Chlopaki serca nie macie, opisujecie swoje pierwsze wypady w tym roku nad wode, zasiadki a mnie az skreca ze musze w domu siedziec i czekac do pierwszego maja.
Z racji ze na szczupaka od pierwszego a na sandacza od czerwca...matko i corko juz sie doczekac nie moge. No ale coz, taki los. A moze nie jestem osamotniony i jeszcze kilku takich nieszczesnikow jak ja siedzi w chaupie i przez okno wyglada pierwszego maja.
Pierwszy czerwca to także święto dla dzieciaków... Chyba siostrzeńca zabiorę w tym roku na Dzień Dziecka na jakieś drapieżniki.. he he he . Pozdrawiam wszystkich.
A kto ci każe czekać , jakby innych ryb nie było . Weź spina odszykuj go i postaw w koncie , a spróbuj na bolonkę lub federa . Takie wspaniałe powietrze i na wiosnę jodu więcej . Spróbuj zmierzyć się z innymi rybami , a może spodoba się i szczupaki będą miały trochę wytchnienia .
Ja przykładowo czerpię przyjemność z bycia nad wodą a nie tylko z pobijania rekordów. Warto pójść dla kilku płotek. Tylko, że ja za bardzo nie mam czasu i to jest ból.
Początki zawsze są trudne . Poczytaj nasze porady i może coś pomoże aby ryby brały . A tak naprawdę to całą przyjemnością jest być na łowisku i delektować się budzącą przyrodą , jak kolega ,,Thundey” napisał . Co tu czekać , dni robią się takie piękne że grzech w domu siedzieć .
gdy bym myslal tylko o rekordach to pewnie juz dawno bym odstawil kije
co do samej wody to jestem w miare czesto na spacerach ale to nie to samo co kij nad woda,piwo w reku i podekscytowanie jaka to wielka rybe tym razem wyciagne i bedzie sie bohaterem dnia, a moze i kilku dni
a poza tym moj osmioletni syn zlapal bakcyla juz rok temu i "tylko" na duze ryby chce jezdzic bo male beda chcialy do mamy-a ich mama bedzie plakala za nimi (swoimi dziecmi)
zgoda. Ja tu nikogo nie posądzam za poglądy. Każdy z nas ma ulubiony gatunek ryb jak i ulubione miesiące na wypady. Jeśli spacerujesz to fajny z Ciebie kolo:) Ja też lubię spacery.
W takich miejscach to mógłbym nawet kija nie rozwijać,wystarczy samo patrzenie żeby akumulatory naładować...Sam często się włóczę nad różnymi rzeczułkami wiedząc że szanse na potoka są dziś zerowe,ale to nic,wędkarstwo to nie tylko terkot hamulca i kij wygięty w parabolę,to także cała otoczka wokół niego.Mnie kręci już samo przygotowanie,wyrwanie się z miasta i powłóczenie się brzegiem jakiejś zapomianej rzeczki z nieodłącznym towarzyszem wędkarskich eskapad Arnoldem,a ryby?to często tylko dodatek,są jest świetnie,nie ma też niekiepsko.Mając do wyboru spędzić bezowocnie czas w domu czy wyruszyć gdzieś w plener zawsze wybieram to drugie,tak więc kol.Kielce bierz kije i atakuj,napewno masz niedaleko troche wody gdzie mógłbyś pomoczyć przynęty,nawet jakieś liche płoteczki a ucieszą.
Kij,pare robakow,aparat tez mam niczego sobie,moze cos z tego wyjdzie i w przyszlym tygodniu pochwale sie kilkoma plotkami albo rownie ciekawymi zdjeciami jak nasz kolega.
Nic mnie nie zatrzyma ( chyba, że śnieg spadnie), by w przyszłym tygodniu z feederkiem nie ruszyć nad wodę. Zacznę od niedużej Wkry, a być może jakaś płoć się skusi na skosztowanie mojej przynęty. Jeżeli nawet się zdarzy, że szczytówki przez te kilka godzin jakie planuję spędzić nad wodą pozostaną bez ruchu, to wrócę i tak szczęśliwszy do domu :)
Witam !
Chlopaki serca nie macie, opisujecie swoje pierwsze wypady w tym roku nad wode, zasiadki a mnie az skreca ze musze w domu siedziec i czekac do pierwszego maja.
