Witam wędkuję od kilku lat ale z mizernym skutkiem, generalnie nieduże płotki i okonie.
W zeszłym roku złapałem tylko kilka płotek :mysli: wędkowałem na spławik z gruntu jak i na różnym gruncie. Stosowałem zanęty kupne z niższej półki plus pęczak albo kukurydza.Już myślałem czy nie przenieść się z metody spławikowej na gruntówkę bez spławika i rzucać dalej bo efekty mizerne. Wędkuję na pęczak, kukurydzę, białe i czerwone robaki. Być może brak efektów tkwi w zanęcie?
Pod koniec tygodnia wybieram się na ryby nad jezioro,planuje zrobić swoją zanętę, będę wędkować na białe i na czerwone robaki
Aktualnie posiadam: - 400 g kaszki kukurydzianej (kaszkę ugotować czy wsypać tak jak jest?) - 500 g bułki tartej - przyprawa do piernika 80 g
co jeszcze dołożyć i ile tej przyprawy piernikowej wsypac? jak dla mnie logicznie byłoby dorzucić pokrojonych czerwonych robaków ale to trochę drogo , u mnie pudełko kosztuje 4,50
Z takim asortymentem zanętę zrobić będzie ciężko. Ja robię sam, używam chleba mielonego, suszonego, otręby pszenne, kasza manna, mąka kukurydziana, siemię lniane, płatki kukurydziane, i inne rzeczy, które ryby zjedzą. Przyprawa do piernika może być, ale nie za dużo, ale też nie za mało. A problem w braku ryb wg mnie nie leży po stronie zanęty. Piszesz, że korzystałeś z tych z niższej półki. Nawet one powinny zwabić jakieś ryby. Chyba, że presja wędkarska na Twoim łowisku jest bardzo duża. Może opisz jeszcze swój zestaw, którym łowisz? Może przyczyna leży gdzie indziej?
Też nęcę własnymi "produktami". Jednak nie ma dla mnie czegoś takiego jak zanęta uniwersalna. Każdy gatunek ma swoje "smaki" w zależności od warunków na łowisku,pory roku itd.. Musisz się zdecydować co chcesz łowić,nie wystarczy tak jak ktoś kto jest pierwszy raz na rybach - założyć robaka i czekać z nadzieją coś weźmie.:)
Na wody stojące spróbuj z delikatniejszym spławikiem Może haczyk za duży ? Przypon 0.16 trochę grubo. Myślę, że nie zapominasz o stoperze przed spławikiem ?:)
Co do stoperów to ja robię własny :) biorę kawałek żyłki, obwiązuję robię pętelki itd... wychodzi ładny niegruby stoper , przechodzi ładnie przez przelotki, można go łatwo przesuwać i nie ma tendencji do luzowania się :)
W tygodniu wybieram się nad jezioro gielt(jelito) kolo Krosna Odrz. mam nadzieję że lody już puściły. Jeżeli ktoś ma infromację na temat lodu w woj zachodnich to prosiłbym o podzielenie się
Nad jeziorem byłem tylko raz, w tamtym czasie sprzedawca z wędkarskiego powiedział mi ,że jeżeli chcę łapać na spławik to muszę stosować o większej wyporności ponieważ tam trzeba wykonywać bardzo dalekie rzuty, ponieważ przy brzegu jest płycizna a czym dalej to dużo głębiej
Jest to jezioro gdzie maks głębokość wynosi jakieś 37 m dlatego w tym wypadku muszę zakupić jakieś spławiki o większej wyporności. W zeszłym roku miałem spławik 4 g to gdzie zarzuciłem to na oko głębokość nie wynosiła więcej niz 2 m :/ więc się zastanawiam gdzie te 37 m? Myślę nad wagleramii, jakiś np 6+3 itp , nigdy na takie nie łapałem.
Muszę kupić też nową żyłkę, myślę że zakupię jakąś 0,14 i czy moja jasna zanęta z bułki tartej,kaszki kukurydzianej, przyprawy do piernika i plus jakieś robaki czerwone nie będzie zbyt jasna i nie odstraszy ryb?
Zanęta w takich składnikach, powiedzmy sobie szczerze, będzie do niczego. Pomijając już kolor. Ale bogactwo elementów składowych jest dość marne. Jak wrzucisz kulę do wody, to cała się rozpadnie od razu po uderzeniu o lustro wody. Nie o to chodzi.
Myślisz, że mając waglera 6g+3g rzucisz dużo dalej ? Raczej nie.Jeżeli chcesz szukać miejsca, gdzie głębokość będzie wynosić te 30metrów, wsiadaj w łódkę, echosonda i płyń. Ja na wodach stojących nie łowię zbyt często, więc wielkiej wiedzy w tym temacie nie mam. Pewnie zapytałbym miejscowych, gdzie jest głębiej, gdzie płycej. Ale nie jednego, tylko kilku... Żyłka 0.14 jako główna to trochę mało, jak dla mnie. Ale są gusta i guściki.
