Wyczytałem w czasopiśmie wędkarskim, którego tytułu nie zdradzę, że przy metodzie spinningowej najlepiej stosować spławiki o małej wyporności co ułatwia zwijanie żyłki w silnym nurcie. Nie wiedziałem o tej metodzie i się męczyłem z kleniami na tamie bez spławika. Jak człowiek nie pomyśli to się i namęczyć musi. Zatem pamiętajcie wszyscy spinningiści aby zakupić spławiki i to o małej wyporności. Dziwię się potem, że są błędy w galeriach bo ktoś nie rozpoznaje gatunków. Taka osoba mogła po prostu trafić na tą gazetę.
No widzisz jakie to proste...........trzeba założyć spławik i po kłopocie....tyle lat łapie na spinningi nie wiedziałem czego mi brakuje....,a to się okazuje że prostego,zwykłego spławika ;))))))))))
A no jest sporo dlatego lepiej się nie śmiać jak spotkacie kogoś z e spławikiem uwiązanym powyżej błystki na bolenia. Boleń kocha warkocz więc nowicjusze sobie ułatwią robotę spławikiem coby zakwasów na drugi dzień od kręcenia kołowrotkiem nie mieć.
Kto wie jest jeszcze trochę czasu to końca konkursu. Może napiszę ale wstrzymam się jeszcze trochę aby dać szanse innym uczestnikom. Sam wiesz, że ta metoda może się okazać skuteczniejsza niż gigantyczna siatka kłusownika:)
Panowie przecież mamy XXI wiek technika bardzo szybko postępuje do przodu nawet w wędkarstwie, dlatego redaktorzy przylatują do nas z kosmosu, a tam metody połowów mogą być dla nas bynajmniej dziwne:)
Panowie przecież mamy XXI wiek technika postępuje bardzo szybko do przodu,nawet w wędkarstwie a panowie redaktorzy przylatują do nas z kosmosu.Może u nich tak się łapie?
Nie wiem panowie co było w tej gazecie. Pewnie mnie wyśmiejecie, ale miałem kiedyś taką przygodę:...... Było koło południa jak siedziałem z kumplem nad Odrą na zakolu na główce. Pomiędzy główkami nic nie brało więc zaczęliśmy rzucać blachy, gumy, woblery, ale pora nie była za dobra i tez nie było efektów. Ale zauważyliśmy pewne miejsce, gdzie widoczny był żer jakichś myśliwych i obserwując to zjawisko kombinowaliśmy jak to opanować. A że utrzymanie gumy w tamtejszym nurcie na odpowiedniej głębokości było niemożliwe to wpadliśmy na pomysł. Zastosowaliśmy duży żywcowy spławol i średnią gumę na dżigu o pożądnej wadze. I wiecie co sie okazało? Sztywny kijek ponad wodą, spławol trzymał sie na powierzchni, a guma slicznie sobie tańczyła w nurcie i to bez ściągania kołowrotkiem. A efekt przerósł moje oczekiwania: kilka pieknych okoni powyżej 30cm i szczupak 70cm. A w miejsce żerowania guma trafiała regularnie z prądem za pomocą spławika, dlatego że owo miejsce było za daleko od ostatniej główki i tylko tak mozna było tam dostać przynetę. Tak że nie zawsze złoto , co sie swieci i nie zawsze g... okazuje sie byc g....m. ;-)
ja ostatnio zastosowalem miniaturowy splawiczek do mormyszki tak by mi ja trzymal5cm nad dnem i co jakis czas delikatnie podnosilem i sie sprawdzilo !!!
Jak już kiedyś pisałem,ilu wędkarzy tyle sposobów.Każda metoda jest dobra jak przynosi efekt.A o tym spławiku stosowanym przy spinningu kiedyś czytałem.
ŚMIEJ SIE ŚMIEJ - opisałem jedno zdarzenie z życia, a ty robisz z tego regułę. Nie , nie zastosowaliśmy tego spławika dla ułatwienia zwijania zyłki w nurcie, ale po to, by rzucając z końca główki prostopadle do przeciwnego brzegu na małą odległość, dostarczyć swobodnie spływajacą przynętę daleko, poza zasięg rzutu. Kiedy przyneta była w odpowiednim miejscu poprostu zamykało sie kabłąk i trzymało wędke nieruchomo, a guma w nurcia sama się poruszała i wabiła ryby, które w ten sposób całkiem nieźle wtedy brały. Natomiast zarzucenie w to miejsce było niemozliwe, bo odległość była zbyt wielka i ukształtowanie brzegu nieodpowiednie i roślinność bujna. Nie stosuje tego sposobu na codzień. Był to jeden raz kiedy tak sie bawiliśmy. A ty czytaj uważnie zanim kogoś wyśmiejesz. Jak pragne zdrowia - to miała byc ciekawostka, a nie przepis na spinningową nowość. Pier...ę to, więcej nic nie napiszę żeby sie w przyszłości nie narazać na śmieszność w oczach kolegów.
