W mojej okolicy jest piękna rybna woda - zapadnięty (20lat temu) na skutek działania kopalni staw hodowlany. Właściciel otrzymał stosowne odszkodowanie - z tytułu poniesionych strat. Niestety teraz jest tam całkowity zakaz łowienia i wodę kontroluje Straż rybacka. Pytam zatem, czy jeśli woda nie jest w żaden sposób oznaczona tablicami to mogę ją traktować jako bezimienną? Mogę przybrać taką linię obrony skoro posiadam kartę wędkarską?
Nic pewnie nie wskórasz taką linią obrony . To na wędkarzu spoczywa obowiązek dowiedzenia się czyja to woda i jakie ograniczenia na niej panują . Byc może gdybyś został przyłapany i tłumaczył się niewiedzą to zostałbyś tylko upomniany ale to zależałoby pewnie od strażnika . NIEZNAJOMOŚC PRAWA SZKODZI . Pozdrawiam .
Nie ma wód bezimiennych czy niczyich. Jezeli nie ma dzierżawcy lub woda nie jest pod opieka PZW to należy do skarbu państwa i jest zarządzana przez Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej. Skoro zostal wprowadzony zakaz łowienia to ta Straż Rybacka jest pewnie z ramienia RZGW. A jeżeli chce się wędkować na wodach skarbu państwa to RZGW maja na swoich stronach warunki i opłaty.
Zatem usiłuje Kolega wmówić, że nie istnieja tzw. ZERÓWKI?
Zapraszam do mnie, pokażę jak wyglądają wody "zerowe" i zapewniam, ze nie trzeba zadnych zezwoleń z RZGW. Natomiast są tez i takie wody, na których RZGW wprowadziła opłaty i regulaminy, ale to zupełnie inna kategoria, a ponadto takie wody sa odpowiednio oznakowane. Zatem jesli Kol. Spiderling nie znajdzie zadych tablic, a w urzędzie gminy nie uzyska informacji do kogo nalezy ta woda, ma prawo na niej wędkować, posiadając jedynie sama karte wędkarską, nawet nie opłacając składek.
Niestety nie zgodzę się z teoria Kolegi Kostekmar choć zapewne dla RZGW taki tok rozumowania byłby na ręke, zgodzę się natomiast z rozuowaniem Ghosta jest ono logiczne jeżeli był to staw prywatny a teraz właściciel nie rości sobie do niego swej prywatności tzn głęboko ma w poważaniu kto się znajduje nad wodą i czy łowi czy też i nie a jedynie o co prosi to o zachowanie czystości na jego terenie to nie widzę nawet powodów dla których miałbym posiadać Kartę Wędkarską. Są też sytuacje że dany akwen przejmuje Skarb Państwa i jak to powiedział Mirek nie widnieje nad nim żadna tablica informująca kto jest gospodarzem danej wody, wtedy posiadanie Karty Wędkarskiej jest jak najbardziej wskazane a już na pewno należy do dobrego smaku, mówię tu wyłącznie o karcie Wędkarskiej bo jest to jedyny dokument stawiający nas po właściwej stronie w świetle prawa do własności naszego Państwa.
Pomimo naszych teorii słusznych czy tez i nie przeważnie zawsze gdy dochodzi do kontroli nad wodą a w swym twierdzeniu stoimy po drugiej stronie kończy się to udowadnianiem swoich racji przed sądem. "Podstawą naszych błędnych poczynań jest burdel panujący w przepisach" Norbert Stolarczyk
Karta wędkarska uprawnia do wędkowania na wodach PZW, natomiast nie trzeba wcale mieć karty na komercyjne łowiska tylko wykupioną licencję, tak jak uiszczoną opłatę do RZGW na wodach Skarbu Państwa, nie należących do prywatnych właścicieli czy PZW. Na wodach morskich licencja wykupiona w OIRM.
I na prawdę na wodach nie należących do PZW nikogo nie interesuje karta wędkarska, tylko wykupiona odpowiednia licencja.
