Mam 42 lata jestem" wędkarzem" od roku. Tyle piękna jest w tym siedzeniu nad wodą że tak teraz żałuje tych lat gdy nad nią nie byłem. Uczę się dopiero i częściej wracam z niczym ale ten kontakt z przyrodą wystarcza mi. Cieszę się że nieraz spotykam ludzi WĘDKARZY którzy potrafią się podzielić swoją wiedzą. Tylko co mnie trapi to te śmieci nad brzegiem. Zwracajmy na to uwagę. DUŻYCH RYB. Ja też może kiedyś będę miał!!!!
nigdy nie jest za pózno,wędkarstwo fajna sprawa ,a śmieci nad wodą mówią o wychowaniu i kulturze naszych niektórych "kolegów" pozdro i połamania w nowym sezonie
Dzięki za zainteresowanie.Jeżeli chodzi o połamanie to już jestem w tym dobry. W ubiegłym roku wędka ruska tanizna sama pękła. W tym roku chciałem spróbować na grunt zwykłym teleskopem. Pierwszy rzut i w odległości 3m połamana w wodzie. Teraz mam 2 federy i już rzuty dalekie i w miarę tam gdzie chce. Jeszcze 3 , 4 lata i może będę wędkarzem!!!!!
Początki są fajne.Wszystko takie nowe.Później jest jeszcze lepiej,im człowiek (wędkarz) więcej wie tym więcej problemów,pytań i niejasności zauważa.:) Tematu śmieci nie poruszam bo to w naszym społeczeństwie walenie głową w mur.A głowę mam tylko jedną.:)
Lepiej późno niż wcale. Przecież wędkarstwo jest piękne w każdym wieku. Właśnie niezbędne jest w wieku senioralnym. Jeszcze gdyby kol.udało sie namówic żonę. Życzę przyjemności. Pozdrawiam.
Początki są fajne ale jeszcze bardziej śmieszne. Rzut spławikiem a on ląduje za mną albo obok i tak paręnaście razy. To by się nadawało na you tube. Albo dokarmianie ryb.Brały co chwile zanim poderwałem to tylko pusty haczyk.Nazwalem sie w tym dniu dokarmiaczem ryb. Ale miały ze mnie ubaw.
Przyznaje ze jestem pelen podziwu na zdecydowanie sie w tym wieku na wedkarstwo :) Oczywiscie nigdy nie jest za pozno i ma Pan przed soba jeszcze kilkanascie jesli nie kilkadziesiat pieknych lat z wedka u boku :) zycze w takim razie udanej nauki i jak najwiecej sukcesów ;) Pozdrawiam :)
Zaczynam dopiero a mam 33 lata. Przejąłem sprzęt po koledze. wyjechał do Grecji.Mam na koncie szczupaka 7kilo.parę sandaczy i ogólnie sporo innych rybek. Zabieram ryby ale tylko na kolację. Większość wypuszczam.Pozdrowienia od hoplity.
leszek1969, jestem "lepszy" , rocznik 1963 i próbuje wędkować od 2 lat . Brak "wyraźnych" sukcesów , ale kontakt z przyrodą , widoki ( mgła nad wodą czy wschód/zachód słońca ) ,śpiew ptaków , ważka na wędce czy odgłos dzięcioła lub absolutna cisza , co niesamowitego . Ryby to nie wszystko ...
Zgadza się .Ryby to nie wszystko a wędkarstwo to styl życia ,jedni dochodzą do tego po dwudziestu latach nad woda inni nigdy.Ryby to po czasie tylko taki miły bonus,raz większy raz mniejszy ale to już bez większego znaczenia.
Aż miło poczytać o waszych początkach... aż łezka w oku się kręci. Mam 33 lata. Nad wodą biegam od 27 ( tak, tak - na komunię dostałem jedyny słuszny prezent - kij i kołowrotek! ).Witam serdecznie w "naszym" świecie i życzę połamania! Oczywiście nie dosłownie :))).P.S. Ja miesiąc temu pomimo tylu lat praktyki połamałem okoniową wklejkę, niestety nie na rybie...
Czas spędzony nad wodą z wędką w ręku bezcenny tym bardziej, że jak przyjdzie pracować do 67 to juz czas najwyższy zacząć i jakoś się z tym pogodzić :-))
Aż miło poczytać o waszych początkach... aż łezka w oku się kręci. Mam 33 lata. Nad wodą biegam od 27 ( tak, tak - na komunię dostałem jedyny słuszny prezent - kij i kołowrotek! ).Witam serdecznie w "naszym" świecie i życzę połamania! Oczywiście nie dosłownie :))).P.S. Ja miesiąc temu pomimo tylu lat praktyki połamałem okoniową wklejkę, niestety nie na rybie...
