Reklama
  • damian83242011-05-15 13:42:35

    A jak drodzy koledzy radzicie sobie z turystami? bo to chyba tez udręka dla nas.
    Ja mialem w ubiegmym roku smieszna sytuacje. Przyjechalismy z kolega o swicie na lowisko gdzie jest specialnie oddzielone kapielisko dla plazowiczow reszta jest tylko dla wedkarzy, rozlozylismy sie i lowimy.Gdy slonce zaczelo juz prazyc byla juz masa turystow. Nagle na naszym stanowisku za nami rozklada sie facet z kobieta i ok30 letni jak go nazywali "synus" heh.Pytam grzecznie przepraszam co pan robi? on na to ze niema gdzie sie rozlozyc i on bedzie sie tu kapal, mowie mu ze tu nie wolno bo jest specjalne kąpielisko. Odpowiedz: A kto mi zabroni! Mowi ze każdy ma takie sama prawa i nie będzie tak ze on nie ma gdzie dupy zamoczyć bo moczykije sobie siedzą i pakuje mi się do wody miedzy wędki. No to ja na to grzecznie ze ma pan całkowita racje każdy ma takie same prawa, pan pływać a ja wędkować i jeśli pan zapląta się w moja żyłkę zahaczy o haczyk lub dostanie koszyczkiem w głowę niech pan nie ma do mnie pretensji. Na szczęście pani z synusiem byli chyba trochę mądrzejsi i zwinęli się i poszli dalej. Hehe i jak tu wygrać z głupszym?

  • Forum wedkuje.pl 2011-05-15 14:00:46

    Miałem kiedyś taką sytuację, mamusia z dziećmi władowała mi się między wędki, powiedziałem, że tu sporo haków się rwie, a usunąć można tylko chirurgicznie ;) . Zmyła się w 5sek. :D

  • zyga1949 2011-05-15 14:03:34

     Na szczęście pani z synusiem byli chyba trochę mądrzejsi i zwinęli się i poszli dalej. Hehe i jak tu wygrać z głupszym?

    Też miałem podobną sytuację z tym że to były trzy pary i pływali na materacach - to co miałem się z nimi szarpać z tym ze pływali dość daleko od brzegu,a tablice zakaz kapieli były wszedzie.Ale w Twoim przypadku jak go straszyłeś haczykiem i koszyczkiem i gdyby sie coś stało/uraz głowy,oko itp/ to niestety ale wina byłaby Twoja.Pozdrawiam.

  • sliwka15 2011-05-15 14:35:39

     Na szczęście pani z synusiem byli chyba trochę mądrzejsi i zwinęli się i poszli dalej. Hehe i jak tu wygrać z głupszym?

    Też miałem podobną sytuację z tym że to były trzy pary i pływali na materacach - to co miałem się z nimi szarpać z tym ze pływali dość daleko od brzegu,a tablice zakaz kapieli były wszedzie.Ale w Twoim przypadku jak go straszyłeś haczykiem i koszyczkiem i gdyby sie coś stało/uraz głowy,oko itp/ to niestety ale wina byłaby Twoja.Pozdrawiam.

    Dlaczego wina byłą by jego?
    Wina była by kopiącego się , ponieważ miejsce do kąpieli było wyznaczone a on kąpał się w miejscu niedozwolonym.

  • Reklama
  • zyga1949 2011-05-15 14:50:06

     Na szczęście pani z synusiem byli chyba trochę mądrzejsi i zwinęli się i poszli dalej. Hehe i jak tu wygrać z głupszym?

    Też miałem podobną sytuację z tym że to były trzy pary i pływali na materacach - to co miałem się z nimi szarpać z tym ze pływali dość daleko od brzegu,a tablice zakaz kapieli były wszedzie.Ale w Twoim przypadku jak go straszyłeś haczykiem i koszyczkiem i gdyby sie coś stało/uraz głowy,oko itp/ to niestety ale wina byłaby Twoja.Pozdrawiam.

