Witam wszystkich Koledzy dajcie jakieś informacje na temat kołowrotków z "wolnym biegiem" Czy warto wydać tyle kasy? Na czym to polega? Chodzi mi o łowienie na żywca z gruntu.
Ile to jest "tyle kasy"? Kołowrotek z wolnym biegiem można kupić za kilkadziesiąt złotych lub za kilka tysięcy.I najważniejsze do czego chcesz użyć wolny bieg,czy jest Ci potrzebny?
Na żywca z gruntu , to według mnie lepszy jest otwarty kabłonek i żyłka wciągnięta pod gumeczkę, w momencie brania żyłka wyskakuje z pod gumki i odwija się ze szpuli bez żadnego oporu.Jeżeli chodzi o wolny bieg , to na przykład na sandacza odwijanie się żyłki z kołowrotka na w.b. ma za duży opór i ryba może wypluć.Jeśli chodzi o inne drapieżniki- szczupak , sum to wolny bieg jak najbardziej, ale jak weżmie sandacz to może zostawić przynętę, tak że żyłka pod gumką z otwartym kabłonkiem jest pewniejsza.
Ostatnio ( dzięki koledze portalowemu Januszowi, który podpowiedział co i jak ) postanowiłem zastosować kołowrotek z WB przy metodzie żywcowej na szczupaka. Więc ułożyłem dwie wędki (jedna z WB, druga bez) równolegle. Po kilku minutach wiatr wyciągnął kilka metrów żyłeczki z jednej wędki (bez WB) . Po godzinie pierwsze branie na WB, więc czekam i patrzę jak wyjeżdża żyłka, potem wędka w rękę i cięcie ..... błąd ( zapomniałem wyłączyć WB ) ;) kłębek żyłki na kabłąku, wędka ugięta pod kątem prostym - płacz i zgrzytanie zębami. Po kilku minutach heroicznej walki z pękami na napiętej żyłce poczułem ulgę i wędka wyprostowała się - wypiął się - w myślach @$%^&***#, no ale cóż za gapowe się płaci. Mało myśląc odcinam żyłkę nad kołowrotkiem i nad szpulą i pozbywam się poplątanego kawałka żyłki - błąd nr 2 - gdy po kilku minutach chwytam luźną żyłkę swobodnie umieszczoną w przelotkach wędka nagle ugina się ;0 !!Po kilkunastu minutach, kiwania wędką i wybierania żyłki palcami , na brzegu ukazał się kolega szczupły 56cm, zahaczony o wargę.Już więcej nie popełnię błędów nr 1 ( szkoda nerwów i ryby) oraz nr2, niebezpieczne dla innych.
Cześć Powiem tak: nie stosuję wolnego biegu od chyba 5 lat. Powód: najbardziej awaryjna rzecz w kołowrotku. Na połów z gruntu jak już musisz mieć taki kołowrotek nadaje się na suma i szczupaka. Ryby te biorą mocno i agresywnie. Na sandacza nie polecam ponieważ bierze on bardzo ostrożnie. Wystarczy minimalny opór i wypluje rybkę. A niestety ale te tańsze modele z wolnym biegiem mają taką przypadłość polegającą na nierównej pracy wolnego biegu. Lepiej moim zdaniem poszukać w założonej kwocie na zakup czegoś bez wolnego biegu. Chyba, że masz troszkę pieniędzy i kupisz to: http://www.carp-fish-sport.pl/daiwa-infinity-bra-5500-p-1202.html Ten model ma idealnie pracujący system wolnego biegu. Janusz JKarp
Stosuje kołowrotki z wolnym biegiem od paru lat i bardzo je sobie chwalę. Po pierwsze nie musisz za każdym razem regulować hamulca w zależności od sytuacji. Po drugie szybkość zacięcia bez zbędnej zabawy. Sprawdza się na ryby spokojnego żeru jak i na takie drapieżniki jak szczupak i sum, na sandacza jednak wolę spuścić kabłąk. Jeśli chodzi o cenę to nie jest to aż taka różnica cenowa w porównaniu do zwykłych kołowrotków do korzyści wynikających ze sprzętu.