Dziękuje wam koleżanki i koledzy za zainteresowaniem się moim postem. Nie myślałem że tyle osób mi odpisze. Ale okazało się że i z żółtodzióbem wędkarskim porozmawiacie. Mam nadzieje że spotkam jeszcze miłych wędkarzy nad wodą i podzielą się ze mną swoim doświadczeniem. Bo same filmy artykuły i gazety to nie jest to co rada prawdziwego wędkarza osobiście przekazana. Jeszcze raz dziękuje.
Mam 42 lata jestem" wędkarzem" od roku. Tyle piękna jest w tym siedzeniu nad wodą że tak teraz żałuje tych lat gdy nad nią nie byłem. Uczę się dopiero i częściej wracam z niczym ale ten kontakt z przyrodą wystarcza mi. Cieszę się że nieraz spotykam ludzi WĘDKARZY którzy potrafią się podzielić swoją wiedzą. Tylko co mnie trapi to te śmieci nad brzegiem. Zwracajmy na to uwagę. DUŻYCH RYB. Ja też może kiedyś będę miał!!!!
Leszek ze mną jest to samo , jak bym siebie widział .POZDRAWIAM.
leszek1969, jestem "lepszy" , rocznik 1963 i próbuje wędkować od 2 lat . Brak "wyraźnych" sukcesów , ale kontakt z przyrodą , widoki ( mgła nad wodą czy wschód/zachód słońca ) ,śpiew ptaków , ważka na wędce czy odgłos dzięcioła lub absolutna cisza , co niesamowitego . Ryby to nie wszystko ...
Żeby tylko na kolanie - było by pół biedy... Jak debiliusz się zachowałem - totalne przyćmienie mózgu... Ciągnąłem piękny korzonek na delikatnej okoniówce do burty i... zamiast kleknąć przy burcie i złapać go metodą "wyślizgu" dociągnąłem do łódki i dopiero wtedy chciałem się schylić do burty. Wiadomo korzeń lekko przynurkował a ja genialnie chciałem go przytrzymać i wtedy... jeb!!! Rozmnożenie przez podział :)))
Mam 42 lata jestem" wędkarzem" od roku. Tyle piękna jest w tym siedzeniu nad wodą że tak teraz żałuje tych lat gdy nad nią nie byłem. Uczę się dopiero i częściej wracam z niczym ale ten kontakt z przyrodą wystarcza mi. Cieszę się że nieraz spotykam ludzi WĘDKARZY którzy potrafią się podzielić swoją wiedzą. Tylko co mnie trapi to te śmieci nad brzegiem. Zwracajmy na to uwagę. DUŻYCH RYB. Ja też może kiedyś będę miał!!!!
nigdy nie jest za pózno,wędkarstwo fajna sprawa ,a śmieci nad wodą mówią o wychowaniu i kulturze naszych niektórych "kolegów" pozdro i połamania w nowym sezonie
Dzięki za zainteresowanie.Jeżeli chodzi o połamanie to już jestem w tym dobry. W ubiegłym roku wędka ruska tanizna sama pękła. W tym roku chciałem spróbować na grunt zwykłym teleskopem. Pierwszy rzut i w odległości 3m połamana w wodzie. Teraz mam 2 federy i już rzuty dalekie i w miarę tam gdzie chce. Jeszcze 3 , 4 lata i może będę wędkarzem!!!!!
Początki są fajne.Wszystko takie nowe.Później jest jeszcze lepiej,im człowiek (wędkarz) więcej wie tym więcej problemów,pytań i niejasności zauważa.:)
Tematu śmieci nie poruszam bo to w naszym społeczeństwie walenie głową w mur.A głowę mam tylko jedną.:)
Lepiej późno niż wcale. Przecież wędkarstwo jest piękne w każdym wieku. Właśnie niezbędne jest w wieku senioralnym. Jeszcze gdyby kol.udało sie namówic żonę. Życzę przyjemności. Pozdrawiam.
Początki są fajne ale jeszcze bardziej śmieszne. Rzut spławikiem a on ląduje za mną albo obok i tak paręnaście razy. To by się nadawało na you tube. Albo dokarmianie ryb.Brały co chwile zanim poderwałem to tylko pusty haczyk.Nazwalem sie w tym dniu dokarmiaczem ryb. Ale miały ze mnie ubaw.
