Dziś Sąd Dyscyplinarny przy OIRP w Olsztynie, orzekła zawieszenie w prawach wykonywania zawodu radcy prawnego na okres 6 miesięcy, dla pana R. M. Jest to wynik postępowania dyscyplinarnego, które trwało ok 3,5 lat. Prawnik ten reprezentował mnie przed sądem w Olsztynie w sprawie o uznanie wypadku w pracy przez ZUS. Zaniechań jakich się dopuścił to; nie przedłożenie dowodów w sprawie, skierowanie pisma apelacyjnego do nie właściwego sądu, nie uiszczenie opłaty od pisma apelacyjnego. Za te 2 ostatnie przewinienia sąd obarczył mnie odpowiedzialnością i odrzucił apelację, i sprawa została umorzona.
Co gorsza podczas tego postępowania dowiedziałem się że mimo iż toczy się postępowanie na skutek mojej skargi. To ten prawnik dalej nie przykłada się do swojej pracy, i rok po zaniedbaniu w mojej sprawi dopuszcza się do nie złożenia apelacji w innej sprawie. Dlatego ten wyrok jaki dziś usłyszałem nie do końca mnie satysfakcjonuje, i zastanawiam się czy przypadkiem nie odwołam się wyżej. Tym bardziej że nie zostało zadość uczynione moim stratom jakie poniosłem przez tego prawnika. No ale cóż, lepszy rydz niż nic. Morał z tego wynika, że nie ma osób bez karnych i w mniejszym lub większym stopniu można dojść sprawiedliwości. I nie warto się poddawać w walczyć do końca.
Co fakt nie jest to koniec moich zabiegów, ponieważ od 6 miesięcy toczy się postępowanie poza sądowe o wznowienie postępowania które zastało umorzone przez nierzetelnego prawnika. Jestem dobrej myśli lecz wyroki boskie jak i postanowienia sądu są nie zbadane...
Ponieważ mam już doświadczenie w takich sprawach, o zadość uczynienie jak i uznanie wypadku w pracy przez ZUS. Mogę służyć poradą, doradzić co jak i gdzie szukać, czym się zabezpieczyć i takie tam. A nawet może jakieś dowody nie do podważenia dać.
No to kolego Arturze gratuluje determinacji .Wiem cos na temat polskich sądow bo przez 7 lat toczylem wojne o synka .Dopiero po oddaniu sprawy do Strasbourga nastapil zwrot o 180 stopni i w przeciagu pol roku mialem prawomocny wyrok przyznajacy mi opieke nad dzieckiem .Teraz wiem ze najlepszym adwokatem bylem sam dla siebie . A humorystycznie można to skwitować tak:
Ktos zapukał do burdelu.Burdel-mama otworzyła drzwi i zobaczyła raczej schludnego, dobrze ubranego i w przeszło srednim wieku mężczyznę.- W czym mogę pomóc? - spytała.- Chcę się widzieć z Natalka!-odparł gosć.- Proszę pana, Natalka jest jedna z najdroższych panienek. Być może jakas inna...- Nie! Muszę zobaczyć Natalkę! - zażadał gosć.Natalka podeszła do niego i powiadomiła go, że żąda 1000 dolarów za wizytę. mężczyzna bez wahania sięgnał do kieszeni i podał jej dziesięć 100 dolarowych banknotów. Oboje poszli do pokoju na górę, na godzinkę...Następnej nocy przyszedł znowu i zażadał Natalki. Natalka wyjasniła mu, że bardzo rzadko zdarza się tutaj, żeby ktos wracał druga noc z rzędu.... i że nie może dać mu zniżki. Stawka pozostała ta sama, 1000 dolarów. Mężczyzna znowu wręczył jej gotówkę i znowu poszi na pięterko...Kiedy przyszedł następnej nocy, nikt nie móg uwierzyć. I znowu wręczył Natalce gotówkę, i znowu poszli na pięterko... Kiedyminęła godzina Natalka spytała go:- Skad jestes ? Nikt wczesniej nie żadał moich usług trzy noce z rzędu...- Z Filadelfii... - odparł mężczyzna.- Naprawdę !? Mam tam rodzinę... odrzekła.- Tak, wiem... odparł mężczyzna. - Twój ojciec umarł, a ja jestem adwokatem twojej siostry. Ona prosiła mnie, żebym Ci przekazał twoje 3000 dolarów spadku.. Morał z tej historyjki:Trzy rzeczy sa w życiu pewne:1.Smierć2.Podatki3.I to ze adwokat cię wydyma....!!!
