Reklama
  • wally212011-11-01 21:08:36

    Panowie wedkujacy; Zylem i bylem w usa ,lowilem ryby w kilku stanach np; ilinois koszt caly rok zezwolenie $17 jesli chcialem znaczek za $7 na lososia  i moglem szalec w calym stanie w rzece jeziorze stawie   wszedzie tam  gdzie  chcialem za wyjatkiem  prywatnych akwenow  itp.... Nic nie pisalem   nie notowalem  .Zywca kupywalem w  sklepiku  z przyneto   mialem rozmiar jaki chcialem i ile chcialem  ,jak kupilem moglem wiez toto w kieszeni " Jak czytam te brednie o przepisach pseudo wedkarzy polakow chyba to mi sie nie dobrze robi  i nie bylem na rzece i rybach 6 lat bo tyle tu mieszkam i modle sie do bozi azeby ty biednym skolatanym  emerytowanym naczelnikom wroscila bozia rozum i opamietanie..Przepis o  rozmiarach ryb  i ine zasady polowu sa scisle przestrzegane ale wszystko w realnym wydaniu ... w kazdym sklepie wekarskim   sa broszury   jakie ryby mozna zlowic na danym terenie i akwenie  wiec ilosc  rozmiar i w czasie  i to lezy na poleczce  i niema tlumaczenia ze nie wiedzialem  zezwolenie kupuje sie  w kazdym slepie wedkarskim  bez ligitymacii egzaminu i,tp.. I jak tu nie zwarjowac nawet majac 70 lat ...pozdrawiam brac wedkarska i zycze aby nie zamokaly wam dlugopisiki..... Wally.....

  • Forum wedkuje.pl 2011-11-01 21:11:08

    Witamy w Polsce...

  • czerwcowy0520 2011-11-01 21:18:21

    Witamy w Polsce...

    Exactly!

  • Forum wedkuje.pl 2011-11-01 21:28:29

    Porównywanie Polski do USA w jakiejkolwiek dziedzinie, jest chyba pomyłką. A ja się cieszę, ze wielu przepisów prawa ze Stanów nie mamy w Polsce i tak możemy mnożyć przykłady za i przeciw, dobre, złe, mądre, głupie, lepsze, gorsze....aż do lipca. Ciesze się również, że nie mieszkam w Nairobii, albo Rumunii. Bez sensu. Ale pozdrawiam autora.

  • Reklama
  • HeadAche 2011-11-01 21:32:41

    "pseudo wedkarzy polakow"

    Taki kraj, takie przepisy a ty nie masz prawa sie tak wypowiadać i wrzucać wszystkich do jednego worka. Myślisz ze my jesteśmy zadowoleni z tych wszystkich komplikacji które zaserwowało nam PZW?? Ja zaciskam żęby i ide na ryby. Ty siedź dalej w domu.













  • marcianek109 2011-11-01 21:33:12

    Dlaczego tylko do lipca?

  • piotrcarp 2011-11-01 21:45:12

    Bo to jest Polska a nie USA kazdy kraj ma jakies chore przepisy niestety ale trzeba se jakos radzic i ich przestrzegac a gdyby nie przepisy to juz wcale nie bylo by co lapac

  • 11malpiszon 2011-11-01 21:51:15

    Bo to jest Polska a nie USA kazdy kraj ma jakies chore przepisy niestety ale trzeba se jakos radzic i ich przestrzegac a gdyby nie przepisy to juz wcale nie bylo by co lapac

    Masz racje ,zgadzam się z tobą bo zagranicą zlapią rybke dla frajdy zrobią sobie fotke i do wody a u nas Polacy patrzą jak tu ją zjeść!!! TAKA POLSKA I NIC Z TYM NIE ZROBIMY!!

  • Reklama
  • Forum wedkuje.pl 2011-11-01 21:51:50

    No i znów szczekanie bo ktoś powiedział trochę prawdy. Byłem w USA. Nie byłem długo, bo tylko miesiąc, ale że jestem wędkarzem to sie trochę tym i owym interesowałem. Jack Mossomer, kolega z Kanadyjskiej Policji który mieszka w Stanach pokazał mi wiele. I rzeczywiście licencję na wędkowanie kupuje się w pierwszym lepszym wiejskim sklepie. Otrzymuje się kwit uprawniający do wędkowania i taką małą broszurkę w chyba pięciu językach traktującą na temat hrabstwa w którym chce się wędkować. Tam są wszystkie zasady opisane po ludzku. Jeśli piszą że coś wolno albo nie wolno, to wszystko wiadomo i nikt się nikogo nie czepia.  A uwierzcie mi, służby które odpowiadają za przestrzeganie tych zasad są w pełni profesjonalne. Do nas podjechali raz Dodgem 4X4 ( piękne auto), a raz przypłynęli ślizgaczem śmigłowym bo to były bagna. Mundury, odznaki, walkie-talkie przy pasie. Kapelusze jak z filmów. Rozmowa krótka, prośba o pozwolenia, uśmiech, pożegnanie z machaniem aż po horyzont. Kultura, postawa, poczucie bezpieczeństwa. Kolega powiedział że ci dwaj faceci mają do patrolowania kilkaset kilometrów kwadratowych bagien i rzeki. Byliśmy tam cztery razy w odstępach około czterech dni i dwa razy nas kontrolowali. Zanim będziemy krytykować kogoś kto widział i opowiedział o tym, pomyślmy jak to wygląda u nas. Jak to jest, że jak pojedziesz bracie do innego okręgu PZW to masz przerąbane by załatwić opłatę okresową, a jak przyjedziesz do USA, to kupisz kij, żyłkę, kołowrotek, zezwolenie i regulamin w kiosku , na stacji benzynowej, w sklepie. Jak to jest?

