Witam, jestem z okolic Alwerni gdzie znajduje się Zalew Skowronek na którym łowię. CO kilka miesięcy wpuszczane sa karpie w danych dniach. W tych samych dniach też jest więcej wędkarzy niż tych wpuszczanych ryb. W wiekszości jest tak że karpie po wpuszczeniu sa ogłupiałe i biora na banalną przynete z czym sie wiąże to że zaraz zostają wyłowione i jak to zwyle bywa zabrane na patelnie;/ Według mnie nie powinno tak być, z tej racji gdyż to nie jest żadna sztuka złapać takiego omamionego karpia a poza tym rybki nawet nie mają czasu sie zadomowić Według mnie osoby które wpuszczają jakąkolwiek wymiarową rybę powinny ogłosić przynajmniej tydzień przerwy łowienia na danym łowisku, aby zachowało się ich więcej i aby wędkarz który złowił dużego karpia miał z tego jakąs satysfakcję. Co wy myślicie na ten temat? Proszę o opinię.
Temat poruszany na tym portalu od początku jego istnienia. Oczywiście dla mnie zarybianie karpiem a w szczególności takie jak pisze kolega jest kompletnie bez sensu. Nie mniej jednak znajdzie się wielu karpiarzy którym miło słyszeć o każdym zarybianiu tym gatunkiem.
Koledzy rozwiązanie tego problemu jest banalnie proste - wystarczy na tydzień wyłączyć z wędkowania akwen i po sprawie...Podobne zjawisko ma miejsce w Kaliszu...Ryba wpuszczana jest zawsze w tym samym miejscu, na tzw portkach, gdzie ryba zanim dotrze do właściwego zbiornika musi pokonać... las wędek!!!A wystarczyłoby zamknąć nawet część zbiornika i byłoby po sprawie...
Witam, jestem z okolic Alwerni gdzie znajduje się Zalew Skowronek na którym łowię. CO kilka miesięcy wpuszczane sa karpie w danych dniach. W tych samych dniach też jest więcej wędkarzy niż tych wpuszczanych ryb. W wiekszości jest tak że karpie po wpuszczeniu sa ogłupiałe i biora na banalną przynete z czym sie wiąże to że zaraz zostają wyłowione i jak to zwyle bywa zabrane na patelnie;/ Według mnie nie powinno tak być, z tej racji gdyż to nie jest żadna sztuka złapać takiego omamionego karpia a poza tym rybki nawet nie mają czasu sie zadomowić Według mnie osoby które wpuszczają jakąkolwiek wymiarową rybę powinny ogłosić przynajmniej tydzień przerwy łowienia na danym łowisku, aby zachowało się ich więcej i aby wędkarz który złowił dużego karpia miał z tego jakąs satysfakcję. Co wy myślicie na ten temat? Proszę o opinię.
Jeżeli już trzeba zarybiać karpiem to niech zarybiają, ale tylko wody zamknięte nie mające żadnego możliwego połączenia z rzekami.Co do sposobu zarybień to powinien być 2 tygodniowy zakaz połowu.
Zdecydowanie po zarybieniu powinien być przez co najmniej dwa tygodnie zakaz zabierania karpi. Jeżeli takiego zakazu nie ma to żle świadczy o gospodarzu jeziora, nie ma odpowiedniej wiedzy na temat jak ryby zachowóją się po wpuszczeniu w nowy zbiornik i jakie są zwyczaje psełdo wędkarzy. Wykonuje syzyfową pracę i nie nadaje się na gospodarza wody wędkarskiej - powinien dać sobie spokój z zarządzaniem zbiornikiem albo wpuszczać rybu codziennie wtedy moze cos by sie uchowało.
Zarybianie rybą kulinarną(czyt.karpiem) jest mocno przesadzone.U mnie na zbiornikach wszędzie przeważa nad rodzimymi gatunkami.Szczęściem jest rzeka i ja łowię tylko na niej on tu nie daje rady.:) Tu pływają tylko prawdziwe ryby. Gdybym jednak kiedyś jakiegoś złowił to zabiorę gościa z Chin do domu i zaśpiewam kolędę.:)
Dla Polskich wędkarzy oprócz ciernika to wszystkie ryby są kulinarne więc po co wogóle jakąkolwiek rybą zarybiać? Najlepiej niczym nie zarybiać i nic nie wypuszczać tylko wyłapać wszystko.
Kolego łowię długo i dużo widziałem,nie musisz mi tego mówić wiem jaka jest rzeczywistość.Tylko nie wkładaj wszystkich wędkarzy do jednego worka bo są też tacy którzy biorą tyle co potrzebują lub wtedy jak mają ochotę.W twoich słowach widzę wyznawcę C&R,masz prawo ale nie nawracaj innych na siłę bo każdy ma swoją wolę.
Kolego łowię długo i dużo widziałem,nie musisz mi tego mówić wiem jaka jest rzeczywistość.Tylko nie wkładaj wszystkich wędkarzy do jednego worka bo są też tacy którzy biorą tyle co potrzebują lub wtedy jak mają ochotę.W twoich słowach widzę wyznawcę C&R,masz prawo ale nie nawracaj innych na siłę bo każdy ma swoją wolę.
Miedzy wyznawca C&R a zwolennikiem tego aby nie zabierac wszystkiego co popadnie jest jeszcze duuuuzo miejsca :)
Kolego łowię długo i dużo widziałem,nie musisz mi tego mówić wiem jaka jest rzeczywistość.Tylko nie wkładaj wszystkich wędkarzy do jednego worka bo są też tacy którzy biorą tyle co potrzebują lub wtedy jak mają ochotę.W twoich słowach widzę wyznawcę C&R,masz prawo ale nie nawracaj innych na siłę bo każdy ma swoją wolę.
latwo sie wam (nam) mowi ze ma byc okres ochronny i po sprawie, gorzej z realizacja. zarybiaja karpiem bo to potezna machina handlowa, szybki i tani przyrost powoduje, ze wrzuca sie do wody stosunkowo malo pieniedzy. wyobrazacie sobie zarybienie zbiornika 200 kg okoniem po 40 cm? pewnie nie ma wedkarza co by tyle przez cale zycie widzial. z drugiej strony karpiarstwo to ogromny biznes; maty, zestawy, pellety, atraktory, kulki proteinowe... za to wszystko zaplacicie spora sumke, a co tego ekwipunku uzyjecie do polowu sandacza??? ano nic, wiec nikomu sie nie oplaci. zas biznes karpiowy nakreca koniunkture... wreszcie zakaz polowu na zarybionym akwenie... kto ma tego pilnowac? patrol policji ma pilnowac przez tydzien stu karpii? wybaczcie ale za bardzo ich szanuje zeby ich ponizac. mozna by wpuszczac w tajemnicy? otoz nie mozna, bo nad woda zawsze ktps jest i ingormacja szybko rozniesie sie w bardzo waskim gronie... z wlasnego podworka wiem ze dochodzi kolejny problem, wedkarz lowi komplet, zanosi bez wpisu do domu i wraca na 2 zmiane, a wokol siedza sami przyjaciele od flaszki, wiec nikt nie zwroci uwagi, a kontroli brak. teasumujac, karp to super biznes dla wszystkich, wiec zarybienia byly i beda, czy nam sie to podoba czy nie
latwo sie wam (nam) mowi ze ma byc okres ochronny i po sprawie, gorzej z realizacja. zarybiaja karpiem bo to potezna machina handlowa, szybki i tani przyrost powoduje, ze wrzuca sie do wody stosunkowo malo pieniedzy. wyobrazacie sobie zarybienie zbiornika 200 kg okoniem po 40 cm? pewnie nie ma wedkarza co by tyle przez cale zycie widzial. z drugiej strony karpiarstwo to ogromny biznes; maty, zestawy, pellety, atraktory, kulki proteinowe... za to wszystko zaplacicie spora sumke, a co tego ekwipunku uzyjecie do polowu sandacza??? ano nic, wiec nikomu sie nie oplaci. zas biznes karpiowy nakreca koniunkture... wreszcie zakaz polowu na zarybionym akwenie... kto ma tego pilnowac? patrol policji ma pilnowac przez tydzien stu karpii? wybaczcie ale za bardzo ich szanuje zeby ich ponizac. mozna by wpuszczac w tajemnicy? otoz nie mozna, bo nad woda zawsze ktps jest i ingormacja szybko rozniesie sie w bardzo waskim gronie... z wlasnego podworka wiem ze dochodzi kolejny problem, wedkarz lowi komplet, zanosi bez wpisu do domu i wraca na 2 zmiane, a wokol siedza sami przyjaciele od flaszki, wiec nikt nie zwroci uwagi, a kontroli brak. teasumujac, karp to super biznes dla wszystkich, wiec zarybienia byly i beda, czy nam sie to podoba czy nie
Pomijajac sens zarybien (zgadzam sie ze karp to chyba najtansze mieso dla amatorow rybiego bialka), skoro juz zarybiamy, to nie wiem czemu nie mozna zakazac lowienia przez np. tydzien. Po pierwsze biznas karpiowy oparty jest jak ja to nazywam - prawdziwych karpiarzach (prosze nie traktowac w tym zwrocie niczego niecnego , wprost przeciwnie). To oni kupuja namioty, drogi sprzet, zanety, przynety itp. I z regoly Ci ludzie poluja na duze ryby i bardzo czesto je wypuszczaja. Amatorow karpikow 30-40 cm nie wiem jak nazwac. Moze nie powinienem, ale nazwe ich wlasnie miesiarzami. Z nich caly ten przemysl karpiowy nie ma wielkiego pozytku. Sa to ludzie lowiacy mieso nie karpie. Po prostu wpuszczono im do wody kilkaset karpikow to je lowia. Nie bedzie tych karpikow, to beda lowic plotki czy inne ryby. Wpuszczenie i zezwolenie na natychmiastowy odlow takich ryb nie ma kompletnie zadnego uzasadnienia. Lepiej byloby rozdawac te ryby od razu z beczki. A co do upilnowania, to nie jest az taki duzy problem. Sa to najczesciej nieduze jeziorka czy stawy i jesli zakazac lowienia na nim przez tydzien, to kazdy kto zblizy sie z wedka do wody to klusol. A linie brzegowa takich akwenow widac bardzo dobrze i wystarczy stanac na momen w jednym miejscu zeby miec na oku caly zbiornik.