ja w zime gdy jezdziłem sobie na łyżwach spotkałem kolesia ktory do zanety dosypywał całe opakowanie przyprawy do piernika i zawsze miał obwity polów niewiem jakiej dokladnie zanety uzywał ale piernikiem zalatywał na 1km :PP
Kolego powiem Ci tak: zanęta oczywiście jest ważna, ale nie najważniejsza. Jeżeli liczysz na to, że wsypując dobrą mieszankę w byle jakie miejsce w jeziorze ryby cudownie zjawią się w Twoim łowisku to jesteś w błędzie. Równie ważnym aspektem co wybór zanęty, jest wybór łowiska. W chwili obecnej w jeziorach szukaj miejsc, które są właśnie stosunkowo płytkie, dobrze nasłonecznione i osłonięte od wiatru. Głębokość 2 metry do wystarczająca głębokość. Kwestia odnalezienia dobrego miejsca, które będzie spełniało powyższe wymagania. Wiosną proponuje na przypon zastosować żyłkę 0,10 lub 0,12 maks. Wiosna jest porą delikatnego łowienia.Nie przesadzaj także z nęceniem. Mieszanki sklepowe, w dobrej cenie (traper, lorpio) są wystarczające. Dodajesz troszkę pineczki i gotowe. Latem, lub gdy woda już zdecydowanie będzie cieplejsza, wybierz miejsce trochę głębsze niż generalnie głębokość wody w okolicy (wystarczy choćby metr więcej) i w takim miejscu regularnie nęć. Pęczak, kukurydza, groch-to są dobre przynęty do tego celu. Ziarna mocz ok 12 godz i gotuj z dodatkiem np. olejku waniliowego lub jak wolisz przyprawy piernikowej. Możesz tu eksperymentować. Przygotowaną mieszankę ziaren wsypuj do wody codziennie lub co drugi dzień i po trzech-czterech takich nęceniach możesz próbować swoich sił w takim łowisku, stosując ziarna na haczyk lub alternatywnie robaki. Oczywiście żyłka będzie grubsza z uwagi na spodziewane większe okazy w łowisku. myślę że 0,16-0,18 na przyponie i ok 0,22 główna będzie ok. Spławik czy grunt? Wiosną zdecydowanie spławik-latem-jeżeli dorzucisz do łowiska spławikiem to ok, jak nie to koszyczek zanętowy. Warto próbować i wybrać o na co są lepsze efekty. Dla przykładu powiem Ci, że ja wiosną łowię w zbiorniku zaporowym na zestaw skrócony(tzw.tyczkę) w odległości 11 metrów od brzegu na głębokości 120 cm. Przy odpowiednim zanęceniu i delikatnym zestawie (0.10 przypon, 16 haczyk, spławik 0,8 gr) łowię płocie w okolicy 20 cm, leszczyki do 40 cm i jazie w granicy 40 cm). Niby blisko brzegu, niby płytko a rybka podchodzi.
Jak masz możliwość to nęć regularnie w starannie wybranym miejscu a efekty będą gwarantowane!!! I pamiętaj-gruba przynęta-gruba ryba :) nie jest to reguła ale często się sprawdza przy długim nęceniu :)
chyba kupię najtańszą zanętę zwykła bez zapachów, dorzucę tej kaszki kukurydzianej i piernika :)
Nigdzie w woj.lubuskim juz nie ma lodu, na jez.Giełd również. A na głębokości 37 m nie planuj łowienia na spławik. Już możesz znaleźć czerwone robaki w ziemi, oborniku, kompoście itp, i tę przynętę sobie też zaplanuj do zanęty (posiekane) i na hak.
Na tą porę polecam zanętę lorpio płoć extra black. Moim zdaniem zanęta idealna z tych w dobrej cenie. jest dobrze aromatyzowana, ciemny kolor i bogatość składników. Nic więcej na tą porę nie potrzeba. Z piernikiem wstrzymaj się na cieplejsze dni.
Na tą porę polecam zanętę lorpio płoć extra black. Moim zdaniem zanęta idealna z tych w dobrej cenie. jest dobrze aromatyzowana, ciemny kolor i bogatość składników. Nic więcej na tą porę nie potrzeba. Z piernikiem wstrzymaj się na cieplejsze dni.
Ja wolę Trapera. Lorenc "pachnie" tylko jak jest suchy. Po namoczeniu prawie wcale. Trzeba dodawać dodatki zapachowe i smakowe. Za tą cenę, a nie jest wcale niska to jakość jest kiepska.Rozmawiałem ze znajomym,który bierze udział chyba we wszystkich mozliwych zawodach i uzywa tylko Lorenca i potwierdził to, co wyzej napisałem Lorenc jest dobry ale po dodaniu odpowiednich składników zapachowych i smakowych. Sama zanęta mimo, że ma w nazwie "płoć", "leszcz" czy co tam to głównie baza. Takie są moje spostrzeżenia. Pozdrawiam.
Kolego nie zgodzę się. Tydzień temu zaliczyłem pierwszy wyjazd na rybki w tym roku i używałem właśnie zanęty lorpio z edycji extra i po raz kolejny potwierdziłem to co w poprzednich latach wiedziałem. Zanęta pachniała po namoczeniu tak, że chyba lepiej zanęciła mnie i kumpla aniżeli same ryby które tego dnia nie dopisały. To że do mieszanek lepiej dodać atraktora aby je uwydatnić to jedno, a drugie, że wczesną wiosną dodawanie atraktorów może tylko zaszkodzić aniżeli polepszyć sytuację ze względu na czułość ryb i czystą wodę.
w tym roku po raz pierwszy kupiłem zanętę gotowa Dragon optima leszcz arachidowa i mam zamiar używać jej do feedera , zawsze robiłem sam zanetę z pęczaku , płatków owsianych , bułki tartej itd. I tu moje pytanie do kolegów , do tej gotowej dodac coś jeszcze czy próbować taka jak jest ?
Z moich obserwacji wynika że... Zanęty własnej roboty na jezioro/staw się mało sprawdzają. Dlaczego? A no pewnie dlatego że nie jestem ekspertem i zdecydowanie trudno o to żeby z kuchennych zapasów stworzyć dzieło na które pokuszą się wodne potwory. Ty pewnie też ekspertem nie jesteś więc lepiej użyć gotowej mieszanki, na pewno taniej wyjdzie. Już kalkulowałem to nie raz:p Moim zdaniem na początek lepiej używać gotowych zanęt z średniej półki i eksperymentować z zapachami i dodatkami np. pinka, kuku, gnojaki itp. Inna bajka z rzeką, ona ma swoje prawa:)
Łowie własnie na Wiśle w Toruniu z różnymi efektami ale zawsze była to zanęta własnej produkcji . Teraz chce sprawdzić jakie efekty dają kupne , mam nadzieję że lepsze . W sobotę pierwszy wypad w tym roku i zobaczymy . Narazie nie będę kombinował i dam tak jak jest z paczki . Czytalem żeby przetrzeć przez sito zamoczoną zanętę , jest to konieczne ?
