Niestety wydra to ewidentny szkodnik w stawie i wiem co mówię,właśnie przed godziną wróciłem z wyprawy spiningowej zresztą po raz kolejny o kiju i teraz wiem już co jest przyczyną braku sukcesów na stawie gdzie dawniej dobrze mi szło,obchodząc w/w staw dookoła od mało uczeszczanej strony -zarośla,spostrzegłem na ziemi blisko wody trzy głowy szczupacze, ewidętnie obgryzione przez jakiegoś drapieżnika,po rozmowie z tubylcami mieszkającymi w pobliżu okazało się że pojawiła sie wydra która wytrzebiła ryby w 4 sąsiadujących niewielkich stawach.....wiem że wydrę chroni prawo ale....rozumiem i popieram tych którzy walczą z tym szkodnikiem ,ta cholera wyżre niestety wszystko.
U mnie w stawie kidyś były karpie, karasie, liny, okonie, płotki a od paru lat tylko widac ślady wydry wokół stawu i od dwuch lat to nic już w stawiku nie ma :(
Znowu ten temat został otwarty ? Przecież moderator zamknął już ten
bezsensowny wątek - właśnie ten . Dlaczego otworzył go ponownie ?
Moderator moim zdaniem zachował się w tym wypadku niczym przysłowiowy
"sędzia kalosz" . Powinien konsekwentnie zamykać te niemające przecież
nic wspólnego z wędkarstwem a za to kłamliwe , wątki . Jako ,że nie
uczynił tego - powoli utwierdzam się w przekonaniu , iż arbiter i
rozjemca z niego jak ze mnie Św. Mikołaj . Po cholerę na stronie
wędkarskiej publikuje się tematy tworzące błędne, oszczercze opinie na
temat zwierząt rzadkich , chronionych , niezbędnych w środowisku wodnym
? Czy dlatego ,że te zwierzęta żywią się rybami zgodnie ze swą naturą -
przez co z góry zostają uznane przez grupę prymitywów - za tzw
"szkodniki " ? Kogo obchodzą stawy ,na których to terenie - rzekomo
miała zadomowić się wydra ? Nikogo : żadnego z wędkarzy !Inna rzecz ,że
autorzy tychże publikacji z pewnością nawet nie znają wydry , nie wiedzą
jak wygląda , skłonni są wręcz pomylić to zwierzę z innymi stworzeniami
spotykanymi nad wodą ( nawiasem mówiąc , były tutaj przypadki mylenia
bobrów z wydrą i na odwrót ).
A teraz ogólnie , co sądzę o podejściu wielu ludzi do innych stworzeń żywych , nie wyłączając tych żyjących nad wodą i żywiących się rybami :
Kiedy wszelka ( z przeproszeniem ) : banda prymitywów , szara
inteligencja pazerna na to co do niej nie należy , nauczy się
szacunku do przyrody pojętej całościowo - wszystko zmieni się na
lepsze . Problem jednak w tym ,że nie ma takiej daty w kalendarzu ,
która byłaby zbieżna ze zmianą wsiowej , anachronicznej , surowej
mentalności Polaczków - na podejście afirmujące wszystko co żyje tak jak
my a więc tak jak my , mające prawo istnieć i odżywiać się zgodnie ze
swoją naturą ... Zamknąć ten wątek i to jak najszybciej. Dlaczego ?
Najprostsza z przyczyn to taka , iż poruszanie tematyki prób
eksterminacji , pozbycia się , gnębienia , prześladowania zwierząt
objętych ochroną - wszędzie poza oznakowanym , fachowo prowadzonym ,
zarejestrowanym i legalnym - obrębem hodowlanym ( którym nie są stawy i
bajorka użytkowników Wedkuje.pl ) to już naruszanie przepisów o
ochronie gatunkowej zwierząt , to już podżeganie do przestępstwa a także
zwykłe spotwarzanie tych zwierząt (degradowanie ich do roli "szkodników
" czy wręcz uciążliwych "bohaterów komiksów ").