Do pilnowania powołana jest straż rybacka więc policja nie musi się temu poświęcać. Czy to karpiarstwo, czy sumowanie czy spining to wszystko jest ogromny biznes a w szczególnosci wędkarstwo morskie więc nie rozumiem tych wywodów o drogim sprzęcie karpiowym. Znam karpiarzy którzy nie mają drogich sprzetów a karpiują z dobrymi wynikami.
Czekanie na zarybienie , siedzenie dzień w dzień i łapanie kompletu lub więcej które ląduje do siatki nie ma nic wspólnego z karpiarstwem i karpiarzami . Przynajmniej mi się tak wydaje.
Drodzy koledzy wędkarze, ja też uważam że nie powinno się tak szybko łowić po zarybieniu, ale spójrzmy prawdzie w oczy tak nigdy nie będzie (A na pewno nie u nas). A co do C&R ja uważam że kto chce niech wypuszcza, a kto nie niech sobie weźmie, oczywiście sztuki wymiarowe i w odpowiedniej ilości, ja na przykład kiedy jadę na karpie gdy złowię 3 sztuki takie po 2-3 kg to co mam je wszystkie wypuścić (według mnie nie) ale i tak z 3 złowionych biorę 1 karpia podałem tylko jeden przykład.
A ja pytam - dlaczego wszędzie punktem honoru i powodem do dumy dla lokalnych związków, jest zarybianie karpiem(ewentualnie Karasiem)?. Rozumiem, że kroczek jest najtańszy, ale czy rozsądnie nie powinno się zarybiać, również okoniem, szczupakiem, sandaczem, sumem?. A u nas na otarcie łez wpuścili trochę...jesiotra:(. Dla mnie to paranoja, że nikt kompetentny nie wydatkuje rozsądnie kaski związkowej. Przecież PZW, zapewnia tylko z Bożej łaski trochę rybek Karpiarzom, a co ze spiningistami?.Jak nie będzie drapieżnika to przecież inne gatunki karłowacieją. ...Ale w sumie co z tej rozmowy wyniknie...NIC
A ja pytam - dlaczego wszędzie punktem honoru i powodem do dumy dla lokalnych związków, jest zarybianie karpiem(ewentualnie Karasiem)?. Rozumiem, że kroczek jest najtańszy, ale czy rozsądnie nie powinno się zarybiać, również okoniem, szczupakiem, sandaczem, sumem?. A u nas na otarcie łez wpuścili trochę...jesiotra:(. Dla mnie to paranoja, że nikt kompetentny nie wydatkuje rozsądnie kaski związkowej. Przecież PZW, zapewnia tylko z Bożej łaski trochę rybek Karpiarzom, a co ze spiningistami?.Jak nie będzie drapieżnika to przecież inne gatunki karłowacieją. ...Ale w sumie co z tej rozmowy wyniknie...NIC
Sam sobie odpowiedziales na pytanie. CENA i mieso. Zauwaz ze wielu wedkarzy chce duzo miesa. Skladki jakie placimy w porownaniu z zapotrzebowaniem niektorych na bialko rybie sa smieszne. Jak dostarczyc np. 100 kg / rok niektorym za skladke rzedu 20-30 zl (bo tyle idzie z przecietnej skladki na zarybianie - a smiem twierdzic ze jeszcze mniej). Gdyby to mial byc szczupak czy sandacz to mozna by dac 1 kg ryby. Pomysl jaki wrzask by sie podniosl, gdybys powiedzial ludzim ze wolno im np. zabrac w ciagu roku 1-2 szczupaki. A tak sypie sie karpia, dla tych co go lowia to tak w zasadzie obojetne co lowia, byle duzo. Wilk syty a owca jeszcze jakos dycha :)
Wydaje mi się, że nie chodzi tu o karpia tylko zachwanie wędkarzy i gospodarza łowiska. Gdyby nawet wpuścili suma, szczupaka czy sandacza to i tak ta zgraja która tam siedzi non stop po zarybieniu wybrała by te ryby w dwa tygodnie ponieważ czy to karp czy szczupak czy sum to po wpuszczeniu do nowego zbiornika zachwa się podobnie czyli będzie brał jak głupi w miejscu gdzie został wypuszczony dopuki nie zadomowi się, nie znajdzie ostoi w wodzie i nie znajdzie sobie żelowiska.
Dlatego po każdym zarybieniu powinien być okres karencyjny , nawet do 3 tygodni , Okręgi mogą z tego przecież korzystać stawiając tablicę z odpowiednia informacją o tymczasowym zakazie połowu ryb na danym akwenie , ale czy zechcą ????
Po pierwsze jest zakaz zarybienia karpiem rzek a zbiornik zaporowy to jest część rzeki. Tak więc widać jak władze PZW szanują przepisy. Po drugi jak by na akwenie wprowadzać zakaz połowu ryb po zarybieniu i to na okres 3 tygodni, to przez sporą część sezonu mieliśmy by zakaz połowu. Rozwiązanie jakie było by w takich przypadkach bardziej racjonalne. To nałożenie zakazu połowu danego gatunku ryby nawet na 1 miesiąc, i wzmożenie kontroli. Wtedy to złowiony co dopiero wpuszczony narybek wracał by do wody, a co najważniejsze stawał by się bardziej ostrożny i miał by szansę osiągnąć znaczne rozmiary.
A co do pytania czy warto zarybiać karpiem. To powtórkę to któryś raz z kolei; "Karpiem jako obcym gatunkiem winno zarybiać się tylko zamknięte akweny (typu żwirownie stawy) i tylko takie które są przeznaczone na łowiska specjalne z obcymi gatunkami!" Karp osiąga wielkie rozmiary i wypiera inne gatunki, a ponieważ jest wielkim żarłokiem i pokarm trawi tylko w 50% to też przyczynia się od degradacji danego akwenu. Tak więc według ichtiologów karp powinien być zapuszczany tylko do takich akwenów gdzie nasze rodzime gatunki mają problem z utrzymaniem rybostanu z powodu przyduch (on sam przyczynia się do wzmożenia się tego zjawiska). Zresztą nawet prawo stanowi iż do zarybienia karpiem danego akwenu wymagane jest specjalne zezwolenie od ministra.
Jaki sens ma zarybianie karpiem stawów przez poszczególne koła- w zasadzie żadnego,jednak trzeba spojrzeć na to z dwóch stron. nie ma sensu żadnego z tego względu że cała partia zarybieniowa ląduje w przeciagu kilku dni w lodówkach poszczególnych wędkarzy.Jeśli natomiast koło wprowadzi na załóżmy tydzień zakaz połowu-to już jakis sens tam sie wyłania . Należało by też wspomnieć o roli tej rybki ,a w zasadzie o jej szkodach w małych stawikach ,lecz to mozna pominąć ,bo przez sztuczne regulowanie ekosystemu dzięki wędkarstwu znaczenie to z chodzi na dalszy plan. W jakim celu zarybia sie karpiem.? W takim celu koła zarybiaja żeby zrobić ukłon wobec kolegów emerytów ,oraz jest to pójście na łatwiznę. Nie raz bedąc w kole słyszę w kolejce przed kasą -Marian ale w Hu...walicie tylko 300 kilo w tym roku na łące w puściłeś itd. Pamiętajmy ze włodarze koła to ludzie zazwyczaj w leciwym wielu ,a większość okupujących od poniedziałku do niedzieli wędkarzy to ich koledzy. Tak że sa i będą oczekiwania że lodówa bedzie pełna a koty będą miały co żryć.
wprowadzono rejestry ,dzieki którym koła miały wyciągać wnioski i zarybiać wobec połowów w nich zawartych.
rzeczywiście wyciągaja wnioski ,bo jeśli na rejestrze u każdego jest po 30 karpi wpisanych to należy karpia w puścić.Niestety zapomniano że w naszych wodach zyja jeszcze inne rybki,a większość wędkarzy woli łowić szczupaki ,sandacze i inne,niz owe karpie.
Wnioski nie wyciągam bo to wszystko i tak o dupę roztrzaść.
Cześć Darek jak zarybią karpiem pobliski staw lub inne bajoro to jakoś nie wierzę, że większość wędkarzy wyruszy na szczupaki czy sandacze. Janusz JKarp
Kolego JKarp uwierz.Mam w odległości 2 i 3 km od domu dwa zbiorniki PZW zarybiane co roku.Przez ostatnie 15 lat byłem tam dwa razy po tym co tam widziałem powiedziałem 0nigdy więcej.Na szczęście jestem w dobrej sytuacji bo 2,5 km od domu mam też rzekę i dziękuję losowi że jedzie się do niej w przeciwnym kierunku. Nie chcę brać udziału w wyścigu kto pierwszy wyjmie kawałek mięsa na zbiorniku a łowcy karpi nie wchodzą mi w drogę bo rzeka to dla nich za wysokie progi.Tym sposobem wszyscy są szczęśliwi.Ja bo połowię piękne brzany czy bolenie a oni bo porzucają na siebie epitetami różnej kategorii.:)
Karpi nie powinno się wpuszczać , zarybiać na naszych wodach . PZW idzie na łatwiznę .
+1 byle taniej szybciej i jak najwięcej zarobić. A karpia nie powinno być w polskich wodach (naturalnych zbiornikach) a mogą sobie być wam jakiś specjalnych stawach hodowlanych.
Karpi nie powinno się wpuszczać , zarybiać na naszych wodach . PZW idzie na łatwiznę . +1 Dlatego przez ostatnie dziesięć lat nie wypuściłem żadnego karpia. Inna sprawa że żadnego też nie złowiłem:),bo ten mięczak nie daje rady w rzecznej krainie brzany.:)
Cześć Darek jak zarybią karpiem pobliski staw lub inne bajoro to jakoś nie wierzę, że większość wędkarzy wyruszy na szczupaki czy sandacze. Janusz JKarp
Janusz jak maja iśc na szczupaki jak może 5 ich pływa w tym stawie a karpi 250?
