Witam. W tym wątku piszemy jak cieszymy sie z niego wędkarsko, czy zaliczyliśmy fajne wyprawy z ładnymi rybami. I oceńmy ten ,,letni" miesiąc. Pozdrawiam.
Jak dla mnie lipiec pod względem złapanych ryb był bardzo kiepski prawde mówiąc osobiście nie pamiętam tak kiepskiego sezonu dużo lepiej było wiosną pozdrawiam
Hej lipiec zawsze pod względem połowów jest przestojowy, przynajmniej dla mnie. W lipcu wpadło kilka leszczy i płoci, które nadawały się do wzięcia, poza tym nic ciekawego. No ale kumpel mój w ostatni dzień lipca wyciągnął karaś o wadze 1,5 kg i długości 44 cm.
Lipiec średni, kilka średnich leszczy, 20kilka sztuk szczupaka, a raczej szczupaczka, bo tylko dwa przekraczały magiczną barierę 50cm, jeden ładny okoń 30kilka cm i 29 lipca niespodzianka w postaci prawidłowo zaciętego na 5cm zielono-pomarańczowe kopyto Mikado karpia 76cm na łowisko Biała. A byłbym zapomniał o grubym węgorzu 78cm.
Podsumowując lipiec +/- -Mało wypadów nad Odre , wysoki stan wody. -Brak wyprawy na dorsza , sztormy +Udany pod względem wzrastającego doświadczenia połowu metodą na żywca , duża ilość szczupaków ,niestety niewymiarowych. +Pierwszy udany połów sumików karłowatych , 2,5kg w 3 godziny. +Zaliczony wypad na lina , udało się złowić kilową sztuke. +Pierwszy raz w mojej wędkarskiej karierze zaliczyłem udany wypad na karasia , zwieńczeniem był kilowy karaś pospolity. - Przez cały lipiec a ni razu nie wyjechałem z ojcem pospiningować z łódki. -Nie udane wędkowanie nad j. Szczawno. -Mało wypadów obfitujących w dorodne płocie.
To by było na tyle , niestety ubolewam nad małą ilością wypadów nad wody pzw.
Jak dla mnie lipiec pod względem złapanych ryb był bardzo kiepski prawde mówiąc osobiście nie pamiętam tak kiepskiego sezonu dużo lepiej było wiosną pozdrawiam
w lipcu na bok odstawiłem spining na rzecz gruntówki, kilka ładnych leszczy i płoci udało się złapać, odkryłem nową miejscówkę. Jednak pogoda pokrzyżowała plany wędkarskie i zastopowała wiele wypraw:/
Wietrzny, deszczowy ale gdzieś tam potrafiłem się wcisnąć i wymknąć na rybki , a zazwyczaj były to dwa/trzy dni w tygodniu. W większości wracałem o kiju, przemoczony ale szczęśliwy, że przyroda potrafiła mnie przytulić i przygarnąć nawet w te najgorsze dla nas wędkarzy dni.
Ja nie pamietam tak slabego miesiaca... Kilka leszcze malych szczupakow 1 karp i kilka linow tez nie za duzch... Tak wiec bez szaleństwa ;d sierpien musi byc lepszy
Po kilku wpisach tchnęło optymizmem, nie tylko u mnie kompletna klapa:) Jedyna rybka zasługująca na uwagę to amur, ok. 7 kg.
Za to początek sierpnia rewelacja - same się pchają - dwa komplety potoka, ładny szczupły i masa niewymiarków. Mam nadzieję , że nie będzie gorzej, a liczę na to, że lepiej ;)
U mnie bardzo słabo... Duża woda + kiepska pogoda skutecznie zniechęciły mnie jak i ryby do łowów. Kilka wypadów i nic. Totalna klapa. Czekam na aż opadnie woda i na uzbrajam się powoli na jesień:)
Ja też prawie przestałem chodzić na ryby w lipcu;/ jedyne wieksze ryby w lipcu to 2 sumy około 6-7kg i troche białorybu;/ ale teraz wole chodzic na grzyby:D są owiele większe efekty niż na rybach;P
Lipiec w tym roku to w ogóle porażka, nie było brań jeden karp (karpik) i sandacz a sierpień
się zaczął tak samo na 28 dni bycia nad wodą rano i wieczorem to samo mówi za siebie
oj jak tak czytam to lipiec wypadł słabiutko :D dlatego ja z ryb zrezygnowałem i przerzuciłem sie na grzyby , przynajmniej bez durnych opłat i kłusoli :)
Witam. W tym wątku piszemy jak cieszymy sie z niego wędkarsko, czy zaliczyliśmy fajne wyprawy z ładnymi rybami. I oceńmy ten ,,letni" miesiąc. Pozdrawiam.