Aby poprzeć swoje poglądy fachowym doradztwem , posłużę się tutaj niniejszym listem :
"po rozmowie z tubylcami mieszkającymi w pobliżu okazało się że pojawiła
sie wydra która wytrzebiła ryby w 4 sąsiadujących niewielkich stawac "
Po rozmowie z takimi tubylcami , domyśliłbym się ,że to oni stawiają węciorki (wiecięrze ) i to głównie dlatego nie ma ryb a nie z powodu wydry. Zganiasz wszystko na zwierzęta rybożerne , gdyż ufasz bezgranicznie tej nadwodnej hałastrze , która udaje ,że łowi na wędki a po kryjomu stawia siatki. Taka jest prawda , nie ma innej ! Stworzenia takie jak wydra czy kormoran nie są samobójcami , nie dążą do samozagłady w przeciwieństwie do człowieka . Wniosek jest więc taki ,że żadne z tych stworzeń - nie będzie może i nie chce zaszkodzić swemu środowiska życia. To naturalne ,że gdyby wydra , tak jak człowiek :dążyłaby ślepo , bezmyślnie i przemysłowo , do wyławiania ryb z wody - zmuszona byłaby do głodówki lub migracji w poszukiwaniu innych miejsc do przetrwania . Ale tak się nie dzieje ! Jeżeli wydra pozostaje w swoim biotopie , to nie tylko znak poprawy stosunków ekologicznych ,ale i również - symptom obecności ryb , dowód świadczący o tym ,że w danym akwenie ryby jeszcze są !Żadna wydra nie zabija przemysłowo - tak jak to usiłuje wmówić sobie i innym człowiek . Gdyby tak było -zmuszona byłaby ona do ciągłej głodówki oraz migracji. Jej byt , byłby zagrożony i niespokojny .Rybostan danego akwenu jest ściśle skorelowany z obecnością części łańcucha pokarmowego , jest jednak jedno ale .... Gdy zaczyna się w to wszystko mieszać wszędobylski plebs - ze swoimi min : karpiami , które kosztują przecież niebotyczne pieniądze (!!!) ,ze swoimi zarybieniami dla siebie i opornymi na życie bajorami hodowlanymi : to wtedy dochodzi do spotwarzania zwierząt takich jak wydra i stawiania ich w negatywnym świetle , właśnie z uwagi na głupią , szkodliwą , nikczemną , egoistyczną "gospodarkę ".Zwierzęta rybożerne , siłą rzeczy natrafiają na takie czy inne hodowle , a przez to zostają uznane za szkodniki , którymi nie są ! Generalnie jednak nie istnieje coś takiego jak "szkodnik " , a tym bardziej nie jest nim ani wydra ani kormoran ani żadne inne stworzenie , nad którym pseudo-wędkarskie pospólstwa tak się znęcają.
"po rozmowie z tubylcami mieszkającymi w pobliżu okazało się że pojawiła
sie wydra która wytrzebiła ryby w 4 sąsiadujących niewielkich stawac "
Po rozmowie z takimi tubylcami , domyśliłbym się ,że to oni stawiają węciorki (wiecięrze ) i to głównie dlatego nie ma ryb a nie z powodu wydry. Zganiasz wszystko na zwierzęta rybożerne , gdyż ufasz bezgranicznie tej nadwodnej hałastrze , która udaje ,że łowi na wędki a po kryjomu stawia siatki. Taka jest prawda , nie ma innej ! Stworzenia takie jak wydra czy kormoran nie są samobójcami , nie dążą do samozagłady w przeciwieństwie do człowieka . Wniosek jest więc taki ,że żadne z tych stworzeń - nie będzie może i nie chce zaszkodzić swemu środowiska życia. To naturalne ,że gdyby wydra , tak jak człowiek :dążyłaby ślepo , bezmyślnie i przemysłowo , do wyławiania ryb z wody - zmuszona byłaby do głodówki lub migracji w poszukiwaniu innych miejsc do przetrwania . Ale tak się nie dzieje ! Jeżeli wydra pozostaje w swoim biotopie , to nie tylko znak poprawy stosunków ekologicznych ,ale i również - symptom obecności ryb , dowód świadczący o tym ,że w danym akwenie ryby jeszcze są !Żadna wydra nie zabija przemysłowo - tak jak to usiłuje wmówić sobie i innym człowiek . Gdyby tak było -zmuszona byłaby ona do ciągłej głodówki oraz migracji. Jej byt , byłby zagrożony i niespokojny .Rybostan danego akwenu jest ściśle skorelowany z obecnością części łańcucha pokarmowego , jest jednak jedno ale .... Gdy zaczyna się w to wszystko mieszać wszędobylski plebs - ze swoimi min : karpiami , które kosztują przecież niebotyczne pieniądze (!!!) ,ze swoimi zarybieniami dla siebie i opornymi na życie bajorami hodowlanymi : to wtedy dochodzi do spotwarzania zwierząt takich jak wydra i stawiania ich w negatywnym świetle , właśnie z uwagi na głupią , szkodliwą , nikczemną , egoistyczną "gospodarkę ".Zwierzęta rybożerne , siłą rzeczy natrafiają na takie czy inne hodowle , a przez to zostają uznane za szkodniki , którymi nie są ! Generalnie jednak nie istnieje coś takiego jak "szkodnik " , a tym bardziej nie jest nim ani wydra ani kormoran ani żadne inne stworzenie , nad którym pseudo-wędkarskie pospólstwa tak się znęcają.