Łowie własnie na Wiśle w Toruniu z różnymi efektami ale zawsze była to zanęta własnej produkcji . Teraz chce sprawdzić jakie efekty dają kupne , mam nadzieję że lepsze . W sobotę pierwszy wypad w tym roku i zobaczymy . Narazie nie będę kombinował i dam tak jak jest z paczki . Czytalem żeby przetrzeć przez sito zamoczoną zanętę , jest to konieczne ?
Ja to zawsze kupuje zanętę trapera feeder zależy czasem 2 kg a innym razem 3 kg. zawsze dodaje trochę robaczków, pszenicy, kukurydzy. Nie trzeba zamoczyć zanęty, aby przetrzeć przez sito :)
Przecieranie przez sito nie jest konieczne, ale jest wskazane. Jeśli ktoś nie ma sita, nie oznacza że nie może w ogóle korzystać z zanęty. Owszem może, ale efekty mogą być nieco gorsze. Dla mnie zanęta własnej roboty zawsze będzie skuteczniejsza. Choćby ryb było mniej, ale pieniędzy w portfelu zostanie dużo więcej.
ooo nie zgodzę się, że zanęta właśnej roboty jest tańsza. Chyba że ją robić na wielką skale. Np. sama bułka tarta za 0,5kg trzeba dać z 2.5 zł, A gdzie reszta jakieś dodatki smaki barwniki idt. Sytuacja zmienia się jeśli mieszkamy na wsi i tworzymy zanęty z własnych płodów rolnych:)
Zanęta własnej roboty nie wychodzi wg mnie drogo , ale chcę spróbować takiej kupnej i porównać wyniki . Chodziło mi głównie o temat przecierania przez sito i w jakim momencie to robić , po zamoczeniu czy przed i czy chodzi tu głównie o równomierne zwilżenie zanęty , żeby nie było grudek ?
Przecieranie zanęty przez sito ma na celu likwidację grudek powstałych w wyniku jej namaczania. Nie jesteś w stanie tak namoczyć zanęty, aby każdy jej składnik był dokładnie domoczony. Często widzimy w kotle, powstałe bryłki zanęty, które są bardziej nawilżone aniżeli reszta zanęty. Wpływa to niekorzystnie na pracę zanęty po wrzuceniu do wody. Zanęta przetarta przez sito jest równomiernie nawilżona, a składniki są od siebie oddzielone. Lepiej lepią się kulę oraz lepiej pracuje w łowisku. O ile przy łowieniu spławikowym zawsze przecieram zanętę przez sito, to w przypadku wędkowania gruntowego nie praktykuje tej czynności.
I jeszcze jedno. Jeżeli nastawiasz się na drobnicę, możesz część grubszej frakcji zanęty, która pozostanie na sicie zwyczajnie wyrzucić, przez co zanęta będzie mnie treściwa, bardziej przypominająca pył, który tworzy chmurę zanętową. Ale nastawiając się na grubsze ryby, wszystko co zostanie na sicie w wyniku przetarcia musi wrócić do zanęty i po raz kolejny musisz ją wymieszać, ale nie dodając już wody. Samo namaczanie zanęty przeprowadź przynajmniej w dwóch etapach-wstępne i ponowne za ok 10 min. Pozwala to wchłonąć się wodzie we wszystkie składniki zanęty, które w różnym czasie chłoną wodę. Uważaj tylko aby nie przemoczyć zanęty, bo to duży błąd, który ogranicza i to znacznie jej pracę w wodzie.
Parę słów o zanętach własnych.Kupując różne mieszanki i eksperymentując z różnymi zapachami nigdy nie doszedłem do tej najlepszej, uniwersalnej na każde łowisko. Myślę że jest zbyt dużo zmiennych, żeby można było to osiągnąć. Zaznaczyć muszę że moim celem było szukanie mieszanki na duże ryby a nie drobnicę łapaną kilogramami na zawodach. Przełomem poszukiwań był wyjazd na mazury zeszłego lata i łowienie z miejscowymi. Do tej pory kupowałem mieszanki o grubej frakcji, wzbogacając je często ziemniaczkami, kukurydzą i oczywiście odpowiednim atraktorem ( + posiekane robaczki). Wiązało się to ze sporymi kosztami a i efekty nie zawsze były idealne. Po wycieczce z miejscowym do Lidla i zakupem 4 toreb makaronu kolanek ( najmniejszych) i 4 puszek kukurydzy ( firma krzak ale naprawdę rewelacyjna) okazało się że jest to strzał w dziesiątkę. Nałapałem się linów karpi i dużych płoci po uszy. Za każdym razem zanętą były rozgotowane kolanka z kukurydzą. Przynętą kukurydza lub kolanko makaronu- są w lidlu takiej wielkości że idealnie nadają się na przynętę. Do tego wszystkiego dodaję trochę atraktora w zależności od ryby- są to sypkie atraktory dragona- leszcz, płoć lub lin karaś. Dla chcących zbić trochę mocniej kulę można dodać jakiejś grubej zanęty ale przekonałem się że już bułka tarta czy trochę zanęty sypkiej i wpada na imprezę drobnica.Taką zanętę najlepiej wrzucić już na początku wyprawy bo nęci ona duże rybki po około godzinie, półtorej. Ale jak już ryba wejdzie to gwarantuję że nie będą to pojedyncze sztuki. Co do tego że łowiłem na Mazurach to proszę nie pisać że: "oooo tam to na pusty haczyk biorą !!! " bo rzeczywistość jest taka że tam to już jest mniej ryby niż u nas w centrum no chyba że na łowiskach specjalnych. Kłusuje i aparat rybacki upoważniony i miejscowi. Od wakacji do późnej jesieni testowałem tą prostą zanętę u nas na jeziorach koło Płocka i sprawdzała się rewelacyjnie. A już nęcenie koło 3 dni daje naprawdę spore sztuki.