Do tego zdanie moje ,moich kolegów i oczekiwania setki innych w danym kole każdy ma w dupie bo na wódce włodarz koła załóżmy Marian ze Stefanem siedzi z kolegami emerytami okupującymi dane zbiorniki.Do tego dochodzi wieloletnie koleżeństwo zawodowe i wiekowe.
Ja tam nie owijam w bawełne bo sam znam skarbnika i niektórych działaczy z mojego koła ,a po zawodach piło sie wódke i widzi sie co nieco ...
Nie wspomne że co roku zarybia sie chorą ryba.Cała partia w Bytomiu w tym roku to chore ryby,nie wspomne co wcześniej zarybiali w Rudzie śl.
Wędkarstwo Janusz na tym nie polega ,a karp mimo że sympatyczna ryba nie jest jedyna.
Ja chce jazia,leszcza (nie ma wymiany gatunków na stawach i jeziorach przez co ryby karłowaceją-brakuje drapierzników)--a tu tylko karp i karp.
Musisz kolego spojrzec obiektywnie a nie z perspektywy że jesteś karpiarzem i bronisz tej ryby ,lub metody jej połowu.
No cóż,nie byłoby wędkarstwa karpiowego z całą jego otoczką i emocjami,gdyby karpie nie były wpuszczane do naszych wód a były by hodowane w niewielkich stawach.Nikt nigdy nie dowie się co to jest prawdziwe wędkarstwo jak nie wybierze się na zasiadkę karpiową na szerokich wodach a nie na łowisku komercyjnym.Niech więc taka osoba nie zabiera głosu na tematy jej nie znane,czyli o karpiach.
nie lubię łowić karpi... są duże grube tłuste i na wędce nie walczą jak np pstrągi, szczupaki, czy choćby płotki i okonie. Trudno je wyciagnąć bo są grube i ciężkie i żeby takiego kloca wyciągnąć trza mieć trochę siły. I tony peletów, wyrzucanych do wody... PRECZ Z KARPIEM Z POLSKICH WÓD!
nie lubię łowić karpi... są duże grube tłuste i na wędce nie walczą jak
np pstrągi, szczupaki, czy choćby płotki i okonie. Trudno je wyciagnąć
bo są grube i ciężkie i żeby takiego kloca wyciągnąć trza mieć trochę siły. I tony peletów, wyrzucanych do wody... PRECZ Z KARPIEM Z POLSKICH WÓD!
Zgadzam się i popieram !!! Wolę nasze brzany,świnki,bolenie itd.
a i tak btw:jak ktoś lubi duże silne ryby to polecam na suma zasiadkę. Wędziska się nie marnują karpiowe a fun jest 10x większy a ryby o wiele lepsze, silniejsze i sum to naturalny mieszkaniec wód w RP! A nie tam jakiś azjata
No cóż,nie byłoby wędkarstwa karpiowego z całą jego otoczką i emocjami,gdyby karpie nie były wpuszczane do naszych wód a były by hodowane w niewielkich stawach.Nikt nigdy nie dowie się co to jest prawdziwe wędkarstwo jak nie wybierze się na zasiadkę karpiową na szerokich wodach a nie na łowisku komercyjnym.Niech więc taka osoba nie zabiera głosu na tematy jej nie znane,czyli o karpiach. Cześć Mam nadzieję, że to nie o mnie mowa. Spędziłem na zasiadkach na dzikich wodach PZW więcej czasu niż co niektórzy potrafią sobie wyobrazić. A że czasem siadam na łowisku - co w tym złego? Tu czy na PZW jak nie bierze to można haczyk i miodem posmarować i nic to nie da. ( Zależy jeszcze jakie łowisko - bo staw 100x100 o głębokości 1,5m to nie jest dla mnie żadne łowisko tylko takie bajoro z karpiami ). Ja wcale nie bronię karpi z zarybień - tylko twierdzę, że jeśli brać wędkarska dowie się o zarybieniu karpiami ruszą w większości po to łatwe mięso. Będą mieli w d... szczupaki czy sandacze, czy inne jazie, klenie karasie itd. nawet jeśli ich będzie więcej niż 5 sztuk. A dlaczego? Bo zarybieniowego karpia da się łatwo i szybko złowić a szczupaki i ta cała reszta może poczekać a póki co karpie he he. Wypuszczanie dużych ryb ( nie tylko karpi ) ma sens. Nie wiem dlaczego pytanie brzmi :czy wypuszczanie karpi ma sens? A co z okoniami, sandaczami, kleniami, jaziami, sumami? Przewrotnie powiem, że boli jak wypuszczam karpia bo wg niektórych szkodnik a co z innymi rybami? Wiecie dlaczego nie mam drapieżnika? To sobie sami odpowiedzcie. A jak nie wiecie to powiem: bo bardzo mały procent wędkarzy wypuści szczupaka czy sandacza. Za to prawie 100% karpiarzy wypuści swoją zdobycz ( karpia ) i dlatego one jeszcze są w naszych wodach. Janusz JKarp
nie lubię łowić karpi... są duże grube tłuste i na wędce nie walczą jak np pstrągi, szczupaki, czy choćby płotki i okonie. Trudno je wyciagnąć bo są grube i ciężkie i żeby takiego kloca wyciągnąć trza mieć trochę siły. I tony peletów, wyrzucanych do wody... PRECZ Z KARPIEM Z POLSKICH WÓD! Cześć Kolego jamesbond nie pisz takich rzeczy o tych peletach i kulkach bo powielasz stereotyp co jest nieprawdą. Każda ryba inaczej walczy więc jakieś porównania karpia do płoci czy pstrąga jest jakieś nie za bardzo i nie wiem czemu ma służyć. A łatwo jest wyciągnąć kilową płoć czy ośmiokilowego sandacza? Ja miałem tę satysfakcję, że wiem jak walczy i płoć kilowa i duży sandacz :-) No do karpi trzeba mieć troszkę siły jak i do dużego suma, sandacza czy szczupaka. Tak czytam ten Twój post i sam nie wiem o co w nim chodzi oprócz nienawiści do karpi:-( Janusz JKarp
nie lubię łowić karpi... są duże grube tłuste i na wędce nie walczą jak np pstrągi, szczupaki, czy choćby płotki i okonie. Trudno je wyciagnąć bo są grube i ciężkie i żeby takiego kloca wyciągnąć trza mieć trochę siły. I tony peletów, wyrzucanych do wody... PRECZ Z KARPIEM Z POLSKICH WÓD! Cześć Kolego jamesbond nie pisz takich rzeczy o tych peletach i kulkach bo powielasz stereotyp co jest nieprawdą. Każda ryba inaczej walczy więc jakieś porównania karpia do płoci czy pstrąga jest jakieś nie za bardzo i nie wiem czemu ma służyć. A łatwo jest wyciągnąć kilową płoć czy ośmiokilowego sandacza? Ja miałem tę satysfakcję, że wiem jak walczy i płoć kilowa i duży sandacz :-) No do karpi trzeba mieć troszkę siły jak i do dużego suma, sandacza czy szczupaka. Tak czytam ten Twój post i sam nie wiem o co w nim chodzi oprócz nienawiści do karpi:-( Janusz JKarp
Nie nienawidzę karpi. Nic mi jeszcze nie zrobiły (oprócz zerwania paru zestawów) chodzi mi o toż, że nie wiem w jakim celu łowi się te tłuste kilkudziesięciu kilowe karpi. Ja wiem ze są miłośnicy tych ryb. Może źle sprawę ująłem. Wieżę, że Ty nie zanęcasz toną wałeczków czy tam peletów jak to niestety robią u mnie na łowisku. Woda jest normalnie czerwona od tego syfu nawet jak skończą wędkować. Uwierz łowiąc na spinning potrafię na haku wyciągnąć prawie pół kilo peletów z wody. Zmieniam miejscówkę, ale tam nadal pełno tego. Karp może i ładny ale nie dla mnie. Moim zdaniem jest chwastem sprowadzonym od Azjatów a co do ich ryb to mam mieszane uczucia. Moim zdaniem powinny być tworzone całe żwirownie tylko karpiowe. (nie komercyjne łowiska tylko pożwirowe z karpiem) i wtedy wilk syty i owca cała, bo karpiarze mają akweny piekne duże i nie komercyjne bez takiego sztucznego lansu wędkarza niedzielnego a inni wędkarze mają wody bez karpi, peletów . Takie są moje odczucia mam świadomość, że się możesz nie zgadzać n ale cóż. Racja jest jak d**a każdy ma swoją. Może gdyby większa kultura karpiarzy to bym się do tej ryby przekonał. A walka tłustego karpia mi się nie podoba wolę żywe zrywy, szalone odjazdy a nie odpływanie niczym ciągnik siodłowy. Ale Ty możesz mieć zupełnie odmienne zdanie i nie musisz się z tym zgadzać. Jeżeli tamtą wypowiedzią jakoś Cię uraziłem to przepraszam...
Cześć Ależ ja się nie gniewam :-) Jeśli jest tak jak opisujesz to rzeczywiście na Waszym łowisku dzieje się źle. To jest niedopuszczalne tyle nęcić ! Kultura Karpiarzy przez duże "K" - gwarantuję Ci, że Karpiarz to zupełnie ktoś inny niż ten co tylko łowi karpie. Jak już kiedyś mówiłem Karpiarza poznaje się po tym jak traktuje ryby - wszystkie ryby. Janusz JKarp
Cześć Ależ ja się nie gniewam :-) Jeśli jest tak jak opisujesz to rzeczywiście na Waszym łowisku dzieje się źle. To jest niedopuszczalne tyle nęcić ! Kultura Karpiarzy przez duże "K" - gwarantuję Ci, że Karpiarz to zupełnie ktoś inny niż ten co tylko łowi karpie. Jak już kiedyś mówiłem Karpiarza poznaje się po tym jak traktuje ryby - wszystkie ryby. Janusz JKarp
No cóż,nie byłoby wędkarstwa karpiowego z całą jego otoczką i emocjami,gdyby karpie nie były wpuszczane do naszych wód a były by hodowane w niewielkich stawach.Nikt nigdy nie dowie się co to jest prawdziwe wędkarstwo jak nie wybierze się na zasiadkę karpiową na szerokich wodach a nie na łowisku komercyjnym.Niech więc taka osoba nie zabiera głosu na tematy jej nie znane,czyli o karpiach.
