Witam, na różnych stronach różne wymiary. W rozporządzeniu Ministra Rolnictwa i rozwoju wsi z 2001 w wersji aktualnej nie ma okonia wcale. Czyli ma wymiar czy nie?
To na niektórych wodach okręgów jest decyzją zarządu danej wody. U mnie w Rzeszowskim to 20 cm i szkoda tylko , że nie ma okresu ochronnego bo ten gatunek rośnie bardzo wolno... .
25cm i 50cm.
Takie "oczko"?:-) Te 50 dych to jaja prawda? U mnie jest "oczko" 20 do 35 i limit 5 sztuk a w wodach zrobiła się nędza tak straszna że nawet najstarsi górale nie pamietaja...
Witam, na różnych stronach różne wymiary. W rozporządzeniu Ministra Rolnictwa i rozwoju wsi z 2001 (w wersji aktualnej) nie ma okonia wcale. Czyli ma wymiar czy nie?
Różne wymiary wynikają z tego, że teraz każdy okręg ma swoje przepisy. I niestety musisz zapoznać się z regulaminem każdego łowiska zanim zaczniesz wędkować
u mnie na kilku wodach lokalnych seksji jest wymiar 20-40 przy czym ten górny jest silnie sugerwany bo jak ktoś chce to moze zabrać ale widziałem że kilka takich 40+ zostało wypuszczonych co cieszy za to wprowadzanie górnego wymiaru 30-35 eliminuje ten gatunek jako rybę jadalną bo nie oszukujny sie "jazgar" 28cm to frytka a nie ryba dopiero powiedzmy od 30-35 okoń staje się okoniem.
W wodach OZW mojego okręgu złowienie pasiaka powyżej 30 to już święto lasu z wyjątkiem 2 akwenów które dopiero od kilku miesięcy są we władaniu OZW bo tam jeszcze z starej kłusery i braku zarybień trafiają się takie 40 a nawet 50+ ale to wkestia roku dwuch jak tony karpioaurów zrobią "porządek " z roślnami i dnem to takie okonie pozostana jedynie w sferze wspomnien a wody będą w standardzie okręgu czyli puste z wyjątkiem ton karpi i amurów ktore sa regularnie dopuszczane wrećż wywrotkami wrzucane :/
Tak jak w rzekach wymiar ochronny powinien obowiązywać od 20 cm z okresem ochronnym a w niektórych Całkowity zakaz !!!! połowu okonia tak w jeziorze powinno to być uregulowane przez właściciela lub dzierżawcę wody bo nie w Okręgu ani tym bardziej Warszawie - Tylko On wie co w trawie ( czytaj wodzie ) piszczy . Znam jeziora gdzie tzw ,,trzciniak " jest wprost plagą a już 20 km dalej w innym okonia nie uświadczysz .A więc zgodnie ze zdrowym rozsądkiem Wszystko powinno być uregulowane w zależności od warunków środowiskowych dla danego gatunku i jego populacji.
Tak mi to moje wieloletnie doświadczenie podpowiada .
Pozdrowienia .
Moim skromnym zdaniem wymiar 20 cm jest ok Ale konieczny jest wymiar górny +35cm może napoczatek 40cm. .
Okres ochronny jest chyba niezbyt dobrym pomyslem (tak jak przy wegorzu), bo niedlugo to nie bedzie po co iść nad wode i na lód
A teraz naraże sie, ale PZW centrale okregi i kola zamiast wydawac kase na SPORT i roznego typu zawody to to pieniadze trzeba w wiekszym stopniu przeznaczyc na zarybianie. Sport powinien sie samo finansowc , a jeżeli tak sie nie da to trudno . Nie jestem zainteresowany finansowaniem cudzych przjemnośći.!!!
Moim zdaniem:
Najskuteczniejszą ochroną dla ryb jest powszechne wprowadzenie łowisk no kill. Niewiele pomogą okresy ochronne, wymiary ochronne i najbardziej bezsensowne ograniczenie jakim są limity (np 5 kg okonia - jak liczebna musiałaby być rodzina, żeby to zjeść i w jakim czasie, ile kotów tym będzie nakarmionych). Każdy doświadczony wędkarz doskonale zdaje sobie sprawę, że nie uniknie się niechcianych przyłowów. Głupia ryba nie rozumie, że jest w okresie ochronnym, albo że jast zbyt mała, lub zbyt durza, żeby chwytać naszą przynętę, lub że mamy już zberetowane dwa sandacze, a tu czepia się naszej przynęty szczupak. Jeśli wypuścimy każdą złwioną rybę, to wymiary, okresy i limity ochronne są potrzebne jak przyszcz na d**ie!
Drugi sposób, to usunięcie z wód PZW sieci, w aktualnym stylu powimÂwy*****alać!
Nauczmy się jeść ryby hodowlane, kupione w sklepie! Zapłacona składka nie musi się zwrócić w postaci wyłowionych ryb! Jesteśmy wędkarzami, wędkujemy dla relaksu, czy dla mięcha!!!
Wprawdzie do tej pory zabrałem tylko kilka sumików karłowatych i jednego okonia, który łyknął przynętę na tyle głęboko, ze nie dało się go wyhaczyć, ale totalne no kill uważam za przesadę. Natomiast można by jak najbardziej wprowadzić odcinki no kill na rzekach, albo zakaz zabierania określonych gatunków (np. brzana, czy przynajmniej w niektórych wodach szczupak). Limity w obecnej formie oczywiście nie przystają do zasobności naszych wód. No chyba że zmienić obecne limity dzienne na miesięczne:) Tu niestety dochodzi problem egzekwowania zarówno limitów, jak i ewentualnego zakazu zabierania czegokolwiek. Kontrolę przez 5 lat miałem jedną i raz widziałem nad wodą samochód PSR.
