Witam wszystkich! Z racji tego, że pogoda nie sprzyja wędkowaniu - przynajmniej nie takiemu jakie lubię - to grzebię sobie w sprzęcie itp. Szukając bardzo starych woblerów znalazłem coś... Cóż to takiego? Kij o długości około 190cm, sztywny, mocny, o akcji szczytowej - akurat taki jakiego potrzebuję. Problem polega na tym, że kij leżał w tym kącie strychu w którym znajdowały się również kołowrotki Moskwa (Mockba), Rex i inne :D Kij jest stary, ale w stanie bardzo dobrym, prawdopodobnie nie był używany(!). Składa się z dwóch części, ma dość solidnie wyglądające przelotki. Co Wy na to? Warto spróbować pomachać takim kijem? Ponadto znalazłem kilka Rexów z instrukcją i gwarancją(!) oraz statut PZW z roku 93 albo 94.
Cytuję: Stationarrolle RILEH-REX-64. Modell 82. GERMINA. 1. Uwagi ogólne. Rileh-Rex64 jest kołowrotkiem o dużym zasięgu, wykonanym z trwałego, niezniszczalnego i sprawdzonego materiału, który spełnia wysokie wymagania stawiane w wędkarstwie sportowym. [...] 2. Opis techniczny: 2.1. Dane techniczne Przełożenie: 3,5:1 Waga: około 350g Pojemność szpuli: żyłka 0,45mm, 100m Pałąk chwytny sznura: zamknięty i wzmocniony rolką KAWENIT. Korbka, kpl: przekładana. Zapadka zwrotna: bezgłośna, przełączalna. Hamulec skrętny: regulowany nakrętką krzyżową. Łożysko główne: łożysko kulkowe.
Skoro producent tak zachwala to grzech nie użyć :D Zapewne wielu z Was posiada taki sprzęt, pytanie czy go używacie?
Kiedyś kupiłem sobie w domu towarowym Junior w Warszawie pierwszy spining. Pełny szklak, produkcji czeskiej. Było to prawie 30 lat temu, mam go do dziś. Kiedyś zapiekło mi się złącze, przelotki które kiedyś wymieniałem (porcelanki) były już popękane i tak leżał kilkanaście lat w szopie. W zeszłym roku zawziąłem się , nalałem WD-40 w złącze, i rozłożyłem go. Odciąłem starą omotkę i zdjąłem przelotki i założyłem nowe SIC- i. Plakierowałem całość, uzupełniłem korek w dolniku odgryziony prze myszy i zeszlifowałem cały dolnik tak że "wybielał". Przykręciłem do wędziska lekki kołowrotek, bo jest słabo wyważone i ma krótki dolnik. I oczywiście zawziąłem się ze złowię na to jakąś rybę. Kilkanaście lat leżenia w szopie odparowało chyba całe szczęście z tego kiedyś szczęśliwego wędziska ale w końcu szczupak się powiesił. Później dałem też koledze nim połowić i też złapał szczupłego. Fajnie jest tak tchnąć nowe życie w zapomniany sprzęt. Pozdrawiam.
Miałem taki młynek tylko niestety nie mam pojęcia gdzie jest teraz, pewnie będę musiał pogrzebać w lamusie ;-) kołowrotek praktycznie nie do zarżnięcia, ile te młynki sumów wykręciły :-0 Rex 64 to legenda !!!
Do tej wędki prawdopodobnie użyję kołowrotka Daiwa Crossfire X w rozmiarze 1500/2000 i plecionki 0,08 albo 0,06 albo żyłki T-Force 0,18mm ;) Fakt, ma dość krótki dolnik, ale dobrze leży w ręce - tak jak mówiłem, takiego kija potrzebowałem. Rexów, "Moskw" i podobnych z tej epoki boję się używać, to raczej pamiątki po dziadku.
Aha, mam kijek, tzw sklejkę, 3-skład, możliwe, że starszy ode mnie, dość dobrze wyważony jak na takie wędzisko. Używałem jako średnio-lekkiej gruntówki i sprawdził się bardzo dobrze, wcześniej używałem jako odległościówki i też było OK :) Zastanawiam się czy nie kupić do niej kołowrotka i używać - to był szczęśliwy kijek ;)
Witam Marcinku ja mam taki kołowrotek ale go już nie używam coś w nim pizgło i poszedł do lamusa może kiedyś zrobie sobie gablotke ze starymi młynkami to bedzie na pierwszym planie pozdrawiam.
