witam kolegów Sprawa jest nastepująca, dwa stawy są własnością gminy, gmina dzierżawiła stawy dla pzw, jednak po minieciu okresu dzierzawy nie przedłużyła i dzierżawcą jestem ja(jako stowarzyszenie). W umowie dzierzawy stowarzyszenie jest wymienione jako uprawnione do rybactwa i prowadzenia gospodarki rybackiej.Teren stawów jest ogrodzony i zamykany, zbiorniki posiadają regulamin w którym określilismy sobie wymiary górne,dolne itp. Do wedkowania wydajemy specjalne zezwolenie.Na terenie działa równiez społeczna straż rybacka powołana na wniosek okręgu pzw, która w regulaminie ma miedzy innymi zapisy że straznikiem moze byc jedynie posiadający legitymacje pzw z aktualnymi opłatami(sic!) i teraz nastepujace pytania 1. Jestem prawie pewny że psr może wejsc na teren stawów i dokonać kontroli, ale wole potwierdzic, więc może? 2. Czy ssr ma takie samo prawo? dodam że zdarzyło się już że skakali przez płot mimo że brama była zamkniętą na kłódke, nie ukrywam że mierzi mnie to strasznie 3 Jakie dokumenty ma prawo kontriolowac ssr/psr, czy oprócz karty wędkarskiej moze kontrolowac wydawane przez nas zezwolenia, a takze np ryby w siatce? 4.Czy jako uprawniony do rybactwa moge wydać zezwolenie osobie nie posiadajacej karty wedkarskiej? jesli tak to co w przypadku kontroli ? pozdrawiam
Woda jest gminna czyli PSR może wejść jak też SSR. Może też wejść Straż Miejska i Policja. No z tym skakaniem przez płot to trochę dziwne.
PSR i SSR ma prawo kontrolować dokumenty uprawniające do połowu ryb czyli zezwolenia wasze również. PSR ponad to może korzystać ze swoich uprawnień zapisanych w Ustawie czyli - może kontrolować torby, samochody itd. SSR może tylko poprosić żeby wędkarz pokazał ryby w siatce.
Dokumentem upraniającym do połowu ryb wędką i kuszą jest karta wędkarska i zezwolenie od uprawnionego do rybactwa. Nie możesz więc wydać zezwolenia osobie nie posiadającej karty wędkarskiej.
JKarp
a czy to jest normalne że w regulaminie straż badz co badz powiatowej sa zapisy o wymogu posiadania opłat pzw? bo doszlo teraz do kuriozalnej sytuacji że jako uprawniony do rybactwa nie moge wystapic do starostwa o utworzenie ssr bo taka ssr już na terenie powiatu działa, komendant powiatowy jest z nadania okręgu, członkowie stowarzyszenia nie mogą być straznikami ssr bo nie mają opłat pzw, a sama ssr jest używana jako bat, bo teraz stowarzyszenie jest wrogiem publicznym numer 1 w stosunku do pzw
Każdy uprawniony do rybactwa może wystąpić o utworzenie SSR - niech sobie urzędnicy doczytają. Strażnikiem SSR nie musi być wędkarz a już na pewno nie musi mieć opłat PZW. Jednak jest jeden myk - jeśli przdstawiono staroście regulamin SSR z takim zapisem a on podpisał to taki regulamin obowiązuje ale dla danej straży SSR. Wy możecie przedstawić zupełnie inny regulamin bez tego moim zdaniem głupiego zapisu.
USTAWA z dnia 18 kwietnia 1985 r. o rybactwie śródlądowym
Art. 24. 1. Rada powiatu, na wniosek starosty, może utworzyć Społeczną Straż Rybacką albo wyrazić zgodę na utworzenie Społecznej Straży Rybackiej przez zainteresowane organizacje społeczne lub uprawnionych do rybactwa. 1a. Regulamin Społecznej Staży Rybackiej uchwala rada powiatu. 2. Zadaniem Społecznej Straży Rybackiej jest współdziałanie z Państwową Strażą Rybacką w zakresie kontroli przestrzegania ustawy oraz przepisów wydanych na jej podstawie. 3. Nadzór specjalistyczny nad Społeczną Strażą Rybacką sprawuje wojewoda poprzez komendanta wojewódzkiego Państwowej Straży Rybackiej. 4. Strażnikiem Społecznej Straży Rybackiej może być osoba posiadająca kwalifikacje strażnika Państwowej Straży Rybackiej. 5. Minister właściwy do spraw rybołówstwa, w porozumieniu z ministrem właściwym do spraw administracji publicznej, w drodze rozporządzenia, określa: 1) zasady sprawowania nadzoru, o którym mowa w ust. 3; 2) ramowy regulamin Społecznej Straży Rybackiej, określający szczegółową organizację i sposób działania tej straży.
Zwróć uwagę, że ustawa mówi o "upranionych do rybactwa" czyli PZW jako jeden a Stowarzyszenie jako drugi. Dość często jest tak, że pomimo utworzenia SSR powstaje jakaś lokalna grupa SSR działająca w szcególności na terenie jednego zbiornika ( tu będą dwa stawy ). Idąc tokiem rozumowania urzędników to np na terenie mojego miasta nie można by było powołać innych SSR skoro już jedno jest a powstały SSR działający przy danych kołach. U Ciebie też należy powołać SSR przy Stowarzyszeniu. Oni tylko mają klepnąć uchwałę o powoałniu SSR i przytgotować legitymacje i odznaki.
JKarp
a teraz w jaki sposób uchronić sie przed "nękaniem" straży utworzonej przez pzw, bo wejść mają prawo, czy karać za łamanie naszego wewnetrznego regulaminu łowiska też mają prawo? bo dochodzi do sytuacji gdzie w czasie kontroli jest wyszukiwana każda pierdoła byleby ukarać, wspomniane już przeze mnie skakanie przez płot, mierzenie ryby co do milimetra,gdzie my jako członkowie stowarzyszenia jestesmy przeciwni "opresyjności" i bardziej widzimy ssr jako przyjaciela dla wędkarza z charakterem prewencyjno informacyjnym, wolałbym rozwiazac ten problem już teraz póki mamy bardzo mało wody, szykują nam sie kolejne zbiorniki bo nie ukrywam że gminy są niezadowolone z tego co i jak robi pzw,
Witam , sam jestem członkiem stowarzyszenia wędkarskiego , nasze stawy dzierżawimy od lasów państwowych na terenie których znajdują się nasze stawy , by otrzymać zezwolenie na połów u nas nie jest wymagana karta wędkarska i żadem inny dokument wiążący się z pzw , wydaje się zezwolenie na podstawie dowodu osobistego , każdy członek otrzymuje wraz z uprawnieniami na polów druk regulaminu obowiązującego u nas , a jest on całkiem odmienny od rapr , powiedział bym mocno zaostrzony w stosunku do rapr , mamy swoich kontrolujących ale i każdy z nas ma prawo kontroli , zwłaszcza w szczególnych przypadkach , widząc pogwałcenie obowiązującego regulaminu , mamy prawo a nawet obowiązek interweniować , sami z własnych piniędzy zrybiamy , nikt w żaden sposób nie partycypuje w kosztach utrzymania stawów , prawo kontroli ma tagże psr , policja , straż miejska , strażnicy leśni , służby ochrony przyrody , jeśli chodzi o ssr to nie słyszałem by kiedykolwiek dokonywały kontroli naszych członków, pozdrawiam..
SSR i PSR mają działać w ramach Ustawy o rybactwie "USTAWA z dnia 18 kwietnia 1985 r. o rybactwie śródlądowym" i tylko na tej podstawie mogą karać ale gdyby jednak.... To w taryfikatorze mandatów jest punkt mówiący o tym, że wędkarz ma przestrzegać regulaminu łowiska
http://www.pzw.org.pl/pliki/prezentacje/3035/cms/szablony/9802/pliki/taryfikator.pdf
"Art.27a ust.1 pkt.2b - Brak zezwolenia (art7 ust.2a) lub wbrew zezwoleniu 200 zł i więcej"
Znaczy to, że kto nie ma zezwolenia lub je łamie załapuje 200 zł lub więcej. Czyli jeśli łamie regulamin łowiska załapuje 200 zł lub więcej. Tylko pytanie - czy regulamin łowiska nie jest sprzeczny z Ustawą ?
JKarp
Witam , sam jestem członkiem stowarzyszenia wędkarskiego , nasze stawy dzierżawimy od lasów państwowych na terenie których znajdują się nasze stawy , by otrzymać zezwolenie na połów u nas nie jest wymagana karta wędkarska i żadem inny dokument wiążący się z pzw , wydaje się zezwolenie na podstawie dowodu osobistego , każdy członek otrzymuje wraz z uprawnieniami na polów druk regulaminu obowiązującego u nas , a jest on całkiem odmienny od rapr , powiedział bym mocno zaostrzony w stosunku do rapr , mamy swoich kontrolujących ale i każdy z nas ma prawo kontroli , zwłaszcza w szczególnych przypadkach , widząc pogwałcenie obowiązującego regulaminu , mamy prawo a nawet obowiązek interweniować , sami z własnych piniędzy zrybiamy , nikt w żaden sposób nie partycypuje w kosztach utrzymania stawów , prawo kontroli ma tagże psr , policja , straż miejska , strażnicy leśni , służby ochrony przyrody , jeśli chodzi o ssr to nie słyszałem by kiedykolwiek dokonywały kontroli naszych członków, pozdrawiam..
Karta wędkarska nie jest dokumnetem PZW. Zapewniam Cię, że PSR "nagrodzi" wszystkich którzy jej nie będą mieli o ile odwiedzi wodę.
JKarp
nie jest sprzeczny na pewno ale jest też troche bardziej restrykcyjny, tj mamy wymiary górne i dolne, także na gatunki nie objete nimi w ustawie, przy czym tak jak mówie, jesteśmy przeciwni "opresywnej" formie kontroli i karania za byle co, tym bardziej że kazdy z członków dba o stawy jak tylko może
JKarp karta wedkarska wydawana jest przez urząd miejski (ochrona środowiska) po zdaniu egzaminu właśnie z RAPR , który u nas nie obowiazuje , mamy swój regulamin i ten jest dla nas wiążący a PSR kontroluje w naszym przypadku stosowne zezwolenie {ze zdjęciem) rejestr połowu może też zaządać okazania dowodu osobistego w celu poruwnania danych , piszę jak jest u nas a wszystko jest zgodne z literą prawa o stowarzyszeniach. Większość z nas ma kartę wedkarską (obecni i byli członkowie ) ale jak napisałem nie jest wymagana pozdrawiam.
JKarp karta wedkarska wydawana jest przez urząd miejski (ochrona środowiska) po zdaniu egzaminu właśnie z RAPR , który u nas nie obowiazuje , mamy swój regulamin i ten jest dla nas wiążący a PSR kontroluje w naszym przypadku stosowne zezwolenie {ze zdjęciem) rejestr połowu może też zaządać okazania dowodu osobistego w celu poruwnania danych , piszę jak jest u nas a wszystko jest zgodne z literą prawa o stowarzyszeniach. Większość z nas ma kartę wedkarską (obecni i byli członkowie ) ale jak napisałem nie jest wymagana pozdrawiam.
Â
Nie z RAPR a ustawy ;-) Zmieniły się przepisy.
JKarp
Uprawnienia społęcznej straży i państwoej są róźne- sięgnij do ustawy o rubactwie.
1. PSR może wejść jeśli uważa że popełniane jest tam przestępstwo. Tak samo jak policja gdy uzna żę wrzucacie do stawów ciała działączy PZW którzy giną w niewyjaśnionych okolicznościach. Do tego 1000 innych instytucji które na podstawie jakiejś ustawy mają do czegoś prawo w kwestii wody.
2. czy dzierżawisz stawy z terenem obok czy tylko prawa do rybactwa a teren jest ogólnie dostępny? Jeśli jest ogólnie dostępny to każdy może tam wejść, jeśli dzierżawicie z terenem to masz prawo powiedzieć każdej postronnej osobie w tym SSR żeby wyp .... że wypraszasz ich i mają tu nie przychodzić chyba żę kupią licencję to zapraszasz na ryby. Jeśli macie tą dzierżawę jako stowarzyszenie to w staucie sobie napiszcie kto ma prawo reprezentować stowarzyszenie w kwestii kontrolowania, a wszystkie nieprawidłowości zgłąszajcie na policję "bo kradną ryby".
3. o tym mowa w ustawie o rybactwie- ssr będzie mogło jak podpiszecie z nimi umowę i dace im przyzwolenie. Ale jeśli jest konflikt z nimi to lepiej ich unikać bo wędkarzy przegonią doczepiając się o byle pierdoły.
4. Kolejne pytanie na które znajdziesz odpowiedź w ustawie.
Starosta powołuje SSR np dla PZW- ale daje im wyłącznie uprawnienia do kontroli wód PZW a wasz staw nie jest PZW. Problem jest taki żę ludzie mają wybór i boją się że konkurencja dla PZW zabierze im wędkarzy zamiast robić tak by ich wody były bardziej atrakcyjne. Konflikt podpowiada mi żę był jakiś bunt na to co robi PZW i tak powstało wasze stowarzyszenie- bardzo dobrze! W ten sposób możę pomożecie kolegom z PZW.
PZW nie ma już nic do tej wody- jest wasza! nie trzeba więc być członkiem PZW by u was łowić! Członkowie PZW mogą być też członkami waszego stowarzuszenia i nie muszą się z tego spowiadać w PZW (bo nie jesteście innym kołem PZW tylko stowarzyszeniem niezależnym od PZW ;) )
Polecam udać się do prawnika a nie pytać o takie rzeczy na forum. On obejrzy dokumenty i wszystko wyjaśni zachowując poufność gdzie nie będziesz musiał na forum zdradzać szczegółów umowy najmu stawów by dostać odpowiedź. Najlepiej znajdź prawnika wędkarza by był w temacie i możę za pozwolenie zejdzie z ceny porady ;)
Każdy kij ma 2 końce: jeśli okaże się że aby u was łowić należy mieć kartę wędkarską ... to piszcie pismo do starosty że w zwięzku z tym żę trzeba kartę do zakupy zezwolenia to prosicie o zgodę na przeprowadzanie egzaminów na kartę wędkarską. W sumie teraz możęcie o to wystąpić- i starosta da zgodę albo się okarze żę nie trzeba mieć karty i uzasadni odmowę gdzie na piśmie będzie żę nie trzeba zgody. Ewentualnie w statucie żę trzeba i wtedy powinniście dostać zgodę na przeprowadzanie egzaminów.