    Byłem tez we Francji. Tam także nie widziałem by ktoś komuś robił dziwne problemy.

  • Forum wedkuje.pl 2011-11-01 21:55:01

    Zapomniałem. Ryby złowione na tych bagnach zostały przetworzone na pyszne potrawki. Nikt nam nie miał za złe, że ryby zostały zjedzone.

  • piotrcarp 2011-11-01 22:42:53

    Ja tam nie bylem ale na filmach przyrodniczych widac ze tam tej ryby jest o wiele wiecej niz w polsce inny klimat lepiej sie rozmnarza albo wedkarze mniej zabieraja jakis powod jest i kultura inna a tu wiekszosc co zlapie to zaraz w leb i do wora trzeba zapasy na zime zrobic i karta musi sie zwrocic i fakt kontroli unas to zadnej nie ma czasami siedzialem nad woda trzy tygodnie i kontroli nie bylo a jak cos sie zlapie wiekszego i wypusci to malo czlowieka nie zjedza pseldo wetkarze jak mozna takie ryby wypuszczac przeciez to tyle miesa spoleczenstwo jest biedne i pazerne jeszcze nie doroslo do takiego postepowania na szczescie coraz wiecej mlodziezy bierze dobry przyklad i wypuszczaja rybki a jak biora to z umiarem

  • obcy91 2011-11-01 23:01:46

    To samo jest w Anglii Piotrze. Jest forum naszych rodaków wlasnie mieszkających, wędkujących w WB. Jak patrze jakie tutaj koledzy wyciągają rybki to coś pięknego...A dlaczego? Bo jest rozpowszechnione NO KILL, gdzie w Polsce jest to nie do pomyslenia bo przeciez jak to tak mozna złowić i nie zabić??? Tak jak mówisz KUPE MIECHA....
    Jesteśmy bardzo zacofanym narodem pod względem wędkarskim, rasizmu, prawa i wielu wielu innych.                 

  • Reklama
  • obcy91 2011-11-01 23:09:27

    Tak większość psioczy na Catch and Release.... a to właśnie miedzy innymi dzięki Nam możecie coś czasem wiekszego złowić - tak tak dobrze przeczytaliście. 
    Tak samo narzekają ze płaci się dużo i trzeba brać, brać, brać a czy w wędkarstwie właśnie to jest piękne, czy o to chodzi, a może niektórzy przekwalifikowaliby się na rybaków (przeciez tak ich "lubicie")??? ZZZ - Złowić Zatłuc Zeżreć...                           

  • piotrcarp 2011-11-01 23:27:24

    Jak tak dalej bedzie to w wodach zostana tylko byczki bo ich sie (chyba) nieda wylapac i wtedy sie popukaja po glowach ci co biora wszystko ale moze byc za pozno ciezko zmienic chore nawyki spoleczenstwa niestety

  • auratus3 2011-11-02 07:18:53

    Jak tak dalej bedzie to w wodach zostana tylko byczki bo ich sie (chyba) nie da wylapac i wtedy sie popukaja po glowach ci co biora wszystko, ale moze byc za pozno ciezkozmienić chore nawyki spoleczenstwa niestety 

    Odnośnie tych byczków - czy aby na pewno nie da się ich wyłapać? Dla chcącego/ych nic trudnego (jak powiada przysłowie). O światowych zasobach ryb w oceanach też długo mówiono, że są niewyczerpane i co? Ostatnie badania naukowców wykazały takie ich przełowienie, że w niedługiej przyszłości chyba już tylko rybie fermy zostaną.... W ogóle to poruszony tu został naprawdę ważny temat, teraźniejszość i przyszłość wędkarstwa. Jest bardzo wiele kwestii, które się z tym wiążą. Porównujecie np. koledzy wędkowanie u nas i w innych krajach, weźmy takie Stany Zjednoczone - kraj wielkości Europy z 312 mln mieszkańców i gęstością zaludnienia prawie 30 os/km, no i Polska z  powierzchnią prawie 30 razy mniejszą i gęstością zaludnienia 120 os/km. Dodajmy jeszcze przepaść w dochodach przeciętnego mieszkańca obu państw. Statystycznego Amerykanina stać na kupno najlepszego łososia ze sklepu, podczas gdy Polak często musi zadowolić się mielonką za 9.99 zł/kg (wiem bo często robię zakupy i obserwuję). Kolejna kwestia to wspomniane nawyki społeczeństwa, jego kultura i świadomość ekologiczna. Przed wojną (u nas) wędkarstwo skupione było w dość elitarnych (na wzór tych z Wysp Brytyjskich) towarzystwach. Było oczywiście kłusownictwo (bo ono było zawsze), a wielu i tak "rybaczyło" jak chciało, łamiąc przepisy i prawo. Po wojnie, wraz z nowym systemem, miała nastąpić równość i powszechny dostęp do wszystkiego, także wędkarstwa. Powstał więc PZW mający stać na straży tej równości. Ale jego słynna rybacko-wędkarska gospodarka na powierzonych mu wodach, a co za tym idzie niefrasobliwość (krótkowzroczność, choć wielu mówi, że zwykła głupota) w podejściu do spraw ochrony tych wód i środowiska naturalnego doprowadziła do stanu jaki mamy dzisiaj - piękne, ale puste (wyrybione) rzeki i jeziora. Ale jak miałoby być inaczej, skoro organizacja mająca nie tylko w nazwie, ale przede wszystkim w statucie być wędkarską, była raczej (głównie) rybacką!? I własnie ta rabunkowa pseudo gospodarka to 1 z głównych powodów stanu jaki mamy dziś. Ale nie jedyny. Polityka polegająca na zarybianiu karpiem wszystkiego co tylko się da, bez oceny wpływu takich zarybień na środowisko. Wprowadzanie obcych, inwazyjnych gatunków (amur, tołpyga, tęczak, peluga, że wymienię tylko niektóre) do otwartych wód, co przyspieszyło tylko ich degradację. Swoje dołożyli także kłusownicy, a i nie bez winy są pseudo wędkarze pozostawiający góry śmieci na łowiskach i zabierający wszystko co się rusza (bo przecież opłaty za wędkowanie muszą się zwrócić!). Wszystko to składa się na obraz dzisiejszego, opłakanego stanu polskich wód. Myślę, że pomóc może jedynie edukacja i zmiana sposobu myślenia (wszakże jeszcze dziś patrzy się na zwolenników "No kill" i C&R jak na wariatów). Dogłębnej reformy wymaga też PZW. Inaczej pozostanie nam tylko oglądanie w tv Rexów Huntów czy Johnów Wilsonów w wędkarskim raju   