Jak to mogło coś pyznąć? Przecież on jest niezniszczalny :x Ja bym oskarżył wnuki producenta o niewywiązanie się z umowy, jak coś to mam to na papierze i mogę użyczyć :D
Też myślałem o galeryjce! Takiej mini-wystawie prezentującej przekrój i historię wędkarstwa w mojej rodzinie.
Mam sporo sprzętu i gadżetów wędkarskich z różnych "epok".
Jeden z kołowrotków razem z odpowiednim kijem powieszę na ścianie w pokoju ;) Wyglądają bardzo klasycznie. Co ciekawe, niektóre kołowrotki chodzą dość dobrze, lepiej od tych nowych firmy.... wiecie jakiej :p
Marcin własnie teraz go trzymałem w dłoni w tej chwili to nie ma co z niego zbierać pewnie mój Hubek znajac zycie udawał mechanika a jak go pytam co z młynkiem to ucina słowa jaki młynek a ten mówiłes ze jest nie potrzebny i po sprawie.
No tak, młodzieńcza ciekawość i zapędy na majsterkowicza, chyba każdy to miał, jednym wyszło lepiej, innym gorzej (np mojej skromnej osobie :D). Też napsułem swoje, ot z ciekawości. Nie pozostaje Panu nic innego jak złożyć obudowę i do gabloty. Na pewno jego widok przynosi wiele wspomnień. Ja na widok jednego z kołowrotków przypominam sobie mojego Ś.P. dziadka Zenka jak non stop coś majstrował przy łożyskach... No i ten ogromny amur, którego złowił... heh. Kawałek metalu a tyle wspomnień.
Na pewnym forum wyczytałem, że w pełni sprawnego Rexa można użyć do współczesnego wędziska sumowego, prawda to? Ponoć taki Rex gdyby go dobrze konserwować i dbać o niego to jest nie do zajechania, ile w tym prawdy?
Zgadzam się to dobry kołowrotek tylko korbka im sie nie sprawdziła pozatym sporo czasu na niego wedkowałem dobry był na Poraju na ciężko używając topornych sprężyn,mam jeszcze jeden kręcioł radziecki od pierwszych handlarzy mały podobny do typowego szekspira też żelażniok ale tego trzymam bo nigdy nie wiadomo zawsze mam go ze sobą jest nie do zajechania mała szpulka pomiesci 150 m 25 .
Ja panowie z takich starszych kręciołków to posiadam maszynkę firmy PREXER1102. Posłuchajcie jego opisu, jak to hucznie brzmi:
Korpus
metalowy, zielony, z nazwą na prawym boku, szpula aluminiowa,
zdejmowana przez naciśnięcie przycisku na szpuli, nakrętka szpuli
plastikowa czarna, kabłąk zbijany przez sprężynę, korbka składana po
odkręceniu, cicha grzechotka. Szpula mieści 200 m żyłki 0,20, 100 m -
0,30 mm, 60 m - 0,40 mm.Drań służy mi do dziś. Najpierw był na spławiku, potem przeorałem go na gruncie, posmakował również trochę spiningu a dzisiaj założyłem go na podlodówkę. Jak zaliczy mrozy to będzie komplecik :)
Czyli można taki kręcioł zabrać spokojnie nad wodę :) Jak to ktoś napisał, porównywanie Rexa do Shimano Catany to jak porównywanie T-34 do Matiza :p
Teraz się dowiedziałem, ten spining to "rzutka Germiny" stuningowana przez mojego tatę wiele lat temu. Zmienił przelotki, umieścił zapięcie na przynętę, wymienił chwyt kołowrotka. Przed odłożeniem do szafy użył lakieru bezbarwnego, nic tylko użyć papieru ściernego na korku i jest wędka jak nowa ;) Ponadto gdzieś w odmętach strychu leży wklejanka jego roboty.