Wtedy róbcie bezpłątne egzaminy dla kupujących licencję i za pół ceny dla tych co chcą zdać egzamin a nie chcą licencji (byle taniej od PZW)- kartę wydaję starosta (i pobiera za wydawanie opłątę) więc nawet PZW ma psi obowiązek ją akceptować. Udostępnijcie wtedy pytania egzaminacyjne czego PZW nie robi tak by każdy mógł się przygotować (w PZW często się załątwia kartę za flaszkę a egzamin to czasami kpina)... Z zakupem licencji przeprowadzajcie bezpłątny egzamin na kartę... czyli klient dostaje licencję i kwit że zdał egzamin więc w kilka dni dostanie kartę.
Jak w waszym lokalnym PZW nikt nie będzie zdawał na kartę tylko u was to PZW zamilknie co możecie a czego nie!
Kolejny przykłąd gdzie prawnik mógłby pomóc (i jeszcze wasz regulamin łowiska sprawdzić czy jest zgodny z ustawą! bo widzę żę nie macie pojęcia w co się wpakowaliście)
dzierzawie razem z terenem, umowa dzierzawy jest na cała dzialke, a teren przylegly do stawów jest ogrodzony i zamykany na kłódkę, powtarzam ze regulamin jest zgodny z ustawą i jest bardziej restrykcyjny, przepisy znam dosc dobrze i wiem w co sie wpakowalem, wszystkie szczeble w kole pzw też przeszedlem do wiceprezesa zarzadu koła włącznie, z czego sie ciesze bo syf poznalem dogłebnie co pozwolilo mi na rezygnacje z tego obornika :) a pytam bo zawsze warto wysłuchac opinii madrzejszych :)
dodam jeszcze że starosta dla ssr powolanej na wniosek pzw dal uprawnienia kontroli wód pzw i skarbu panstwa
Uprawnienia społęcznej straży i państwoej są róźne- sięgnij do ustawy o rubactwie.Â
1. PSR może wejść jeśli uważa że popełniane jest tam przestępstwo. Tak samo jak policja gdy uzna żę wrzucacie do stawów ciała działączy PZW którzy giną w niewyjaśnionych okolicznościach. Do tego 1000 innych instytucji które na podstawie jakiejś ustawy mają do czegoś prawo w kwestii wody.
2. czy dzierżawisz stawy z terenem obok czy tylko prawa do rybactwa a teren jest ogólnie dostępny? Jeśli jest ogólnie dostępny to każdy może tam wejść, jeśli dzierżawicie z terenem to masz prawo powiedzieć każdej postronnej osobie w tym SSR żeby wyp .... że wypraszasz ich i mają tu nie przychodzić chyba żę kupią licencję to zapraszasz na ryby. Jeśli macie tą dzierżawę jako stowarzyszenie to w staucie sobie napiszcie kto ma prawo reprezentować stowarzyszenie w kwestii kontrolowania, a wszystkie nieprawidłowości zgłąszajcie na policję "bo kradną ryby".
3. o tym mowa w ustawie o rybactwie- ssr będzie mogło jak podpiszecie z nimi umowę i dace im przyzwolenie. Ale jeśli jest konflikt z nimi to lepiej ich unikać bo wędkarzy przegonią doczepiając się o byle pierdoły.
4. Kolejne pytanie na które znajdziesz odpowiedź w ustawie.
Starosta powołuje SSR np dla PZW- ale daje im wyłącznie uprawnienia do kontroli wód PZW a wasz staw nie jest PZW. Problem jest taki żę ludzie mają wybór i boją się że konkurencja dla PZW zabierze im wędkarzy zamiast robić tak by ich wody były bardziej atrakcyjne. Konflikt podpowiada mi żę był jakiś bunt na to co robi PZW i tak powstało wasze stowarzyszenie- bardzo dobrze! W ten sposób możę pomożecie kolegom z PZW.
PZW nie ma już nic do tej wody- jest wasza! nie trzeba więc być członkiem PZW by u was łowić! Członkowie PZW mogą być też członkami waszego stowarzuszenia i nie muszą się z tego spowiadać w PZW (bo nie jesteście innym kołem PZW tylko stowarzyszeniem niezależnym od PZW ;) )
Polecam udać się do prawnika a nie pytać o takie rzeczy na forum. On obejrzy dokumenty i wszystko wyjaśni zachowując poufność gdzie nie będziesz musiał na forum zdradzać szczegółów umowy najmu stawów by dostać odpowiedź. Najlepiej znajdź prawnika wędkarza by był w temacie i możę za pozwolenie zejdzie z ceny porady ;)
Namieszałeś Kolego niemożebnie....
Teren jest gminy a umowa użytkowania nie przenosi praw właśności. To, że jest ogrodzone nie znaczy nic. Na teren gminny każdy organ ma prawo wejść nie pyatając o zgodę. Nawet zwykły Kowalski ma prawo tam wejść bo nie jest teren prywatny.
Starosta powołuje SSR "na wniosek uprawnionych do rybactwa" czyli na wniosek tego Stowrzyszenia żadnej łaski nie robi. Powłują soją SSR i tyle. Ustalaja regulamin i tyle.
Tu nie jest potrzebny żaden prawnik - tylko ktoś kto potrafi się połować na zapiusy z Ustawy o powoływaniu SSR.
JKarp
Każdy kij ma 2 końce: jeśli okaże się że aby u was łowić należy mieć kartę wędkarską ... to piszcie pismo do starosty że w zwięzku z tym żę trzeba kartę do zakupy zezwolenia to prosicie o zgodę na przeprowadzanie egzaminów na kartę wędkarską. W sumie teraz możęcie o to wystąpić- i starosta da zgodę albo się okarze żę nie trzeba mieć karty i uzasadni odmowę gdzie na piśmie będzie żę nie trzeba zgody. Ewentualnie w statucie żę trzeba i wtedy powinniście dostać zgodę na przeprowadzanie egzaminów.
Wtedy róbcie bezpłątne egzaminy dla kupujących licencję i za pół ceny dla tych co chcą zdać egzamin a nie chcą licencji (byle taniej od PZW)- kartę wydaję starosta (i pobiera za wydawanie opłątę) więc nawet PZW ma psi obowiązek ją akceptować. Udostępnijcie wtedy pytania egzaminacyjne czego PZW nie robi tak by każdy mógł się przygotować (w PZW często się załątwia kartę za flaszkę a egzamin to czasami kpina)... Z zakupem licencji przeprowadzajcie bezpłątny egzamin na kartę... czyli klient dostaje licencję i kwit że zdał egzamin więc w kilka dni dostanie kartę.Â
Jak w waszym lokalnym PZW nikt nie będzie zdawał na kartę tylko u was to PZW zamilknie co możecie a czego nie!
Kolejny przykłąd gdzie prawnik mógłby pomóc (i jeszcze wasz regulamin łowiska sprawdzić czy jest zgodny z ustawą! bo widzę żę nie macie pojęcia w co się wpakowaliście)
Powodzenia :)
Odnośnie karty - Ustawa mówi kto może takie egzaminy prowadzić itd itp i określa ile osób minimum musi liczyć dana organizacja żeby móc je prowadzić. Wprowadzasz w błąd pisząc takie rzeczy. Pomijam fakt, że dokumentem uprawniającym do połowu ryb wędką jest włąśnie karta wędkarska.
PZW owszem udostępnia pytania na egzamin.
JKarp
do przeprowadznaia egzaminow organizacja musi mieć 200 członków wtedy można wystapic do starosty z wnioskiem o powolanie komisji, jak podrosniemy to na pewno z takim wnioskiem wystąpimy, póki co chce uregulować wszystkie kwestie sporne i wątpliwości jakie zglaszają członkowie
do przeprowadznaia egzaminow organizacja musi mieć 200 członków wtedy można wystapic do starosty z wnioskiem o powolanie komisji, jak podrosniemy to na pewno z takim wnioskiem wystąpimy, póki co chce uregulować wszystkie kwestie sporne i wątpliwości jakie zglaszają członkowie
No własnie o tym mówiłem. Wpisy typu "wsytąpcie do starosty i temu podobne " mają się nijak jeśli jest mniej niż 200 członków.
JKarp
JKarp ja także byłem działaczem w PZW , jestem tu na forum od lat , wiem że i ty jesteś działaczem PZW , dlatego bronisz swojej wersji , z całym szacunkiem dla Ciebie , jednak nie poprę twojej wersji bo tak jak ja tak i wielu zrezygnowało z przynależności do PZW i uciekło do stowarzyszeń wędkarskich , PZW traci członków na rzecz SW , zadaj sobie za tem pytanie , dlaczego tak się dzieje? to proste , wprowadźcie w PZW takie regulaminy jak u nas na stowarzyszeniach , tego PZW nie zrobi bo conajmniej połowę członków stracą ( mięsiarzy) a z nimi odejdą pieniądze a do tego PZW nie dopuści , więc nadal będą odławiać (wiadrami) rybę , oblegać brzegi jezior od wiosny do jesieni nie dopuszczając innych wędkarzy , kolesiostwo nad wodami PZW kwitnie , byłem członkiem PZW przez 37 lat i zapewniam że kiedyś było inaczej a nasze wody były pełne ryb , jak jest w stowarzyszeniach ? ano jadę na ryby , stawy są ich pełne , mozna złowić 2 , 3 lub 16 kg rybę , a płacimy składkę o 100 zł większą niż na PZW , zaś zdrowy regulamin i zasady połowu sprawiają że tych ryb nie zabraknie , tego wam życzę na PZW , tylko czy to da się tam zrobić?.
No własnie o tym mówiłem. Wpisy typu "wsytąpcie do starosty i temu podobne " mają się nijak jeśli jest mniej niż 200 członków.
200 osób to aż tak dużo? Kto powiedział że członkostwo w stowarzyszeniu nie możę być dożywotnie lub do rezygnacji członka? To nie PZW gdzie trzeba opłącić kolejną skłądkę przed końcem kwietnia żeby nie wylecieć.
Komisja może działać nawet codziennie jeśli tak sobie postanowi i będą chętni.
Jeśli ludzie mający pomysł na to stowarzyszenie mieli na tyle wejść żeby odebrać wodę PZW to możę uda się im znaleźć jeszcze sponsorów którzy ich wodę będą zarybiać ... i chroń Boże ich wodę od chołoty której PZW daje pozwolenia a to zwykli kłusole czekający aż SSR się zawinie by kraść ryby!
Z dzierżawą jesteś pewien co mówisz? Czyli jak dzierżawisz działkę od miasta i postawisz na niej dom to mam prawo wejść sobie do Twojego ogródka i piknik w nim zrobić albo zadzwonić po policję że pijesz alkohol w miejscu publicznym gdy sobie zrobisz grilla w ogródku?
Nie czytałem całego wątku bom leniwy więc od razu walę do rzeczy.
W skrócie,po chłopsku:
Na twój teren może wejść kiedy chce i jak chce tylko policja,straż,psr,nawet przez płot jak im się chce.
Ssr-nie może zrobić NIC,każde wejście przez ogrodzenie jest nielegalne .
Jeżeli sobie zażyczysz to nie mogą tego zrobić równierż wtedy kiedy brama świeci otworem-chyba że z policjantem.
Ponadto strażnik ssr nie może sam podjąć kontroli,nie może zajrzeć ci w siatkę,nie może przetrzepać plecaka,nie może wlepić mandatu -w zasadzie to może tylko dąć w gwizdek i dzwonić na policję-- a to może każdy obywatel.
Zakładam że umowa stowarzyszeniowa ma zapis o utworzeniu własnej ssr w obrębie łowiska.
Szkoda że SSR jest tak uboga w możliwości gdyż stanowi trzon ochrony na naszych wodach,tym ludziom nikt za to nie płaci aby ganiali w wolnym czasie nad wodami.
Dostajesz tylko zwrot kosztów paliwa,przechodni śmieszny mundur,jakieś zniżki--podsumowując jednak ilość wydreptanych godzin -o kant dupy to potłuc.
Â
PS-dzierżawiąc wodę jesteś jej całkowitym panem i władcą,pzw może ci skoczyć. Od kontroli praworządności na takich terenach jest właśnie psr.
Do każdej próby wejścia chłopaków z ssr pzw wzywaj policję o nielegalne wtargnięcie,na samą zapowiedż tego spieprzą jak zające.
Jestem strażnikiem ssr stąd wiedza.
Aha...co do straży miejskiej
Otwórzcie sobie własne karty wędkarskie i znajdzcie zapis--"służby uprawnione do kontroli"-miejskich tam nie ma.
Zeszłej zimy przez 10 minut bluzgałem patrol sm który na mnie naskoczył w miejskim parku bo łowiłem na rzece dzierżawionej przez prywatny podmiot.
Nic do nich nie mam-gdy grzecznie spytają o kwity,gdy z uśmiechem to spoko,można dać dla zasady ,ale gdy z ryjem i agresją podejdą do rzeczy-gnać leśnych dziadów w najgorszy sposób-to nielegalna kontrola do której można wezwać policję.
Luxxxis nie do końca nic nie może. Co może jest zapisane w ustawie- może wylegtymować wędkarza i poprosić o okazanie ryby albo o pozwolenie do zaglądnięcia do siatki- jeśli takowego nie uzyska a w pozwoleniu wędkarza jest napisane że ma obowiązek okazania ryb ... to:
1. trafił na idiotę cwaniaka który zamiast pokazać ryby i dać SSR kontrolować innych marnuje jej czas (np na przyjazd policji bo SSR ma uzasadnione podejrzenie że ktoś przetrzymuje ryby wbrew ustawie, a uzasadnione bo "inni pokazują bez problemów jeśli nie mają nic do ukrycia").
2. trafili na kogoś kto ma w siatce coś czego mieć nie powinien. Telefon na policję i ... brak praw dużo nie da osobie łamiącej przepisy.
Więc to że SSR mało może zachowaj dla siebie i nie utweirdzaj kłusoli i łamiących przepisy że są bezkarni. Jak SSR czegoś nie może to w końcu trafi w czasie i miejscu gdzie może ... a wtedy konsekwencje będą inne niż jakby kogoś innego pierwszy raz trafili. Propozycja skierowania wniosku o mandat to jedna opcja i dobra wola kontrolującego... inna to skierowanie sprawy na drogę sądową i nękanie cwaniaka z całą surowością prawa.