Na wodach które są tylko własnością Skarbu, nie trzeba wnosić żadnych dodatkowych opłat, chyba że dany zbiornik jest oznakowany jako łowisko z koniecznością wykupienia zezwoleń. Wiem to dokładnie, ponieważ często wędkuję na takich wodach, a w mojej okolicy jest ich kilka. Są to wody nazywane u nas "zerówkami", czyli nie posiadajacymi numeru PZW i nie są ujęte w wykazie łowisk PZW O.Katowice. Natomiast mam tez w poblizu taki zbiornik, który nalezy do RZGW i jest on oznaczony tablicami, na których jest widoczny komunikat informujacy gdzie i komu nalezy zapłacić za zezwolenie. Jeśli wędkarz zgłosi się do urzędu gminy, miasta, starostwa, nawet sołectwa i nie uzyska informacji na temat własności interesującego go zbiornika wodnego, a na jego terenie, bądź przy drogach dojazdowych nie znajdzie on odpowiednich tablic z wymaganymi informacjami, wtedy wyczerpany zostaje obowiązek sprawdzenia stanu prawnego wody, który nakłada na nas RAPR. W takim przypadku wędkarz ma prawo wędkować na takim zbiorniku, bez konieczności uiszczania jakichkolwiek opłat, a jest zobowiązany wyłącznie do posiadania karty wędkarskiej. Wiele osób w mojej okolicy, zanim opłaci składki, łowi na wodach zerowych i nie grożą za to żadne konsekwencje. Idąc dalej, nie ma też potrzeby dodkonywania wpisu w rejestrze połowu, ponieważ nie opłacając składki PZW, poporstu takiego rejstru nie będziemy posiadać. I nie ma w tym żadnej fantazji, piszę jak to wygląda w rzeczywistości.
KARTA WĘDKARSKA NIE UPOWAŻNIA DO POŁOWU NA WODACH DZIERŻAWIONYCH PRZEZ PZW.
NA TAKICH WODACH WYMAGANA JEST:
1. KARTA WĘDKARSKA I LEGITYMACJA CZŁONKOWSKA Z ADNOTACJA O WNISIONYCH SKŁADKACH.
2. LUB KARTA WĘDKARSKA I ZAŚWIADCZENIE O WYKUPIENIU ZEZWOLENIA OKRESOWEGO.
Jedynie na łowiskach komercyjnych nie jest wymagana ani karta wędkarska, ani legitymacja członkowska pzw, a wystarczy jedynie uiszczenie opłaty u właściciela łowiska.
Nie nalezy mylić tych trzech spraw, czyli łowisk komercyjnych, łowisk PZW i łowisk "zerowych".
Są to trzy rózne sprawy, zatem Kolego Kostekmar, jesteś w błędzie.
Karta wędkarska jest potrzebna i nie ma ona nic wspólnego z legitymacją PZW jeśli jest na przykład wyrobisko i jest one własnością gminy to jeśli nie ma żadnych zakazów to możemy na nim wędkować posiadając jedynie kartę wędkarska.Co do łowisk komercyjnych to sa to łowiska specjalne i zasady reguluje właściciel Legitymacja PZW jest wymagana na wszystkich wodach które dzierżawi PZW Jeśli więc jest oczko w lesie i należy do lasów państwowych to nie jest wymagana legitymacja ale ,,,,, niektóre okręgi poszły o wiele dalej jak na przykład mój i zrobiły sobie taki zapis cyt....Wszystkie inne drobne wody, jeżeli nie są specjalnie oznakowane jako obręby hodowlane.....................i wtedy lipa
KARTA WĘDKARSKA JEST KONIECZNA DO WĘDKOWANIA NA WSZYSTKICH WODACH OPRÓCZ ŁOWISK KOMERCYJNYCH.
BEZ KARTY WĘDKARSKIEJ MOGA WĘDKOWAĆ JEDYNIE OBCOKRAJOWCY, PO WYKUPIENIA ODPOWIEDNICH POZWOLEŃ.
OBYWATEL POLSKI, MUSI POSIADAĆ KARTĘ WĘDKARSKĄ NIEZALEŻNIE OD RODZAJU ŁOWISKA, Z WYŁĄCZENIEM ŁOWISK KOMERCYJNYCH (CZYT.PRYWATNYCH)
INNĄ SPRAWĄ JEST POŁÓW NA WODACH PZW - PATRZ MOJE WCZEŚNIEJSZE WPISY.
INNA TEŻ SPRAWĄ JEST WĘDKOWANIE NA WODACH SKARBU PAŃSTWA - TEZ JUZ TO TŁUMACZYŁEM.