Merolek 140. super wierszyk. I gratulacje że też byłeś wytrwały w walce o swoje dobro. Każdy z nas nie może pozwolić na łamanie swoich praw. No przede mną jeszcze długa droga, by naprawić to co zepsuł ten prawniczyna. I nie wiem jak to się potoczy. Wszystko zależy od tego czy uda mi się wznowić te postępowanie. Moje dowody świadczą że opinie biegłych mijają się z prawdą, jak też że we swoich opiniach nie postępowali zgodnie ze swoją wiedzą lekarską. Ale jak pisałem wyroki sądu są nie zbadane... Lecz ja nie spocznę, do puki nie stanie się zadość. Walczę już od 2004 roku, tak więc i jeszcze drugie tyle mogę walczyć. I tym doświadczeniem i wiedzą, jak i dowodami (akty prawne, wyroki S.N., ustawy i rozporządzenia), podzielę się z każdym który będzie tego potrzebował. A powiem że naprawdę uda się praktycznie każdemu, przed sądem, uznać wypadek w pracy.
Podziwiam Twoją determinację Arturze (zresztą nie tylko w tej sprawie), gratuluję sukcesu i życzę wytrwałości przy dalszym biegu sprawy. Ja też wniosłem sprawę do Sądu Pracy na swój były zakład o nie wypłacenie mi obiecanych należności. Wygrałem (10 000 zł), ale ile się nałaziłem, nastresowałem... ale warto było, zafundowałem sobie wycieczkę do Paryża, która pozwoliła zapomnieć przykre chwile związane z ta sprawą i pierwszym kontaktem z sądem.
Przede wszystkim gratuluję wszystkim kolegom wytrwałości. To bardzo trudne, walczyć o swoje. Niestety i ja miałem do czynienia z sądami i adwokatami i co z tego jak "wygrany" papierek sprawy sądowej jest ... i nic z nim nie można zrobić, bo polskie prawo na więcej nie pozwala, więc leży w teczce a osoba mająca na sobie wyrok chodzi i śmieje ci się w twarz...bo prawo sprytnych złodziei i bogatych ludzi chroni. W Polsce łatwiej okraść niż udowodnić winę. Trochę pesymistycznie zabrzmi... Zastanawiałem się czy warto było tyle stresu przechodzić i nie odpuścić - fakt, że nie odpuściłem ale korzyści niema, satysfakcji oprócz wygranej sprawy również, mniej pieniędzy w portfelu wydanych na nieprofesjonalnych adwokatów, zadośćuczynienia żadnego a o stresie i straconym zdrowiu nie wspomnę, czy warto było...
pozdrawiam i życzę wszystkim, wszystkiego dobrego i jeszcze raz gratulacje!
Userandy, to zależy od ciebie czy było warto. Masz papier i nic z nim nie robisz. A masz jeszcze troszkę do zrobienia by sprawiedliwości stało się zadość. Mogę ci prywatnie podpowiedzieć co i jak, gdzie się udać, komu zlecić odzyskanie tego co masz zasądzone wraz z odsetkami ustawowymi i innymi kosztami. Ważne byś terminów dotrzymał i wymogów prawnych...
Cześć Arturze, dziękuję Tobie bardzo. W tym przypadku akurat niestety
nic więcej nie jestem w stanie zrobić. Nakaz jest, odsetki są, komornik
jest a w kolejce do odzyskania swoich pieniędzy jeszcze dłużnik ma kilku
wierzycieli. Dłużnik na siebie nie ma nawet "karty pripejda"
zarejestrowanej. Niestety nic nie moge więcej zrobić. Może popełni błąd w
przyszłości...i wtedy się uda.
Temat długi i głęboki i niestety nie jeden.