W stu procentach popieram kolegę powyżej. Grubo nęcimy-grubo łowimy. Jeden warunek-czas. Jeżeli mamy kilka dni to jak najbardziej. Ale w sytuacji wyjazdu kilkugodzinnego niestety trzeba opierać się na sklepowych mieszankach, które jak najszybciej zwabią rybę. Na You Tubie można pooglądać Pana Bogdana Bartona, który właśnie na makaron łowi fajne rybki. wydatek niewielki a możliwości ogromne.
No właśnie kolego. A co do tego lidla to nie reklama tylko po prostu naprawdę jest tam idealny makaron mini kolanka do nęcenia i na haczyk , ni i ta kukurydza niewiadomej firmy jest rewelacyjna.
byłem w łochowicach nad jeziorem Gibiel, często tam jeżdżę łapałem blisko brzegu , żyłka 0,14, przynęty biały i czerwony robak, zanęta własnej roboty ta co pisałem wyżej.
Mnie się wydaje że to może przez te kupne robaki? może lepsze są własne kopane?
Moze krotko byles moze pierwszy raz w tym miejscu moze gleboka woda ,nikt przed toba tam nie lowil??nie necone miejsce. Wiosna ma to do siebie ze rybe powoli trzeba sciagnac podkarmiajac wczesniej z wiosny ryba nie zeruje agresywnie jeszcze dopiero jak woda sie ogrzeje to na plytszej szukaj teraz bardziej glebsza woda i napewno bardzo delikatne brania zestaw musisz miec (na splawik)idealnie wywazony i delikatny na grunt federek z miekka szczytowka abys widzial najmniejsze drgniecie. Sam widzisz w praktyce wedkarstwo to nie takie ho-ho jak sie wydaje piszac na necie
Po niedzieli wybieram znowu wybieram się na ryby nad inne jezioro. Zrobic własną zanęte podobną? kaszka kukurydziana,bułka tarta,płatki owsiane,ziemia plus przyprawa do piernika czy kupić jakąś tanią do 10 zł ze sklepu i dodać pokrojone czerwone?
Spróbuj przynajmniej 3 razy jechac w jedno miejsce i zobaczysz jak nadal nie bedzie bran to cos z Twoimi zestawami nie tak?? A czym jezdzisz nie przypadkiem motorkiem i rece na benzyna pachna??
ja do łochowic jeżdżę kilka dobrych lat ale efekty mizerne, a z tego co widzę to jakaś ryba powinna być, nawet czasami zastaję grube łuski nad brzegiem Kilka lat temu całe wakacje były dobre brania, złapałem malutkiego karpia, kilka leszczy, lina bez zanęcania, na płytkiej wodzie na pęczak. To był sierpień i jedyny miesiąc i rok co tak ryby szalały.
Ja generalnie gdziekolwiek jadę to jest słabo czy to wylew Odry, Odra, jeziora to jak złapie ze 2 płotki, okonia to jest sukces
Ja też chcę zrobić własną zanętę ( powiedzcie czy wg. Was będzie dobra ) :- Mielona kukurydza konserwowa- Bułka tarta- Pokruszone ciastka- Cukier waniliowy Jeśli chodzi o efekty to może spróbuj na rzece łowić na czerwone ( drapieżnik ) lub na białe, pinkę ( biała ryba ). Ale to metodą gruntową z koszyczkiem z zanętą na białą rybę. Mam nadzieję że pomogłem, pozdrawiam i połamania!
Ja też chcę zrobić własną zanętę ( powiedzcie czy wg. Was będzie dobra ) :- Mielona kukurydza konserwowa- Bułka tarta- Pokruszone ciastka- Cukier waniliowy Jeśli chodzi o efekty to może spróbuj na rzece łowić na czerwone ( drapieżnik ) lub na białe, pinkę ( biała ryba ). Ale to metodą gruntową z koszyczkiem z zanętą na białą rybę. Mam nadzieję że pomogłem, pozdrawiam i połamania! Dość ubogo, ale żeby zapchać koszyk, ewentualnie może być. Chociaż nie mam pewności czy będzie się odpowiednio kleić.
Zmielona kukurydza konserwowa sprawi, że zanęta będzie sypka ? Z tego co wiem, taka kukurydza jest mokra i ewentualnie pomoże w sklejeniu zanęty, a nie wysuszy ją.
Witam wędkuję od kilku lat ale z mizernym skutkiem, generalnie nieduże płotki i okonie.
W zeszłym roku złapałem tylko kilka płotek :mysli: wędkowałem na spławik z gruntu jak i na różnym gruncie.
Stosowałem zanęty kupne z niższej półki plus pęczak albo kukurydza.Już myślałem czy nie przenieść się z metody spławikowej na gruntówkę bez spławika i rzucać dalej bo efekty mizerne.
Wędkuję na pęczak, kukurydzę, białe i czerwone robaki.
Być może brak efektów tkwi w zanęcie?
Pod koniec tygodnia wybieram się na ryby nad jezioro,planuje zrobić swoją zanętę, będę wędkować na białe i na czerwone robaki
Aktualnie posiadam:
- 400 g kaszki kukurydzianej
(kaszkę ugotować czy wsypać tak jak jest?)
- 500 g bułki tartej
- przyprawa do piernika 80 g
co jeszcze dołożyć i ile tej przyprawy piernikowej wsypac?
jak dla mnie logicznie byłoby dorzucić pokrojonych czerwonych robaków ale to trochę drogo , u mnie pudełko kosztuje 4,50
Z takim asortymentem zanętę zrobić będzie ciężko.