  • piotrcarp 2011-11-02 08:52:37

    Auratus3 calkowicie sie zgadzam z twoia wypowiedzia PZW to wielkie nieporozumienie ale z ta edukacja to troche ciezko bo jak starszego wedkarza przekonac ze to co robil przez kilkadziesiat lat jest zle? Wiec cala nadzieja w mlodszym pokoleniu im latwiej wytlumaczyc ze wedkarstwo to pasja a nie pozyskiwanie rybiego miesa nikomu oczywiscie nie bronie zabrac rybki do zjedzenia ale z umiarem

  • baloonstyle 2011-11-02 09:07:37

    Auratus3 calkowicie sie zgadzam z twoia wypowiedzia PZW to wielkie nieporozumienie ale z ta edukacja to troche ciezko bo jak starszego wedkarza przekonac ze to co robil przez kilkadziesiat lat jest zle? Wiec cala nadzieja w mlodszym pokoleniu im latwiej wytlumaczyc ze wedkarstwo to pasja a nie pozyskiwanie rybiego miesa nikomu oczywiscie nie bronie zabrac rybki do zjedzenia ale z umiarem

    z ta młodzieżą to spokojnie. osobiście nie jadam rybek i wszystko wypuszczam ale znam sporo młodych  bądź w moim wieku ( a jestem młody :D ) zabiera dosłownie wszystko i nie za bardzo zwracają uwagi na limity. Naoglądali się od dziadków i robią to samo. Niestety wydaje mi się że jedyne wyjście z sytuacji to poważne stworzenie konkurencji dla PZW. Było by to naturalne wypychanie słabszego, niestety u Nas nie realne bo wędkarze mają problem żeby dogadać się w błahych tematach między sobą a co dopiero  stworzyć realnie silną konkurencje.U nas nie realne za dużo ludziom pasuje obecny stan, sporo ludzi będzie się obawiało, a część jak to nawet na forum widać woli się przyglądać, pozostanie garstka ludzi z wizja ale bez wsparcia.


  • Reklama
  • halski021 2011-11-02 09:11:38

    Chyba mieszkam w innym kraju? RYBKI W JEZIORACH SĄ. KONTROLE, PSR SĄ,KONTROLE POLICJI SĄ,NAJCZĘŚCIEJ KONTROLA SSR,kłusole też są,ale nie ma na szczęście sieci rybackich największego obok zanieczyszczeń nieszczęścia naszych wód śródlądowych.

  • piotrcarp 2011-11-02 09:24:34

    Baloonstyle masz fajny pomysl z ta konkurencja dla PZW tylko  tak jak piszesz  to malo realne ale gdyby sie udalo to PZW by padlo na 100% w niemczech nie ma takiego czegos nawet podobnego do PZW tam sa kola wedkarskie majace po kilka zbiornikow ale sie naprawde tym opiekuja nad wodami czysciutko ryb o wiele wiecej czeste kontrole nad woda kontrolerzy zawsze usmiechnieci wszystko na wesolo az milo posiedziec nad woda wedkarze uprzejmi zawsze podpowiedza co sie sprawdza na danej wodzie calkiem inna kultura nam do tego jeszcze bardzo daleko

  • obcy91 2011-11-02 09:34:56

    Halski - widocznie mieszkasz w dobrym miejscu. Tu nie chodzi o całkowity brak ryb, chodzi o to dlaczego nie można jechać nad jezioro czy rzekę i moc poczuć na kiju kilku okoni 35+ czy dwóch  trzech metrówek? Czemu? Dwa wyjścia albo sa na tyle cwane albo ich juz po prostu nie ma bo zostały zabrane. Zostały zabrane bo dużo mięsa + trzeba sie pochwalić w domu. A ile narybku taki okoń lub szczupak bylby w stanie "wyprodukować" ? Nie dowiedzą sie Ci co o tym nie myślą w momencie złowienia i zabrania.                    