Póki co zbyt wiele nerwów mnie to kosztowało więc nie chcę przez kolejny stres skracać sobie życia...wolę iść na ryby :)
Cześć Arturze, dziękuję Tobie bardzo. W tym przypadku akurat niestety
nic więcej nie jestem w stanie zrobić. Nakaz jest, odsetki są, komornik
jest a w kolejce do odzyskania swoich pieniędzy jeszcze dłużnik ma kilku
wierzycieli. Dłużnik na siebie nie ma nawet "karty pripejda"
zarejestrowanej. Niestety nic nie moge więcej zrobić. Może popełni błąd w
przyszłości...i wtedy się uda.
Temat długi i głęboki i niestety nie jeden.
Póki co zbyt wiele nerwów mnie to kosztowało więc nie chcę przez kolejny stres skracać sobie życia...wolę iść na ryby :)
Dziękuję Tobie serdecznie za chęci. Jeśli dłużnik w czasie powstawania wierzytelności żył w zawiasku partnerskim (nawet wspólnik). To jego partner też czerpał korzyści z tego. Dlatego też można jego zobowiązać do spłaty zadłużenia. Można też udowodnić mu związek w konkubinacie i takie tam. Ty musisz komornikowi wskazać co ma zająć na poczet zaspokojenia roszczeń; renta, zasiłek, wynagrodzenie, aktywa, pasywa. Można też odsprzedać dług firmom windykacyjnym za 10-50% wartości zadłużenia. Można też przez sąd zobowiązać dłużnika do odpracowania zobowiązania...
Brawo za determinacje :) No i regularność, jak i wytrwałość też się liczy...
Nie wiecie jaki termin ma sąd do wystawienia Orzeczenia wraz z uzasadnieniem i dostarczenia ich stronie? Bo do tej pory nie otrzymałem, mimo że 2 miesiące temu wysłałem pismo ponaglające, na które też nie otrzymałem odpowiedzi. Myślę o złożenia zażalenie na postępowanie sądu dyscyplinarnego przy okręgowej izbie radców prawnych w Olsztynie, do Krajowej izby radców prawnych. Bo to ich postępowanie jest żenujące...
Dziś Sąd Dyscyplinarny przy OIRP w Olsztynie, orzekła zawieszenie w prawach wykonywania zawodu radcy prawnego na okres 6 miesięcy, dla pana R. M.
Jest to wynik postępowania dyscyplinarnego, które trwało ok 3,5 lat. Prawnik ten reprezentował mnie przed sądem w Olsztynie w sprawie o uznanie wypadku w pracy przez ZUS. Zaniechań jakich się dopuścił to; nie przedłożenie dowodów w sprawie, skierowanie pisma apelacyjnego do nie właściwego sądu, nie uiszczenie opłaty od pisma apelacyjnego. Za te 2 ostatnie przewinienia sąd obarczył mnie odpowiedzialnością i odrzucił apelację, i sprawa została umorzona.
Co gorsza podczas tego postępowania dowiedziałem się że mimo iż toczy się postępowanie na skutek mojej skargi. To ten prawnik dalej nie przykłada się do swojej pracy, i rok po zaniedbaniu w mojej sprawi dopuszcza się do nie złożenia apelacji w innej sprawie. Dlatego ten wyrok jaki dziś usłyszałem nie do końca mnie satysfakcjonuje, i zastanawiam się czy przypadkiem nie odwołam się wyżej. Tym bardziej że nie zostało zadość uczynione moim stratom jakie poniosłem przez tego prawnika.
No ale cóż, lepszy rydz niż nic.
Morał z tego wynika, że nie ma osób bez karnych i w mniejszym lub większym stopniu można dojść sprawiedliwości. I nie warto się poddawać w walczyć do końca.
Co fakt nie jest to koniec moich zabiegów, ponieważ od 6 miesięcy toczy się postępowanie poza sądowe o wznowienie postępowania które zastało umorzone przez nierzetelnego prawnika. Jestem dobrej myśli lecz wyroki boskie jak i postanowienia sądu są nie zbadane...
Ponieważ mam już doświadczenie w takich sprawach, o zadość uczynienie jak i uznanie wypadku w pracy przez ZUS. Mogę służyć poradą, doradzić co jak i gdzie szukać, czym się zabezpieczyć i takie tam. A nawet może jakieś dowody nie do podważenia dać.