Nie rozumiem o co chodzi??? nigdzie nie napisałem że karta potrzebna jest na łowiska komercyjne ?????cyt " KARTA WĘDKARSKA JEST KONIECZNA DO WĘDKOWANIA NA WSZYSTKICH WODACH OPRÓCZ ŁOWISK KOMERCYJNYCH. " to akurat jest nieprawdą ,są zbiorniki na terenach zakładów pracy np czynnych piaskowni kamieniołomów nie jest to łowisko komercyjne a wędkować mogą np pracownicy nie muszą mieć karty wędkarskiej a PSR musi mieć zezwolenie by wejść na teren . Przykładów mogę podać wiele np http://www.nowiny.com.pl/index.php?id=62&n_id=56
Czyli jest to łowisko nie podlegające bezpośrednio Skarbowi, ani nie jest łowiskiem podlegającym PZW. Jest natomiast zbiornikiem będącym integralną częścią danej firmy, zakładu, konsorcjum i jest zarządzane przez ten podmiot. Zatem podmiot zarządzający ustala warunki na jakich mozna wędkować na tym zbiorniku. Mówiąc inaczej, sprawa ma sie podobnie jak na łowiskach komercyjnych, prywatnych. Czy teraz juz przyznasz mi rację, że nie trzeba niepotrzebnie mieszać?
łowie właśnie na takich wodach,jest trgo trochę w naszej okolicy.wiadomo,że nie trzeba tam nawet karty mieć.to raczej małe glinianki ,ale czasem coś się złowi
nie może to być!jest woda,kiedyś była tu cegielnia,kupił to ktoś i nawet zbierał drobne za łowienie.ale teraz nie wiadomo gdzie jest i nikt nie pobiera.
kłusuje?
Ludzie, ja juz nie mam pomysłów jak mam prościej wytłumaczyć sprawę karty wedkarskiej i całej reszty. Czy ja piszę po chińsku? Jaśniej juz chyba nie można tego opisać.
ktoś kupil starą cegielnie,rozebrał budynki,posprzątał i na razie tyle.
chodził dziadek jeszcze w zeszłym roku i zbierał po 5 zeta za dzień,zostawiał kwit.teraz nikt nie chodzi.nie wiadomo co właściciel planuje.jest kawałek wody i ludzie łowią
Ogólnie to GHOSTMIR masz racje to nie ulega wątpliwości że kartę powinno się mieć . czasami tylko ciężko określić stan własności ale dla bezpieczeństwa lepiej mieć karte w sumie to 15zł więc po co robić zamęt
Jeśli jest to teren prywatny, to tylko właściciel może pozwolić lub zabronić wędkowania. Państwo i państwowe słuzby nie mają nic do tej wody, chyba, że właściciel zgłosi na policji fakt okradania jego własności. Wtedy nie będą wazne żadne karty wędkarskie, ani ich brak. Traktuje sie to prawnie jako łowisko prywatne, gdzie właściciel określa zasady. Natomiast w Twojej gestii jest przeprowadzenie stosownego wywiadu co do stanu prawnego tego zbiornika.
Inną rzeczą jest, że właściciel we własnym dobrze pojetym interesie, powinien oznakować zbiornik. Ale prawo go do tego nie zmusza, natomiast zmusza wędkarza do zasięgnięcia informacji. Jeśkli uzyskasz zgodę na wędkowanie, bądź okaże się, że teren jest prywatny, ale właściciel nie żyje, inie ma kogo pytać o zgdę, mozna wtedy wędkować nawet nie posiadając karty wędkarskiej. Nalezy jednak pamiętać, że właściciel może wrócic z zagranicy po 50ciu latach i może złozyc skargę. Wtedy juz zmieni sie Twój status, bo policja bedzie miała prawo ukarać złodzieja. Zatem łowiąc tam, możesz popaść w tarapaty.
Hektores. Tylko na prywatnym łowisku (powtarzam to z całą stanowczością) możesz łowić nie posiadając karty wędkarskiej.
Jeśli łowisko jest własnością skarbu państwa, a RZGW nie informuje o konieczności uiszczania opłat, możesz łowić nie opłacając składek, ale kartę wędkarską musisz posiadać.
Na łowiskach PZW, musisz mieć i Kartę Wędkarską i legitke członkowską z adnotyacja o składce, bądź w zamian tej legitymacji, musisz mieć zezwolenie okresowe.
Wyłacznie obcokrajowiec jest zwolniony z obowiązku posiadania KW. Ale musi opłacić zezwolenie czasowe.