  • Forum wedkuje.pl 2011-11-02 09:40:46

    Baloonstyle masz fajny pomysl z ta konkurencja dla PZW tylko  tak jak piszesz  to malo realne ale gdyby sie udalo to PZW by padlo na 100% w niemczech nie ma takiego czegos nawet podobnego do PZW tam sa kola wedkarskie majace po kilka zbiornikow ale sie naprawde tym opiekuja nad wodami czysciutko ryb o wiele wiecej czeste kontrole nad woda kontrolerzy zawsze usmiechnieci wszystko na wesolo az milo posiedziec nad woda wedkarze uprzejmi zawsze podpowiedza co sie sprawdza na danej wodzie calkiem inna kultura nam do tego jeszcze bardzo daleko 





    Piotrek, generalnie w Niemczech ilekroć byłem, a bywałem bardzo często na zakupach (mieszkam blisko granicy), to zawsze Niemcy byli uprzejmi, uśmiechnięci, mili, optymistycznie nastawieni. I nie ważne czy jest to kontroler wędkarzy, sprzedawczyni w sklepie, kierowca, czy robotnik budowlany. Pod warunkiem, ze nie dasz po sobie poznać, ze jesteś Polakiem, szczególnie we wschodnich Niemczech. Ale nie daj boziu złam przepis, regulamin, prawo. Litości nie ma. Tylko rozmawiamy wciąż o zupełnie innych realiach czy to "USA-ńskich", czy brytyjskich, francuskich czy niemieckich porównując do naszych. Zupełnie inna kondycja finansowa, polityczna i mentalna tych wszystkich narodów w porównaniu do polskich. Porównujemy teraz Chryslera Voyagera do Jelcza albo Żuka. Litości. Przecież jak byśmy zaczęli porównywać wszystko co amerykańskie do wszystkiego co polskie, to raz że by nam zabrakło na to życia, a dwa że mijałoby się to z celem i rozsądkiem.


  • obcy91 2011-11-02 09:49:32

    No tak, wiec lepiej nie rozmawiać na taki temat, bo jestesmy zwyczajnie biednym i niedorozwiniętym państwem. Taka prawda.
    Powinno wprowadzić się 10(100) razy więcej PSR + SSR (zatrudnione osoby, zarabiające, praca przez caly tydzień!). Wymienić ludzi na stanowiskach PZW, takich dla których wędkarstwo jest pasja i jest bardzo ważne w życiu, a nie pieniądze i zyski z tego.                    

  • pawelz 2011-11-02 09:51:52

    Rzadko, bo rzadko, ale tu calkowicie zgadzam sie z kol. Mastiff. Porownywanie Polski do USA jest troche nie na miejscu. Powierzchnia wod i ich dostepnosc w porownaniu do Polski jest jakby troche inna. U nas kazdy skrawek wody ma swoich fanow wedkarzy. Praktycznie nia ma juz miejsc nie okupowanych przez wedkarzy. W USA jest troche inaczej. Tam areal wod jest praktycznie nie do oblowienia. I to jest zasadnicza roznica. Druga sprawa to podejscie do wedkarstwa. Tam jest to ogromny biznes. Owszem, licencje moze nie sa zbyt wygorowane, ale wszystko pozostale to juz kasa. Przewodnicy, wynajecie lodzi, przynety, sprzet, hotele itd. Cala infrastruktura na znanych lowiskach nastawiona na wedkarzy.
    Nie porownujmy Polski do USA ale raczej do europejskich krajow i bierzmy ewentualnie z nich przyklady.
    Piszecie ze tam placi sie niecale 20$ / rok za lowienie. Czy jest ktos na tym forum, ktory uwaza ze robiac obecnie skladke na poziomie 60 zl poprawi sie stan naszych wod ?. Chcialbym uslyszec jak sobie to wyobraza.

  • obcy91 2011-11-02 09:55:48

    A płacąc 200-250zl. + dodatkowe zezwolenia w innym okręgu (2-3razy w roku) = 300zl. (Najniższa stawka) no i zmienia sie coś? Przypuszczam ze gdybysmy  płacili po 1000zl. na rok nadal nie byłoby żadnej zmiany.         

  • Reklama
  • obcy91 2011-11-02 09:59:40

    Aaa i zapomniałeś wspomnieć o mentalności (ale o tym pisałem wyżej, z tym ze w WB). 
    U nas by sie opłacało, place 50zl. ale za to mam limit roczny ryb np. 5-6 sztuk.A nie przy kwocie 200zl. znika 30-40 sztuk ryb (na łebka).             

  • pawelz 2011-11-02 10:08:41

    ..... Przypuszczam ze gdybysmy  płacili po 1000zl. na rok nadal nie byłoby żadnej zmiany.        


    Zgadza sie. Ale nie dlatego ze wysokosc skladki nie ma wplywu na sposoby gospodarowania, ale dlatego ze PZW nie potrafiloby dobrze zagospodarowac tych pieniedzy.

    A co do mentalnosci polskich wedkarzy. Cuz, pozostawie to bez komentarza.
    Gdyby podniesc skladki o np. 100% czesc ludzi by ich nie oplacila nie dlatego ze ich nie stac, ale dlatego ze doszlaby do wniosku ze sie nie opolaca. Nie raz rozmawiam z wedkarzami i mowie ze lowilem np. za 70 zl / dzien na Dunajcu. Jak dowiaduja sie ze nie wolno za to brac ryby to w myslach stukaja sie w czolo. Nikt nie pyta czy braly, czy bylo fajnie, tylko dziwi sie ze nie moglem zabrac miesa.

  • obcy91 2011-11-02 10:30:44

    No i właśnie, to jest wydaje mi sie pierwsze do zmiany (oczywiscie tak tylko rozmawiając w teorii).    Aby ludzie zaczęli postrzegać wędkarstwo jako przyjemność, odpoczynek, sport nie związany z koniecznością zabierania ryb.        

  • obcy91 2011-11-02 10:50:32

    http://wmh.pl/article/3199
    Prosze to sa LUDZIE którzy mówią prawdę i mądrze mówią.      

  • rafiks 2011-11-02 11:05:39

    ja mam brata w usa który wedkuje tam nikt nie bierze ryb do domu dlatego ryb w rzekach jest bardzo dużo a u nas jak obserwuje to 15 centymetrowe karasie ładują do siaty 

  • auratus3 2011-11-02 11:15:49

    No i właśnie, to jest wydaje mi sie pierwsze do zmiany (oczywiscie tak tylko rozmawiając w teorii).    Aby ludzie zaczęli postrzegać wędkarstwo jako przyjemność, odpoczynek, sport, nie związany z koniecznością zabierania ryb.     