SSR ma pilować wody PZW na których ja łowię, a nie wdawać się w konflikt PZW a nowy dzierżawca tego co kiedyś było PZW bo PZW nie potrafiło zrobić tak by to było nadal PZW i angażuje SSR w politykę a nie w kontrolę mienia PZW!
JKarp ja także byłem działaczem w PZW , jestem tu na forum od lat , wiem że i ty jesteś działaczem PZW , dlatego bronisz swojej wersji , z całym szacunkiem dla Ciebie , jednak nie poprę twojej wersji bo tak jak ja tak i wielu zrezygnowało z przynależności do PZW i uciekło do stowarzyszeń wędkarskich , PZW traci członków na rzecz SW , zadaj sobie za tem pytanie , dlaczego tak się dzieje? to proste , wprowadźcie w PZW takie regulaminy jak u nas na stowarzyszeniach , tego PZW nie zrobi bo conajmniej połowę członków stracą ( mięsiarzy) a z nimi odejdą pieniądze a do tego PZW nie dopuści , więc nadal będą odławiać (wiadrami) rybę , oblegać brzegi jezior od wiosny do jesieni nie dopuszczając innych wędkarzy , kolesiostwo nad wodami PZW kwitnie , byłem członkiem PZW przez 37 lat i zapewniam że kiedyś było inaczej a nasze wody były pełne ryb , jak jest w stowarzyszeniach ? ano jadę na ryby , stawy są ich pełne , mozna złowić 2 , 3 lub 16 kg rybę , a płacimy składkę o 100 zł większą niż na PZW , zaś zdrowy regulamin i zasady połowu sprawiają że tych ryb nie zabraknie , tego wam życzę na PZW , tylko czy to da się tam zrobić?.
Ja nie bronię stowarzyszeń i nie jestem w żadnej struktórze PZW. Nie namawiam do opuszcania PZW choć mając jakby obraz na kilka stowarzyszeń widzę jaka jest różnica choćby w zarybieniach.
Co do opłat w stoarzyszeniach - cena za roczne zezwolenie na żwirowni MTW ŻWIREK wynosi 140 zł. Więc ma się nijak do ponad 200 zł które ja płacę.
JKarp
No własnie o tym mówiłem. Wpisy typu "wsytąpcie do starosty i temu podobne " mają się nijak jeśli jest mniej niż 200 członków.
200 osób to aż tak dużo? Kto powiedział że członkostwo w stowarzyszeniu nie możę być dożywotnie Âlub do rezygnacji członka? To nie PZW gdzie trzeba opłącić kolejną skłądkę przed końcem kwietnia żeby nie wylecieć.Â
Komisja może działać nawet codziennie jeśli tak sobie postanowi i będą chętni.Â
Jeśli ludzie mający pomysł na to stowarzyszenie mieli na tyle wejść żeby odebrać wodę PZW to możę uda się im znaleźć jeszcze sponsorów którzy ich wodę będą zarybiać ... i chroń Boże ich wodę od chołoty której PZW daje pozwolenia a to zwykli kłusole czekający aż SSR się zawinie by kraść ryby!
Z dzierżawą jesteś pewien co mówisz? Czyli jak dzierżawisz działkę od miasta i postawisz na niej dom to mam prawo wejść sobie do Twojego ogródka i piknik w nim zrobić albo zadzwonić po policję że pijesz alkohol w miejscu publicznym gdy sobie zrobisz grilla w ogródku?
200 ludzi to wcale nie jest mało. Dlatego wiele kół nie może prowadzić egzaminów na kartę. Umowa o użytkowaniu a dzierżawieniu to dwie różne sprawy.
JKarp
"jednak po minieciu okresu dzierzawy nie przedłużyła i dzierżawcą jestem ja(jako stowarzyszenie)."
Napisał że dzierżawi a nie użytuje.
Jeśli to coś pomoże to ja chętnie zostanę honorowym członkiem tego stowarzyszenia bez roszczenie sobie praw jakie mają członkowie zwyczajni i już będzie potrzebne tylko 199 osób.
Ustawa mówi tylko o "użytkownikach rybackich" i w ten sposób na 99,9% jest to zapisane w umowie. Czyli na użytkowanie.
Jedno jest pewne - na dzierżawionym terenie od UM nikt nie dostanie pozwolenia na wybudowanie domu pownieważ wiąże się to potem z umowami na prąd, gaz i wodę gdzie żeby zawrzeć umowę musisz okazać się aktem notarialnym zakupu terenu, wpisem do ksiąg wieczystych itd ;-)
Żeby zrobić tam zakaz wstępu dla obcych jest tylko jedno wyjście - utworzyć tam obręb hodowlany. Wtedy nikt obcy bez zgody użytkownika rybackiego tam wejść nie może.
JKarp
POPLĄTANE Z POMIESZANYM.
Wody gminne to wody publiczne.
Na tych wodach obowiązuje tylko karta wędkarska, nie można sprzedawać jakichkolwiek zezwoleń - to łamanie prawa.
Dodatkowo taka woda nie może być grodzona. Każdy ma prawo korzystać z takiej wody (niekoniecznie do uprawiana Amatorskiego Połowu Ryb), ma prawo kąpać się, uprawiać sporty, pływać kajakiem, wypoczywać ....
Dzierżawa nie zmienia stosunków własnościowych, więc żadna umowa na te wody nie zmieni charakteru  wody,  zawsze będzie publiczna. (chyba, że umowa sprzedaży, ale wtedy przestanie być wodą gminną i publiczną).
Bez Karty Wędkarskiej może łowić Â cudzoziemiec lub osoba do 14 lat.
Na stojących wodach publicznych nikt nie ma prawa do zmieniania zasad Amatorskiego Połowu Ryb określonych w ustawach i rozporządzeniach państwa polskiego.
To nadużycie prawa.
Dzierżawą można przekazać prawa do których ma się ustawowe upoważnienia, Gminy nie posiadają prawa do prowadzenia gospodarki rybackiej na swoich wodach więc takich praw nikomu żadną umową nie mogą przekazać.
Na publicznych wodach stojących nie prowadzi się gospodarki rybackiej, prowadzi się ją tylko na wodach płynących w obwodach rybackich.
PSR ani SSR nie mają nic wspólnego z PZW. (SSR może być powoływane na czyjś wniosek np. PZW, ale po powołaniu ich zadaniem jest pilnowanie wód publicznych a nie wód PZW), jeśli jest inaczej to patologia prawna.
PSR i SSR w zakresie Amatorskiego Połowu Ryb  mają pilnować wód publicznych.
Chętnie poznam co to za Gmina, Stowarzyszenie i jakie to zbiorniki.
Â
Luxxxis nie do końca nic nie może. Co może jest zapisane w ustawie- może wylegtymować wędkarza i poprosić o okazanie ryby albo o pozwolenie do zaglądnięcia do siatki- jeśli takowego nie uzyska a w pozwoleniu wędkarza jest napisane że ma obowiązek okazania ryb ... to:
1. trafił na idiotę cwaniaka który zamiast pokazać ryby i dać SSR kontrolować innych marnuje jej czas (np na przyjazd policji bo SSR ma uzasadnione podejrzenie że ktoś przetrzymuje ryby wbrew ustawie, a uzasadnione bo "inni pokazują bez problemów jeśli nie mają nic do ukrycia").Â
2. trafili na kogoś kto ma w siatce coś czego mieć nie powinien. Telefon na policję i ... brak praw dużo nie da osobie łamiącej przepisy.
Gwoli ścisłości- poprosić o pokazanie ryb i zadzwonić na policję to ty też możesz bez orzełka na czapce i nie nazwałbym tego "uprawnieniami".
W tytule wątku zadano pytanie,ja odpowiadam łot co...Możecie toczyć "ustawowe" dysputy do końca świata i o 1 dzień dłużej lecz faktów nie zmienicie a ty właśnie uczysz księdza klepać pacierze.
POPLĄTANE Z POMIESZANYM.
Wody gminne to wody publiczne.
Na tych wodach obowiązuje tylko karta wędkarska, nie można sprzedawać jakichkolwiek zezwoleń - to łamanie prawa.
Dodatkowo taka woda nie może być grodzona. Każdy ma prawo korzystać z takiej wody (niekoniecznie do uprawiana Amatorskiego Połowu Ryb), ma prawo kąpać się, uprawiać sporty, pływać kajakiem, wypoczywać ....
Dzierżawa nie zmienia stosunków własnościowych, więc żadna umowa na te wody nie zmieni charakteru Âwody, Âzawsze będzie publiczna. (chyba, że umowa sprzedaży, ale wtedy przestanie być wodą gminną i publiczną).
Bez Karty Wędkarskiej może łowić Âcudzoziemiec lub osoba do 14 lat.
Na stojących wodach publicznych nikt nie ma prawa do zmieniania zasad Amatorskiego Połowu Ryb określonych w ustawach i rozporządzeniach państwa polskiego.
To nadużycie prawa.
Dzierżawą można przekazać prawa do których ma się ustawowe upoważnienia, Gminy nie posiadają prawa do prowadzenia gospodarki rybackiej na swoich wodach więc takich praw nikomu żadną umową nie mogą przekazać.
Na publicznych wodach stojących nie prowadzi się gospodarki rybackiej, prowadzi się ją tylko na wodach płynących w obwodach rybackich.
PSR ani SSR nie mają nic wspólnego z PZW. (SSR może być powoływane na czyjś wniosek np. PZW, ale po powołaniu ich zadaniem jest pilnowanie wód publicznych a nie wód PZW), jeśli jest inaczej to patologia prawna.
PSR i SSR w zakresie Amatorskiego Połowu Ryb Âmają pilnować wód publicznych.
Chętnie poznam co to za Gmina, Stowarzyszenie i jakie to zbiorniki.
Â
W sumie to ja się z tym zgadzam i czułem, że prędzej czy później się pojwisz i to napiszesz. Już nie raz były dyskusje o wodach gminnych. I zgadzam się, że tam opłat nie powinno być jednak ...No właśnie. Jest ktoś kto dba, zarybia, ma umowe na użytkowanie i jest użytkownikiem rybackim czyli zezwolenia może sprzedawać pod waeunkiem, że jest obwód rybacki. A obwód rybacki to woda mówiąc kolokwialnie płynąca w tym jeziora przepływowe. I jeśli są to zbiorniki przepływowe to chyba ma prawo sprzedwać zezwolenia. Ale znowu - jeśli są przepływowe to zarządzać nimi powinien Skarb Państwa ( teraz Wody Polskie ) a nie gmina - istne poplątanie z pomieszaniem.
JKarp
Luxxxis nie do końca nic nie może. Co może jest zapisane w ustawie- może wylegtymować wędkarza i poprosić o okazanie ryby albo o pozwolenie do zaglądnięcia do siatki- jeśli takowego nie uzyska a w pozwoleniu wędkarza jest napisane że ma obowiązek okazania ryb ... to:
1. trafił na idiotę cwaniaka który zamiast pokazać ryby i dać SSR kontrolować innych marnuje jej czas (np na przyjazd policji bo SSR ma uzasadnione podejrzenie że ktoś przetrzymuje ryby wbrew ustawie, a uzasadnione bo "inni pokazują bez problemów jeśli nie mają nic do ukrycia").ÂÂ
2. trafili na kogoś kto ma w siatce coś czego mieć nie powinien. Telefon na policję i ... brak praw dużo nie da osobie łamiącej przepisy.
Â
Gwoli ścisłości- poprosić o pokazanie ryb i zadzwonić na policję to ty też możesz bez orzełka na czapce i nie nazwałbym tego "uprawnieniami".
W tytule wątku zadano pytanie,ja odpowiadam łot co...Możecie toczyć "ustawowe" dysputy do końca świata i o 1 dzień dłużej lecz faktów nie zmienicie a ty właśnie uczysz księdza klepać pacierze.
JKarp
zbiorniki sa przeplywowe i naleza do obrebu rybackiego, kiedyś byly to zbiorniki przemyslowe dla zakładow bawełnianych, zaklad przestał istnieć stawy zostały przejela je gmina wraz z terenem przyleglym, odgrodzone byly od zawsze bo to byl po prostu teren zakladu, nie nadają sie do niczego innego poza hodowlą ryb, o żadnych kąpielach nie ma mowy a na jakiekolwiek sporty są po prostu za małe, laczna powierzchnia to 0.8 ha :) wpłaty na zarybienia są dobrowolne i statutowo przekazywane w całości na zakup ryb, czyli rozumiem ze pzw nielegalnie pobierało opłaty za wedkowanie, nielegalnie wprowadzilo nakaz rejestracji ryb, a takze nielegalnie wprowadziło wymiary ochronne wyższe niż w rapr?
Gwoli ścisłości- poprosić o pokazanie ryb i zadzwonić na policję to ty też możesz bez orzełka na czapce i nie nazwałbym tego "uprawnieniami".
(...)
Zamiast na policję wolę zadzwonić do takiego co żaden wędkarz z nim nie rozmawia, nie ma takiej ładnej czapki jak Ty, ale ma taką samą odznakę jak w tle. Nie ma zbyt wielu kolegów bo w okręgu co drugiego wędkarza wysłał już na rozmowy do siedziby PSR. Z drugiej strony jak sobie z nim spaceruję po łowisku w którym najczęściej łowię to wędkarze którzy znają mnie z widzenia jak mnie widzą to mniej kombinują- więc bez dzwonienia na policję czy SSR moja obecność sprawia że ludzie mniej kombinują bo nie wiedzą kim jestem a że widzieli mnie z pogromcą kłusoli i gościa piszącego wnioski do PSR za byle co (nie do końca- za niektóre rzeczy poucza ale piszę o opinii o nim). Był jedynym strażnikiem SSR który podał mi swój numer gdy zaoferowałem pomoc w ujawnianiu patologii na łowisku.
Innym razem to on mnie poprosił o pomoc- czyli byciem świadkiem kontroli gdzie nie miał nikogo z SSR do pomocy- wziął mnie na inne łowiko co mi uświadomiło dlaczego na moim tak rzadko widać SSR- tam prawie co druga osoba miałą coś na sumieniu i to uświadomiło mi dlaczego SSR tam woli kontrolować a nie tam gdzie ja łowię.