(...)ÂKontrolę przez 5 lat miałem jedną i raz widziałem nad wodą samochód PSR.
To i tak uzyskałeś lepszą częstotliwość ode mnie. Licząc tylko okres, w którym wyłącznie spinninguję, czyli już ponad 28 lat (wędkuję łącznie już 58 lat), mialem przyjemność spotkać 2 (słownie dwie) kontrole, czyli jedną na 14 lat...
Â
Witam, na różnych stronach różne wymiary. W rozporządzeniu Ministra Rolnictwa i rozwoju wsi z 2001 (w wersji aktualnej) nie ma okonia wcale. Czyli ma wymiar czy nie?
Każdy użytkownik wody może ustalić swój regulamin łowiska i dać wymiar ochronny rybie. Znieść go może tylko Marszałek Województwa.
Sith powinny być łowiska no kill jak i zwykle wody. Zresztą jakby ludzie przestrzegali wymiarów limitów dziennych i miesięcznych to zawsze by coś w wodzie zostawało.
#pstrąg222, w sumie powinienem się z Tobą zgodzić, ale mam osobiste, skrajne poglądy. Wędkarstwo to sport, relaks, sposób na życie, a nie sposób na wyżywienie rodziny, sąsiadów i kota. Generalny zakaz zabijania i zabierania złowionych ryb w zasadniczy sposób uprościłby przepisy, a co najważniejsze dałby szanse na odbudowę stanu zarybienia. Niestety, wiem, że moje poglądy są nie akceptowane przez minimum 90% wędkarzy i 100% pseudowędkarzy i już się z tym pogodziłem. W moim wieku już nie chce się walczyć z wiatrakami. ;((
I tak już zaczyna się poprawa 8 to bardzo duża czestrze kontrole
Âwidelki limity dzienne miesięczne i roczne. Jeszcze tylko aby więcej ludzi zwracało uwagę na innych i będzie dobrze
przynajmniej u nas w okręgu 😁
#pstrąg222, w sumie powinienem się z Tobą zgodzić, ale mam osobiste, skrajne poglądy. Wędkarstwo to sport, relaks, sposób na życie, a nie sposób na wyżywienie rodziny, sąsiadów i kota. Generalny zakaz zabijania i zabierania złowionych ryb w zasadniczy sposób uprościłby przepisy, a co najważniejsze dałby szanse na odbudowę stanu zarybienia. Niestety, wiem, że moje poglądy są nie akceptowane przez minimum 90% wędkarzy i 100% pseudowędkarzy i już się z tym pogodziłem. W moim wieku już nie chce się walczyć z wiatrakami. ;((
Zabranie killu, czy nawet kilkunastu ryb rocznie nie musi oznaczać sposobu na wyżywienie sąsiadów lub kotów;) Owszem, uprościłoby to przepisy, ale nadal pozostaje problem ich egzekwowania. Przykładem jest fragment sieradzkiej Warty za tamą - sądząc po wypowiedziach z różnych for, wszyscy wiedzą, co się tam dzieje i niewiele z tego wynika. Co do limitów, to Sieradz mógłby wziąć przykład z Katowic i wprowadzić limity roczne, nawet bardziej rygorystyczne. Co prawda byłby problem z ich egzekwowaniem (jak ze wszystkimi ograniczeniemi), ale nawet bez częstszych kontroli dałoby to chociaż częściowy rezultat, bo jednak jest pewien odsetek wędkarzy zabierających ryby regulanie, ale zgodnie z przepisami.
Muszę wreszcie pochwalić Zarząd OM PZW . Właśnie za zniesienie wymiaru ochronnego okonia w Zalewie Zegrzyńskim - z jakich przyczyn Nawet nie muszę Wam tłumaczyć każdy rozumny wędkarz wie. Co zaś się tyczy No killteż jestem za tylko tu padnie jedno ostatnio ,,modne słowo " . Panowie z sieciami na wodach PZW , W........ać !!!ryb nie zabieram ( chyba że karasie i to takie dłoniaki -japońce ) . Przyczyna jest jedna nie lubię jak ktoś ze mnie dętego frajera robi .
Pozdrawiam kolegów .
mój wymiar lądowania na patelni dla okonia to 30-35cm.
NoKill uskuteczniam gdy mam na to ochotę (czyli prawie zawsze) ale po kilku dniach brodzenia w zimnej wodzie muszę sobie jakąś rybkę zjeśći nie będę jej kupował w TESCO.
Po to idę na ryby między innymi (np. zbieraniem śmieci po "kolegach" wędkarzach).
Biorąc pod uwagę zachowanie niektórych wędkarzy dziś każdy gatunek powinien mieć wymiar i okres ochronny. Co w sumie jednak i tak nic by nie dało dlatego że nikt nie egzekwuje prawa nad wodą a nawe jak coś się trafi od wielkiego dzwonu to kara za taki czyn jest wręcz symboliczna.
JakiĹ czas temu sĹyszaĹem rozmowÄ dwĂłch wÄdkarzy nad GwdÄ i jedna z wypowiedzi brzmiaĹa tak: "biorÄ jakieĹ okonki po 10-15cm, ale jak weĹşmiesz to siÄ zaraz jakaĹ ku*wa przyczepi"... U nas wymiar to 18 cm.