Ja bym wydrę pogłaskał,jak by się dała,w co wątpię.i pewnie nakarmił bym tego zwierzaka bo miłe i sympatyczne zwierzątko(widziałem raz) jak było bardzo dużo ryb w łowisku,teraz ryb nie ma i wydry też nie ma.Nie miejmy pretensji do zwierząt tylko do zarządzających wodami którzy eksploatują dzikie wody pozbawiając pokarmu wielu amatorom świeżej rybki.
Ze względu na różnorodność wśród stawów hodowlanych w Polsce, metody
ich zabezpieczeń muszą być właściwie dobrane. Jedną z proponowanych
metod jest grodzenie stawów o niewielkiej powierzchni oraz pojedynczych
zbiorników wodnych z cennymi rybami (np. stawy pstrągowe, zimochowy,
stawy z tarlakami, itp.).
Stosuje się w tym celu siatkę metalową o oczkach do 6×6 cm i grubości
drutu o średnicy nie mniejszej niż 1 mm. Siatka taka powinna być wkopana
w ziemię na głębokość 20-30 cm. Wysokość siatki powinna wynosić około
100 cm. Zmodyfikowanie ogrodzenia polega na zakładaniu pastucha
elektrycznego (drut lub taśma) na wysokości 5-10 cm nad siatką i w
takiej samej odległości od powierzchni gruntu. Dolny przewód, nie może
dotykać roślinności, która musi być regularnie przycinana bądź usuwana.
Można zastosować również nylonowe siatki z wplecionym drutem stalowym.
Stosowanie takiej siatki zaleca WWF Austria. Kanały doprowadzające i
odprowadzające wodę ze stawów muszą być zabezpieczone metalowymi
kratami, które uniemożliwią przedostanie się wydrom wodą na teren
hodowli.
Zabezpieczenia i ochrona czynna kompleksów stawów
Na terenie stawów wielkoobszarowych nie jest możliwe zastosowanie
grodzeń. Celem zmniejszenia presji wydry na cenne gatunki ryb dobre
efekty daje zwiększenie różnorodności gatunkowej w obsadzie ryb, co
jednak wiąże się z obniżeniem zagęszczenia ryb stanowiących główny
przedmiot hodowli.
Można także, przed głównym kompleksem stawów, tworzyć małe zbiorniki
wodne (ok. 0,5 ha), w których byłby duży udział tzw. "białej ryby".
Zbiorniki takie odciągają wydry od żerowania na dużych stawach
hodowlanych. Na hodowlanych stawach o dużej powierzchni powinno się
również utrzymywać strefę bogatego pasma litoralu (strefa przybrzeżna), w
której żyje wiele gatunków zwierząt (w tym także ryby nieposiadające
znaczenia ekonomicznego) stanowiących alternatywne źródło pokarmu wydry.
Takie coś znalazłem w necie i sam to sprawdziłem - naprawde działa.
A co do złapania lub zabicia wydry to jest to raczej bardzo trudne gdyż wydry są drapieżnikami które są aktywne nocą.
"Znajomy ma taki pastuch ale nie wiem czy to samoróbka czy kupny, w każdym bąć razie gdy wydra się do niego zbliżyła i poczuła nie wielkie natężenie, zrobiła podkop pod przewodem i ruszyła w stronę stawu. Niedosyć że to szkodniko pod ochroną to jeszcze taki cwaniak." Dlatego na wydrę trzeba dawać więcej poziomów, a dwa musza być bardzo nisko, żeby w każdym przypadku ją walnęło no i podstawa to taki elektryzator, żeby aż iskry poszły jak go dotknie. Ja mam przy stawie pastuch sieciowy 5J i jest moc:)
Niestety wydra to ewidentny szkodnik w stawie i wiem co mówię,właśnie przed godziną wróciłem z wyprawy spiningowej zresztą po raz kolejny o kiju i teraz wiem już co jest przyczyną braku sukcesów na stawie gdzie dawniej dobrze mi szło,obchodząc w/w staw dookoła od mało uczeszczanej strony -zarośla,spostrzegłem na ziemi blisko wody trzy głowy szczupacze, ewidętnie obgryzione przez jakiegoś drapieżnika,po rozmowie z tubylcami mieszkającymi w pobliżu okazało się że pojawiła sie wydra która wytrzebiła ryby w 4 sąsiadujących niewielkich stawach.....wiem że wydrę chroni prawo ale....rozumiem i popieram tych którzy walczą z tym szkodnikiem ,ta cholera wyżre niestety wszystko.