GHOSTMIR napisał: "Jeśli wędkarz zgłosi się do urzędu gminy, miasta, starostwa, nawet sołectwa i nie uzyska informacji na temat własności interesującego go zbiornika wodnego, a na jego terenie, bądź przy drogach dojazdowych nie znajdzie on odpowiednich tablic z wymaganymi informacjami, wtedy wyczerpany zostaje obowiązek sprawdzenia stanu prawnego wody, który nakłada na nas RAPR." Ten cytat najtrafniej wyjaśnia moje tytułowe pytanie. Jednak poczyniając wywiad, dowiedziałem się, że brzegi rozlewiska należą do trzech różnych właścicieli. Dawniej można było uzyskać od nich pisemne zezwolenie na połów z ich części brzegu (w tym przypadku pola rolnego). Niestety dziś, na skutek chamstwa wędkarzy (śmieci, libacje), właściciele nie godzą się na takowe wędkowanie i "zawiesili" zezwolenia. Zatem pytam znowu, czy mają podstawy prawne, żeby zabronić mi bezpośredniego dotarcia do wody (drogą polną)? Jeśli dotrę niezidentyfikowanym sposobem, to czy mogę np. łowić łodzią? Nie jestem wówczas na żadnym z brzegów? Jak wspomniałem wcześniej, właściciel stawu dostał odszkodowanie za poniesione straty. Czy zatem automatycznie kopalnia ma moc decyzyjną w sprawie łowienia ryb na tej wodzie? Może Gmina? A może byli właściciele? Są na to jakieś akty prawne?
Drogi Zbyszku. Dla nas, jako wędkarzy, ważny jest status prawny samego zbiornika wodnego. Oglądałem tę wodę na zdjęciach satelitarnych, ale niewiele mozna z nich wywnioskować. Nie wiem, czy ten zbiornik był stawem hodowlanym w przeszłości, ponieważ jego kształt świadczy raczej o tym, że powstał on w sposób naturalny, bądź w skutek działalności wydobywczej pobliskiej kopalni.
Należy zatem dokładnie rozeznać do kogo nalezy sama woda. Jeśli jest to zbiornik wodny należący do Skarbu Państwa, a jedynie tereny położone wokół nigo sa polami uprawnymi należącymi do jakichś podmiotów prawnych lub osób fizycznych, to nie maja oni prawa zabraniać dostępu do tej wody.
Jesli natomiast w skutek działalności kopalnianej zapadło sie pole należące do (być może kilku osób) i zbiornik ten stanowi integralną część ich własności, to niestety maja oni pełne prawo na ochrone swojego majątku.
Myslę jednak, że sama woda nie jest własnością rolników, a jedynie tereny położone bezpośrednio w jej bliskości. Jeśli jast jak myślę, to masz prawo dostępu do tej wody. Ajeśli masz prawo dostępu a nie ma informacji o zakazie wędkowania z łodzi, to możesz łowić ze środków pływających w myśl obowiązujących przepisów i ustawy o rybactwie.
Proponuję dowiedzieć się w urzędzie miasta-gminy, jaki jest status prawny tej wody. Niestety nic więcej nie mogę powiedzieć, ponieważ teren o którym piszesz, leży poza moim obszarem poznawczym. Nigdy tam nie byłem i nie znam okolicy.
Bardzo mądrym wyjściem będzie zaciągnięcie języka w pobliskiej wsi, np. u sołtysa. Miejscowi zazwyczaj wiedzą więcej niz urzędasy miejscy.
Wczoraj byłem u sołtysa Krzyżowic. Mówił coś, że nie za bardzo wie..., że sprawa głośna była... Ale generalnie jest to były staw zapadnięty na skutek działania kopalni. Zatem Twoje słowa GHOSTMIRZE: "Jesli natomiast w skutek działalności kopalnianej zapadło sie pole należące do (być może kilku osób) i zbiornik ten stanowi integralną część ich własności, to niestety maja oni pełne prawo na ochrone swojego majątku" dają prawo wydać właścicielom zakaz przebywania na tamtym terenie. Wszystko się teraz trzyma kupy - kiedyś zezwolenia były, teraz ich nie ma i nic nie można wskórać. Za przebywanie na tamtym terenie Straż może wlepic mi mandat, bo to teren prywatny. Tak to niestety widzę.
W mojej okolicy jest piękna rybna woda - zapadnięty (20lat temu) na skutek działania kopalni staw hodowlany. Właściciel otrzymał stosowne odszkodowanie - z tytułu poniesionych strat. Niestety teraz jest tam całkowity zakaz łowienia i wodę kontroluje Straż rybacka. Pytam zatem, czy jeśli woda nie jest w żaden sposób oznaczona tablicami to mogę ją traktować jako bezimienną? Mogę przybrać taką linię obrony skoro posiadam kartę wędkarską?