To jakie mamy wody to kwestia podejścia wędkarzy- a najgorsze podejście mają ci z postawą roszczeniową. Problem PZW to że takim patolom sprzedaje kartę bo kasa się musi zgadzać :( !
No cóż, prawo jest prawem.
Jeśli to wody gminne to publiczne i nie są w Obwodzie Rybackim.
Jeśli publiczne to nie wolno ich grodzić i każdy obywatel ma tam prawo przebywać (cudzoziemiec też) i robić na co pozwala mu prawo a także między innymi uprawiać Amatorski Połów Ryb bez żadnego zezwolenia posiadając tylko kartę wędkarską..
Czy nadają się do użytkowania publicznego to trzeba zostawić obywatelom (może da się tam puszczać kaczki, lub papierowe stateczki dla zabawy).
Najprostrzym rozwiązaniem jest odkupienie tych stawów od Gminy.
U mnie było sporo wód Gminnych i chyba wszystkie zostały sprzedane.
Gmina ma obowiązek dbania o te wody, a nie ma prawa w jakikolwiek sposób pozyskać z tych wód pieniędzy. Na dbanie o te wody musi przeznaczyć pieniądze z podatków.
I to jest zrozumiałe, Gmina nie jest od prowadzenia biznesu....
Kolego "przemslot" - co to jest obręb rybacki ?
Jeśli to wody gminne to tak PZW łamało prawo, ale to nic dziwnego łamie go w wielu innych przypadkach.
Zamiast na policję ...itd
Chyba "nadajemy" na innych falach-ja tylko pisałem co mogą ssr-y a czego nie.
Ton tego co piszę może sugerować że bekę z nich kręcę lecz to pozorne,śmieszą mnie ich uprawnienia a nie sama "istota" tej formacji .
Widząc oflagowanych gości nad wodą prewencja sama się czyni a to już sporo,ponadto jeden na trzy-cztery patrole jest z oddelegowanym policjantem.
Mi brak uprawnień nie przeszkadza podczas objazdu łowisk,ani razu nie spotkałem się z wrogością czy chamskim zachowaniem wędkarzy,gdy tak się stanie--natychmiast skończę patrol i wtedy będę już sobą bez zachamowań i nakazów.
zacytuję zapisy z umowy, być może wprowadziłem kolegów w blad pisząc o dzierżawie samej wody
jest to umowa użyczenia
przedmiotem umowy jest grunt, nr ewid itp itd na ktorym polozone są stawyÂ
użyczajacy oddaje na bezplatne korzystanie przedmiot użyczenia na którym usytuowane sa zbiorniki wodne z przeznaczeniem na prowadzenie gospodarki rybackiej oraz do utworzenia terenu zielonego wokół zbiorników
użyczajacy oswiadcza że jest użytkownikiem wieczystym niezabudowanej nieruchomości
w warunkach użytkowania wymieniony jest min obowiązek prawidlowego zagospodarowania stawów wraz z zarybianiem oraz do utworzenia terenu zielonego wokół zbiorników
Nic nie zmienia odnośnie rodzaju wody.
Prawo wodne określa co to jest woda publiczna:
Wody stanowiące własność Skarbu Państwa lub jednostek samorządu terytorialnego są wodami publicznymi.
Jeśli Gmina jest właścicielem gruntu to jest to woda publiczna.
Jedynie umowa sprzedaży może to zmienić.....
w takim razie wniosek jest jeden, w calej polsce towarzystwa wedkarskie lamia masowo prawo, pzw łamie masowo prawo, gminy łamia prawo, niech i tak będzie, myśle ze temat wyczerpany ;)
śmieszą mnie ich uprawnienia (...)
Najpierw próbował mnie spławić zebym dzwonił po psy a ja mu tak: Mogę podejść do gościa i zapytać czy ma uprawnienia do łowienia, ale jeśli ten mi odpowie że ma a wylegitymować się mi nie musi ... Strażnikowi SSR musi pokazać dokumenty: i tu jest różnica pomiędzy mną dzwoniącym po policję a nim dzwoniącym na policję. I jak mi obije kłusol ryja to nie jestem funkcjonariuszem publicznym a jak jemu obije ryj to on jest.
poznałem też "tajemnice" o których się nie mówi publicznie tak jak o miejscówkach gdzie są ryby i kłusole jeszcze ich nie znają ;) Np jak osobę z wędką nie łowiącą skontrolować w pełni na legalu.
w takim razie wniosek jest jeden, w calej polsce towarzystwa wedkarskie lamia masowo prawo, pzw łamie masowo prawo, gminy łamia prawo, niech i tak będzie, myśle ze temat wyczerpany ;)
Czyli PZW które dzierżawi wodę od gminy też wg niego łamie prawo bo jak masz kartę wędkarską to wymyślają że chcą zezwolenie a nie powinni.
Popieram to co zrobiłeś: PZW mając konkurencję zacznie podnosić standardy- a ma lepsze zasoby niż konkurencja i nic z tym nie robi by być konkurencyjnym. Obczaj w regionalnym zarządzie wód na co kończy się dzierżawa lub jest do wydzierżawienia nawet jak to na terenie innego okręgu PZW. Może to sprawi że wędkarze PZW zaczną działać by było tak jak powinno a nie że płacą haracz dla PZW i mają to co mają. Ty im dajesz alternatywę jak PZW mówi wędkarzom nie podoba się to wyp.... . Trzymam kciuki za wadze stowarzyszenie!
No cóż, prawo jest prawem.
Jeśli to wody gminne to publiczne i nie są w Obwodzie Rybackim.
Jeśli publiczne to nie wolno ich grodzić i każdy obywatel ma tam prawo przebywać (cudzoziemiec też) i robić na co pozwala mu prawo a także między innymi uprawiać Amatorski Połów Ryb bez żadnego zezwolenia posiadając tylko kartę wędkarską..
Czy nadają się do użytkowania publicznego to trzeba zostawić obywatelom (może da się tam puszczać kaczki, lub papierowe stateczki dla zabawy).
Najprostrzym rozwiązaniem jest odkupienie tych stawów od Gminy.
U mnie było sporo wód Gminnych i chyba wszystkie zostały sprzedane.
Gmina ma obowiązek dbania o te wody, a nie ma prawa w jakikolwiek sposób pozyskać z tych wód pieniędzy. Na dbanie o te wody musi przeznaczyć pieniądze z podatków.
I to jest zrozumiałe, Gmina nie jest od prowadzenia biznesu....
Kolego "przemslot" - co to jest obręb rybacki ?
Jeśli to wody gminne to tak PZW łamało prawo, ale to nic dziwnego łamie go w wielu innych przypadkach.
Â
Jak to są wody (zbiorniki ) przepływowe to chyba nie mogą być własnością gminy a Skarbu Państwa tym samym należą lub stanowią samoistnie obwód rybacki?
Czyli uprawniony do rybactwa może sprzedawać zezwolenia?
JKarp
Woda może być Gminy (wtedy to woda publiczna stojąca) lub być w obwodzie rybackim (wtedy należy do Skarbu Państwa - woda publiczna płynąca).
Jeśli należy do Skarbu Państwa to nie należy do Gminy.
Może być tylko jeden właściciel wody.
Domniemam, że jeśli umowa została zawarta z Gminą to jest to woda Gminy. (została zaliczona do wód stojących - czy jest to błąd czy nie w tym rozważaniu nie jest to ważne - jeśli błąd i jest to woda płynąca to odpowiednie instytucje powinny to wyprostować)
Gmina nie posiada prawnych upoważnień do wydawania czy też pobierania opłat za wydanie zezwolenia na publicznych wodach stojący (nikt takich upoważnień nie ma, natomiast każdy obywatel ma ustawowe uprawnienia na uprawianie Amatorskiego Połowu Ryb na tych wodach.
Wszyscy co dzierżawią takie wody i pobierają opłaty za Amatorski Połów Ryb robią to nielegalnie.
Nawet jeśli robi to właściciel tych wód.
Wbrew pozorom, kiedyś jak tą sprawą się zajmowałem takich wód było sporo, teraz jest bardzo mało, większość takich wód zostało wykupionych przez osoby fizyczne lub stowarzyszenia czy też podmioty prawne.
Taka woda przestaje być publiczna i właściciel sam ustala co można co nie.
Kolego JKarp, uprawniony do rybactwa może sprzedawać zezwolenia w obwodzie rybackim i tylko tam...
Jeśli Gmina jest właścicielem i nawet jakby była uprawnionym do rybactwa (ja dalej twierdzę, iż uprawniony do rybactwa jest tylko w obwodzie rybackim) to nie może sprzedawać żadnych zezwoleń.
(Po moich interwencjach wiele jednostek Samorządu Terytorialnego zrezygnowały z tego typu nielegalnego procederu)
I jeszcze uwaga, wiele podmiotów nagminnie łamie prawa obywateli odnośnie Amatorskiego Połowu Ryb, ale póki to obywatele akceptują to nic się nie zmieni.
Na wszystkie napisane zdania mogę podać odpowiednie zapisy prawa.
Â
No OK, wszystko rozumiem.
Tylko pytanie brzmi - czy gmina może być właścicielem wód płynących a w tym wypadku przepływowych? Z tego co piszą w ustawach to Skarb Państawa czyli teraz Wody Polskie jest właścicielem.
JKarp
nie bierze sie pod uwage że wiekszosc tych wod to sa zbiorniki sztuczne wytworzone przez czlowieka, właścicielami gruntu są gminy, potem pojawiaja sie na tych gruntach zbiorniki, więc taka woda nie może być więc własnościa skarbu panstwa, w przepisach o obrebach hodowlanych jest napisane ze w przypadku gdy zbiorniki są sztuczne to własciciel gruntu na ktorym znajduje się woda może wystąpić do wojewody o utworzenie obrębu, występujacy jest uprawniony do rybactwa a jego uprawnienie wynika z prawa własnosci gruntu, więc uważam że przyjecie założenia iż gmina nie jest uprawniona do rybactwa jest zgoła nieprawdziwe
Ok. Ale nie zmienia to faktu, iż zezwolenie na Amatorski Połów Ryb obowiązuje tylko w obwodach rybackich.
Nie wiem jak jest w obrębach hodowlanych ? Nie wydaje się, iż Gmina może wystąpić o utworzenie takiego obrębu. Gmina może tylko to na co ma upoważnienia w ustawach.
Gmina nawet jakby była uprawnionym do rybactwa to i tak tego rybactwa nie może dokonywać.
Nie takie mają zadania jednostki samorządu terytorialnego.
Wydaje się, iż obręby hodowlane są możliwe na wodach publicznych tylko na wodach płynących.
Na wodach stojących obręby hodowlane prawdopodobnie będą na wodach stojących niepublicznych.
Czy Gmina może być właścicielem wód płynących (nie wiem co znaczy wody przepływowe) -?
Legalnie nie może. Mogą istnieć błędnie zakwalifikowane wody. Woda płynąca jest zakwalifikowana jako stojąca. To jedyny możliwy prawnie przypadek.
wyglada na to ze nie tylko na wodach płynacych i nie tylko w ramach obwodów rybackich, i wygląda również na to że uprawnienie do rybactwa wynika jednoznacznie z prawa własności gruntu
http://bip.umwd.dolnyslask.pl/dokument.php?iddok=8250&str=38
więc dla mnie jednoznaczne jest ze w przypadku nabycia jakiejś formy własnosci gruntu na ktorym znajduje się zbiornik wodny uzyskujemy uprawnienia do rybactwa, wynika to bezposrednio z tych zapisów o obrebach hodowlanych, no bo przyjmuję że ta interpretacja jest tożsama w każdym przypadku.
Jeśli jest tak jak powyżej, to nie posiadajac mozliwosci do rybactwa ( wynikających z zadań samorządu) a będac uprawnionym do rybactwa, czy gmina w momencie przekazania gruntu z wodą nie przekazuje również swoich uprawnień do rybactwa?
Jest to w każdym razie bardzo zagmatwane
Zawsze twierdziłem ,iż pogrubiony tekst odnosi się tylko Art. 4.2 a nie do całego art. 4.
I ma to sens.
Jakie rybactwo można uprawiać na małym stawie ? Rybactwo to gałąź gospodarki ....
Po co wprowadzać termin"uprawniony do rybactwa" jak każdy właściciel wody nim jest ?
Bezsens.
Nie rozumiem co ma wynikać z zapisów o obrębach hodowlanych ?
Art. 13. 1. W miejscach szczególnie przydatnych do prowadzenia chowu lub hodowli ryb mogą być ustanawiane obręby hodowlane, w ramach obwodu rybackiego lub poza nim. 2. Wstęp do obrębu hodowlanego wymaga uzgodnienia z uprawnionym do rybactwa. 3. W obrębie hodowlanym nie obowiązują uprawnionego do rybactwa zakazy, o których mowa w art. 8 ust. 1 pkt 2–7 i ust. 2, oraz nakaz określony w art. 20 ust. 2. 4. Obręb hodowlany nie może być ustanowiony w przyujściowych odcinkach cieków wpadających do morza.
Nawet jeśli większość uważa, iż nabycie praw uprawnionego do rybactwa (poza obwodem rybackim) związane jest z własnością, to Gmina może być uprawnonym do rybactwa, natomiast żadna umowa (oprócz sprzedaży) nie przenosi własności więc Gmina nie może przenieść praw uprawnionego do rybactwa na nikogo.
witam kolegów
Sprawa jest nastepująca, dwa stawy są własnością gminy, gmina dzierżawiła stawy dla pzw, jednak po minieciu okresu dzierzawy nie przedłużyła i dzierżawcą jestem ja(jako stowarzyszenie). W umowie dzierzawy stowarzyszenie jest wymienione jako uprawnione do rybactwa i prowadzenia gospodarki rybackiej.Teren stawów jest ogrodzony i zamykany, zbiorniki posiadają regulamin w którym określilismy sobie wymiary górne,dolne itp. Do wedkowania wydajemy specjalne zezwolenie.Na terenie działa równiez społeczna straż rybacka powołana na wniosek okręgu pzw, która w regulaminie ma miedzy innymi zapisy że straznikiem moze byc jedynie posiadający legitymacje pzw z aktualnymi opłatami(sic!) i teraz nastepujace pytania
1. Jestem prawie pewny że psr może wejsc na teren stawów i dokonać kontroli, ale wole potwierdzic, więc może?
2. Czy ssr ma takie samo prawo? dodam że zdarzyło się już że skakali przez płot mimo że brama była zamkniętą na kłódke, nie ukrywam że mierzi mnie to strasznie
3 Jakie dokumenty ma prawo kontriolowac ssr/psr, czy oprócz karty wędkarskiej moze kontrolowac wydawane przez nas zezwolenia, a takze np ryby w siatce?