Jak dla mnie lipiec pod względem złapanych ryb był bardzo kiepski prawde mówiąc osobiście nie pamiętam tak kiepskiego sezonu dużo lepiej było wiosną pozdrawiam
Hej lipiec zawsze pod względem połowów jest przestojowy, przynajmniej dla mnie. W lipcu wpadło kilka leszczy i płoci, które nadawały się do wzięcia, poza tym nic ciekawego. No ale kumpel mój w ostatni dzień lipca wyciągnął karaś o wadze 1,5 kg i długości 44 cm.
Lipiec średni, kilka średnich leszczy, 20kilka sztuk szczupaka, a raczej szczupaczka, bo tylko dwa przekraczały magiczną barierę 50cm, jeden ładny okoń 30kilka cm i 29 lipca niespodzianka w postaci prawidłowo zaciętego na 5cm zielono-pomarańczowe kopyto Mikado karpia 76cm na łowisko Biała. A byłbym zapomniał o grubym węgorzu 78cm.
Podsumowując lipiec +/-
-Mało wypadów nad Odre , wysoki stan wody.
-Brak wyprawy na dorsza , sztormy
+Udany pod względem wzrastającego doświadczenia połowu metodą na żywca , duża ilość szczupaków ,niestety niewymiarowych.
+Pierwszy udany połów sumików karłowatych , 2,5kg w 3 godziny.
+Zaliczony wypad na lina , udało się złowić kilową sztuke.
+Pierwszy raz w mojej wędkarskiej karierze zaliczyłem udany wypad na karasia , zwieńczeniem był kilowy karaś pospolity.
- Przez cały lipiec a ni razu nie wyjechałem z ojcem pospiningować z łódki.
-Nie udane wędkowanie nad j. Szczawno.
-Mało wypadów obfitujących w dorodne płocie.
To by było na tyle , niestety ubolewam nad małą ilością wypadów nad wody pzw.
Jak dla mnie lipiec pod względem złapanych ryb był bardzo kiepski prawde mówiąc osobiście nie pamiętam tak kiepskiego sezonu dużo lepiej było wiosną pozdrawiam
U mnie jak u kolegi.
Ale patrząc na pogode niema się co dziwić.
w lipcu na bok odstawiłem spining na rzecz gruntówki, kilka ładnych leszczy i płoci udało się złapać, odkryłem nową miejscówkę. Jednak pogoda pokrzyżowała plany wędkarskie i zastopowała wiele wypraw:/
Wietrzny, deszczowy ale gdzieś tam potrafiłem się wcisnąć i wymknąć na rybki , a zazwyczaj były to dwa/trzy dni w tygodniu. W większości wracałem o kiju, przemoczony ale szczęśliwy, że przyroda potrafiła mnie przytulić i przygarnąć nawet w te najgorsze dla nas wędkarzy dni.
Mam co wspominać :))
Wielka woda.:)Ale dało się 11- stego złowć brzane na srebro.
Ja nie pamietam tak slabego miesiaca... Kilka leszcze malych szczupakow 1 karp i kilka linow tez nie za duzch... Tak wiec bez szaleństwa ;d sierpien musi byc lepszy
Lipiec to totalna klęska bo tak kiepskiego na j.Żywieckim nie pamiętam a wędkuje ponad 30 lat.
jeszcze tak kiepskiego lipca nie widziałem - pogoda, brania
Po kilku wpisach tchnęło optymizmem, nie tylko u mnie kompletna klapa:)
Jedyna rybka zasługująca na uwagę to amur, ok. 7 kg.
Za to początek sierpnia rewelacja - same się pchają - dwa komplety potoka, ładny szczupły i masa niewymiarków. Mam nadzieję , że nie będzie gorzej, a liczę na to, że lepiej ;)
U mnie bardzo słabo... Duża woda + kiepska pogoda skutecznie zniechęciły mnie jak i ryby do łowów. Kilka wypadów i nic. Totalna klapa. Czekam na aż opadnie woda i na uzbrajam się powoli na jesień:)
w lipcu nawet na rybkach nie byłem :D
w lipcu nawet na rybkach nie byłem :D
Ja też prawie przestałem chodzić na ryby w lipcu;/ jedyne wieksze ryby w lipcu to 2 sumy około 6-7kg i troche białorybu;/ ale teraz wole chodzic na grzyby:D są owiele większe efekty niż na rybach;P
Pozdrawiam;)
Lipiec w tym roku to w ogóle porażka, nie było brań jeden karp (karpik) i sandacz a sierpień się zaczął tak samo na 28 dni bycia nad wodą rano i wieczorem to samo mówi za siebie
klapa na całego lipiec słaby tylko 40 okoni i to wszystko.
oj jak tak czytam to lipiec wypadł słabiutko :D dlatego ja z ryb zrezygnowałem i przerzuciłem sie na grzyby , przynajmniej bez durnych opłat i kłusoli :)
w lipcu słabo ale juz na początku sierpnia lepiej
Lipa, tragedia, porażka. Tylko te słowa przychodzą mi do głowy, poza niecenzuralnymi oczywiście;) Ale te sobie odpuszczę.