Rooster, o kurde, i działał na spinningu? o.O Cicha grzechotka. Już się dzisiaj na strychu nasłuchałem tej cichej grzechotki, ale jest już po 22, cisza nocna :D
Hubi, no ja mam tą "rzutkę" 1,8-1.9m, ale poprawianą przez mojego tatę ;) O "Sonce" nawet nie słyszałem o.O
Sona to była Czeska firma wędkarska wedki sprowadzali ludzie pracujacy w Czechach w latach 80 i cieszyły się dużym uznaniem przez wędkarzy na tamte czasy nawet estetycznie wykonane.
Nie słyszałem, ale nie dziwne, gdyż prawdopodobnie jeszcze mnie na świecie nie było. Może nawet nie było mnie w planach :) A coś o tej "rzutce" Germiny może Pan powiedzieć?
Wiem, że na strychu mam TAPa, dwa Tokozy, kilka Rexów, kilka Delfinów, Skalara, Stabila i jeszcze kilka innych których nazw nie pamiętam albo nie umiem wymówić ;d Niektóre nawet z żyłkami na szpulach! ;d Jak to wszystko uporządkuję to zrobię małą wystawę :)
I nad tym myślałem, kolekcja jest dość ciekawa i niecodzienna. Jeszcze jakbym popytał ojca to mógłbym skrobnąć ciekawy materiał, ale chyba zostawię to tym, którzy używali przez lata takiego sprzętu. Ale fotki zrobię :)
Tak wymyśliłem, żeby jeden z tych kołowrotków (chyba tego TAPa) dać do tej rzutki i łowić - byłbym żywym reliktem, a jakbym wręczył taki zestaw tacie to już w ogóle :D Jeszcze mieć FIATA 125p (a miałem, 87rocznik, do 2000 z oryginalnym lakierem) to już typowo klimat tamtych czasów :) Aż się smutno robi...
Znam ludzi którzy do dziś używają germin do połowu suma na spinning, a ultra rzutki tej firmy dł. bodajże 1,8-2.1 to najlepsze rozwiązanie na połów miętusa z łódki.
Marcin co do germiny to była taka rzutka ale to są już odległe czasy jak pojadę do mamy to poszperam na strychu często Hubek coś wyskrobie lubi tam buszować postaram się porobić troszke fotek tych antyków ostatnio znalazł haczyki 3 sztuki takie toporne chyba karpiowe myślę że po moim ojcu albo dziadku ja uważam że poruszyłeś fajny temat tych antyków.
Kurcze, dla mnie - kilka lat temu - strych u dziadków był prawdziwą kopalnią złota. Zawsze mnie to kręciło, tyle wędek, kołowrotków, wszelkiego rodzaju akcesoriów - haczyki, sprężyny, ciężarki, spławiki - nierzadko własnej produkcji. Same skarby. Po śmierdzi dziadka większość sprzętu została przeniesiona do nas, ale nigdy nie było czasu tego obejrzeć, zaznajomić się. Także teraz sytuacja wygląda tak, że od czasu do czasu idę na strych i buszuję. I zawsze znajduję coś interesującego. A to błystki, które okazują się bardzo łowne, a to spławik, którym dobrze mi się łowi, a to wędka itp. Sprzęt naprawdę stary oraz nie-taki stary - zakupiony na krótko przed śmiercią dziadka.
Temat fajny, bo ileż można nawijać o nowościach? Jeden ściga drugiego, drugi próbuje uciekać, ale okazuje się, że produkty obu firm powstają w tej samej fabryce przy użyciu tych samych materiałów... A np taki Rex jest niezniszczalny - wiecznie żywy ;)
Witam Marcin grzebałeś za antykami ja dziś znalazłem 2 stare blachy,zaczyna mnie to nawet rajcować takie grzebanie za starociami dobry pomysł dałeś pozdrawiam.