Najlepsze jest te zdanie że nikt sie nie dowie co to jest prawdziwe wędkarstwo jak sie nie wybierze na zasiadkę karpiową---ha ha czyli trzy dni srania ,picia i pierdzenia(bez obrazy -opisuje zasiadki na jakich ja byłem-byc może są inne) .Do tego 6 kibli 25 l kukurydzy na 3 dni,i częste wywózki.Niech karparze emocjuja sie swoimi połowami i przeżyciami,ale niech nie pierniczą głupot że nie ma wędkarstwa prawdziwego bez tych zasiadek.
Wiesz co to jest wędkarstwo karpiowe,to jest wędkarstwo skomercjalizowane---a zarybienia karpiami o których mowa w tym poście nie ma nic wspólnego z zasiadkami karpiowymi.
Krzesełko karpiowe-2 razy droższe,kibel karpiowy droższy,taśma do srania karpiowa droższa od zwykłej itd ,itd..do tego masa sprzetu,sprzęt do wywózek itd...to jest biznes,wykreowany przez pewną elitę.
Oczywiście że złowienie karpia dużego to frajda ,ale dla mnie dużą frajda jest w zime z pod lodu złapanie sporego leszcza,płoci,lub okonia i wcale nie płaszcze wygodnie dupska w fotelu.
Niestety tych ryb brakuje,a one przeżywają zime,a na wiosne karpie i nasze pieniądze ze skłądek leżą na brzegu a lato w lodówach.
Nikt nigdy nie dowie się co to jest prawdziwe wędkarstwo jak nie
wybierze się na zasiadkę karpiową na szerokich wodach a nie na łowisku
komercyjnym.
Straszne rzeczy.Łowię 28 lat,spędziłem nad wodą tyle tysięcy godzin że nie wiem w czym to liczyć dziesiątki,setki?Złowiłem tysiące ryb w tym kilkadziesiąt spełniających normy medalowe. Po tym wszystkim dowiedziałem się że nie wiem co to jest wędkarstwo.Dlaczego nie wiem?Dlatego że nie chcę łowić jednego gatunku "ryb"sztucznie utrzymywanego przez człowieka w obcym dla niego środowisku. Całą noc nie będę spał,totalne załamanie.Jutro miałem jechać rano na brzany ale to wszystko straciło sens.Po co mi dalej żyć.:):):):):):)):):):):)
Ajj tam gadacie na tego karpia... Gdyby nie wpuszczano karpia, pewnie łowilibyscie płotki, i małe okonki, przynajmniej tak sytuacja wygląda u mnie. W tym roku to jakiś żart w moim kole, 50 kg karpia na rok na staw 10 h... do tego kilka linów, kilkanascie kilo karasia ... Szlag mnie trafia jak te malutkie płotki biorą i okonki... Owszem, fajnie, ryby biorą... ale co z tego, że za karzdym razem takie pierdołki? Wolę już 100 razy tego karpia, który walczy, no i przynajmniej go czuć na wędce, a nie to co te płotki. :-)
Ajj tam gadacie na tego karpia... Gdyby nie wpuszczano karpia, pewnie łowilibyscie płotki, i małe okonki, przynajmniej tak sytuacja wygląda u mnie. W tym roku to jakiś żart w moim kole, 50 kg karpia na rok na staw 10 h... do tego kilka linów, kilkanascie kilo karasia ... Szlag mnie trafia jak te malutkie płotki biorą i okonki... Owszem, fajnie, ryby biorą... ale co z tego, że za karzdym razem takie pierdołki? Wolę już 100 razy tego karpia, który walczy, no i przynajmniej go czuć na wędce, a nie to co te płotki. :-)
Bo jakby ta płotka,linem,leszczem,złotym karasiem było regularnie zarybiane ,nie byłoby karłowacenia a duże sztuki były na porządku dziennym.Jasne że lepiej wyciągnąć karpia,tylko ja tego karpia mam szanse wyciągnąć do dwóch dni po zarybieniu--później na podwórkach u emerytów koty reszte żrą.
Inaczej sprawa ma sie do duzych jezior,tam karpia mogą wpuszczac ile chcą ,bo to ma jakis sens.
Cześć Darek nie żebym się czepiał ale ryby karłowacieją bo nie ma drapieżników. Ja uważam, że dla zachowania równowagi w wodzie powinno być więcej drapieżnika i to dużego. Zarybienia leszczem, płocią, linem itd są wskazane i konieczne ale tylko duży szczupak i sum jest w stanie zweryfikować populację zdrowych ryb powodując jej wygrzbiecenie i szybki przyrost. Ale jak jak to w życiu bywa jest różnie. Albo sam karp i trochę karasi albo sumy bo kiedyś wędkarze będą mieli frajdę jak urosną. Ale to nie tak - na jednym z łowisk sumy i duże szczupaki wyżarły praktyczne drobnicę lina, karasia i pstrąga. A przy okazji, że nie są głupie to tylko te ryby żrą przy okazji łomocząc karpiki a leszczyki i jaziki mają w nosie. Na tym łowisku regularnie odbywają się polowania na sumy z użyciem kwoka i raz mały włos a taki sumek wywaliłby łódkę z wędkarzami. Miałem przyjemność być zaproszonym na łódkę. Widok niezapomniany jak na echu widzisz ni stąd ni z owąd takiego klocka myślę z dwa metry a karaś taki z 30cm wyrywa się z ręki ( bo plecionkę ze spławikiem 400g trzymasz w palcach żeby szybko zaciąć jak zażre ). Janusz JKarp
Cześć Darek nie żebym się czepiał ale ryby karłowacieją bo nie ma drapieżników. Ja uważam, że dla zachowania równowagi w wodzie powinno być więcej drapieżnika i to dużego. Zarybienia leszczem, płocią, linem itd są wskazane i konieczne ale tylko duży szczupak i sum jest w stanie zweryfikować populację zdrowych ryb powodując jej wygrzbiecenie i szybki przyrost. Ale jak jak to w życiu bywa jest różnie. Albo sam karp i trochę karasi albo sumy bo kiedyś wędkarze będą mieli frajdę jak urosną. Ale to nie tak - na jednym z łowisk sumy i duże szczupaki wyżarły praktyczne drobnicę lina, karasia i pstrąga. A przy okazji, że nie są głupie to tylko te ryby żrą przy okazji łomocząc karpiki a leszczyki i jaziki mają w nosie. Na tym łowisku regularnie odbywają się polowania na sumy z użyciem kwoka i raz mały włos a taki sumek wywaliłby łódkę z wędkarzami. Miałem przyjemność być zaproszonym na łódkę. Widok niezapomniany jak na echu widzisz ni stąd ni z owąd takiego klocka myślę z dwa metry a karaś taki z 30cm wyrywa się z ręki ( bo plecionkę ze spławikiem 400g trzymasz w palcach żeby szybko zaciąć jak zażre ). Janusz JKarp
Janusz kolego wiesz że cie bardzo lubie,ale nie pisz wiecej takich rzeczy bo tracisz w moich oczach.Ja tu łudzę sie przez cały pobyt na forum że mam do czynienia z profesjonalistą w każdym calu .Lubie czytać twoje posty ,madre i wyważone ,ale nie wspominaj więcej że wymiana krwi gatunku nie ma wpływu na lepsze warunki i dorodność ryby-tylko drapieżnik.
Witam serdecznie nie jestem amatorem polowu karpi i sadzę że nie powinno sie zarybiać tym gatunkiem naszych wód należących do PZW. Ale do rzeczy w dniu dziesejszym ogladałem ędkarskie przygody Rexa Hunta który to złowił Skalniaka a jako ciekawostke podał że Skalniak jest drapieznikiem ktory to międzyinymi poluje na karpie gdyż karp jest to ryba która roznosi w wodzie choroby.
Witam serdecznie nie jestem amatorem polowu karpi i sadzę że nie powinno
sie zarybiać tym gatunkiem naszych wód należących do PZW. Ale do rzeczy
w dniu dziesejszym ogladałem ędkarskie przygody Rexa Hunta który to
złowił Skalniaka a jako ciekawostke podał że Skalniak jest drapieznikiem
ktory to międzyinymi poluje na karpie gdyż karp jest to ryba która
roznosi w wodzie choroby.
To że że karp jest w większej części świata traktowany i widziany jako szkodnik to żadna tajemnica.Tylko w u nas (Europa) został wyniesiony na ołtarze przez śpiących nad wodą leniwych łowców nazywających się dumnie karpiarzami.:) Dla jasności dodam że nie mam nic do łowiących karpie,jeśli tylko łowią na stawach hodowlanych,komercji itp.
Witam, jestem z okolic Alwerni gdzie znajduje się Zalew Skowronek na którym łowię. CO kilka miesięcy wpuszczane sa karpie w danych dniach. W tych samych dniach też jest więcej wędkarzy niż tych wpuszczanych ryb. W wiekszości jest tak że karpie po wpuszczeniu sa ogłupiałe i biora na banalną przynete z czym sie wiąże to że zaraz zostają wyłowione i jak to zwyle bywa zabrane na patelnie;/ Według mnie nie powinno tak być, z tej racji gdyż to nie jest żadna sztuka złapać takiego omamionego karpia a poza tym rybki nawet nie mają czasu sie zadomowić Według mnie osoby które wpuszczają jakąkolwiek wymiarową rybę powinny ogłosić przynajmniej tydzień przerwy łowienia na danym łowisku, aby zachowało się ich więcej i aby wędkarz który złowił dużego karpia miał z tego jakąs satysfakcję. Co wy myślicie na ten temat? Proszę o opinię.
