Apropo woderów lub spodniobutów. Mam takie pytanie, w jakim stopniu brodzenie w wodzie moze odstraszyc ryby zerujace blisko brzegu, za trzcinami na jeziorze itp. Czy tylko gwałtowne ruchy tj. podczas rzucania przyneta spinningowa? czy kazde krok skierowany ku otwartej wodzie moze je odstraszyc?? prosze o wasze opinie na ten temat.
wydaje mi się ze łatwiej spłoszyć okonia czy klenia niż szczupłego, a wszystko to zależy na pewno od stopnia Twego hałasowania. Ale wydaje mi się że zbytnio nie powinno przekładać się to na wyniki, bo gdzie miejscówka trudniejsza do obłowienia tam większe szanse na ładną sztukę, a spodniobuty/wodery znacznie ułatwiają penetrację takich miejsc.
Apropo woderów lub spodniobutów. Mam takie pytanie, w jakim stopniu brodzenie w wodzie moze odstraszyc ryby zerujace blisko brzegu, za trzcinami na jeziorze itp. Czy tylko gwałtowne ruchy tj. podczas rzucania przyneta spinningowa? czy kazde krok skierowany ku otwartej wodzie moze je odstraszyc?? prosze o wasze opinie na ten temat. Spłoszyć ryby może wszystko, odgłos jadącego samochodu, cień przelatującego ptaka. Wędkarz zawsze swym ruchem płoszy ryby znajdujące się blisko jego. Dlatego do wody podchodzimy wolno i spokojnie, wykorzystujemy naturalne zasłony w postaci trzcin itp. Zanim wejdę do wody to staram się obłowić łowisko z brzegu, a potem wchodzę bardzo ostrożnie do wody...
Łowię w rzece,nie wiem jak jest na jeziorze. Z moich obserwacji wynika że dużo łatwiej spłoszyć rybę nieostrożnym zachowaniem się na brzegu jak brodząc. Nieraz łowiłem klenie czy bolenie które uderzały gdy przynęt była 2-3 m od szczytówki w czasie brodzenia.Oczywiście trzeba zachować ostrożność nie uderzać o kamienie na dnie,nie biegać (:))tylko poruszać się spokojnie.
wydaje mi sie ze kazdy z was ma racje.moj ostatni wypad nad jeziorko z gumami niestety okazał sie niepowodzeniem,ale to nic, wlasnie tak jak piszecie, w miare mozliwosci poruszac sie spokojnie, nie robic gwałtownych ruchów, chowac sie za trzcinami ( w miare mozliwosci), w pierwszej kolejnosci rzucac z brzegu. Mysle ze z moim brodzeniem nie jest az tak zle, gdyz zauwazyłem niedawno uciekajaca drobnice, okon, moze szczupak, nie wiem, mniejsza z tym, ale poruszałem sie na tyle spokojnie, chowałem sie za trzcinami, ze ryba nadal zerowała. Ok dzieki za uwagi i pomoc. Zycze udanych polowow i wielkich okazów;)
Apropo woderów lub spodniobutów. Mam takie pytanie, w jakim stopniu brodzenie w wodzie moze odstraszyc ryby zerujace blisko brzegu, za trzcinami na jeziorze itp. Czy tylko gwałtowne ruchy tj. podczas rzucania przyneta spinningowa? czy kazde krok skierowany ku otwartej wodzie moze je odstraszyc?? prosze o wasze opinie na ten temat.
wydaje mi się ze łatwiej spłoszyć okonia czy klenia niż szczupłego, a wszystko to zależy na pewno od stopnia Twego hałasowania. Ale wydaje mi się że zbytnio nie powinno przekładać się to na wyniki, bo gdzie miejscówka trudniejsza do obłowienia tam większe szanse na ładną sztukę, a spodniobuty/wodery znacznie ułatwiają penetrację takich miejsc.
Apropo woderów lub spodniobutów. Mam takie pytanie, w jakim stopniu brodzenie w wodzie moze odstraszyc ryby zerujace blisko brzegu, za trzcinami na jeziorze itp. Czy tylko gwałtowne ruchy tj. podczas rzucania przyneta spinningowa? czy kazde krok skierowany ku otwartej wodzie moze je odstraszyc?? prosze o wasze opinie na ten temat.
Spłoszyć ryby może wszystko, odgłos jadącego samochodu, cień przelatującego ptaka. Wędkarz zawsze swym ruchem płoszy ryby znajdujące się blisko jego. Dlatego do wody podchodzimy wolno i spokojnie, wykorzystujemy naturalne zasłony w postaci trzcin itp. Zanim wejdę do wody to staram się obłowić łowisko z brzegu, a potem wchodzę bardzo ostrożnie do wody...
Łowię w rzece,nie wiem jak jest na jeziorze.
Z moich obserwacji wynika że dużo łatwiej spłoszyć rybę nieostrożnym zachowaniem się na brzegu jak brodząc.
Nieraz łowiłem klenie czy bolenie które uderzały gdy przynęt była 2-3 m od szczytówki w czasie brodzenia.Oczywiście trzeba zachować ostrożność nie uderzać o kamienie na dnie,nie biegać (:))tylko poruszać się spokojnie.
wydaje mi sie ze kazdy z was ma racje.moj ostatni wypad nad jeziorko z gumami niestety okazał sie niepowodzeniem,ale to nic, wlasnie tak jak piszecie, w miare mozliwosci poruszac sie spokojnie, nie robic gwałtownych ruchów, chowac sie za trzcinami ( w miare mozliwosci), w pierwszej kolejnosci rzucac z brzegu. Mysle ze z moim brodzeniem nie jest az tak zle, gdyz zauwazyłem niedawno uciekajaca drobnice, okon, moze szczupak, nie wiem, mniejsza z tym, ale poruszałem sie na tyle spokojnie, chowałem sie za trzcinami, ze ryba nadal zerowała. Ok dzieki za uwagi i pomoc. Zycze udanych polowow i wielkich okazów;)