Czesc. Wybralem sie na ryby i zlapalem 2 wegorze. Wrzucilem je do wiadra (30kg- to bylo rano ok. godz. 8.30) i o godzinie 13.30 chcialem ze wrzucic do pobliskiej sadzawki. Jeden z nich normalnie wszedł w wode i chwile go zobaczylem , a ten drugi bez oznak zycia wpadł w wode jak kamien. Moje pytanie brzmi : czy on zdechł czy moze byl oszolomiony? Prosze o pomoc.Z gory dziekuje.
A jak myślisz jak by Ciebie tak wrzucić do wiadra 300l. rano o 8:30 to o 13:30 był byś w szoku czy może padł w męczarniach ............
Nie postępuje się tak z rybami !!! Jak chcesz wziąć rybę z łowiska to albo ją zabijasz albo stwarzasz godne warunki transportu ........ ryby oddychają w wodzie skrzelami (większość ryb) a pozbawione wody skrzela sklejaja sie i ryba powoli w męczarniach dusi sie i nawet jak ją po jakims czasie wpuścisz do wody ,to fakt że odpłynęła nie znaczy że wszystko jest ok . ryba może zdechnąć ....w mózgu nastąpiły nieodwracalne zmiany z powodu niedotlenienia ...
jezeli nie byl poturbowany to napewno przezyje gdyz wegorz to silna ryba potrafi przezyc we wiadrze z maja iloscia wody bez problemu tak jak karas poniewaz moze gromadzic powietrze w skrzelach bardzo dlugo dlatego po pewnym czasie puchna mu skrzela jak balon ,po prostu byl oszolomiony ale napewno przezyje,od 3 lat mieszkam we Francji lowie tutaj prawie za kazdym razem 2-3 wegorze wiec zdorzylem troche po obserwowac ta rybe i bardzo mnie interesuje, rzycze dalszych sukcesow to narazie
Tylko się nie zdziw jak zniknie z tej sadzawki. Jak nie znajdzie tam nic do jedzenia to poprostu z niej wypełznie w poszukiwaniu innej wody. Węgorz bez problemu przemieszcza się po lądzie.
Tylko się nie zdziw jak zniknie z tej sadzawki. Jak nie znajdzie tam nic do jedzenia to poprostu z niej wypełznie w poszukiwaniu innej wody. Węgorz bez problemu przemieszcza się po lądzie.
A w Sylwestra wpadnie na coś mocniejszego.:)Potem rzeczywiście może pobłądzić i wleźć do innego zbiornika.:)
Węgorz posiada płuco-tchawki to dla mało zorientowanych w temacie. Oddycha bez problemu powietrzem atmosferycznym. Co do haczyka to go wypluje trochę się przy tym kalecząc. Widziałem nieraz taką akcję. Pzdr niedowiarków.
Mój kolega złapał 3 węgorze i włożył je na podwórku do wanny z wodą, po czym udał się na posiłek. Jak wrócił to zostały mu tam tylko 2 a tego trzeciego znalazł po kilku miesiącach w oczku wodnym koło domu podczas czyszczenia.Także musiał tam przepełznąć pokonując około 20 metrów. Pozdrawiam.
Hahaha,i pewnie jeszcze fruwa,nie czytaj głupot ludowych.
Nie wiem kolego czy miałeś kiedykolwiek do czynienia z węgorzami w swoim "długoletnim stażu" ale to co napisał towarex wcale nie jest śmieszne i nie zaliczyłbym tego do głupot ludowych.
Sczera prawda, węgorz jest rybą w pełni przystosowaną do przemieszczania się pomiędzy akwenami wodnymi w poszukiwaniu pożywienia, zresztą historia z wypełznięciem z wanny do stawu w pełni to obrazuje i udowadnia. Poza tym węgorz jest rybą mega wytrzymałą więc nie ma się co martwić, z pewnością przeżył.
Czesc. Wybralem sie na ryby i zlapalem 2 wegorze. Wrzucilem je do wiadra (30kg- to bylo rano ok. godz. 8.30) i o godzinie 13.30 chcialem ze wrzucic do pobliskiej sadzawki. Jeden z nich normalnie wszedł w wode i chwile go zobaczylem , a ten drugi bez oznak zycia wpadł w wode jak kamien. Moje pytanie brzmi : czy on zdechł czy moze byl oszolomiony? Prosze o pomoc.Z gory dziekuje.
Oto jest pytanie?
Oczekujemy na fachowca który sprawdzi czynności życiowe biednej ryby na odległość.:)
A jak myślisz jak by Ciebie tak wrzucić do wiadra 300l. rano o 8:30 to o 13:30 był byś w szoku czy może padł w męczarniach ............