Temat poruszany na tym portalu od początku jego istnienia. Oczywiście dla mnie zarybianie karpiem a w szczególności takie jak pisze kolega jest kompletnie bez sensu. Nie mniej jednak znajdzie się wielu karpiarzy którym miło słyszeć o każdym zarybianiu tym gatunkiem.
Koledzy rozwiązanie tego problemu jest banalnie proste - wystarczy na tydzień wyłączyć z wędkowania akwen i po sprawie...Podobne zjawisko ma miejsce w Kaliszu...Ryba wpuszczana jest zawsze w tym samym miejscu, na tzw portkach, gdzie ryba zanim dotrze do właściwego zbiornika musi pokonać... las wędek!!!A wystarczyłoby zamknąć nawet część zbiornika i byłoby po sprawie...
Witam, jestem z okolic Alwerni gdzie znajduje się Zalew Skowronek na którym łowię. CO kilka miesięcy wpuszczane sa karpie w danych dniach. W tych samych dniach też jest więcej wędkarzy niż tych wpuszczanych ryb. W wiekszości jest tak że karpie po wpuszczeniu sa ogłupiałe i biora na banalną przynete z czym sie wiąże to że zaraz zostają wyłowione i jak to zwyle bywa zabrane na patelnie;/ Według mnie nie powinno tak być, z tej racji gdyż to nie jest żadna sztuka złapać takiego omamionego karpia a poza tym rybki nawet nie mają czasu sie zadomowić Według mnie osoby które wpuszczają jakąkolwiek wymiarową rybę powinny ogłosić przynajmniej tydzień przerwy łowienia na danym łowisku, aby zachowało się ich więcej i aby wędkarz który złowił dużego karpia miał z tego jakąs satysfakcję. Co wy myślicie na ten temat? Proszę o opinię.
Jeżeli już trzeba zarybiać karpiem to niech zarybiają, ale tylko wody zamknięte nie mające żadnego możliwego połączenia z rzekami.Co do sposobu zarybień to powinien być 2 tygodniowy zakaz połowu.
Zdecydowanie po zarybieniu powinien być przez co najmniej dwa tygodnie zakaz zabierania karpi. Jeżeli takiego zakazu nie ma to żle świadczy o gospodarzu jeziora, nie ma odpowiedniej wiedzy na temat jak ryby zachowóją się po wpuszczeniu w nowy zbiornik i jakie są zwyczaje psełdo wędkarzy. Wykonuje syzyfową pracę i nie nadaje się na gospodarza wody wędkarskiej - powinien dać sobie spokój z zarządzaniem zbiornikiem albo wpuszczać rybu codziennie wtedy moze cos by sie uchowało.
http://forum.wedkuje.pl/post/wolnosc-karpia/150098/0
Tutaj mam fajny temat dotyczący karpi . Trochę się tam poprztykaliśmy ale sporo informacji zostało do przeczytania .
Zarybianie rybą kulinarną(czyt.karpiem) jest mocno przesadzone.U mnie na zbiornikach wszędzie przeważa nad rodzimymi gatunkami.Szczęściem jest rzeka i ja łowię tylko na niej on tu nie daje rady.:) Tu pływają tylko prawdziwe ryby.
Gdybym jednak kiedyś jakiegoś złowił to zabiorę gościa z Chin do domu i zaśpiewam kolędę.:)
Dla Polskich wędkarzy oprócz ciernika to wszystkie ryby są kulinarne więc po co wogóle jakąkolwiek rybą zarybiać? Najlepiej niczym nie zarybiać i nic nie wypuszczać tylko wyłapać wszystko.
Kolego łowię długo i dużo widziałem,nie musisz mi tego mówić wiem jaka jest rzeczywistość.Tylko nie wkładaj wszystkich wędkarzy do jednego worka bo są też tacy którzy biorą tyle co potrzebują lub wtedy jak mają ochotę.W twoich słowach widzę wyznawcę C&R,masz prawo ale nie nawracaj innych na siłę bo każdy ma swoją wolę.
Kolego łowię długo i dużo widziałem,nie musisz mi tego mówić wiem jaka jest rzeczywistość.Tylko nie wkładaj wszystkich wędkarzy do jednego worka bo są też tacy którzy biorą tyle co potrzebują lub wtedy jak mają ochotę.W twoich słowach widzę wyznawcę C&R,masz prawo ale nie nawracaj innych na siłę bo każdy ma swoją wolę.
Miedzy wyznawca C&R a zwolennikiem tego aby nie zabierac wszystkiego co popadnie jest jeszcze duuuuzo miejsca :)
Kolego łowię długo i dużo widziałem,nie musisz mi tego mówić wiem jaka jest rzeczywistość.Tylko nie wkładaj wszystkich wędkarzy do jednego worka bo są też tacy którzy biorą tyle co potrzebują lub wtedy jak mają ochotę.W twoich słowach widzę wyznawcę C&R,masz prawo ale nie nawracaj innych na siłę bo każdy ma swoją wolę.
!!!
latwo sie wam (nam) mowi ze ma byc okres ochronny i po sprawie, gorzej z realizacja. zarybiaja karpiem bo to potezna machina handlowa, szybki i tani przyrost powoduje, ze wrzuca sie do wody stosunkowo malo pieniedzy. wyobrazacie sobie zarybienie zbiornika 200 kg okoniem po 40 cm? pewnie nie ma wedkarza co by tyle przez cale zycie widzial. z drugiej strony karpiarstwo to ogromny biznes; maty, zestawy, pellety, atraktory, kulki proteinowe... za to wszystko zaplacicie spora sumke, a co tego ekwipunku uzyjecie do polowu sandacza??? ano nic, wiec nikomu sie nie oplaci. zas biznes karpiowy nakreca koniunkture... wreszcie zakaz polowu na zarybionym akwenie... kto ma tego pilnowac? patrol policji ma pilnowac przez tydzien stu karpii? wybaczcie ale za bardzo ich szanuje zeby ich ponizac. mozna by wpuszczac w tajemnicy? otoz nie mozna, bo nad woda zawsze ktps jest i ingormacja szybko rozniesie sie w bardzo waskim gronie... z wlasnego podworka wiem ze dochodzi kolejny problem, wedkarz lowi komplet, zanosi bez wpisu do domu i wraca na 2 zmiane, a wokol siedza sami przyjaciele od flaszki, wiec nikt nie zwroci uwagi, a kontroli brak. teasumujac, karp to super biznes dla wszystkich, wiec zarybienia byly i beda, czy nam sie to podoba czy nie
kolego zgadzam się z tobą w 100%i uważam ze jeśli pójdzie tak dalej to jeszcze troche i będziemy wyławiać z wody same pampersy
kolego zgadzam się z tobą w 100%i uważam ze jeśli pójdzie tak dalej to jeszcze troche i będziemy wyławiać z wody same pampersy
Haha :D
latwo sie wam (nam) mowi ze ma byc okres ochronny i po sprawie, gorzej z realizacja. zarybiaja karpiem bo to potezna machina handlowa, szybki i tani przyrost powoduje, ze wrzuca sie do wody stosunkowo malo pieniedzy. wyobrazacie sobie zarybienie zbiornika 200 kg okoniem po 40 cm? pewnie nie ma wedkarza co by tyle przez cale zycie widzial. z drugiej strony karpiarstwo to ogromny biznes; maty, zestawy, pellety, atraktory, kulki proteinowe... za to wszystko zaplacicie spora sumke, a co tego ekwipunku uzyjecie do polowu sandacza??? ano nic, wiec nikomu sie nie oplaci. zas biznes karpiowy nakreca koniunkture... wreszcie zakaz polowu na zarybionym akwenie... kto ma tego pilnowac? patrol policji ma pilnowac przez tydzien stu karpii? wybaczcie ale za bardzo ich szanuje zeby ich ponizac. mozna by wpuszczac w tajemnicy? otoz nie mozna, bo nad woda zawsze ktps jest i ingormacja szybko rozniesie sie w bardzo waskim gronie... z wlasnego podworka wiem ze dochodzi kolejny problem, wedkarz lowi komplet, zanosi bez wpisu do domu i wraca na 2 zmiane, a wokol siedza sami przyjaciele od flaszki, wiec nikt nie zwroci uwagi, a kontroli brak. teasumujac, karp to super biznes dla wszystkich, wiec zarybienia byly i beda, czy nam sie to podoba czy nie
Pomijajac sens zarybien (zgadzam sie ze karp to chyba najtansze mieso dla amatorow rybiego bialka), skoro juz zarybiamy, to nie wiem czemu nie mozna zakazac lowienia przez np. tydzien.
Po pierwsze biznas karpiowy oparty jest jak ja to nazywam - prawdziwych karpiarzach (prosze nie traktowac w tym zwrocie niczego niecnego , wprost przeciwnie). To oni kupuja namioty, drogi sprzet, zanety, przynety itp. I z regoly Ci ludzie poluja na duze ryby i bardzo czesto je wypuszczaja.
Amatorow karpikow 30-40 cm nie wiem jak nazwac. Moze nie powinienem, ale nazwe ich wlasnie miesiarzami. Z nich caly ten przemysl karpiowy nie ma wielkiego pozytku. Sa to ludzie lowiacy mieso nie karpie. Po prostu wpuszczono im do wody kilkaset karpikow to je lowia. Nie bedzie tych karpikow, to beda lowic plotki czy inne ryby.
Wpuszczenie i zezwolenie na natychmiastowy odlow takich ryb nie ma kompletnie zadnego uzasadnienia. Lepiej byloby rozdawac te ryby od razu z beczki.
A co do upilnowania, to nie jest az taki duzy problem. Sa to najczesciej nieduze jeziorka czy stawy i jesli zakazac lowienia na nim przez tydzien, to kazdy kto zblizy sie z wedka do wody to klusol. A linie brzegowa takich akwenow widac bardzo dobrze i wystarczy stanac na momen w jednym miejscu zeby miec na oku caly zbiornik.