Widzicie,ja bym nawet zrozumiał ludzi głodnych, niedożywionych...Myślę jednak że w dzisiejszych czasach problem głodu w społeczeństwie jest raczej zjawiskiem marginalnym i choć każdemu z nas przydałoby się więcej pieniążków bo wszystko swoje kosztuje to raczej głodni nie chodzimy?Beretowanie okonków kilkunastocentymetrowych powinno być karane jak kradzież na znaczną kwotę.Jest wymiar, limit - chcesz przyrządić w domu okonia? Proszę bardzo...Nikt nikomu niczego nie zabrania.Jeśli jednak jesteś na rybach codziennie i zabierasz po 5 okoni to już trochę przegięcie mimo że wolno.Oczywiście to nie jest do wyegzekwowania.Dziwi mnie że są jeszcze takie "dinozaury" nie rozumiejące że to nie komuna, że mamy mniej ryb, lepszy sprzęt i w ogóle jest inaczej.Jest budujące to że coraz więcej wędkarzy,zwłaszcza młodych ale nie tylko łowi dla przyjemności.Cieszą się tym,przeżywają i jarają się każda chwilą a jeśli czasem wezmą rybę to z rozsądkiem.Nie za dużą , nie za małą i najwyżej jedną...Nie będę nikogo namawiał do Catch&release ale zawsze apeluję o opamiętanie i zdrowy rozsądek.Przecież nie chcemy się nad wodą nudzić tylko łowić!Musi być na co polować.Trzeba sobie zredefiniować system wartości wędkarskich,zadać sobie pytanie o co mi chodzi?O mięso?A może szukam emocji, gonię swoje rekordy,szukam ryb, tropię je ,odkrywam nowe wody...To cały styl życia a nie tylko "Gotuj z Pascalem"...I na koniec najważniejsze - nie oglądajmy się na innych.Nigdy! Każdą zmianę zaczynajmy od siebie.Kiedyś ryby zabierałem, dziś tego nie robię.I nie jest tak że piszę że nie ale poprostu nie biorę i już.To mi sprawia przyjemność kiedy ładna ryba odpływa w dobrej formie a ja jestem syty emocjami.Tego spróbujcie:-)
no właśnie "ZDROWY ROZSĄDEK"... powiedz mi to jeszcze jak stoję w deszczu przed sklepem w oczekiwaniu na pozwolenie na wejście by kupić chleb w towarzystwie "normalnych" którzy mnie chcą na policję podać bo nie noszę szmaty na mordzie.
Przepisy są ustalane przez idiotów dla idiotów. Ci którzy dysponują rozsądkiem muszą przez to wegetować pomiędzy tysiącami nakazów, zakazów slalomując w "obostrzeniach" w tym kartonowym domu wariatów.
Żadne wymiary ochronne nie uchronią ryb jeśli trafią na idiotę.
Życzę okoniom wymiaru 25cm choć to im nie pomoże.
Rozwiązaniem jest zdecentralizowanie i gospodarka lokalna. Płacąc za ochronę "moich" wód będę dbał automatycznie by "obcy" nie wyławiali "narybku" za który płacę. Tak jest np. w Niemczech.
Członkowie kół mogą łowić na własnych wodach a za występy "gościnne" płacą tamtejszym gospodarzom. I na odwrót. Jednocześnie mogą się sami kontrolować bo to w ich interesie.
Ryb jest w bród.
Moim zdaniem:
Najskuteczniejszą ochroną dla ryb jest powszechne wprowadzenie łowisk no kill. Niewiele pomogą okresy ochronne, wymiary ochronne i najbardziej bezsensowne ograniczenie jakim są limity (np 5 kg okonia - jak liczebna musiałaby być rodzina, żeby to zjeść i w jakim czasie, ile kotów tym będzie nakarmionych). Każdy doświadczony wędkarz doskonale zdaje sobie sprawę, że nie uniknie się niechcianych przyłowów. Głupia ryba nie rozumie, że jest w okresie ochronnym, albo że jast zbyt mała, lub zbyt durza, żeby chwytać naszą przynętę, lub że mamy już zberetowane dwa sandacze, a tu czepia się naszej przynęty szczupak. Jeśli wypuścimy każdą złwioną rybę, to wymiary, okresy i limity ochronne są potrzebne jak przyszcz na d**ie!
Drugi sposób, to usunięcie z wód PZW sieci, w aktualnym stylu powimÂÂ wy*****alać!
Nauczmy się jeść ryby hodowlane, kupione w sklepie! Zapłacona składka nie musi się zwrócić w postaci wyłowionych ryb! Jesteśmy wędkarzami, wędkujemy dla relaksu, czy dla mięcha!!!
I tak i nie..
Drugi sposób, to usunięcie z wód PZW sieci <--- całkowicie się zgadzam w Yrlandii, gdzie mieszkam całkowity brak sieci na łowiskach śródlądowych i takiego pasiaka zatrzęsienie
Nauczmy się jeść ryby hodowlane, kupione w sklepie! <---- nie nie i jeszcze raz nie ;) w tym obszarze jestem wolnościowcem tzn. brak uzależnienia od 'systemu'
limit 5kg okonia <--- dzienny? całkowita bezedura - nie wiem kto to wymyślił; tutaj mamy sensowny limit 4 sztuk na łokunia i moim zdaniem limit jest sensowny - automagicznie mniejsze sztuki do wody lepiej 4 dorodne niż takie pizdryki po 15 cm
mamy również całkowity brak okresu ochronnego i naprawdę wypuściłem w swoim życiu wielokrotnie więcej okoni niż zabrałem do domu; idę nad jezioro i zawsze coś wyciągnę i to 25 cm + gdzie 'zawsze coś wyciągnę' to eufemizm - bywało, że się zmęczyłem odczepianiem i wypuszczaniem
"Nauczmy się jeść ryby hodowlane, kupione w sklepie!" czy te ryby to jakieś inne stworzenia? Z innej planety? Pączkują ną kwiecie paproci? Nie jedzą, nie cierpią?
Okoń z TESCO to jakaś niższa forma bytu?