Ja robię sam, używam chleba mielonego, suszonego, otręby pszenne, kasza manna, mąka kukurydziana, siemię lniane, płatki kukurydziane, i inne rzeczy, które ryby zjedzą. Przyprawa do piernika może być, ale nie za dużo, ale też nie za mało.
A problem w braku ryb wg mnie nie leży po stronie zanęty. Piszesz, że korzystałeś z tych z niższej półki. Nawet one powinny zwabić jakieś ryby. Chyba, że presja wędkarska na Twoim łowisku jest bardzo duża.
Może opisz jeszcze swój zestaw, którym łowisz? Może przyczyna leży gdzie indziej?
Też nęcę własnymi "produktami".
Jednak nie ma dla mnie czegoś takiego jak zanęta uniwersalna.
Każdy gatunek ma swoje "smaki" w zależności od warunków na łowisku,pory roku itd..
Musisz się zdecydować co chcesz łowić,nie wystarczy tak jak ktoś kto jest pierwszy raz na rybach - założyć robaka i czekać z nadzieją coś weźmie.:)
Przykłady: ryba-przynęta/zanęta
leszcz-kukurydza
certa-pęczak
kleń- czereśnie
jaź-groch
Powyższe przykłady dotyczą moich łowisk,nie wszędzie ryby muszą lubić to samo.
żyłka główna okolice 0,18,
przypon: 0,14-0,16 ale czasami wędkuje bez przyponu bo mi wygodniej i nic się nie plącze,
spławik w zależności od pogody i odległości zarzucania 2-5 g montowany przelotowo
śruciny staram się rozmieszczać równomiernie,
z braniami jest mizernie, a jak już to wyciągam płocie i okonie
wędkuje głównie na wodach stojących
Na wody stojące spróbuj z delikatniejszym spławikiem
Może haczyk za duży ? Przypon 0.16 trochę grubo.
Myślę, że nie zapominasz o stoperze przed spławikiem ?:)
Co do stoperów to ja robię własny :) biorę kawałek żyłki, obwiązuję robię pętelki itd... wychodzi ładny niegruby stoper , przechodzi ładnie przez przelotki, można go łatwo przesuwać i nie ma tendencji do luzowania się :)
W tygodniu wybieram się nad jezioro gielt(jelito) kolo Krosna Odrz. mam nadzieję że lody już puściły.
Jeżeli ktoś ma infromację na temat lodu w woj zachodnich to prosiłbym o podzielenie się
Nad jeziorem byłem tylko raz, w tamtym czasie sprzedawca z wędkarskiego powiedział mi
,że jeżeli chcę łapać na spławik to muszę stosować o większej wyporności ponieważ tam trzeba wykonywać bardzo dalekie rzuty, ponieważ przy brzegu jest płycizna a czym dalej to dużo głębiej
Jest to jezioro gdzie maks głębokość wynosi jakieś 37 m dlatego w tym wypadku muszę zakupić jakieś spławiki o większej wyporności.
W zeszłym roku miałem spławik 4 g to gdzie zarzuciłem to na oko głębokość nie wynosiła więcej niz 2 m :/ więc się zastanawiam gdzie te 37 m?
Myślę nad wagleramii, jakiś np 6+3 itp , nigdy na takie nie łapałem.
Muszę kupić też nową żyłkę, myślę że zakupię jakąś 0,14
i czy moja jasna zanęta z bułki tartej,kaszki kukurydzianej, przyprawy do piernika i plus jakieś robaki czerwone nie będzie zbyt jasna i nie odstraszy ryb?
aa..haczyk to nr 12
Zanęta w takich składnikach, powiedzmy sobie szczerze, będzie do niczego. Pomijając już kolor. Ale bogactwo elementów składowych jest dość marne. Jak wrzucisz kulę do wody, to cała się rozpadnie od razu po uderzeniu o lustro wody. Nie o to chodzi.
Myślisz, że mając waglera 6g+3g rzucisz dużo dalej ? Raczej nie.Jeżeli chcesz szukać miejsca, gdzie głębokość będzie wynosić te 30metrów, wsiadaj w łódkę, echosonda i płyń. Ja na wodach stojących nie łowię zbyt często, więc wielkiej wiedzy w tym temacie nie mam. Pewnie zapytałbym miejscowych, gdzie jest głębiej, gdzie płycej. Ale nie jednego, tylko kilku...
Żyłka 0.14 jako główna to trochę mało, jak dla mnie. Ale są gusta i guściki.
ja w zime gdy jezdziłem sobie na łyżwach spotkałem kolesia ktory do zanety dosypywał całe opakowanie przyprawy do piernika i zawsze miał obwity polów niewiem jakiej dokladnie zanety uzywał ale piernikiem zalatywał na 1km :PP
Kolego powiem Ci tak: zanęta oczywiście jest ważna, ale nie najważniejsza. Jeżeli liczysz na to, że wsypując dobrą mieszankę w byle jakie miejsce w jeziorze ryby cudownie zjawią się w Twoim łowisku to jesteś w błędzie.
Równie ważnym aspektem co wybór zanęty, jest wybór łowiska. W chwili obecnej w jeziorach szukaj miejsc, które są właśnie stosunkowo płytkie, dobrze nasłonecznione i osłonięte od wiatru. Głębokość 2 metry do wystarczająca głębokość. Kwestia odnalezienia dobrego miejsca, które będzie spełniało powyższe wymagania.
Wiosną proponuje na przypon zastosować żyłkę 0,10 lub 0,12 maks.
Wiosna jest porą delikatnego łowienia.Nie przesadzaj także z nęceniem. Mieszanki sklepowe, w dobrej cenie (traper, lorpio) są wystarczające. Dodajesz troszkę pineczki i gotowe.