    Dlaczego wina byłą by jego?
    Wina była by kopiącego się , ponieważ miejsce do kąpieli było wyznaczone a on kąpał się w miejscu niedozwolonym.

    Powinieneś powiadomić odpowiednie władze ,że kąpie sie w miejscu niedozwolonym a jak nie daj boze gość by stracił oko i podał Ciebie do sadu to czyja wina i jeszcze byś płacił odszodowanie za oko.Pozdrawiam.

  • marekwrw 2011-05-15 15:10:26

    Miałem raz jedynie podobną sytuacje. Siedzę sobie lansik od rana, aż w końcu dochodzi południe grzeje słońce. Przyjeżdża samochód i wychodzą dwie panny. Kocyk koło mnie i leżą(dobra niech leżą), zaraz po tym muzyka z samochody HIP HOP tego już za wiele powiedziałem, że plaża jest po drugiej stronie lasu. I tu straż rybacka kontroluje zaraz po tym się zmyły..

  • Grucha80 2011-05-15 15:12:28

    No w letnie upały tak nad wodą jest dlatego w lato polecam łowienie nocą,jest ciszej i ryba po całym dniu chałasu  w nocy lepiej żeruje.

  • damian8324 2011-05-15 17:13:11

     Na szczęście pani z synusiem byli chyba trochę mądrzejsi i zwinęli się i poszli dalej. Hehe i jak tu wygrać z głupszym?

    Też miałem podobną sytuację z tym że to były trzy pary i pływali na materacach - to co miałem się z nimi szarpać z tym ze pływali dość daleko od brzegu,a tablice zakaz kapieli były wszedzie.Ale w Twoim przypadku jak go straszyłeś haczykiem i koszyczkiem i gdyby sie coś stało/uraz głowy,oko itp/ to niestety ale wina byłaby Twoja.Pozdrawiam.






    Oczywiscie tak mu tylko powiedzialem. Naturalnie ze nie rzucal bym gdyby on tam plywal, ale gdyby np zachaczyl by mi zylki poplatal zestawy to juz nie moja wina i bym go delikatnie opier.....


  • Reklama
  • waldek94 2011-05-15 18:09:19

    Ja miałem sytuacje,że kolesie przyszli i zaczęli z procy do wody rzucać byłem sam,a ich trzech więc jakoś to przemilczałem,bo i tak rzucali dużo dalej niż mój zestaw. Później niestety jednemu zachciało się zamoczyć nogi i nim się oglądnąłem on już był na środku jeziora. Z tego powodu,że i tak wcześniej nic nie brało,a już siedziałem chwile postanowiłem skończyć połów.

  • pmizera87 2011-05-15 21:36:24

    A ja znam takie jezioro, że jak jest cisza to gówno bierze, a jak się wiara kąpie, to kilowe liny i karpie biorą między skaczącymi na główkę. Ale trzeba tam mieć odporność psychiczną. Raz jeden gówniarz rzucał we mnie grabkami.

  • dealer081 2011-05-16 00:07:11

    zgadza sie jest to udreka ja dzis bylem to przyjechala rodzinka z 3dzieci na piknik i musialem isc zrypac tatusia bo jego dzieci znalazly sobie zabawe przechodzac ciagle przez moje kije jakby malo mieli miejsca,powiedzialem raz by im cos powiedzial to mial to gdzies dopiero gdy go uswiadomilem ile kosztuja kije to postawil dzieciaki do pionu.