Skruszyłeś beton-,szacunek za upartość.
No to kolego Arturze gratuluje determinacji .Wiem cos na temat polskich sądow bo przez 7 lat toczylem wojne o synka .Dopiero po oddaniu sprawy do Strasbourga nastapil
zwrot o 180 stopni i w przeciagu pol roku mialem prawomocny wyrok przyznajacy mi opieke nad dzieckiem .Teraz wiem ze najlepszym adwokatem bylem sam dla siebie .
A humorystycznie można to skwitować tak:
Ktos zapukał do burdelu.Burdel-mama otworzyła drzwi i zobaczyła
raczej schludnego, dobrze ubranego i w przeszło srednim wieku
mężczyznę.- W czym mogę pomóc? - spytała.- Chcę się widzieć z
Natalka!-odparł gosć.- Proszę pana, Natalka jest jedna z
najdroższych panienek. Być może jakas inna...- Nie!
Muszę zobaczyć
Natalkę! - zażadał gosć.Natalka podeszła do niego i
powiadomiła go,
że żąda 1000 dolarów za wizytę. mężczyzna bez wahania sięgnał do
kieszeni i podał jej dziesięć 100 dolarowych banknotów. Oboje
poszli do pokoju na górę, na godzinkę...Następnej nocy przyszedł
znowu i zażadał Natalki. Natalka wyjasniła mu, że bardzo rzadko
zdarza się tutaj, żeby ktos wracał druga noc z rzędu....
i że nie
może dać mu zniżki. Stawka pozostała ta sama, 1000 dolarów.
Mężczyzna znowu wręczył jej gotówkę i znowu poszi na
pięterko...Kiedy przyszedł następnej nocy, nikt nie móg
uwierzyć. I
znowu wręczył Natalce gotówkę, i znowu poszli na pięterko...
Kiedyminęła godzina Natalka spytała go:- Skad jestes ? Nikt
wczesniej nie żadał moich usług trzy noce z rzędu...- Z
Filadelfii... - odparł mężczyzna.- Naprawdę !? Mam tam
rodzinę...
odrzekła.- Tak, wiem... odparł mężczyzna. - Twój ojciec
umarł, a ja
jestem adwokatem twojej siostry. Ona prosiła mnie, żebym Ci
przekazał twoje 3000 dolarów spadku.. Morał z tej
historyjki:Trzy
rzeczy sa w życiu pewne:1.Smierć2.Podatki3.I to ze adwokat cię
wydyma....!!!
Merolek 140. super wierszyk. I gratulacje że też byłeś wytrwały w walce o swoje dobro. Każdy z nas nie może pozwolić na łamanie swoich praw.
No przede mną jeszcze długa droga, by naprawić to co zepsuł ten prawniczyna. I nie wiem jak to się potoczy. Wszystko zależy od tego czy uda mi się wznowić te postępowanie. Moje dowody świadczą że opinie biegłych mijają się z prawdą, jak też że we swoich opiniach nie postępowali zgodnie ze swoją wiedzą lekarską. Ale jak pisałem wyroki sądu są nie zbadane...
Lecz ja nie spocznę, do puki nie stanie się zadość. Walczę już od 2004 roku, tak więc i jeszcze drugie tyle mogę walczyć.
I tym doświadczeniem i wiedzą, jak i dowodami (akty prawne, wyroki S.N., ustawy i rozporządzenia), podzielę się z każdym który będzie tego potrzebował. A powiem że naprawdę uda się praktycznie każdemu, przed sądem, uznać wypadek w pracy.
Podziwiam Twoją determinację Arturze (zresztą nie tylko w tej sprawie), gratuluję sukcesu i życzę wytrwałości przy dalszym biegu sprawy.
Ja też wniosłem sprawę do Sądu Pracy na swój były zakład o nie wypłacenie mi obiecanych należności. Wygrałem (10 000 zł), ale ile się nałaziłem, nastresowałem... ale warto było, zafundowałem sobie wycieczkę do Paryża, która pozwoliła zapomnieć przykre chwile związane z ta sprawą i pierwszym kontaktem z sądem.
Podłączę się do wątku...