Latem, lub gdy woda już zdecydowanie będzie cieplejsza, wybierz miejsce trochę głębsze niż generalnie głębokość wody w okolicy (wystarczy choćby metr więcej) i w takim miejscu regularnie nęć. Pęczak, kukurydza, groch-to są dobre przynęty do tego celu.
Ziarna mocz ok 12 godz i gotuj z dodatkiem np. olejku waniliowego lub jak wolisz przyprawy piernikowej. Możesz tu eksperymentować.
Przygotowaną mieszankę ziaren wsypuj do wody codziennie lub co drugi dzień i po trzech-czterech takich nęceniach możesz próbować swoich sił w takim łowisku, stosując ziarna na haczyk lub alternatywnie robaki.
Oczywiście żyłka będzie grubsza z uwagi na spodziewane większe okazy w łowisku. myślę że 0,16-0,18 na przyponie i ok 0,22 główna będzie ok.
Spławik czy grunt?
Wiosną zdecydowanie spławik-latem-jeżeli dorzucisz do łowiska spławikiem to ok, jak nie to koszyczek zanętowy. Warto próbować i wybrać o na co są lepsze efekty.
Dla przykładu powiem Ci, że ja wiosną łowię w zbiorniku zaporowym na zestaw skrócony(tzw.tyczkę) w odległości 11 metrów od brzegu na głębokości 120 cm.
Przy odpowiednim zanęceniu i delikatnym zestawie (0.10 przypon, 16 haczyk, spławik 0,8 gr) łowię płocie w okolicy 20 cm, leszczyki do 40 cm i jazie w granicy 40 cm). Niby blisko brzegu, niby płytko a rybka podchodzi.
Jak masz możliwość to nęć regularnie w starannie wybranym miejscu a efekty będą gwarantowane!!!
I pamiętaj-gruba przynęta-gruba ryba :) nie jest to reguła ale często się sprawdza przy długim nęceniu :)
chyba kupię najtańszą zanętę zwykła bez zapachów, dorzucę tej kaszki kukurydzianej i piernika :)
chyba kupię najtańszą zanętę zwykła bez zapachów, dorzucę tej kaszki kukurydzianej i piernika :)
Nigdzie w woj.lubuskim juz nie ma lodu, na jez.Giełd również. A na głębokości 37 m nie planuj łowienia na spławik. Już możesz znaleźć czerwone robaki w ziemi, oborniku, kompoście itp, i tę przynętę sobie też zaplanuj do zanęty (posiekane) i na hak.
Na tą porę polecam zanętę lorpio płoć extra black. Moim zdaniem zanęta idealna z tych w dobrej cenie. jest dobrze aromatyzowana, ciemny kolor i bogatość składników. Nic więcej na tą porę nie potrzeba. Z piernikiem wstrzymaj się na cieplejsze dni.
Na tą porę polecam zanętę lorpio płoć extra black. Moim zdaniem zanęta idealna z tych w dobrej cenie. jest dobrze aromatyzowana, ciemny kolor i bogatość składników. Nic więcej na tą porę nie potrzeba. Z piernikiem wstrzymaj się na cieplejsze dni.
Ja wolę Trapera. Lorenc "pachnie" tylko jak jest suchy. Po namoczeniu prawie wcale. Trzeba dodawać dodatki zapachowe i smakowe. Za tą cenę, a nie jest wcale niska to jakość jest kiepska.Rozmawiałem ze znajomym,który bierze udział chyba we wszystkich mozliwych zawodach i uzywa tylko Lorenca i potwierdził to, co wyzej napisałem Lorenc jest dobry ale po dodaniu odpowiednich składników zapachowych i smakowych. Sama zanęta mimo, że ma w nazwie "płoć", "leszcz" czy co tam to głównie baza. Takie są moje spostrzeżenia. Pozdrawiam.
Kolego nie zgodzę się. Tydzień temu zaliczyłem pierwszy wyjazd na rybki w tym roku i używałem właśnie zanęty lorpio z edycji extra i po raz kolejny potwierdziłem to co w poprzednich latach wiedziałem. Zanęta pachniała po namoczeniu tak, że chyba lepiej zanęciła mnie i kumpla aniżeli same ryby które tego dnia nie dopisały. To że do mieszanek lepiej dodać atraktora aby je uwydatnić to jedno, a drugie, że wczesną wiosną dodawanie atraktorów może tylko zaszkodzić aniżeli polepszyć sytuację ze względu na czułość ryb i czystą wodę.
co mógłbym dodać do mojej zanęty żeby przybrała bardziej ciemny kolor?
trochę ziemi z łowiska?
co mógłbym dodać do mojej zanęty żeby przybrała bardziej ciemny kolor?
są w sklepach specjalne barwniki do zanęt
ciekawy temat poruszyliście ...najpierw trzeba upewnić sie czy w tym jeziorku są wogóle ryby
w tym roku po raz pierwszy kupiłem zanętę gotowa Dragon optima leszcz arachidowa i mam zamiar używać jej do feedera , zawsze robiłem sam zanetę z pęczaku , płatków owsianych , bułki tartej itd. I tu moje pytanie do kolegów , do tej gotowej dodac coś jeszcze czy próbować taka jak jest ?
Z moich obserwacji wynika że...
Zanęty własnej roboty na jezioro/staw się mało sprawdzają. Dlaczego? A no pewnie dlatego że nie jestem ekspertem i zdecydowanie trudno o to żeby z kuchennych zapasów stworzyć dzieło na które pokuszą się wodne potwory. Ty pewnie też ekspertem nie jesteś więc lepiej użyć gotowej mieszanki, na pewno taniej wyjdzie. Już kalkulowałem to nie raz:p
Moim zdaniem na początek lepiej używać gotowych zanęt z średniej półki i eksperymentować z zapachami i dodatkami np. pinka, kuku, gnojaki itp.