Cześć Jarek obyłoby się bez błędu 1 i 2 gdybyś uważnie zrobił to co napisałem do Ciebie: " Podczepisz bombkę, piłeczkę lub innego swingera i czekasz na branie.
Karp nawet 1,5kg pojedzie :-) Pierwsze co robisz to zamykasz wolny bieg
przez obrót korbą lub dźwignią w pozycje wyjściową."
Nie martw się - kolega zrobił mi coś takiego jak Tobie się zdarzyło na moim sprzęcie jak jeszcze używałem wolnego biegu. Jeszcze kilka razy i się nauczysz :-) Janusz JKarp
Mam nadzieję że już mi się to nie przytrafi, ale z drugiej strony jak adrenalina, gdy wyciągałem gostka z odległości ponad 50m bez kołowrotka - palcami ;))))
każdy robi inaczej, zależy od wielkości żywca i od tego jak on jest założony. Ja będąc na dużym zbiorniku, z dala od krzaków, zapiąłem małego karaska przez nos, na hak ( z jednym ostrzem), jak się zatrzymał i odjechał znowu wtedy zacinałem.
Panowie a co z tym zacinaniem? Cześć Przed zacięciem MUSISZ wyłączyć mechanizm wolnego biegu przez obrót korbą kołowrotka lub dźwignią wolnego biegu. Jak nie masz wolnego biegu należy zacinać trzymając jedną ręką za wędkę a drugą za szpulę kołowrotka. Janusz JKarp
Witam wszystkich
Koledzy dajcie jakieś informacje na temat kołowrotków z "wolnym biegiem"
Czy warto wydać tyle kasy?
Na czym to polega?
Chodzi mi o łowienie na żywca z gruntu.
Moim zdaniem jest to tylko udogodnienie, ale warto.
Ile to jest "tyle kasy"? Kołowrotek z wolnym biegiem można kupić za kilkadziesiąt złotych lub za kilka tysięcy.I najważniejsze do czego chcesz użyć wolny bieg,czy jest Ci potrzebny?
Na żywca z gruntu , to według mnie lepszy jest otwarty kabłonek i żyłka wciągnięta pod gumeczkę, w momencie brania żyłka wyskakuje z pod gumki i odwija się ze szpuli bez żadnego oporu.Jeżeli chodzi o wolny bieg , to na przykład na sandacza odwijanie się żyłki z kołowrotka na w.b. ma za duży opór i ryba może wypluć.Jeśli chodzi o inne drapieżniki- szczupak , sum to wolny bieg jak najbardziej, ale jak weżmie sandacz to może zostawić przynętę, tak że żyłka pod gumką z otwartym kabłonkiem jest pewniejsza.
Ostatnio ( dzięki koledze portalowemu Januszowi, który podpowiedział co i jak ) postanowiłem zastosować kołowrotek z WB przy metodzie żywcowej na szczupaka. Więc ułożyłem dwie wędki (jedna z WB, druga bez) równolegle. Po kilku minutach wiatr wyciągnął kilka metrów żyłeczki z jednej wędki (bez WB) . Po godzinie pierwsze branie na WB, więc czekam i patrzę jak wyjeżdża żyłka, potem wędka w rękę i cięcie ..... błąd ( zapomniałem wyłączyć WB ) ;) kłębek żyłki na kabłąku, wędka ugięta pod kątem prostym - płacz i zgrzytanie zębami. Po kilku minutach heroicznej walki z pękami na napiętej żyłce poczułem ulgę i wędka wyprostowała się - wypiął się - w myślach @$%^&***#, no ale cóż za gapowe się płaci. Mało myśląc odcinam żyłkę nad kołowrotkiem i nad szpulą i pozbywam się poplątanego kawałka żyłki - błąd nr 2 - gdy po kilku minutach chwytam luźną żyłkę swobodnie umieszczoną w przelotkach wędka nagle ugina się ;0 !!Po kilkunastu minutach, kiwania wędką i wybierania żyłki palcami , na brzegu ukazał się kolega szczupły 56cm, zahaczony o wargę.Już więcej nie popełnię błędów nr 1 ( szkoda nerwów i ryby) oraz nr2, niebezpieczne dla innych.
