Reklama
  • misiekk352011-12-05 00:34:20

    Nie wiem jak ogarnąć temat bo bardzo bogato, no może w pierwszej części połów na grunt.

    Mieszkałem w Brazylii przez 5 lat nieopodal malowniczego jeziora Paranoja /zbiornika zaporowego/ w mieście Brasilia - stolica kraju. Udałem się do tego kraju oczywiście bez sprzętu wędkarskiego bo nie wiedziałem, że od domu do wody będę miał 400 m. Przez pierwszy miesiąc obserwowałem wodę w dreszczach cały, gdy spoglądałem na ilość i wielkość spławiającej się ryby. W nerwach udałem się na miejski bazar celem zakupu sprzętu i tu klapa. Mają doskonały wybór wędek i przynęt spiningowych z całego świata /Salmo też/, natomiast spławikówek i federów lub jakichkolwiek sęsownych gruntuwek 0. Cóż zakupiłem 2 malutkie teleskopowe spiningi, kołowrotki shimano serii 4000 z hamulcem waki - co ciekawe za grosze /służą mi do dzisiaj/, haczyki - no był problem ze zdobyciem tak małych, jakie w Europie się stosuje. U nich latają w rozmiarze naszej otwartej dłoni /najmniejszy/a średnica druta to ok 5mm.

       Kiedyś zostałem zaproszony przez miejscowych "grunciarzy" na nocny wypad na rybki. Fajnie było. Na takie i większe haki uwiązane linką żeglarską do grubych gałęzi zwisających nad rzeką nadziewają połówki kurczaka. I wytłumacz takiemu, że łowienie płotek to też frajda

       Podpórkę sam zrobiłem i mam sprzęt. Kukurydza - zanęty nie uświadczysz - nad wodę. Trzeba koniecznie wiedzieć, że jak każdy Brazylijczyk kibicem futbolu tak i zapalonym wędkarzem. Wcale nie dominują mężczyżni. Ja bym podkreślił, że kobiet z wędką jest więcej. Oni kochają wędkowanie i nie tylko - z resztą, często z luksusowego samochodu wychodzi kobieta i z wędką spędza cały dzień. Mają jednak olbrzymią przywarę. Poza futbolem, i wędkarstwem uwielbiają muzykę i to głośną. Wygląda to tak, i bez wyjątków: przyjeżdża rodzina nad wodę, otwiera drzwi od samochodu i muza na full - cały dzień. Rozkładają się obok mnie, żadnego dystansu. Kilkanaście takich rodzin i można zwariować.

    A, jak podpatrzą, że masz wyniki - to normalnie po ludzku masz wszystkich w swoim łowisku: kobiety pierwsze, dzieci a na końcu głowy swoich rodzin - faceci. Dla nich przemieszczanie się z wędką to nie problem bo nie znali podpórek na wędki /wróciłem w 2004r./ a wszyscy łowili, no właśnie ŁOWILI trzymając wędkę w ręku cały dzień - nie znali sygnalizatorów brań, choćby dzwoneczka. Podpórkę wykonałem sam z grubego drutu a dzwoneczki sprowadziłem z Polski.

    Ta nowość wzbudzała taką sensację, że całe rodziny schodziły się oglądać sprzęt. Po roku nie było miejscowego wędkarza, który by nie miał podpórki i dzwoneczka.

    Ponieważ łapałem dużo karpi, tilapii i innych dziwnych ryb, których nazw nie pamiętam - piranie były też, postanowiłem ściągnąć z polski stojak karpiowy z elektronicznymi czujnikami brań. No to już było zbyt wiele i dla mnie i dla gapiowiczów. Zero łapania i ciągłe odpowiedzi jak to funkcjonuje.

    Fajny naród i kochający wędkowanie tak jak my

  • krisal 2011-12-05 08:44:15

    Dobrze się czyta , fajnie napisany tekst ,aż chce się powiedzieć " chcemy więcej". Proponuję napisać artykuł w swoim blogu i trochę rozwinąć temat. Czekam z niecierpliwością i pozdrawiam.

  • Forum wedkuje.pl 2011-12-05 09:05:52

    I obowiązkowo fotki! Gratuluję przygody! :)))



Reklama
Reklama