Inna bajka z rzeką, ona ma swoje prawa:)
Łowie własnie na Wiśle w Toruniu z różnymi efektami ale zawsze była to zanęta własnej produkcji . Teraz chce sprawdzić jakie efekty dają kupne , mam nadzieję że lepsze . W sobotę pierwszy wypad w tym roku i zobaczymy . Narazie nie będę kombinował i dam tak jak jest z paczki . Czytalem żeby przetrzeć przez sito zamoczoną zanętę , jest to konieczne ?
Łowie własnie na Wiśle w Toruniu z różnymi efektami ale zawsze była to zanęta własnej produkcji . Teraz chce sprawdzić jakie efekty dają kupne , mam nadzieję że lepsze . W sobotę pierwszy wypad w tym roku i zobaczymy . Narazie nie będę kombinował i dam tak jak jest z paczki . Czytalem żeby przetrzeć przez sito zamoczoną zanętę , jest to konieczne ?
Ja to zawsze kupuje zanętę trapera feeder zależy czasem 2 kg a innym razem 3 kg. zawsze dodaje trochę robaczków, pszenicy, kukurydzy.
Nie trzeba zamoczyć zanęty, aby przetrzeć przez sito :)
Przecieranie przez sito nie jest konieczne, ale jest wskazane. Jeśli ktoś nie ma sita, nie oznacza że nie może w ogóle korzystać z zanęty. Owszem może, ale efekty mogą być nieco gorsze.
Dla mnie zanęta własnej roboty zawsze będzie skuteczniejsza. Choćby ryb było mniej, ale pieniędzy w portfelu zostanie dużo więcej.
ooo nie zgodzę się, że zanęta właśnej roboty jest tańsza. Chyba że ją robić na wielką skale. Np. sama bułka tarta za 0,5kg trzeba dać z 2.5 zł, A gdzie reszta jakieś dodatki smaki barwniki idt.
Sytuacja zmienia się jeśli mieszkamy na wsi i tworzymy zanęty z własnych płodów rolnych:)
Zanęta własnej roboty nie wychodzi wg mnie drogo , ale chcę spróbować takiej kupnej i porównać wyniki . Chodziło mi głównie o temat przecierania przez sito i w jakim momencie to robić , po zamoczeniu czy przed i czy chodzi tu głównie o równomierne zwilżenie zanęty , żeby nie było grudek ?
Przecieranie zanęty przez sito ma na celu likwidację grudek powstałych w wyniku jej namaczania. Nie jesteś w stanie tak namoczyć zanęty, aby każdy jej składnik był dokładnie domoczony. Często widzimy w kotle, powstałe bryłki zanęty, które są bardziej nawilżone aniżeli reszta zanęty. Wpływa to niekorzystnie na pracę zanęty po wrzuceniu do wody.
Zanęta przetarta przez sito jest równomiernie nawilżona, a składniki są od siebie oddzielone. Lepiej lepią się kulę oraz lepiej pracuje w łowisku.
O ile przy łowieniu spławikowym zawsze przecieram zanętę przez sito, to w przypadku wędkowania gruntowego nie praktykuje tej czynności.
I jeszcze jedno. Jeżeli nastawiasz się na drobnicę, możesz część grubszej frakcji zanęty, która pozostanie na sicie zwyczajnie wyrzucić, przez co zanęta będzie mnie treściwa, bardziej przypominająca pył, który tworzy chmurę zanętową.
Ale nastawiając się na grubsze ryby, wszystko co zostanie na sicie w wyniku przetarcia musi wrócić do zanęty i po raz kolejny musisz ją wymieszać, ale nie dodając już wody.
Samo namaczanie zanęty przeprowadź przynajmniej w dwóch etapach-wstępne i ponowne za ok 10 min. Pozwala to wchłonąć się wodzie we wszystkie składniki zanęty, które w różnym czasie chłoną wodę.
Uważaj tylko aby nie przemoczyć zanęty, bo to duży błąd, który ogranicza i to znacznie jej pracę w wodzie.
Parę słów o zanętach własnych.Kupując różne mieszanki i eksperymentując z różnymi zapachami nigdy nie doszedłem do tej najlepszej, uniwersalnej na każde łowisko. Myślę że jest zbyt dużo zmiennych, żeby można było to osiągnąć. Zaznaczyć muszę że moim celem było szukanie mieszanki na duże ryby a nie drobnicę łapaną kilogramami na zawodach. Przełomem poszukiwań był wyjazd na mazury zeszłego lata i łowienie z miejscowymi. Do tej pory kupowałem mieszanki o grubej frakcji, wzbogacając je często ziemniaczkami, kukurydzą i oczywiście odpowiednim atraktorem ( + posiekane robaczki). Wiązało się to ze sporymi kosztami a i efekty nie zawsze były idealne. Po wycieczce z miejscowym do Lidla i zakupem 4 toreb makaronu kolanek ( najmniejszych) i 4 puszek kukurydzy ( firma krzak ale naprawdę rewelacyjna) okazało się że jest to strzał w dziesiątkę. Nałapałem się linów karpi i dużych płoci po uszy. Za każdym razem zanętą były rozgotowane kolanka z kukurydzą. Przynętą kukurydza lub kolanko makaronu- są w lidlu takiej wielkości że idealnie nadają się na przynętę. Do tego wszystkiego dodaję trochę atraktora w zależności od ryby- są to sypkie atraktory dragona- leszcz, płoć lub lin karaś. Dla chcących zbić trochę mocniej kulę można dodać jakiejś grubej zanęty ale przekonałem się że już bułka tarta czy trochę zanęty sypkiej i wpada na imprezę drobnica.Taką zanętę najlepiej wrzucić już na początku wyprawy bo nęci ona duże rybki po około godzinie, półtorej. Ale jak już ryba wejdzie to gwarantuję że nie będą to pojedyncze sztuki.