Do pilnowania powołana jest straż rybacka więc policja nie musi się temu poświęcać. Czy to karpiarstwo, czy sumowanie czy spining to wszystko jest ogromny biznes a w szczególnosci wędkarstwo morskie więc nie rozumiem tych wywodów o drogim sprzęcie karpiowym. Znam karpiarzy którzy nie mają drogich sprzetów a karpiują z dobrymi wynikami.
Czekanie na zarybienie , siedzenie dzień w dzień i łapanie kompletu lub więcej które ląduje do siatki nie ma nic wspólnego z karpiarstwem i karpiarzami .
Przynajmniej mi się tak wydaje.
Drodzy koledzy wędkarze, ja też uważam że nie powinno się tak szybko łowić po zarybieniu, ale spójrzmy prawdzie w oczy tak nigdy nie będzie (A na pewno nie u nas). A co do C&R ja uważam że kto chce niech wypuszcza, a kto nie niech sobie weźmie, oczywiście sztuki wymiarowe i w odpowiedniej ilości, ja na przykład kiedy jadę na karpie gdy złowię 3 sztuki takie po 2-3 kg to co mam je wszystkie wypuścić (według mnie nie) ale i tak z 3 złowionych biorę 1 karpia podałem tylko jeden przykład.
A ja pytam - dlaczego wszędzie punktem honoru i powodem do dumy dla lokalnych związków, jest zarybianie karpiem(ewentualnie Karasiem)?. Rozumiem, że kroczek jest najtańszy, ale czy rozsądnie nie powinno się zarybiać, również okoniem, szczupakiem, sandaczem, sumem?. A u nas na otarcie łez wpuścili trochę...jesiotra:(. Dla mnie to paranoja, że nikt kompetentny nie wydatkuje rozsądnie kaski związkowej. Przecież PZW, zapewnia tylko z Bożej łaski trochę rybek Karpiarzom, a co ze spiningistami?.Jak nie będzie drapieżnika to przecież inne gatunki karłowacieją.
...Ale w sumie co z tej rozmowy wyniknie...NIC
A ja pytam - dlaczego wszędzie punktem honoru i powodem do dumy dla lokalnych związków, jest zarybianie karpiem(ewentualnie Karasiem)?. Rozumiem, że kroczek jest najtańszy, ale czy rozsądnie nie powinno się zarybiać, również okoniem, szczupakiem, sandaczem, sumem?. A u nas na otarcie łez wpuścili trochę...jesiotra:(. Dla mnie to paranoja, że nikt kompetentny nie wydatkuje rozsądnie kaski związkowej. Przecież PZW, zapewnia tylko z Bożej łaski trochę rybek Karpiarzom, a co ze spiningistami?.Jak nie będzie drapieżnika to przecież inne gatunki karłowacieją.
...Ale w sumie co z tej rozmowy wyniknie...NIC
Sam sobie odpowiedziales na pytanie. CENA i mieso. Zauwaz ze wielu wedkarzy chce duzo miesa. Skladki jakie placimy w porownaniu z zapotrzebowaniem niektorych na bialko rybie sa smieszne.
Jak dostarczyc np. 100 kg / rok niektorym za skladke rzedu 20-30 zl (bo tyle idzie z przecietnej skladki na zarybianie - a smiem twierdzic ze jeszcze mniej). Gdyby to mial byc szczupak czy sandacz to mozna by dac 1 kg ryby. Pomysl jaki wrzask by sie podniosl, gdybys powiedzial ludzim ze wolno im np. zabrac w ciagu roku 1-2 szczupaki.
A tak sypie sie karpia, dla tych co go lowia to tak w zasadzie obojetne co lowia, byle duzo.
Wilk syty a owca jeszcze jakos dycha :)
Dodam jeszcze , że karpie są tanie i szybko rosną , jak nie najszybciej z ryb w kraju
Wydaje mi się, że nie chodzi tu o karpia tylko zachwanie wędkarzy i gospodarza łowiska. Gdyby nawet wpuścili suma, szczupaka czy sandacza to i tak ta zgraja która tam siedzi non stop po zarybieniu wybrała by te ryby w dwa tygodnie ponieważ czy to karp czy szczupak czy sum to po wpuszczeniu do nowego zbiornika zachwa się podobnie czyli będzie brał jak głupi w miejscu gdzie został wypuszczony dopuki nie zadomowi się, nie znajdzie ostoi w wodzie i nie znajdzie sobie żelowiska.
Dlatego po każdym zarybieniu powinien być okres karencyjny , nawet do 3 tygodni , Okręgi mogą z tego przecież korzystać stawiając tablicę z odpowiednia informacją o tymczasowym zakazie połowu ryb na danym akwenie , ale czy zechcą ????
Po pierwsze jest zakaz zarybienia karpiem rzek a zbiornik zaporowy to jest część rzeki. Tak więc widać jak władze PZW szanują przepisy. Po drugi jak by na akwenie wprowadzać zakaz połowu ryb po zarybieniu i to na okres 3 tygodni, to przez sporą część sezonu mieliśmy by zakaz połowu.
Rozwiązanie jakie było by w takich przypadkach bardziej racjonalne. To nałożenie zakazu połowu danego gatunku ryby nawet na 1 miesiąc, i wzmożenie kontroli. Wtedy to złowiony co dopiero wpuszczony narybek wracał by do wody, a co najważniejsze stawał by się bardziej ostrożny i miał by szansę osiągnąć znaczne rozmiary.
A co do pytania czy warto zarybiać karpiem. To powtórkę to któryś raz z kolei; "Karpiem jako obcym gatunkiem winno zarybiać się tylko zamknięte akweny (typu żwirownie stawy) i tylko takie które są przeznaczone na łowiska specjalne z obcymi gatunkami!"
Karp osiąga wielkie rozmiary i wypiera inne gatunki, a ponieważ jest wielkim żarłokiem i pokarm trawi tylko w 50% to też przyczynia się od degradacji danego akwenu.
Tak więc według ichtiologów karp powinien być zapuszczany tylko do takich akwenów gdzie nasze rodzime gatunki mają problem z utrzymaniem rybostanu z powodu przyduch (on sam przyczynia się do wzmożenia się tego zjawiska). Zresztą nawet prawo stanowi iż do zarybienia karpiem danego akwenu wymagane jest specjalne zezwolenie od ministra.
Zgadzam się z Tobą Arturze , ale 90 % Okręgów zarybia jeziora i rzeki karpiem , bo jest tani i szybko rośnie .
Jaki sens ma zarybianie karpiem stawów przez poszczególne koła- w zasadzie żadnego,jednak trzeba spojrzeć na to z dwóch stron.
nie ma sensu żadnego z tego względu że cała partia zarybieniowa ląduje w przeciagu kilku dni w lodówkach poszczególnych wędkarzy.Jeśli natomiast koło wprowadzi na załóżmy tydzień zakaz połowu-to już jakis sens tam sie wyłania .
Należało by też wspomnieć o roli tej rybki ,a w zasadzie o jej szkodach w małych stawikach ,lecz to mozna pominąć ,bo przez sztuczne regulowanie ekosystemu dzięki wędkarstwu znaczenie to z chodzi na dalszy plan.
W jakim celu zarybia sie karpiem.?
W takim celu koła zarybiaja żeby zrobić ukłon wobec kolegów emerytów ,oraz jest to pójście na łatwiznę.
Nie raz bedąc w kole słyszę w kolejce przed kasą -Marian ale w Hu...walicie tylko 300 kilo w tym roku na łące w puściłeś itd.
Pamiętajmy ze włodarze koła to ludzie zazwyczaj w leciwym wielu ,a większość okupujących od poniedziałku do niedzieli wędkarzy to ich koledzy.
Tak że sa i będą oczekiwania że lodówa bedzie pełna a koty będą miały co żryć.
wprowadzono rejestry ,dzieki którym koła miały wyciągać wnioski i zarybiać wobec połowów w nich zawartych.
rzeczywiście wyciągaja wnioski ,bo jeśli na rejestrze u każdego jest po 30 karpi wpisanych to należy karpia w puścić.Niestety zapomniano że w naszych wodach zyja jeszcze inne rybki,a większość wędkarzy woli łowić szczupaki ,sandacze i inne,niz owe karpie.
Wnioski nie wyciągam bo to wszystko i tak o dupę roztrzaść.
Cześć
Darek jak zarybią karpiem pobliski staw lub inne bajoro to jakoś nie wierzę, że większość wędkarzy wyruszy na szczupaki czy sandacze.
Janusz JKarp
Kolego JKarp uwierz.Mam w odległości 2 i 3 km od domu dwa zbiorniki PZW zarybiane co roku.Przez ostatnie 15 lat byłem tam dwa razy po tym co tam widziałem powiedziałem 0nigdy więcej.Na szczęście jestem w dobrej sytuacji bo 2,5 km od domu mam też rzekę i dziękuję losowi że jedzie się do niej w przeciwnym kierunku.
Nie chcę brać udziału w wyścigu kto pierwszy wyjmie kawałek mięsa na zbiorniku a łowcy karpi nie wchodzą mi w drogę bo rzeka to dla nich za wysokie progi.Tym sposobem wszyscy są szczęśliwi.Ja bo połowię piękne brzany czy bolenie a oni bo porzucają na siebie epitetami różnej kategorii.:)
Karpi nie powinno się wpuszczać , zarybiać na naszych wodach . PZW idzie na łatwiznę .
Karpi nie powinno się wpuszczać , zarybiać na naszych wodach . PZW idzie na łatwiznę .
+1 byle taniej szybciej i jak najwięcej zarobić. A karpia nie powinno być w polskich wodach (naturalnych zbiornikach) a mogą sobie być wam jakiś specjalnych stawach hodowlanych.
Karpi nie powinno się wpuszczać , zarybiać na naszych wodach . PZW idzie na łatwiznę .