Nic pewnie nie wskórasz taką linią obrony . To na wędkarzu spoczywa obowiązek dowiedzenia się czyja to woda i jakie ograniczenia na niej panują . Byc może gdybyś został przyłapany i tłumaczył się niewiedzą to zostałbyś tylko upomniany ale to zależałoby pewnie od strażnika . NIEZNAJOMOŚC PRAWA SZKODZI . Pozdrawiam .
Tak też myślałem, potrzebowałem potwierdzenia. Dzięki
Zbyszku, proszę o namiary - sprawdzimy. Tylko pisz na prv.
Nie ma wód bezimiennych czy niczyich. Jezeli nie ma dzierżawcy lub woda nie jest pod opieka PZW to należy do skarbu państwa i jest zarządzana przez Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej. Skoro zostal wprowadzony zakaz łowienia to ta Straż Rybacka jest pewnie z ramienia RZGW. A jeżeli chce się wędkować na wodach skarbu państwa to RZGW maja na swoich stronach warunki i opłaty.
Zatem usiłuje Kolega wmówić, że nie istnieja tzw. ZERÓWKI?
Zapraszam do mnie, pokażę jak wyglądają wody "zerowe" i zapewniam, ze nie trzeba zadnych zezwoleń z RZGW. Natomiast są tez i takie wody, na których RZGW wprowadziła opłaty i regulaminy, ale to zupełnie inna kategoria, a ponadto takie wody sa odpowiednio oznakowane. Zatem jesli Kol. Spiderling nie znajdzie zadych tablic, a w urzędzie gminy nie uzyska informacji do kogo nalezy ta woda, ma prawo na niej wędkować, posiadając jedynie sama karte wędkarską, nawet nie opłacając składek.
Niestety nie zgodzę się z teoria Kolegi Kostekmar choć zapewne dla RZGW taki tok rozumowania byłby na ręke, zgodzę się natomiast z rozuowaniem Ghosta jest ono logiczne jeżeli był to staw prywatny a teraz właściciel nie rości sobie do niego swej prywatności tzn głęboko ma w poważaniu kto się znajduje nad wodą i czy łowi czy też i nie a jedynie o co prosi to o zachowanie czystości na jego terenie to nie widzę nawet powodów dla których miałbym posiadać Kartę Wędkarską. Są też sytuacje że dany akwen przejmuje Skarb Państwa i jak to powiedział Mirek nie widnieje nad nim żadna tablica informująca kto jest gospodarzem danej wody, wtedy posiadanie Karty Wędkarskiej jest jak najbardziej wskazane a już na pewno należy do dobrego smaku, mówię tu wyłącznie o karcie Wędkarskiej bo jest to jedyny dokument stawiający nas po właściwej stronie w świetle prawa do własności naszego Państwa.
Pomimo naszych teorii słusznych czy tez i nie przeważnie zawsze gdy dochodzi do kontroli nad wodą a w swym twierdzeniu stoimy po drugiej stronie kończy się to udowadnianiem swoich racji przed sądem.
"Podstawą naszych błędnych poczynań jest burdel panujący w przepisach"
Norbert Stolarczyk
Karta wędkarska uprawnia do wędkowania na wodach PZW, natomiast nie trzeba wcale mieć karty na komercyjne łowiska tylko wykupioną licencję, tak jak uiszczoną opłatę do RZGW na wodach Skarbu Państwa, nie należących do prywatnych właścicieli czy PZW. Na wodach morskich licencja wykupiona w OIRM.
I na prawdę na wodach nie należących do PZW nikogo nie interesuje karta wędkarska, tylko wykupiona odpowiednia licencja.