  • kasalka 2011-05-16 01:36:15

    Taki przypadek miałem na Chańczy. dwa zestawy położone daleko, więc jak sobie bliżej brzegu pływali to ok. Dostali ostrzerzenia nie tylko ode mnie że w wodzie są żyłki. było dobrze. Nie chlapali po prostu delikatnie pływali. Ale dołączyli do nich chyba koledzy, widzieli że są wędki rzucone.
    Nagle mam branie jak cholera, prawie wędka z podpórek spadła. niewiele myśląc zaciąłem z całej siły. A tu nagle jeden pływak jak nic pod wodę idzie i się drze coś o nodze. Zaplątał mi się w żyłkę, trochę miał pokaleczoną łydkę i pływanie się skończyło. Żyłka mu się wcięła w skórę i musiałem ciąć. Pojechali do szpitala na wyjęcie reszty. Gościa mi nie szkoda, A mogłem jeszcze o zwrot kasy się upomnieć, na nową linkę.
    Innym razem będąc w tym samym miejscu (dwa trzy dni później) wędkarze z sąsiedniego brzegu (brzeg w kształcie "L" ja na dole oni na pionowej kresce) urządzili polowanie na gości na pontonie. Były ostrzeżenia że tu wędkują, nawet Policja na motorówce zwracała pontoniarzom uwagę. Nie pomogło. To wędkarze, było słychać "zaraz sku... ustrzelę" i jeden w głowę dostał. Policja podpłynęła i... kłótnia była i padło wiele brzydkich słów. Ze słyszenia już, że Ci pływający dostali mandaty za zakłócanie spokoju i że ponton im zabrali bo ciągnęli zestawy. Ile w tym prawdy nie wiem.
    taka dygresja
    Nie dyskutuj z głupkiem. Sprowadzi Cię do swojego poziomu i pokona doświadczeniem.
    połamania

  • Reklama
  • stalk75 2011-05-16 08:13:19

    Ja miałem "przygody" z kajakarzami. Przez jezioro, na którym wędkuję latem przebiega trasa spływów kajakowych, więc bywa ich tam sporo.
    Będąc z natury spokojnym, nigdy nie wchodzę z nimi w polemikę, czy aby przepłynięcie "pełną parą" 2 metry od mojej łódki, od strony zarzuconych zestawów, nie jest przypadkiem niegrzecznym...
    Najbardziej rozbrajają mnie ich durnowate wtedy pytania: "biorą?"
    - A skąd mam wiedzieć, przecież spławiki są za Panem/Panią i ja g...o widzę.
    I ten wszechobecny alkohol, który dodaje im tylko brawury (czytaj: głupoty).
    Sam nie jestem święty, ale na czymś takim jak kajak, to uważać chyba trzeba podwójnie...:)

  • baloonstyle 2011-05-16 08:21:22

    Osobiście omijam miejsca publiczne do wędkowania. zawsze szukam takich miejsc żeby nikt , oprócz wędkarzy, nie zatruwał mi zycia. Odpoczynek bez nerwów to podstawa :))

  • damian8324 2011-05-16 08:42:37

    Ja teraz z soboty na niedziele bylem na nocce, po drugiej stronie zbiornika jakas spora grupa robila sobie chyba urodziny.Muzyka grala  tak glosno ze bylo ja slychac wszedzie, tanczyli spiewali, krzyczeli przez mikrofon, dobrze sie bawili a my nie mielismy bran to chociaz nam tez bylo wesolo

  • Artur z Ketrzyna 2011-05-16 17:44:25

    miałem kilka takich zdarzeń nad wodą i różnie się skończyły. Dlatego moim zdaniem to osoba gospodarująca danym akwenem powinna pilnować tej hałastry, przecież biorą pieniądze za wędkowanie.
    Obecnie mam łódkę i myślę nad drugą. A dzięki łódce mogę wybrać takie miejscówki gdzie nie dotrą biwakowicze. Dzięki łódce jestem bardziej niezależny, nawet zmiana stanowiska nie wymaga tyle fatygi, poprostu; HAKUNA MATATA.
    Co do turystów pływających zbyt blisko wędkarzy to regulują przepisy wodne, tak więc jak jakiś turysta nie rozumie grzecznej uwagi by pływał dalej, wzywa się policję wodną lub inny organ. Dostaną rachunek za nieprzepisowe zachowanie to się nauczą. Jak nie za pierwszym razem to za drugim.



Reklama
Reklama