4.Czy jako uprawniony do rybactwa moge wydać zezwolenie osobie nie posiadajacej karty wedkarskiej? jesli tak to co w przypadku kontroli ?
pozdrawiam
Woda jest gminna czyli PSR może wejść jak też SSR. Może też wejść Straż Miejska i Policja. No z tym skakaniem przez płot to trochę dziwne.
PSR i SSR ma prawo kontrolować dokumenty uprawniające do połowu ryb czyli zezwolenia wasze również. PSR ponad to może korzystać ze swoich uprawnień zapisanych w Ustawie czyli - może kontrolować torby, samochody itd. SSR może tylko poprosić żeby wędkarz pokazał ryby w siatce.
Dokumentem upraniającym do połowu ryb wędką i kuszą jest karta wędkarska i zezwolenie od uprawnionego do rybactwa. Nie możesz więc wydać zezwolenia osobie nie posiadającej karty wędkarskiej.
JKarp
a czy to jest normalne że w regulaminie straż badz co badz powiatowej sa zapisy o wymogu posiadania opłat pzw? bo doszlo teraz do kuriozalnej sytuacji że jako uprawniony do rybactwa nie moge wystapic do starostwa o utworzenie ssr bo taka ssr już na terenie powiatu działa, komendant powiatowy jest z nadania okręgu, członkowie stowarzyszenia nie mogą być straznikami ssr bo nie mają opłat pzw, a sama ssr jest używana jako bat, bo teraz stowarzyszenie jest wrogiem publicznym numer 1 w stosunku do pzw
Każdy uprawniony do rybactwa może wystąpić o utworzenie SSR - niech sobie urzędnicy doczytają. Strażnikiem SSR nie musi być wędkarz a już na pewno nie musi mieć opłat PZW. Jednak jest jeden myk - jeśli przdstawiono staroście regulamin SSR z takim zapisem a on podpisał to taki regulamin obowiązuje ale dla danej straży SSR. Wy możecie przedstawić zupełnie inny regulamin bez tego moim zdaniem głupiego zapisu.
USTAWA z dnia 18 kwietnia 1985 r. o rybactwie śródlądowym
Art. 24. 1. Rada powiatu, na wniosek starosty, może utworzyć Społeczną Straż Rybacką albo wyrazić zgodę na utworzenie Społecznej Straży Rybackiej przez zainteresowane organizacje społeczne lub uprawnionych do rybactwa. 1a. Regulamin Społecznej Staży Rybackiej uchwala rada powiatu. 2. Zadaniem Społecznej Straży Rybackiej jest współdziałanie z Państwową Strażą Rybacką w zakresie kontroli przestrzegania ustawy oraz przepisów wydanych na jej podstawie. 3. Nadzór specjalistyczny nad Społeczną Strażą Rybacką sprawuje wojewoda poprzez komendanta wojewódzkiego Państwowej Straży Rybackiej. 4. Strażnikiem Społecznej Straży Rybackiej może być osoba posiadająca kwalifikacje strażnika Państwowej Straży Rybackiej. 5. Minister właściwy do spraw rybołówstwa, w porozumieniu z ministrem właściwym do spraw administracji publicznej, w drodze rozporządzenia, określa: 1) zasady sprawowania nadzoru, o którym mowa w ust. 3; 2) ramowy regulamin Społecznej Straży Rybackiej, określający szczegółową organizację i sposób działania tej straży.
Zwróć uwagę, że ustawa mówi o "upranionych do rybactwa" czyli PZW jako jeden a Stowarzyszenie jako drugi. Dość często jest tak, że pomimo utworzenia SSR powstaje jakaś lokalna grupa SSR działająca w szcególności na terenie jednego zbiornika ( tu będą dwa stawy ). Idąc tokiem rozumowania urzędników to np na terenie mojego miasta nie można by było powołać innych SSR skoro już jedno jest a powstały SSR działający przy danych kołach. U Ciebie też należy powołać SSR przy Stowarzyszeniu. Oni tylko mają klepnąć uchwałę o powoałniu SSR i przytgotować legitymacje i odznaki.
JKarp
dziekuje serdecznie
a teraz w jaki sposób uchronić sie przed "nękaniem" straży utworzonej przez pzw, bo wejść mają prawo, czy karać za łamanie naszego wewnetrznego regulaminu łowiska też mają prawo? bo dochodzi do sytuacji gdzie w czasie kontroli jest wyszukiwana każda pierdoła byleby ukarać, wspomniane już przeze mnie skakanie przez płot, mierzenie ryby co do milimetra,gdzie my jako członkowie stowarzyszenia jestesmy przeciwni "opresyjności" i bardziej widzimy ssr jako przyjaciela dla wędkarza z charakterem prewencyjno informacyjnym, wolałbym rozwiazac ten problem już teraz póki mamy bardzo mało wody, szykują nam sie kolejne zbiorniki bo nie ukrywam że gminy są niezadowolone z tego co i jak robi pzw,
Witam , sam jestem członkiem stowarzyszenia wędkarskiego , nasze stawy dzierżawimy od lasów państwowych na terenie których znajdują się nasze stawy , by otrzymać zezwolenie na połów u nas nie jest wymagana karta wędkarska i żadem inny dokument wiążący się z pzw , wydaje się zezwolenie na podstawie dowodu osobistego , każdy członek otrzymuje wraz z uprawnieniami na polów druk regulaminu obowiązującego u nas , a jest on całkiem odmienny od rapr , powiedział bym mocno zaostrzony w stosunku do rapr , mamy swoich kontrolujących ale i każdy z nas ma prawo kontroli , zwłaszcza w szczególnych przypadkach , widząc pogwałcenie obowiązującego regulaminu , mamy prawo a nawet obowiązek interweniować , sami z własnych piniędzy zrybiamy , nikt w żaden sposób nie partycypuje w kosztach utrzymania stawów , prawo kontroli ma tagże psr , policja , straż miejska , strażnicy leśni , służby ochrony przyrody , jeśli chodzi o ssr to nie słyszałem by kiedykolwiek dokonywały kontroli naszych członków, pozdrawiam..
SSR i PSR mają działać w ramach Ustawy o rybactwie "USTAWA z dnia 18 kwietnia 1985 r. o rybactwie śródlądowym" i tylko na tej podstawie mogą karać ale gdyby jednak.... To w taryfikatorze mandatów jest punkt mówiący o tym, że wędkarz ma przestrzegać regulaminu łowiska
http://www.pzw.org.pl/pliki/prezentacje/3035/cms/szablony/9802/pliki/taryfikator.pdf
"Art.27a ust.1 pkt.2b - Brak zezwolenia (art7 ust.2a) lub wbrew zezwoleniu 200 zł i więcej"
Znaczy to, że kto nie ma zezwolenia lub je łamie załapuje 200 zł lub więcej. Czyli jeśli łamie regulamin łowiska załapuje 200 zł lub więcej. Tylko pytanie - czy regulamin łowiska nie jest sprzeczny z Ustawą ?
JKarp
Witam , sam jestem członkiem stowarzyszenia wędkarskiego , nasze stawy dzierżawimy od lasów państwowych na terenie których znajdują się nasze stawy , by otrzymać zezwolenie na połów u nas nie jest wymagana karta wędkarska i żadem inny dokument wiążący się z pzw , wydaje się zezwolenie na podstawie dowodu osobistego , każdy członek otrzymuje wraz z uprawnieniami na polów druk regulaminu obowiązującego u nas , a jest on całkiem odmienny od rapr , powiedział bym mocno zaostrzony w stosunku do rapr , mamy swoich kontrolujących ale i każdy z nas ma prawo kontroli , zwłaszcza w szczególnych przypadkach , widząc pogwałcenie obowiązującego regulaminu , mamy prawo a nawet obowiązek interweniować , sami z własnych piniędzy zrybiamy , nikt w żaden sposób nie partycypuje w kosztach utrzymania stawów , prawo kontroli ma tagże psr , policja , straż miejska , strażnicy leśni , służby ochrony przyrody , jeśli chodzi o ssr to nie słyszałem by kiedykolwiek dokonywały kontroli naszych członków, pozdrawiam..
Karta wędkarska nie jest dokumnetem PZW. Zapewniam Cię, że PSR "nagrodzi" wszystkich którzy jej nie będą mieli o ile odwiedzi wodę.
JKarp
nie jest sprzeczny na pewno ale jest też troche bardziej restrykcyjny, tj mamy wymiary górne i dolne, także na gatunki nie objete nimi w ustawie, przy czym tak jak mówie, jesteśmy przeciwni "opresywnej" formie kontroli i karania za byle co, tym bardziej że kazdy z członków dba o stawy jak tylko może
Restrykcyjny nie przeszkadza.
JKarp
JKarp karta wedkarska wydawana jest przez urząd miejski (ochrona środowiska) po zdaniu egzaminu właśnie z RAPR , który u nas nie obowiazuje , mamy swój regulamin i ten jest dla nas wiążący a PSR kontroluje w naszym przypadku stosowne zezwolenie {ze zdjęciem) rejestr połowu może też zaządać okazania dowodu osobistego w celu poruwnania danych , piszę jak jest u nas a wszystko jest zgodne z literą prawa o stowarzyszeniach. Większość z nas ma kartę wedkarską (obecni i byli członkowie ) ale jak napisałem nie jest wymagana pozdrawiam.
JKarp karta wedkarska wydawana jest przez urząd miejski (ochrona środowiska) po zdaniu egzaminu właśnie z RAPR , który u nas nie obowiazuje , mamy swój regulamin i ten jest dla nas wiążący a PSR kontroluje w naszym przypadku stosowne zezwolenie {ze zdjęciem) rejestr połowu może też zaządać okazania dowodu osobistego w celu poruwnania danych , piszę jak jest u nas a wszystko jest zgodne z literą prawa o stowarzyszeniach. Większość z nas ma kartę wedkarską (obecni i byli członkowie ) ale jak napisałem nie jest wymagana pozdrawiam.
Â
Nie z RAPR a ustawy ;-) Zmieniły się przepisy.
JKarp
Uprawnienia społęcznej straży i państwoej są róźne- sięgnij do ustawy o rubactwie.
1. PSR może wejść jeśli uważa że popełniane jest tam przestępstwo. Tak samo jak policja gdy uzna żę wrzucacie do stawów ciała działączy PZW którzy giną w niewyjaśnionych okolicznościach. Do tego 1000 innych instytucji które na podstawie jakiejś ustawy mają do czegoś prawo w kwestii wody.
2. czy dzierżawisz stawy z terenem obok czy tylko prawa do rybactwa a teren jest ogólnie dostępny? Jeśli jest ogólnie dostępny to każdy może tam wejść, jeśli dzierżawicie z terenem to masz prawo powiedzieć każdej postronnej osobie w tym SSR żeby wyp .... że wypraszasz ich i mają tu nie przychodzić chyba żę kupią licencję to zapraszasz na ryby. Jeśli macie tą dzierżawę jako stowarzyszenie to w staucie sobie napiszcie kto ma prawo reprezentować stowarzyszenie w kwestii kontrolowania, a wszystkie nieprawidłowości zgłąszajcie na policję "bo kradną ryby".
3. o tym mowa w ustawie o rybactwie- ssr będzie mogło jak podpiszecie z nimi umowę i dace im przyzwolenie. Ale jeśli jest konflikt z nimi to lepiej ich unikać bo wędkarzy przegonią doczepiając się o byle pierdoły.
4. Kolejne pytanie na które znajdziesz odpowiedź w ustawie.
Starosta powołuje SSR np dla PZW- ale daje im wyłącznie uprawnienia do kontroli wód PZW a wasz staw nie jest PZW. Problem jest taki żę ludzie mają wybór i boją się że konkurencja dla PZW zabierze im wędkarzy zamiast robić tak by ich wody były bardziej atrakcyjne. Konflikt podpowiada mi żę był jakiś bunt na to co robi PZW i tak powstało wasze stowarzyszenie- bardzo dobrze! W ten sposób możę pomożecie kolegom z PZW.
PZW nie ma już nic do tej wody- jest wasza! nie trzeba więc być członkiem PZW by u was łowić! Członkowie PZW mogą być też członkami waszego stowarzuszenia i nie muszą się z tego spowiadać w PZW (bo nie jesteście innym kołem PZW tylko stowarzyszeniem niezależnym od PZW ;) )
Polecam udać się do prawnika a nie pytać o takie rzeczy na forum. On obejrzy dokumenty i wszystko wyjaśni zachowując poufność gdzie nie będziesz musiał na forum zdradzać szczegółów umowy najmu stawów by dostać odpowiedź. Najlepiej znajdź prawnika wędkarza by był w temacie i możę za pozwolenie zejdzie z ceny porady ;)
Każdy kij ma 2 końce: jeśli okaże się że aby u was łowić należy mieć kartę wędkarską ... to piszcie pismo do starosty że w zwięzku z tym żę trzeba kartę do zakupy zezwolenia to prosicie o zgodę na przeprowadzanie egzaminów na kartę wędkarską. W sumie teraz możęcie o to wystąpić- i starosta da zgodę albo się okarze żę nie trzeba mieć karty i uzasadni odmowę gdzie na piśmie będzie żę nie trzeba zgody. Ewentualnie w statucie żę trzeba i wtedy powinniście dostać zgodę na przeprowadzanie egzaminów.
Wtedy róbcie bezpłątne egzaminy dla kupujących licencję i za pół ceny dla tych co chcą zdać egzamin a nie chcą licencji (byle taniej od PZW)- kartę wydaję starosta (i pobiera za wydawanie opłątę) więc nawet PZW ma psi obowiązek ją akceptować. Udostępnijcie wtedy pytania egzaminacyjne czego PZW nie robi tak by każdy mógł się przygotować (w PZW często się załątwia kartę za flaszkę a egzamin to czasami kpina)... Z zakupem licencji przeprowadzajcie bezpłątny egzamin na kartę... czyli klient dostaje licencję i kwit że zdał egzamin więc w kilka dni dostanie kartę.