+1
Dlatego przez ostatnie dziesięć lat nie wypuściłem żadnego karpia.
Inna sprawa że żadnego też nie złowiłem:),bo ten mięczak nie daje rady w rzecznej krainie brzany.:)
Cześć
Darek jak zarybią karpiem pobliski staw lub inne bajoro to jakoś nie wierzę, że większość wędkarzy wyruszy na szczupaki czy sandacze.
Janusz JKarp
Janusz jak maja iśc na szczupaki jak może 5 ich pływa w tym stawie a karpi 250?
Do tego zdanie moje ,moich kolegów i oczekiwania setki innych w danym kole każdy ma w dupie bo na wódce włodarz koła załóżmy Marian ze Stefanem siedzi z kolegami emerytami okupującymi dane zbiorniki.Do tego dochodzi wieloletnie koleżeństwo zawodowe i wiekowe.
Ja tam nie owijam w bawełne bo sam znam skarbnika i niektórych działaczy z mojego koła ,a po zawodach piło sie wódke i widzi sie co nieco ...
Nie wspomne że co roku zarybia sie chorą ryba.Cała partia w Bytomiu w tym roku to chore ryby,nie wspomne co wcześniej zarybiali w Rudzie śl.
Wędkarstwo Janusz na tym nie polega ,a karp mimo że sympatyczna ryba nie jest jedyna.
Ja chce jazia,leszcza (nie ma wymiany gatunków na stawach i jeziorach przez co ryby karłowaceją-brakuje drapierzników)--a tu tylko karp i karp.
Musisz kolego spojrzec obiektywnie a nie z perspektywy że jesteś karpiarzem i bronisz tej ryby ,lub metody jej połowu.
No cóż,nie byłoby wędkarstwa karpiowego z całą jego otoczką i emocjami,gdyby karpie nie były wpuszczane do naszych wód a były by hodowane w niewielkich stawach.Nikt nigdy nie dowie się co to jest prawdziwe wędkarstwo jak nie wybierze się na zasiadkę karpiową na szerokich wodach a nie na łowisku komercyjnym.Niech więc taka osoba nie zabiera głosu na tematy jej nie znane,czyli o karpiach.
nie lubię łowić karpi... są duże grube tłuste i na wędce nie walczą jak np pstrągi, szczupaki, czy choćby płotki i okonie. Trudno je wyciagnąć bo są grube i ciężkie i żeby takiego kloca wyciągnąć trza mieć trochę siły. I tony peletów, wyrzucanych do wody... PRECZ Z KARPIEM Z POLSKICH WÓD!
nie lubię łowić karpi... są duże grube tłuste i na wędce nie walczą jak np pstrągi, szczupaki, czy choćby płotki i okonie. Trudno je wyciagnąć bo są grube i ciężkie i żeby takiego kloca wyciągnąć trza mieć trochę siły. I tony peletów, wyrzucanych do wody... PRECZ Z KARPIEM Z POLSKICH WÓD!
Zgadzam się i popieram !!!
Wolę nasze brzany,świnki,bolenie itd.
Zgadzam się i popieram !!!
Wolę nasze brzany,świnki,bolenie itd.
brzany są super, niestety muszę na nie jechać daaaaaaaalllllllllllleeeeeeeeeeeeeeeeeekkkkkkkkkkkkooooooooooooooooooooooooooo ale warto :)
a i tak btw:jak ktoś lubi duże silne ryby to polecam na suma zasiadkę. Wędziska się nie marnują karpiowe a fun jest 10x większy a ryby o wiele lepsze, silniejsze i sum to naturalny mieszkaniec wód w RP! A nie tam jakiś azjata
A jak ktoś lubi chińszczyznę niech idzie do jakiegoś hipermarketu,tam tego pełno.Może choć w wodzie uszanujemy to co nasze?
No cóż,nie byłoby wędkarstwa karpiowego z całą jego otoczką i emocjami,gdyby karpie nie były wpuszczane do naszych wód a były by hodowane w niewielkich stawach.Nikt nigdy nie dowie się co to jest prawdziwe wędkarstwo jak nie wybierze się na zasiadkę karpiową na szerokich wodach a nie na łowisku komercyjnym.Niech więc taka osoba nie zabiera głosu na tematy jej nie znane,czyli o karpiach.
Cześć
Mam nadzieję, że to nie o mnie mowa. Spędziłem na zasiadkach na dzikich wodach PZW więcej czasu niż co niektórzy potrafią sobie wyobrazić. A że czasem siadam na łowisku - co w tym złego? Tu czy na PZW jak nie bierze to można haczyk i miodem posmarować i nic to nie da. ( Zależy jeszcze jakie łowisko - bo staw 100x100 o głębokości 1,5m to nie jest dla mnie żadne łowisko tylko takie bajoro z karpiami ).
Ja wcale nie bronię karpi z zarybień - tylko twierdzę, że jeśli brać wędkarska dowie się o zarybieniu karpiami ruszą w większości po to łatwe mięso. Będą mieli w d... szczupaki czy sandacze, czy inne jazie, klenie karasie itd. nawet jeśli ich będzie więcej niż 5 sztuk. A dlaczego? Bo zarybieniowego karpia da się łatwo i szybko złowić a szczupaki i ta cała reszta może poczekać a póki co karpie he he.
Wypuszczanie dużych ryb ( nie tylko karpi ) ma sens. Nie wiem dlaczego pytanie brzmi :czy wypuszczanie karpi ma sens? A co z okoniami, sandaczami, kleniami, jaziami, sumami? Przewrotnie powiem, że boli jak wypuszczam karpia bo wg niektórych szkodnik a co z innymi rybami? Wiecie dlaczego nie mam drapieżnika? To sobie sami odpowiedzcie. A jak nie wiecie to powiem: bo bardzo mały procent wędkarzy wypuści szczupaka czy sandacza. Za to prawie 100% karpiarzy wypuści swoją zdobycz ( karpia ) i dlatego one jeszcze są w naszych wodach.
Janusz JKarp
nie lubię łowić karpi... są duże grube tłuste i na wędce nie walczą jak np pstrągi, szczupaki, czy choćby płotki i okonie. Trudno je wyciagnąć bo są grube i ciężkie i żeby takiego kloca wyciągnąć trza mieć trochę siły. I tony peletów, wyrzucanych do wody... PRECZ Z KARPIEM Z POLSKICH WÓD!
Cześć
Kolego jamesbond nie pisz takich rzeczy o tych peletach i kulkach bo powielasz stereotyp co jest nieprawdą.
Każda ryba inaczej walczy więc jakieś porównania karpia do płoci czy pstrąga jest jakieś nie za bardzo i nie wiem czemu ma służyć.
A łatwo jest wyciągnąć kilową płoć czy ośmiokilowego sandacza? Ja miałem tę satysfakcję, że wiem jak walczy i płoć kilowa i duży sandacz :-)
No do karpi trzeba mieć troszkę siły jak i do dużego suma, sandacza czy szczupaka.
Tak czytam ten Twój post i sam nie wiem o co w nim chodzi oprócz nienawiści do karpi:-(
Janusz JKarp
nie lubię łowić karpi... są duże grube tłuste i na wędce nie walczą jak np pstrągi, szczupaki, czy choćby płotki i okonie. Trudno je wyciagnąć bo są grube i ciężkie i żeby takiego kloca wyciągnąć trza mieć trochę siły. I tony peletów, wyrzucanych do wody... PRECZ Z KARPIEM Z POLSKICH WÓD!
Cześć
Kolego jamesbond nie pisz takich rzeczy o tych peletach i kulkach bo powielasz stereotyp co jest nieprawdą.
Każda ryba inaczej walczy więc jakieś porównania karpia do płoci czy pstrąga jest jakieś nie za bardzo i nie wiem czemu ma służyć.
A łatwo jest wyciągnąć kilową płoć czy ośmiokilowego sandacza? Ja miałem tę satysfakcję, że wiem jak walczy i płoć kilowa i duży sandacz :-)
No do karpi trzeba mieć troszkę siły jak i do dużego suma, sandacza czy szczupaka.
Tak czytam ten Twój post i sam nie wiem o co w nim chodzi oprócz nienawiści do karpi:-(
Janusz JKarp
Nie nienawidzę karpi. Nic mi jeszcze nie zrobiły (oprócz zerwania paru zestawów) chodzi mi o toż, że nie wiem w jakim celu łowi się te tłuste kilkudziesięciu kilowe karpi. Ja wiem ze są miłośnicy tych ryb. Może źle sprawę ująłem. Wieżę, że Ty nie zanęcasz toną wałeczków czy tam peletów jak to niestety robią u mnie na łowisku. Woda jest normalnie czerwona od tego syfu nawet jak skończą wędkować. Uwierz łowiąc na spinning potrafię na haku wyciągnąć prawie pół kilo peletów z wody. Zmieniam miejscówkę, ale tam nadal pełno tego. Karp może i ładny ale nie dla mnie. Moim zdaniem jest chwastem sprowadzonym od Azjatów a co do ich ryb to mam mieszane uczucia. Moim zdaniem powinny być tworzone całe żwirownie tylko karpiowe. (nie komercyjne łowiska tylko pożwirowe z karpiem) i wtedy wilk syty i owca cała, bo karpiarze mają akweny piekne duże i nie komercyjne bez takiego sztucznego lansu wędkarza niedzielnego a inni wędkarze mają wody bez karpi, peletów . Takie są moje odczucia mam świadomość, że się możesz nie zgadzać n ale cóż. Racja jest jak d**a każdy ma swoją. Może gdyby większa kultura karpiarzy to bym się do tej ryby przekonał. A walka tłustego karpia mi się nie podoba wolę żywe zrywy, szalone odjazdy a nie odpływanie niczym ciągnik siodłowy. Ale Ty możesz mieć zupełnie odmienne zdanie i nie musisz się z tym zgadzać. Jeżeli tamtą wypowiedzią jakoś Cię uraziłem to przepraszam...
Cześć
Ależ ja się nie gniewam :-)
Jeśli jest tak jak opisujesz to rzeczywiście na Waszym łowisku dzieje się źle. To jest niedopuszczalne tyle nęcić !