Z racji ze na szczupaka od pierwszego a na sandacza od czerwca...matko i corko juz sie doczekac nie moge. No ale coz, taki los. A moze nie jestem osamotniony i jeszcze kilku takich nieszczesnikow jak ja siedzi w chaupie i przez okno wyglada pierwszego maja.
Ech...
Pozdrawiam i polamania kijow !
Każdy czeka na woje wymarzone terminy i jak czekam także
pierwszy czerwca to jak swieto he he
Witam!
Pierwszy czerwca to także święto dla dzieciaków... Chyba siostrzeńca zabiorę w tym roku na Dzień Dziecka na jakieś drapieżniki.. he he he . Pozdrawiam wszystkich.
A kto ci każe czekać , jakby innych ryb nie było . Weź spina odszykuj go i postaw w koncie , a spróbuj na bolonkę lub federa . Takie wspaniałe powietrze i na wiosnę jodu więcej . Spróbuj zmierzyć się z innymi rybami , a może spodoba się i szczupaki będą miały trochę wytchnienia .
Spin to juz dawno odszykowany i w kacie czeka.
A jezeli chodzi o biala rybke, to jakos mam dwie lewe rece, w zeszlym roku zaliczylem kilka plotek i jednego okonia ale to chyba przez przypadek :)
Ja przykładowo czerpię przyjemność z bycia nad wodą a nie tylko z pobijania rekordów. Warto pójść dla kilku płotek. Tylko, że ja za bardzo nie mam czasu i to jest ból.
Początki zawsze są trudne . Poczytaj nasze porady i może coś pomoże aby ryby brały . A tak naprawdę to całą przyjemnością jest być na łowisku i delektować się budzącą przyrodą , jak kolega ,,Thundey” napisał . Co tu czekać , dni robią się takie piękne że grzech w domu siedzieć .
gdy bym myslal tylko o rekordach to pewnie juz dawno bym odstawil kije
co do samej wody to jestem w miare czesto na spacerach ale to nie to samo co kij nad woda,piwo w reku i podekscytowanie jaka to wielka rybe tym razem wyciagne i bedzie sie bohaterem dnia, a moze i kilku dni
a poza tym moj osmioletni syn zlapal bakcyla juz rok temu i "tylko" na duze ryby chce jezdzic bo male beda chcialy do mamy-a ich mama bedzie plakala za nimi (swoimi dziecmi)
zgoda. Ja tu nikogo nie posądzam za poglądy. Każdy z nas ma ulubiony gatunek ryb jak i ulubione miesiące na wypady. Jeśli spacerujesz to fajny z Ciebie kolo:) Ja też lubię spacery.
nie trzeba łowić , aparat i w drogę!!!!!!!!
W takich miejscach to mógłbym nawet kija nie rozwijać,wystarczy samo patrzenie żeby akumulatory naładować...Sam często się włóczę nad różnymi rzeczułkami wiedząc że szanse na potoka są dziś zerowe,ale to nic,wędkarstwo to nie tylko terkot hamulca i kij wygięty w parabolę,to także cała otoczka wokół niego.Mnie kręci już samo przygotowanie,wyrwanie się z miasta i powłóczenie się brzegiem jakiejś zapomianej rzeczki z nieodłącznym towarzyszem wędkarskich eskapad Arnoldem,a ryby?to często tylko dodatek,są jest świetnie,nie ma też niekiepsko.Mając do wyboru spędzić bezowocnie czas w domu czy wyruszyć gdzieś w plener zawsze wybieram to drugie,tak więc kol.Kielce bierz kije i atakuj,napewno masz niedaleko troche wody gdzie mógłbyś pomoczyć przynęty,nawet jakieś liche płoteczki a ucieszą.
...a moze macie racje.
Kij,pare robakow,aparat tez mam niczego sobie,moze cos z tego wyjdzie i w przyszlym tygodniu pochwale sie kilkoma plotkami albo rownie ciekawymi zdjeciami jak nasz kolega.
Nic mnie nie zatrzyma ( chyba, że śnieg spadnie), by w przyszłym tygodniu z feederkiem nie ruszyć nad wodę. Zacznę od niedużej Wkry, a być może jakaś płoć się skusi na skosztowanie mojej przynęty. Jeżeli nawet się zdarzy, że szczytówki przez te kilka godzin jakie planuję spędzić nad wodą pozostaną bez ruchu, to wrócę i tak szczęśliwszy do domu :)