    A dlaczego w teorii? To jest własnie podstawa. Nasze wyrybione wody nie wytrzymują już dalszego ich wyrybiania. Dlatego nie mogę zrozumieć dlaczego wędkowanie traktuje się najczęściej jako sposób na napełnienie domowej zamrażarki? To ma być hobby, przyjemność, wypoczynek, sposób na spędzenie (przyjemne i ciekawe) wolnego czasu. Przecież jeśli weźmie się pod uwagę cenę sprzętu (niemałą), zanęt i przynęt (szczególnie tych sztucznych jak wobler), koszty dojazdu (ostatnia cena paliwa - dramat!) czy wreszcie licencji na połów, to cena za kg rybiego mięsa przewyższa kilkukrotnie ich cenę sklepową. Żeby więc najeść się ryb chyba lepiej i taniej iść po prostu do rybnego? To prawda, nie mówię, że nasze hobby jest tanie, ale jest wiele innych, które są o wiele droższe w "uprawianiu". Ale liczy się posiadanie pasji, obcowanie z naturą i jej poznawanie, wreszcie dobra zabawa i wspomnienia na całe życie z holu np. metrowego szczupala :-) Jednak to wszystko będzie możliwe tylko wtedy, gdy będziemy chronić rybostan wypuszczając, jeśli nie wszystkie, to przynajmniej największe sztuki. Pozwólmy im się wytrzeć, a wtedy żadne sztuczne tarło zdegenerowanym genetycznie narybkiem nie będzie potrzebne. Zabieranie każdej, a szczególnie niewymiarowej ryby, to jak zastrzelenie i zabranie przez myśliwego małego jelonka, zajączka czy warchlaka dzika, które nigdy nie dorosną i nie dadzą potomstwa. wielu zastanawia się skąd w Szwecji olbrzymie, regularnie łowione szczupaki? Skąd w Finlandii piękne lipienie i pstrągi? Właśnie z właściwie prowadzonego gospodarowania wodami i tym co w nich żyje. Nawet Czesi i Słowacy mają lepsze, a przede wszystkim rybniejsze wody. A my? Oby nie było tak jak pisał Kochanowski, że  Polak i przed szkodą i po szkodzie głupi.   

  • obcy91 2011-11-02 11:46:21

    Pisząc w teorii miałem na myśli to ze musi upłynąć sporo czasu (kilkadziesiąt lat) aby ludzie zrozumieli i dawali to do zrozumienia innym od najmłodszych lat. Aby młodzież nawzajem się pilnowała aby nie brać co popadnie i nie w takich ilościach. Jeden człowiek tego nie zmieni. Szacunek dla przyrody, dla Matki Ziemi, która obdarowuje nas swoim pięknem - ale człowiek nigdy tego nie zrozumie jest na to stanowczo za głupi. 
    Chwała tym co potrafią docenić wszystko co nas otacza.                          

  • Forum wedkuje.pl 2011-11-02 11:58:28

    Wędkuje od wielu lat, może nie w najpopularniejszych zbiornikach w Polsce, składki płace regularnie, ryb staram się nie zabijać i wierzcie lub nie ale NIGDY pies z kulawa nogą nie spytał o kartę i stosowne zezwolenia. Z tego tez powodu mięsiarze czy kłusole czują się bezkarni , limit dzienny, rozmiar ? A co to takiego.

  • baloonstyle 2011-11-02 12:02:51

    Miło się czyta te wpisy z tym co można zmienić.
    Niestety realia następnych lat tylko pogłębią dzisiejsze problemy.PZW jak było tak będzie i nadal kasa będzie szła na posadki a działacze na rybki będa jeździli do Szwecji, Kanady, Kenia a nam pozostanie tylko płacenie składek.
    Panowie nie będzie rewolucji nic nie będzie.Zamiast psioczyć i rozkładać ręce zadziałajmy, nawet żebyśmy my wędkarze hobbysci mieli czyste sumienia i wiedzieli że działaliśmy na rzecz poprawy stanu naszych wód.
    Bez działania nic się nie zmieni, na portale nikt z władz nie zagląda a nawet jeśli tak to śmieje się z tych wypowiedzi bo wie ze i tak w styczniu pójdziecie do kasy a on będzie robił swoje.
    niestety nie liczcie na jakieś drastyczne zmiany w samym PZW tam są tematy nie do ruszenia i przeskoczenia.
    Panowie tylko petycje, skargi, konkurencja, zakładanie związków, zachęcanie wędkarzy do odejścia z PZW i wstąpienia do konkurencji, próba przejęcia wód doprowadza do poprawy, oczywiście pod warunkiem ze to my hobbyści a nie kolejne darmozjady i dorobkiewicze dojdą do władzy.
    Przykra przyszłość ale prawdziwa, bez działania sami do tego się dokładamy, tym bardziej ze co roku płacimy składki czyli dajemy im kasę na to żeby nasze łowiska się zapuszczały.
     

  • obcy91 2011-11-02 12:12:58

    Tak zgodze sie dobrze piszesz no ale... czy znajdzie sie ktos na tyle odwazny, wykształcony aby sprostać i postawić pierwszy krok ku lepszemu? Narażony na ciężka walkę z PZW? Myślę ze bedzie z tym ciężko. I zapewne nikt sie nie bedzie do tego rwał, czemu? Bo jest to bardzo ryzykowne i zarazem trudne. 
    Sadze ze gdyby KTOS sie podjął tego miałby wielu współtowarzyszy po swojej stronie, nie wspomnę ilu wrogów...               