SUPER!!! dziękuję bardzo
a powiedzcie mi jeszcze w którym momencie zaciąć jak już żyłka poleci???
Cześć
Powiem tak: nie stosuję wolnego biegu od chyba 5 lat. Powód: najbardziej awaryjna rzecz w kołowrotku.
Na połów z gruntu jak już musisz mieć taki kołowrotek nadaje się na suma i szczupaka. Ryby te biorą mocno i agresywnie. Na sandacza nie polecam ponieważ bierze on bardzo ostrożnie. Wystarczy minimalny opór i wypluje rybkę. A niestety ale te tańsze modele z wolnym biegiem mają taką przypadłość polegającą na nierównej pracy wolnego biegu.
Lepiej moim zdaniem poszukać w założonej kwocie na zakup czegoś bez wolnego biegu. Chyba, że masz troszkę pieniędzy i kupisz to:
http://www.carp-fish-sport.pl/daiwa-infinity-bra-5500-p-1202.html
Ten model ma idealnie pracujący system wolnego biegu.
Janusz JKarp
Stosuje kołowrotki z wolnym biegiem od paru lat i bardzo je sobie chwalę. Po pierwsze nie musisz za każdym razem regulować hamulca w zależności od sytuacji. Po drugie szybkość zacięcia bez zbędnej zabawy. Sprawdza się na ryby spokojnego żeru jak i na takie drapieżniki jak szczupak i sum, na sandacza jednak wolę spuścić kabłąk. Jeśli chodzi o cenę to nie jest to aż taka różnica cenowa w porównaniu do zwykłych kołowrotków do korzyści wynikających ze sprzętu.
Cześć
Jarek obyłoby się bez błędu 1 i 2 gdybyś uważnie zrobił to co napisałem do Ciebie:
" Podczepisz bombkę, piłeczkę lub innego swingera i czekasz na branie. Karp nawet 1,5kg pojedzie :-) Pierwsze co robisz to zamykasz wolny bieg przez obrót korbą lub dźwignią w pozycje wyjściową."
Nie martw się - kolega zrobił mi coś takiego jak Tobie się zdarzyło na moim sprzęcie jak jeszcze używałem wolnego biegu. Jeszcze kilka razy i się nauczysz :-)
Janusz JKarp
Panowie a co z tym zacinaniem?
Mam nadzieję że już mi się to nie przytrafi, ale z drugiej strony jak adrenalina, gdy wyciągałem gostka z odległości ponad 50m bez kołowrotka - palcami ;))))
Panowie a co z tym zacinaniem?
każdy robi inaczej, zależy od wielkości żywca i od tego jak on jest założony. Ja będąc na dużym zbiorniku, z dala od krzaków, zapiąłem małego karaska przez nos, na hak ( z jednym ostrzem), jak się zatrzymał i odjechał znowu wtedy zacinałem.
Panowie a co z tym zacinaniem?
Cześć
Przed zacięciem MUSISZ wyłączyć mechanizm wolnego biegu przez obrót korbą kołowrotka lub dźwignią wolnego biegu.
Jak nie masz wolnego biegu należy zacinać trzymając jedną ręką za wędkę a drugą za szpulę kołowrotka.
Janusz JKarp
Jak masz małego żywca, możesz zacinać od razu , jak większy poczekaj aż połknie.Nie jestem " fachowcem" tak czytałem tak słyszałem.
JA też słyszałem, że poczekać aż się zatrzyma i ruszy ponownie... wtedy ciąć :)
JA też słyszałem, że poczekać aż się zatrzyma i ruszy ponownie... wtedy ciąć :)
Ja myślę że nie ma reguły ( jak z całym wędkarstwem), są tylko mniejsze lub większe szanse.
Też tak myślę
Bardzo dziękuję wszystkim za komentarze
Pozdrawiam