Proponuje kupić wiatrówkę i stuningować ją potem zapolować na tą wydre jak nie to ja moge Panu w tym pomóc
U mnie w stawie kidyś były karpie, karasie, liny, okonie, płotki a od paru lat tylko widac ślady wydry wokół stawu i od dwuch lat to nic już w stawiku nie ma :(
Znowu ten temat został otwarty ? Przecież moderator zamknął już ten bezsensowny wątek - właśnie ten . Dlaczego otworzył go ponownie ? Moderator moim zdaniem zachował się w tym wypadku niczym przysłowiowy "sędzia kalosz" . Powinien konsekwentnie zamykać te niemające przecież nic wspólnego z wędkarstwem a za to kłamliwe , wątki . Jako ,że nie uczynił tego - powoli utwierdzam się w przekonaniu , iż arbiter i rozjemca z niego jak ze mnie Św. Mikołaj . Po cholerę na stronie wędkarskiej publikuje się tematy tworzące błędne, oszczercze opinie na temat zwierząt rzadkich , chronionych , niezbędnych w środowisku wodnym ? Czy dlatego ,że te zwierzęta żywią się rybami zgodnie ze swą naturą - przez co z góry zostają uznane przez grupę prymitywów - za tzw "szkodniki " ? Kogo obchodzą stawy ,na których to terenie - rzekomo miała zadomowić się wydra ? Nikogo : żadnego z wędkarzy !Inna rzecz ,że autorzy tychże publikacji z pewnością nawet nie znają wydry , nie wiedzą jak wygląda , skłonni są wręcz pomylić to zwierzę z innymi stworzeniami spotykanymi nad wodą ( nawiasem mówiąc , były tutaj przypadki mylenia bobrów z wydrą i na odwrót ).
A teraz ogólnie , co sądzę o podejściu wielu ludzi do innych stworzeń żywych , nie wyłączając tych żyjących nad wodą i żywiących się rybami :
Kiedy wszelka ( z przeproszeniem ) : banda prymitywów , szara inteligencja pazerna na to co do niej nie należy , nauczy się szacunku do przyrody pojętej całościowo - wszystko zmieni się na lepsze . Problem jednak w tym ,że nie ma takiej daty w kalendarzu , która byłaby zbieżna ze zmianą wsiowej , anachronicznej , surowej mentalności Polaczków - na podejście afirmujące wszystko co żyje tak jak my a więc tak jak my , mające prawo istnieć i odżywiać się zgodnie ze swoją naturą ... Zamknąć ten wątek i to jak najszybciej. Dlaczego ? Najprostsza z przyczyn to taka , iż poruszanie tematyki prób eksterminacji , pozbycia się , gnębienia , prześladowania zwierząt objętych ochroną - wszędzie poza oznakowanym , fachowo prowadzonym , zarejestrowanym i legalnym - obrębem hodowlanym ( którym nie są stawy i bajorka użytkowników Wedkuje.pl ) to już naruszanie przepisów o ochronie gatunkowej zwierząt , to już podżeganie do przestępstwa a także zwykłe spotwarzanie tych zwierząt (degradowanie ich do roli "szkodników " czy wręcz uciążliwych "bohaterów komiksów ").
Aby poprzeć swoje poglądy fachowym doradztwem , posłużę się tutaj niniejszym listem :
Tona makulatury to 17 uratowanych drzew.