Dzisiaj miałem za dużo pierdół do zrobienia, a poza tym nie zaglądam tam zbyt często. Eksploruję tą jaskinię skarbów powoli, tak żeby nie wygrzebać wszystkiego na raz :p Stare blachy? Tzn jak stare? Wahadła czy obrotówki? Błystki z minionej epoki okazały się niezwykle skuteczne przy połowach letnich szczupaków i okoni, w tzw wędkarstwie bagienno-szuwarowym :D
Ee tam rdzy, od razu rdzy, taka kolorystyka :D Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam siedzieć w piwnicy i czyścić stare błystki. A powiem Wam, że się opłaca bo są kurde skuteczne :p
Niby technika idzie do przodu, a jednak stary sprzęt ma w sobie to coś co przyciąga ryby. Kolega używa do "karpiowania-robalowego" wędki odkupionej od księdza proboszcza, gada wszystkim, że poświęcona albo coś, co ciekawe, stary teleskop, ale bardzo szczęśliwy :) Nie jest to zwykły sentyment, bo po pierwszej porażce czar by prysnął.
Panowie, jaki kołowrotek byłby godny tej mojej rzutki w użyciu przy spinningu? Lepiej znaleźć coś starego czy dokupić nowy, dobry kołowrotek?
Ja mam taki spining ale nie wiem jakiej firmy bardzo stary i mocny 4 czesciowy mosiężne łączenia przelotki są obwiązane taka nitka trzyma bardzo mocno. Podejrzewam ze ma z 40-50lat mam zamiar na niego łowić sandacza.
Witam co do tego spiningu tej wędki coś przychodzi mi na myśl jest to firma może się mylę POlspining taka kiedyś była było to jakieś30 lat temu ewentualnie może to być wyrób Warszawskiej firmy sum z twojego opisu kojarzę omotki sznurkowe pozdrawiam.
Ja też mam trochę zakurzonych " gratów " - a tak naprawdę skarbów. Nie mam czasu dokładnie tego poprzeglądać, ale z tego co pamiętam to są taki kołowrotki: Rex, Rekin, Prekser ( dostałem na pierwszą komunię razem z teleskopem Germiny - którą też mam do dzisiaj ) oraz Orka. Jest też kilka starych spiningów - i polskie i czeskie i niemieckie. W wahadełkach mógłbym przebierać ze dwa dni - dostałem kiedyś od starszego wędkarza ( on już " odpuścił " spining ) chyba z 5 kg blach. Już od kilku lat sobie obiecuję, że powymieniam w nich kółeczka i kotwiczki i doprowadzę do użytku....
Kamil mnie od wpisu pierwszego Marcina coś tkneło z tymi antykami zacząłem szperać za starociami i wiesz co fajny klimat żonka wyzywa mówi że zgłupiałem ale Hubek jest w swoim żywiole u rodziców na strychu zrobiłem generalne porządki szukam wszystkiego po ojcu i dziadku wędkowali całe zycie może coś się jeszcze znajdzie,a tobie potpowiadam wyszykuj te blaszki i pisz jakie miałes na te cudeńka efekty.
stare bambusy został na wsi i ojciec je przerobił na kije do wędzarni,dwa są w komplecie tylko-mówiliśmy na nie akrobatki-gruby uchwyt i cienki blank 2 częściowe.kołowrotki rozdałem jak kupowałem nowe,tylko trochę szkła jeszcze leży w szafie na wsi.ale blach mam oporowo,wahadłówki,obrotówki-bardzo stare i nowsze.niektóre pordzewiały trochę,a kilka jest emaliowanych w ciekawe desenie.najmłodszą kupiłem w latach osiemdziesiątych.kółka i kotwice pozdejmowałem ale co jakiś czas zaglądam do pudełek i konserwuje blaszki.postanowiłem,że po nowym roku wypoleruje te które będzie trzeba,a może ponikluje.i będą jak nowe,może jeszcze wnuczek połowi na nie?
Witam wszystkich!
Z racji tego, że pogoda nie sprzyja wędkowaniu - przynajmniej nie takiemu jakie lubię - to grzebię sobie w sprzęcie itp.
Szukając bardzo starych woblerów znalazłem coś... Cóż to takiego? Kij o długości około 190cm, sztywny, mocny, o akcji szczytowej - akurat taki jakiego potrzebuję.
Problem polega na tym, że kij leżał w tym kącie strychu w którym znajdowały się również kołowrotki Moskwa (Mockba), Rex i inne :D
Kij jest stary, ale w stanie bardzo dobrym, prawdopodobnie nie był używany(!). Składa się z dwóch części, ma dość solidnie wyglądające przelotki.