Na wodach które są tylko własnością Skarbu, nie trzeba wnosić żadnych dodatkowych opłat, chyba że dany zbiornik jest oznakowany jako łowisko z koniecznością wykupienia zezwoleń. Wiem to dokładnie, ponieważ często wędkuję na takich wodach, a w mojej okolicy jest ich kilka. Są to wody nazywane u nas "zerówkami", czyli nie posiadajacymi numeru PZW i nie są ujęte w wykazie łowisk PZW O.Katowice. Natomiast mam tez w poblizu taki zbiornik, który nalezy do RZGW i jest on oznaczony tablicami, na których jest widoczny komunikat informujacy gdzie i komu nalezy zapłacić za zezwolenie. Jeśli wędkarz zgłosi się do urzędu gminy, miasta, starostwa, nawet sołectwa i nie uzyska informacji na temat własności interesującego go zbiornika wodnego, a na jego terenie, bądź przy drogach dojazdowych nie znajdzie on odpowiednich tablic z wymaganymi informacjami, wtedy wyczerpany zostaje obowiązek sprawdzenia stanu prawnego wody, który nakłada na nas RAPR. W takim przypadku wędkarz ma prawo wędkować na takim zbiorniku, bez konieczności uiszczania jakichkolwiek opłat, a jest zobowiązany wyłącznie do posiadania karty wędkarskiej. Wiele osób w mojej okolicy, zanim opłaci składki, łowi na wodach zerowych i nie grożą za to żadne konsekwencje. Idąc dalej, nie ma też potrzeby dodkonywania wpisu w rejestrze połowu, ponieważ nie opłacając składki PZW, poporstu takiego rejstru nie będziemy posiadać. I nie ma w tym żadnej fantazji, piszę jak to wygląda w rzeczywistości.
KARTA WĘDKARSKA NIE UPOWAŻNIA DO POŁOWU NA WODACH DZIERŻAWIONYCH PRZEZ PZW.
NA TAKICH WODACH WYMAGANA JEST:
1. KARTA WĘDKARSKA I LEGITYMACJA CZŁONKOWSKA Z ADNOTACJA O WNISIONYCH SKŁADKACH.
2. LUB KARTA WĘDKARSKA I ZAŚWIADCZENIE O WYKUPIENIU ZEZWOLENIA OKRESOWEGO.
Jedynie na łowiskach komercyjnych nie jest wymagana ani karta wędkarska, ani legitymacja członkowska pzw, a wystarczy jedynie uiszczenie opłaty u właściciela łowiska.
Nie nalezy mylić tych trzech spraw, czyli łowisk komercyjnych, łowisk PZW i łowisk "zerowych".
Są to trzy rózne sprawy, zatem Kolego Kostekmar, jesteś w błędzie.
Karta wędkarska jest potrzebna i nie ma ona nic wspólnego z legitymacją PZW
jeśli jest na przykład wyrobisko i jest one własnością gminy to jeśli nie ma żadnych zakazów to możemy na nim wędkować posiadając jedynie kartę wędkarska.Co do łowisk komercyjnych to sa to łowiska specjalne i zasady reguluje właściciel
Legitymacja PZW jest wymagana na wszystkich wodach które dzierżawi PZW
Jeśli więc jest oczko w lesie i należy do lasów państwowych to nie jest wymagana legitymacja ale ,,,,, niektóre okręgi poszły o wiele dalej jak na przykład mój i zrobiły sobie taki zapis cyt....Wszystkie inne drobne wody, jeżeli nie są specjalnie oznakowane jako obręby hodowlane.....................i wtedy lipa
Drogi Kolego Hektores.
KARTA WĘDKARSKA JEST KONIECZNA DO WĘDKOWANIA NA WSZYSTKICH WODACH OPRÓCZ ŁOWISK KOMERCYJNYCH.
BEZ KARTY WĘDKARSKIEJ MOGA WĘDKOWAĆ JEDYNIE OBCOKRAJOWCY, PO WYKUPIENIA ODPOWIEDNICH POZWOLEŃ.
OBYWATEL POLSKI, MUSI POSIADAĆ KARTĘ WĘDKARSKĄ NIEZALEŻNIE OD RODZAJU ŁOWISKA, Z WYŁĄCZENIEM ŁOWISK KOMERCYJNYCH (CZYT.PRYWATNYCH)
INNĄ SPRAWĄ JEST POŁÓW NA WODACH PZW - PATRZ MOJE WCZEŚNIEJSZE WPISY.
INNA TEŻ SPRAWĄ JEST WĘDKOWANIE NA WODACH SKARBU PAŃSTWA - TEZ JUZ TO TŁUMACZYŁEM.
I NEI MA CO MIESZAĆ, BO MAM RACJĘ.