Pomyśl o środowisku zanim wydrukujesz ten list. Ewa Pisarczyk
Główny Specjalista
Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska
Wydział Ochrony i Zarządzania Gatunkami Chronionymi, Zadrzewień i Terenów Zieleni
Departament Ochrony Przyrody
ul. Wawelska 52/54
00-922 Warszawa
tel.: +48 (22) 57 92 156
fax: +48 (22) 57 92 128
gsm: +48 783 923 031
"po rozmowie z tubylcami mieszkającymi w pobliżu okazało się że pojawiła sie wydra która wytrzebiła ryby w 4 sąsiadujących niewielkich stawac "
Po rozmowie z takimi tubylcami , domyśliłbym się ,że to oni stawiają węciorki (wiecięrze ) i to głównie dlatego nie ma ryb a nie z powodu wydry. Zganiasz wszystko na zwierzęta rybożerne , gdyż ufasz bezgranicznie tej nadwodnej hałastrze , która udaje ,że łowi na wędki a po kryjomu stawia siatki. Taka jest prawda , nie ma innej ! Stworzenia takie jak wydra czy kormoran nie są samobójcami , nie dążą do samozagłady w przeciwieństwie do człowieka . Wniosek jest więc taki ,że żadne z tych stworzeń - nie będzie może i nie chce zaszkodzić swemu środowiska życia. To naturalne ,że gdyby wydra , tak jak człowiek :dążyłaby ślepo , bezmyślnie i przemysłowo , do wyławiania ryb z wody - zmuszona byłaby do głodówki lub migracji w poszukiwaniu innych miejsc do przetrwania . Ale tak się nie dzieje ! Jeżeli wydra pozostaje w swoim biotopie , to nie tylko znak poprawy stosunków ekologicznych ,ale i również - symptom obecności ryb , dowód świadczący o tym ,że w danym akwenie ryby jeszcze są !Żadna wydra nie zabija przemysłowo - tak jak to usiłuje wmówić sobie i innym człowiek . Gdyby tak było -zmuszona byłaby ona do ciągłej głodówki oraz migracji. Jej byt , byłby zagrożony i niespokojny .Rybostan danego akwenu jest ściśle skorelowany z obecnością części łańcucha pokarmowego , jest jednak jedno ale .... Gdy zaczyna się w to wszystko mieszać wszędobylski plebs - ze swoimi min : karpiami , które kosztują przecież niebotyczne pieniądze (!!!) ,ze swoimi zarybieniami dla siebie i opornymi na życie bajorami hodowlanymi : to wtedy dochodzi do spotwarzania zwierząt takich jak wydra i stawiania ich w negatywnym świetle , właśnie z uwagi na głupią , szkodliwą , nikczemną , egoistyczną "gospodarkę ".Zwierzęta rybożerne , siłą rzeczy natrafiają na takie czy inne hodowle , a przez to zostają uznane za szkodniki , którymi nie są ! Generalnie jednak nie istnieje coś takiego jak "szkodnik " , a tym bardziej nie jest nim ani wydra ani kormoran ani żadne inne stworzenie , nad którym pseudo-wędkarskie pospólstwa tak się znęcają.
"po rozmowie z tubylcami mieszkającymi w pobliżu okazało się że pojawiła sie wydra która wytrzebiła ryby w 4 sąsiadujących niewielkich stawac "
Po rozmowie z takimi tubylcami , domyśliłbym się ,że to oni stawiają węciorki (wiecięrze ) i to głównie dlatego nie ma ryb a nie z powodu wydry. Zganiasz wszystko na zwierzęta rybożerne , gdyż ufasz bezgranicznie tej nadwodnej hałastrze , która udaje ,że łowi na wędki a po kryjomu stawia siatki. Taka jest prawda , nie ma innej ! Stworzenia takie jak wydra czy kormoran nie są samobójcami , nie dążą do samozagłady w przeciwieństwie do człowieka . Wniosek jest więc taki ,że żadne z tych stworzeń - nie będzie może i nie chce zaszkodzić swemu środowiska życia. To naturalne ,że gdyby wydra , tak jak człowiek :dążyłaby ślepo , bezmyślnie i przemysłowo , do wyławiania ryb z wody - zmuszona byłaby do głodówki lub migracji w poszukiwaniu innych miejsc do przetrwania . Ale tak się nie dzieje ! Jeżeli wydra pozostaje w swoim biotopie , to nie tylko znak poprawy stosunków ekologicznych ,ale i również - symptom obecności ryb , dowód świadczący o tym ,że w danym akwenie ryby jeszcze są !Żadna wydra nie zabija przemysłowo - tak jak to usiłuje wmówić sobie i innym człowiek . Gdyby tak było -zmuszona byłaby ona do ciągłej głodówki oraz migracji. Jej byt , byłby zagrożony i niespokojny .Rybostan danego akwenu jest ściśle skorelowany z obecnością części łańcucha pokarmowego , jest jednak jedno ale .... Gdy zaczyna się w to wszystko mieszać wszędobylski plebs - ze swoimi min : karpiami , które kosztują przecież niebotyczne pieniądze (!!!) ,ze swoimi zarybieniami dla siebie i opornymi na życie bajorami hodowlanymi : to wtedy dochodzi do spotwarzania zwierząt takich jak wydra i stawiania ich w negatywnym świetle , właśnie z uwagi na głupią , szkodliwą , nikczemną , egoistyczną "gospodarkę ".Zwierzęta rybożerne , siłą rzeczy natrafiają na takie czy inne hodowle , a przez to zostają uznane za szkodniki , którymi nie są ! Generalnie jednak nie istnieje coś takiego jak "szkodnik " , a tym bardziej nie jest nim ani wydra ani kormoran ani żadne inne stworzenie , nad którym pseudo-wędkarskie pospólstwa tak się znęcają.