Co Wy na to? Warto spróbować pomachać takim kijem?
Ponadto znalazłem kilka Rexów z instrukcją i gwarancją(!) oraz statut PZW z roku 93 albo 94.
Cytuję:
Stationarrolle RILEH-REX-64. Modell 82. GERMINA.
1. Uwagi ogólne.
Rileh-Rex64 jest kołowrotkiem o dużym zasięgu, wykonanym z trwałego, niezniszczalnego i sprawdzonego materiału, który spełnia wysokie wymagania stawiane w wędkarstwie sportowym.
[...]
2. Opis techniczny:
2.1. Dane techniczne
Przełożenie: 3,5:1
Waga: około 350g
Pojemność szpuli: żyłka 0,45mm, 100m
Pałąk chwytny sznura: zamknięty i wzmocniony rolką KAWENIT.
Korbka, kpl: przekładana.
Zapadka zwrotna: bezgłośna, przełączalna.
Hamulec skrętny: regulowany nakrętką krzyżową.
Łożysko główne: łożysko kulkowe.
Skoro producent tak zachwala to grzech nie użyć :D
Zapewne wielu z Was posiada taki sprzęt, pytanie czy go używacie?
Kiedyś kupiłem sobie w domu towarowym Junior w Warszawie pierwszy spining. Pełny szklak, produkcji czeskiej. Było to prawie 30 lat temu, mam go do dziś. Kiedyś zapiekło mi się złącze, przelotki które kiedyś wymieniałem (porcelanki) były już popękane i tak leżał kilkanaście lat w szopie. W zeszłym roku zawziąłem się , nalałem WD-40 w złącze, i rozłożyłem go. Odciąłem starą omotkę i zdjąłem przelotki i założyłem nowe SIC- i. Plakierowałem całość, uzupełniłem korek w dolniku odgryziony prze myszy i zeszlifowałem cały dolnik tak że "wybielał". Przykręciłem do wędziska lekki kołowrotek, bo jest słabo wyważone i ma krótki dolnik. I oczywiście zawziąłem się ze złowię na to jakąś rybę. Kilkanaście lat leżenia w szopie odparowało chyba całe szczęście z tego kiedyś szczęśliwego wędziska ale w końcu szczupak się powiesił. Później dałem też koledze nim połowić i też złapał szczupłego. Fajnie jest tak tchnąć nowe życie w zapomniany sprzęt. Pozdrawiam.
Miałem taki młynek tylko niestety nie mam pojęcia gdzie jest teraz, pewnie będę musiał pogrzebać w lamusie ;-) kołowrotek praktycznie nie do zarżnięcia, ile te młynki sumów wykręciły :-0 Rex 64 to legenda !!!
Do tej wędki prawdopodobnie użyję kołowrotka Daiwa Crossfire X w rozmiarze 1500/2000 i plecionki 0,08 albo 0,06 albo żyłki T-Force 0,18mm ;)
Fakt, ma dość krótki dolnik, ale dobrze leży w ręce - tak jak mówiłem, takiego kija potrzebowałem.
Rexów, "Moskw" i podobnych z tej epoki boję się używać, to raczej pamiątki po dziadku.
Aha, mam kijek, tzw sklejkę, 3-skład, możliwe, że starszy ode mnie, dość dobrze wyważony jak na takie wędzisko.
Używałem jako średnio-lekkiej gruntówki i sprawdził się bardzo dobrze, wcześniej używałem jako odległościówki i też było OK :)
Zastanawiam się czy nie kupić do niej kołowrotka i używać - to był szczęśliwy kijek ;)
Witam Marcinku ja mam taki kołowrotek ale go już nie używam coś w nim pizgło i poszedł do lamusa może kiedyś zrobie sobie gablotke ze starymi młynkami to bedzie na pierwszym planie pozdrawiam.
Jak to mogło coś pyznąć? Przecież on jest niezniszczalny :x
Ja bym oskarżył wnuki producenta o niewywiązanie się z umowy, jak coś to mam to na papierze i mogę użyczyć :D
Też myślałem o galeryjce! Takiej mini-wystawie prezentującej przekrój i historię wędkarstwa w mojej rodzinie.