Ryby z odłowów kupowane w marketach to najbardziej niszczycielski sposób zdobywania mięsa rybiego. Przyłów nie jest wypuszczany do wody lecz wysypywany w postaci trucheł. Hodowla karpia czy innego łososia to znęcanie się nad zwierzętami. Ryby te nie poczuły czystej wody ani nie doświadczyły normalnego życia. To obozy koncentracyjne gdzie więźniów się w końcu zjada.
Wolę zabrać sobie przez siebie wyselekcjonowaną rybę niż płacićkomuś za kłusownictwo.
No kill?
Owszem - w zamian zniesienie opłat członkowskich : TYLKO WTEDY.
Ku...rde...Jak każdy z was boys and girls załączy myślenie a wiem,widzę że tak jest coraz częściej będzie dobrze.Nie patrzcie na rybaków, na miesiarzy - zacznijcie od siebie.Sam się przekonałem że okoń daje sobie radę znakomicie tylko żeby mu się człowiek nie wpier....w paradę!Oby nie było lodu,oby ludzie pojęli jak okoń jest ważny, oby więcej dojrzałości w nas było...Chcę uwierzyć w wędkarską dojrzałość a dziś cieszę się z darów wody w którą wiarę straciłem.Jak się okazuje niesłusznie.Wam takich pozytywnych rozczarowań życzę,tylko dbajmy o wody i nie zabierajmy wszystkiego!Uwierzcie mi możemy mieć Szwecje w Polsce! To jednak wymaga naszej wspólnej dyscypliny i nikt na rybach nie będzie się nudził!Wystarczy im nie przeszkadzać.Nie zabijajmy okoni....Wiem,że można,nie neguję ale proszę Was o to.Gwarantuję że zaprocentuje okazami.
Już mogliśmy mieć Szwecję w Polsce ale jak zawsze rząd zawalił i potop się nie udał.
Dzisiaj miałem okonia 25cm na 12cm rippera (cały w pysku) i 4 szczupaki w tym, 2 wymiarowe.
Wszystko popłynęło dalej świętować i nikt nie potrzebuje NO KILL. Wystarczy dobra wola.
Jeśli naprawdę woda nie jest zagrożona to nie twórzmy kolejnych obostrzeń które trzeba egzekwować bo żyjemy JUŻ w państwie policyjnym a kłusownicy mają gdzieś wymiary i okresy.
Postępujmy zgodnie z sumieniem a uczucie uwalniania ryby jest lepsze od beretowania :) właśnie dlatego że jest naszym wyborem.
Czego wszystkim życzę. Wiem że są idioci nie znający umiaru i litości ale to nie wina pozostałych wędkarzy. Jeśli ktoś zabiera xdzieścia okonków to widocznie ma głodującą rodzinę do wykarmienia bo kredyt na SUVa kosztuje... Ale nawet SUV nie ma nieprzebijalnych opon - nie będzie jeździł to i na benzynę zaoszczędzi.
Można?Można...Szanujmy swoje wody bo nikt ich poza nami nie uszanuje.Dla obcych pała i gaz...Tych którzy uznaja reguły gry serdecznie witamy i dobrostanem sie dzielimy:-)
W 2020r miałem taką sytuację, że w sobote złowiłem kilka okoni, dostały fotki i wróciły do wody, w niedzielę wróciłem na łowisko i znów kilka okonków. Z tym , że jeden był tak charakterystyczny , że od razu wiedziałęm że poprzedniego dnia też go miałem. W kolejną sobotę wracam na łowisko, wpada kilka okoni i znów w tym ten jeden charakterystyczny. Czy pozostałe się powtarzały nie wiem, ciężko mi powiedzieć ale podejrzewam, że jakbym za pierwszym razem ubił wszystkie to kolejne wypady były by na zero, skoro na trzy razy łowiłem za każdym razem tego samego okonia.
Miałem tak samo Jakub.Ten fakt przekonał mnie co do słuszności wypuszczania okoni.Nie mam żadnych wątpliwości.Dzisiaj złowione 30 taki za kilka lat będą mieć po 40 cm - czy nie takich ryb pragniecie? Nie wszyscy wędkarze łowią 40-tki.Dla wielu jest to ryba z kregu marzeń i doskonale to rozumiem.Im większy ci się trafia tym wyżej celujesz.To niesamowicie podniecająca gra.Mnie się juz 50 tka marzy:-) Ktoś lubi sobie okonia przyrządzić w kuchni to świetnie bo to smaczna ryba.Lepiej zjeśc to co się złowi niż kupować nie wiadomo co w sklepie.Chodzi tylko o umiar w trosce o nas wszystkich bo co ja sam moge? To dla nas wszystkich.Zebyśmy się nad wodą nie nudzili tylko łowili.Uwierzcie da się.Ten rok jakkolwiek porąbany by nie był unaocznił mi że mam ryby w wodzie ale one większośc roku nie biorą...Ale są ! To się liczy!A już tę wiarę straciłem.I zobaczycie że wcześniej czy później dostanę tę 50 -tkę bo jak wiem że jest to reszta zależy ode mnie a uparty ze mnie osioł:-)I w Polsce ,i myslę że też się da choć to będzie niebywale trudne ale możliwe.Być może dzięki temu że mamy bardziej restrykcyjne przepisy ale raczej dlatego że uczymy się tego okonia szanować!Uwielbiam te ryby ale mam dość łowienia okonków po 20 cm.Chcę dużych....To materiał na artykuł ale czasu brak...Pozdrawiam.
Witam,
na różnych stronach różne wymiary. W rozporządzeniu Ministra Rolnictwa i rozwoju wsi z 2001 w wersji aktualnej nie ma okonia wcale.
Czyli ma wymiar czy nie?
To na niektórych wodach okręgów jest decyzją zarządu danej wody. U mnie w Rzeszowskim to 20 cm i szkoda tylko , że nie ma okresu ochronnego bo ten gatunek rośnie bardzo wolno... .