Jak w waszym lokalnym PZW nikt nie będzie zdawał na kartę tylko u was to PZW zamilknie co możecie a czego nie!
Kolejny przykłąd gdzie prawnik mógłby pomóc (i jeszcze wasz regulamin łowiska sprawdzić czy jest zgodny z ustawą! bo widzę żę nie macie pojęcia w co się wpakowaliście)
Powodzenia :)
dzierzawie razem z terenem, umowa dzierzawy jest na cała dzialke, a teren przylegly do stawów jest ogrodzony i zamykany na kłódkę, powtarzam ze regulamin jest zgodny z ustawą i jest bardziej restrykcyjny, przepisy znam dosc dobrze i wiem w co sie wpakowalem, wszystkie szczeble w kole pzw też przeszedlem do wiceprezesa zarzadu koła włącznie, z czego sie ciesze bo syf poznalem dogłebnie co pozwolilo mi na rezygnacje z tego obornika :) a pytam bo zawsze warto wysłuchac opinii madrzejszych :) dodam jeszcze że starosta dla ssr powolanej na wniosek pzw dal uprawnienia kontroli wód pzw i skarbu panstwa
Uprawnienia społęcznej straży i państwoej są róźne- sięgnij do ustawy o rubactwie.Â
1. PSR może wejść jeśli uważa że popełniane jest tam przestępstwo. Tak samo jak policja gdy uzna żę wrzucacie do stawów ciała działączy PZW którzy giną w niewyjaśnionych okolicznościach. Do tego 1000 innych instytucji które na podstawie jakiejś ustawy mają do czegoś prawo w kwestii wody.
2. czy dzierżawisz stawy z terenem obok czy tylko prawa do rybactwa a teren jest ogólnie dostępny? Jeśli jest ogólnie dostępny to każdy może tam wejść, jeśli dzierżawicie z terenem to masz prawo powiedzieć każdej postronnej osobie w tym SSR żeby wyp .... że wypraszasz ich i mają tu nie przychodzić chyba żę kupią licencję to zapraszasz na ryby. Jeśli macie tą dzierżawę jako stowarzyszenie to w staucie sobie napiszcie kto ma prawo reprezentować stowarzyszenie w kwestii kontrolowania, a wszystkie nieprawidłowości zgłąszajcie na policję "bo kradną ryby".
3. o tym mowa w ustawie o rybactwie- ssr będzie mogło jak podpiszecie z nimi umowę i dace im przyzwolenie. Ale jeśli jest konflikt z nimi to lepiej ich unikać bo wędkarzy przegonią doczepiając się o byle pierdoły.
4. Kolejne pytanie na które znajdziesz odpowiedź w ustawie.
Starosta powołuje SSR np dla PZW- ale daje im wyłącznie uprawnienia do kontroli wód PZW a wasz staw nie jest PZW. Problem jest taki żę ludzie mają wybór i boją się że konkurencja dla PZW zabierze im wędkarzy zamiast robić tak by ich wody były bardziej atrakcyjne. Konflikt podpowiada mi żę był jakiś bunt na to co robi PZW i tak powstało wasze stowarzyszenie- bardzo dobrze! W ten sposób możę pomożecie kolegom z PZW.
PZW nie ma już nic do tej wody- jest wasza! nie trzeba więc być członkiem PZW by u was łowić! Członkowie PZW mogą być też członkami waszego stowarzuszenia i nie muszą się z tego spowiadać w PZW (bo nie jesteście innym kołem PZW tylko stowarzyszeniem niezależnym od PZW ;) )
Polecam udać się do prawnika a nie pytać o takie rzeczy na forum. On obejrzy dokumenty i wszystko wyjaśni zachowując poufność gdzie nie będziesz musiał na forum zdradzać szczegółów umowy najmu stawów by dostać odpowiedź. Najlepiej znajdź prawnika wędkarza by był w temacie i możę za pozwolenie zejdzie z ceny porady ;)
Namieszałeś Kolego niemożebnie....
Teren jest gminy a umowa użytkowania nie przenosi praw właśności. To, że jest ogrodzone nie znaczy nic. Na teren gminny każdy organ ma prawo wejść nie pyatając o zgodę. Nawet zwykły Kowalski ma prawo tam wejść bo nie jest teren prywatny.
Starosta powołuje SSR "na wniosek uprawnionych do rybactwa" czyli na wniosek tego Stowrzyszenia żadnej łaski nie robi. Powłują soją SSR i tyle. Ustalaja regulamin i tyle.
Tu nie jest potrzebny żaden prawnik - tylko ktoś kto potrafi się połować na zapiusy z Ustawy o powoływaniu SSR.
JKarp
Każdy kij ma 2 końce: jeśli okaże się że aby u was łowić należy mieć kartę wędkarską ... to piszcie pismo do starosty że w zwięzku z tym żę trzeba kartę do zakupy zezwolenia to prosicie o zgodę na przeprowadzanie egzaminów na kartę wędkarską. W sumie teraz możęcie o to wystąpić- i starosta da zgodę albo się okarze żę nie trzeba mieć karty i uzasadni odmowę gdzie na piśmie będzie żę nie trzeba zgody. Ewentualnie w statucie żę trzeba i wtedy powinniście dostać zgodę na przeprowadzanie egzaminów.
Wtedy róbcie bezpłątne egzaminy dla kupujących licencję i za pół ceny dla tych co chcą zdać egzamin a nie chcą licencji (byle taniej od PZW)- kartę wydaję starosta (i pobiera za wydawanie opłątę) więc nawet PZW ma psi obowiązek ją akceptować. Udostępnijcie wtedy pytania egzaminacyjne czego PZW nie robi tak by każdy mógł się przygotować (w PZW często się załątwia kartę za flaszkę a egzamin to czasami kpina)... Z zakupem licencji przeprowadzajcie bezpłątny egzamin na kartę... czyli klient dostaje licencję i kwit że zdał egzamin więc w kilka dni dostanie kartę.Â
Jak w waszym lokalnym PZW nikt nie będzie zdawał na kartę tylko u was to PZW zamilknie co możecie a czego nie!
Kolejny przykłąd gdzie prawnik mógłby pomóc (i jeszcze wasz regulamin łowiska sprawdzić czy jest zgodny z ustawą! bo widzę żę nie macie pojęcia w co się wpakowaliście)
Powodzenia :)
Odnośnie karty - Ustawa mówi kto może takie egzaminy prowadzić itd itp i określa ile osób minimum musi liczyć dana organizacja żeby móc je prowadzić. Wprowadzasz w błąd pisząc takie rzeczy. Pomijam fakt, że dokumentem uprawniającym do połowu ryb wędką jest włąśnie karta wędkarska.
PZW owszem udostępnia pytania na egzamin.
JKarp
do przeprowadznaia egzaminow organizacja musi mieć 200 członków wtedy można wystapic do starosty z wnioskiem o powolanie komisji, jak podrosniemy to na pewno z takim wnioskiem wystąpimy, póki co chce uregulować wszystkie kwestie sporne i wątpliwości jakie zglaszają członkowie
do przeprowadznaia egzaminow organizacja musi mieć 200 członków wtedy można wystapic do starosty z wnioskiem o powolanie komisji, jak podrosniemy to na pewno z takim wnioskiem wystąpimy, póki co chce uregulować wszystkie kwestie sporne i wątpliwości jakie zglaszają członkowie No własnie o tym mówiłem. Wpisy typu "wsytąpcie do starosty i temu podobne " mają się nijak jeśli jest mniej niż 200 członków.
JKarp
JKarp ja także byłem działaczem w PZW , jestem tu na forum od lat , wiem że i ty jesteś działaczem PZW , dlatego bronisz swojej wersji , z całym szacunkiem dla Ciebie , jednak nie poprę twojej wersji bo tak jak ja tak i wielu zrezygnowało z przynależności do PZW i uciekło do stowarzyszeń wędkarskich , PZW traci członków na rzecz SW , zadaj sobie za tem pytanie , dlaczego tak się dzieje? to proste , wprowadźcie w PZW takie regulaminy jak u nas na stowarzyszeniach , tego PZW nie zrobi bo conajmniej połowę członków stracą ( mięsiarzy) a z nimi odejdą pieniądze a do tego PZW nie dopuści , więc nadal będą odławiać (wiadrami) rybę , oblegać brzegi jezior od wiosny do jesieni nie dopuszczając innych wędkarzy , kolesiostwo nad wodami PZW kwitnie , byłem członkiem PZW przez 37 lat i zapewniam że kiedyś było inaczej a nasze wody były pełne ryb , jak jest w stowarzyszeniach ? ano jadę na ryby , stawy są ich pełne , mozna złowić 2 , 3 lub 16 kg rybę , a płacimy składkę o 100 zł większą niż na PZW , zaś zdrowy regulamin i zasady połowu sprawiają że tych ryb nie zabraknie , tego wam życzę na PZW , tylko czy to da się tam zrobić?.
No własnie o tym mówiłem. Wpisy typu "wsytąpcie do starosty i temu podobne " mają się nijak jeśli jest mniej niż 200 członków.
200 osób to aż tak dużo? Kto powiedział że członkostwo w stowarzyszeniu nie możę być dożywotnie lub do rezygnacji członka? To nie PZW gdzie trzeba opłącić kolejną skłądkę przed końcem kwietnia żeby nie wylecieć.
Komisja może działać nawet codziennie jeśli tak sobie postanowi i będą chętni.
Jeśli ludzie mający pomysł na to stowarzyszenie mieli na tyle wejść żeby odebrać wodę PZW to możę uda się im znaleźć jeszcze sponsorów którzy ich wodę będą zarybiać ... i chroń Boże ich wodę od chołoty której PZW daje pozwolenia a to zwykli kłusole czekający aż SSR się zawinie by kraść ryby!
Z dzierżawą jesteś pewien co mówisz? Czyli jak dzierżawisz działkę od miasta i postawisz na niej dom to mam prawo wejść sobie do Twojego ogródka i piknik w nim zrobić albo zadzwonić po policję że pijesz alkohol w miejscu publicznym gdy sobie zrobisz grilla w ogródku?
Nie czytałem całego wątku bom leniwy więc od razu walę do rzeczy.
W skrócie,po chłopsku:
Na twój teren może wejść kiedy chce i jak chce tylko policja,straż,psr,nawet przez płot jak im się chce.
Ssr-nie może zrobić NIC,każde wejście przez ogrodzenie jest nielegalne .
Jeżeli sobie zażyczysz to nie mogą tego zrobić równierż wtedy kiedy brama świeci otworem-chyba że z policjantem.
Ponadto strażnik ssr nie może sam podjąć kontroli,nie może zajrzeć ci w siatkę,nie może przetrzepać plecaka,nie może wlepić mandatu -w zasadzie to może tylko dąć w gwizdek i dzwonić na policję-- a to może każdy obywatel.
Zakładam że umowa stowarzyszeniowa ma zapis o utworzeniu własnej ssr w obrębie łowiska.
Szkoda że SSR jest tak uboga w możliwości gdyż stanowi trzon ochrony na naszych wodach,tym ludziom nikt za to nie płaci aby ganiali w wolnym czasie nad wodami.
Dostajesz tylko zwrot kosztów paliwa,przechodni śmieszny mundur,jakieś zniżki--podsumowując jednak ilość wydreptanych godzin -o kant dupy to potłuc.
 PS-dzierżawiąc wodę jesteś jej całkowitym panem i władcą,pzw może ci skoczyć. Od kontroli praworządności na takich terenach jest właśnie psr. Do każdej próby wejścia chłopaków z ssr pzw wzywaj policję o nielegalne wtargnięcie,na samą zapowiedż tego spieprzą jak zające. Jestem strażnikiem ssr stąd wiedza.
Aha...co do straży miejskiej
Otwórzcie sobie własne karty wędkarskie i znajdzcie zapis--"służby uprawnione do kontroli"-miejskich tam nie ma.
Zeszłej zimy przez 10 minut bluzgałem patrol sm który na mnie naskoczył w miejskim parku bo łowiłem na rzece dzierżawionej przez prywatny podmiot.
Nic do nich nie mam-gdy grzecznie spytają o kwity,gdy z uśmiechem to spoko,można dać dla zasady ,ale gdy z ryjem i agresją podejdą do rzeczy-gnać leśnych dziadów w najgorszy sposób-to nielegalna kontrola do której można wezwać policję.
Luxxxis nie do końca nic nie może. Co może jest zapisane w ustawie- może wylegtymować wędkarza i poprosić o okazanie ryby albo o pozwolenie do zaglądnięcia do siatki- jeśli takowego nie uzyska a w pozwoleniu wędkarza jest napisane że ma obowiązek okazania ryb ... to:
1. trafił na idiotę cwaniaka który zamiast pokazać ryby i dać SSR kontrolować innych marnuje jej czas (np na przyjazd policji bo SSR ma uzasadnione podejrzenie że ktoś przetrzymuje ryby wbrew ustawie, a uzasadnione bo "inni pokazują bez problemów jeśli nie mają nic do ukrycia").
2. trafili na kogoś kto ma w siatce coś czego mieć nie powinien. Telefon na policję i ... brak praw dużo nie da osobie łamiącej przepisy.
Więc to że SSR mało może zachowaj dla siebie i nie utweirdzaj kłusoli i łamiących przepisy że są bezkarni. Jak SSR czegoś nie może to w końcu trafi w czasie i miejscu gdzie może ... a wtedy konsekwencje będą inne niż jakby kogoś innego pierwszy raz trafili. Propozycja skierowania wniosku o mandat to jedna opcja i dobra wola kontrolującego... inna to skierowanie sprawy na drogę sądową i nękanie cwaniaka z całą surowością prawa.
SSR ma pilować wody PZW na których ja łowię, a nie wdawać się w konflikt PZW a nowy dzierżawca tego co kiedyś było PZW bo PZW nie potrafiło zrobić tak by to było nadal PZW i angażuje SSR w politykę a nie w kontrolę mienia PZW!