Nie postępuje się tak z rybami !!! Jak chcesz wziąć rybę z łowiska to albo ją zabijasz albo stwarzasz godne warunki transportu ........ ryby oddychają w wodzie skrzelami (większość ryb)
a pozbawione wody skrzela sklejaja sie i ryba powoli w męczarniach dusi sie
i nawet jak ją po jakims czasie wpuścisz do wody ,to fakt że odpłynęła nie znaczy że wszystko jest ok . ryba może zdechnąć ....w mózgu nastąpiły nieodwracalne zmiany z powodu niedotlenienia ...
Ale w tym wiadrze bylo po brzegi wody.
jezeli nie byl poturbowany to napewno przezyje gdyz wegorz to silna ryba potrafi przezyc we wiadrze z maja iloscia wody bez problemu tak jak karas poniewaz moze gromadzic powietrze w skrzelach bardzo dlugo dlatego po pewnym czasie puchna mu skrzela jak balon ,po prostu byl oszolomiony ale napewno przezyje,od 3 lat mieszkam we Francji lowie tutaj prawie za kazdym razem 2-3 wegorze wiec zdorzylem troche po obserwowac ta rybe i bardzo mnie interesuje, rzycze dalszych sukcesow to narazie
Dzieki. Kamien spadł mi z serca. Bo chodzilo mi to po glowie caly czas.
:) Mnie tez spadł kamień z serca .... myślałem że na sucho były te rybki
No co ty nie jestem takim katem .
Jeżeli chciales je wypuscic to trzeba je był wypuscic tam gdzie je złapałes a nie do jakiejs sadzawki pozdrawiam
Po Twoim opisie nie można nic stwierdzic,jeżeli miał uszkodzone wnętrzności przez głębokie połknięcie, to nie przeżył niestety.
Tylko się nie zdziw jak zniknie z tej sadzawki. Jak nie znajdzie tam nic do jedzenia to poprostu z niej wypełznie w poszukiwaniu innej wody. Węgorz bez problemu przemieszcza się po lądzie.
Hahaha,i pewnie jeszcze fruwa,nie czytaj głupot ludowych.
Tylko się nie zdziw jak zniknie z tej sadzawki. Jak nie znajdzie tam nic do jedzenia to poprostu z niej wypełznie w poszukiwaniu innej wody. Węgorz bez problemu przemieszcza się po lądzie.
A w Sylwestra wpadnie na coś mocniejszego.:)Potem rzeczywiście może pobłądzić i wleźć do innego zbiornika.:)
Hahaha,i pewnie jeszcze fruwa,nie czytaj głupot ludowych.
też tak słyszałem ,ze sie przemieszcza jak normalny wąz.
zaciąl sie dosc mocno, ale haczyk roztał uciety, wiec chyba go przetrawi.I w tej sadzawce ma mase jedzenia
Skoro połknął hak i byl słaby błędem był wyrzucanie go do wody.Trzeba było go przeznaczyć na obiadek.
Węgorz posiada płuco-tchawki to dla mało zorientowanych w temacie. Oddycha bez problemu powietrzem atmosferycznym. Co do haczyka to go wypluje trochę się przy tym kalecząc. Widziałem nieraz taką akcję. Pzdr niedowiarków.
Węgorz to najwytrzymalsza ryba jaką znam. Myślę że spokojnie da sobie radę i nie musisz się o to martwic.
nie płuco-tchawki tylko przez skórę oraz skrzela oczywiście, mój błąd przepraszam jeśli wprowadziłem kogoś w błąd. Pzdr
Mój kolega złapał 3 węgorze i włożył je na podwórku do wanny z wodą, po czym udał się na posiłek. Jak wrócił to zostały mu tam tylko 2 a tego trzeciego znalazł po kilku miesiącach w oczku wodnym koło domu podczas czyszczenia.Także musiał tam przepełznąć pokonując około 20 metrów. Pozdrawiam.
Hahaha,i pewnie jeszcze fruwa,nie czytaj głupot ludowych.
Nie wiem kolego czy miałeś kiedykolwiek do czynienia z węgorzami w swoim "długoletnim stażu" ale to co napisał towarex wcale nie jest śmieszne i nie zaliczyłbym tego do głupot ludowych.
Sczera prawda, węgorz jest rybą w pełni przystosowaną do przemieszczania się pomiędzy akwenami wodnymi w poszukiwaniu pożywienia, zresztą historia z wypełznięciem z wanny do stawu w pełni to obrazuje i udowadnia. Poza tym węgorz jest rybą mega wytrzymałą więc nie ma się co martwić, z pewnością przeżył.