  • baloonstyle 2011-11-02 12:42:18

    Wiesz, tylko na tym portalu każdy użytkownik to tajemnica. Nie wiadomo ilu tu prawników jest, ilu ludzi gotowych do takiej walki , nie znamy się osobiście ,dzielą nas kilometry.
    Jeżeli o mnie chodzi to temat jest do obgadania.
    Jeżeli są jacyś chętni to trzeba coś zacząć i szukać dopiero ludzi. bo ciężko szukać ludzi jak tak naprawdę jeszcze nic nie działa.

  • piotrcarp 2011-11-02 15:13:28

    To mie tak latwo PZW to potezna organizacja bedzie sie bronic rekami i nogami zeby sie utrzymac same checi nie wystarcza a odwaznych to takich dzialan trzeba ze swieczka szukac wiec zostanie po staremu jeszcze wiele lat niestety ale badzmy dobrej mysli moze kiedys sie cos zmieni na lepsze w co ja osobiscie watpie

  • Gruzinek 2011-11-02 15:29:28

    Bolesne jest to, że zachwycamy się "cudzymi" przepisami a nie potrafimy docenić naszych własnych. Niestety ale gdyby w Polsce (było tak jak w USA) pozwolenie w każdym kiosku z przynętami - to dopiero zaczęlibyśmy szukać nie tylko ryb w wodach ale i miejsc, gdzie by można było powędkować.

    A fakt, że panujące w Polsce przepisy (nie tylko narzucane przez PZW) narzucają taki a nie inny reżim na wędkarzy - powoduje to, że wielu zanim zacznie zwyczajnie liberalnie kłusować zastanowi się nad swoim zachowaniem.

    Obcy91 pięknie pisze najpierw musi zmienić się mentalność nas Polaków abyśmy mogli wprowadzać tak liberalne przepisy w naszym państwie.





  • Forum wedkuje.pl 2011-11-02 17:25:13

    Przepisy które są życiowe są też traktowane poważnie.  Pisałem o USA to co widziałem na oczy. U nas nikt prawa nie egzekwuje. Amatorszczyzna jest widoczna tak w samych przepisach, jak i wśród samych wędkarzy, ale najbardziej wśród osób odpowiedzialnych za przestrzeganie prawa.

    Dwóch profesjonalistów patroluje około 400 ha bagien. Może było tego i więcej. I dają radę! A u nas państwowa straż, społeczna straż, policja, służby leśne, ochrona parków, i różne takie, a efektów żadnych. W USA dwie kontrole na kompletnym zadupiu, gdzie do miasta było 200 km! U nas pod nosem , przy płocie strażnicy jedna kontrola na rok, dwa, pięć. Jedno jezioro czy zlewisko zabagnione to kilka tysięcy kilometrów kwadratowych, a u nas maksymalnie 1200 ha na województwo! Ale tam strażnik nie płacze.

    Tam płaczą kłusole. Widziałem, przeżyłem, łowiłem. Było pięknie. I niech mi nikt nie wciska kitu o C&R, bo jadłem tam ryby razem z wędkarzami z renomą. Oni wiedzą co to znaczy traktować łowisko jako swoją własność. Nie ma to nic wspólnego z jakimiś śmiesznymi ideologiami jak u nas.

  • Forum wedkuje.pl 2011-11-02 17:31:29




    Jesteśmy bardzo zacofanym narodem pod względem wędkarskim, rasizmu, prawa i wielu wielu innych.                 
    Nie sądze

  • Forum wedkuje.pl 2011-11-02 17:44:24

    Nie da się ukryć. Jesteśmy do tyłu.

  • baloonstyle 2011-11-02 18:28:58

    Jesteśmy i to bardzo, ja widziałem na własne oczy jak wygląda to w UK  niestety u nas to wygląda jak u jaskiniowców.

  • krzychu666 2011-11-02 19:22:44

    przenieś się do UK i nie będziesz jaskiniowcem.BĘDZIESZ tanią siłą roboczą.

  • piotrcarp 2011-11-02 19:53:19

    Dobre porownanie do tych jaskiniowcow a to z tania sila robocza to bylo kilkanascie lat temu a czasy sie zmienily i traktowanie Polakow np. w niemczech jest juz inne niz dawniej nie ma dyskryminacji i jak jestem na rybkach w niemczech to widze jak mnie tam traktuja jak jestes w porzadku to i niemcy sa w porzadku ale jak zlamiesz przepisy to masz klape i to jest normalne prawie nie znajac jezyka da sie dogadac z tamtejszymi wedkarzami nawet pokazali mi miejscowki na karpia piekne wyplycenia gdzie mozna polapac a unas nikt by tego nie zrobil bo zaraz miejsce zajmie sie i ryby wylapie jestesmy jestesmy kilkanascie lat do tylu za normalnymi krajami i taka jest prawda.

  • Forum wedkuje.pl 2011-11-02 20:03:17

    Pozdrawiam autora tego wpisu. Panowie taka jest roznica jak posze i to nie tylko w USA . Nie trzeba jechac do USA wystarczy udac sie do skansynawji czy Anglii czy innych krajow europejskich i nie tylko. Niewiem dlaczego mamy manie tworzenia dziwnych przepisow , ustaw i regulaminow. A co gorsze popieranie tego wszystkiego i chowanie glowy w piasek

     