25cm i 50cm.
25cm i 50cm. Takie "oczko"?:-) Te 50 dych to jaja prawda? U mnie jest "oczko" 20 do 35 i limit 5 sztuk a w wodach zrobiła się nędza tak straszna że nawet najstarsi górale nie pamietaja...
Witam, na różnych stronach różne wymiary. W rozporządzeniu Ministra Rolnictwa i rozwoju wsi z 2001 (w wersji aktualnej) nie ma okonia wcale. Czyli ma wymiar czy nie?
Różne wymiary wynikają z tego, że teraz każdy okręg ma swoje przepisy. I niestety musisz zapoznać się z regulaminem każdego łowiska zanim zaczniesz wędkować
Dziękuje za odpowiedzi.
Czyli, wymiaru nie ma co do zasady, oczywiście na każdej wodzie może być obostrzony.
Pozdrawiam.
Tak już kilka razy pisałem że powinien być okres ochronny np. od lutego do końca tarła. Lowienie wypchanych ikrą okoni jest barbarzyństwem.
u mnie na kilku wodach lokalnych seksji jest wymiar 20-40 przy czym ten górny jest silnie sugerwany bo jak ktoś chce to moze zabrać ale widziałem że kilka takich 40+ zostało wypuszczonych co cieszy za to wprowadzanie górnego wymiaru 30-35 eliminuje ten gatunek jako rybę jadalną bo nie oszukujny sie "jazgar" 28cm to frytka a nie ryba dopiero powiedzmy od 30-35 okoń staje się okoniem.
W wodach OZW mojego okręgu złowienie pasiaka powyżej 30 to już święto lasu z wyjątkiem 2 akwenów które dopiero od kilku miesięcy są we władaniu OZW bo tam jeszcze z starej kłusery i braku zarybień trafiają się takie 40 a nawet 50+ ale to wkestia roku dwuch jak tony karpioaurów zrobią "porządek " z roślnami i dnem to takie okonie pozostana jedynie w sferze wspomnien a wody będą w standardzie okręgu czyli puste z wyjątkiem ton karpi i amurów ktore sa regularnie dopuszczane wrećż wywrotkami wrzucane :/
Tak jak w rzekach wymiar ochronny powinien obowiązywać od 20 cm z okresem ochronnym a w niektórych Całkowity zakaz !!!! połowu okonia tak w jeziorze powinno to być uregulowane przez właściciela lub dzierżawcę wody bo nie w Okręgu ani tym bardziej Warszawie - Tylko On wie co w trawie ( czytaj wodzie ) piszczy . Znam jeziora gdzie tzw ,,trzciniak " jest wprost plagą a już 20 km dalej w innym okonia nie uświadczysz .A więc zgodnie ze zdrowym rozsądkiem Wszystko powinno być uregulowane w zależności od warunków środowiskowych dla danego gatunku i jego populacji.
Tak mi to moje wieloletnie doświadczenie podpowiada .
Pozdrowienia .
Okręg zamość 23-35cm plus okres ochronny
Moim skromnym zdaniem wymiar 20 cm jest ok Ale konieczny jest wymiar górny +35cm może napoczatek 40cm. .
Okres ochronny jest chyba niezbyt dobrym pomyslem (tak jak przy wegorzu), bo niedlugo to nie bedzie po co iść nad wode i na lód
A teraz naraże sie, ale PZW centrale okregi i kola zamiast wydawac kase na SPORT i roznego typu zawody to to pieniadze trzeba w wiekszym stopniu przeznaczyc na zarybianie. Sport powinien sie samo finansowc , a jeżeli tak sie nie da to trudno . Nie jestem zainteresowany finansowaniem cudzych przjemnośći.!!!
Moim zdaniem:
Najskuteczniejszą ochroną dla ryb jest powszechne wprowadzenie łowisk no kill. Niewiele pomogą okresy ochronne, wymiary ochronne i najbardziej bezsensowne ograniczenie jakim są limity (np 5 kg okonia - jak liczebna musiałaby być rodzina, żeby to zjeść i w jakim czasie, ile kotów tym będzie nakarmionych). Każdy doświadczony wędkarz doskonale zdaje sobie sprawę, że nie uniknie się niechcianych przyłowów. Głupia ryba nie rozumie, że jest w okresie ochronnym, albo że jast zbyt mała, lub zbyt durza, żeby chwytać naszą przynętę, lub że mamy już zberetowane dwa sandacze, a tu czepia się naszej przynęty szczupak. Jeśli wypuścimy każdą złwioną rybę, to wymiary, okresy i limity ochronne są potrzebne jak przyszcz na d**ie!
Drugi sposób, to usunięcie z wód PZW sieci, w aktualnym stylu powimÂwy*****alać!
Nauczmy się jeść ryby hodowlane, kupione w sklepie! Zapłacona składka nie musi się zwrócić w postaci wyłowionych ryb! Jesteśmy wędkarzami, wędkujemy dla relaksu, czy dla mięcha!!!
Wprawdzie do tej pory zabrałem tylko kilka sumików karłowatych i jednego okonia, który łyknął przynętę na tyle głęboko, ze nie dało się go wyhaczyć, ale totalne no kill uważam za przesadę. Natomiast można by jak najbardziej wprowadzić odcinki no kill na rzekach, albo zakaz zabierania określonych gatunków (np. brzana, czy przynajmniej w niektórych wodach szczupak). Limity w obecnej formie oczywiście nie przystają do zasobności naszych wód. No chyba że zmienić obecne limity dzienne na miesięczne:) Tu niestety dochodzi problem egzekwowania zarówno limitów, jak i ewentualnego zakazu zabierania czegokolwiek. Kontrolę przez 5 lat miałem jedną i raz widziałem nad wodą samochód PSR.