Przyznaje ze jestem pelen podziwu na zdecydowanie sie w tym wieku na wedkarstwo :) Oczywiscie nigdy nie jest za pozno i ma Pan przed soba jeszcze kilkanascie jesli nie kilkadziesiat pieknych lat z wedka u boku :) zycze w takim razie udanej nauki i jak najwiecej sukcesów ;)
Pozdrawiam :)
Zaczynam dopiero a mam 33 lata. Przejąłem sprzęt po koledze. wyjechał do Grecji.Mam na koncie szczupaka 7kilo.parę sandaczy i ogólnie sporo innych rybek. Zabieram ryby ale tylko na kolację. Większość wypuszczam.Pozdrowienia od hoplity.
Noszsszszsz..kuźwa.
Ale masz kolegów....wyjechał do Grecji i zobacz co narobił!!!
leszek1969, jestem "lepszy" , rocznik 1963 i próbuje wędkować od 2 lat . Brak "wyraźnych" sukcesów , ale kontakt z przyrodą , widoki ( mgła nad wodą czy wschód/zachód słońca ) ,śpiew ptaków , ważka na wędce czy odgłos dzięcioła lub absolutna cisza , co niesamowitego . Ryby to nie wszystko ...
Zgadza się .Ryby to nie wszystko a wędkarstwo to styl życia ,jedni dochodzą do tego po dwudziestu latach nad woda inni nigdy.Ryby to po czasie tylko taki miły bonus,raz większy raz mniejszy ale to już bez większego znaczenia.
Aż miło poczytać o waszych początkach... aż łezka w oku się kręci. Mam 33 lata. Nad wodą biegam od 27 ( tak, tak - na komunię dostałem jedyny słuszny prezent - kij i kołowrotek! ).Witam serdecznie w "naszym" świecie i życzę połamania! Oczywiście nie dosłownie :))).P.S. Ja miesiąc temu pomimo tylu lat praktyki połamałem okoniową wklejkę, niestety nie na rybie...
No tak.
Czas spędzony nad wodą z wędką w ręku bezcenny tym bardziej, że jak przyjdzie pracować do 67 to juz czas najwyższy zacząć i jakoś się z tym pogodzić :-))
ps
Rok urodzenia zbliżony.
Pozdrawiam.
Aż miło poczytać o waszych początkach... aż łezka w oku się kręci. Mam 33 lata. Nad wodą biegam od 27 ( tak, tak - na komunię dostałem jedyny słuszny prezent - kij i kołowrotek! ).Witam serdecznie w "naszym" świecie i życzę połamania! Oczywiście nie dosłownie :))).P.S. Ja miesiąc temu pomimo tylu lat praktyki połamałem okoniową wklejkę, niestety nie na rybie...
no na kolanie też można:)))))))))))))))))
Dziękuje wam koleżanki i koledzy za zainteresowaniem się moim postem. Nie myślałem że tyle osób mi odpisze. Ale okazało się że i z żółtodzióbem wędkarskim porozmawiacie. Mam nadzieje że spotkam jeszcze miłych wędkarzy nad wodą i podzielą się ze mną swoim doświadczeniem. Bo same filmy artykuły i gazety to nie jest to co rada prawdziwego wędkarza osobiście przekazana. Jeszcze raz dziękuje.
Mam 42 lata jestem" wędkarzem" od roku. Tyle piękna jest w tym siedzeniu nad wodą że tak teraz żałuje tych lat gdy nad nią nie byłem. Uczę się dopiero i częściej wracam z niczym ale ten kontakt z przyrodą wystarcza mi. Cieszę się że nieraz spotykam ludzi WĘDKARZY którzy potrafią się podzielić swoją wiedzą. Tylko co mnie trapi to te śmieci nad brzegiem. Zwracajmy na to uwagę. DUŻYCH RYB. Ja też może kiedyś będę miał!!!!
Leszek ze mną jest to samo , jak bym siebie widział .POZDRAWIAM.
leszek1969, jestem "lepszy" , rocznik 1963 i próbuje wędkować od 2 lat . Brak "wyraźnych" sukcesów , ale kontakt z przyrodą , widoki ( mgła nad wodą czy wschód/zachód słońca ) ,śpiew ptaków , ważka na wędce czy odgłos dzięcioła lub absolutna cisza , co niesamowitego . Ryby to nie wszystko ...
I to jest to.
no na kolanie też można:)))))))))))))))))
Żeby tylko na kolanie - było by pół biedy... Jak debiliusz się zachowałem - totalne przyćmienie mózgu... Ciągnąłem piękny korzonek na delikatnej okoniówce do burty i... zamiast kleknąć przy burcie i złapać go metodą "wyślizgu" dociągnąłem do łódki i dopiero wtedy chciałem się schylić do burty. Wiadomo korzeń lekko przynurkował a ja genialnie chciałem go przytrzymać i wtedy... jeb!!! Rozmnożenie przez podział :)))