Mam sporo sprzętu i gadżetów wędkarskich z różnych "epok".
Jeden z kołowrotków razem z odpowiednim kijem powieszę na ścianie w pokoju ;)
Wyglądają bardzo klasycznie. Co ciekawe, niektóre kołowrotki chodzą dość dobrze, lepiej od tych nowych firmy.... wiecie jakiej :p
Marcin własnie teraz go trzymałem w dłoni w tej chwili to nie ma co z niego zbierać pewnie mój Hubek znajac zycie udawał mechanika a jak go pytam co z młynkiem to ucina słowa jaki młynek a ten mówiłes ze jest nie potrzebny i po sprawie.
No tak, młodzieńcza ciekawość i zapędy na majsterkowicza, chyba każdy to miał, jednym wyszło lepiej, innym gorzej (np mojej skromnej osobie :D).
Też napsułem swoje, ot z ciekawości.
Nie pozostaje Panu nic innego jak złożyć obudowę i do gabloty.
Na pewno jego widok przynosi wiele wspomnień.
Ja na widok jednego z kołowrotków przypominam sobie mojego Ś.P. dziadka Zenka jak non stop coś majstrował przy łożyskach... No i ten ogromny amur, którego złowił... heh.
Kawałek metalu a tyle wspomnień.
Na pewnym forum wyczytałem, że w pełni sprawnego Rexa można użyć do współczesnego wędziska sumowego, prawda to?
Ponoć taki Rex gdyby go dobrze konserwować i dbać o niego to jest nie do zajechania, ile w tym prawdy?
Zgadzam się to dobry kołowrotek tylko korbka im sie nie sprawdziła pozatym sporo czasu na niego wedkowałem dobry był na Poraju na ciężko używając topornych sprężyn,mam jeszcze jeden kręcioł radziecki od pierwszych handlarzy mały podobny do typowego szekspira też żelażniok ale tego trzymam bo nigdy nie wiadomo zawsze mam go ze sobą jest nie do zajechania mała szpulka pomiesci 150 m 25 .
Ja panowie z takich starszych kręciołków to posiadam maszynkę firmy PREXER1102. Posłuchajcie jego opisu, jak to hucznie brzmi:
Korpus metalowy, zielony, z nazwą na prawym boku, szpula aluminiowa, zdejmowana przez naciśnięcie przycisku na szpuli, nakrętka szpuli plastikowa czarna, kabłąk zbijany przez sprężynę, korbka składana po odkręceniu, cicha grzechotka. Szpula mieści 200 m żyłki 0,20, 100 m - 0,30 mm, 60 m - 0,40 mm.Drań służy mi do dziś. Najpierw był na spławiku, potem przeorałem go na gruncie, posmakował również trochę spiningu a dzisiaj założyłem go na podlodówkę. Jak zaliczy mrozy to będzie komplecik :)
Przepraszam najmocniej, coś chyba zdupcyłem bo się pokrzaczyło.
A najlepsze z tego opisu to jest ta CICHA GRZECHOTKA, jest tak cicha że jak nim kręcę to na drugim brzegu go słychać :)
Czyli można taki kręcioł zabrać spokojnie nad wodę :)
Jak to ktoś napisał, porównywanie Rexa do Shimano Catany to jak porównywanie T-34 do Matiza :p
Teraz się dowiedziałem, ten spining to "rzutka Germiny" stuningowana przez mojego tatę wiele lat temu. Zmienił przelotki, umieścił zapięcie na przynętę, wymienił chwyt kołowrotka. Przed odłożeniem do szafy użył lakieru bezbarwnego, nic tylko użyć papieru ściernego na korku i jest wędka jak nowa ;)
Ponadto gdzieś w odmętach strychu leży wklejanka jego roboty.
Koledzy a kto ma wędziska germiny czy czeską sone ja w piwnicy znalazłem prawie całą sonke zakurzona i bez szczytówki.
Rooster, o kurde, i działał na spinningu? o.O
Cicha grzechotka. Już się dzisiaj na strychu nasłuchałem tej cichej grzechotki, ale jest już po 22, cisza nocna :D
Hubi, no ja mam tą "rzutkę" 1,8-1.9m, ale poprawianą przez mojego tatę ;)
O "Sonce" nawet nie słyszałem o.O
Sona to była Czeska firma wędkarska wedki sprowadzali ludzie pracujacy w Czechach w latach 80 i cieszyły się dużym uznaniem przez wędkarzy na tamte czasy nawet estetycznie wykonane.
