Nasza Reprezentacja zajęła dziś 3 miejsce.Indywidualnie wygrał Polak.Wyniki bardzo , bardzo słabiutkie ,zwycięzca złowił nieco ponad 1 kg rybek---Klapa totalna .
Dziś i jutro na kanale Ulgi w Opolu czołówka wędkarzy spławikowców Europy walczyć będzie o tytuły najlepszych indywidualnie i drużynowo. Niestety, wszystko wskazuje na to, że o zwycięstwie może zadecydować przypadek. O ile organizacyjnie wszystko dopięte jest na ostatni guzik, tak wesoło nie przedstawia się kwestia ryb, te - jak się okazuje - są bowiem bardzo kapryśne. - Nie wiemy, co się stało. O ile jeszcze w poniedziałek czy wtorek podczas treningów wyniki były może nie rewelacyjne, ale przynajmniej w miarę przyzwoite, teraz ryby nie chcą brać prawie wcale. Skoro czołowi zawodnicy Europy łowili dziś po 100-200 gramów, to o czymś to świadczy - mówi po wczorajszym, ostatnim treningu przed zawodami kierownik reprezentacji Polski Sławomir Pszczoła. - Wiele ekip jest rozżalonych, że przejechało taki kawał, a mistrzostwa odbywają się na takim bezrybiu - stwierdza.
Przyczyn takiego stanu rzeczy kierownik dopatruje się w kilku kwestiach. - Trudno jednoznacznie odpowiedzieć, co się stało, ale myślę, że wpływ miała na to ubiegłoroczna powódź, która spowodowała, że wiele ryb z kanału przepłynęło do Odry. Poza tym zimą poziom wody tutaj strasznie się obniżył i wiele żyjątek, którymi odżywiają się ryby, po prostu wyginęło. Do tego dochodzi jeszcze to, że ostatnio był zakaz łowienia, więc ryby odzwyczaiły się od nęcenia i teraz nie chcą brać. Największy wpływ na to ma chyba jednak pogoda - wymienia Pszczoła, tłumacząc, że ryby są wyjątkowo podatne na zmiany ciśnienia. - Akurat przechodzi front atmosferyczny, a to jest bardzo niekorzystne. Wiatr, deszcz czy upał raczej nie przeszkadzają, najgorsze są wahania. Oby w weekend aura się unormowała, bo jeśli nie, to o zwycięstwie może decydować przypadek. Komuś trafi się jeden leszcz i to on zostanie mistrzem Europy - śmieje się.
Rzeczywiście baaardzo śmieszne.Lipa totalna. Ktoś tam chwali organizatorów - za co niby? Clou tych mistrzostw to łowienie ryb, a tego zabrakło. To tak jakby chwalić szefa kuchni, że genialnie przybrał potrawę za pancerną szybą niedostępną dla konsumenta.Czytałem gdzieś opinię, że przez to straciliśmy szansę na planowaną organizację MŚ 2013.
Mogli by też przeprowadzić te zawody w innym miejscu , skoro wiedzieli , że po powodziach ryby uciekły , wtedy i efekty byłyby lepsze i atmosfera cool .
No niestety PZW się nie popisało z wyborem łowiska,ale było wyznaczone łowisko zastępcze i tam można było rozegrać mistrzostwa.A to że odebrano nam organizację w 2013r to może i dobrze,być może niektórzy z zarządu głównego zrozumieją że w zawodach wędkarskich najważniejszą rzeczą nie jest logistyka tylko ryby.Oczywiście najważniejsze jest to że mistrzem europy został polak Wiktor Walczak,wielkie gratulacje dla niego i dla całej naszej reprezentacji.
Nasza Reprezentacja zajęła dziś 3 miejsce.Indywidualnie wygrał Polak.Wyniki bardzo , bardzo słabiutkie ,zwycięzca złowił nieco ponad 1 kg rybek---Klapa totalna .
Dziś i jutro na kanale Ulgi w Opolu czołówka wędkarzy spławikowców Europy walczyć będzie o tytuły najlepszych indywidualnie i drużynowo. Niestety, wszystko wskazuje na to, że o zwycięstwie może zadecydować przypadek. O ile organizacyjnie wszystko dopięte jest na ostatni guzik, tak wesoło nie przedstawia się kwestia ryb, te - jak się okazuje - są bowiem bardzo kapryśne. - Nie wiemy, co się stało. O ile jeszcze w poniedziałek czy wtorek podczas treningów wyniki były może nie rewelacyjne, ale przynajmniej w miarę przyzwoite, teraz ryby nie chcą brać prawie wcale. Skoro czołowi zawodnicy Europy łowili dziś po 100-200 gramów, to o czymś to świadczy - mówi po wczorajszym, ostatnim treningu przed zawodami kierownik reprezentacji Polski Sławomir Pszczoła. - Wiele ekip jest rozżalonych, że przejechało taki kawał, a mistrzostwa odbywają się na takim bezrybiu - stwierdza.
Przyczyn takiego stanu rzeczy kierownik dopatruje się w kilku kwestiach. - Trudno jednoznacznie odpowiedzieć, co się stało, ale myślę, że wpływ miała na to ubiegłoroczna powódź, która spowodowała, że wiele ryb z kanału przepłynęło do Odry. Poza tym zimą poziom wody tutaj strasznie się obniżył i wiele żyjątek, którymi odżywiają się ryby, po prostu wyginęło. Do tego dochodzi jeszcze to, że ostatnio był zakaz łowienia, więc ryby odzwyczaiły się od nęcenia i teraz nie chcą brać. Największy wpływ na to ma chyba jednak pogoda - wymienia Pszczoła, tłumacząc, że ryby są wyjątkowo podatne na zmiany ciśnienia. - Akurat przechodzi front atmosferyczny, a to jest bardzo niekorzystne. Wiatr, deszcz czy upał raczej nie przeszkadzają, najgorsze są wahania. Oby w weekend aura się unormowała, bo jeśli nie, to o zwycięstwie może decydować przypadek. Komuś trafi się jeden leszcz i to on zostanie mistrzem Europy - śmieje się.
źródło: Gazeta.pl Opole
Komuś trafi się jeden leszcz i to on zostanie mistrzem Europy - śmieje się.
źródło: Gazeta.pl Opole
Rzeczywiście baaardzo śmieszne.Lipa totalna. Ktoś tam chwali organizatorów - za co niby? Clou tych mistrzostw to łowienie ryb, a tego zabrakło. To tak jakby chwalić szefa kuchni, że genialnie przybrał potrawę za pancerną szybą niedostępną dla konsumenta.Czytałem gdzieś opinię, że przez to straciliśmy szansę na planowaną organizację MŚ 2013.
Na te zawody trza było wystawić ze dwóch miejscowych. Oni by pokazali tym mistrzom jak sie łowi :)))
A moze lepiej by bylo gdyby szlachta z PZW zajela sie lepszymi zarybieniami niz nabijaniem swoich kieszeni
Mogli by też przeprowadzić te zawody w innym miejscu , skoro wiedzieli , że po powodziach ryby uciekły , wtedy i efekty byłyby lepsze i atmosfera cool .
No niestety PZW się nie popisało z wyborem łowiska,ale było wyznaczone łowisko zastępcze i tam można było rozegrać mistrzostwa.A to że odebrano nam organizację w 2013r to może i dobrze,być może niektórzy z zarządu głównego zrozumieją że w zawodach wędkarskich najważniejszą rzeczą nie jest logistyka tylko ryby.Oczywiście najważniejsze jest to że mistrzem europy został polak Wiktor Walczak,wielkie gratulacje dla niego i dla całej naszej reprezentacji.