Ależ GHOSTMIR ja nie śmieję się z waszej metody, która faktycznie może być bardzo skuteczna. Sam jestem za tym aby w wędkowaniu było jak najwięcej finezji mnie jedynie śmieszy opis, który wyczytałem.
Człowieku ja nie zamierzałem cię obrażać a ty taki delikatniutki i wrażliwy i sam nie przeczytałeś ze zrozumieniem a ponadto zaczynasz być agresywny. Wiedz, że nie mam do ciebie żalu bo po prostu źle zrozumiałeś moją intencję ale więcej luzu życzę
ja nie jestem agresywny - jak będę to sie skapniesz od razu. Czy w Twoim pytaniu nie było ironii? : cyt..."ale wy nie stosowaliście chyba tych spławików w celu ułatwienia zwijania żyłki w nurcie? Dla mnie to jest kupa śmiechu i tyle." No przyznaj sam, że mogłeś spytać inaczej, tak zeby taki tępy niekumaty gość jak ja, zrozumiał? Bez obrazy.
tak to jest ironia względem tej gazety nie Ciebie. Napisałeś odnośnie mojego postu że nie wiesz co tam było napisane i podałeś swoją metodę i ze nic cie nie dziwi a ja na to że to co jest w tej gazecie to kupa śmiechu i tyle
Wyczytałem w czasopiśmie wędkarskim, którego tytułu nie zdradzę, że przy metodzie spinningowej najlepiej stosować spławiki o małej wyporności co ułatwia zwijanie żyłki w silnym nurcie. Nie wiedziałem o tej metodzie i się męczyłem z kleniami na tamie bez spławika. Jak człowiek nie pomyśli to się i namęczyć musi. Zatem pamiętajcie wszyscy spinningiści aby zakupić spławiki i to o małej wyporności. Dziwię się potem, że są błędy w galeriach bo ktoś nie rozpoznaje gatunków. Taka osoba mogła po prostu trafić na tą gazetę.
No widzisz jakie to proste...........trzeba założyć spławik i po kłopocie....tyle lat łapie na spinningi nie wiedziałem czego mi brakuje....,a to się okazuje że prostego,zwykłego spławika ;))))))))))
jak sie uwaznie czyta to takich perelek jest sporo.pol biedy jak trafi na to ktos kto ma pojecie gorzej jak mlodzi z tego czerpia wiedze
A no jest sporo dlatego lepiej się nie śmiać jak spotkacie kogoś z e spławikiem uwiązanym powyżej błystki na bolenia. Boleń kocha warkocz więc nowicjusze sobie ułatwią robotę spławikiem coby zakwasów na drugi dzień od kręcenia kołowrotkiem nie mieć.
Możesz Mateusz napisać teraz artykuł o spiningu i bocznym troku ze spławikiem:)
Kto wie jest jeszcze trochę czasu to końca konkursu. Może napiszę ale wstrzymam się jeszcze trochę aby dać szanse innym uczestnikom. Sam wiesz, że ta metoda może się okazać skuteczniejsza niż gigantyczna siatka kłusownika:)
tez mam problem pare ciekawych tematow ubylo a nie chce sie powtarzac wiec szukam weny narazie na pomysl ale pewnie skrobne cos
Panowie przecież mamy XXI wiek technika bardzo szybko postępuje do przodu nawet w wędkarstwie, dlatego redaktorzy przylatują do nas z kosmosu, a tam metody połowów mogą być dla nas bynajmniej dziwne:)
Panowie przecież mamy XXI wiek technika postępuje bardzo szybko do przodu,nawet w wędkarstwie a panowie redaktorzy przylatują do nas z kosmosu.Może u nich tak się łapie?
SORKI ALE POSZŁY DWIE ACH TA TECHNIKA
technika rwie z kopyta niedługo koszyczki zanętowe będzie się montować przy kołowrotkach.