Nie słyszałem, ale nie dziwne, gdyż prawdopodobnie jeszcze mnie na świecie nie było.
Może nawet nie było mnie w planach :)
A coś o tej "rzutce" Germiny może Pan powiedzieć?
Wiem, że na strychu mam TAPa, dwa Tokozy, kilka Rexów, kilka Delfinów, Skalara, Stabila i jeszcze kilka innych których nazw nie pamiętam albo nie umiem wymówić ;d Niektóre nawet z żyłkami na szpulach! ;d
Jak to wszystko uporządkuję to zrobię małą wystawę :)
Marcin, jak już ogarniesz temat to załóż nowy wątek i zapodaj nam foty, to może i każdy coś dorzuci jak cyknie fleszem antyki ;)
I nad tym myślałem, kolekcja jest dość ciekawa i niecodzienna.
Jeszcze jakbym popytał ojca to mógłbym skrobnąć ciekawy materiał, ale chyba zostawię to tym, którzy używali przez lata takiego sprzętu. Ale fotki zrobię :)
Tak wymyśliłem, żeby jeden z tych kołowrotków (chyba tego TAPa) dać do tej rzutki i łowić - byłbym żywym reliktem, a jakbym wręczył taki zestaw tacie to już w ogóle :D
Jeszcze mieć FIATA 125p (a miałem, 87rocznik, do 2000 z oryginalnym lakierem) to już typowo klimat tamtych czasów :)
Aż się smutno robi...
Znam ludzi którzy do dziś używają germin do połowu suma na spinning, a ultra rzutki tej firmy dł. bodajże 1,8-2.1 to najlepsze rozwiązanie na połów miętusa z łódki.
Marcin co do germiny to była taka rzutka ale to są już odległe czasy jak pojadę do mamy to poszperam na strychu często Hubek coś wyskrobie lubi tam buszować postaram się porobić troszke fotek tych antyków ostatnio znalazł haczyki 3 sztuki takie toporne chyba karpiowe myślę że po moim ojcu albo dziadku ja uważam że poruszyłeś fajny temat tych antyków.
Kurcze, dla mnie - kilka lat temu - strych u dziadków był prawdziwą kopalnią złota.
Zawsze mnie to kręciło, tyle wędek, kołowrotków, wszelkiego rodzaju akcesoriów - haczyki, sprężyny, ciężarki, spławiki - nierzadko własnej produkcji. Same skarby.
Po śmierdzi dziadka większość sprzętu została przeniesiona do nas, ale nigdy nie było czasu tego obejrzeć, zaznajomić się. Także teraz sytuacja wygląda tak, że od czasu do czasu idę na strych i buszuję. I zawsze znajduję coś interesującego. A to błystki, które okazują się bardzo łowne, a to spławik, którym dobrze mi się łowi, a to wędka itp. Sprzęt naprawdę stary oraz nie-taki stary - zakupiony na krótko przed śmiercią dziadka.
Temat fajny, bo ileż można nawijać o nowościach? Jeden ściga drugiego, drugi próbuje uciekać, ale okazuje się, że produkty obu firm powstają w tej samej fabryce przy użyciu tych samych materiałów...
A np taki Rex jest niezniszczalny - wiecznie żywy ;)
Witam Marcin grzebałeś za antykami ja dziś znalazłem 2 stare blachy,zaczyna mnie to nawet rajcować takie grzebanie za starociami dobry pomysł dałeś pozdrawiam.
Dzisiaj miałem za dużo pierdół do zrobienia, a poza tym nie zaglądam tam zbyt często.
Eksploruję tą jaskinię skarbów powoli, tak żeby nie wygrzebać wszystkiego na raz :p
Stare blachy? Tzn jak stare? Wahadła czy obrotówki?
Błystki z minionej epoki okazały się niezwykle skuteczne przy połowach letnich szczupaków i okoni, w tzw wędkarstwie bagienno-szuwarowym :D
Dwa toporne wachadła sporo rdzy mają.