  • JKarp 2011-11-03 08:27:43

    Dobre porownanie do tych jaskiniowcow a to z tania sila robocza to bylo kilkanascie lat temu a czasy sie zmienily i traktowanie Polakow np. w niemczech jest juz inne niz dawniej nie ma dyskryminacji i jak jestem na rybkach w niemczech to widze jak mnie tam traktuja jak jestes w porzadku to i niemcy sa w porzadku ale jak zlamiesz przepisy to masz klape i to jest normalne prawie nie znajac jezyka da sie dogadac z tamtejszymi wedkarzami nawet pokazali mi miejscowki na karpia piekne wyplycenia gdzie mozna polapac a unas nikt by tego nie zrobil bo zaraz miejsce zajmie sie i ryby wylapie jestesmy jestesmy kilkanascie lat do tylu za normalnymi krajami i taka jest prawda.
    Cześć
    Piotrze jak sam napisałeś co zaznaczyłem.
    Znam taki typ wędkarzy - to podglądacze. Niby ogólnie to nie odróżni białego od pinki ale z wędkami na drugi dzień się pojawi dużo przed moim przyjazdem.
    Padło wcześniej takie zdanie, że jakby pozwolenia w kiosku dało się kupić to ryb by wcale nie było. Tylko, że znam takich ludzi ( większość znajomych ), którzy za żadne skarby wędki nie wezmą do ręki - nawet za darmo.
    Czasem pogadam z kolegami z zagranicy na temat łowienia tam ryb. Owszem, przepisy są. Ale jak napisał Piotr zrób coś nie w zgodzie a zobaczysz ile to kosztuje. Nikt nie będzie miał skrupułów z zawiadomieniem odpowiednich służb, które szybko się pojawią o zrobią porządek.
    Janusz JKarp


  • auratus3 2011-11-03 08:57:34

    Jak widzę, temat się rozwija i można przeczytać ciekawe wypowiedzi :-) piszecie np. że zmiana mentalności wymaga pokoleń. Tylko, że my już nie mamy czasu! Nasze wyrybione wody po prostu nie wytrzymają dalszego takiego ich traktowania. Zmiany na lepsze muszą zacząć występować już, teraz, zaraz, inaczej przyszłość będzie katastrofalna. Pierwszy przykład z brzegu: wielkie, ponad 1000 ha, pięknie położone na Mazurach Jez. Łańskie - w czasach komuny niedostępne dla "zwykłego zjadacza chleba", super łowisko dużych szczupaków i okoni, występujących w wielkiej obfitości. Po przemianach w końcu lat 80-tych, przeszło pod "opiekę" rybaków, którzy w zaledwie kilka lat ogołocili je nie tylko z drapieżników, ale z wszelkiej ryby i  doprowadzili do tego, że stało się nikłym cieniem tego czym było wcześniej. Podobny los spotkał inne mazurskie jeziora min. Pluszne. Ale także setki, jeśli nie tysiące, innych jezior i rzek w całym kraju. A teraz przykład zupełnie odwrotny - Jez. Piaseczno, na Kaszubach. Czysta, głęboka woda, piękne otoczenie i....mnóstwo wielkich drapieżników w doskonałej kondycji: szczupaki, tęczaki, trocie, a nawet łososie! A skąd tam taka obfitość ryb? Bo chyba nie z prowadzenia racjonalnej gospodarki rybacko-wędkarskiej, jaką uprawia PZW? Oczywiście, że nie. Tam jest dobry, znakomicie zarządzający tą wodą gospodarz. I to 1-sza ważna konkluzja - musi być dobry, szanujący wodę i opiekujący się nią gospodarz, a nie krótkowzroczny grabieżca, dla którego liczy się chwilowy zysk. I nie ważne czy jest to mała glinianka, nieduża rzeczka czy olbrzymia zaporówka czy jezioro. Wszędzie muszą obowiązywać podobne zasad dotyczące ich właściciela. A że przy tym to dla niego będzie dobry biznes? Cóż dzisiaj wszystko to biznes, takie czasy, a wędkarstwo w wielu krajach to taki właśnie wielki, dobrze prosperujący interes, przynoszący zyski, dający miejsca pracy i napędzający gospodarkę. Czyli można? Można, ale u nas to sporadyczne przypadki. Bo u nas króluje twór minionej epoki, mieniący się zarządcą i gospodarzem wód, przedstawicielem całej wędkarskiej braci. Bo u nas króluje kłusownictwo, ogołacające każdą wodę. Bo u nas wreszcie jest kulawe prawo, bardziej chroniące oszusta i jego przekręty niż szarego obywatela. Druga więc sprawa to sprawiedliwe, ale jednocześnie na każdym szczeblu egzekwowane prawo. Nie może być mowy o sytuacji jaka panuje teraz! Osoba przekraczająca prawo musi stanąć przed wymiarem sprawiedliwości i ponieść dotkliwą karę, a prawo pozbawione luk, bubli legislacyjnych czy tzw. "furtek", umożliwiających jego dowolną, często korzystną dla siebie interpretację, musi stać na straży tego. I niezależnie czy będzie to kłusownik przekraczający limity czy wymiary albo też łowiący w okresach ochronnych, czy też zorganizowany gang, pozyskujący ryby w ilościach hurtowych, stanowiąc jednocześnie zagrożenie dla wszystkich (zwykłych wędkarzy, organów ścigania, administracji, wymiaru sprawiedliwości). Kara musi być bezwzględna i dotkliwa, aby ukarany ją odczuł! Od przepadku sprzętu i to zarówno tego użytego bezpośrednio do połowu, jak i łodzi czy nawet auta, które tę łódź przyholowało na łowisko, przez dotkliwe kary finansowe, aż do kar więzienia dla zorganizowanej przestępczości kłusowniczej. I nie może być sytuacji, gdy za kłusownictwo (czytaj KRADZIEŻ), zasądza się śmiesznie niską karę lub od niej odstępuje w ogóle ze wzg na "niską szkodliwość społeczną" tego czynu. Parodia wymiaru sprawiedliwości! Kolejna kwestia to dobrze wyszkolone, wyposażone i zaangażowane w ochronę, organy kontroli i ścigania.Myślę, że bez dobrze współgrających w/w składowych nie ma co myśleć o pomyślnej przyszłości. I jeszcze jedno, musi byś silne prowędkarskie lobby, które będzie dbało o interesy wędkarzy, wywierało naciski na władzach o korzystne zmiany w prawie, które będzie dbało o rozwój atrakcyjnych wędkarsko regionów naszego kraju. bez tego raczej (na pewno?) ani rusz.  