Przede wszystkim gratuluję wszystkim kolegom wytrwałości. To bardzo trudne, walczyć o swoje. Niestety i ja miałem do czynienia z sądami i adwokatami i co z tego jak "wygrany" papierek sprawy sądowej jest ... i nic z nim nie można zrobić, bo polskie prawo na więcej nie pozwala, więc leży w teczce a osoba mająca na sobie wyrok chodzi i śmieje ci się w twarz...bo prawo sprytnych złodziei i bogatych ludzi chroni. W Polsce łatwiej okraść niż udowodnić winę.
Trochę pesymistycznie zabrzmi...
Zastanawiałem się czy warto było tyle stresu przechodzić i nie odpuścić - fakt, że nie odpuściłem ale korzyści niema, satysfakcji oprócz wygranej sprawy również, mniej pieniędzy w portfelu wydanych na nieprofesjonalnych adwokatów, zadośćuczynienia żadnego a o stresie i straconym zdrowiu nie wspomnę, czy warto było...
pozdrawiam i życzę wszystkim, wszystkiego dobrego i jeszcze raz gratulacje!
Userandy, to zależy od ciebie czy było warto. Masz papier i nic z nim nie robisz. A masz jeszcze troszkę do zrobienia by sprawiedliwości stało się zadość.
Mogę ci prywatnie podpowiedzieć co i jak, gdzie się udać, komu zlecić odzyskanie tego co masz zasądzone wraz z odsetkami ustawowymi i innymi kosztami. Ważne byś terminów dotrzymał i wymogów prawnych...
Cześć Arturze, dziękuję Tobie bardzo. W tym przypadku akurat niestety nic więcej nie jestem w stanie zrobić. Nakaz jest, odsetki są, komornik jest a w kolejce do odzyskania swoich pieniędzy jeszcze dłużnik ma kilku wierzycieli. Dłużnik na siebie nie ma nawet "karty pripejda" zarejestrowanej. Niestety nic nie moge więcej zrobić. Może popełni błąd w przyszłości...i wtedy się uda.
Temat długi i głęboki i niestety nie jeden.
Póki co zbyt wiele nerwów mnie to kosztowało więc nie chcę przez kolejny stres skracać sobie życia...wolę iść na ryby :)
Dziękuję Tobie serdecznie za chęci.
Brawo za determinacje :)
Cześć Arturze, dziękuję Tobie bardzo. W tym przypadku akurat niestety nic więcej nie jestem w stanie zrobić. Nakaz jest, odsetki są, komornik jest a w kolejce do odzyskania swoich pieniędzy jeszcze dłużnik ma kilku wierzycieli. Dłużnik na siebie nie ma nawet "karty pripejda" zarejestrowanej. Niestety nic nie moge więcej zrobić. Może popełni błąd w przyszłości...i wtedy się uda.
Temat długi i głęboki i niestety nie jeden.
Póki co zbyt wiele nerwów mnie to kosztowało więc nie chcę przez kolejny stres skracać sobie życia...wolę iść na ryby :)
Dziękuję Tobie serdecznie za chęci.
Jeśli dłużnik w czasie powstawania wierzytelności żył w zawiasku partnerskim (nawet wspólnik). To jego partner też czerpał korzyści z tego. Dlatego też można jego zobowiązać do spłaty zadłużenia. Można też udowodnić mu związek w konkubinacie i takie tam.
Ty musisz komornikowi wskazać co ma zająć na poczet zaspokojenia roszczeń; renta, zasiłek, wynagrodzenie, aktywa, pasywa.
Można też odsprzedać dług firmom windykacyjnym za 10-50% wartości zadłużenia.
Można też przez sąd zobowiązać dłużnika do odpracowania zobowiązania...
Brawo za determinacje :)
No i regularność, jak i wytrwałość też się liczy...
Nie wiecie jaki termin ma sąd do wystawienia Orzeczenia wraz z uzasadnieniem i dostarczenia ich stronie?
Bo do tej pory nie otrzymałem, mimo że 2 miesiące temu wysłałem pismo ponaglające, na które też nie otrzymałem odpowiedzi.
Myślę o złożenia zażalenie na postępowanie sądu dyscyplinarnego przy okręgowej izbie radców prawnych w Olsztynie, do Krajowej izby radców prawnych.
Bo to ich postępowanie jest żenujące...