Co do tego że łowiłem na Mazurach to proszę nie pisać że: "oooo tam to na pusty haczyk biorą !!! " bo rzeczywistość jest taka że tam to już jest mniej ryby niż u nas w centrum no chyba że na łowiskach specjalnych. Kłusuje i aparat rybacki upoważniony i miejscowi.
Od wakacji do późnej jesieni testowałem tą prostą zanętę u nas na jeziorach koło Płocka i sprawdzała się rewelacyjnie. A już nęcenie koło 3 dni daje naprawdę spore sztuki.
W stu procentach popieram kolegę powyżej. Grubo nęcimy-grubo łowimy. Jeden warunek-czas. Jeżeli mamy kilka dni to jak najbardziej. Ale w sytuacji wyjazdu kilkugodzinnego niestety trzeba opierać się na sklepowych mieszankach, które jak najszybciej zwabią rybę.
Na You Tubie można pooglądać Pana Bogdana Bartona, który właśnie na makaron łowi fajne rybki. wydatek niewielki a możliwości ogromne.
No właśnie kolego. A co do tego lidla to nie reklama tylko po prostu naprawdę jest tam idealny makaron mini kolanka do nęcenia i na haczyk , ni i ta kukurydza niewiadomej firmy jest rewelacyjna.
byłem na rybach, ani jednego brania:/ eh ja już nie wiem co źle robie
Pisz na jakim akwenie byłeś, gdzie łowiłeś, głębokość, pogoda, sposób, przynęta i zanęta. opisz zestaw.
byłem w łochowicach nad jeziorem Gibiel, często tam jeżdżę
łapałem blisko brzegu , żyłka 0,14, przynęty biały i czerwony robak, zanęta własnej roboty ta co pisałem wyżej.
Mnie się wydaje że to może przez te kupne robaki? może lepsze są własne kopane?
Moze krotko byles moze pierwszy raz w tym miejscu moze gleboka woda ,nikt przed toba tam nie lowil??nie necone miejsce.
Wiosna ma to do siebie ze rybe powoli trzeba sciagnac podkarmiajac wczesniej z wiosny ryba nie zeruje agresywnie jeszcze dopiero jak woda sie ogrzeje to na plytszej szukaj teraz bardziej glebsza woda i napewno bardzo delikatne brania zestaw musisz miec (na splawik)idealnie wywazony i delikatny na grunt federek z miekka szczytowka abys widzial najmniejsze drgniecie.
Sam widzisz w praktyce wedkarstwo to nie takie ho-ho jak sie wydaje piszac na necie
Po niedzieli wybieram znowu wybieram się na ryby nad inne jezioro.
Zrobic własną zanęte podobną? kaszka kukurydziana,bułka tarta,płatki owsiane,ziemia plus przyprawa do piernika czy kupić jakąś tanią do 10 zł ze sklepu i dodać pokrojone czerwone?
Spróbuj przynajmniej 3 razy jechac w jedno miejsce i zobaczysz jak nadal nie bedzie bran to cos z Twoimi zestawami nie tak?? A czym jezdzisz nie przypadkiem motorkiem i rece na benzyna pachna??
ja do łochowic jeżdżę kilka dobrych lat ale efekty mizerne, a z tego co widzę to jakaś ryba powinna być, nawet czasami zastaję grube łuski nad brzegiem
Kilka lat temu całe wakacje były dobre brania, złapałem malutkiego karpia, kilka leszczy, lina bez zanęcania, na płytkiej wodzie na pęczak.
To był sierpień i jedyny miesiąc i rok co tak ryby szalały.
Ja generalnie gdziekolwiek jadę to jest słabo czy to wylew Odry, Odra, jeziora to jak złapie ze 2 płotki, okonia to jest sukces
Od roku jeżdżę samochodem, generalnie jest tak że po drodze na ryby tankuję auto.
sprawa jest też taka że na rybach jestem max 4 godziny bo dłużej już mi się nie chce siedzieć bo nic nie bierze, być może w tym też tkwi bład?
Po 4 godzinach powinny brać. Ja miewam lepsze niż Ty rezultaty, ale jak po dwóch godzinach nic się nie dzieje, to też czasu nie marnuję i wracam.
Ja też chcę zrobić własną zanętę ( powiedzcie czy wg. Was będzie dobra ) :- Mielona kukurydza konserwowa- Bułka tarta- Pokruszone ciastka- Cukier waniliowy
Jeśli chodzi o efekty to może spróbuj na rzece łowić na czerwone ( drapieżnik ) lub na białe, pinkę ( biała ryba ). Ale to metodą gruntową z koszyczkiem z zanętą na białą rybę.
Mam nadzieję że pomogłem, pozdrawiam i połamania!
Tak ;)
Ja też chcę zrobić własną zanętę ( powiedzcie czy wg. Was będzie dobra ) :- Mielona kukurydza konserwowa- Bułka tarta- Pokruszone ciastka- Cukier waniliowy
Jeśli chodzi o efekty to może spróbuj na rzece łowić na czerwone ( drapieżnik ) lub na białe, pinkę ( biała ryba ). Ale to metodą gruntową z koszyczkiem z zanętą na białą rybę.
Mam nadzieję że pomogłem, pozdrawiam i połamania!
Dość ubogo, ale żeby zapchać koszyk, ewentualnie może być. Chociaż nie mam pewności czy będzie się odpowiednio kleić.
Będzie, będzie. Trochę wody, trochę ziemi i będzie. Ona ma być sypka jak kupne i dopiero ją "przerobić" ;)
Zmielona kukurydza konserwowa sprawi, że zanęta będzie sypka ? Z tego co wiem, taka kukurydza jest mokra i ewentualnie pomoże w sklejeniu zanęty, a nie wysuszy ją.
Zrobię sypką zanętę i dodam kukurydzy :)