  • JKarp 2011-11-03 09:12:03

    Cześć
    "I jeszcze jedno, musi byś silne prowędkarskie lobby, które będzie dbało o interesy wędkarzy, wywierało naciski na władzach o korzystne zmiany w prawie, które będzie dbało o rozwój atrakcyjnych wędkarsko regionów naszego kraju. bez tego raczej (na pewno?) ani rusz.  "

    Jak to jest, że wszędzie wiedzą, że wędkarze zostawią więcej kasy niż brygady rybaków ?
    Gdyby na Zalewie Zegrzyńskim w jakiś sposób wyplenić rybaków, zadbać o rybostan, zarybić to pewnie nie tylko okoliczni wędkarze by tu przyjeżdżali. Do tego dobre zaplecze agro, sieć barów, sklepów i wszyscy byliby zadowoleni. Okoliczni mieszkańcy szybko by się przekonali, że wody trzeba pilnować przed kłusownictwem bo z tego żyją. A póki co żyją z sieci.
    Janusz JKarp

  • pawelz 2011-11-03 09:30:39

    Bo na przestawienie sie z grabiezy na agro i turystyke wedkarska potrzeba checi i pracy. Latwiej postawic siatke w wodzie niz utworzyc dobrze prosperujaca agroturystyke.
    Niektorzy juz zrozumieli, ze z wedkarstwa mozna zyc. Ale jest ich bardzo malo. Doskonalym przykladem jest Pani Ligas nad Dunajcem. Prowadzi pensjonat na kilkadziesiat lozek, na miejscu licencje na OS i "normalny" Dunajec. Wszystko pod wedkarzy.

    A co do wypowiedzi kol auratus3, generalnie sie z nia zgadzam. Tylko kolega sprytnie przemilczal jedna wazna kwestie. Wspomnial tu o Piasecznie, jakie to ladne lowisko. Oczywiscie ma racje, tylko jaka jest dniowka za lowienie na Piasecznie ? :). Jedno dzien tyle co u mnie za rok za caly okreg
    Za 200 zl / rok  na pewno nie da sie takich lowisk stworzyc.

  • baloonstyle 2011-11-03 09:31:18

    przenieś się do UK i nie będziesz jaskiniowcem.BĘDZIESZ tanią siłą roboczą.

    Jak bym chciał to bym się przeniósł, a co do siły roboczej to kto ma wiedzę zarabia więcej niż Brytyjczycy.Nie wiem po co to pisałeś ale błysnąłeś budową jaskiń.


  • auratus3 2011-11-03 09:52:59

    Okoliczni mieszkańcy szybko by się przekonali, że wody trzeba pilnować przed kłusownictwem bo z tego żyją.
    I właśnie to jest najważniejsze. Żeby się przekonali, że wędkarz to taka inwestycja na przyszłość bo on ceni swoje hobby nade wszystko i jest gotów poświęcić wiele by móc je uprawiać. Że warto dla niego stworzyć odpowiednią bazę, a on "odwdzięczy" się finansowo, zapewniając stały dopływ gotówki niezbędnej do dalszych inwestycji, rozwoju i wreszcie godziwego życia. Co innego rybak - on dba o chwilowy dochód, ogołaca wodę i bierze w dzierżawę następną by z nią zrobić to samo. A dlaczego tak robi? Bo nie jest jej właścicielem, gospodarzem z prawdziwego zdarzenia, któremu by na niej zależało. Dla niego liczy się maksymalny, chwilowy zysk nic więcej. Dziwię się więc biednym gminom z obszarów obfitujących w piękne wody, gdzie kiedyś przeważały PGR-y, które upadły, przyczyniając się do wielkiego bezrobocia i pogorszenia sytuacji życiowej żyjących tam ludzi. Dziwię się wielce. Wolą biadać nad swoją kiepską sytuacją niż zrobić coś, aby naprawić tę chorą sytuację. Mazury, Warmia, całe Pomorze, Podkarpacie czy Lubuskie to przecież wiele, bardzo wiele zbiorników wodnych, które, gdyby o nie zadbał dobry gospodarz, przynosiłyby krociowe zyski, a jednocześnie stanowiły doskonałe miejsce wypoczynku. I wbrew pozorom nie potrzeba wielkich inwestycji. Wystarczy właściwe zarybienie, ochrona wody i opieka nad nią oraz kontrola łowiących na niej wędkarzy, a także odpowiednie zaplecze (miejsca noclegowe, wyżywienie). Wszędzie gdzie tę prostą receptę zrozumiano jest dobrze, coraz lepiej. I korzystają na tym wszyscy bo wędkarze chętnie zapłacą za możliwość wędkowania w ciszy, spokoju i komforcie, na rybnej zadbanej wodzie, a mieszkańcy zyskają niezbędne środki na rozwój i godziwe życie oraz miejsca pracy.  

  • JKarp 2011-11-03 09:59:09

    Cześć
    Rafael bardzo ładnie to napisałeś - aż się rozmarzyłem. Cisza, spokój, ryby są i biorą, pan Henio ( właściciel domku ) dzwoni z pytaniem czy browarów wystarczy czy dowieźć...
    Janusz JKarp



Reklama
Reklama