JKarp ja także byłem działaczem w PZW , jestem tu na forum od lat , wiem że i ty jesteś działaczem PZW , dlatego bronisz swojej wersji , z całym szacunkiem dla Ciebie , jednak nie poprę twojej wersji bo tak jak ja tak i wielu zrezygnowało z przynależności do PZW i uciekło do stowarzyszeń wędkarskich , PZW traci członków na rzecz SW , zadaj sobie za tem pytanie , dlaczego tak się dzieje? to proste , wprowadźcie w PZW takie regulaminy jak u nas na stowarzyszeniach , tego PZW nie zrobi bo conajmniej połowę członków stracą ( mięsiarzy) a z nimi odejdą pieniądze a do tego PZW nie dopuści , więc nadal będą odławiać (wiadrami) rybę , oblegać brzegi jezior od wiosny do jesieni nie dopuszczając innych wędkarzy , kolesiostwo nad wodami PZW kwitnie , byłem członkiem PZW przez 37 lat i zapewniam że kiedyś było inaczej a nasze wody były pełne ryb , jak jest w stowarzyszeniach ? ano jadę na ryby , stawy są ich pełne , mozna złowić 2 , 3 lub 16 kg rybę , a płacimy składkę o 100 zł większą niż na PZW , zaś zdrowy regulamin i zasady połowu sprawiają że tych ryb nie zabraknie , tego wam życzę na PZW , tylko czy to da się tam zrobić?.
Ja nie bronię stowarzyszeń i nie jestem w żadnej struktórze PZW. Nie namawiam do opuszcania PZW choć mając jakby obraz na kilka stowarzyszeń widzę jaka jest różnica choćby w zarybieniach.
Co do opłat w stoarzyszeniach - cena za roczne zezwolenie na żwirowni MTW ŻWIREK wynosi 140 zł. Więc ma się nijak do ponad 200 zł które ja płacę.
JKarp
No własnie o tym mówiłem. Wpisy typu "wsytąpcie do starosty i temu podobne " mają się nijak jeśli jest mniej niż 200 członków.
200 osób to aż tak dużo? Kto powiedział że członkostwo w stowarzyszeniu nie możę być dożywotnie Âlub do rezygnacji członka? To nie PZW gdzie trzeba opłącić kolejną skłądkę przed końcem kwietnia żeby nie wylecieć.Â
Komisja może działać nawet codziennie jeśli tak sobie postanowi i będą chętni.Â
Jeśli ludzie mający pomysł na to stowarzyszenie mieli na tyle wejść żeby odebrać wodę PZW to możę uda się im znaleźć jeszcze sponsorów którzy ich wodę będą zarybiać ... i chroń Boże ich wodę od chołoty której PZW daje pozwolenia a to zwykli kłusole czekający aż SSR się zawinie by kraść ryby!
Z dzierżawą jesteś pewien co mówisz? Czyli jak dzierżawisz działkę od miasta i postawisz na niej dom to mam prawo wejść sobie do Twojego ogródka i piknik w nim zrobić albo zadzwonić po policję że pijesz alkohol w miejscu publicznym gdy sobie zrobisz grilla w ogródku?
200 ludzi to wcale nie jest mało. Dlatego wiele kół nie może prowadzić egzaminów na kartę. Umowa o użytkowaniu a dzierżawieniu to dwie różne sprawy.
JKarp
"jednak po minieciu okresu dzierzawy nie przedłużyła i dzierżawcą jestem ja(jako stowarzyszenie)."
Napisał że dzierżawi a nie użytuje.
Jeśli to coś pomoże to ja chętnie zostanę honorowym członkiem tego stowarzyszenia bez roszczenie sobie praw jakie mają członkowie zwyczajni i już będzie potrzebne tylko 199 osób.
Ustawa mówi tylko o "użytkownikach rybackich" i w ten sposób na 99,9% jest to zapisane w umowie. Czyli na użytkowanie.
Jedno jest pewne - na dzierżawionym terenie od UM nikt nie dostanie pozwolenia na wybudowanie domu pownieważ wiąże się to potem z umowami na prąd, gaz i wodę gdzie żeby zawrzeć umowę musisz okazać się aktem notarialnym zakupu terenu, wpisem do ksiąg wieczystych itd ;-)
Żeby zrobić tam zakaz wstępu dla obcych jest tylko jedno wyjście - utworzyć tam obręb hodowlany. Wtedy nikt obcy bez zgody użytkownika rybackiego tam wejść nie może.
JKarp
POPLĄTANE Z POMIESZANYM.
Wody gminne to wody publiczne.
Na tych wodach obowiązuje tylko karta wędkarska, nie można sprzedawać jakichkolwiek zezwoleń - to łamanie prawa.
Dodatkowo taka woda nie może być grodzona. Każdy ma prawo korzystać z takiej wody (niekoniecznie do uprawiana Amatorskiego Połowu Ryb), ma prawo kąpać się, uprawiać sporty, pływać kajakiem, wypoczywać ....
Dzierżawa nie zmienia stosunków własnościowych, więc żadna umowa na te wody nie zmieni charakteru  wody,  zawsze będzie publiczna. (chyba, że umowa sprzedaży, ale wtedy przestanie być wodą gminną i publiczną).
Bez Karty Wędkarskiej może łowić Â cudzoziemiec lub osoba do 14 lat.
Na stojących wodach publicznych nikt nie ma prawa do zmieniania zasad Amatorskiego Połowu Ryb określonych w ustawach i rozporządzeniach państwa polskiego.
To nadużycie prawa.
Dzierżawą można przekazać prawa do których ma się ustawowe upoważnienia, Gminy nie posiadają prawa do prowadzenia gospodarki rybackiej na swoich wodach więc takich praw nikomu żadną umową nie mogą przekazać.
Na publicznych wodach stojących nie prowadzi się gospodarki rybackiej, prowadzi się ją tylko na wodach płynących w obwodach rybackich.
PSR ani SSR nie mają nic wspólnego z PZW. (SSR może być powoływane na czyjś wniosek np. PZW, ale po powołaniu ich zadaniem jest pilnowanie wód publicznych a nie wód PZW), jeśli jest inaczej to patologia prawna.
PSR i SSR w zakresie Amatorskiego Połowu Ryb  mają pilnować wód publicznych.
Chętnie poznam co to za Gmina, Stowarzyszenie i jakie to zbiorniki.
Â
Luxxxis nie do końca nic nie może. Co może jest zapisane w ustawie- może wylegtymować wędkarza i poprosić o okazanie ryby albo o pozwolenie do zaglądnięcia do siatki- jeśli takowego nie uzyska a w pozwoleniu wędkarza jest napisane że ma obowiązek okazania ryb ... to:
1. trafił na idiotę cwaniaka który zamiast pokazać ryby i dać SSR kontrolować innych marnuje jej czas (np na przyjazd policji bo SSR ma uzasadnione podejrzenie że ktoś przetrzymuje ryby wbrew ustawie, a uzasadnione bo "inni pokazują bez problemów jeśli nie mają nic do ukrycia").Â
2. trafili na kogoś kto ma w siatce coś czego mieć nie powinien. Telefon na policję i ... brak praw dużo nie da osobie łamiącej przepisy.
Gwoli ścisłości- poprosić o pokazanie ryb i zadzwonić na policję to ty też możesz bez orzełka na czapce i nie nazwałbym tego "uprawnieniami".
W tytule wątku zadano pytanie,ja odpowiadam łot co...Możecie toczyć "ustawowe" dysputy do końca świata i o 1 dzień dłużej lecz faktów nie zmienicie a ty właśnie uczysz księdza klepać pacierze.
Osa rządzi :) Jasno i przejrzyście.
POPLĄTANE Z POMIESZANYM.
Wody gminne to wody publiczne.
Na tych wodach obowiązuje tylko karta wędkarska, nie można sprzedawać jakichkolwiek zezwoleń - to łamanie prawa.
Dodatkowo taka woda nie może być grodzona. Każdy ma prawo korzystać z takiej wody (niekoniecznie do uprawiana Amatorskiego Połowu Ryb), ma prawo kąpać się, uprawiać sporty, pływać kajakiem, wypoczywać ....
Dzierżawa nie zmienia stosunków własnościowych, więc żadna umowa na te wody nie zmieni charakteru Âwody, Âzawsze będzie publiczna. (chyba, że umowa sprzedaży, ale wtedy przestanie być wodą gminną i publiczną).
Bez Karty Wędkarskiej może łowić Âcudzoziemiec lub osoba do 14 lat.
Na stojących wodach publicznych nikt nie ma prawa do zmieniania zasad Amatorskiego Połowu Ryb określonych w ustawach i rozporządzeniach państwa polskiego.
To nadużycie prawa.
Dzierżawą można przekazać prawa do których ma się ustawowe upoważnienia, Gminy nie posiadają prawa do prowadzenia gospodarki rybackiej na swoich wodach więc takich praw nikomu żadną umową nie mogą przekazać.
Na publicznych wodach stojących nie prowadzi się gospodarki rybackiej, prowadzi się ją tylko na wodach płynących w obwodach rybackich.
PSR ani SSR nie mają nic wspólnego z PZW. (SSR może być powoływane na czyjś wniosek np. PZW, ale po powołaniu ich zadaniem jest pilnowanie wód publicznych a nie wód PZW), jeśli jest inaczej to patologia prawna.
PSR i SSR w zakresie Amatorskiego Połowu Ryb Âmają pilnować wód publicznych.
Chętnie poznam co to za Gmina, Stowarzyszenie i jakie to zbiorniki.
Â
W sumie to ja się z tym zgadzam i czułem, że prędzej czy później się pojwisz i to napiszesz. Już nie raz były dyskusje o wodach gminnych. I zgadzam się, że tam opłat nie powinno być jednak ...No właśnie. Jest ktoś kto dba, zarybia, ma umowe na użytkowanie i jest użytkownikiem rybackim czyli zezwolenia może sprzedawać pod waeunkiem, że jest obwód rybacki. A obwód rybacki to woda mówiąc kolokwialnie płynąca w tym jeziora przepływowe. I jeśli są to zbiorniki przepływowe to chyba ma prawo sprzedwać zezwolenia. Ale znowu - jeśli są przepływowe to zarządzać nimi powinien Skarb Państwa ( teraz Wody Polskie ) a nie gmina - istne poplątanie z pomieszaniem.
JKarp
Luxxxis nie do końca nic nie może. Co może jest zapisane w ustawie- może wylegtymować wędkarza i poprosić o okazanie ryby albo o pozwolenie do zaglądnięcia do siatki- jeśli takowego nie uzyska a w pozwoleniu wędkarza jest napisane że ma obowiązek okazania ryb ... to:
1. trafił na idiotę cwaniaka który zamiast pokazać ryby i dać SSR kontrolować innych marnuje jej czas (np na przyjazd policji bo SSR ma uzasadnione podejrzenie że ktoś przetrzymuje ryby wbrew ustawie, a uzasadnione bo "inni pokazują bez problemów jeśli nie mają nic do ukrycia").ÂÂ
2. trafili na kogoś kto ma w siatce coś czego mieć nie powinien. Telefon na policję i ... brak praw dużo nie da osobie łamiącej przepisy.
Â
Gwoli ścisłości- poprosić o pokazanie ryb i zadzwonić na policję to ty też możesz bez orzełka na czapce i nie nazwałbym tego "uprawnieniami".
W tytule wątku zadano pytanie,ja odpowiadam łot co...Możecie toczyć "ustawowe" dysputy do końca świata i o 1 dzień dłużej lecz faktów nie zmienicie a ty właśnie uczysz księdza klepać pacierze. JKarp
zbiorniki sa przeplywowe i naleza do obrebu rybackiego, kiedyś byly to zbiorniki przemyslowe dla zakładow bawełnianych, zaklad przestał istnieć stawy zostały przejela je gmina wraz z terenem przyleglym, odgrodzone byly od zawsze bo to byl po prostu teren zakladu, nie nadają sie do niczego innego poza hodowlą ryb, o żadnych kąpielach nie ma mowy a na jakiekolwiek sporty są po prostu za małe, laczna powierzchnia to 0.8 ha :) wpłaty na zarybienia są dobrowolne i statutowo przekazywane w całości na zakup ryb, czyli rozumiem ze pzw nielegalnie pobierało opłaty za wedkowanie, nielegalnie wprowadzilo nakaz rejestracji ryb, a takze nielegalnie wprowadziło wymiary ochronne wyższe niż w rapr?
Gwoli ścisłości- poprosić o pokazanie ryb i zadzwonić na policję to ty też możesz bez orzełka na czapce i nie nazwałbym tego "uprawnieniami".
(...)
Zamiast na policję wolę zadzwonić do takiego co żaden wędkarz z nim nie rozmawia, nie ma takiej ładnej czapki jak Ty, ale ma taką samą odznakę jak w tle. Nie ma zbyt wielu kolegów bo w okręgu co drugiego wędkarza wysłał już na rozmowy do siedziby PSR. Z drugiej strony jak sobie z nim spaceruję po łowisku w którym najczęściej łowię to wędkarze którzy znają mnie z widzenia jak mnie widzą to mniej kombinują- więc bez dzwonienia na policję czy SSR moja obecność sprawia że ludzie mniej kombinują bo nie wiedzą kim jestem a że widzieli mnie z pogromcą kłusoli i gościa piszącego wnioski do PSR za byle co (nie do końca- za niektóre rzeczy poucza ale piszę o opinii o nim). Był jedynym strażnikiem SSR który podał mi swój numer gdy zaoferowałem pomoc w ujawnianiu patologii na łowisku.
Innym razem to on mnie poprosił o pomoc- czyli byciem świadkiem kontroli gdzie nie miał nikogo z SSR do pomocy- wziął mnie na inne łowiko co mi uświadomiło dlaczego na moim tak rzadko widać SSR- tam prawie co druga osoba miałą coś na sumieniu i to uświadomiło mi dlaczego SSR tam woli kontrolować a nie tam gdzie ja łowię.
To jakie mamy wody to kwestia podejścia wędkarzy- a najgorsze podejście mają ci z postawą roszczeniową. Problem PZW to że takim patolom sprzedaje kartę bo kasa się musi zgadzać :( !
No cóż, prawo jest prawem.
Jeśli to wody gminne to publiczne i nie są w Obwodzie Rybackim.
Jeśli publiczne to nie wolno ich grodzić i każdy obywatel ma tam prawo przebywać (cudzoziemiec też) i robić na co pozwala mu prawo a także między innymi uprawiać Amatorski Połów Ryb bez żadnego zezwolenia posiadając tylko kartę wędkarską..
Czy nadają się do użytkowania publicznego to trzeba zostawić obywatelom (może da się tam puszczać kaczki, lub papierowe stateczki dla zabawy).
Najprostrzym rozwiązaniem jest odkupienie tych stawów od Gminy.