(...)ÂKontrolę przez 5 lat miałem jedną i raz widziałem nad wodą samochód PSR. To i tak uzyskałeś lepszą częstotliwość ode mnie. Licząc tylko okres, w którym wyłącznie spinninguję, czyli już ponad 28 lat (wędkuję łącznie już 58 lat), mialem przyjemność spotkać 2 (słownie dwie) kontrole, czyli jedną na 14 lat...
Â
Witam, na różnych stronach różne wymiary. W rozporządzeniu Ministra Rolnictwa i rozwoju wsi z 2001 (w wersji aktualnej) nie ma okonia wcale. Czyli ma wymiar czy nie?
Każdy użytkownik wody może ustalić swój regulamin łowiska i dać wymiar ochronny rybie. Znieść go może tylko Marszałek Województwa.
Sith powinny być łowiska no kill jak i zwykle wody. Zresztą jakby ludzie przestrzegali wymiarów limitów dziennych i miesięcznych to zawsze by coś w wodzie zostawało.
#pstrąg222, w sumie powinienem się z Tobą zgodzić, ale mam osobiste, skrajne poglądy. Wędkarstwo to sport, relaks, sposób na życie, a nie sposób na wyżywienie rodziny, sąsiadów i kota. Generalny zakaz zabijania i zabierania złowionych ryb w zasadniczy sposób uprościłby przepisy, a co najważniejsze dałby szanse na odbudowę stanu zarybienia. Niestety, wiem, że moje poglądy są nie akceptowane przez minimum 90% wędkarzy i 100% pseudowędkarzy i już się z tym pogodziłem. W moim wieku już nie chce się walczyć z wiatrakami. ;((
I tak już zaczyna się poprawa 8 to bardzo duża czestrze kontrole
Âwidelki limity dzienne miesięczne i roczne. Jeszcze tylko aby więcej ludzi zwracało uwagę na innych i będzie dobrze
przynajmniej u nas w okręgu 😁
#pstrąg222, w sumie powinienem się z Tobą zgodzić, ale mam osobiste, skrajne poglądy. Wędkarstwo to sport, relaks, sposób na życie, a nie sposób na wyżywienie rodziny, sąsiadów i kota. Generalny zakaz zabijania i zabierania złowionych ryb w zasadniczy sposób uprościłby przepisy, a co najważniejsze dałby szanse na odbudowę stanu zarybienia. Niestety, wiem, że moje poglądy są nie akceptowane przez minimum 90% wędkarzy i 100% pseudowędkarzy i już się z tym pogodziłem. W moim wieku już nie chce się walczyć z wiatrakami. ;(( Zabranie killu, czy nawet kilkunastu ryb rocznie nie musi oznaczać sposobu na wyżywienie sąsiadów lub kotów;) Owszem, uprościłoby to przepisy, ale nadal pozostaje problem ich egzekwowania. Przykładem jest fragment sieradzkiej Warty za tamą - sądząc po wypowiedziach z różnych for, wszyscy wiedzą, co się tam dzieje i niewiele z tego wynika. Co do limitów, to Sieradz mógłby wziąć przykład z Katowic i wprowadzić limity roczne, nawet bardziej rygorystyczne. Co prawda byłby problem z ich egzekwowaniem (jak ze wszystkimi ograniczeniemi), ale nawet bez częstszych kontroli dałoby to chociaż częściowy rezultat, bo jednak jest pewien odsetek wędkarzy zabierających ryby regulanie, ale zgodnie z przepisami.
Muszę wreszcie pochwalić Zarząd OM PZW . Właśnie za zniesienie wymiaru ochronnego okonia w Zalewie Zegrzyńskim - z jakich przyczyn Nawet nie muszę Wam tłumaczyć każdy rozumny wędkarz wie. Co zaś się tyczy No killteż jestem za tylko tu padnie jedno ostatnio ,,modne słowo " . Panowie z sieciami na wodach PZW , W........ać !!!ryb nie zabieram ( chyba że karasie i to takie dłoniaki -japońce ) . Przyczyna jest jedna nie lubię jak ktoś ze mnie dętego frajera robi .
Pozdrawiam kolegów .
W kieleckim od 2021 widełki 20-35, ale górny wymiar nie obowiązuje na wodach pstraga i lipienia. Do tego limit 10 sztuk dziennie.
mój wymiar lądowania na patelni dla okonia to 30-35cm.
NoKill uskuteczniam gdy mam na to ochotę (czyli prawie zawsze) ale po kilku dniach brodzenia w zimnej wodzie muszę sobie jakąś rybkę zjeśći nie będę jej kupował w TESCO.
Po to idę na ryby między innymi (np. zbieraniem śmieci po "kolegach" wędkarzach).
Biorąc pod uwagę zachowanie niektórych wędkarzy dziś każdy gatunek powinien mieć wymiar i okres ochronny. Co w sumie jednak i tak nic by nie dało dlatego że nikt nie egzekwuje prawa nad wodą a nawe jak coś się trafi od wielkiego dzwonu to kara za taki czyn jest wręcz symboliczna.
JakiĹ czas temu sĹyszaĹem rozmowÄ dwĂłch wÄdkarzy nad GwdÄ i jedna z wypowiedzi brzmiaĹa tak: "biorÄ jakieĹ okonki po 10-15cm, ale jak weĹşmiesz to siÄ zaraz jakaĹ ku*wa przyczepi"... U nas wymiar to 18 cm.