Ee tam rdzy, od razu rdzy, taka kolorystyka :D
Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam siedzieć w piwnicy i czyścić stare błystki.
A powiem Wam, że się opłaca bo są kurde skuteczne :p
Kiedyś wygrzebałem z pudełek ojca obrotówkę "ćma 2" była rewelacyjna na okonie, wygrywała z meppsami.
Niby technika idzie do przodu, a jednak stary sprzęt ma w sobie to coś co przyciąga ryby.
Kolega używa do "karpiowania-robalowego" wędki odkupionej od księdza proboszcza, gada wszystkim, że poświęcona albo coś, co ciekawe, stary teleskop, ale bardzo szczęśliwy :)
Nie jest to zwykły sentyment, bo po pierwszej porażce czar by prysnął.
Panowie, jaki kołowrotek byłby godny tej mojej rzutki w użyciu przy spinningu?
Lepiej znaleźć coś starego czy dokupić nowy, dobry kołowrotek?
Ja mam taki spining ale nie wiem jakiej firmy bardzo stary i mocny 4 czesciowy mosiężne łączenia
przelotki są obwiązane taka nitka trzyma bardzo mocno. Podejrzewam ze ma z 40-50lat mam zamiar na niego łowić sandacza.
Powiem tak, nie przekonamy się dopóki nie spróbujemy :)
Jak się złamie na rybie to znaczy, że... że ryba była za duża! :)
Oby tylko chciały gryźć.
Witam co do tego spiningu tej wędki coś przychodzi mi na myśl jest to firma może się mylę POlspining taka kiedyś była było to jakieś30 lat temu ewentualnie może to być wyrób Warszawskiej firmy sum z twojego opisu kojarzę omotki sznurkowe pozdrawiam.
Ja też mam trochę zakurzonych " gratów " - a tak naprawdę skarbów. Nie mam czasu dokładnie tego poprzeglądać, ale z tego co pamiętam to są taki kołowrotki: Rex, Rekin, Prekser ( dostałem na pierwszą komunię razem z teleskopem Germiny - którą też mam do dzisiaj ) oraz Orka. Jest też kilka starych spiningów - i polskie i czeskie i niemieckie.
W wahadełkach mógłbym przebierać ze dwa dni - dostałem kiedyś od starszego wędkarza ( on już " odpuścił " spining ) chyba z 5 kg blach. Już od kilku lat sobie obiecuję, że powymieniam w nich kółeczka i kotwiczki i doprowadzę do użytku....
Fajne są takie stare rzeczy....
Kamil mnie od wpisu pierwszego Marcina coś tkneło z tymi antykami zacząłem szperać za starociami i wiesz co fajny klimat żonka wyzywa mówi że zgłupiałem ale Hubek jest w swoim żywiole u rodziców na strychu zrobiłem generalne porządki szukam wszystkiego po ojcu i dziadku wędkowali całe zycie może coś się jeszcze znajdzie,a tobie potpowiadam wyszykuj te blaszki i pisz jakie miałes na te cudeńka efekty.
stare bambusy został na wsi i ojciec je przerobił na kije do wędzarni,dwa są w komplecie tylko-mówiliśmy na nie akrobatki-gruby uchwyt i cienki blank 2 częściowe.kołowrotki rozdałem jak kupowałem nowe,tylko trochę szkła jeszcze leży w szafie na wsi.ale blach mam oporowo,wahadłówki,obrotówki-bardzo stare i nowsze.niektóre pordzewiały trochę,a kilka jest emaliowanych w ciekawe desenie.najmłodszą kupiłem w latach osiemdziesiątych.kółka i kotwice pozdejmowałem ale co jakiś czas zaglądam do pudełek i konserwuje blaszki.postanowiłem,że po nowym roku wypoleruje te które będzie trzeba,a może ponikluje.i będą jak nowe,może jeszcze wnuczek połowi na nie?
Brawo kolego,Jacek wpisuję cię do klubu wspomnień antyków szukaj i pisz fajny klimat się zrobił z tymi antykami na zimę jak znalazł pozdrawiam.
Ja nie wiem dostałem ja od taty, tata od wuja a wuja od dziadka a dalej to nie wiem.