U mnie było sporo wód Gminnych i chyba wszystkie zostały sprzedane.
Gmina ma obowiązek dbania o te wody, a nie ma prawa w jakikolwiek sposób pozyskać z tych wód pieniędzy. Na dbanie o te wody musi przeznaczyć pieniądze z podatków.
I to jest zrozumiałe, Gmina nie jest od prowadzenia biznesu....
Kolego "przemslot" - co to jest obręb rybacki ?
Jeśli to wody gminne to tak PZW łamało prawo, ale to nic dziwnego łamie go w wielu innych przypadkach.
Zamiast na policję ...itd
Chyba "nadajemy" na innych falach-ja tylko pisałem co mogą ssr-y a czego nie.
Ton tego co piszę może sugerować że bekę z nich kręcę lecz to pozorne,śmieszą mnie ich uprawnienia a nie sama "istota" tej formacji .
Widząc oflagowanych gości nad wodą prewencja sama się czyni a to już sporo,ponadto jeden na trzy-cztery patrole jest z oddelegowanym policjantem.
Mi brak uprawnień nie przeszkadza podczas objazdu łowisk,ani razu nie spotkałem się z wrogością czy chamskim zachowaniem wędkarzy,gdy tak się stanie--natychmiast skończę patrol i wtedy będę już sobą bez zachamowań i nakazów.
zacytuję zapisy z umowy, być może wprowadziłem kolegów w blad pisząc o dzierżawie samej wody
jest to umowa użyczenia
przedmiotem umowy jest grunt, nr ewid itp itd na ktorym polozone są stawyÂ
użyczajacy oddaje na bezplatne korzystanie przedmiot użyczenia na którym usytuowane sa zbiorniki wodne z przeznaczeniem na prowadzenie gospodarki rybackiej oraz do utworzenia terenu zielonego wokół zbiorników
użyczajacy oswiadcza że jest użytkownikiem wieczystym niezabudowanej nieruchomości
w warunkach użytkowania wymieniony jest min obowiązek prawidlowego zagospodarowania stawów wraz z zarybianiem oraz do utworzenia terenu zielonego wokół zbiorników
czy to coś zmienia w dotychczasowej dyskusji?
Nic nie zmienia odnośnie rodzaju wody.
Prawo wodne określa co to jest woda publiczna:
Wody stanowiące własność Skarbu Państwa lub jednostek samorządu terytorialnego są wodami publicznymi.
Jeśli Gmina jest właścicielem gruntu to jest to woda publiczna.
Jedynie umowa sprzedaży może to zmienić.....
Nie zmienia własności umowa użyczenia !
w takim razie wniosek jest jeden, w calej polsce towarzystwa wedkarskie lamia masowo prawo, pzw łamie masowo prawo, gminy łamia prawo, niech i tak będzie, myśle ze temat wyczerpany ;)
śmieszą mnie ich uprawnienia (...) Najpierw próbował mnie spławić zebym dzwonił po psy a ja mu tak: Mogę podejść do gościa i zapytać czy ma uprawnienia do łowienia, ale jeśli ten mi odpowie że ma a wylegitymować się mi nie musi ... Strażnikowi SSR musi pokazać dokumenty: i tu jest różnica pomiędzy mną dzwoniącym po policję a nim dzwoniącym na policję. I jak mi obije kłusol ryja to nie jestem funkcjonariuszem publicznym a jak jemu obije ryj to on jest.
poznałem też "tajemnice" o których się nie mówi publicznie tak jak o miejscówkach gdzie są ryby i kłusole jeszcze ich nie znają ;) Np jak osobę z wędką nie łowiącą skontrolować w pełni na legalu.
w takim razie wniosek jest jeden, w calej polsce towarzystwa wedkarskie lamia masowo prawo, pzw łamie masowo prawo, gminy łamia prawo, niech i tak będzie, myśle ze temat wyczerpany ;)
Czyli PZW które dzierżawi wodę od gminy też wg niego łamie prawo bo jak masz kartę wędkarską to wymyślają że chcą zezwolenie a nie powinni. Popieram to co zrobiłeś: PZW mając konkurencję zacznie podnosić standardy- a ma lepsze zasoby niż konkurencja i nic z tym nie robi by być konkurencyjnym. Obczaj w regionalnym zarządzie wód na co kończy się dzierżawa lub jest do wydzierżawienia nawet jak to na terenie innego okręgu PZW. Może to sprawi że wędkarze PZW zaczną działać by było tak jak powinno a nie że płacą haracz dla PZW i mają to co mają. Ty im dajesz alternatywę jak PZW mówi wędkarzom nie podoba się to wyp.... . Trzymam kciuki za wadze stowarzyszenie!
No cóż, prawo jest prawem.
Jeśli to wody gminne to publiczne i nie są w Obwodzie Rybackim.
Jeśli publiczne to nie wolno ich grodzić i każdy obywatel ma tam prawo przebywać (cudzoziemiec też) i robić na co pozwala mu prawo a także między innymi uprawiać Amatorski Połów Ryb bez żadnego zezwolenia posiadając tylko kartę wędkarską..
Czy nadają się do użytkowania publicznego to trzeba zostawić obywatelom (może da się tam puszczać kaczki, lub papierowe stateczki dla zabawy).
Najprostrzym rozwiązaniem jest odkupienie tych stawów od Gminy.
U mnie było sporo wód Gminnych i chyba wszystkie zostały sprzedane.
Gmina ma obowiązek dbania o te wody, a nie ma prawa w jakikolwiek sposób pozyskać z tych wód pieniędzy. Na dbanie o te wody musi przeznaczyć pieniądze z podatków.
I to jest zrozumiałe, Gmina nie jest od prowadzenia biznesu....
Kolego "przemslot" - co to jest obręb rybacki ?
Jeśli to wody gminne to tak PZW łamało prawo, ale to nic dziwnego łamie go w wielu innych przypadkach.
Â
Jak to są wody (zbiorniki ) przepływowe to chyba nie mogą być własnością gminy a Skarbu Państwa tym samym należą lub stanowią samoistnie obwód rybacki?
Czyli uprawniony do rybactwa może sprzedawać zezwolenia?
JKarp
Woda może być Gminy (wtedy to woda publiczna stojąca) lub być w obwodzie rybackim (wtedy należy do Skarbu Państwa - woda publiczna płynąca).
Jeśli należy do Skarbu Państwa to nie należy do Gminy.
Może być tylko jeden właściciel wody.
Domniemam, że jeśli umowa została zawarta z Gminą to jest to woda Gminy. (została zaliczona do wód stojących - czy jest to błąd czy nie w tym rozważaniu nie jest to ważne - jeśli błąd i jest to woda płynąca to odpowiednie instytucje powinny to wyprostować)
Gmina nie posiada prawnych upoważnień do wydawania czy też pobierania opłat za wydanie zezwolenia na publicznych wodach stojący (nikt takich upoważnień nie ma, natomiast każdy obywatel ma ustawowe uprawnienia na uprawianie Amatorskiego Połowu Ryb na tych wodach.
Wszyscy co dzierżawią takie wody i pobierają opłaty za Amatorski Połów Ryb robią to nielegalnie.
Nawet jeśli robi to właściciel tych wód.
Wbrew pozorom, kiedyś jak tą sprawą się zajmowałem takich wód było sporo, teraz jest bardzo mało, większość takich wód zostało wykupionych przez osoby fizyczne lub stowarzyszenia czy też podmioty prawne.
Taka woda przestaje być publiczna i właściciel sam ustala co można co nie.
Kolego JKarp, uprawniony do rybactwa może sprzedawać zezwolenia w obwodzie rybackim i tylko tam...
Jeśli Gmina jest właścicielem i nawet jakby była uprawnionym do rybactwa (ja dalej twierdzę, iż uprawniony do rybactwa jest tylko w obwodzie rybackim) to nie może sprzedawać żadnych zezwoleń.
(Po moich interwencjach wiele jednostek Samorządu Terytorialnego zrezygnowały z tego typu nielegalnego procederu)
I jeszcze uwaga, wiele podmiotów nagminnie łamie prawa obywateli odnośnie Amatorskiego Połowu Ryb, ale póki to obywatele akceptują to nic się nie zmieni.
Na wszystkie napisane zdania mogę podać odpowiednie zapisy prawa. Â
No OK, wszystko rozumiem.
Tylko pytanie brzmi - czy gmina może być właścicielem wód płynących a w tym wypadku przepływowych? Z tego co piszą w ustawach to Skarb Państawa czyli teraz Wody Polskie jest właścicielem.
JKarp
nie bierze sie pod uwage że wiekszosc tych wod to sa zbiorniki sztuczne wytworzone przez czlowieka, właścicielami gruntu są gminy, potem pojawiaja sie na tych gruntach zbiorniki, więc taka woda nie może być więc własnościa skarbu panstwa, w przepisach o obrebach hodowlanych jest napisane ze w przypadku gdy zbiorniki są sztuczne to własciciel gruntu na ktorym znajduje się woda może wystąpić do wojewody o utworzenie obrębu, występujacy jest uprawniony do rybactwa a jego uprawnienie wynika z prawa własnosci gruntu, więc uważam że przyjecie założenia iż gmina nie jest uprawniona do rybactwa jest zgoła nieprawdziwe
Ok. Ale nie zmienia to faktu, iż zezwolenie na Amatorski Połów Ryb obowiązuje tylko w obwodach rybackich.
Nie wiem jak jest w obrębach hodowlanych ? Nie wydaje się, iż Gmina może wystąpić o utworzenie takiego obrębu. Gmina może tylko to na co ma upoważnienia w ustawach.
Gmina nawet jakby była uprawnionym do rybactwa to i tak tego rybactwa nie może dokonywać.
Nie takie mają zadania jednostki samorządu terytorialnego.
Wydaje się, iż obręby hodowlane są możliwe na wodach publicznych tylko na wodach płynących.
Na wodach stojących obręby hodowlane prawdopodobnie będą na wodach stojących niepublicznych.
Czy Gmina może być właścicielem wód płynących (nie wiem co znaczy wody przepływowe) -?
Legalnie nie może. Mogą istnieć błędnie zakwalifikowane wody. Woda płynąca jest zakwalifikowana jako stojąca. To jedyny możliwy prawnie przypadek.
wyglada na to ze nie tylko na wodach płynacych i nie tylko w ramach obwodów rybackich, i wygląda również na to że uprawnienie do rybactwa wynika jednoznacznie z prawa własności gruntu
http://bip.umwd.dolnyslask.pl/dokument.php?iddok=8250&str=38
więc dla mnie jednoznaczne jest ze w przypadku nabycia jakiejś formy własnosci gruntu na ktorym znajduje się zbiornik wodny uzyskujemy uprawnienia do rybactwa, wynika to bezposrednio z tych zapisów o obrebach hodowlanych, no bo przyjmuję że ta interpretacja jest tożsama w każdym przypadku. Jeśli jest tak jak powyżej, to nie posiadajac mozliwosci do rybactwa ( wynikających z zadań samorządu) a będac uprawnionym do rybactwa, czy gmina w momencie przekazania gruntu z wodą nie przekazuje również swoich uprawnień do rybactwa? Jest to w każdym razie bardzo zagmatwane
Ustawa "o rybactwie środlądowym" definiuje "uprawnionych do rybactwa":
Art. 4. 1. Do chowu, hodowli lub połowu ryb: 1) uprawniony jest: a) władający wodami w sztucznym zbiorniku wodnym przeznaczonym do chowu lub hodowli ryb i usytuowanym na publicznych śródlądowych wodach płynących, b) właściciel albo posiadacz gruntów pod wodami stojącymi lub gruntów pod wodami, do których stosuje się odpowiednio art. 23 ust. 2 ustawy z dnia 20 lipca 2017 r. – Prawo wodne (Dz. U. poz. 1566), zwanej dalej „ustawą – Prawo wodne”, ©Kancelaria Sejmu s. 11/40 21.06.2018 c) właściciel albo posiadacz gruntów pod stawami rybnymi lub innymi urządzeniami w gospodarstwie rolnym przeznaczonymi do chowu lub hodowli ryb;
2) w obwodzie rybackim uprawniony jest podmiot wykonujący uprawnienia właściciela wód w zakresie rybactwa śródlądowego albo osoba władająca obwodem rybackim na podstawie umowy zawartej z: a) właściwym podmiotem na podstawie art. 6d ust. 2 albo b) podmiotem wykonującym uprawnienia Skarbu Państwa w zakresie rybactwa śródlądowego do dnia 30 czerwca 2017 r., albo c) podmiotem wykonującym do dnia 31 grudnia 2005 r. uprawnienia Skarbu Państwa w zakresie rybactwa śródlądowego na warunkach określonych przepisami ustawy z dnia 19 października 1991 r. o gospodarowaniu nieruchomościami rolnymi Skarbu Państwa (Dz. U. z 2016 r. poz. 1491 i 2260 oraz z 2017 r. poz. 624 i 1566) – zwani dalej „uprawnionymi do rybactwa”.
Zawsze twierdziłem ,iż pogrubiony tekst odnosi się tylko Art. 4.2 a nie do całego art. 4.
I ma to sens.
Jakie rybactwo można uprawiać na małym stawie ? Rybactwo to gałąź gospodarki ....
Po co wprowadzać termin"uprawniony do rybactwa" jak każdy właściciel wody nim jest ?
Bezsens.
Nie rozumiem co ma wynikać z zapisów o obrębach hodowlanych ?
Art. 13. 1. W miejscach szczególnie przydatnych do prowadzenia chowu lub hodowli ryb mogą być ustanawiane obręby hodowlane, w ramach obwodu rybackiego lub poza nim. 2. Wstęp do obrębu hodowlanego wymaga uzgodnienia z uprawnionym do rybactwa. 3. W obrębie hodowlanym nie obowiązują uprawnionego do rybactwa zakazy, o których mowa w art. 8 ust. 1 pkt 2–7 i ust. 2, oraz nakaz określony w art. 20 ust. 2. 4. Obręb hodowlany nie może być ustanowiony w przyujściowych odcinkach cieków wpadających do morza.
Nawet jeśli większość uważa, iż nabycie praw uprawnionego do rybactwa (poza obwodem rybackim) związane jest z własnością, to Gmina może być uprawnonym do rybactwa, natomiast żadna umowa (oprócz sprzedaży) nie przenosi własności więc Gmina nie może przenieść praw uprawnionego do rybactwa na nikogo.