Nie rozumiem o co chodzi??? nigdzie nie napisałem że karta potrzebna jest na łowiska komercyjne ?????cyt " KARTA WĘDKARSKA JEST KONIECZNA DO WĘDKOWANIA NA WSZYSTKICH WODACH OPRÓCZ ŁOWISK KOMERCYJNYCH. "
to akurat jest nieprawdą ,są zbiorniki na terenach zakładów pracy np czynnych piaskowni kamieniołomów nie jest to łowisko komercyjne a wędkować mogą np pracownicy nie muszą mieć karty wędkarskiej a PSR musi mieć zezwolenie by wejść na teren . Przykładów mogę podać wiele np http://www.nowiny.com.pl/index.php?id=62&n_id=56
Czyli jest to łowisko nie podlegające bezpośrednio Skarbowi, ani nie jest łowiskiem podlegającym PZW. Jest natomiast zbiornikiem będącym integralną częścią danej firmy, zakładu, konsorcjum i jest zarządzane przez ten podmiot. Zatem podmiot zarządzający ustala warunki na jakich mozna wędkować na tym zbiorniku. Mówiąc inaczej, sprawa ma sie podobnie jak na łowiskach komercyjnych, prywatnych. Czy teraz juz przyznasz mi rację, że nie trzeba niepotrzebnie mieszać?
łowie właśnie na takich wodach,jest trgo trochę w naszej okolicy.wiadomo,że nie trzeba tam nawet karty mieć.to raczej małe glinianki ,ale czasem coś się złowi
tommy4 - toś kłusownik jak łowisz bez karty czyba że mieszkasz poza RP
nie może to być!jest woda,kiedyś była tu cegielnia,kupił to ktoś i nawet zbierał drobne za łowienie.ale teraz nie wiadomo gdzie jest i nikt nie pobiera.
kłusuje?
Tommy4, sprecyzuj o jakie wody Ci chodzi.
Ludzie, ja juz nie mam pomysłów jak mam prościej wytłumaczyć sprawę karty wedkarskiej i całej reszty. Czy ja piszę po chińsku? Jaśniej juz chyba nie można tego opisać.
ktoś kupil starą cegielnie,rozebrał budynki,posprzątał i na razie tyle.
chodził dziadek jeszcze w zeszłym roku i zbierał po 5 zeta za dzień,zostawiał kwit.teraz nikt nie chodzi.nie wiadomo co właściciel planuje.jest kawałek wody i ludzie łowią
Ogólnie to GHOSTMIR masz racje to nie ulega wątpliwości że kartę powinno się mieć . czasami tylko ciężko określić stan własności ale dla bezpieczeństwa lepiej mieć karte w sumie to 15zł więc po co robić zamęt
Jeśli jest to teren prywatny, to tylko właściciel może pozwolić lub zabronić wędkowania. Państwo i państwowe słuzby nie mają nic do tej wody, chyba, że właściciel zgłosi na policji fakt okradania jego własności. Wtedy nie będą wazne żadne karty wędkarskie, ani ich brak. Traktuje sie to prawnie jako łowisko prywatne, gdzie właściciel określa zasady. Natomiast w Twojej gestii jest przeprowadzenie stosownego wywiadu co do stanu prawnego tego zbiornika.
Inną rzeczą jest, że właściciel we własnym dobrze pojetym interesie, powinien oznakować zbiornik. Ale prawo go do tego nie zmusza, natomiast zmusza wędkarza do zasięgnięcia informacji. Jeśkli uzyskasz zgodę na wędkowanie, bądź okaże się, że teren jest prywatny, ale właściciel nie żyje, inie ma kogo pytać o zgdę, mozna wtedy wędkować nawet nie posiadając karty wędkarskiej. Nalezy jednak pamiętać, że właściciel może wrócic z zagranicy po 50ciu latach i może złozyc skargę. Wtedy juz zmieni sie Twój status, bo policja bedzie miała prawo ukarać złodzieja. Zatem łowiąc tam, możesz popaść w tarapaty.
Hektores. Tylko na prywatnym łowisku (powtarzam to z całą stanowczością) możesz łowić nie posiadając karty wędkarskiej.
Jeśli łowisko jest własnością skarbu państwa, a RZGW nie informuje o konieczności uiszczania opłat, możesz łowić nie opłacając składek, ale kartę wędkarską musisz posiadać.
Na łowiskach PZW, musisz mieć i Kartę Wędkarską i legitke członkowską z adnotyacja o składce, bądź w zamian tej legitymacji, musisz mieć zezwolenie okresowe.
Wyłacznie obcokrajowiec jest zwolniony z obowiązku posiadania KW. Ale musi opłacić zezwolenie czasowe.
Na tym zakończę, bo jaśniej nie mogę.