Widzicie,ja bym nawet zrozumiał ludzi głodnych, niedożywionych...Myślę jednak że w dzisiejszych czasach problem głodu w społeczeństwie jest raczej zjawiskiem marginalnym i choć każdemu z nas przydałoby się więcej pieniążków bo wszystko swoje kosztuje to raczej głodni nie chodzimy?Beretowanie okonków kilkunastocentymetrowych powinno być karane jak kradzież na znaczną kwotę.Jest wymiar, limit - chcesz przyrządić w domu okonia? Proszę bardzo...Nikt nikomu niczego nie zabrania.Jeśli jednak jesteś na rybach codziennie i zabierasz po 5 okoni to już trochę przegięcie mimo że wolno.Oczywiście to nie jest do wyegzekwowania.Dziwi mnie że są jeszcze takie "dinozaury" nie rozumiejące że to nie komuna, że mamy mniej ryb, lepszy sprzęt i w ogóle jest inaczej.Jest budujące to że coraz więcej wędkarzy,zwłaszcza młodych ale nie tylko łowi dla przyjemności.Cieszą się tym,przeżywają i jarają się każda chwilą a jeśli czasem wezmą rybę to z rozsądkiem.Nie za dużą , nie za małą i najwyżej jedną...Nie będę nikogo namawiał do Catch&release ale zawsze apeluję o opamiętanie i zdrowy rozsądek.Przecież nie chcemy się nad wodą nudzić tylko łowić!Musi być na co polować.Trzeba sobie zredefiniować system wartości wędkarskich,zadać sobie pytanie o co mi chodzi?O mięso?A może szukam emocji, gonię swoje rekordy,szukam ryb, tropię je ,odkrywam nowe wody...To cały styl życia a nie tylko "Gotuj z Pascalem"...I na koniec najważniejsze - nie oglądajmy się na innych.Nigdy! Każdą zmianę zaczynajmy od siebie.Kiedyś ryby zabierałem, dziś tego nie robię.I nie jest tak że piszę że nie ale poprostu nie biorę i już.To mi sprawia przyjemność kiedy ładna ryba odpływa w dobrej formie a ja jestem syty emocjami.Tego spróbujcie:-)
no właśnie "ZDROWY ROZSĄDEK"... powiedz mi to jeszcze jak stoję w deszczu przed sklepem w oczekiwaniu na pozwolenie na wejście by kupić chleb w towarzystwie "normalnych" którzy mnie chcą na policję podać bo nie noszę szmaty na mordzie.
Przepisy są ustalane przez idiotów dla idiotów. Ci którzy dysponują rozsądkiem muszą przez to wegetować pomiędzy tysiącami nakazów, zakazów slalomując w "obostrzeniach" w tym kartonowym domu wariatów.
Żadne wymiary ochronne nie uchronią ryb jeśli trafią na idiotę.
Życzę okoniom wymiaru 25cm choć to im nie pomoże.
Rozwiązaniem jest zdecentralizowanie i gospodarka lokalna. Płacąc za ochronę "moich" wód będę dbał automatycznie by "obcy" nie wyławiali "narybku" za który płacę. Tak jest np. w Niemczech.
Członkowie kół mogą łowić na własnych wodach a za występy "gościnne" płacą tamtejszym gospodarzom. I na odwrót. Jednocześnie mogą się sami kontrolować bo to w ich interesie.
Ryb jest w bród.
Moim zdaniem:
Najskuteczniejszą ochroną dla ryb jest powszechne wprowadzenie łowisk no kill. Niewiele pomogą okresy ochronne, wymiary ochronne i najbardziej bezsensowne ograniczenie jakim są limity (np 5 kg okonia - jak liczebna musiałaby być rodzina, żeby to zjeść i w jakim czasie, ile kotów tym będzie nakarmionych). Każdy doświadczony wędkarz doskonale zdaje sobie sprawę, że nie uniknie się niechcianych przyłowów. Głupia ryba nie rozumie, że jest w okresie ochronnym, albo że jast zbyt mała, lub zbyt durza, żeby chwytać naszą przynętę, lub że mamy już zberetowane dwa sandacze, a tu czepia się naszej przynęty szczupak. Jeśli wypuścimy każdą złwioną rybę, to wymiary, okresy i limity ochronne są potrzebne jak przyszcz na d**ie!
Drugi sposób, to usunięcie z wód PZW sieci, w aktualnym stylu powimÂÂ wy*****alać!
Nauczmy się jeść ryby hodowlane, kupione w sklepie! Zapłacona składka nie musi się zwrócić w postaci wyłowionych ryb! Jesteśmy wędkarzami, wędkujemy dla relaksu, czy dla mięcha!!!
I tak i nie..
Drugi sposób, to usunięcie z wód PZW sieci <--- całkowicie się zgadzam w Yrlandii, gdzie mieszkam całkowity brak sieci na łowiskach śródlądowych i takiego pasiaka zatrzęsienie
Nauczmy się jeść ryby hodowlane, kupione w sklepie! <---- nie nie i jeszcze raz nie ;) w tym obszarze jestem wolnościowcem tzn. brak uzależnienia od 'systemu'
limit 5kg okonia <--- dzienny? całkowita bezedura - nie wiem kto to wymyślił; tutaj mamy sensowny limit 4 sztuk na łokunia i moim zdaniem limit jest sensowny - automagicznie mniejsze sztuki do wody lepiej 4 dorodne niż takie pizdryki po 15 cm
mamy również całkowity brak okresu ochronnego i naprawdę wypuściłem w swoim życiu wielokrotnie więcej okoni niż zabrałem do domu; idę nad jezioro i zawsze coś wyciągnę i to 25 cm + gdzie 'zawsze coś wyciągnę' to eufemizm - bywało, że się zmęczyłem odczepianiem i wypuszczaniem
Pozdrawiam serdecznie
   Tomasz
"Nauczmy się jeść ryby hodowlane, kupione w sklepie!" czy te ryby to jakieś inne stworzenia? Z innej planety? Pączkują ną kwiecie paproci? Nie jedzą, nie cierpią?