Nie wiem panowie co było w tej gazecie. Pewnie mnie wyśmiejecie, ale miałem kiedyś taką przygodę:...... Było koło południa jak siedziałem z kumplem nad Odrą na zakolu na główce. Pomiędzy główkami nic nie brało więc zaczęliśmy rzucać blachy, gumy, woblery, ale pora nie była za dobra i tez nie było efektów. Ale zauważyliśmy pewne miejsce, gdzie widoczny był żer jakichś myśliwych i obserwując to zjawisko kombinowaliśmy jak to opanować. A że utrzymanie gumy w tamtejszym nurcie na odpowiedniej głębokości było niemożliwe to wpadliśmy na pomysł. Zastosowaliśmy duży żywcowy spławol i średnią gumę na dżigu o pożądnej wadze. I wiecie co sie okazało? Sztywny kijek ponad wodą, spławol trzymał sie na powierzchni, a guma slicznie sobie tańczyła w nurcie i to bez ściągania kołowrotkiem. A efekt przerósł moje oczekiwania: kilka pieknych okoni powyżej 30cm i szczupak 70cm. A w miejsce żerowania guma trafiała regularnie z prądem za pomocą spławika, dlatego że owo miejsce było za daleko od ostatniej główki i tylko tak mozna było tam dostać przynetę. Tak że nie zawsze złoto , co sie swieci i nie zawsze g... okazuje sie byc g....m. ;-)
ja ostatnio zastosowalem miniaturowy splawiczek do mormyszki tak by mi ja trzymal5cm nad dnem i co jakis czas delikatnie podnosilem i sie sprawdzilo !!!
Czyli zastosowanie spławika do spina może być realne. Hehe.
w epoce przed gumowej lowilem kiedys okonie na holowana skorke z jablka na chaku jak staly pod pomostem a nie mialem robali
Jak już kiedyś pisałem,ilu wędkarzy tyle sposobów.Każda metoda jest dobra jak przynosi efekt.A o tym spławiku stosowanym przy spinningu kiedyś czytałem.
ale wy nie stosowaliście chyba tych spławików w celu ułatwienia zwijania żyłki w nurcie? Dla mnie to jest kupa śmiechu i tyle.
ŚMIEJ SIE ŚMIEJ - opisałem jedno zdarzenie z życia, a ty robisz z tego regułę. Nie , nie zastosowaliśmy tego spławika dla ułatwienia zwijania zyłki w nurcie, ale po to, by rzucając z końca główki prostopadle do przeciwnego brzegu na małą odległość, dostarczyć swobodnie spływajacą przynętę daleko, poza zasięg rzutu. Kiedy przyneta była w odpowiednim miejscu poprostu zamykało sie kabłąk i trzymało wędke nieruchomo, a guma w nurcia sama się poruszała i wabiła ryby, które w ten sposób całkiem nieźle wtedy brały. Natomiast zarzucenie w to miejsce było niemozliwe, bo odległość była zbyt wielka i ukształtowanie brzegu nieodpowiednie i roślinność bujna. Nie stosuje tego sposobu na codzień. Był to jeden raz kiedy tak sie bawiliśmy. A ty czytaj uważnie zanim kogoś wyśmiejesz. Jak pragne zdrowia - to miała byc ciekawostka, a nie przepis na spinningową nowość. Pier...ę to, więcej nic nie napiszę żeby sie w przyszłości nie narazać na śmieszność w oczach kolegów.
Ależ GHOSTMIR ja nie śmieję się z waszej metody, która faktycznie może być bardzo skuteczna. Sam jestem za tym aby w wędkowaniu było jak najwięcej finezji mnie jedynie śmieszy opis, który wyczytałem.
Człowieku ja nie zamierzałem cię obrażać a ty taki delikatniutki i wrażliwy i sam nie przeczytałeś ze zrozumieniem a ponadto zaczynasz być agresywny. Wiedz, że nie mam do ciebie żalu bo po prostu źle zrozumiałeś moją intencję ale więcej luzu życzę
ja nie jestem agresywny - jak będę to sie skapniesz od razu. Czy w Twoim pytaniu nie było ironii? :
cyt..."ale wy nie stosowaliście chyba tych spławików w celu ułatwienia zwijania żyłki w nurcie? Dla mnie to jest kupa śmiechu i tyle."
No przyznaj sam, że mogłeś spytać inaczej, tak zeby taki tępy niekumaty gość jak ja, zrozumiał? Bez obrazy.
tak to jest ironia względem tej gazety nie Ciebie. Napisałeś odnośnie mojego postu że nie wiesz co tam było napisane i podałeś swoją metodę i ze nic cie nie dziwi a ja na to że to co jest w tej gazecie to kupa śmiechu i tyle
A jak mógłbym wyśmiewać twój pomysł na łowienie skoro piszesz że był skuteczny?
nie mam podstaw aby ci nie wierzyć i na pewno nie chciałem urzić ani ciebie ani nikogo innego
no i gitara