swiatla.
Do wędkarza podpływa krokodyl:
- Biorą?
- Nie
- To olej ryby, chodź się wykąpać!
SIEDZI SOBIE Z WĘDKĄ NAD BRZEGIEM STARZEC Z BARDZO DŁUGĄ BRODĄ ,PODCHODZĄ DO NIEGO STRAŻNICY I MÓWIĄ .
CZY KARTĘ WĘDKARSKĄ PAN POSIADA
STARZEC MÓWI -NIE MAM
JAK TO PAN NIE MA NO TO PISZEMY MANDACIK
STARZEC - ALEZ PANOWIE ZACZEKAJĄ ZARAZ WRÓCI MÓJ STARSZY BRAT Z OJCEM BO POSZLI NAKOPAC ROBAKÓW
krzkwi5 niekumam
Sorki ze nie jest to wędkarski żart ale dobry :)
...rok 2013...
- Panie, jak dojechać do Bulwaru Lecha Kaczyńskiego?
- Pojedzie pan ulicą Ofiar Katastrofy Smoleńskiej, skręci w prawo w ulicę Braci Kaczyńskich, potem przez Męczenników 10 Kwietnia, dalej prosto przez Prezydenta Tysiąclecia i skręci pan w lewo, w Bojowników o Prawo i Sprawiedliwość. Potem już prosto do Placu Braci Bliźniaków z pomnikiem Jarosława Boga Żywego, a tuż za nim jest Bulwar Lecha Kaczyńskiego.
Sorki ze nie jest to wędkarski żart ale dobry :)
...rok 2013...
- Panie, jak dojechać do Bulwaru Lecha Kaczyńskiego?
- Pojedzie pan ulicą Ofiar Katastrofy Smoleńskiej, skręci w prawo w ulicę Braci Kaczyńskich, potem przez Męczenników 10 Kwietnia, dalej prosto przez Prezydenta Tysiąclecia i skręci pan w lewo, w Bojowników o Prawo i Sprawiedliwość. Potem już prosto do Placu Braci Bliźniaków z pomnikiem Jarosława Boga Żywego, a tuż za nim jest Bulwar Lecha Kaczyńskiego.
:)
Sorki ze nie jest to wędkarski żart ale dobry :)
...rok 2013...
- Panie, jak dojechać do Bulwaru Lecha Kaczyńskiego?
- Pojedzie pan ulicą Ofiar Katastrofy Smoleńskiej, skręci w prawo w ulicę Braci Kaczyńskich, potem przez Męczenników 10 Kwietnia, dalej prosto przez Prezydenta Tysiąclecia i skręci pan w lewo, w Bojowników o Prawo i Sprawiedliwość. Potem już prosto do Placu Braci Bliźniaków z pomnikiem Jarosława Boga Żywego, a tuż za nim jest Bulwar Lecha Kaczyńskiego.
:)
Brawo!
Spotykaja sie dwaj wedkarze na rybach. Jeden do drugiego mowi;
-Kolego cos cie dawno nie bylo na rybach
drugi odpowiada;
-bo sie zenilem
na to pierwszy pyta;
- a Ladna?
- nie
- to moze bogata
- tez nie
- No to po co sie z nia zeniles jak nie jest ladna ani bogata
- Bo ma robaki
Dwóch facetów łowi ryby. Jednemu z nich biorą co chwilę, a drugi tylko moczy kije w wodzie. Ten pechowy wreszcie nie wytrzymał:
- Proszę mi powiedzieć, na jaką przynętę pan łowi?
- Łapię na pastylki na syfilis
- zadrwił ten drugi. Pechowy zostawia sprzęt na brzegu i pędzi do apteki.
- Poproszę 4 opakowania pastylek na syfilis.
- A co, złapał pan?
- zainteresował się życzliwie aptekarz.
- Jeszcze nie, ale znam super miejsce
Sorki ze nie jest to wędkarski żart ale dobry :)
...rok 2013...
- Panie, jak dojechać do Bulwaru Lecha Kaczyńskiego?
- Pojedzie pan ulicą Ofiar Katastrofy Smoleńskiej, skręci w prawo w ulicę Braci Kaczyńskich, potem przez Męczenników 10 Kwietnia, dalej prosto przez Prezydenta Tysiąclecia i skręci pan w lewo, w Bojowników o Prawo i Sprawiedliwość. Potem już prosto do Placu Braci Bliźniaków z pomnikiem Jarosława Boga Żywego, a tuż za nim jest Bulwar Lecha Kaczyńskiego.
:)
Brawo!
2xBrawo!
No tyle dziur ta ja jeszcze nie widziałem!http://www.cda.pl/video/17862077/Wedkarstwo-podlodowe
Dwóch facetów wypłynęło na środek jeziora na ryby i zaczęli łowić ryby. Wyciągają piękne sztuki jedna za drugą, ale po pewnym czasie przyszedł wieczór i jeden z nich mówi:
- Słuchaj, musimy jutro wrócić w to miejsce, bo świetnie biorą ryby.
- Nie ma problemu - mówi drugi, po czym bierze kredę i na podłodze łódki maluje kółko.
Na to jego kolega:
- Idioto co Ty robisz? Skąd wiesz, że jutro przypłyniemy tą samą łódką?