Okoń z TESCO to jakaś niższa forma bytu?
Ryby z odłowów kupowane w marketach to najbardziej niszczycielski sposób zdobywania mięsa rybiego. Przyłów nie jest wypuszczany do wody lecz wysypywany w postaci trucheł. Hodowla karpia czy innego łososia to znęcanie się nad zwierzętami. Ryby te nie poczuły czystej wody ani nie doświadczyły normalnego życia. To obozy koncentracyjne gdzie więźniów się w końcu zjada.
Wolę zabrać sobie przez siebie wyselekcjonowaną rybę niż płacićkomuś za kłusownictwo.
No kill?
Owszem - w zamian zniesienie opłat członkowskich : TYLKO WTEDY.
Ku...rde...Jak każdy z was boys and girls załączy myślenie a wiem,widzę że tak jest coraz częściej będzie dobrze.Nie patrzcie na rybaków, na miesiarzy - zacznijcie od siebie.Sam się przekonałem że okoń daje sobie radę znakomicie tylko żeby mu się człowiek nie wpier....w paradę!Oby nie było lodu,oby ludzie pojęli jak okoń jest ważny, oby więcej dojrzałości w nas było...Chcę uwierzyć w wędkarską dojrzałość a dziś cieszę się z darów wody w którą wiarę straciłem.Jak się okazuje niesłusznie.Wam takich pozytywnych rozczarowań życzę,tylko dbajmy o wody i nie zabierajmy wszystkiego!Uwierzcie mi możemy mieć Szwecje w Polsce! To jednak wymaga naszej wspólnej dyscypliny i nikt na rybach nie będzie się nudził!Wystarczy im nie przeszkadzać.Nie zabijajmy okoni....Wiem,że można,nie neguję ale proszę Was o to.Gwarantuję że zaprocentuje okazami.
Już mogliśmy mieć Szwecję w Polsce ale jak zawsze rząd zawalił i potop się nie udał.
Dzisiaj miałem okonia 25cm na 12cm rippera (cały w pysku) i 4 szczupaki w tym, 2 wymiarowe.
Wszystko popłynęło dalej świętować i nikt nie potrzebuje NO KILL. Wystarczy dobra wola.
Jeśli naprawdę woda nie jest zagrożona to nie twórzmy kolejnych obostrzeń które trzeba egzekwować bo żyjemy JUŻ w państwie policyjnym a kłusownicy mają gdzieś wymiary i okresy.
Postępujmy zgodnie z sumieniem a uczucie uwalniania ryby jest lepsze od beretowania :) właśnie dlatego że jest naszym wyborem.
Czego wszystkim życzę. Wiem że są idioci nie znający umiaru i litości ale to nie wina pozostałych wędkarzy. Jeśli ktoś zabiera xdzieścia okonków to widocznie ma głodującą rodzinę do wykarmienia bo kredyt na SUVa kosztuje... Ale nawet SUV nie ma nieprzebijalnych opon - nie będzie jeździł to i na benzynę zaoszczędzi.
Można?Można...Szanujmy swoje wody bo nikt ich poza nami nie uszanuje.Dla obcych pała i gaz...Tych którzy uznaja reguły gry serdecznie witamy i dobrostanem sie dzielimy:-)
SpojrzaĹem na regulamin 2021 w moim nadnoteckim i OkoĹ z 18 do 20cm oraz okres ochronny 15.03-30.04. đ
W 2020r miałem taką sytuację, że w sobote złowiłem kilka okoni, dostały fotki i wróciły do wody, w niedzielę wróciłem na łowisko i znów kilka okonków. Z tym , że jeden był tak charakterystyczny , że od razu wiedziałęm że poprzedniego dnia też go miałem. W kolejną sobotę wracam na łowisko, wpada kilka okoni i znów w tym ten jeden charakterystyczny. Czy pozostałe się powtarzały nie wiem, ciężko mi powiedzieć ale podejrzewam, że jakbym za pierwszym razem ubił wszystkie to kolejne wypady były by na zero, skoro na trzy razy łowiłem za każdym razem tego samego okonia.
Miałem tak samo Jakub.Ten fakt przekonał mnie co do słuszności wypuszczania okoni.Nie mam żadnych wątpliwości.Dzisiaj złowione 30 taki za kilka lat będą mieć po 40 cm - czy nie takich ryb pragniecie? Nie wszyscy wędkarze łowią 40-tki.Dla wielu jest to ryba z kregu marzeń i doskonale to rozumiem.Im większy ci się trafia tym wyżej celujesz.To niesamowicie podniecająca gra.Mnie się juz 50 tka marzy:-) Ktoś lubi sobie okonia przyrządzić w kuchni to świetnie bo to smaczna ryba.Lepiej zjeśc to co się złowi niż kupować nie wiadomo co w sklepie.Chodzi tylko o umiar w trosce o nas wszystkich bo co ja sam moge? To dla nas wszystkich.Zebyśmy się nad wodą nie nudzili tylko łowili.Uwierzcie da się.Ten rok jakkolwiek porąbany by nie był unaocznił mi że mam ryby w wodzie ale one większośc roku nie biorą...Ale są ! To się liczy!A już tę wiarę straciłem.I zobaczycie że wcześniej czy później dostanę tę 50 -tkę bo jak wiem że jest to reszta zależy ode mnie a uparty ze mnie osioł:-)I w Polsce ,i myslę że też się da choć to będzie niebywale trudne ale możliwe.Być może dzięki temu że mamy bardziej restrykcyjne przepisy ale raczej dlatego że uczymy się tego okonia szanować!Uwielbiam te ryby ale mam dość łowienia okonków po 20 cm.Chcę dużych....To materiał na artykuł ale czasu brak...Pozdrawiam.