Ja bym wydrę pogłaskał,jak by się dała,w co wątpię.i pewnie nakarmił bym tego zwierzaka bo miłe i sympatyczne zwierzątko(widziałem raz) jak było bardzo dużo ryb w łowisku,teraz ryb nie ma i wydry też nie ma.Nie miejmy pretensji do zwierząt tylko do zarządzających wodami którzy eksploatują dzikie wody pozbawiając pokarmu wielu amatorom świeżej rybki.
Zabezpieczenia i ochrona czynna małych stawów
Ze względu na różnorodność wśród stawów hodowlanych w Polsce, metody ich zabezpieczeń muszą być właściwie dobrane. Jedną z proponowanych metod jest grodzenie stawów o niewielkiej powierzchni oraz pojedynczych zbiorników wodnych z cennymi rybami (np. stawy pstrągowe, zimochowy, stawy z tarlakami, itp.).
Zabezpieczenia i ochrona czynna kompleksów stawówStosuje się w tym celu siatkę metalową o oczkach do 6×6 cm i grubości drutu o średnicy nie mniejszej niż 1 mm. Siatka taka powinna być wkopana w ziemię na głębokość 20-30 cm. Wysokość siatki powinna wynosić około 100 cm. Zmodyfikowanie ogrodzenia polega na zakładaniu pastucha elektrycznego (drut lub taśma) na wysokości 5-10 cm nad siatką i w takiej samej odległości od powierzchni gruntu. Dolny przewód, nie może dotykać roślinności, która musi być regularnie przycinana bądź usuwana. Można zastosować również nylonowe siatki z wplecionym drutem stalowym. Stosowanie takiej siatki zaleca WWF Austria. Kanały doprowadzające i odprowadzające wodę ze stawów muszą być zabezpieczone metalowymi kratami, które uniemożliwią przedostanie się wydrom wodą na teren hodowli.
Na terenie stawów wielkoobszarowych nie jest możliwe zastosowanie grodzeń. Celem zmniejszenia presji wydry na cenne gatunki ryb dobre efekty daje zwiększenie różnorodności gatunkowej w obsadzie ryb, co jednak wiąże się z obniżeniem zagęszczenia ryb stanowiących główny przedmiot hodowli.
Można także, przed głównym kompleksem stawów, tworzyć małe zbiorniki wodne (ok. 0,5 ha), w których byłby duży udział tzw. "białej ryby". Zbiorniki takie odciągają wydry od żerowania na dużych stawach hodowlanych. Na hodowlanych stawach o dużej powierzchni powinno się również utrzymywać strefę bogatego pasma litoralu (strefa przybrzeżna), w której żyje wiele gatunków zwierząt (w tym także ryby nieposiadające znaczenia ekonomicznego) stanowiących alternatywne źródło pokarmu wydry.
Takie coś znalazłem w necie i sam to sprawdziłem - naprawde działa.
A co do złapania lub zabicia wydry to jest to raczej bardzo trudne gdyż wydry są drapieżnikami które są aktywne nocą.
pozdrawiam - wytrwałości w walce.
"Znajomy ma taki pastuch ale nie wiem czy to samoróbka czy kupny, w każdym bąć razie gdy wydra się do niego zbliżyła i poczuła nie wielkie natężenie, zrobiła podkop pod przewodem i ruszyła w stronę stawu. Niedosyć że to szkodniko pod ochroną to jeszcze taki cwaniak."
Dlatego na wydrę trzeba dawać więcej poziomów, a dwa musza być bardzo nisko, żeby w każdym przypadku ją walnęło no i podstawa to taki elektryzator, żeby aż iskry poszły jak go dotknie. Ja mam przy stawie pastuch sieciowy 5J i jest moc:)