PS. Natomiast czy ktoś chce ryzykować, czy nie, to jego sprawa.
GHOSTMIR napisał: "Jeśli wędkarz zgłosi się do urzędu gminy, miasta, starostwa, nawet sołectwa i nie uzyska informacji na temat własności interesującego go zbiornika wodnego, a na jego terenie, bądź przy drogach dojazdowych nie znajdzie on odpowiednich tablic z wymaganymi informacjami, wtedy wyczerpany zostaje obowiązek sprawdzenia stanu prawnego wody, który nakłada na nas RAPR." Ten cytat najtrafniej wyjaśnia moje tytułowe pytanie. Jednak poczyniając wywiad, dowiedziałem się, że brzegi rozlewiska należą do trzech różnych właścicieli. Dawniej można było uzyskać od nich pisemne zezwolenie na połów z ich części brzegu (w tym przypadku pola rolnego). Niestety dziś, na skutek chamstwa wędkarzy (śmieci, libacje), właściciele nie godzą się na takowe wędkowanie i "zawiesili" zezwolenia. Zatem pytam znowu, czy mają podstawy prawne, żeby zabronić mi bezpośredniego dotarcia do wody (drogą polną)? Jeśli dotrę niezidentyfikowanym sposobem, to czy mogę np. łowić łodzią? Nie jestem wówczas na żadnym z brzegów? Jak wspomniałem wcześniej, właściciel stawu dostał odszkodowanie za poniesione straty. Czy zatem automatycznie kopalnia ma moc decyzyjną w sprawie łowienia ryb na tej wodzie? Może Gmina? A może byli właściciele? Są na to jakieś akty prawne?
Rzecz jasna - łowić z łodzi a nie łodzią
Drogi Zbyszku. Dla nas, jako wędkarzy, ważny jest status prawny samego zbiornika wodnego. Oglądałem tę wodę na zdjęciach satelitarnych, ale niewiele mozna z nich wywnioskować. Nie wiem, czy ten zbiornik był stawem hodowlanym w przeszłości, ponieważ jego kształt świadczy raczej o tym, że powstał on w sposób naturalny, bądź w skutek działalności wydobywczej pobliskiej kopalni.
Należy zatem dokładnie rozeznać do kogo nalezy sama woda. Jeśli jest to zbiornik wodny należący do Skarbu Państwa, a jedynie tereny położone wokół nigo sa polami uprawnymi należącymi do jakichś podmiotów prawnych lub osób fizycznych, to nie maja oni prawa zabraniać dostępu do tej wody.
Jesli natomiast w skutek działalności kopalnianej zapadło sie pole należące do (być może kilku osób) i zbiornik ten stanowi integralną część ich własności, to niestety maja oni pełne prawo na ochrone swojego majątku.
Myslę jednak, że sama woda nie jest własnością rolników, a jedynie tereny położone bezpośrednio w jej bliskości. Jeśli jast jak myślę, to masz prawo dostępu do tej wody. Ajeśli masz prawo dostępu a nie ma informacji o zakazie wędkowania z łodzi, to możesz łowić ze środków pływających w myśl obowiązujących przepisów i ustawy o rybactwie.
Proponuję dowiedzieć się w urzędzie miasta-gminy, jaki jest status prawny tej wody. Niestety nic więcej nie mogę powiedzieć, ponieważ teren o którym piszesz, leży poza moim obszarem poznawczym. Nigdy tam nie byłem i nie znam okolicy.
Bardzo mądrym wyjściem będzie zaciągnięcie języka w pobliskiej wsi, np. u sołtysa. Miejscowi zazwyczaj wiedzą więcej niz urzędasy miejscy.
Wczoraj byłem u sołtysa Krzyżowic. Mówił coś, że nie za bardzo wie..., że sprawa głośna była... Ale generalnie jest to były staw zapadnięty na skutek działania kopalni. Zatem Twoje słowa GHOSTMIRZE: "Jesli natomiast w skutek działalności kopalnianej zapadło sie pole należące do (być może kilku osób) i zbiornik ten stanowi integralną część ich własności, to niestety maja oni pełne prawo na ochrone swojego majątku" dają prawo wydać właścicielom zakaz przebywania na tamtym terenie. Wszystko się teraz trzyma kupy - kiedyś zezwolenia były, teraz ich nie ma i nic nie można wskórać. Za przebywanie na tamtym terenie Straż może wlepic mi mandat, bo to teren prywatny. Tak to niestety widzę.