Kultura Karpiarzy przez duże "K" - gwarantuję Ci, że Karpiarz to zupełnie ktoś inny niż ten co tylko łowi karpie. Jak już kiedyś mówiłem Karpiarza poznaje się po tym jak traktuje ryby - wszystkie ryby.
Janusz JKarp
Cześć
Ależ ja się nie gniewam :-)
Jeśli jest tak jak opisujesz to rzeczywiście na Waszym łowisku dzieje się źle. To jest niedopuszczalne tyle nęcić !
Kultura Karpiarzy przez duże "K" - gwarantuję Ci, że Karpiarz to zupełnie ktoś inny niż ten co tylko łowi karpie. Jak już kiedyś mówiłem Karpiarza poznaje się po tym jak traktuje ryby - wszystkie ryby.
Janusz JKarp
no to skoro tak jest to spoko.
No cóż,nie byłoby wędkarstwa karpiowego z całą jego otoczką i emocjami,gdyby karpie nie były wpuszczane do naszych wód a były by hodowane w niewielkich stawach.Nikt nigdy nie dowie się co to jest prawdziwe wędkarstwo jak nie wybierze się na zasiadkę karpiową na szerokich wodach a nie na łowisku komercyjnym.Niech więc taka osoba nie zabiera głosu na tematy jej nie znane,czyli o karpiach.
Najlepsze jest te zdanie że nikt sie nie dowie co to jest prawdziwe wędkarstwo jak sie nie wybierze na zasiadkę karpiową---ha ha czyli trzy dni srania ,picia i pierdzenia(bez obrazy -opisuje zasiadki na jakich ja byłem-byc może są inne) .Do tego 6 kibli 25 l kukurydzy na 3 dni,i częste wywózki.Niech karparze emocjuja sie swoimi połowami i przeżyciami,ale niech nie pierniczą głupot że nie ma wędkarstwa prawdziwego bez tych zasiadek.
Wiesz co to jest wędkarstwo karpiowe,to jest wędkarstwo skomercjalizowane---a zarybienia karpiami o których mowa w tym poście nie ma nic wspólnego z zasiadkami karpiowymi.
Krzesełko karpiowe-2 razy droższe,kibel karpiowy droższy,taśma do srania karpiowa droższa od zwykłej itd ,itd..do tego masa sprzetu,sprzęt do wywózek itd...to jest biznes,wykreowany przez pewną elitę.
Oczywiście że złowienie karpia dużego to frajda ,ale dla mnie dużą frajda jest w zime z pod lodu złapanie sporego leszcza,płoci,lub okonia i wcale nie płaszcze wygodnie dupska w fotelu.
Niestety tych ryb brakuje,a one przeżywają zime,a na wiosne karpie i nasze pieniądze ze skłądek leżą na brzegu a lato w lodówach.
Nikt nigdy nie dowie się co to jest prawdziwe wędkarstwo jak nie wybierze się na zasiadkę karpiową na szerokich wodach a nie na łowisku komercyjnym.
Straszne rzeczy.Łowię 28 lat,spędziłem nad wodą tyle tysięcy godzin że nie wiem w czym to liczyć dziesiątki,setki?Złowiłem tysiące ryb w tym kilkadziesiąt spełniających normy medalowe.
Po tym wszystkim dowiedziałem się że nie wiem co to jest wędkarstwo.Dlaczego nie wiem?Dlatego że nie chcę łowić jednego gatunku "ryb"sztucznie utrzymywanego przez człowieka w obcym dla niego środowisku.
Całą noc nie będę spał,totalne załamanie.Jutro miałem jechać rano na brzany ale to wszystko straciło sens.Po co mi dalej żyć.:):):):):):)):):):):)
Ajj tam gadacie na tego karpia... Gdyby nie wpuszczano karpia, pewnie łowilibyscie płotki, i małe okonki, przynajmniej tak sytuacja wygląda u mnie. W tym roku to jakiś żart w moim kole, 50 kg karpia na rok na staw 10 h... do tego kilka linów, kilkanascie kilo karasia ... Szlag mnie trafia jak te malutkie płotki biorą i okonki... Owszem, fajnie, ryby biorą... ale co z tego, że za karzdym razem takie pierdołki? Wolę już 100 razy tego karpia, który walczy, no i przynajmniej go czuć na wędce, a nie to co te płotki. :-)
Ajj tam gadacie na tego karpia... Gdyby nie wpuszczano karpia, pewnie łowilibyscie płotki, i małe okonki, przynajmniej tak sytuacja wygląda u mnie. W tym roku to jakiś żart w moim kole, 50 kg karpia na rok na staw 10 h... do tego kilka linów, kilkanascie kilo karasia ... Szlag mnie trafia jak te malutkie płotki biorą i okonki... Owszem, fajnie, ryby biorą... ale co z tego, że za karzdym razem takie pierdołki? Wolę już 100 razy tego karpia, który walczy, no i przynajmniej go czuć na wędce, a nie to co te płotki. :-)
Bo jakby ta płotka,linem,leszczem,złotym karasiem było regularnie zarybiane ,nie byłoby karłowacenia a duże sztuki były na porządku dziennym.Jasne że lepiej wyciągnąć karpia,tylko ja tego karpia mam szanse wyciągnąć do dwóch dni po zarybieniu--później na podwórkach u emerytów koty reszte żrą.
Inaczej sprawa ma sie do duzych jezior,tam karpia mogą wpuszczac ile chcą ,bo to ma jakis sens.
Cześć
Darek nie żebym się czepiał ale ryby karłowacieją bo nie ma drapieżników.
Ja uważam, że dla zachowania równowagi w wodzie powinno być więcej drapieżnika i to dużego. Zarybienia leszczem, płocią, linem itd są wskazane i konieczne ale tylko duży szczupak i sum jest w stanie zweryfikować populację zdrowych ryb powodując jej wygrzbiecenie i szybki przyrost.
Ale jak jak to w życiu bywa jest różnie. Albo sam karp i trochę karasi albo sumy bo kiedyś wędkarze będą mieli frajdę jak urosną. Ale to nie tak - na jednym z łowisk sumy i duże szczupaki wyżarły praktyczne drobnicę lina, karasia i pstrąga. A przy okazji, że nie są głupie to tylko te ryby żrą przy okazji łomocząc karpiki a leszczyki i jaziki mają w nosie.
Na tym łowisku regularnie odbywają się polowania na sumy z użyciem kwoka i raz mały włos a taki sumek wywaliłby łódkę z wędkarzami. Miałem przyjemność być zaproszonym na łódkę. Widok niezapomniany jak na echu widzisz ni stąd ni z owąd takiego klocka myślę z dwa metry a karaś taki z 30cm wyrywa się z ręki ( bo plecionkę ze spławikiem 400g trzymasz w palcach żeby szybko zaciąć jak zażre ).
Janusz JKarp
Cześć
Darek nie żebym się czepiał ale ryby karłowacieją bo nie ma drapieżników.
Ja uważam, że dla zachowania równowagi w wodzie powinno być więcej drapieżnika i to dużego. Zarybienia leszczem, płocią, linem itd są wskazane i konieczne ale tylko duży szczupak i sum jest w stanie zweryfikować populację zdrowych ryb powodując jej wygrzbiecenie i szybki przyrost.
Ale jak jak to w życiu bywa jest różnie. Albo sam karp i trochę karasi albo sumy bo kiedyś wędkarze będą mieli frajdę jak urosną. Ale to nie tak - na jednym z łowisk sumy i duże szczupaki wyżarły praktyczne drobnicę lina, karasia i pstrąga. A przy okazji, że nie są głupie to tylko te ryby żrą przy okazji łomocząc karpiki a leszczyki i jaziki mają w nosie.
Na tym łowisku regularnie odbywają się polowania na sumy z użyciem kwoka i raz mały włos a taki sumek wywaliłby łódkę z wędkarzami. Miałem przyjemność być zaproszonym na łódkę. Widok niezapomniany jak na echu widzisz ni stąd ni z owąd takiego klocka myślę z dwa metry a karaś taki z 30cm wyrywa się z ręki ( bo plecionkę ze spławikiem 400g trzymasz w palcach żeby szybko zaciąć jak zażre ).
Janusz JKarp
Janusz kolego wiesz że cie bardzo lubie,ale nie pisz wiecej takich rzeczy bo tracisz w moich oczach.Ja tu łudzę sie przez cały pobyt na forum że mam do czynienia z profesjonalistą w każdym calu .Lubie czytać twoje posty ,madre i wyważone ,ale nie wspominaj więcej że wymiana krwi gatunku nie ma wpływu na lepsze warunki i dorodność ryby-tylko drapieżnik.
Witam serdecznie nie jestem amatorem polowu karpi i sadzę że nie powinno sie zarybiać tym gatunkiem naszych wód należących do PZW. Ale do rzeczy w dniu dziesejszym ogladałem ędkarskie przygody Rexa Hunta który to złowił Skalniaka a jako ciekawostke podał że Skalniak jest drapieznikiem ktory to międzyinymi poluje na karpie gdyż karp jest to ryba która roznosi w wodzie choroby.
Witam serdecznie nie jestem amatorem polowu karpi i sadzę że nie powinno sie zarybiać tym gatunkiem naszych wód należących do PZW. Ale do rzeczy w dniu dziesejszym ogladałem ędkarskie przygody Rexa Hunta który to złowił Skalniaka a jako ciekawostke podał że Skalniak jest drapieznikiem ktory to międzyinymi poluje na karpie gdyż karp jest to ryba która roznosi w wodzie choroby.
To że że karp jest w większej części świata traktowany i widziany jako szkodnik to żadna tajemnica.Tylko w u nas (Europa) został wyniesiony na ołtarze przez śpiących nad wodą leniwych łowców nazywających się dumnie karpiarzami.:)
Dla jasności dodam że nie mam nic do łowiących karpie,jeśli tylko łowią na stawach hodowlanych,komercji itp.